Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    wystrzegajcie się Dionizosa (Kraków, Pędzichów)

    20.09.08, 13:57
    Dionizos to mały sklep winiarski, któremu kibicowaliśmy do dziś - na ul. Pędzichów w Krakowie.

    nie przyjęto nam reklamacji wina!

    jest ewidentnie niedobre. nie wnikam, z jakiego powodu, ale widać to już na pierwszy rzut oka, a w smaku czuć zdecydowanie. gorzkawe, siarkowe, z posmakiem fermentu.

    jak to jest prawnie, czy mogą odmówić przyjęcia reklamacji? w dodatku było "dwóch na jednego", bo reklamował mój mąż, a po drugiej stronie lady była ich dwójka. "musi mi pan uwierzyć na słowo, że jest dobre" i "już parę lat sprowadzamy wina" - to żadne argumenty!

    jestem zdruzgotana... może zaczniemy chodzić do pana Kondrata? ktoś korzysta? ktoś chwali/odradza?
    Obserwuj wątek
      • winoman Re: wystrzegajcie się Dionizosa (Kraków, Pędzichó 21.09.08, 02:25
        > jest ewidentnie niedobre. nie wnikam, z jakiego powodu, ale widać > to już na
        pierwszy rzut oka, a w smaku czuć zdecydowanie.
        > gorzkawe, siarkowe, z posmakiem fermentu.

        A jakie to było wino (producent, nazwa)? Dionizos ma w ofercie trochę win dość
        nietypowych, mogących odstraszyć niewtajemniczonych, może na takie trafiłaś?

        Pozdrawiam!
        • natachee Re: wystrzegajcie się Dionizosa (Kraków, Pędzichó 23.09.08, 10:54
          niewtajemniczona może i jestem :) ale wino, które jest zepsute, da się odróżnić od nietypowego.

          to było cantina tramin T czerwone z 2007. nie przyjmuję wymówek, że ma mieć taki zgniławy kolor, że ma mieć taki zapach, że dziwne bąbelki uchodzące przy otwarciu są w porządku, że wrażenie picia sfermentowanego kompotu to jest właśnie szczyt doznań dionizyjskich. nieprawda. niedobre wino jest niedobre.

          dionizos próbuje i poszukuje, poszerza ofertę - zaczynał od Węgier i ogólnie dawnej Galicji. najwyraźniej znalazł niedobrego dostawcę z Włoch. błąd. niestety nie potrafi ponieść konsekwencji z honorem. tak nie zachowuje się właściciel firmy.
          • Gość: sstar Re: wystrzegajcie się Dionizosa (Kraków, Pędzichó IP: *.fsmw.math.uni.wroc.pl 23.09.08, 11:18
            > to było cantina tramin T czerwone z 2007. nie przyjmuję wymówek, że ma mieć tak
            > i zgniławy kolor, że ma mieć taki zapach, że dziwne bąbelki uchodzące przy otwa
            > rciu są w porządku, że wrażenie picia sfermentowanego kompotu to jest właśnie s
            > zczyt doznań dionizyjskich. nieprawda. niedobre wino jest niedobre.
            > dionizos próbuje i poszukuje, poszerza ofertę - zaczynał od Węgier i ogólnie da
            > wnej Galicji. najwyraźniej znalazł niedobrego dostawcę z Włoch. błąd. niestety
            > nie potrafi ponieść konsekwencji z honorem. tak nie zachowuje się właściciel fi
            > rmy.

            a kto polecił Ci to wino? dziwne, że kupiłaś czerwone, bo akurat ten producent robi bardzo dobre wina białe.

            co do wady wina się nie wypowiadam, czasami lekki mus może się pojawiać choć akurat nie sądzę aby w tym akurat winie

            problem jest taki, że niedobrego wina raczej nie można reklamować (choć znam przypadki, że i takie sklep przyjmuje) a raczej wadliwe...

            rozumiem jednak Twój żal - sam to kiedyś przeżywałem;
            skończyło się dobrze ale po walce..

            pzdr, sstar
            --
            sstarwines
          • Gość: WB Tramin T IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.08, 18:16
            Nie wypowiadam się w sprawie wadliwości lub nie tej konkretnej
            butelki (opis wskazuje że coś było wyraźnie nie tak),
            ani na temat standardów obsługi klienta przez Dioniza, gdyż w tej
            sprawie każdy ma swoje zdanie,

            chcę tylko wspomnieć że w najbliższym, październikowym nrze Magazynu
            WINO wino T z Cantina Tramin zostało ocenione jako jedno z lepszych
            win miesiąca z adnotacją "Najlepszy stosunek jakości do ceny".

            Wojciech Bońkowski
            • Gość: sstar Re: Tramin T IP: *.fsmw.math.uni.wroc.pl 24.09.08, 20:25
              Gość portalu: WB napisał(a):

              > Nie wypowiadam się w sprawie wadliwości lub nie tej konkretnej
              > butelki (opis wskazuje że coś było wyraźnie nie tak),
              > ani na temat standardów obsługi klienta przez Dioniza, gdyż w tej
              > sprawie każdy ma swoje zdanie,

              Z chęcią byśmy poznali Twoje:-)

              Pzdr, sstar
              --
              sstarwines
              • Gość: WB Re: Tramin T IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.08, 22:30
                Odpowiem historyjką.
                Dawno dawno temu pracowałem w sklepie winiarskim w kraju zwanym UK.
                Był to sklep sieciowy, gdzie zasadą było rozpatrywanie wszystkich
                reklamacji pozytywnie.
                Butelki zwrócone były przechowywane na zapleczu w oczekiwaniu na
                wewnętrzny audyt, który zjawiał się raz w miesiącu i weryfikował
                wydruk zwrotów z komputera z tymi butelkami. Audytor/ka następnie
                aplikował etykietom granatową farbę w sprayu, by wina nie mogły być
                ponownie sprzedane. Po tej czynności otwarte butelki przechodziły na
                własność obsługi sklepu.
                Dzięki temu miałem okazję przekonać się że:
                1. na 20 zwróconych butelek faktycznie wadliwych była 1-2; 3-4
                stanowiły wina z Cabernet Franc, które nabywcom wydawały się korkowe
                z uwagi na nuty ziołowe; pozostałe były w 100% poprawne, lecz
                należały najczęściej do win "nietypowych" (czyli nie z Chardonnay /
                SB / CS / Merlot);
                2. wytrawne loarskie chenin blanc (konkretnie Chateau de Varennes
                Savennieres 2000) otwarte od miesiąca i niezatkane ponownie korkiem
                (!) było jednym z najlepszych win białych jakie piłem w życiu, bez
                śladu utlenienia. Niech to zjawisko wyjaśni dr Winoman.

                Dodam jeszcze że
                3. Tramin T kosztuje w Dionizosie 36 zł, więc trudno mi zrozumieć
                odmowę przyjęcia reklamacji.

                Pzdr WB
                • winoman Re: Tramin T 24.09.08, 22:54
                  > 2. wytrawne loarskie chenin blanc (konkretnie Chateau de Varennes
                  > Savennieres 2000) otwarte od miesiąca i niezatkane ponownie korkiem
                  > (!) było jednym z najlepszych win białych jakie piłem w życiu, bez
                  > śladu utlenienia. Niech to zjawisko wyjaśni dr Winoman.

                  Dr winoman pije właśnie sherry fino butelkowane pewnie w styczniu 2004, więc
                  zgodnie z naukami mędrców już dawno powinno być rozkładającym się trupem, ale
                  nie jest, choć jest zupełnie innym winem, niż było 3-4 lata temu (wiem, bo wtedy
                  też je piłem). Nie powiem, że to najlepsze wino jakie piłem, ale nie spotkałem
                  jeszcze wina, które w momencie zakupu kosztowało 29,90 złotych, a które byłoby
                  tak ciekawe, tak bogate i tak złożone. Są wina, nawet białe, które bardzo dobrze
                  znoszą dopływ tlenu i akurat chenin blanc jest odmianą, która ma chyba naturalną
                  zdolność do dawania takich win, choć żadnych poważnych badań na ten temat nie
                  widziałem. To są jednak zwykle wina, które świetnie i ciekawie się starzeją,
                  więc miesiąc w otwartej butelce wcale nie nie dziwi. Czasem jest to kwestia
                  odważnej winifikacji, z dostępem tlenu - słyszałem o winach z Alzacji, które
                  miesiąc po otwarciu są wciąż tak świeże, jak na początku. Odpowiednie
                  siarkowanie też może mieć tu duży wpływ na trwałość wina.

                  Pozdrawiam!
                  • sstar Re: Tramin T 25.09.08, 08:55
                    winoman napisał:

                    > > 2. wytrawne loarskie chenin blanc (konkretnie Chateau de Varennes
                    > > Savennieres 2000) otwarte od miesiąca i niezatkane ponownie korkiem
                    > > (!) było jednym z najlepszych win białych jakie piłem w życiu, bez
                    > > śladu utlenienia. Niech to zjawisko wyjaśni dr Winoman.
                    >
                    > Dr winoman

                    Brzmi pięknie:-) Prawie jak dr Judym;-)

                    > Czasem jest to kwestia odważnej winifikacji, z dostępem tlenu -

                    Ciekawe czy jest to warunek konieczny aby mieć potem do czynienia z takim
                    zjawiskiem jak opisał WB?

                    > Odpowiednie siarkowanie też może mieć tu duży wpływ na trwałość

                    Trwałość owszem, ale to chyba nie tłumaczy tego co się stało, choć może się mylę?

                    Pzdr, sstar
      • 2444grzesio Re: wystrzegajcie się Dionizosa (Kraków, Pędzichó 23.09.08, 12:05
        Po co od razu tak z grubej rury: "wystrzegajcie się Dionizosa".
        Kłopot z wymianą, zwrotem wina gdziekolwiek jest sprawą raczej
        częstą. Szczególnie w przypadku gdy wino nie ma typowej wady, a jest
        po prostu nie dobre. Rzecz gustu oczywiście. Oczywiście też
        twierdzę, że przy winie wadliwym i zwrocie nie wypitego nie powinno
        być w ogóle rozmowy na temat nie przyjęcia reklamacji w sklepie
        specjalistycznym. W Dionizosie jest wiele bardzo ciekawych win i
        niestety nie wszystkie zawsze wszystkim smakują. Dość dużo „win
        kontrowersyjnych” w Magazynie Wino.
        Wina włoskie, podobnie jak wszystkie pozostałe Dionizos sprowadza od
        producentów sam i mogą być kłopoty z dostaniem tych win gdzie
        indziej w Polsce. A chyba trudno zrezygnować np. z Boca.
        Do Kondrata, do WinaPL, Zasady Import Win czy innych krakowskich
        sklepów specjalistycznych oczywiście należy chodzić, mają zupełnie
        inne wina niż Dionizos , które też trzeba próbować.
        • Gość: sstar Re:wystrzegajcie się Dionizosa (Kraków,Pędzichów) IP: *.fsmw.math.uni.wroc.pl 23.09.08, 13:24
          2444grzesio napisał:

          > Po co od razu tak z grubej rury: "wystrzegajcie się Dionizosa".

          Chyba jasne dlaczego. Też bym tak zareagował.

          Dziwi mnie co innego. Z postu autorki wątku wynika, że byli z mężem stałymi klientami tego sklepu. Zwykle kredyt zaufania udzielony takiemu klientowi powinien być wyższy ... a chyba nie był. Przed zakupem nietypowego wina (jeśli tak właśnie było) powinien też ktoś w sklepie przestrzec (tym bardziej stałego klienta).

          Argumenty, typu, że sprowadzają to wino do lat też nieco dziwne, bo niby jak to się ma do wadliwej konkretnej butelki. A w to, że smakuje tak samo jak zawsze po prostu nie wierzę ... Mi we wspomnianej reklamacji próbowano wmówić, że korkowe wino pachniało Cabernetem, ech...

          Dla kontrastu muszę wspomnieć i pochwalić bezproblemową reklamację jakiej dokonałem w łódzkim Pinocie. Choć szedłem do sklepu z duszą na ramieniu i dwoma butelkami do wymiany to reklamacja odbyła się w przyjemnej prawie familijnej atmosferze. Tytułem zadośćuczynienia spróbować mogliśmy niezłe primitivo. Pinocie aby tak dalej!

          Może warto wejść na stronę producenta i porównać wrażenia z degustacji? Nawiasem mówiąc, które to było wino (wiemy tylko, że czerwone)?

          pzdr, sstar
          --
          wina
          • Gość: Dionizos Re:wystrzegajcie się Dionizosa (Kraków,Pędzichów) IP: *.ghnet.pl 23.09.08, 16:38
            Wywołany do tablicy chciałbym także przedstawić racje drugiej strony.
            Reklamacja klienta nie została uznana z prostego powodu - naszym zdaniem kolor,
            zapach i smak wina był w porządku - a tak się złożyło, że reklamowane wino
            spróbowałem razem z będącą akurat w sklepie drugą osobą, osobą mającą duże
            doświadczenie w degustacji win, w przeszłości członkiem Akademii Wina w Krakowie
            (z której to Akademii wyrosło dzisiejsze Collegium Vini)
            W dotychczasowej działalności nigdy nie robiliśmy problemu naszym klientom z
            wymianą wadliwego wina na nowe, natomiast trudno od nas wymagać żebyśmy
            wymieniali wino tylko dlatego że komuś nie smakuje.
            Tym bardziej, że nie było to wino z gatunku tych "kontrowersyjnych", tylko
            podstawowy kupaż Cantiny Tramin zakorkoweny korkiem z silikonu.
            Pozdrawienia dla wszystkich fanów wina
            Dionizos
            • Gość: sstar Re:wystrzegajcie się Dionizosa (Kraków,Pędzichów) IP: *.fsmw.math.uni.wroc.pl 23.09.08, 18:31
              Wlaśnie napisałem post ale mi go wcięło:-( Raz więc jeszcze.

              Warto aby Pan z Dionizosa i ew. drugi bardziej doświadczony sprzedawca napisali
              jakie mieli wrażenie z degustacji tego wina ...

              Póki co tylko klientka opisała wrażenia dość dokładnie, a Dionizos pisze, że
              było w porządku i że z Akademii etc. (przypomina mi się niestety mojaniefortunna reklamacja i tłumaczenie, że wino pachniało Cabernetem).

              Rozmawiamy o winie takoto przedstawionym na stronie importera. A tak piszą o nim inni.

              Wynika z tego, że jest to wino dość lekkie, owocowe, może lekko kwaskowe, beczki
              nie widziało więc raczej niezbyt krągłe i cieliste oraz bez nuty słodyczy, czy
              jakiejś mocnej struktury (zgaduję tylko bo tego wina nie piłem, mogę się więc
              mylić). Reasumując niezbyt dobre wino jak dla przeciętnego Polaka choć mi by
              akurat smakowało... Sam bym kupił, ale na miejscu sprzedającego bym go raczej
              nie polecał. Przeciętny Polak lubi takiewina;-) Sprzedawca przy zakupie mógłby zwrócić uwagę, że jest to wino raczej
              do posiłku niż kontemplacji ... ale może oczekuję zbyt dużo.

              > Tym bardziej, że nie było to wino z gatunku tych
              > "kontrowersyjnych", tylko podstawowy kupaż Cantiny Tramin
              > zakorkoweny korkiem z silikonu.

              Wyklucza to tylko jedną z wad. Jest ich jeszcze trochę, nieprawdaż. Pozostają
              też pytanie: czy było rzeczywiście lekko musujące jak twierdzi klientka? Czy
              lekko musujące były także inne butelki tego wina? Nie twierdzę, że zawsze jest
              to wada (spotyka się takie młode wina), ale jeśli by było lekko musujące
              (perliste) wypadało by ostrzec przed takim efektem klienta i nadmienić coś na
              stronie.

              Klientka wspomniała też o innych nieporządanych aspektach/niedociągnięciach
              smakowych, zapachowych wreszcie wizualnych. Bez komentarza ze strony Dionizosa.

              Wydaje mi się, że jeśli byli to stali klienci, którzy często robią zakupy i nie
              narzekają na każde zakupione wino, to można jednak było zobaczyć nieco drugą
              stronę medalu (trochę empatii) i wymienić to wino (a samemu skonsumować T do
              obiadu:-) ... prościej i sympatyczniej. Ostatnio słyszałem historię jak ktoś tak
              wymienił dobre Barolo na inne równie dobre bo klient się domagał, no a Barolo
              jednak trochę więcej kosztuje...

              Sprawy nie przesądzam, ciekaw jestem szczegółów.
              Sam kiedyś do Dionizosa wpadłem i z obsługi byłem zadowolony.

              Pzdr, sstar
              --
              www.sstarwines.pl
                • winoman Re:wystrzegajcie się Dionizosa (Kraków,Pędzichów) 23.09.08, 21:13
                  Moim zdaniem opis wskazuje jednak na wadę numer 3, zachodzącą w butelce fermentację malolaktyczną. Spotkałem się z tym wiele razy, zdecydowanie częściej niż z niechcianą fermentacją alkoholową. Skutki tej wady zwykle maleją z upływem czasu (gaz i nieprzyjemny, kanalizacyjny zapach się ulatniają), więc jeśli wino nie było reklamowane zaraz po otwarciu, wada mogła zmniejszyć się do poziomu właściwie uniemożliwiającego osobom mniej wprawionym jej wykrycie, a zwłaszcza odróżnienie jej od redukcji, której za wadę dyskwalifikującą zwykle się nie uznaje, bo można sobie z nią poradzić.

                  Oczywiście tylko zgaduję na podstawie opisu, musiałbym wino powąchać i spróbować, żeby z większą pewnością się wypowiedzieć.

                  Pozdrawiam!
                  • mwi_net Re:wystrzegajcie się Dionizosa (Kraków,Pędzichów) 23.09.08, 21:27
                    winoman napisał:
                    > (gaz i nieprzyjemny, kanalizacyjny zapach się ulatniają)

                    We wspomnianym Pinot leży sobie Shiraz z RPA z wielorybem. Kilka razy maiałem na
                    nie ochotę (ze względu nja etykietę i niewielką jak na RPA zawartość alkoholu).
                    I za każdym razem słyszę, żebym tego wina nie dotykał, bo śmierdzi zgniłymi
                    kiszonymi ogórkami. Jeżeli Dionizos o tym wiedział to powinien ostrzec stałych
                    klientów. Jeśli to przypadek lub wada - powinien wymienić. Za każdym razem wina
                    (może inna ale jednak) jest po Jego stronie
                  • Gość: sstar Re:wystrzegajcie się Dionizosa (Kraków,Pędzichów) IP: *.fsmw.math.uni.wroc.pl 23.09.08, 21:57
                    Pewno masz rację. Ja jakoś niewiele takich butelek trafiłem więc nie mam odpowiedniego doświadczenia w tym zakresie. Aż sprawdzę w bazie. Coś tam się znajdzie jednak:
                    Simonsvlei kupiony nomen omen w Toruniu:-), potem cru z Beaujolais, potem swojskie Rondo od Myśliwca, w końcu Colli Altotiberni. Jest tego jeszcze od zarąbania (ok. 20-tu) więc może na dziś starczy. Teraz trzeba im przypisać numerki z wadą:-)

                    Pzdr, sstar
                    --
                    sstarwines

                    PS. Wątek nt win korkowych i jeszcze jeden. Kiedyś też z gp dyskutowaliśmy o starej szafie, lakierze i mokrej sierści ale nie umiem tego wątku znaleźć:-(
      • bacchus1 Re: wystrzegajcie się Dionizosa (Kraków, Pędzichó 23.09.08, 21:27
        Witam,

        Nie jestem prawnikiem, więc nie podam ani ustawy, ani dokładnej reguły, ale
        reklamacje wina są z pewnych względów utrudnione. Informacje te wiem z radiowego
        programu pana Weissa z Radia Zet "dzwonię do Pana w bardzo nietypowej sprawie".

        Otóż, wino jako "produkt żywy", zamknięty w butelce i zmieniający swoje walory
        podczas leżakowania w butelce, może również zmieniać swoją jakość. Z tego
        względu sklep oferujący wino nie musi przyjmować reklamacji jeśli wino w środku
        jest złe. Klient może złożyć reklamację, ale do producenta tego wina, a nie do
        osoby handlującej tym towarem.

        Z drugiej jednak strony, takie sytuacje można załagodzić... Koszt wymiany
        butelki jest niewspółmiernie niższy niż strata klienta. Poza tym, jak wiadomo,
        "zadowolony klient powie o tym kolejnym trzem, niezadowolony - dziesięciu".

        Tak więc, mimo że prawnie nie trzeba uznawać reklamacji wina, lepiej ją przyjąć :)

        Pozdrawiam
        • mwi_net Re: wystrzegajcie się Dionizosa 23.09.08, 21:35
          bacchus1 napisał:

          > ... oferujący wino nie musi przyjmować reklamacji
          > jeśli wino w środku
          > jest złe. Klient może złożyć reklamację,
          > ale do producenta tego wina, a nie do
          > osoby handlującej tym towarem.

          Ze względu na koszty uwzględnienia reklamacji producent przewiduje pulę "złych"
          win do wymiany. Dziedziczy się to na importera i na sklep. Jako że stałych
          klientów jest znacznie mniej niż przypadkowych mimo tego, że każdy poziom obcina
          pulę dopuszczoną do wymiany to i tak jest ona wystarczająca do wymiany wadliwego
          wina. Brak reakci na zażalenie stałęgo klienta to głupota.

          Z drugiej strony .... za darmo wyciągamy wątek z adresem sklepu na samą górę
          forum. Znacie stare dobre filmowe przysłowie? Nie ważne co mówią. Ważne, żeby
          nie przekręcali nazwisk.
          • ducale Re: wystrzegajcie się Dionizosa 24.09.08, 12:29
            mwi_net napisał:

            >> Z drugiej strony .... za darmo wyciągamy wątek z adresem sklepu
            na samą górę
            > forum. Znacie stare dobre filmowe przysłowie? Nie ważne co mówią.
            Ważne, żeby
            > nie przekręcali nazwisk.

            nie do konca sie z Toba zgadzam (czestokroc z bardziej blachych
            powodow sa tutaj reklamowane sklepy ) a temat jest ciekawy dla
            wszystkich .Bowiem gdzie lezy granica przyjmowania lub nie
            przyjmowania reklamacji .Czy sklepach przez Was cytowanych
            wczesniej tak szybko przyjęliby reklamacje Chateau Margaux ?Ilu z
            nich pilo Ch Margaux aby ocenic je nalezycie i wchodzic w dyskusje z
            klientem ?..ejże...
            Na sprzedawcy ciązy pewna odpowiedzialność ale nie zawsze nomen omen
            wina-chyba ze warunki przechowywania sa ewidentnie złe.Przeciez
            Dionizos mogł spokojnie przyjąć reklamacje i wyslac wino do Terlano -
            bardzo podobnie wygladaja reklamacje w dobrych sklepach z
            butami ,trwa to miesiace ,buty wysylane sa do Wloch ,niby ekspertyzy
            i nie zawsze uznawane pozniej .Klient jest obrazony na sklep ,sklep
            traci klienta etc .To serio czasami trudne decyzje aczkolwiek
            zgadzam sie z Sofanesem ze "klient" ma zawsze racje i trzeba byc
            bardzo elastycznym w takich sytuacjach , ale sytuacja reklamacji win
            to bardzo ciekawy kawalek czesci handlu winami

            • Gość: sstar Re: wystrzegajcie się Dionizosa IP: *.fsmw.math.uni.wroc.pl 24.09.08, 12:50
              > To serio czasami trudne decyzje aczkolwiek
              > zgadzam sie z Sofanesem ze "klient" ma zawsze racje i trzeba byc
              > bardzo elastycznym w takich sytuacjach , ale sytuacja reklamacji win
              > to bardzo ciekawy kawalek czesci handlu winami

              Ale chyba dość marginalny (statystycznie rzecz ujmując). Win wadliwych jest
              stosunkowo mało, a odwaga klienta czującego się dość niepewnie w gąszczu etykiet
              nadszarpnięta to chyba bardzo rzadko zdarzają się reklamacje, nie? Ile mniej
              więcej z 1/200, 1/300 ?

              Pzdr, sstar
                • docg Re: wystrzegajcie się Dionizosa 24.09.08, 14:00
                  Zgodziłem się z Tobą w równoległej odnodze tego wątku. Jeśli sklep jest dobry,
                  to nie interesuje mnie czy przyjmują reklamację zepsutego wina, kupuję tam i
                  już, a korkowe wina biorę na klatę. Granica uwzględniania reklamacji byłaby
                  bardzo trudna do ustalenia, wszak wino jest produktem, który nie ma daty
                  przydatności do spożycia (chociaż kiedyś na Sofii widziałem napis, że należy
                  spożyć w ciągu 6 miesięcy od zabutelkowania :-) ). Albo taki przykład (niestety
                  wymyślony): mam Moutona 1923, otwieram, korek. I co, sklep w którym kupił go mój
                  dziadek został zniszczony podczas bombardowania Drezna, importer nie istnieje,
                  więc mam go wysłać Baronowej? :-))
                  • sstar Re: wystrzegajcie się Dionizosa 24.09.08, 15:27
                    docg napisał:

                    > Zgodziłem się z Tobą w równoległej odnodze tego wątku. Jeśli sklep jest dobry,
                    > to nie interesuje mnie czy przyjmują reklamację zepsutego wina, kupuję tam i
                    > już, a korkowe wina biorę na klatę

                    Ale sklep jest dobry nie tylko dlatego, ze ma Petrusa po 3,50 ale i ze wzgledu
                    na mila i kompetentna obsluge, nieprawdaz? Choc wiem, ze napiszesz, ze wiele bys
                    mogl w sklepie zniesc aby ci jednak sprzedali La Tache za 4,40;-) W sumie nie
                    wiemy ile musiales wycierpiec aby uzupelnic swapiwniczke o wyzej wymienione trunki (zob. foto Lelkowego CdR);-)

                    Pzdr, sstar
                • winoman Re: wystrzegajcie się Dionizosa 24.09.08, 14:14
                  ducale napisał:

                  > prawda jest taka ze kupujacy zawsze
                  > powinien brac na siebie ryzyko wadliwego wina ,przynajmniej ja tak
                  > uwazam

                  Muszę przyznać, że jestem zdziwiony i poruszony Twoją wypowiedzią.

                  Masz u siebie wywieszkę informującą o tym, że za wszelkie wady wina odpowiada
                  kupujący? Dajesz do podpisania oświadczenie, że kupujący jest świadom, że
                  kupowane wino może być wadliwe i że przyjmuje do wiadomości fakt, że tylko on
                  będzie ponosił tego konsekwencje?

                  Dlaczego wino ma pod tym względem być traktowane inaczej niż wszystkie inne
                  towary, którymi się handluje? Dlaczego kupujący ma odpowiadać za niechlujność
                  czy niestaranność producenta korka, producenta wina, człowieka który je wiózł,
                  człowieka, który je składował lub człowieka który je sprzedaje? Wada wina
                  niemal nigdy nie jest skutkiem "wypadku losowego", prawie zawsze jest wynikiem
                  czyjegoś błędu, czasem wręcz świadomej decyzji (na przykład producentów korków,
                  którzy przez dwadzieścia lat zdawali sobie dokładnie sprawę z istnienia i skali
                  problemu, ale go ignorowali, winę zwalając na innych). Dlaczego tylko konsument
                  ma ponosić tego konsekwencje?

                  Wiem, że sprawa nie jest łatwa do systemowego rozwiązania, ale nie znaczy to
                  jednak, że można w tej sytuacji umyć ręce i nic nie robić. Mój kolega kupił
                  kiedyś w sklepie w Egerze kilka butelek wina. Dwie z nich okazały się korkowe.
                  Gdy po roku znów tam był, powiedział o tym sprzedawcy. Natychmiast dostał dwie
                  butelki tego samego wina, oczywiście już z nowego rocznika, a do nich trzecią,
                  jako rekompensatę. Wina nie były tanie, kosztowały ponad 100 zł za butelkę.

                  Nie zawsze reklamuję wadliwe wina, czasem po prostu mi się nie chce (jeśli były
                  tanie i/albo do sklepu mam daleko), czasem nie mam jak (jeśli wino kupiłem pięć
                  lat temu dwa tysiące kilometrów stąd, w miejscu do którego pewnie już nie
                  wrócę), ale wiem, że źle robię, powinienem zawsze to robić, choćby po to, by
                  sprzedający wino zdawali sobie sprawę ze skali problemu.

                  Pozdrawiam!
                  • Gość: sstar Re: wystrzegajcie się Dionizosa IP: *.fsmw.math.uni.wroc.pl 24.09.08, 14:41
                    > Nie zawsze reklamuję wadliwe wina, czasem po prostu mi się nie chce (jeśli były
                    > tanie i/albo do sklepu mam daleko), czasem nie mam jak (jeśli wino kupiłem pięć
                    > lat temu dwa tysiące kilometrów stąd, w miejscu do którego pewnie już nie
                    > wrócę), ale wiem, że źle robię, powinienem zawsze to robić, choćby po to, by
                    > sprzedający wino zdawali sobie sprawę ze skali problemu.

                    Byc moze dlatego osoby, ktore nagle sie pojawia w sklepie z butelka, ktora
                    przeciez "zawsze byla dobra" budza zdziwienie sprzedajacych.

                    Odpowiadajac ducale: sposrod 3200 sprobowanych win mysle ze ok 100 byla w pewien
                    sposob wadliwa (moze wiecej). Z podobnych powodow jak
                    winoman reklamowalem TYLKO! 3 butelki (jedna na Piotrkowskiej w znanej aferze
                    kaloryferowej - choc wtedy trzy kupione tam byly w jakims stopniu wadliwe, ale w
                    jednej wada byla ewidentna - korek , w drugiej nie do konca, a trzeciej za duzo
                    wypilsmy wczuwajac sie w to czy jest wadliwa czy nie; a dwie ostatnio w Pinocie
                    - przeciek czy wyciek z pod korka) co daje 1/1000 i mysle, ze i tak zawyzam
                    statystyki... To mialem na mysli piszac o marginalnosci problemu. Tym bardziej
                    dziwi mnie sytuacja, w ktorej gdy jedna na kilka tysiecy butelek jest
                    reklamowana to spotyka sie to z takim oporem sprzedajacych ... Mam nadzieje, ze
                    takich reakcji jak post natachee bedzie wiecej, a i wlasciciele Dionizosa cos z
                    tej sytuacji sie wyniosa...

                    Pzdr, sstar
                  • ducale Re: wystrzegajcie się Dionizosa 24.09.08, 14:44
                    winoman napisał:

                    >
                    > Muszę przyznać, że jestem zdziwiony i poruszony Twoją wypowiedzią.
                    >
                    > Masz u siebie wywieszkę informującą o tym, że za wszelkie wady
                    wina odpowiada
                    > kupujący? Dajesz do podpisania oświadczenie, że kupujący jest
                    świadom, że
                    > kupowane wino może być wadliwe i że przyjmuje do wiadomości fakt,
                    że tylko on
                    > będzie ponosił tego konsekwencje?

                    Winoman ,zadna z propozycji ktora dzis padla nie jest rozwiazaniem
                    Deo nie bedzie wysylal win ,Ty patrzysz na to z pozycji Rzecznika
                    Praw Konsumenta .I kazda ma wiele prawdy .Ja powiedzialem o sobie
                    jedynie ze gdy kupuje wino biore margines własnej
                    odpowiedzialnosci .No ale jakbym kupil wooden case korkowego Margaux
                    to bym sie zastanawial jednak

                    >
                    > Dlaczego wino ma pod tym względem być traktowane inaczej niż
                    wszystkie inne
                    > towary, którymi się handluje? Dlaczego kupujący ma odpowiadać za
                    niechlujność
                    > czy niestaranność producenta korka, producenta wina, człowieka
                    który je wiózł,
                    > człowieka, który je składował lub człowieka który je sprzedaje?
                    Wada wina
                    > niemal nigdy nie jest skutkiem "wypadku losowego", prawie zawsze
                    jest wynikiem
                    > czyjegoś błędu, czasem wręcz świadomej decyzji (na przykład
                    producentów korków,
                    > którzy przez dwadzieścia lat zdawali sobie dokładnie sprawę z
                    istnienia i skali
                    > problemu, ale go ignorowali, winę zwalając na innych). Dlaczego
                    tylko konsument
                    > ma ponosić tego konsekwencje?

                    to prosze napisz łopatologicznie czy ja moze byc
                    wina "zareklamowanego "wina w Krakowie.Kupujacego bo nie zna sie
                    moze na trudnych winach ,wlasciciela sklepu bo zle
                    przechowywal ,producenta korka ,transportu ,producenta Terlano w
                    koncu .To nie jest taki łatwy osąd jak piszesz i ekspertyza wina za
                    40 zl pewnie kosztowala by majatek

                    >
                    > Wiem, że sprawa nie jest łatwa do systemowego rozwiązania, ale nie
                    znaczy to
                    > jednak, że można w tej sytuacji umyć ręce i nic nie robić.

                    Nigdzie tak nie napisalem ,wrecz przeciwnie napisalem ze zdrowy
                    rozsadek powinien miec i klient i sprzedawca ,ktory w przypadku
                    takim moze stracic klienta i renome
                    Mój kolega kupił
                    > kiedyś w sklepie w Egerze kilka butelek wina. Dwie z nich okazały
                    się korkowe.
                    > Gdy po roku znów tam był, powiedział o tym sprzedawcy. Natychmiast
                    dostał dwi
                    > e
                    > butelki tego samego wina, oczywiście już z nowego rocznika, a do
                    nich trzecią,
                    > jako rekompensatę. Wina nie były tanie, kosztowały ponad 100 zł za
                    butelkę.

                    Super ,ale jak sam napisales "kiedy pozniej tam byl" jakby nie byl
                    moze by i nie reklamowal

                    > Nie zawsze reklamuję wadliwe wina, czasem po prostu mi się nie
                    chce (jeśli były
                    > tanie i/albo do sklepu mam daleko), czasem nie mam jak (jeśli wino
                    kupiłem pięć
                    > lat temu dwa tysiące kilometrów stąd, w miejscu do którego pewnie
                    już nie
                    > wrócę), ale wiem, że źle robię, powinienem zawsze to robić, choćby
                    po to, by
                    > sprzedający wino zdawali sobie sprawę ze skali problemu.

                    No przeciez Sstar autorytatywnie stwierdzil ze skala jest marginala
                    tego problemu a ktos inny napisal ze watek reklamowy :))))

                    • sstar Re: wystrzegajcie się Dionizosa 24.09.08, 15:21
                      ducale napisał:

                      > to prosze napisz łopatologicznie czy ja moze byc
                      > wina "zareklamowanego "wina w Krakowie.Kupujacego bo nie zna sie
                      > moze na trudnych winach ,wlasciciela sklepu bo zle
                      > przechowywal ,producenta korka ,transportu ,producenta Terlano w
                      > koncu .To nie jest taki łatwy osąd jak piszesz i ekspertyza wina za
                      > 40 zl pewnie kosztowala by majatek

                      Zakladajac, ze hipoteza nt rodzaju wady (wada numer 3 w zapodanym watku:-) jest
                      prawdziwa to blad lezy po stronie producenta. Jasne jest jednak, ze klient z ta
                      butelka pojdzie do sklepu a nie pojedzie w Dolomity.

                      > > Gdy po roku znów tam był, powiedział o tym sprzedawcy.
                      > >Natychmiast dostał dwie
                      > > butelki tego samego wina, oczywiście już z nowego rocznika, a do
                      > nich trzecią,
                      > > jako rekompensatę. Wina nie były tanie, kosztowały ponad 100 zł za
                      > butelkę.
                      >
                      > Super ,ale jak sam napisales "kiedy pozniej tam byl" jakby nie byl
                      > moze by i nie reklamowal

                      No tak ale to pokazuje tylko tyle, ze z roznych powodów wina przeważnie nie są
                      reklamowane. Powinno to przemawiac za tym, ze jak juz sie taki (bardzo rzadki)
                      przypadek pojawi to sklep jednak postara sie rozwiazac problem polubownie, a nie
                      bedzie mu wmawial, ze wino jest dobre bo ... jest dobre!



                      >
                      > > Nie zawsze reklamuję wadliwe wina, czasem po prostu mi się nie
                      > chce (jeśli były
                      > > tanie i/albo do sklepu mam daleko), czasem nie mam jak (jeśli wino
                      > kupiłem pięć
                      > > lat temu dwa tysiące kilometrów stąd, w miejscu do którego pewnie
                      > już nie
                      > > wrócę), ale wiem, że źle robię, powinienem zawsze to robić, choćby
                      > po to, by
                      > > sprzedający wino zdawali sobie sprawę ze skali problemu.
                      >
                      > No przeciez Sstar autorytatywnie stwierdzil ze skala jest marginala
                      > tego problemu a ktos inny napisal ze watek reklamowy :))))
                      >

                      Marginalna jest ilosc reklamacji (u mnie 1/1000), a juz mniej marginalna jest
                      ilosc zakupionych wadliwych win i sam wiesz o tym chyba dobrze. Stad tez pewno
                      niezrozumienie u tych sprzedajacych, ktorzy nie znaja sie na winach (moze malo
                      pija, moze malo sie znaja, a moze po prostu nie maja w tym kierunku odpowiednich
                      zdolnosci) i nawet gdy pija korkowe smakuje im i pachnie Cabernetem albo
                      zaslaniaja sie autorytetem AKADEMII. A potem dziwia sie jak osoba bez balastu
                      wiedzy, ale z odrobina smaku i wechu sugeruje im, ze jednak wino jest wadliwe i
                      co wiecej jest w stanie wyartykulowac czemu jej nie smakuje.

                      Pzdr, sstar
                      • winoman Re: wystrzegajcie się Dionizosa 24.09.08, 15:48
                        Pisz PS przed sygnaturką, bo tak muszę ręcznie przeklejać cytowany tekst.

                        > czerwona latarnia z odmiany Aramon,

                        To wino miało często problem nr 3, czyli ferm. malolaktyczna w butelce. Sporo z
                        nim eksperymentowałem, fajne na przykład było odpompowanie powietrza znad wina,
                        a potem wstrząśnięcie wciąż zamkniętej butelki :-))
                    • winoman Re: wystrzegajcie się Dionizosa 24.09.08, 15:42
                      > Winoman ,zadna z propozycji ktora dzis padla nie jest rozwiazaniem
                      > Deo nie bedzie wysylal win ,Ty patrzysz na to z pozycji Rzecznika
                      > Praw Konsumenta .I kazda ma wiele prawdy .Ja powiedzialem o sobie
                      > jedynie ze gdy kupuje wino biore margines własnej
                      > odpowiedzialnosci .

                      No cóż, ja przeczytałem Twoje dość kategoryczne stwierdzenie i nie odebrałem go
                      jako wyraz Twoich przekonań jako konsumenta, w końcu nie tylko kupujesz wina.

                      > to prosze napisz łopatologicznie czy ja moze byc
                      > wina "zareklamowanego "wina w Krakowie.Kupujacego bo nie zna sie
                      > moze na trudnych winach ,wlasciciela sklepu bo zle
                      > przechowywal ,producenta korka ,transportu ,producenta Terlano w
                      > koncu .To nie jest taki łatwy osąd jak piszesz i ekspertyza wina za
                      > 40 zl pewnie kosztowala by majatek

                      Jeśli wino rzeczywiście było wadliwe, to na pewno nie jest to winą kupującego,
                      więc dalej nie widzę powodu, by to on był ofiarą. Za większą część całej drogi
                      wina odpowiada producent, to on decyduje o technologii, butelkowaniu, rodzaju
                      zamknięcia (o tym ostatnim też czasem importer, który może domagać się
                      określonego rodzaju zamknięcia). Producent odpowiada za jakość wina
                      opuszczającego winiarnię oraz za przygotowanie go do drogi. A tak naprawdę nie
                      interesuje mnie to jak sprzedawca, importer i producent będą się dzielić
                      odpowiedzialnością, jestem konsumentem (a może i samozwańczym rzecznikiem
                      konsumentów, niech Ci będzie :-)) ) i odmawiam brania winy na siebie.

                      > > Wiem, że sprawa nie jest łatwa do systemowego rozwiązania, ale nie
                      > znaczy to
                      > > jednak, że można w tej sytuacji umyć ręce i nic nie robić.
                      >
                      > Nigdzie tak nie napisalem ,wrecz przeciwnie napisalem ze zdrowy
                      > rozsadek powinien miec i klient i sprzedawca ,ktory w przypadku
                      > takim moze stracic klienta i renome

                      Odpowiadałem na Twój post mówiący o tym, że "kupujacy zawsze
                      powinien brac na siebie ryzyko wadliwego wina ".

                      > Super ,ale jak sam napisales "kiedy pozniej tam byl" jakby nie byl
                      > moze by i nie reklamowal

                      Pewnie by nie reklamował, ale chodziło mi o co innego. Jemu, choć nie był
                      żadnym stałym klientem, sprzedawca uwierzył na słowo, on nie trzymał tych
                      wadliwych butelek przez kilka miesięcy, tym bardziej nie wiózł ich z powrotem do
                      Egeru.

                      > No przeciez Sstar autorytatywnie stwierdzil ze skala jest
                      > marginala

                      Statystyki konkursów winiarskich, mówią ostatnio o liczbach rzędu 5% wadliwych
                      butelek, z czego około połowy stanowią wina korkowe, reszta to inne wady, typu
                      utlenienia, wtórnej fermentacji i fermentacji malolaktycznej w butelce.
                      Zadziwiająco często, jak na fakt, że są to konkursy i producent wie, że wino
                      będą oceniać fachowcy, zdarzają się przypadki, że nie tylko jedna, ale wszystkie
                      przesłane na konkurs butelki mają identyczną wadę. Jedno jest pocieszające, na
                      pewno mniej jest ostatnio win korkowych.

                      Pozdrawiam!
                      • ducale 5% ??????? 24.09.08, 16:17
                        na konkursach ? teraz to ja jestem zaskoczony skalą ,wcale nie tak
                        marginalną .Sa gdzie w necie jakies opracowania na ten temat ?
                        Wracajac to wątku głownego ,chyba Deo zauwazyl ze strasznie trudno
                        klientowi udownic "swoja-własną" niewinnosc-musialby przy
                        sprzedajacym otworzyc wino ,wtedy nikt mu nie zarzuci ze trzymal je
                        w samochodzi na słoncu ,podmienil zawartość etc
                        Jedynym wyjsciem z sytuacji jak dla mnie,jaka mogl zrobic Dionizos
                        bylo otwarcie przy reklamujacym kolejnej butelki tego samego rodzaju
                        i przekonanie sie czy sa roznice az tak mocne,zreszta byl tam
                        czlowiek z Akademii tak wiec bylby swiadek postronny:)))
                        • sstar Re: 5% ??????? 24.09.08, 16:40
                          ducale napisał:

                          > na konkursach ? teraz to ja jestem zaskoczony skalą ,wcale nie tak
                          > marginalną .Sa gdzie w necie jakies opracowania na ten temat ?

                          Prosze:
                          winberis.blogs.com/winberis/2005/05/the_concise_ind.html
                          > Wracajac to wątku głownego ,chyba Deo zauwazyl ze strasznie trudno
                          > klientowi udownic "swoja-własną" niewinnosc-musialby przy
                          > sprzedajacym otworzyc wino ,wtedy nikt mu nie zarzuci ze trzymal je
                          > w samochodzi na słoncu ,podmienil zawartość etc

                          korkowosc jednak trudno ten sposob wymusic, a jak pisze winoman ta wada stanowi
                          znaczna ilosc przypadkow;

                          mozna sobie wyobrazic oczywiscie kogos kto zainwestowal w tca i wlewa je do
                          zakupionych petrusow po sprobowaniu lampki no ale umowmy sie...


                          > Jedynym wyjsciem z sytuacji jak dla mnie,jaka mogl zrobic Dionizos
                          > bylo otwarcie przy reklamujacym kolejnej butelki tego samego rodzaju
                          > i przekonanie sie czy sa roznice az tak mocne,zreszta byl tam
                          > czlowiek z Akademii tak wiec bylby swiadek postronny:)))

                          nie do konca, bo jak pisalismy ta wada mogla stac sie nieco mniej ewidentna;
                          kluczowe jest zaufanie (jak w Egerze) do (stalego jak sie zdaje w przypadku
                          Dionizosa) klienta

                          pzdr, sstar
                          • sstar Re: 5% ??????? 24.09.08, 16:49
                            Z tego artykulu (przedruk z Jancis Robinson zreszta):
                            href=http://winberis.blogs.com/winberis/2005/05/the_concise_ind.html
                            najciekawsze dla mnie jest to zdanie:

                            - Synthetic corks can be contaminated with TBA if they are transported or stored
                            in a contaminated environment.

                            i nie chodzi tylko o to, ze i z syntetycznymi jest problem (vide chybiony
                            argument pana sprzedawcy z Dionizosa, ze jest dobre bo przeciez zatkane
                            syntetykiem) ale o to, czy mozliwe jest zakazenie
                            wina takze po zakorkowaniu? powyzej pisza raczej o korkach luzem wiec to nie
                            rozwiazuje kwestii? ciekawe tez jest czy moze cos sie zepsuc z dnia na dzien -
                            gdy umiescimy butelke w niepozadanym towarzystwie (wydaje mi sie, ze raz tak
                            mialem). Nie chodzi mi tu o utlenienie, przegrzanie itp a raczej o obecnosc
                            jakis chemikaliow czy tez zakazenie od innej otwartej i zakorkowanej ponownie
                            butelki (brzmi jakbym opowiadal o zakazeniach szpitalnych:-)

                            pzdr, sstar
                            • giorgio_primo Dyskusja akademicka ;-) 24.09.08, 17:33
                              Sporadycznie, ale czasem mam kontakt z reklamacjami wina. Moim
                              zdaniem dyskusja nie bardzo prowadzi do osiągnięcia jakiegokolwiek
                              kompromisu, bo interesy stron są w sposób oczywisty, oczywiście
                              sprzeczne. ;-)

                              ...ale:

                              - indywidualny poziom tolerancji na obecność TCA jest tak różny, że
                              bardzo łatwo podczas reklamacji o spór w którym obie strony mają
                              rację.

                              - są wina, które zostaną ocenione jako ewidentnie wadliwe w istocie
                              mające taki specyficzny charakter (vide Musar, którego ja zwykle
                              traktuję jako wino wadliwe, a wiele osób sobie je chwali).

                              - w wypadku relatywnie niedrogich win, za wymienione w ramach
                              reklamacji, ostatecznie i tak zapłaci klient detaliczny (jeżeli są
                              to jednostkowe wypadki w ramach niewadliwej partii danego wina). Ani
                              dla importera, ani dla detalisty nie ma ekonomicznego sensu odsyłać
                              pojedynczych butelek takich win. Zatem decyzja czy wymieniać każdą
                              butelkę reklamowaną przez klienta jest tylko sprawą podejścia do
                              handlu, jakie prezentuje sprzedającegy. Nie należy mieć
                              najmniejszych złudzeń, że jeśli praktyka sprzedającego wykaże 5%
                              reklamowanych win a wymienia on każde, to marża zostanie podniesiona
                              o 5%.
                              • sstar Re: Dyskusja akademicka ;-) 24.09.08, 17:55
                                giorgio_primo napisał:

                                > - w wypadku relatywnie niedrogich win, za wymienione w ramach
                                > reklamacji, ostatecznie i tak zapłaci klient detaliczny (jeżeli są
                                > to jednostkowe wypadki w ramach niewadliwej partii danego wina). Ani
                                > dla importera, ani dla detalisty nie ma ekonomicznego sensu odsyłać
                                > pojedynczych butelek takich win. Zatem decyzja czy wymieniać każdą
                                > butelkę reklamowaną przez klienta jest tylko sprawą podejścia do
                                > handlu, jakie prezentuje sprzedającegy. Nie należy mieć
                                > najmniejszych złudzeń, że jeśli praktyka sprzedającego wykaże 5%
                                > reklamowanych win a wymienia on każde, to marża zostaniepodniesiona
                                > o 5%.

                                No ale chyba sam wiesz, ze ta praktyka nie daje 5%, ile wiec 0,5%?
                                W zwiazku z tym to chyba az tak wiele nie kosztuje wymienic te kilka win na rok,
                                tym bardziej tych tanich bo daja jeszcze mniejsza czastke tych 0.5%? Ale moze
                                sie myle?

                                Nawiasem mowiac fajnie, ze sie odezwales. Moze Ty wiesz gdzie sie zablakal watek
                                w ktorym klarowales mi o zapachach starej szafy, siersci etc.

                                Pzdr, sstar
                                • giorgio_primo Re: Dyskusja akademicka ;-) 24.09.08, 18:10
                                  sstar napisał:

                                  > No ale chyba sam wiesz, ze ta praktyka nie daje 5%, ile wiec 0,5%?

                                  Nie mam pojęcia. Wymieniłem jakieś 5 butelek przez pół roku.
                                  Natomiast w zaprzyjaźnionej restauracji ilość wymienianych win
                                  przkracza 10% i dotyczy zwykle tych najdroższych.

                                  > W zwiazku z tym to chyba az tak wiele nie kosztuje wymienic te
                                  kilka win na rok
                                  > ,
                                  > tym bardziej tych tanich bo daja jeszcze mniejsza czastke tych
                                  0.5%? Ale moze
                                  > sie myle?

                                  Nie mylisz się. Tyle, że moim zdaniem to kwestia tylko i wyłącznie
                                  filozofii wyznawanaj przez sprzedającego a nie rozwiązania
                                  systemowego. Jak niby kupujący miałby dowieść w sądzie swoich racji?
                                  Wynająć biegłych mających dostęp no spektrometrów masowych czy
                                  czegoś podobnego i analizować próbki tej samej partii wina?

                                  > Nawiasem mowiac fajnie, ze sie odezwales. Moze Ty wiesz gdzie sie
                                  zablakal wate
                                  > k
                                  > w ktorym klarowales mi o zapachach starej szafy, siersci etc.

                                  Nie wiem.
                          • winoman Re: 5% ??????? 24.09.08, 17:47
                            >>> o co chodzilo winomanie z tym PS w sygnaturce?

                            O to, że po naciśnięciu "odpowiedz cytując" w okienku pojawia się tylko to, co w
                            cytowanym wpisie było NAD sygnaturką. Reszta zostaje bezlitośnie obcięta.

                            Pozdrawiam!
                        • winoman Re: 5% ??????? 24.09.08, 17:42
                          ducale napisał:

                          > na konkursach ? teraz to ja jestem zaskoczony skalą ,wcale nie tak
                          > marginalną .Sa gdzie w necie jakies opracowania na ten temat ?

                          Tu można znaleźć dane z International Wine Challenge z roku 2005:
                          www.internationalwinechallenge.com/howitwork.aspx
                          i mały cytat z tej strony:
                          In 2005, 5.8% of wines were found to be faulty: 4.09% were corked and 1.71% had
                          other faults - either oxidised, reduced, volatile or unclean.

                          Z kolei Jancis Robinson pisze, że podczas tego dnia, w którym sędziowała na IWC
                          w roku 2007, odpowiedzialny za tę statystykę Sam Harrop (a on naprawdę zna się
                          na wadach win) odnotował 8% win wadliwych, z czego połowa miała wady związane z
                          korkiem:
                          www.jancisrobinson.com/articles/winenews060513
                          W roku 2008 win z wadą było ok. 7%:
                          www.wineanorak.com/blog/2008/05/wine-faults-in-denmark.html
                          Pozdrawiam!
                          • mwi_net Re: 5% ??????? 25.09.08, 11:07
                            winoman napisał:
                            > > na konkursach ? teraz to ja jestem zaskoczony skalą,
                            > > wcale nie tak marginalną.

                            > Tu można znaleźć dane z International Wine Challenge z roku 2005:
                            > www.internationalwinechallenge.com/howitwork.aspx
                            > i mały cytat z tej strony:
                            > In 2005, 5.8% of wines were found to be faulty: 4.09% were corked
                            and 1.71% had
                            > other faults - either oxidised, reduced, volatile or unclean.
                            >...

                            mysle, ze 5% to niezle ograniczenie od gory. wiecej wad na
                            konkursach wynika zapewne z pojawiania sie tam czesci win nowych
                            (nowe metody, nowe kupaze, nowe winnice, piwnice itd)

                            wedlug moich statystyk z 1000 win reklamowalem 5 a 10-15 bylo zlych,
                            ale sobie odpuscilem (daleko od sklepu, stosunek ceny do kosztow
                            reklamacji niewspolmierny, brak czasu itp)
                            • winoman Re: 5% ??????? 25.09.08, 12:22

                              > mysle, ze 5% to niezle ograniczenie od gory. wiecej wad na
                              > konkursach wynika zapewne z pojawiania sie tam czesci win nowych
                              > (nowe metody, nowe kupaze, nowe winnice, piwnice itd)

                              Nie sądzę, na konkursy nie wysyła się raczej eksperymentów, choć najlepsze wina
                              też na nie nie trafiają. Powiedziałbym, że w realnym życiu odsetek win
                              wadliwych jest raczej większy, część wad rozwija się w trakcie dojrzewania wina,
                              a na konkurs trafiają próbki win, które dopiero mają znaleźć się na rynku (żeby
                              producent mógł jeszcze nakleić ewentualne medalowe naklejki), więc raczej wina
                              młode.

                              > wedlug moich statystyk z 1000 win reklamowalem 5 a 10-15 bylo zlych,
                              > ale sobie odpuscilem (daleko od sklepu, stosunek ceny do kosztow
                              > reklamacji niewspolmierny, brak czasu itp)

                              Dokładnych statystyk nie prowadzę, ale miałem takie okresy, że nie było
                              tygodnia, bym nie trafiał na korkową butelkę, czy to w domu, czy na degustacji.
                              Ostatnio częściej trafiam na inne wady, może dlatego, że więcej o nich wiem i
                              nos mi się na nie wyczulił. W każdym razie te 5% to raczej dolne, nie górne
                              ograniczenie.

                              Pozdrawiam!
                              • mwi_net Re: 5% ??????? 25.09.08, 18:17
                                winoman napisał:
                                > Dokładnych statystyk nie prowadzę, ale miałem takie okresy, że nie
                                było
                                > tygodnia, bym nie trafiał na korkową butelkę, czy to w domu, czy
                                na degustacji.
                                > Ostatnio częściej trafiam na inne wady, może dlatego, że więcej o
                                nich wiem i
                                > nos mi się na nie wyczulił. W każdym razie te 5% to raczej dolne,
                                nie górne
                                > ograniczenie.

                                W takim razie albo mam szczęście albo muszę uczulić nos:)

                                Dzięki za spostrzeżenie
                                • Gość: sstar Re: 5% ??????? IP: *.math.uni.lodz.pl 28.09.08, 12:26
                                  mwi_net napisał:

                                  > W takim razie albo mam szczęście albo muszę uczulić nos:)

                                  Wystarczy jak sprónujesz kilkanaście tysięcy win, że pozwolę sobie
                                  oszacować winomanową konsumpcję...

                                  Pzdr, sstar
                                  --
                                  <a href="http:/www.sstarwines.pl">sstarwines</a>
          • sofanes Nie wytrzymam i podciągnę jeszcze raz ;-) 24.09.08, 11:50
            Zwykle staram się nie wysuwać sądów jednoznacznych, ale ta dyskusja
            (a szczegolnie odpowiedz sklepu) jakos mnie poruszyla. Kurcze,
            zawsze wydawalo mi sie, ze w sklepach winiarskich standardem jest,
            iz jak juz pojawia sie klient z reklamacja, to sie ja uwzglednia bez
            zadnych dyskusji (nie ma zadnego znaczenia, czy klient sie zna, czy
            sie nie zna). Spotkalem sie tez osobiscie z takimi zapewnieniami
            wlascicieli sklepow (chociaz nie w Polsce). Wino to rynek
            specyficzny i wyklocanie sie z chocby najbardziej zielonym klientem,
            marudzacym, ze wino nie smakuje jak sok z malinek jest moim zdaniem
            bardzo zlym pomyslem.

            A to, ze przedstawiciel sklepu tlumaczy w tym watku, ze on naprawde
            sie zna, a jeszcze lepiej sie zna kolega, to juz podchodzi pod
            surrealizm...
            • Gość: sstar Re: Nie wytrzymam i podciągnę jeszcze raz ;-) IP: *.fsmw.math.uni.wroc.pl 24.09.08, 12:56
              > A to, ze przedstawiciel sklepu tlumaczy w tym watku, ze on naprawde
              > sie zna, a jeszcze lepiej sie zna kolega

              ... a już najlepiej się zna Akademia, tym bardziej, że to Collegium:-) taa, a w
              dwóch słowach jak smakowało wino, jak pachniało, jak wyglądało to sie nawet nie
              zająknął...

              Zgaduję, że obydwaj mogliby się uczyć sztuki degustacji od natachee, która w
              prostych, żołnierskich słowach wyjaśniła DLACZEGO było wg niej złe. Zresztą my
              tutaj wiemy, że nasze partnerki zwykle lepiej od nas degustują...

              Nawiasem mówiąc, nic nie mam do Coll. Vini - nawet byłem (jestem?) jego
              członkiem (może już nawet honorowym;-)

              Pzdr, sstar
                • Gość: Dionizos Riposta Dionizosa IP: *.gemini.net.pl 24.09.08, 22:08
                  Ad vocem

                  Na podstawie postów na forum dowiedzieliśmy się między innymi że:
                  - nie jesteśmy ludźmi honoru
                  - nie znamy się na winie
                  - osoba która degustowała ze mną wino też się nie zna (nota bene była to kobieta)
                  - sklep powinien rozpatrywać wszystkie reklamacje pozytywnie
                  - sami na siebie napisaliśmy złą opinię aby być na czołówce forum
                  - można oceniać wino na odległość, nie spróbowawszy go
                  itp.

                  A oto garść faktów:
                  Nasza ocena zareklamowanego wina - młode, owocowe wino bez finiszu i garbników.
                  Zarówno kolor i bukiet wina był bez zastrzeżeń. Wino na pewno nie było
                  "gorzkawe, siarkowe, z posmakiem fermentu." Gdyby wino rzeczywiście było takie
                  jak opisuje klientka, bez problemu dostałaby nową butelkę.
                  Trudno nam ocenić czy osoba reklamująca wino jest naszą stałą klientką. Mamy
                  dobrą pamięć do stałych klientów, wino zaś kupował, a później reklamował jej
                  mąż, którego widzieliśmy pierwszy raz w życiu. Klienta pisze: "dionizos próbuje
                  i poszukuje, poszerza ofertę - zaczynał od Węgier i ogólnie dawnej Galicji" -
                  jesteśmy bardzo ciekawi jaką dawną Galicję klientka ma na myśli, bo nigdy nie
                  mieliśmy win ani z polskiej, ani hiszpańskiej Galicji.
                  Dla niewtajemniczonych - Akademię Wina w Krakowie założyło w 2000 roku kilku
                  pasjonatów i miłośników wina we współpracy z wydziałem enologicznym uniwersytetu
                  w Montpellier. Członkowie Akademii przez kilka lat regularnie organizowali
                  non-profit spotkania i degustacje winiarskie.
                  I to tyle, choć najciekawsze w tym wszystkim jest to, że była to pierwsza
                  odrzucona reklamacja od początku działalności sklepu.

                  Pozdrawiam raz jeszcze wszystkich fanów wina

                  Dionizos
                  • Gość: star Re: Riposta Dionizosa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.08, 23:28
                    > - nie znamy się na winie

                    Nie zająknęliście się nawet na temat wrażeń z degustacji tego trunku więc ciężko
                    było stwierdzić. Argumenty typu, że wino jest dobre bo jest dobre chyba
                    normalne, że nie są dla nikogo zbyt przekonywujące.

                    > - można oceniać wino na odległość, nie spróbowawszy go

                    Dywagowaliścmy tylko na podstawie tego co natachee i wy na jego temat
                    napisaliście. Nie nasza wina, że akurat ona merytoryczniej (znaczy
                    organoleptyczniej;-) się na jego temat wypowiedziała.

                    > - osoba która degustowała ze mną wino też się nie zna

                    Może się i zna ale nie tylko dlatego, że po Akademii. A tylko taki argument padł
                    na forum.

                    > Nasza ocena zareklamowanego wina - młode, owocowe wino
                    > bez finiszu i garbników.

                    Można było od razu tak zacząć, nieprawdaż? Choć tak jak pisaliśmy wada mogła z
                    czasem stać się mniej ewidentna, a klient zdarł już sobie niepotrzebnie zelówki.

                    > Dla niewtajemniczonych - Akademię Wina w Krakowie założyło w 2000
                    > roku kilku pasjonatów i miłośników wina we współpracy z wydziałem
                    > enologicznym uniwersytet u w Montpellier. Członkowie Akademii przez
                    > kilka lat regularnie organizowali non-profit spotkania i degustacje
                    > winiarskie.

                    Nie bardzo widzę związek z tematem. Chyba, że chodzi o kontynuację
                    odwoływania się do autorytetów: ja, kolega, Akademia, Collegium, Universite de
                    Montpellier. Boje sie myśleć co może być następne;-)

                    > I to tyle, choć najciekawsze w tym wszystkim jest to, że była to
                    > pierwsza odrzucona reklamacja od początku działalności sklepu.

                    A wcześniej jak było? Ile razy uznaliście reklamację? Jakie wady win się
                    pojawiały? Jeśli to nie tajemnica oczywiście.

                    >nie przyjmuję wymówek, że ma mieć taki zgniławy kolor, że ma mieć >taki zapach,
                    że dziwne bąbelki uchodzące przy otwarciu są w >porządku, że wrażenie picia
                    sfermentowanego kompotu to jest właśnie >szczyt doznań dionizyjskich

                    Przecież tego, że wino rozczarowało klientów i miało niepożądane cechy tuż po
                    otwarciu nie jesteście w stanie zanegować (z natury rzeczy). A jeśli jednak tak
                    było, to czy nie lepiej uznać, że klient
                    sam z siebie nie wstaje od pysznego obiadu aby lecieć przez Kraków i reklamować
                    nieco słabsze wino niż tego oczekiwał. Może jednak miał rację? Danych za mało,
                    aby ustalić jak to dokładnie było. Więc może warto jednak wczuć się w
                    niewdzięczną rolę klienta i uznać reklamację mimo, że na pozór wino zdaje się
                    pijalne. Niektóre sklepy tak postępują.

                    Nomen, omen nie wyobrażam sobie aby "młode, owocowe wino bez finiszu i
                    garbników" zyskało aż taki poklask MW. No ale zobaczymy. Póki co to myślę, że T
                    powinno się sprzedawać teraz dużo lepiej. Sam myślę o zakupie;-)

                    Pzdr, star.
                    • ducale Re: Riposta Dionizosa 25.09.08, 08:44
                      Nomen, omen nie wyobrażam sobie aby "młode, owocowe wino bez
                      finiszu i
                      > garbników" zyskało aż taki poklask MW. No ale zobaczymy. Póki co
                      to myślę, że T
                      > powinno się sprzedawać teraz dużo lepiej. Sam myślę o zakupie;-)
                      >
                      > Pzdr, star.

                      czyli rozumiem ze poszlo o to? :

                      www.dionizos.com/product_info.php?cPath=64&products_id=372



                      • sstar Re: Riposta Dionizosa 25.09.08, 08:48
                        ducale napisał:

                        > czyli rozumiem ze poszlo o to? :
                        >
                        > www.dionizos.com/product_info.php?cPath=64&products_id=372
                        >

                        nie raczej o to:
                        www.dionizos.com/product_info.php?manufacturers_id=37&products_id=371
                        a co też chcesz kupić:-) mi w sumie już się odechciało...

                        pzdr, sstar
                        • ducale Re: Riposta Dionizosa 25.09.08, 08:57
                          nie:)) ,ale widze w ofercie tez wina Edi Kante ,ongis w MW uznane za
                          kontrowersyjne ,importer nie malo latwo choc brakuje jeszcze Josko
                          Gravner do kompletu ,btw jak wytlumaczyc pozniej klientowi ze wino
                          biale za 300zl nie jest dosyc klarowne,kolory pomaranczowe i lekko
                          utlenione etc brrrr ,odrazu bym reklamowal :))))
                        • docg Re: Riposta Dionizosa 25.09.08, 09:15
                          przypuszczam, że to może być coś takiego, jak to:
                          www.stmichael.it/asp/detail.asp?idlinea=1&lang=uk&id=35
                          świetny "wynalazek" z tamtych okolic, jeden z największych odjazdów winnych jakie widziałem. Jasne, prawie bez ciała, wyraźnie kwasowe. Przypuszczam, że "miłośnik chilijskich merlotów" uznałby to wino za wadliwe :-))
                          Wracając do dyskusji o reklamacji wina: moim zdaniem klient jeśli chce reklamować wino, powinien umieć udowodnić, że w otwartej butelce, którą przynosi, jest to samo co było wtedy, kiedy stała ona na sklepowej półce; że korek pochodzi z tej samej butelki, wreszcie że butelka pochodzi z tego sklepu, a nie np. z prywatnego importu itd. Takiej możliwości nie ma. W tej sytuacji uznanie reklamacji może mieć wyłącznie charakter dobrowolny, taki, jak tu opisywaliście - w ramach życzliwości dla stałego klienta czy jako element budowania wizerunku firmy. W przypadku Dionizosa, uważam że mieli prawo odmówić uznania reklamacji, a jeśli ktoś ma do czegoś prawo, to należy to uszanować. Ja po tych wszystkich postach nabrałem zaufania do Dionizosa i raczej wierzę, że w tej butelce nie było wady.
                          • sstar Re: Riposta Dionizosa 25.09.08, 09:40
                            docg napisał:

                            > Wracając do dyskusji o reklamacji wina: moim zdaniem klient jeśli chce reklamow
                            > ać wino, powinien umieć udowodnić, że w otwartej butelce, którą przynosi, jest
                            > to samo co było wtedy, kiedy stała ona na sklepowej półce; że korek pochodzi z
                            > tej samej butelki, wreszcie że butelka pochodzi z tego sklepu, a nie np. z pryw
                            > atnego importu itd. Takiej możliwości nie ma.

                            Dziwna logika. Przecież w ten sposób negujesz w ogóle prawo do reklamacji
                            czegokolwiek. Przynosząć buty do sklepu obuwniczego nie musisz udawadniać, że
                            nie kupiłeś ich w innym konkurencyjnym sklepie.
                            Ani, że nie wymieniłeś sznurówek czy wkładek. Wystarczy paragon i reklamowany
                            produkt.

                            Mnie Dionizos nie do końca przekonał. Nie mam podstaw aby kewstionować, że
                            jednak wino było lekko musujące (trzeba by przestrzegać przed taką możliwością
                            klientów) i nawet jeśli po przyniesieniu do sklepu to minęło (tego nadal nie
                            wiemy!)
                            to jednak liczy się początkowe wrażenie. Tu delikatna oraz
                            zmienna materia produktu odgrywa chyba jednak pewne znaczenie.

                            Pzdr, sstar
                            • docg o/t historia reklamacji 25.09.08, 09:58
                              w praktyce przeważnie jest tak, że jeśli ktoś chce Ci odmówić uznania reklamacji, to może to zrobić. Miałem kiedyś taka przygodę, że kupiłem telefon Sony Ericsson, który źle działał. Odesłałem go do serwisu, a oni odpowiedzieli, że odmawiają naprawy gwarancyjnej, bo stwierdzili ingerencję w urządzenie, cyt. "w miejsce konektora antenowego wlutowany jest drut". Tak jakbym ja, k...a, był jakimś małym lutowniczym :-) No i skończyło się tak, że wyrzuciłem telefon do kubła. A co miałem robić, iść do sądu i udowadniać, że nie mam lutownicy? Porównując tą historię do reklamacji wina można założyć, że sklep zawsze jest w stanie odmówić reklamacji z powodów jak w poście powyżej
                              • Gość: sstar Re: o/t historia reklamacji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.08, 10:29
                                docg napisał:

                                > w praktyce przeważnie jest tak, że jeśli ktoś chce Ci odmówić uznania reklamacj
                                > i, to może to zrobić. Miałem kiedyś taka przygodę, że kupiłem telefon Sony Eric
                                > sson, który źle działał. Odesłałem go do serwisu, a oni odpowiedzieli, że odmaw
                                > iają naprawy gwarancyjnej, bo stwierdzili ingerencję w urządzenie, cyt. "w miej
                                > sce konektora antenowego wlutowany jest drut". Tak jakbym ja, k...a, był jakimś
                                > małym lutowniczym :-) No i skończyło się tak, że wyrzuciłem telefon do kubła.
                                > A co miałem robić, iść do sądu i udowadniać, że nie mam lutownicy? Porównując t
                                > ą historię do reklamacji wina można założyć, że sklep zawsze jest w stanie odmó
                                > wić reklamacji z powodów jak w poście powyżej

                                Jest w stanie i owszem. Ale czy z tego coś wynika?
                                Zastanawiamy się czy miał słuszność odmawiając
                                tego prawa. Podałeś przykład na to, że raczej nie
                                choć miał do tego jakieś mgliste podstawy, podobnie może jak klienci Dionizosa.

                                Równie dobrze jak skomentowałeś
                                > Tak jakbym ja, k...a, był jakimś małym lutowniczym :-)
                                klientka Dionizosa mogła by napisać:
                                > Tak jakbym ja, k...a, był jakimś małym chemikiem :-)
                                ale tak nie napisze, bo to kobieta;-)

                                Wg mnie potrzebna jest determinacja. Mogłeś odwołać się od decyzji. Zawiadomić
                                rzecznika praw konsumenta. Dopiero potem wchodzi w rachubę sąd.

                                Ja reklamowałem kiedyś buty górskie. Ciut się rozkleiły już po kilku miesiącach.
                                Niby to nie przeszkadzało ale z pewnością za rok rozkleiły by się bardziej.
                                Napisałem reklamację. Próbowano mnie zbyć. Napisałem odwołanie. Udało się w
                                koncu, choć nie do końca. Jakiś szewc partacz na ich zlecenie podkleił i to
                                niedokładnie, a jakiś biegły podpisał, że szafa gra. Dodam, że oczekiwałem, że
                                wyślą do producenta - La Sportivy w tym wypadku. Odwołałem się. Chyba oparło się
                                to o rzecznika praw konsumenta. W końcu wymieniono buty na nowe i zwrócono mi
                                koszty wielokrotnego przyjazdu do sklepu w Wa-wie.
                                Różnie to widać bywa. Jasne, że sprzedawca często wykorzystuje swą przewagę nad
                                klientem. Przy różnicy zdań dochodzi do próby sił, sprawdzana jest determinacja
                                klienta. Myślę, że gdyby ten klient Dionizosa zastosował bierny opór np (jak ja
                                na Piotrkowskiej, innym razem w ten sam sposób udało mi się też osiągnąć efekt)
                                i nie dał się zbyć, być może udało by mu się zareklamować produkt.

                                Nawiasem mówiąc firmom (np ubezpieczeniowym) statystycznie opłaca się
                                standardowo ignorować prawa konsumenta, z ew. ugody w sądzie.

                                Pzdr, sstar
                                • docg Re: o/t historia reklamacji 25.09.08, 13:06
                                  Gość portalu: sstar napisał
                                  > > (...) można założyć, że sklep zawsze jest w stani
                                  > e odmó
                                  > > wić reklamacji z powodów jak w poście powyżej
                                  >
                                  > Jest w stanie i owszem. Ale czy z tego coś wynika?

                  • Gość: peyotl Re: Riposta Dionizosa IP: *.adsl.inetia.pl 24.09.08, 23:32
                    Teoria korkowatości to temat na zupełnie inny wątek, IMHO. Tu chodzi o jedną
                    rzecz: każdy z nas wie na pewno, jak łatwo można się zniechęcić do ulubionego
                    sklepu/restauracji itp - gdy nagle staną się niefajni, sztywni, zasadniczy,
                    nieotwarci...

                    I powiem tak, jako potencjalny klient: odpowiedzi Dionizosa zniechęciły mnie
                    skutecznie do kupowania tamże wina - a zamierzałem to zrobić przy najbliższej
                    bytności w Krakowie. Po prostu nie są sympatyczne, odechciewa się kontaktu...
                    jest brak szacunku/sympatii dla klienta.
                    Dzielenie włosa na 4, czy to mąż reklamował czy nie mąż... i takie tam.
                    "Wino na pewno nie było gorzkawe, siarkowe...", pisze Dionizos. Nie "na pewno",
                    dionizosie, bo dla klientki takie było... To rzecz subiektywna, oczywiście, ale
                    dobry obyczaj kupiecki... i takie tam staromodności...
                    Gdybym prowadził taki sklep, to wymieniłbym wino bez szemrania - a potem
                    oczywiście bardzo uważał, czy się ten klient znów nie pojawi z reklamacją, bo
                    może maruda albo wyłudzacz...
                    • sstar Re: Riposta Dionizosa 25.09.08, 00:13
                      Gość portalu: peyotl napisał(a):


                      > Gdybym prowadził taki sklep, to wymieniłbym wino bez szemrania
                      > - a potem oczywiście bardzo uważał, czy się ten klient znów nie
                      > pojawi z reklamacją, bo może maruda albo wyłudzacz...

                      dobrze napisane; w końcu wypada na początek dać klientowi kredyt zaufania, w
                      zamian za zaufanie jakim klient obdarzył Wasz sklep;

                      mi też argumenty w stylu, że klientka nie wie gdzie jest Galicja (i co z tego,
                      jak się ma to do rzeczy???) średnio podobają

                      pzdr, sstar
                      • giorgio_primo Re: Riposta Dionizosa 25.09.08, 11:23
                        Dla świętego spokoju kupującego i sprzedającego można takie wino
                        wymienić. To dla mnie jasne.

                        Dodam jednak, że parę lat temu, lubiąc wina KG Tramin zakupiłem w
                        celu dalszej odsprzedaży kilkanaście kartonów "T Rosso". Większość
                        wypiłem sam, obawiając się rozczarowania klientów i reklamacji
                        (zakupu nie powtarzałem więcej). Być może wino pite za 4,5 Euro na
                        miejscu i pewnie po wspinaczce albo nartach nie rozczarowuje. W
                        warunkach krajowych i przy cenie dużo wyższej może zrodzić pokusę
                        zwrotu do sklepu. Moje obawy w pełni potwierdza wpis WB. Często wina
                        niedrogie, wyróżniane w MW, to dziwaczne wynalazki zaspokajające
                        redakcyjne potrzeby oderwania się od rutyny solidnie zrobionych,
                        aczkolwiek nudnych win jakie smakują 90% ludzi pijających wino.
                        • edyta881 Re: Riposta Dionizosa 26.09.08, 15:50
                          Przeczytałam wszystkie wpisy w tym wątku i szczerze mówiąc jestem
                          zaskoczona postawą pracowników/właścicieli Dionizosa. Nie dziwiłabym
                          się, gdyby chodziło tu o wino warte 200, czy 1000 zł, ale odmówienie
                          reklamacji wina, które kosztowało 36 zł(sklep zapłacił za nie ok. 18
                          zł) to już chyba czysta złośliwość i chęć pokazania klientowi, kto
                          tu tak naprawdę "się zna" (nie lubię tego określenia!)Podpieranie
                          się przez Przedstawiciela sklepu, obecnością członka Akademii Wina,
                          rozbawiło mnie do łez... ;)
                          Sama pracowałam wiele lat w sklepach winiarskich i reklamacje także
                          się zdarzały i nawet w sytuacji, kiedy miałam wątpliwości co do wad
                          zauważonych przez klienta, nigdy nie dyskutowałam, bo jak można
                          obiektywnie ocenić wino, które zostało otworzone do kolacji, a
                          przyniesione do sklepu dnia następnego po pracy, czyli wieczorem?
                          Ech! Podobnie jak giorgio_primo uważam, ze czasami dla świętego
                          spokoju wino warto wymienić, a jeśli sprzedający uważa, że wino nie
                          ma wad - można przecież potraktować je jako butelkę degustacyjną dla
                          innych klientów. Kiedyś klient zwrócił mi Garan Coronas Mas La
                          Plana, szkoda było wylać, bo wino nie miało wad, więc częstowałam
                          nim klientów... Efekt? Dzieki tej degustacji w ciągu 2 dni
                          sprzedałam 18 butelek tegoż wina... ;))
                          Tak więc, dla chcącego nic trudnego!
                          • sofanes Re: Riposta Dionizosa 27.09.08, 12:57
                            O matko, przez chwile czlowiek nie zaglada na forum, a tu dyskusja,
                            ze ho-ho.
                            To jeszcze raz sie odezwe, bo mam wrazenie, ze nie kazdy wlasciwie
                            zinterpretowal moj post:
                            - oczywiscie, ze nie jest tak, ze kazdy sklep wymienia wino niejako
                            z automatu. Piszac o standardzie, mialem na mysli to, ze wiekszosc
                            sklepow postepuje tak z wyboru, i uwazam, ze to powinna byc
                            normalnosc. Zreszta nie wypowiadam sie, czy wiekszosc, czy
                            mniejszosc, bo wyjatki zawsze sie znajda, w dowolnym miejscu na
                            swiecie. Po prostu, z mojego subiektywnego punktu widzenia odmowa
                            reklamacji wina w sklepie winiarskim dyskwalifikuje taki sklep w
                            moich oczach, tyle i tylko tyle.

                            - a co do zarzutow - Boze Bron nie zarzucam
                            wlascicielom\sprzedawcom\akademikom, ze zle ocenili wino, albo, ze
                            sie nie znaja. Uwazam tylko, ze bez wzgledu jak bylo, czy reklamacja
                            byla sluszna czy nie, to kwestia trzeciorzedna, zas reklamacja
                            (patrz wyzej) powinna byc uwzgledniona. Ot,co.
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka