ducale
12.06.03, 13:28
To był dzień pełen wzruszeń, Kołodki juz nie ma, dotrwałem oglądać mecz tylko
I poł( moze i dobrze ,skonczyły sie mecze ostatniej szansy),wyciągnąłem z
domowj piwniczki Chateau de Chamirey z Mercurey '97, odpaliłem z CD nowy
Radiohead 'Hail to the Thief'i wtedy pomyślałem o dawnym poscie Winomana (
nie moge go znależć) o korelacjach muzyki i wina. Pierwszy utwór wbił mnie w
siedzenie " 2+2=5" ( a Szwedzi chyba 3 bramke ), ostry wręcz rockowy głos
Thoma Yorka ,czyzby powrót do 'Creep'?Chamirey zapachniało stodołą i stara
szmatą, powoli zaczeło sie utleniać ,ujawniac swoje niuanse i bukiety,
Radiohead tez sie rozkręcili i przy "Where I End and You Begin" wiedziałem ze
sa juz sobą, potem poszło "There,there" i " I will" i byłem juz prawie w
połowie butelki, fajna ciekawa ,długa końcówka zarówno Chamireya jak i płyty
z killerowym " A wolf at the Door". Ale najciekawsze było potem ,gdy
siegnałem po recenzje w jakiejs muzycznej gazecie. Okazało sie ze i
recenzent i ja mamy zupełnie inne spojrzenie no i chyba wrazliwość. I chyba
tez tak jest z tymi winami ,kazdy szuka czego innego w winie a dopiero
wypadkowa wielu opinii jest najblizsza prawdy
pozdr