Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Beaujolais Nouveau 2002

    IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.11.02, 18:19
    Proponuję podzielić sie uwagami o nadchodzacym święcie - może
    naopisalilibyśmy o BN pochodzącym różnych producentów
    Obserwuj wątek
      • Gość: docg inny producent... IP: 212.160.147.* 19.11.02, 08:38
        Gość portalu: panowca napisał(a):

        > Proponuję podzielić sie uwagami o nadchodzacym święcie - może
        > naopisalilibyśmy o BN pochodzącym różnych producentów
        ****
        to będzie o zupełnie innym producencie. znalazłem taki post na brytyjskim forum:

        <<Found the following article from The Detroit News during a spot of random
        wine surfing.

        "The sizzle generated by the release of France's Beaujolais Nouveau may not be
        what it used to be, but the appeal of this style wine is still going strong.
        It's a medium-bodied, fruit-forward red that's light on tannin, big on flavor,
        not too expensive and great with the Thanksgiving Day bird.

        The first Nouveau to hit the market is always Beringer's, $8, from California,
        which arrived in Metro Detroit on Monday and is one of their best. Georges
        Duboeuf rolls out his French juggernaut on Nov. 21." >>

        No więc... słyszałem, że amerykanie gdzieś na zachodnim wybrzeżu kopią wielki
        kanał w kierunku oceanu, a na brzegach urządzają winnice - na lewym brzegu
        sadzą głównie cabernet sauvignon, merlota i niewielkie ilości C.Franc, Pti
        Verdot i malbeca a na prawym brzegu głównie samego merlota, a pomiędzy tymi
        winnicami budują takie duże budynki z wieżyczkami...
        :)))))
        pozdrawiam
        • walet Re: inny producent... 19.11.02, 09:45

          No i co sie czepiasz ......
          Toz Beringer firma znana i niezla , jak znam zycie to ich Nouveau bedzie o
          niebo lepsze od duzej czesci badziewia,ktore wlasnie jest dystrybuowane po
          Europie i bedzie w czwartek oferowane powyzej USD 8,- za flaszke.
          No i tez na "B" sie zaczyna...
          Jedyny szkopul ,ze nie z Francji alez w koncu trzeba zwalczac te nasze
          glupie przyzwyczajenia .....

          W zwiazku z tym , gdybys slyszal jeszcze ,ze nad tym swiezo kopanym kanalem,
          na lewym brzegu , mniej wiecej w polowie , jest jeszcze jakas wolna
          dzialeczka to zrob natychmiast "downpayment" i daj mi znac ...

          Pozdrawiam
          • Gość: docg skoro już sobie żartujemy... IP: 212.160.147.* 19.11.02, 10:31
            no w sumie to nie sztuka znaleźć za 8 USD wino lepsze od BN, nawet
            powiedziałbym, że większość win za 8 USD jest lepsza od BN...
            a co do tego kanału to już wszystko wykupione, ale podobno u podnóża Gór
            Skalistych coś jeszcze planują, na razie to jeszcze tajemnica, ale podobno
            wszystkie szkółki w okolicy na gwałt produkują duże ilości Nebbiolo... może tam
            Ci się uda :))))
            pozdrawiam
            *********
            walet napisał:
            > No i co sie czepiasz ......
            > Toz Beringer firma znana i niezla , jak znam zycie to ich Nouveau bedzie o
            > niebo lepsze od duzej czesci badziewia,ktore wlasnie jest dystrybuowane po
            > Europie i bedzie w czwartek oferowane powyzej USD 8,- za flaszke.
            > No i tez na "B" sie zaczyna...
            > Jedyny szkopul ,ze nie z Francji alez w koncu trzeba zwalczac te nasze
            > glupie przyzwyczajenia .....
            >
            > W zwiazku z tym , gdybys slyszal jeszcze ,ze nad tym swiezo kopanym kanalem,
            > na lewym brzegu , mniej wiecej w polowie , jest jeszcze jakas wolna
            > dzialeczka to zrob natychmiast "downpayment" i daj mi znac ...
            >
            > Pozdrawiam
            • walet Re: skoro już sobie żartujemy... 19.11.02, 11:13
              Ale sie uparles na to "B" ..........

              Pomysl z tymi Gorami Skalistymi niezly bo dzialeczki powinny byc tansze.
              Klimat?.. no nie wiem , sekwoje rosna tam spore ale Nebbiolo ?
              Moze , skoro w szkolkach sie udaje ...

              Jesli chodzi o USD 8,- to nie przesadzaj . Czy masz zamiar w czwartek pic
              ocet za PLN 20,- ,ktorego pelno bedzie w naszych "francuskich"
              supermarketach ?
              Ja ide do pubu (tani- marza na wino tylko 30%); mam nadzieje ,ze sprowadza
              cos przyzwoitego . Jesli jednak ich BN bedzie kosztowalo mniej niz USD 8,0
              to nawet "uswiecona tradycja" do jego picia mnie nie zmusi.

              Wtedy wezme sobie Zinfandla od ...Beringera .

              Pozdrawiam





              • walet Gory Skaliste - poprawka 19.11.02, 15:49
                napisałem:

                > Pomysl z tymi Gorami Skalistymi niezly bo dzialeczki powinny byc tansze.
                > Klimat?.. no nie wiem , sekwoje rosna tam spore ale Nebbiolo ?


                Cos mi sie pomerdalo i pomylilem Gory Skaliste z gorami Sierra Nevada,
                (stad wzmianka o sporych sekwojach)
                Moze dlatego ,ze sadzilem , iz DOCG nie bedzie mnie wysylal az do Yellowstone
                po nieudanej probie zakupu dzialki nad Pacyfikiem i pozostaniemy na obszarze
                Californii.
                W Gorach Skalistych sekwoi pewnie nie ma , a juz na pewno nie ma tam sekwoi
                olbrzymiej .

                Przepraszam, niedoszly plantator
                  • gagapisa Re: e, no... 19.11.02, 16:58
                    Ja, co prawda, tylko kanadyjskie gory Skaliste zaliczylam, ale winnic nie
                    widzialam, za to wodospady, ech, te wspomnienia...
                    Ale moze jakies eiswein tam produkuja.
                    Walet, chcesz dzialke?
                    • walet Re: e, no... 20.11.02, 09:52
                      gagapisa napisała:

                      > Ja, co prawda, tylko kanadyjskie gory Skaliste zaliczylam, ale winnic nie
                      > widzialam, za to wodospady, ech, te wspomnienia...
                      > Ale moze jakies eiswein tam produkuja.
                      > Walet, chcesz dzialke?

                      Nie,dziekuje bo Ice Wine nie lubie .

                      (dlaczego wszyscy,ktorzy dotykaja tematu wina w Kanadzie to od razu
                      wymieniaja Ice Wine ? Czy oni tam tylko te slodkosci pija ?
                      Wiem tylko o Kanadyjczykach ,ze numeruja wina na nalepkach ,jakos tak
                      1=cierpkie , 2 = mniej cierpkie itd.. coby sie w sklepie kupujac nie
                      pomylic . Zapytalem takiego jednego czy i jakie wina pija w Kanadzie ,
                      odpowiedzial : oczywiscie , trojki ....
                      Rewelacja ,w Polsce by sie przyjelo.)

                      Natomiast, gdybys aranzowala nowa wycieczke w te Skaliste to daj znac
                      bo ja tez te landszafty bardzo lubie ...

                      Pozdrawiam (Walet bez ziemi )
                      • gagapisa Re: e, no... 20.11.02, 10:12
                        > Wiem tylko o Kanadyjczykach ,ze numeruja wina na nalepkach ,jakos tak
                        > 1=cierpkie , 2 = mniej cierpkie itd.. coby sie w sklepie kupujac nie
                        > pomylic . Zapytalem takiego jednego czy i jakie wina pija w Kanadzie ,
                        > odpowiedzial : oczywiscie , trojki ....
                        > Rewelacja ,w Polsce by sie przyjelo.)

                        To tak jak z numerkami na opakowaniach z makaronem. Kiedys, zartujac, zapytalam
                        w sklepie w Polsce (kasjerka w supermarkecie) czy maja Barille nr 5, a pani mi
                        na to, ze o takich perfumach nie slyszala. I miala racje, Barilla chyba jeszcze
                        nie robi wyciagu ze spaghetti...:)

                        > Natomiast, gdybys aranzowala nowa wycieczke w te Skaliste to daj znac
                        > bo ja tez te landszafty bardzo lubie ...
                        OK, tylko najpierw musialbys przyjechac do Pizy, bo to bedzie punkt wyjsciowy
                        wycieczki.

                        Pozdrawiam,

                        Gaga (z mala dzialka w okolicach Pizy)
                      • Gość: docg numerki IP: 212.160.147.* 20.11.02, 10:23
                        na tanich niemieckich winach też są numerki od 1 (trocken) do 7 (lieblich).
                        Za to Amerykanie (czego już zupełnie nie rozumiem) w przepisach kulinarnych
                        zamiast temperatury piekarnika podaja np "gas 5" lub "gas 6".
                        Może to nawet wygodne, taki przepis: kupujesz gotową potrawę, pół godziny
                        grzejesz na gazie 6, do tego otwierasz wino nr 4 (żeby tylko nie pomylić
                        numerków!) i gotowe :)))
                        • walet gaz 20.11.02, 10:46
                          Gość portalu: docg napisał(a):


                          > Za to Amerykanie (czego już zupełnie nie rozumiem) w przepisach kulinarnych
                          > zamiast temperatury piekarnika podaja np "gas 5" lub "gas 6".
                          > Może to nawet wygodne, taki przepis: kupujesz gotową potrawę, pół godziny
                          > grzejesz na gazie 6, do tego otwierasz wino nr 4 (żeby tylko nie pomylić
                          > numerków!) i gotowe :)))

                          Alez Ty nie lubisz tych Amerykanow !
                          A jakaz to roznica czy podana jest temperatura czy pozycja pokretla ?
                          Chcesz powiedziec ,ze bimetale siedzace pomiedzy szybkami naszych Wrozametow
                          czy Wronek daja lepszy obraz temperatury niz amerykanska galka od General
                          Electric?
                          Natomiast w kwestii wina nr 4 to oczywiscie mamy takie samo zdanie.

                          Pozdrawiam

                          Ps. Jedziesz w Skaliste ? Zbiorka w Pizie (czy tam jest jakies
                          transkontynentalne lotnisko ..)
                          • Gość: gaga Re: gaz i inne IP: *.27-151.libero.it 20.11.02, 11:34
                            No po duzej ilosci nr 4, to juz i tak kuchenke mozna zostawic w spokoju. I tak
                            jest sie na gazie...

                            A lotnisko w Pizie transkontynentalne to ma tylko loty DHL-u..., wiec trzeba
                            ladny kartonik ze soba zabrac i sznureczek i duze ilosci tasmy klejacej.:)))

                            Gaga
                            • hania_76 off topic 20.11.02, 11:49
                              Gość portalu: gaga napisał(a):

                              > No po duzej ilosci nr 4, to juz i tak kuchenke mozna zostawic w spokoju. I
                              tak
                              > jest sie na gazie...
                              >
                              > A lotnisko w Pizie transkontynentalne to ma tylko loty DHL-u..., wiec trzeba
                              > ladny kartonik ze soba zabrac i sznureczek i duze ilosci tasmy klejacej.:)))
                              >
                              > Gaga

                              Gaga, sprawdź gazetową skrzynkę :)
                              A co do BN (śledzę wątek) to lato było tak kapryśne, że boję się jakości
                              Beaujolais w tym roku. No ale tradycja to tradycja (to taka stara tradycja ta
                              ekstradycja), więc jutro wieczór spożywczy zaliczyć będzie trzeba!
                              • szopart Re: off topic 20.11.02, 13:15
                                Cos niesamowitego!

                                Nie znam tego nika, nikt nie ma dostepu do mojego kompa, a wszedlem na strone
                                Gazety juz zalogowany jako "szopart"!!! Nieprawdopodobne!

                                To ja: GP.

                                Haniu: Dlaczego popierasz ta przedziwna tradycje picia kwasnego wina ktore
                                mocno szkodzi. Boli po tym winie wszystko. Czy wystarczajacym uzasadnieniem
                                jest "tradycja" wykreowana przez kilku sprytnych producentow wina, ktore pod
                                inna postacia nie sprzedaloby sie nawet za 10 zl??? Ja mimo wszystko uwazam, ze
                                osoby ktore osiagnely jakias swiadomosc "winna" powinny podjac "bojkot"
                                wszelkiej masci "novello" i "niuwo".

                                pzdr

                                Nie dajcie sie nabijac w butelke!!!

                                ))))
                                • Gość: gaga Bojkot novello? Antinori sie obrazi :) IP: *.tin.it 20.11.02, 13:34
                                  Gp, Ty to masz szczescie. A moze jestes kamelonem i nic o tym nie wiesz.
                                  Mnie ciagle system wylogowuje...

                                  Co do novello, to pilam toto dwa razy i raz BN i skutki byly oplakane, wiec
                                  teraz tego nie tykam. Powiem wiecej. Za ta sama cene, za ktora sprzedaja co po
                                  niektore "novello" we Wloszech, wole sobie kupic butelke sredniej jakosci, ale
                                  przyzwoitego wina. Nie wypominajac nic p. Antinori, ale jesli on sprzedaje
                                  novello za 5 Euro z hakiem, to ja wole Vermentino di Gallura.
                                  Natomiast kazdy niech postepuje wg wlasnego gustu. Jesli mu BN czy novello
                                  smakuja, to jej/jego sprawa.

                                  Pozdrawiam,

                                  Gaga


                                  • giorgio_primo Re: Bojkot novello? Antinori sie obrazi :) 20.11.02, 13:43
                                    Pesti napisal, ze jakies novello kupil za 7 euro!!!!!!!!!!!!!

                                    To chyba Rocca della Macie - widac wyprzedzili Antinoriego! )))

                                    Niech kazdy pije co chce. Tylko nie dajmy sobie robic "wody z mozgu".


                                    Ten "szopart" to naprawde ja... zupelnie tego nie rozumiem, ale mam obawy
                                    powazne, ze to atak jakiegos "trojana" na moj komputer...

                                    pzdr
                                    • Gość: Joe_Stru Re: Bojkot novello? Antinori sie obrazi :) IP: gil:* / 192.168.0.* 20.11.02, 14:26
                                      A ja sobie myślę , że traktowanie BN i innych "nouveau" w kategoriach winnych
                                      jest trochę bezsensowne. Ludzie lubią , tak myślę , bawić się stadnie i
                                      wymyślają sobie w tym celu różne okazje. Czy ma np. sens wypijanie 31.12 o
                                      północy kieliszka wina z bąbelkami , szampana , czy czego tam...? Czy ma sens
                                      opychanie się pączkami w tłusty czwartek a śledziami w "śledzika"? To przecież
                                      taka międzynarodowa mniej lub bardziej umowa.
                                      A co właściwie miałoby dać bojkotowanie "nouveau"?? Jego producenci i tak wyjdą
                                      na swoje. Moim zdaniem bez sensu faktycznie jest kręcenie głową nad kieliszkiem
                                      tego płynnego dżemu i doszukiwanie się w nim "nuty fiołkowo-bananowej" , ale
                                      samo spotkanie , pogaduchy , i odkorkowywanie "bn" o północy , to przecież
                                      tylko zabawa. Nie sądzę ,by osobom z jakąś tam "winną świadomością" miała ona
                                      nie przystawać:)))pzdr.
                                      • giorgio_primo Nowa świecka tradycja. 20.11.02, 16:10
                                        No ja sie generalnie zgadzam, bo tradycja to wazna rzecz. Tyle, ze nie toleruje
                                        zbytnio postawy "i tak wyjda na swoje producenci". Niech wychodza jak chca,
                                        tylko nie za moje pieniadze. A skoro problem jakosci tych win istnieje, to
                                        czemu temu czemus za 35 zl za butelke dawac taryfe ulgowa??? Kompletnie nie
                                        moge tego zrozumiec, bo tradycja to jedno, a kreowanie wszelkiej
                                        masci "walentynek" i "helołinów" (toz to identyczna tradycja jak "bożole") w
                                        celu naciagania klientow mi sie nie podoba.

                                        Idac dalej takim sposobem myslenia to wlasciwie powinnismy chyba pijac jednak
                                        Dorato... przeciez w Polsce taka tradycja jest, tansze od "bożole" a jak nie
                                        pijemy to i tak "producent wychodzi na swoje"...

                                        )))))
                                        • Gość: Joe_Stru Re: Nowa świecka tradycja. IP: gil:* / 192.168.0.* 20.11.02, 16:46
                                          No masz też GP dużo racji , ale ja mimo wszystko myślę ,że BN może być u
                                          nas pożyteczne. Nie chcę robić za "wychowawcę społeczeństwa" , ale może to
                                          trochę ludzi do wina przekonać. Zaczną od BN , z ciekawości kupia zwykłe "B" ,
                                          potem village , a później może nabędą jakiegoś Morgona. Banalne , ale im więcej
                                          ludzi wino będzie piło , tym lepiej dla wszystkich kupujących.
                                          Wiem że popularność BN to rodzaj owczego pędu i zachowania stadnego , ale też i
                                          kwestia pewnego wyboru. Ja na przykład nie znoszę wspomnianych walentynek , w
                                          helołin nie wchodzę , ale w BN tak , bo lubie właściwie wszystko co z winem
                                          związane.Piję je wtedy , kiedy się ukazuje , a potem już nie, bo
                                          faktycznie "stosunek jakości do ceny" jest w przypadku BN nie taki jak trzeba.
                                          A w kwestii Dorato , to myślę , że wysokie jego spożycie nie jest u nas
                                          sprawą tradycji , ale ceny. To jest biedny kraj niestety. Dorato kosztuje chyba
                                          10 złotych , nie?
                                          • giorgio_primo Joe.. 20.11.02, 18:00
                                            I tak i nie. Rownie dobre i tak samo wartosciowe jest stwierdzenie:
                                            "Nie bede juz wiecej pil wina, bo to z Francji (czyli dobre) kosztowalo 35 i
                                            bylo kwasne okrutnie. Glowa boli i zgaga pali."

                                            Ta akurat "tradycja" moze robic wiecej krzywdy zwyczajowi picia wina w Polsce
                                            niz cokolwiek innego. Dodaj do tego cene kieliszka "bożole" w knajpie i masz
                                            jak w banku co roku cala armie wrogow wina, ktorzy nie wezma wiecej razy
                                            niczego takiego do ust. Wyobraz sobie mlodego czlowieka, ktory bierze swoja
                                            partnerke na "elegancka" (zamiast na piwo) randke przy "bożole"... Jakiego
                                            spodziewasz sie efektu? Obawiam sie, ze nie tego oczekiwanego, przez nas rzecz
                                            jasna.

                                            )))
                                            • Gość: Joe_Stru GP... IP: gil:* / 192.168.0.* 20.11.02, 18:13
                                              A nie dopuszczasz myśli ,że BN może komuś smakować? Jeśli postawisz je obok
                                              dobrego wina , to wiadomo , ale ludzie ,którzy sie na nim nie znają kompletnie
                                              mogą to lubić naprawdę...Kiedyś robiłem w domu impreze z BN i rózne panie
                                              powiedziały , ze jest niezłe i owocowe. Ceny to inna sprawa. Ja po prostu
                                              jestem gotów przyjmować wino z różnych okazji i bez nich , dlatego lubię BN i
                                              tyle:)))Ale jeszcze raz podkreślam , nie traktuje tego napoju jak "prawdziwego"
                                              wina.
                                              A swoją drogą , jest we Wrocławiu taka impreza w eleganckim hotelu , coś na
                                              zasadzie BN dla VIPów. I schodzą się tam panowie w smokingach i panie w
                                              sukniach wieczorowych. Czekają do północy , a potem wąchają , kręcą , patrzą
                                              pod światło na ten buraczkowy soczek i komentują. To jest dopiero śmieszne.Moim
                                              zdaniem Jeśli BN to tylko w dżinsach, w jakimś barze ,z koleżkami. Bardziej o
                                              atmosferę chodzi niż o wino , to oczywiste.Możesz zapytać - a dlaczego nie
                                              napić się w barze czegoś dobrego z kolezkami? Ano , choćby dla odmiany...:)pzdr.
                                              • walet dla mnie jednak wino 21.11.02, 09:31
                                                Gość portalu: Joe_Stru napisał(a):

                                                > A nie dopuszczasz myśli ,że BN może komuś smakować? (.....)
                                                > Moim zdaniem Jeśli BN to tylko w dżinsach, w jakimś barze ,z koleżkami.
                                                Bardziej o atmosferę chodzi niż o wino , to oczywiste.Możesz zapytać - a
                                                dlaczego nie napić się w barze czegoś dobrego z kolezkami? Ano , choćby
                                                dla odmiany...:)pzdr

                                                Popieram Joe Stru prawie w calej rozciaglosci .
                                                Pilem podle ale tez calkiem niezle BN (albo inaczej: mi smakowaly).
                                                Wiec nie zgadzam sie z jego totalna dyskfalifikacja badz tez stwiedzeniami
                                                typu " nie traktuje BN jak wino " ..
                                                Rozumujac w ten sposob mozna powiedziec, ze pewnie wiecej niz polowa oferty
                                                naszych sklepow to tez nie wino.

                                                Jesli w tym roku podadza podle ,po prostu zmienie na inne, sprawdzone .


                                                Pozdrawiam



                                                • giorgio_primo Walet i Joe 21.11.02, 12:19
                                                  Oczywiscie, ze dopuszczam fakt, ze komus smakuje. Absolutnie nie dyskutuje z
                                                  czyimis gustami, bo i po co. Tyle razy jednak na tym forum byly glosy
                                                  najrozniejsze na temat Sofii i kika razy o Dorato ))). Przeciez te wina i
                                                  napoje tez smakuja temu co je pije i nie ma w tym nic zlego...

                                                  Sprawa nie jest jednak dla mnie kwestia dyskusji o gustach (bo skoro ktos cos
                                                  lubi to i po co dyskutowac!). Wielokrotnie byla poruszana tutaj relacja
                                                  cena/jakosc. Wiele win o niebo lepiej zrobionych od chyba kazdego BN
                                                  dostawaly "po nosie" za zly stosunek ceny do oferowanych doznan.

                                                  Tutaj nagle, przy BN z powodu wykreowanej sztucznie koniunktury, przestajecie
                                                  calkowicie zwracac na to uwage... Trudno mi to pojac. Wydawalo mi sie, ze dla
                                                  wiekszosci z Nas tutaj, stosunek jakosci do ceny jest istotnym elementem oceny
                                                  wina. Rozumiem, ze tak nie jest i jesli za kilka lat uda sie jakiejs duzej
                                                  kompanii winiarskiej (ktora wykupi Vinex), po skutecznej akcji promocyjnej
                                                  wykreowac zwyczaj picia "Nowaja Sofia", bedziecie do tego wina kosztujacego
                                                  wtedy pewnie 35 zl, podchodzic z podobnym poblazaniem.

                                                  )))
                                                  • Gość: Joe_Stru GP i trochę walet IP: gil:* / 192.168.0.* 21.11.02, 13:51
                                                    giorgio_primo napisał:

                                                    > Oczywiscie, ze dopuszczam fakt, ze komus smakuje. Absolutnie nie dyskutuje z
                                                    > czyimis gustami, bo i po co. Tyle razy jednak na tym forum byly glosy
                                                    > najrozniejsze na temat Sofii i kika razy o Dorato ))). Przeciez te wina i
                                                    > napoje tez smakuja temu co je pije i nie ma w tym nic zlego...
                                                    >
                                                    ...>jasne ,że nie ma nic złego w tym ,że komuś smakuje Dorato czy cokolwiek
                                                    innego. Mnie po prostu smakuje raz do roku , w ograniczonym wymiarze, BN i
                                                    jestem go zwyczajnie i po ludzku ciekaw. Dlatego je piję i akceptuję.


                                                    > Sprawa nie jest jednak dla mnie kwestia dyskusji o gustach (bo skoro ktos cos
                                                    > lubi to i po co dyskutowac!). Wielokrotnie byla poruszana tutaj relacja
                                                    > cena/jakosc. Wiele win o niebo lepiej zrobionych od chyba kazdego BN
                                                    > dostawaly "po nosie" za zly stosunek ceny do oferowanych doznan.
                                                    >
                                                    > Tutaj nagle, przy BN z powodu wykreowanej sztucznie koniunktury, przestajecie
                                                    > calkowicie zwracac na to uwage... Trudno mi to pojac. Wydawalo mi sie, ze dla
                                                    > wiekszosci z Nas tutaj, stosunek jakosci do ceny jest istotnym elementem
                                                    oceny
                                                    > wina.

                                                    ...>Pisałem wcześniej , że nie traktuję BN jak wina. Oczywiście nie podważam
                                                    bezsprzecznego faktu , iż ono winem jest. To kwestia moich odczuć. Kiedy stoi
                                                    przede mną kieliszek BN , i nawet zwykłego "B" , to są to dla mnie napoje jakby
                                                    trochę z innych rodzin , ich smaki są tak odległe , że trudno mi je porównać.
                                                    Kiedy piję obok siebie normalne "B" , innego burgunda i np. bordo , to
                                                    czuję ,że to napoje z tej samej bajki , o porównanie łatwiej. Dlatego też
                                                    określenie stosunku jakości do ceny w przypadku BN jest dla mnie mniej istotne.
                                                    To trochę tak jakbym kupował np. wermut. Bo ja wiem , ile to ma kosztować?
                                                    Chciałbym ,żeby jak najmniej:))Innymi słowy: Wino piję bo je uwielbiam i
                                                    pić "muszę":))Zależy mi więc na stosunku jakości do ceny bardzo mocno. BN piję
                                                    bo lubię , ale pić nie muszę, więc raz na rok w sumie wszystko mi jedno...

                                                    >jesli za kilka lat uda sie jakiejs duzej
                                                    > kompanii winiarskiej (ktora wykupi Vinex), po skutecznej akcji promocyjnej
                                                    > wykreowac zwyczaj picia "Nowaja Sofia", bedziecie do tego wina kosztujacego
                                                    > wtedy pewnie 35 zl, podchodzic z podobnym poblazaniem.
                                                    >
                                                    ...>no , ja jestem z natury raczej pobłażliwy:)))
                                                    A swoją drogą GP , masz Przewodnik Parkera??? Pewnie nie , ale jakby Ci wpadł
                                                    do ręki tom II , to tam na stronie , bodajże , 27mej jest akapit o BN.
                                                    Przeczytaj sobie , pewnie znielubisz RP jeszcze bardziej:))))pzdr.
                                        • hania_76 Re: Nowa świecka tradycja. 20.11.02, 16:55
                                          giorgio_primo napisał:

                                          > No ja sie generalnie zgadzam, bo tradycja to wazna rzecz. Tyle, ze nie
                                          toleruje
                                          >
                                          > zbytnio postawy "i tak wyjda na swoje producenci". Niech wychodza jak chca,
                                          > tylko nie za moje pieniadze. A skoro problem jakosci tych win istnieje, to
                                          > czemu temu czemus za 35 zl za butelke dawac taryfe ulgowa??? Kompletnie nie
                                          > moge tego zrozumiec, bo tradycja to jedno, a kreowanie wszelkiej
                                          > masci "walentynek" i "helołinów" (toz to identyczna tradycja jak "bożole") w
                                          > celu naciagania klientow mi sie nie podoba.
                                          >
                                          > Idac dalej takim sposobem myslenia to wlasciwie powinnismy chyba pijac jednak
                                          > Dorato... przeciez w Polsce taka tradycja jest, tansze od "bożole" a jak nie
                                          > pijemy to i tak "producent wychodzi na swoje"...
                                          >
                                          > )))))
                                          >


                                          Giorgio... Tylko nie Dorato... To ja już wolę, żeby mi ukradli furę a oddali
                                          samolot, zgodnie z tą starą tradycją ;-)
                                        • Gość: Ryba Re: Nowa świecka tradycja. IP: *.dip.t-dialin.net 25.11.02, 20:33
                                          Oczym z wami rozmawiac.Pewnie w wigilijna noc spozywacie w gronie rodzinnym
                                          golonke i big burgera.A na wielkanoc swiecici pizze.Skoro tak to pewnie
                                          dosypujesz cukru do wytrawnego wina.Dlatego uwazam wasza rozmowe za bezsensowna.
                                          Co do ceny.To wynika ona z akcyzy i apetytu sprzedawcow.W Niemczech cena
                                          Beaujolais Rrimeur zaczyna sie od 1,59 Euro.
                                      • giorgio_primo PanOwca 20.11.02, 18:06
                                        Usankcjonowana??? Przepraszam, ale chyba nie rozumiem tego slowa. Walentynki
                                        tez sa "usankcjonowane". ...przez Bravo Girl i Polsat...

                                        Ja nie znam szczegolow, ale bardzo chetnie poznam szczegoly powstania tej
                                        tradycji BN... O ile wiem jest nowa, a jej zasieg do momentu wykreowania przez
                                        dzialy handlowe borykajace sie ze sprzedaza wina z dosc podlej odmiany
                                        winogron, byl mikroskopijny.
                                        • Gość: panowca Re: PanOwca IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.11.02, 18:31
                                          giorgio_primo napisał:

                                          > Usankcjonowana??? Przepraszam, ale chyba nie rozumiem tego slowa. Walentynki
                                          > tez sa "usankcjonowane". ...przez Bravo Girl i Polsat...
                                          A tutaj przez francuskie ustawodawstwo - ale nie bierz tego dosłownie
                                          > Ja nie znam szczegolow, ale bardzo chetnie poznam szczegoly powstania tej
                                          > tradycji BN...
                                          Tradycja (jak w Misiu) narodziła sie w 1951 roku kiedy zadekretowano sprzedarz
                                          młodego wina z Beaujolais 15 listopada

                                          O ile wiem jest nowa, a jej zasieg do momentu wykreowania przez
                                          > dzialy handlowe borykajace sie ze sprzedaza wina z dosc podlej odmiany
                                          > winogron, byl mikroskopijny.
                                          I tu sie mylisz wino to upodobali sobie łodzi ludzie w Paryżu w latach 40-tych
                                          a wcześniej tego typu wino buło bardzo popularne _ wprawdzie regionalnbie - w
                                          Beaujolais - nie będe cię zanudzał opowiećiami o XIII wiecznym proteście
                                          mnichów, kiedy zabrobiono produkcji wina w Beaujolais bo już zamęczałem tym
                                          czatowników
                                          >
                                • hania_76 Re: off topic 20.11.02, 14:54
                                  szopart napisał:

                                  > Cos niesamowitego!
                                  >
                                  > Nie znam tego nika, nikt nie ma dostepu do mojego kompa, a wszedlem na strone
                                  > Gazety juz zalogowany jako "szopart"!!! Nieprawdopodobne!

                                  Jejku, ja te

                                  >
                                  > To ja: GP.
                                  >
                                  > Haniu: Dlaczego popierasz ta przedziwna tradycje picia kwasnego wina ktore
                                  > mocno szkodzi. Boli po tym winie wszystko. Czy wystarczajacym uzasadnieniem
                                  > jest "tradycja" wykreowana przez kilku sprytnych producentow wina, ktore pod
                                  > inna postacia nie sprzedaloby sie nawet za 10 zl??? Ja mimo wszystko uwazam,
                                  ze
                                  >
                                  > osoby ktore osiagnely jakias swiadomosc "winna" powinny podjac "bojkot"
                                  > wszelkiej masci "novello" i "niuwo".
                                  >
                                  > pzdr
                                  >
                                  > Nie dajcie sie nabijac w butelke!!!
                                  >
                                  > ))))
                                • hania_76 Re: off topic 20.11.02, 14:56
                                  szopart napisał:

                                  > Cos niesamowitego!
                                  >
                                  > Nie znam tego nika, nikt nie ma dostepu do mojego kompa, a wszedlem na strone
                                  > Gazety juz zalogowany jako "szopart"!!! Nieprawdopodobne!

                                  Jejku,ja też czasem wchodzę na stronę forum, patrzę, a tam login moniaag! Albo
                                  jakis inny. Przedziwne.

                                  >
                                  > To ja: GP.
                                  >
                                  > Haniu: Dlaczego popierasz ta przedziwna tradycje picia kwasnego wina ktore
                                  > mocno szkodzi. Boli po tym winie wszystko. Czy wystarczajacym uzasadnieniem
                                  > jest "tradycja" wykreowana przez kilku sprytnych producentow wina, ktore pod
                                  > inna postacia nie sprzedaloby sie nawet za 10 zl??? Ja mimo wszystko uwazam,
                                  ze
                                  >
                                  > osoby ktore osiagnely jakias swiadomosc "winna" powinny podjac "bojkot"
                                  > wszelkiej masci "novello" i "niuwo".

                                  Hm.... Bo tradycja, Giorgio, tradycja to jest coś ekstra. I jak nam ukradną
                                  furę to muszą nam oddać samolot ;)

                                  >
                                  > pzdr
                                  >
                                  > Nie dajcie sie nabijac w butelke!!!
                                  >
                                  > ))))

                                  A poza tym właśnie otrzymałam w prezencie butelkę BN :)

                                  Pozdrawiam!
                              • Gość: panowca jestem za IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.11.02, 17:01
                                i słusznie zauważyłem, że pijący wino czas jakiś z pewną przekora odrzucają BN
                                ako cienkusza sikacza itd - pamietajmy ilu wytrawnych winiarzy zaczynało pić
                                wina od BN (bo tak trzeba) narzekamy że naród u nas gorzelniany a jednocześnie
                                krytykuje się święta BN a przy okazji tego święta paru zacznie sie zastanawiac
                                co to ta fermentacja węglowa a dlaczego ten trzeci czwaertek a potem prosta
                                droga do systemu apelacji itd.
                                ja jestem za pijmy BN bo to po prostu fajne święto i kolejna okazja żeby
                                spotkać sie ze znajomymi przy butelce wina a chyba o to nam chodzi?
                                • giorgio_primo Jestem przeciw... 20.11.02, 18:13
                                  A przyczyna jest prosta.

                                  Nie widze potrzeby wyszukiwania sobie "kolejnej okazji" do spotkania sie i
                                  wypicia wina. Kazdy dzien jest dobry. "Szukanie okazji" sugeruje cos
                                  specjalnego w akcie wypicia wina wsrod znajomych czy przyjaciol, a to chyba
                                  jest normalne. Jesli ma to byc jakas "specjalna okazja" czy "swieto winne", to
                                  dlaczego celebrowac je takim slabym i drogim winem??? Zawsze wydawalo mi sie,
                                  ze na "swieta" i "okazje" serwuje sie cos lepszego niz "na codzien"... Widac
                                  sie myle.

                                  to tyle ode mnie...)))
      • pesti Re: inne 2002 19.11.02, 21:18
        Hihi, wyzywacie na bozole, a ja wlasnie dzis zakupilem sobie inne nouveau;)
        italianskie Tenuta S.Anna 2002 Novello... sprobowalem w sklepie, tej rubinowej
        substancji i od razu moja reka powedrowala do portfela po 7 euro i 20 centow -
        nie moglem sie oprzec - przepyszne.
        • Gość: panowca Re: inne 2002 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.11.02, 17:38
          o i nie wyśłemy przecież bojówek z Akademii Wina żeby cię obiły i zabrały to
          coś bo zdarza się zę czasami jest pyszne nawiązują cdo sfery intelektualnej BN
          to taka głupawka, która wszsycy czasem mamy i fizycy jadrowi i filozofowie i
          śmieciarze i murarzela mnie to jedno wino jest winem, które powącham odruchowo
          a wiem że z Brie i oliwkami będzie mi smakowało co roku bo bede je pił z
          przyjaciółmi
      • zwinka Re: Beaujolais Nouveau 2002 21.11.02, 15:07
        A ja dziś pracuję do bardzo późna
        i nie będę miała czasu na żadne bożole.
        Zatem bojkotuję to nowobogacką tradycję i jestem ponad ;-)
        Tylko trochę żal...

        Pozdrawiam Was - i tych, którzy już się szykują
        do jakichś francuskich knajpek
        i tych, co - jak ja - bojkotują (ideowo lub przypadkowo).
        • dr.krisk No i dobra! 21.11.02, 17:52
          Ja jakoś nie moge się do bożole przekonać - myślę, że fajnie jest we francji w
          kafejce ze znajomymi chłeptać ów kwach. A tu wicher zimny w oczy wieje, łańcuch
          w rowerze nienasmarowany, gumiaki za duże... jakże to bożole ma smakować?
          Enturaz nie ten.
          KrisK
      • winoman Re: Beaujolais Nouveau 2002 - Duboeuf 23.11.02, 03:16
        Piszę o tym winie z jednego powodu. Do oceny Spectatora:

        GEORGES DUBOEUF Beaujolais Nouveau 2002
        85
        $9
        Pretty and pure, with black cherry, spice and floral
        notes, and actual grip on
        the finish. Brings you back for more. Drink now.
        • ducale Re: Beaujolais Nouveau 2002 - Duboeuf 23.11.02, 13:30
          winoman napisał:

          > Piszę o tym winie z jednego powodu. Do oceny Spectatora:
          >
          > GEORGES DUBOEUF Beaujolais Nouveau 2002
          > 85
          > $9
          > Pretty and pure, with black cherry, spice and floral
          > notes, and actual grip on
          > the finish. Brings you back for more. Drink now.
              • walet Re: BN 2002 - Duboeuf i tolerancja 26.11.02, 10:48
                I dlaczego sie tak czepiacie ?
                Czy wszyscy czepialscy pili ?
                Ja kupilem ; taniej niz JM z WS bo za 27 zl.
                Burakow w swojej butelce nie stwierdzilem ale przyznaje-nie mam nosa
                wyczulonego na warzywa .
                Pilem X roznych win gorszych od tegoz ; wino bylo o niebo lepsze od
                poprzedniego BN, pitego w pubie podczas "swieta" .
                Jakkolwiek slabo znam sie na tych klasyfikacjach to 85 i mnie wydaje sie
                chwytem czysto handlowym bo z reguly widze taka ilosc punktow przy winach,
                ktore mi duzo bardziej smakuja .

                Aha, krytykujac "drink now" wezcie pod uwage ,ze nie wszyscy odwiedzajacy
                WS to doswiadczeni forumowicze z "Gazety"........

                Pozdrawiam


                  • walet 85 26.11.02, 15:34
                    Jasne !
                    Tyle ,ze - jak zycie uczy - nie mozna wierzyc w 100% obiektywizm opinii
                    przedsiewziec handlowych a takim przeciez WS jest .
                    Co dla mnie wcale nie znaczy by tam nie zagladac po wiedze czy opinie .
                    A ze czasami jakis DUBOEUF zaplaci za nasz wolny dostep do takiej strony
                    chwala mu za to ....:)

                    Pozdrawiam
                    • ducale Duboeuf i walet 26.11.02, 20:11
                      Nie bardzo rozumiem o co ci chodzi Walet, jezeli lubisz pijać wina jeszcze
                      fermentujące to twoja sprawa ,ale czepiam sie wszelakich punktacji win ,
                      poczytaj legende WS to zobaczysz co oznacza 85 pkt., w tej samej skali
                      porównawczej szacowne pismo umieszcza wiele dobrych win o niebo lepszych niz
                      BN. I nie staram sie umniejszac roli Duboeufa ( to bardzo ok. producent),ale
                      nikt mi nie wmówi, że BN to wino, a szacowanie go jeszcze na punkty to chyba
                      ciąg dalszy zabawy z okazji "nowego wina"
                      pozdr
                      • walet Re: Duboeuf i walet 27.11.02, 00:43
                        ducale napisał:

                        > Nie bardzo rozumiem o co ci chodzi Walet, jezeli lubisz pijać wina jeszcze
                        > fermentujące to twoja sprawa ,ale czepiam sie wszelakich punktacji win ,
                        > poczytaj legende WS to zobaczysz co oznacza 85 pkt., w tej samej skali
                        > porównawczej szacowne pismo umieszcza wiele dobrych win o niebo lepszych niz
                        > BN. I nie staram sie umniejszac roli Duboeufa ( to bardzo ok. producent),ale
                        > nikt mi nie wmówi, że BN to wino, a szacowanie go jeszcze na punkty to chyba
                        > ciąg dalszy zabawy z okazji "nowego wina"
                        > pozdr

                        Chyba szybko pisales bo czytam 4-ty raz ten Twoj post i slabo rozumiem.

                        Jesli nie zrozumiales moich to wyjasniam :
                        chodzi mi o to ,ze grupa naszych forumowiczow z Gazety , totalnie wysmiewa
                        niejakiego Jamesa Moleswortha,ktory na stronie Wine Spectatora ocenil
                        BN od G.Duboeuf 2002 na 85 punktow.
                        Jeden forumowicz znajduje w tym winie sok buraczany , inni nie nazywaja tego
                        napoju winem , smieja sie z komentarza "drink now" .
                        Na moje pytanie czy pili , cisza ; wyglada ,ze pil tylko pierwszy krytykujacy.

                        Nasuwaja sie pytania :
                        Dlaczego WS pozwala jakiemus totalnie niekompetentnemu Jamesowi pisac i
                        oceniac BN na swoich łamach ?
                        Dlaczego ten napoj jest klasyfikowany jako wino ?
                        Dlaczego "bardzo OK producent" nagle wyprodukowal BN czyli nie wino ?

                        Wyglada,ze Duboeuf bankrutuje i brzytwy sie chwyta a managerowie
                        Wine Spectatora zwariowali.

                        Czy tak?

                        Pozdrawiam

                        • winoman Duboeuf, BN i winoman :-) 27.11.02, 02:15
                          Żeby nie było wątpliwości, choć może to nie było takie
                          jasne w moim poście o BN Duboeufa:
                          Nie wyśmiewałem oceny WS, początkowo nie miałem zamiaru
                          brać udziału w dyskusji o BN, bo sprzed roku pamiętam,
                          jakie budzi emocje, jednak po spróbowaniu pierwszego BN,
                          właśnie Duboeufa stwierdziłem, że jednak napiszę.
                          Aromaty warzywne często w różnych winach występują (np.
                          brokuły, rzepa ...), po prostu po raz pierwszy tak
                          wyraźnie poczułem buraki. Od piątku spróbowałem dwóch
                          kolejnych BN, od bardzo znanych "negociants": Bouchard
                          Pere et Fils i Drouhin (a czeka jeszcze Bouchard Aine) i
                          w obu też te buraki wyczułem. Uprzedzam, nie jestem na
                          tropie "Beaujolais fraud", nie podejrzewam spisku
                          producentów masowo barwiących wino sokiem z tych warzyw
                          :-)) (kiedyś barwiono wina sokiem z czarnego bzu!). Tak
                          jak rok temu większość próbowanych przeze mnie BN miało
                          wyraźny akcent bananów (chyba tylko Bouchard Aine ich nie
                          miał), tak w tym roku przyczepiły mi sie te buraki (a
                          może to tęsknota za barszczem wigilijnym???).
                          A skoro już piszę, to się jasno zdeklaruję: moim zdaniem
                          BN to jednak JEST wino, tyle, że po prostu bardzo młode.
                          Nie jestem fanem święta BN, ale samo wino lubię, jeśli
                          jest dobrze zrobione. W poniedziałek BN Drouhina piłem
                          do obiadu w jednej z warszawskich małych restauracji, po
                          kieliszku BN wziąłem kieliszek Cabernet Sauv. Gato Negro
                          i muszę przyznać, że w zestawieniu z mięsem z grilla i
                          pikantnymi sosami BN spisało się znacznie, znacznie
                          lepiej!
                          A jeśli o sam szczep Gamay chodzi, to powiem tylko, że w
                          książce "How to taste" Jancis Robinson pisze: "Gamay
                          jest w tej chwili raczej niemodne i nie jest zbyt
                          powszechnie uprawiane poza Francją. gdyż konsumentów
                          nauczono łączyć jakość czerwonego wina z głęboką barwą i
                          skoncentrowanymi aromatami. To wstyd." ( "... This is a
                          shame") (przekład mój).

                          Coś czuję, że mi się dostanie :-))

                          Pozdrawiam!
                        • Gość: docg Re: Duboeuf i BN IP: 212.160.147.* 27.11.02, 08:37
                          no, z tym pytaniem:
                          "Dlaczego "bardzo OK producent" nagle wyprodukowal BN czyli nie wino ?"
                          to trochę przesadziłeś, no bo przecież to on właśnie wymyślił to całe
                          zamieszanie. Co do 85 punktów - wszystko jest możliwe, ale to mało
                          prawdopodobne, żeby kilkutygodniowe wino i to w kiepskim roku było aż tak
                          dobre, w końcu wiele poważnych win uzyskuje nieraz gorsze rezultaty. A jeśli
                          ono naprawdę jest na 85, to może to jest właściwa droga także dla innych
                          regionów?
                          pozdrawiam (w oczekiwaniu na haut-medoc nouveau) :))
                          p.s.
                          piłem, w tym roku 2 BN, jedno z makro (biała niechlujna nalepka z fioletowymi
                          literami), 17 zł, całkiem pijalne, a drugie nie wiem skąd (u znajomych), dużo
                          gorsze, bąbelkowo - buraczano - drożdżowe.
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka