Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy ktoś z was pił coś naprawdę luksusowego?

    IP: 194.181.108.* 27.05.03, 14:37
    Obserwuj wątek
          • Gość: AST Re: Czy ktoś z was pił coś naprawdę luksusowego? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.06.03, 14:56
            Gość portalu: Marek napisał(a):

            > Gość portalu: AST napisał(a):
            >
            > > Nie wiem, co okreslasz jako luksus.
            > > Ja moge sie pochwalic ze pilam wina w cenie 60-80 Euro. To juz luskus?
            > > I juz Ci mowie, ze byly warte tej ceny.
            >
            > ok. czy mogę wiedzieć co to było?

            Pamietam tylko niektore:

            Dom Perignon 1990
            Brunello Castelgiocondo Frescobaldi 1997
            Solaia Antinori 1997
            Saint Estephe Chateau Violet 1996

            > Czy kupując je kierowałaś się opiniami nt. tych konkretnych win i roczników?

            Nie. Pierwszy Dom Perignon kupilam, bo okazja tego wymagala. Byl doskonaly i
            teraz jest coraz czesciej znajduje okazje, ktora by Dom Perignon wymagaly.
            Inne wina po prostu najpierw zdegustowalam, nie wiedzac ile kosztuja, i
            zdecydowalam o kupnie nie znajac ceny.
            • Gość: Marek Re: Czy ktoś z was pił coś naprawdę luksusowego? IP: 194.181.108.* 03.06.03, 15:06

              > > ok. czy mogę wiedzieć co to było?
              >
              > Pamietam tylko niektore:
              >
              > Dom Perignon 1990
              > Brunello Castelgiocondo Frescobaldi 1997
              > Solaia Antinori 1997
              > Saint Estephe Chateau Violet 1996
              Co do tego Perignona to się nie dziwię bo rocznik 90 jest wyminiany jako jeden
              z trzech najlepszych w drugiej połowie XX wieku więc smak musiał być
              rewelacyjny, w Warszawie widziałem Vuevue Cliqot z 1990 za 1200 zł.zyli 272
              Euro, to jest cena!!We włoskich winach orientuję się słabiej a co do tego Saint
              Estephe to prawdę mówiąc nie znam chateau Violet, ale miałem przyjemność pić
              chateau Lafon Rochet No.2 z 1996, też z Saint Estephe i było to jedno z
              najlepszych win jakie kiedykolwiek piłem, w Warszawie kosztuje ok. 40 Euro
        • Gość: Marek Re: Czy ktoś z was pił coś naprawdę luksusowego? IP: 194.181.108.* 28.05.03, 08:56
          Gość portalu: Magda napisał(a):

          > Tak, Dom Perignon /1984 i 1992/oraz Sauternes 1984. Pijamy tez duzo starych
          20-
          > 30 letnich win dzieki znajomemu, ktory je kolekcjonuje-nie wiem czy sa
          drogie,
          > ale smakuja definitywnie inaczej od tych kilkuletnich....

          Gratuluję tego Dom Perigniona , jak wypada na tle zwykłego Moet&Chandon?
          Ewentualnie innych rocznikowych szampanów?
          To Sauternes z jakiego chateau, może d'Yquem? :)
          Co do tych 20-30 letnich, jakie to są konkretnie wina jeśli można wiedzieć?
          Prawdę mówiąc ja piłaem najstarsze z 1994 r.
          • amsti Moet 28.05.03, 11:19
            Gość portalu: Marek napisał(a):

            >> Gratuluję tego Dom Perigniona

            Hm, o ile pamietam to Moet nie wypuscil nic rocznikowego w 1984

            > jak wypada na tle zwykłego Moet&Chandon?

            tzn? Chodzi Ci o NV? Pilem 1993 DP - byl O.K., moze nawet wiecj niz O.K., ale
            oczekiwalem ciut wiecej za ta cene (jakies 3 x wiecej niz Brut Imperial). Moze
            z innego rocznika bylby lepszy, trudno mi powiedziec

            Co do starych win - to patrz post Winomana w sasiednim watku

            Amsterdam
            • Gość: Marek Re: Moet IP: 194.181.108.* 28.05.03, 11:34

              > tzn? Chodzi Ci o NV? Pilem 1993 DP - byl O.K., moze nawet wiecj niz O.K., ale
              > oczekiwalem ciut wiecej za ta cene (jakies 3 x wiecej niz Brut Imperial).
              Moze
              > z innego rocznika bylby lepszy, trudno mi powiedziec
              A czy ktoś pił Bollingera rocznikowego?
              Ja piłem Special Cuve ale był trochę za kwaśny jak dla mnie, zastanawiam się
              czy wszystkie Bollingery są takie czy ten może był "uszkodzony"
              Widziałem Bollingea RD 1990, jest dwa razy droższy od zwykłego ,ale marka
              wyśmienita no i rocznik więc sięz astanawiam nad kupnem tyle że nie chcę
              jeszcze raz "kwasku" wypić:)
              jakieś rady???
              > Co do starych win - to patrz post Winomana w sasiednim watku
              dzięki
              • amsti Re: Moet 30.05.03, 19:08
                Gość portalu: Marek napisał(a):

                > > A czy ktoś pił Bollingera rocznikowego?
                > Ja piłem Special Cuve ale był trochę za kwaśny jak dla mnie, zastanawiam się
                > czy wszystkie Bollingery są takie czy ten może był "uszkodzony"
                > Widziałem Bollingea RD 1990, jest dwa razy droższy od zwykłego ,ale marka
                > wyśmienita no i rocznik więc sięz astanawiam nad kupnem tyle że nie chcę
                > jeszcze raz "kwasku" wypić:)
                > jakieś rady???

                Jest tu na forum spec od szampanow, ale sie nie nie odzywa. Moze twoj szampan
                byl za malo schlodzony? Moim zdaniem szampan typu brut definitywnie wymaga
                towarzystwa (potrawy), jak kazde mocno lub skrajnie wytrawne biale wino, w
                przeciwnym wypadku mamy czesto odczucie zbyt wysokiej kwasowosci, a czasem
                takze wrazenie gorzkawego posmaku. Ale moze po prostu trafila sie taka
                butelka, niestety nie mialem okazji pic nic z tej wytworni.

                Amsterdam
                • Gość: docg Re: Moet IP: 212.160.147.* 02.06.03, 08:53
                  ja może w ogóle nie powinienem sie wypowiadać w kwestii szampanów, ale niedawno
                  piłem rocznikowego roederera i myślę, że na tym trzeba sie dobrze znać, żeby
                  docenić; zdecydowanie przyjemniej mi się piło żółta wdowę czy silver cuvee od
                  Cazenove
                  pozdrawiam
                  • panowca Re: Moet 02.06.03, 12:56
                    Gość portalu: docg napisał(a):

                    > ja może w ogóle nie powinienem sie wypowiadać w kwestii szampanów, ale
                    niedawno
                    >
                    > piłem rocznikowego roederera i myślę, że na tym trzeba sie dobrze znać, żeby
                    > docenić; zdecydowanie przyjemniej mi się piło żółta wdowę czy silver cuvee od
                    > Cazenove
                    > pozdrawiam

                    CAZANOVE jeśli chodzi o Charles do Cazanove - przepyszny tete de cuvee
                    z brązową etykietą
                    www.de-cazanove.com/
            • Gość: Magda Re: Moet IP: *.SNVACAID.covad.net 28.05.03, 18:10
              amsti napisał:

              > Gość portalu: Marek napisał(a):
              Co do starych win - to patrz post Winomana w sasiednim watku

              Gdzie? Nie moge znalezc... Z przyjemnoscia bym przeczytala, mimo, ze nie byl
              dla mnie zbyt mily kilka watkow temu...Ale przyznaje, ze wino zawsze
              traktowalam na luzie i po prostu pilam, bo mamy szczescie znac kilku
              prawdziwych "profesjonalistow" ktorzy w tym temacie mocno siedza i byle czego
              u nich sie nie pije. Dzieki Waszym niezbyt milym uwagom, przeczytalam
              wszystko co mieli w lokalnej bibliotece na temat wina i od ostatnich tygodni
              bardziej zwracam uwage na to co pije.
              Maggie.

              • hania_76 Re: Moet 28.05.03, 18:51
                Gość portalu: Magda napisał(a):

                >
                > Gdzie? Nie moge znalezc... Z przyjemnoscia bym przeczytala, mimo, ze nie byl
                > dla mnie zbyt mily kilka watkow temu...Ale przyznaje, ze wino zawsze
                > traktowalam na luzie i po prostu pilam, bo mamy szczescie znac kilku
                > prawdziwych "profesjonalistow" ktorzy w tym temacie mocno siedza i byle czego
                > u nich sie nie pije. Dzieki Waszym niezbyt milym uwagom, przeczytalam
                > wszystko co mieli w lokalnej bibliotece na temat wina i od ostatnich tygodni
                > bardziej zwracam uwage na to co pije.
                > Maggie.
                >

                Link do wątku, w którym jest mowa m.in. o wieku win i jego wpływie na ich
                jakość:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=18&w=6208024
                Po Pani dosyć kontrowersyjnych i raczej nie mieszczących się w granicach
                konwencjonalnej grzeczności wypowiedziach, chyba nie oczekiwała Pani od innych
                forumowiczów przyjęcia a bras ouverts?
                Pozdrawiam.

              • winoman winoman a stare wina 28.05.03, 19:20
                > Co do starych win - to patrz post Winomana w sasiednim
                watku
                >
                > Gdzie? Nie moge znalezc... Z przyjemnoscia bym
                przeczytala, mimo, ze nie byl
                > dla mnie zbyt mily kilka watkow temu...

                Bardzo przepraszam, jeśli Cię uraziłem, na pewno nie
                chciałem być niemiły, starałem się być rzeczowy. Nie
                będę już wracał do tamtej dyskusji, powiedziałem wtedy
                to, co miałem do powiedzenia, natomiast nie dowiedziałem
                się, o co chodziło z tą beczką i dalej nie rozumiem, mam
                nadzieję, że się dowiem.

                A jeśli o stare wina chodzi, masz wielkie szczęście
                znając ludzi mających kolekcję win 20-30-letnich, którzy
                w dodatku są na tyle szczodrzy, by się nimi dzielić.
                Zapewniam Cię, że te wina, choć pewnie nie były bardzo
                drogie, gdy po raz pierwszy pojawiły się na rynku (ech,
                te czasy, gdy za kilka dolarów można było kupić znakomitą
                butelkę ...), teraz są pewnie drogie, jeśli
                rzeczywiście, jak piszesz, są dobre. Rzecz w tym, że tak
                jak to już wielokrotnie tu pisano, naprawdę nieliczne,
                najwyższej klasy wina nadają się do przechowywania przez
                20 lat. Dotyczy to zarówno win europejskich, jak i tych z
                Nowego Świata, również z Kalifornii. Może nawet bardziej
                tych z Nowego Świata, bo to wraz z pojawieniem się na
                rynku wielkiej rzeszy amerykańskich (później również
                japońskich) konsumentów pojawiło się coraz
                powszechniejsze wołanie o wina do picia teraz, a nie dla
                wnuków. Nawet takie wina jak vintage port, których
                otwarcie przed osiągnięciem pełnoletniości (i to nawet w
                amerykańskiej wersji "legal drinking age" :-)) ) byłoby
                świętokradztwem, teraz czasami, coraz częściej, robi się
                tak, by można je było pić kilka lat po wypuszczeniu na
                rynek (co zdaniem wielu znawców skutecznie zabija samą
                ideę porto rocznikowego). Wino zrobione do picia "już"
                rzadko przetrwa 10 lat nawet w najlepszych warunkach (są
                oczywiście wyjątki, jednak bardzo nieliczne).


                > Ale przyznaje, ze wino zawsze
                > traktowalam na luzie i po prostu pilam, bo mamy
                szczescie znac kilku
                > prawdziwych "profesjonalistow" ktorzy w tym temacie
                mocno siedza i byle czego
                > u nich sie nie pije.

                Powtarzam, masz wielkie szczęście, ja też kiedyś takie
                miałem, krótko niestety.

                > Dzieki Waszym niezbyt milym uwagom, przeczytalam
                > wszystko co mieli w lokalnej bibliotece na temat wina i
                od ostatnich tygodni
                > bardziej zwracam uwage na to co pije.

                I bardzo dobrze, zawsze uważałem, że "świadome
                koneserstwo" (w dobrym znaczeniu słowa "koneserstwo"!)
                daje dużo więcej radości, a o to przecież głównie w winie
                chodzi.

                Pozdrawiam!
                • Gość: Magda Re: winoman a stare wina IP: *.SNVACAID.covad.net 28.05.03, 20:31
                  Ja tez przepraszam, jezeli napisalam cos nie tak...Tak jak mowie, ludzie z
                  ktorymi pijamy, maja ciekawe wina, ale niestety o nich specjalnie nie
                  rozprawiaja, tak jak wy na forum. Dlatego jest to dla mnie nowosc i bede sie
                  bardziej teraz przykladac co do szczegolow. A to czytanie ksiazek tez mi na
                  dobre wyszlo, bo np. dowiedzialam sie nie tylko o konkretach, ale tez duzo
                  ciekawostek o Gallo, Mondavich, Sterlingach, etc.
                  Jezeli chodzi o naszego znajomego/sasiada ze starymi winami, to zaczal
                  zbierac je pod koniec lat 70tych. Najwieksza i najbardziej roznorodna kolekcje
                  ma dopiero z 1994/rok urodzenia corki/ ale i te powoli sie starzeja. Jak
                  jestesmy u niego na party, to po kilku butelkach z 1994 schodzimy po
                  drabinie /nieraz z narazeniem zycia, jak sie nosi obcasy/do jego piwniczki i
                  on wtedy wyciaga cos "ciekawego". Ma glownie kalifornijskie wina, ale tez i
                  troche francuskich. Innych nie uznaje.
                  Jest tez glownie milosnikiem cabernet sauvignion. Czasami wyciaga rownolegle
                  roczniki francuskiego i kalifornijskego caberneta i porownujemy- francuskie
                  generalnie sa bardziej "smooth", stracily wszystkie owocowe smaki, gdy
                  kalifornijskie sa ostrzejsze, z owocem ciagle obecnym. W ogole kalifornijskie
                  wina sa chyba generalnie bardziej alkoholowe niz francuskie.
                  Ostatnio na Swieta Bozego Narodzenia dal nam butelke Chateau Grand-Puy-Lacoste
                  z 1982 z Pauillac - jak otworze to napisze jakie bylo.
                  Wczoraj wieczorem wdepnal z butelka Louis Martin z 1994 - smakowalo jak duzo
                  starsze wino, niz w rzeczywistosci bylo. Chyba juz bylo przy koncu swoich dni,
                  bo nawet kolor zaczynal wchodzic w rubinowy z lekkim odcieniem brazu. Nie
                  robia oni najszlachetniejszych win, ale w sumie milo sie go pilo.
                  Znamy sie od 1988 roku, wiec troche juz razem wypilismy i jeszcze wypijemy.

                  • winoman Re: winoman a stare wina 28.05.03, 20:43
                    > Jest tez glownie milosnikiem cabernet sauvignion.
                    Czasami wyciaga rownolegle
                    > roczniki francuskiego i kalifornijskego caberneta i
                    porownujemy- francuskie
                    > generalnie sa bardziej "smooth", stracily wszystkie
                    owocowe smaki, gdy
                    > kalifornijskie sa ostrzejsze, z owocem ciagle obecnym.

                    Weź pod uwagę, mówiąc o francuskich cabernetach, że w
                    przeciwieństwie do kalifornijskich rzadko są
                    jednoszczepowe. Poza Langwedocją, praktycznie we
                    wszystkich alepacjach Cabernet Sauv. jest mieszany z
                    innymi szczepami. W Kalifornii też bywa, ale jeśli
                    etykieta mówi że wino jest Cab. S., to co najmniej 75%
                    gron musi być z tego szczepu, do 25% może być innych i
                    nie trzeba tego pisać na etykiecie.

                    > W ogole kalifornijskie
                    > wina sa chyba generalnie bardziej alkoholowe niz
                    francuskie.

                    To prawda, choć jak wszędzie są wyjątki.

                    > Ostatnio na Swieta Bozego Narodzenia dal nam butelke
                    Chateau Grand-Puy-Lacoste
                    > z 1982 z Pauillac - jak otworze to napisze jakie bylo.
                    > Wczoraj wieczorem wdepnal z butelka Louis Martin z 1994
                    - smakowalo jak duzo
                    > starsze wino, niz w rzeczywistosci bylo. Chyba juz bylo
                    przy koncu swoich dni,
                    > bo nawet kolor zaczynal wchodzic w rubinowy z lekkim
                    odcieniem brazu. Nie
                    > robia oni najszlachetniejszych win, ale w sumie milo
                    sie go pilo.

                    Nie czepiam się, broń Boże, ale czy nie było to
                    przypadkiem wino Louisa M. Martini? Ostatnie jakie
                    piłem, to North Coast Cabernet Sauv. 1995. Lubiłem te
                    wina, ostatnio chyba ktoś go wykupił, Gallo, albo
                    Beringer, nie pamiętam.

                    Pozdrawiam!
                    • Gość: Magda Louis M. Martini IP: *.SNVACAID.covad.net 28.05.03, 21:27
                      winoman napisał:
                      > Nie czepiam się, broń Boże, ale czy nie było to
                      > przypadkiem wino Louisa M. Martini? Ostatnie jakie
                      > piłem, to North Coast Cabernet Sauv. 1995. Lubiłem te
                      > wina, ostatnio chyba ktoś go wykupił, Gallo, albo
                      > Beringer, nie pamiętam.
                      >
                      > Sorry, chacialam napisac Martini, ale nie wyszlo...Nie pilam ich win za
                      duzo, ale wedlug znajomego sa sredni, raczej zawsze OK. W mojej ksiazce
                      okreslaja ich wina jako "no frills, good value". Patrzylam na ich strone
                      internetowa, ale pisze ze w 1999 roku przejely winiarnie dzieci zalozyciela i
                      ze ja prowadza. Nic na temat innych wlascicieli- moze tylko wpuscili "obcy
                      kapital" dla podratowania finansowego i nie chwala sie tym specjalnie?
                      Ok, ide sadzic bazylie, bo mi poprzednia slimaki zjadly. No ale to juz jest
                      temat na forum kuchnia, bo w tamtym temacie mam duzo wiecej do powiedzenia....
                      ps. Zapomnijcie o beczce-kupie pusta, zeby bylo przy czym stac i pic w piwnicy
                      w Krakowie/moj oryginalny pomysl, a pozniej stwierdzilam, ze jak ma stac i
                      miejsce zajmowac to dlaczego nie z winem??? No ale przekonaliscie mnie i pare
                      ksiazek, ze to nie taki dobry pomysl/.


                      • winoman Re: Louis M. Martini 28.05.03, 21:42
                        > Sorry, chacialam napisac Martini, ale nie wyszlo...Nie
                        pilam ich win za
                        > duzo, ale wedlug znajomego sa sredni, raczej zawsze OK.
                        W mojej ksiazce
                        > okreslaja ich wina jako "no frills, good value".
                        Patrzylam na ich strone
                        > internetowa, ale pisze ze w 1999 roku przejely
                        winiarnie dzieci zalozyciela i
                        > ze ja prowadza. Nic na temat innych wlascicieli- moze
                        tylko wpuscili "obcy
                        > kapital" dla podratowania finansowego i nie chwala sie
                        tym specjalnie?

                        Jednak Gallo, niecały rok temu:
                        www.winespectator.com/Wine/Daily/News/0,1145,1821,00.html

                        Pozdrawiam!
          • Gość: Magda Re: Czy ktoś z was pił coś naprawdę luksusowego? IP: *.SNVACAID.covad.net 28.05.03, 17:38
            Prawde mowiac/mea culpa....postaram sie poprawic/, kiedy pijam cos z
            tych "wielkich i bardzo znanych" firm nie zwracam uwagi na roczniki czy tez
            jak w wypadku Sauternes, skad pochodzi. Jeden Dom Perignon ktory pilam w
            zeszle lato byl na pewno 1992, ale ten pierwszy czy byl 1984-glowy bym nie
            dala. Na pewno byl z poczatku lat 80tych.Oba byly cudowne, lekkie, osobiscie
            za szampanami nie przepadam, wole dore wino, ale te ciagle i dobrze pamietam.
            Gdy mialam komunie corki, podawalam zoltego Veuve Cliquot /chyba tak to sie
            pisze, jesli nie to wybaczcie/i tez wszystkim smakowalo, chociaz jest o lige
            nizej.Znowu nie pamietam rocznika, ale one sie sprzedaja po kolo $35, gdy Dom
            Perignon jest $100 i wyzej.
            Jesli chodzi o Sauternes, to nie wiele o nim wiedzialam gdy go pilam-zostal
            podany do deseru w Swieto Dziekczynienia/Thanksgiving/ w 2001 u, jakby to
            okreslic, bardzo powaznych ludzi, kolekcjonerow wina i z kilkoma wlasnymi
            piwnicami/3 w Californii, 1 w Wiedniu/. Sadza tez wlasne
            winogrona /chardonnay/ ktore sprzedaja do lokalnych winiarni w Sonomie.
            Przypuszczam wiec, ze musialo to byc dobre wino, bo u nich generalnie pije sie
            tylko dobre i ciekawe rzeczy....
            Apropos, dalam im kiedys miod pitny z Polski-byli zachwyceni!!!

      • Gość: docg yesssss!!! IP: 212.160.147.* 02.06.03, 15:15
        wspomniałem w innym wątku, ale wino warte powtórzenia, więc jeszcze raz:
        Ca'Marcanda Magari 2000. Cena w europie (za MB+WB) ok 25 €, u nas zapewne
        trochę więcej (nie ja kupowałem). Rewelacja. Intensywne, skoncentrowane,
        długie. Raczej do kontemplacji niż do posiłku. Doskonale mieści się w pojęciu
        luksusowego wina, czyli drogiego, na specjalne okazje, ale takiego, które można
        kupić nie sprzedając samochodu (jak Petrus & CO). Poszukiwaczom luksusu polecam
        z czystym sumieniem :-))
        pozdrawiam
        • giorgio_primo Magari 03.06.03, 13:53
          Cena calkowicie nierealna. Wino (jesli gdziekolwiek jeszcze jest rocznik 2000)
          kosztuje zawsze powyzej 35 euro. Zwykle przeszlo 40 euro. W USA jest juz
          sprzedawanae na aukcjach. Jest dostepny w Polsce po 209 PLN rocznik 2001. I
          nieco drozej 2001. Polecam jeszcze lepsze wino Promiss (od rocznika 2000 jest
          to inne wino niz wczesniej) z tej samej winnicy (Gaja-Toscana Ca'Marcanda) -
          nieco tansze.

          --
          Papa!

          GP
          • sstar Re: Magari 03.06.03, 14:02
            Promis ( zamiast Promiss ) raczej, zreszta jak Lafite ( zamiast Lafitte )w
            poscie Magdy ( bron Boze zebym cos sugerowal).
            Sam tez duzo sie zreszta myle.

            Pozdrawiam
            star
        • Gość: Jan Mlyn Re: Czy ktoś z was pił coś naprawdę luksusowego? IP: *.net81-65-243.noos.fr 11.06.03, 01:14
          Jest to bezspornie ten CHATEAU d'YQUEM (Lur-Saluces) okolo trzydziestoletni, w
          cenie ok. 2000 Euro/but., o ktorym wspominalem w innym watku. Oczywiscie mnie
          nie stac (a nawet jezeli kiedykolwiek by mnie stac bylo, to nigdy bym tyle na
          flaszke nie wydal...), takze "doczepilem" sie do taty mojego kolegi,
          ktory "rozbijal" swa piwnice by uczcic wyzdrowienie swego syna (mojego kolegi,
          ktory przeszedl raka w wieku 28 lat, i ktory ma mala role w
          filmie "Transporter").
            • Gość: Jan Mlyn Re: Czy ktoś z was pił coś naprawdę luksusowego? IP: *.net81-65-243.noos.fr 12.06.03, 02:38
              Gość portalu: Marek napisał(a):
              > ok. ale jak smakowało?

              Jest bardzo trudno opisac smak ; byl on jednak na tyle mocny, ze mialem
              wrazenie, ze powracal do mnie nagle falami kilka godzin po wypiciu (moze mi
              jezor przesiakl jak gabka ?), i to mimo plastra tlustej watroby z cazrna trufla
              po srodku, ktora zzarlem zaraz po na kawalku bulki w stylu paczka (ciastka
              paczka), a watroba+trufle, to ma teoretycznie mocny smak "zabijajacy" wiele
              innych smakow.
              Co mi jeszcze zostalo w pamieci, to "suknia", czyli kolor, ktory mimo zoltej
              bladosci z daleka, pod swiatlo jakby rzucal czerwone (!) - tak, czerwone
              blyski. No i zapach. Normalnie w winach "sauternowatych" i miekkich wogole
              (moelleux), zapach "stoi" na wyczuwalnym zimnym zapachu alkoholu : a tu zero,
              mialem wrazenie jakiegos orzecha z innej planety, albo jakiegos owocu, ktory
              nie istnieje.
              Moze glupawo wyszedl ten opis, ale opisywanie smaku to troche absurd i tak.
              :)

      • kochamwino Re: Czy ktoś z was pił coś naprawdę luksusowego? 10.03.04, 01:33
        Nie wiem co rozumiesz pod chaslem "cos naprawde luksusowego"
        Czy mowimy o winach takich jak Louis Roederer Cristal 90' 82',
        Ch. Margeaux 90' wino 82' 1900!:-), Haut-Brion 90' 89' 61' , Gaja Barbaresco
        CR 97' , Gaja Barolo Sperss 97 czy Paolo Scavino Barolo Rocche dell Annunziata
        97' 93' czy kilkaset innych luksusow.
        Z drugiej strony mamy rok 93' w piemoncie gdzie powstaly wina b. dobre ale nie
        wielkie, choc kilku malym producentom zaswiecilo cos w glowie i wczesniej
        zebrali Nebbiolo. Rok 91' dla Bordeaux byl np. absolutnie fatalny: zachodnio-
        polnocna czesc Medoc jakos sobie poradzila, natomiast wschodnia czesc Zyrondy
        ciagle pisze do Stworcy by wszystkie wina z tego rocznika z rynku zniknely.
        Jesli Petrus 91' jest bardziej luksusowy niz Mas de Daumas Gassac 98' 00' to
        wole wypic wino tego szalenca:-)
        Moze rozumiesz pod ww chaslem np. Grange Hermitage 51' ,The Octavius yalumba
        95' , Astralis Clarendon Hills 97, itd. ...ja nie wydam tyle kasy za NW
        Cos naprawde luksusowego znajdziesz na poludniu Francji. A i cena nie odstrasza
        jeszcze: Clos Marie, Chateau de Estanilles, Mas de Daumas Gassac(opisany w MW),
        Chateau Sancho (no moze Chateau Sancho jest b. trudno dostepne).

        Dla mnie luksus oznacza poznanie jak nawiecej wysmienitych win....tych
        osiagalnych i tych codzienych. A co do "luksusu" to mam kilka perelek
        najwyzszej klasy, glownie bordo ale i italie. Zawsze szukam pretekstu do ich
        otwarcia lecz brakuje mi odwagi:-) Niektore roczniki zblizaja sie do
        momentu "pelni zycia" wina. No coz jakos bede musial to zrobic:-)

        A tak naprawde luksus to wodka Luksusowa 50%.

        Pzdr

        TT
        • giorgio_primo Gwoli ścisłości... 10.03.04, 16:41
          kochamwino napisał:

          > Nie wiem co rozumiesz pod chaslem "cos naprawde luksusowego"
          > Czy mowimy o winach takich jak Louis Roederer Cristal 90' 82',
          > Ch. Margeaux 90' wino 82' 1900!:-), Haut-Brion 90' 89' 61' , Gaja Barbaresco
          > CR 97'

          Czy CR to skrót od Costa Russi? Bo jeśli tak, to to nie jest Barbaresco. To
          Langhe Nebbiolo DOC.

          > , Gaja Barolo Sperss 97

          Jak wyżej. To nie jest Barolo, to Langhe Nebbiolo DOC.

          (...)

          --
          Papa!

          Uprasza się o uważne czytanie "nick'ów", "loginów" (zwał je jak zwał), bowiem
          pojawili się amatorzy cudzych podpisów.

          GP
          • Gość: Jacek-t Re: Gwoli ścisłości... IP: *.chello.pl 10.03.04, 20:43
            No cóż, tak naprawdę Costa Russi to Brabraesco a Sperss to Barolos, tyle tylko
            że kilka lat temu Angelo Gaja zdeklasyfikował te wina to kategorii Langhe
            Nebbiolo, by móc poeksperymentować z dodawaniem szczepów innych niż Nebbiolo
            (na co DOCG Barbaresco i Barolo nie pozwalają). Jednak np. Hugh Johnson w swoim
            przewodniku na rok 2004 nadal zalicza Sperss do win typu Barolo, również wiele
            sklepów interentowych sprzedaje te wina jako Barbaresco czy Barolo (na
            poczekwaniu znalzełm 2 skelpy angielskie sprzedające Costa Russi 1997 a nawet
            1999 jako Barbaresco).
            • giorgio_primo Gwoli ścisłości... Raz jeszcze. 11.03.04, 15:19
              Gość portalu: Jacek-t napisał(a):

              > No cóż, tak naprawdę Costa Russi to Brabraesco a Sperss to Barolos, tyle
              tylko
              > że kilka lat temu Angelo Gaja zdeklasyfikował te wina to kategorii Langhe
              > Nebbiolo, by móc poeksperymentować z dodawaniem szczepów innych niż Nebbiolo
              > (na co DOCG Barbaresco i Barolo nie pozwalają).

              Owszem, prawie tak jak piszesz, ale znowu wkradła się duża nieścisłość!
              Apelacja Langhe Nebbiolo DOC nie dopuszcza innych gron niż Nebbiolo, dopuszcza
              natomiast użycie Nebbiolo z całego obszaru Langhe DOC! Tak więc Gaja zrobił to,
              by mieć szanse na użycie gron spoza obszaru apelacji Barolo i Barbaresco. Nie
              są to w żadnym względzie ani Barolo, ani Barbaresco - podobnie jak nie można
              nazwać każdego wina z Toskanii zrobionego na bazie Sangiovese, Chianti. Puki co
              tak właśnie regulacje apelacji mówią i już. ;-). To tak jakby ktoś nazywał
              Chablis AOC każde wino zrobione w Burgundii z Chardonnay.

              > Jednak np. Hugh Johnson w swoim
              >
              > przewodniku na rok 2004 nadal zalicza Sperss do win typu Barolo, również
              wiele
              > sklepów interentowych sprzedaje te wina jako Barbaresco czy Barolo (na
              > poczekwaniu znalzełm 2 skelpy angielskie sprzedające Costa Russi 1997 a nawet
              > 1999 jako Barbaresco).

              To smutny dowód na zwykle lenistwo - prościej było zmienić tylko rocznik a nie
              całą nazwę! ;-)


              --
              Papa!

              Uprasza się o uważne czytanie "nick'ów", "loginów" (zwał je jak zwał), bowiem
              pojawili się amatorzy cudzych podpisów.

              GP
              • Gość: Jacek-t Re: Gwoli ścisłości... dowody. IP: *.chello.pl 12.03.04, 18:20
                Obawiam się, że racja jest jednak po mojej stronie. Panowie B&B w swoim
                przewodniku wyraźnie stwierdzają, że DOC Langhe Nebbiolo dopuszcza używanie
                niewielkich ilości szczepu Barbera (uwaga ta znajduje się właśnie w notatce na
                temat Angelo Gaji). A gdybyś miał jeszcze wątpliwości to zajrzyj np. na tą
                stronę: www.paternowines.com/wines/italy/gaja/product.asp?Id=169 i kilka
                sąsiednich. Wynika z nich jednoznacznie, że dawne Barbaresco: Costa Russi, Sori
                Tildin i Sori San Lorenzo w rocznikach 1998 i 1999 maja 5% udział szczepu
                Barbera a dawne Barolo Sperss 6% udział.

                Z drugiej strony trudno uwierzyć by Angelo Gaja deklasyfikował swoje najlepsze
                jenowinnicowe wina po to by dodawać do nich ten sam szczep nebbiolo, tylko że
                z "pośledniejszych" źródeł.

                Co do lenistwa sprzedawców to też się nie do końca zgodzę. Wina Angelo Gaji to
                tak naprawdę w dalszym ciągu Barolo i Barbaresco i z takimi produktami z innych
                winnic nalezy je porównywać. Tymaczasem u innych producentów wina z DOC Langhe
                to na ogół najniższy szczebel oferty win ze szczepu Nebbiolo. Więc używanie dla
                win Gaji oznaczeń Barolo i Brabaresco zapobiega konsternacji wśród
                potencjalnych klientów.
                  • giorgio_primo Re: Gwoli ścisłości... dowody. 12.03.04, 19:56
                    www.agriline.it/cgi-shl/dbml.exe?Action=Query&Template=/wol_eng/VINO.DBM&C_VINO=0785&MODO=Tutta&TESTATA=Italia&D_
                    IMG2=vino1.gif
                    www.italystore.com/eng/ing-nebbiolo-langhe-doc-piemonte.htm
                    www.vinostore.it/Schedevino/piemonte72.htm
                    www.enopiemonte.it/vino/schede/vi071.htm
                    Regulacja włoskiego ministerstwa polityki rolnej (D.M. 22/08/2001 - G.U. n.209
                    dell'8/9/2001) określa jednoznacznie wina Langhe z dodatkowo występującą nazwą
                    winogron w nazwie (dopuszczone są: Nebbiolo, Dolcetto, Freisa - w wypadku
                    czerwonych), jako 100% odmianowe.

                    Jest pewna możliwość, że w 2001 roku były jakieś zmiany, ale nie wydaje mi się -
                    choć może tu jest pies pogrzebany. Gdyby tak było, to wspomniane wina będą
                    musiały być obecnie winami Langhe DOC a nie Langhe Nebbiolo DOC.

                    Inną sprawą jest "sensowność" tej decyzji Gaji. Nie mogę znaleźć wywiadu z nim,
                    w którym o tym mówił, ale dla mnie nie jest przekonujące to, że dodanie 5%
                    Barbery coś zasadniczo zmienia. Bardziej prawdopodobne wydaje mi się zrobienie
                    medialnego szumu wokół deklasyfikacji i wywindowania cen jeszcze wyżej - wszak
                    Angelo Gaja jest mistrzem świata w marketingu wina.

                    Co do "pośledności" win z apelacji Langhe DOC (tu też trochę w twoim poście
                    jest zamieszania bo to nie to samo co Langhe Nebbiolo DOC), to jest ich akurat
                    chyba mniej więcej tyle (procentowo), co nędznych Barbaresco i Barolo. Dużo
                    jednak jest znakomitych Langhe DOC. Natomiast istotnie w obrębie apelacji
                    Langhe Nebbiolo DOC niewiele win ciekawych.


                    Tyle mi "zjadło", że już więcej nie piszę. ;-)


                    --
                    Papa!

                    Uprasza się o uważne czytanie "nick'ów", "loginów" (zwał je jak zwał), bowiem
                    pojawili się amatorzy cudzych podpisów.

                    GP
                    • Gość: Jacek-t Re: Gwoli ścisłości... dowody. IP: *.chello.pl 12.03.04, 23:07
                      Co do podejrzeń, że faktyczny powód deklasyfikacji win Gaji wynika z pomysłów
                      marketingowych to jak najbardziej się z tobą zgadzam. W tym włąsnie
                      (marketingowym) kontekście użyłem terminu "poślednie" dla określenia winogron
                      Nebbiolo pochodzących z innych części okręgu Langhe niż osławione
                      (rozreklamowane) winnice Gaji. Nie twierdzę też że wino z DOC Langhe Nebbiolo,
                      czy nawet Langhe musi być gorszę niż Barolo czy Barbaresco. Zauważyłem tylko
                      iż, znów zapewne głównie ze względów marketingowych, u niemal każdego
                      producenta drabinka cenowa win ze szczepu Nebbiolo zaczyna się od "zwykłych"
                      Langhe i Langhe Nebbiolo, wyżej stoją "zwykłe" Barolo i Barbaresco a najwyżej
                      Barolo i Barbaresco jednowinnicowe (i ewentualnie reserva). A Gaji na skutek
                      deklasyfikacji zrobiło się odwrotnie bo zwykłe Barolo i Barbaresco znalazły się
                      na dole drabinki.

                      Pozdrawiam
        • Gość: kinch Re: Czy ktoś z was pił coś naprawdę luksusowego? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.04, 20:54
          Nie wiem co rozumiesz pod chaslem "cos naprawde luksusowego"
          Czy mowimy o winach takich jak Louis Roederer Cristal 90' 82',
          Ch. Margeaux 90' wino 82' 1900!:-), Haut-Brion 90' 89' 61' , Gaja Barbaresco
          CR 97' , Gaja Barolo Sperss 97 czy Paolo Scavino Barolo Rocche dell Annunziata
          97' 93' czy kilkaset innych luksusow.
          tak, miałem mniej więcej to na myśli:), plus Grange od Penfoldsa o którym niżej
          napisałeś. Co do Włochów to sięnie orientuję ale jeśli chodzi o Francje to
          rzeczywiście gratuluję!
          A co do definicji luksusu, to według mnie nie może być to tylko znakomote wino
          ale musi mieć wielką renomę, czasami na takie wina mówi się mityczne, a do
          takich, wina z południa Francji które niżej wymieniłeś, chyba jednak nie
          aspirują
          Pozdrawiam




          Moze rozumiesz pod ww chaslem np. Grange Hermitage 51' ,The Octavius yalumba
          95' , Astralis Clarendon Hills 97, itd. ...ja nie wydam tyle kasy za NW
          Cos naprawde luksusowego znajdziesz na poludniu Francji. A i cena nie odstrasza
          jeszcze: Clos Marie, Chateau de Estanilles, Mas de Daumas Gassac(opisany w MW),
          Chateau Sancho (no moze Chateau Sancho jest b. trudno dostepne).

          Dla mnie luksus oznacza poznanie jak nawiecej wysmienitych win....tych
          osiagalnych i tych codzienych. A co do "luksusu" to mam kilka perelek
          najwyzszej klasy, glownie bordo ale i italie. Zawsze szukam pretekstu do ich
          otwarcia lecz brakuje mi odwagi:-) Niektore roczniki zblizaja sie do
          momentu "pelni zycia" wina. No coz jakos bede musial to zrobic:-)
      • Gość: kliwia Re: Czy ktoś z was pił coś naprawdę luksusowego? IP: 91.198.217.* 06.03.20, 04:29
        Tak, piłam wspaniałe białe z chateau Violet z Preignac, od Baro Rene i Michel. TYlko jeden raz tam byłam i tylko jeden raz otrzymałam w prezencie komplet produkowanych u nich win, Po powrocie do Polski nastąpiła degustacja, wina były wspaniałe, to opinia pijących,
        Ale mam swój sposób na postarzanie wina -pod ramy metalowej piramidy cheopsa wstawiam butelki, po tygodniu wino ma inny smak, omszały, stary ale smaczniejszy,
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka