Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ

      Wino jako afrodyzjak

    IP: 62.211.54.* 05.11.02, 19:13
    Ambrozja jest napojem bogow, a wino to nektar dla smiertelnych...
    A smiertelni pelni sa pasji i namietnosci...Czy wino nam pomaga? Czy otwiera
    bramy raju i jest nie tylko pieszczota na jezyku?

    Przyznam sie, ze dla mnie pewne wloskie wino spumante stworzylo inne
    plaszczyzny?

    A jak bylo z Wami?

    Gaga
      • Gość: Waldemar Re: Wino jako afrodyzjak IP: *.brzesko.sdi.tpnet.pl 06.11.02, 01:54
        Moja przygoda z winem zaczęła się właśnie od "tej" płaszczyzny którą stworzyło
        wino. Wino raczej nędzne było i, z racji początkowych trudności, przypadkowo
        półsłodkie. Miałem to szczescie że ominąłem etap sophii szerokim łukiem. Trzy
        lata temu narzeczona zaraziła mnie miłością do wina wytrawnego czerwonego, i w
        tym stanie, poza małymi wyjatkami, pozostaniemy do końca naszych dni.

        pzdr
      • gagapisa Re: Wino jako afrodyzjak 06.11.02, 10:47
        A kieliszek wina przy swiecach? Zapach owocow i kwiatow unosi sie w powietrzu,
        jego oczy maja inny blask, jej wargi bardziej karminowe... nie drzy Wam serce?
        Wspomnien brak?
        Ech, nie wierze...
        • Gość: monia Re: Wino jako afrodyzjak IP: 217.97.138.* 06.11.02, 11:14
          A kieliszek wina w bożonarodzeniowy wieczór? Choinka, połyskujące zabawki i
          łańcuchy, światełka lampek odbijające się w wypełnionym szkle, purpurowe
          refleksy na dłoni, zapach igliwia i śniegu...cichutka kolęda i bardzo ciepłe
          spojrzenie kochanych oczu...:-)
        • stas_75 Re: Wino jako afrodyzjak 06.11.02, 11:44
          Och gaga, gaga, romantyczka z Ciebie ;-) !!! ale musze Ci przyznac racje
          wspomnienia sa i to niebyle jakie. Kiedys juz pisalem o zestawie krewetkowo-
          winnym oraz o pewnym hiszpanie, ktory bedac jej rownolatkiem uczcil urodziny
          pewnej osoby! Pozdrawiam,
          • hania_76 Re: Wino jako afrodyzjak 06.11.02, 12:04
            stas_75 napisał:

            > Och gaga, gaga, romantyczka z Ciebie ;-) !!! ale musze Ci przyznac racje
            > wspomnienia sa i to niebyle jakie. Kiedys juz pisalem o zestawie krewetkowo-
            > winnym oraz o pewnym hiszpanie, ktory bedac jej rownolatkiem uczcil urodziny
            > pewnej osoby! Pozdrawiam,

            A ja z przyjemnością i z zapałem potwierdzam powyższe zeznania ;-)
      • zwinka Re: Wino jako afrodyzjak 06.11.02, 11:39
        Wino oczywiście, tylko w jakich ilościach? :-)))
        A tak poważniej to czysto winnych przypadków nie pomnę,
        ale mam patent na pewną zupę porową na winie,
        która jakoś zwykle działa ;-)
        Nie wiem czy to pory, czy wino, czy inne składniki
        lub ich kombinacja, bo nie próbowałam nic zmieniać
        w tym, co mi niechcący wyszło za pierwszym razem.
        Wolę nie ryzykować rozczarowania.
        Pozdr.zwinka
        • Gość: monia Re: Wino jako afrodyzjak IP: 217.97.138.* 06.11.02, 11:47
          A mogłabyś przybliżyć nam ten przepis?:-)Pory (rzecz jasna!)...wino..? I co
          dalej?:-)
          Pozdr!
          • zwinka Re: Wino jako afrodyzjak 12.11.02, 15:15
            Gość portalu: monia napisał(a):

            > A mogłabyś przybliżyć nam ten przepis?:-)Pory (rzecz jasna!)...wino..? I co
            > dalej?:-)
            > Pozdr!
            a to raczej na forum kuchnia!
            zwinka
            • Gość: monia Re: Wino jako afrodyzjak IP: luthien:* / 192.168.1.* 12.11.02, 22:12
              Cóż...trudno się mówi...!
              • zwinka Re: Wino jako afrodyzjak 13.11.02, 14:49
                zapraszam na forum kuchnia
                www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=77&w=3611895pozdr.zwinka
                • Gość: monia Re: Wino jako afrodyzjak IP: 217.97.138.* 13.11.02, 14:56
                  Dzięuję pięknie! :-) Brzmi mało skomplikowanie, więc chętnie wypróbuję! Pozdr!
                  • ducale Re: Wino jako afrodyzjak 14.11.02, 19:21
                    Przypomniała mi sie jedna historia,do ekskluzywnej restauracji przyjechał
                    chłopak z dziewczyną i chcąc zdobyć jej wzgledy zamówił lody i butelke szampana
                    Dom Perignon. Biedak nie zauwazył z wrazenia ze cena to 700 złotych , a nie
                    70.To tez wielki ubaw mieli kelnerzy odprowadzajac biedaka do samochodu marki
                    Fiat 126p .Pewnie do dzisiaj pamieta tamten wieczór, ale chyba nie z racji
                    miłosnych podbojów .
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja