Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    wino nabierające wartości

    IP: *.n4u.airbites.pl 15.10.08, 19:33
    Bardzo prosze o pomoc. Za kilka tygodni urodzi się nowy, malutki,
    bardzo ważny dla mnie człowieczek. Chciałabym z tej okazji kupić
    wino, takie, które poczeka 18/21 lat, aż ten młody człowiek, będzie
    chciał/mógł je skosztować. Zastanawiam się czy jest w przedziale
    cenowym do 400zł takie wino, które odpowiadałoby wymienionym
    kryteriom. Prosze o nazwe takiego wina, szczep... Jestem zupełnym
    laikiem, więc przyda się bardzo szczegółowa informacja. Pozdrawiam
    Obserwuj wątek
      • mwi_net Re: wino nabierające wartości 15.10.08, 23:31
        Gość portalu: Aleksandra napisał(a):
        > Bardzo prosze o pomoc. Za kilka tygodni urodzi się nowy, malutki,
        > bardzo ważny dla mnie człowieczek. Chciałabym z tej okazji kupić
        > wino, takie, które poczeka 18/21 lat,

        Na przykład Grand Vin deBourgogne Chambolle Musigny Chauvenet Chopin powinno wytrzymać. Tyle tylko,
        że lepiej kupić je za kilka lat, aby rocznik był równy dacie urodzenia
      • Gość: funkyboy2 Re: wino nabierające wartości IP: *.aster.pl 28.01.09, 11:10
        takie wino kupisz dopiero za około 5 lat, dobra cena będzie na nie
        za jakieś 6-7 lat (może wtedy pojawi się w sklepach). możesz po tym
        okresie zamówic sobie u importera takie wino. pomyśl też o
        armagnaku, zawsze to bezpieczniej i taniej (butelka z 1980 kosztuje
        niecałe 300 zl a napewno wytrzyma czas i przechoywanie w domowych
        warunkach).
      • Gość: adam / delta Re: wino nabierające wartości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.09, 12:38
        Witam,

        Rozumiem, że będąc w "stanie błogosławionym" nie bardzo możesz podrózować.

        Inaczej zaproponowałbym Ci wyjazd z nami na otwarcie sezonu enoturystycznego do
        Burgundii (Cote d'Or)05/03-08/03 i 12/03-15/03 i tam nabycie drogą kupna
        Wielkiego Burgunda od Wielkiego Winiarza. Na przykład od naszego przyjaciela
        Gerard Quivy butelka "la Chapelle", AOC Gevrey Chambertin, Grand Cru, 2005
        (potencjał starzenia 20 lat, cena 70 Euro).

        pozdrawiam
        adam / delta
        www.winowww.pl
        • sstar Wielki Winiarz 28.01.09, 14:28
          Mógłbyś Adamie napisać czemu uważasz Pana Gerarda Quivy za Wielkiego Winiarza, a
          to la Chapelle za Wielkiego Burgunda? Jest to tym ciekawsze, że zarówno Hugh
          Johnson nie wymienia go pisząc o apelacji Gevrey Chambertin (wymienia 20-tu
          innych), ani RVF o nim nie wspomina. Jedyną adnotację znalazłem w Guide
          Hachette, gdzie piszą, że robi wina dość charakterystyczne dla regionu.

          Pzdr, sstar
          • Gość: adam / delta Re: Wielki Winiarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.09, 16:48
            Z przyjemnością.

            Jednym z wyznaczników klasy, a raczej ekstraklasy Wielkich Burgundów jest fakt,
            kiedy przez samą nazwą apelacji "stoi napisane" z jakiej działki pochodził
            zbiór. To jest właśnie "to la Chapelle". Gerard Quivy robi również jeszcze jedno
            Grand Cru z działki o nazwie "Charmes". Po długich deliberacjach i degustacjach
            (zapewniam Cię, że dużo bardziej interesujących i fascynujących od studiowania
            takich wybitnych komentatorów winiarskich jak Marek Kondrat, Hugh Johnson,
            Parker itp) zdecydowaliśmy właśnie na wybór "la Chapelle". Wiesz dlaczego ? Bo
            "la Chapelle" to tylko 5 ha, a "Charmes" to już jest 30 ha, więc jak sam to
            określił Gerard "ce vin est plus artisanal" (to wino jest bardziej
            "artystyczne") i całkowicie się z nim zgadzam.
            Burgundia charakteryzuje się niezwykłym wprost rozdrobnieniem nie tylko działek,
            ale i właścicieli na tych działkach. Na przykład "la chapelle" to jest trzech (a
            może 4-ch, nie jestem pewien) właścicieli ( z bardziej znanych to np. Louis
            Jadot). Tutaj, w burgundzkiej ekstraklasie, nie tylko położenie winnicy decyduje
            o jakości wina, sama działka, czy wręcz działeczka (np. stopień jej
            nasłonecznienia, podłoże, wielkość itp), ale również sam właściciel. A raczej
            rozliczni właściciele. W Burgundii, bardziej niż gdzie indziej, czynnik ludzki,
            jako ostatecznie determinujący styl wina powinien się znaleźć w centrum uwagi.
            A to dlatego, że nawet wtedy, gdy wiemy już z jakiej gminy, winnicy i rocznika
            pochodzi dane wino, wciąż jeszcze nie wiemy, przez którego z sześciu lub siedmiu
            właścicieli niewielkich parcel w tej winnicy zostało wyprodukowane i w której z
            sześciu lub siedmiu piwnic dojrzewało. Całe winnice, należące do jednego
            właściciela, są tutaj rzadkością. Na przykład 50 ha winnic Clos de Vougeot
            należy do osiemdziesięciu winogrodników. Innymi słowy nawet kiedy wino pochodzi
            z takiej małej parceli jak "la chapelle" to styl wina może być różny w
            zależności od winiarza (np. różne temperatury przy maceracji , różne piwnice, a
            nawet różne poziomy kultury osobistej winiarzy). Co do kultury osobistej
            Gerard'a to "chapeau bas", bez zastrzeżeń. Nadmienię tylko,że tradycje
            winiarskie jego rodziny siegją dwudziestu pokoleń wstecz.
            Taka jest właśnie Burgundia. Możesz mi wierzyć albo nie.

            Jestem zdania, że moje wino w moim kieliszku jest wyłącznie moją własnością, i
            nikt nie ma prawa oceniać go w kategoriach "dobre" czy "nie dobre". Taka decyzja
            należy WYŁĄCZNIE do mnie. Mogę zawsze wysłuchać fachowych opinii, ale decyzję
            na samym końcu podejmuję ja sam.

            O ile JA sam pozytywnie oceniam to MOJE konkretne wyobrażenie, to znaczy, że je
            uznaję. Odnalazłem bowiem w nim, prawdopodobnie, cechy które są dla mnie
            osobiście najważniejsze, a więc determinujące wielkość konkretnego wina. Ergo:
            Wielkiego Burgunda od Wielkiego Winiarza, Gerard'a Quivy. Koniec. Kropka. Nawet
            sam Parker nie ma prawa tutaj ingerować.

            Innymi słowy fakt, że nie znalazłeś w swoich rozlicznych podręcznikach
            odpowiednich wzmianek o rzeczonym winie, jest Twoim problemem, a nie moim.

            Ja osobiście wolę wina degustować i sam je oceniać, niż o nich tylko czytać. A
            raczej nie czytać, skoro szacowny Hugh Johnson o nich nic nie zechciał napisać :-)

            pozdrawiam

            adam / delta


            • winoman Re: Wielki Winiarz 28.01.09, 17:29
              Kilka drobiazgów w celu uściślenia:

              > "ce vin est plus artisanal" (to wino jest bardziej
              > "artystyczne")

              Tu lepszym przekładem będzie "rękodzielnicze", bo takie jest znaczenie słowa
              "artisanal" (można też je tłumaczyć "rzemieślnicze").

              > Na przykład "la chapelle" to jest trzech (a może 4-ch, nie jestem pewien)
              właścicieli

              Clive Coates w "The wines of Burgundy" wymienia ośmiu największych właścicieli,
              więc musi być ich jeszcze więcej (nie wymienia Gerarda Quivy), ten ósmy ma 10 arów.

              Pozdrawiam!
            • sstar Re: Wielki Winiarz 28.01.09, 17:58
              Gość portalu: adam / delta napisał(a):

              > Z przyjemnością.
              >
              > Jednym z wyznaczników klasy, a raczej ekstraklasy Wielkich
              > Burgundów jest fakt, kiedy przez samą nazwą apelacji "stoi
              > napisane" z jakiej działki pochodził
              > zbiór. To jest właśnie "to la Chapelle".

              Dobrze by było. Niestety często poziom win z GC nie odpowiada marce, choćby były
              robione z najmniejszych parceli. Dla odmiany piłem kilka podstawowych burgundów,
              które mnie i innych zachwyciły. Mogę podać Ci przykłady na kiepskie GC i dobre
              generic! Każdy jednak kto spróbował kilku burgundów wie, że takie 'cuda' się
              zdarzają.

              > Gerard Quivy robi
              > również jeszcze jedno rand Cru z działki o nazwie "Charmes".
              > Po długich deliberacjach i degustacjach
              > (zapewniam Cię, że dużo bardziej interesujących i fascynujących od >
              studiowania takich wybitnych komentatorów winiarskich jak Marek
              > Kondrat, Hugh Johnson, Parker itp) zdecydowaliśmy właśnie na wybór
              > "la Chapelle".

              nie wiem czemu pijesz do Marka Kondrata (widać syndrom czarnego piotrusia
              opisany na winomanii), tym bardziej,
              że akurat na niego się nie powołałem, do Parkera też nie nawiązywałem zresztą!

              > Wiesz dlaczego ? Bo
              > "la Chapelle" to tylko 5 ha, a "Charmes" to już jest 30 ha,
              > więc jak sam to określił Gerard "ce vin est plus artisanal"
              > (to wino jest bardziej > "artystyczne") i całkowicie się z nim
              > zgadzam.

              Sorry ale chyba go źle zrozumiałeś,
              artisan znaczy rzemieślnik nie artysta!

              Raczej chodziło mu o to, że jest bardziej handmade;-)

              > Burgundia charakteryzuje się niezwykłym wprost rozdrobnieniem
              > nie tylko działek, ale i właścicieli na tych działkach. Na
              > przykład "la chapelle" to jest trzech (a może 4-ch, nie jestem
              > pewien) właścicieli ( z bardziej znanych to np. Louis
              > Jadot). Tutaj, w burgundzkiej ekstraklasie, nie tylko położenie
              > winnicy decyduje
              > o jakości wina, sama działka, czy wręcz działeczka (np. stopień jej
              > nasłonecznienia, podłoże, wielkość itp), ale również sam
              > właściciel.

              Dlatego właśnie się niepokoiłem. Samo posiadanie GC o niczym nie przesądza!

              > Co do kultury osobistej
              > Gerard'a to "chapeau bas", bez zastrzeżeń. Nadmienię tylko, że
              > tradycje winiarskie jego rodziny siegją dwudziestu pokoleń wstecz.

              Też chapeau bas ... ale raczej dla jego rodowodu. Wielu winiarzy nie
              pochodzących ze świetnych winiarskich rodów robi świetne wina i odwrotnie.


              > Taka jest właśnie Burgundia. Możesz mi wierzyć albo nie.
              > Jestem zdania, że moje wino w moim kieliszku jest wyłącznie
              > moją własnością, i nikt nie ma prawa oceniać go w kategoriach
              > "dobre" czy "nie dobre". Taka decyzja
              > należy WYŁĄCZNIE do mnie. Mogę zawsze wysłuchać fachowych opinii,
              > ale decyzję na samym końcu podejmuję ja sam.

              Podejmij ale jak już podjąłeś to podziel się swoimi wrażeniami czemu uważasz
              wino za Wielkie a Winiarza za wielkiego. Zgaduję, że Ci smakowało, ale o tym nie
              wiem czemu akurat nic nie piszesz.

              >
              > O ile JA sam pozytywnie oceniam to MOJE konkretne wyobrażenie,
              > to znaczy, że je uznaję. Odnalazłem bowiem w nim, prawdopodobnie,
              > cechy które są dla mnie osobiście najważniejsze, a więc
              > determinujące wielkość konkretnego wina. Ergo:
              > Wielkiego Burgunda od Wielkiego Winiarza, Gerard'a Quivy.

              No właśnie próbowałem się dowiedzieć jakie??? Póki co zgaduję, ale może się
              mylę, że najważniejszy jest dla Ciebie rodowód, marka winnicy, czy rzeczywiście?

              > Koniec. Kropka. Nawet
              > sam Parker nie ma prawa tutaj ingerować.

              Zgoda:-)

              > Innymi słowy fakt, że nie znalazłeś w swoich rozlicznych
              > podręcznikach odpowiednich wzmianek o rzeczonym winie, jest Twoim
              > problemem, a nie moim.
              > Ja osobiście wolę wina degustować i sam je oceniać, niż o
              > nich tylko czytać.

              Jak dobrze wiesz Adamie zarówno czytam jak i degustuję a czasami nawet piję wina
              do obiadu;-)

              >
              > pozdrawiam
              >
              > adam / delta
              >

              Pzdr, sstar
              • sstar Re: Wielki Winiarz 28.01.09, 18:09
                Natrafiłem na taki o to odnośnik:
                www.degustateurs.com/forum/forum_posts.asp?TID=5221&PN=1
                jest i mapka i kilka znanych nazwisk z Gevrey Chambertin, G Quivy niestety znów
                nie ma:-(

                Ciężko coś w sieci znaleźć o winach pana Quivy, tym bardziej jestem ciekaw jak
                one właściwie smakują...

                Pzdr
                • Gość: adam / delta Re: Wielki Winiarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.09, 18:30
                  wiesz co ?

                  odnoszę nieodparte wrażenie, że różnica pomiędzy nami jest taka, że Ty to
                  wszystko znasz doskonale ale...od zewnątrz, z sieci, przewodników winiarskich
                  itp itd
                  natomiast ja, na pewno nie tak perfekcyjnie jak Ty, ale jednak...od wewnątrz
                  tzn. z autopsji. po prostu :-)

                  to są tzw. dwie szkoły: falenicka i otwocka. obie bardzo dobre, ale ja wolę otwocką.

                  adam / delta
                  • Gość: ZUO Re: Wielki Bufon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.09, 18:47
                    Gość portalu: adam / delta napisał(a):

                    > wiesz co ?
                    >
                    > odnoszę nieodparte wrażenie,

                    Że Adaś to bufon jakich mało.

                    > że różnica pomiędzy nami jest taka, że Ty to
                    > wszystko znasz doskonale ale...od zewnątrz, z sieci, przewodników winiarskich
                    > itp itd
                    > natomiast ja, na pewno nie tak perfekcyjnie jak Ty, ale jednak...od wewnątrz

                    Chyba od wewnątrz d**y swojej starej. Masz bardzo bogate życie wewnętrzne jak widać. Niestety twoje grafomańskie wybryki w porównaniu z solidną, empiryczną wiedzą Sstara, pozwalają ci ewentualnie nosić jego plecak.

                    > tzn. z autopsji. po prostu :-)

                    Po prostu to ty jesteś wyjątkowo nadęty.
                  • sstar Re: Wielki Winiarz 28.01.09, 19:46
                    Gość portalu: adam / delta napisał(a):

                    > wiesz co ?
                    >
                    > odnoszę nieodparte wrażenie, że różnica pomiędzy nami jest taka,
                    > że Ty to wszystko znasz doskonale ale...od zewnątrz, z sieci,
                    > przewodników winiarskich itp itd

                    ależ skądże - też jeżdżę po winnicach - choć może nie tak często jak Ty; sporo
                    piję, biesiaduję i degustuję


                    > natomiast ja, na pewno nie tak perfekcyjnie jak Ty,
                    > ale jednak...od wewnątrz
                    > tzn. z autopsji. po prostu :-)

                    i właśnie o to pytam - o Twoje doświadczenie poznawczo-smakowe z tym winem, ale
                    jakoś nie piszesz czemu Ci smakowało???

                    wiesz niektórym smakuje tylko słodkie, innym kwaśne

                    polecasz więc coś chciałbym się dowiedzieć np jak to wino smakuje, pachnie ...
                    chyba ze to dla Ciebie bez znaczenia...


                    pzdr, sstar
                    • Gość: adam / delta Re: Wielki Winiarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.09, 20:12
                      Tak, masz rację to jest dla mnie bez żadnego znaczenia.
                      Oceny pozostawiam wyłącznie moim klientom. To jest ich wino a nie moje.

                      Po raz kolejny powtarzam, że nigdy nie oceniam win ponieważ nie jestem
                      komentatorem winiarskim i nie chcę nim być. Wyjątkiem jest tutaj konwersacja o
                      winie w czasie degustacji.
                      Nigdy też nie promuję żadnych win.
                      Ani jedno ani drugie nie są moją "bajką".

                      Chcesz ?......to się sam przekonaj .

                      Najbliższy planowany wyjazd to 05/03 do 08/03 Cote d'Or. Są jeszcze wolne miejsca.

                      Pójdziemy razem do Gerard'a, będziesz mógł zweryfikować swoje oceny i
                      profesjonalnie wszystko opisać na tym szacownym forum.

                      Oczywiście radując się niepomiernie takim śmiesznostkom jak "fachowe komentarze"
                      ZUO-podobnych.

                      pozdrawiam

                      adam / delta
                      • Gość: rf Re: Wielki Winiarz IP: 89.108.211.* 28.01.09, 20:40
                        Gość portalu: adam / delta napisał(a):


                        > Po raz kolejny powtarzam, że nigdy nie oceniam win ponieważ nie jestem
                        > komentatorem winiarskim i nie chcę nim być. Wyjątkiem jest tutaj konwersacja o
                        > winie w czasie degustacji.

                        Kłamiesz jak zwykle. Pisząc o konkretnym winie w odpowiedzi na pytanie z tego
                        wątku właśnie je OCENIASZ. Do tego jego producenta określasz jako Wielkiego
                        Winiarza, co jest oczywistą OCENĄ jego win. Pomijam groteskową manierę pisania z
                        dużej litery, tak jakby co najmniej był beatyfikowany, która dopełnia
                        stylistyczną miernotę twojego "pisarstwa".

                        > Nigdy też nie promuję żadnych win.

                        Właśnie to robisz i to z uporem maniaka we wszystkich swoich pretensjonalnych
                        reklamach firmy "A.B.S."

                        > Najbliższy planowany wyjazd to 05/03 do 08/03 Cote d'Or. Są jeszcze wolne miejs
                        > ca.

                        Chyba wszystkie miejsca są wolne. Nie wyobrażam sobie żadnego człowieka, który
                        lubiąc wino mógłby skorzystać z towarzystwa takiego hipokryty i jeszcze u płacić.

                        > Pójdziemy razem do Gerard'a, będziesz mógł zweryfikować swoje oceny i
                        > profesjonalnie wszystko opisać na tym szacownym forum.
                        >
                        > Oczywiście radując się niepomiernie takim śmiesznostkom jak "fachowe komentarze
                        > "
                        > ZUO-podobnych.

                        A może odszczekasz to co napisałeś o strukturze własności parceli Chapelle? Stać
                        Cię na to śmieszny człowieczku?
                      • sstar Re: Wielki Winiarz 28.01.09, 20:45
                        Gość portalu: adam / delta napisał(a):

                        > Chcesz ?......to się sam przekonaj .
                        > Najbliższy planowany wyjazd to 05/03 do 08/03 Cote d'Or.
                        > Są jeszcze wolne miejsca.
                        > Pójdziemy razem do Gerard'a, będziesz mógł zweryfikować
                        > swoje oceny i profesjonalnie wszystko opisać na tym szacownym
                        > forum.

                        Chyba nie będę mógł, bo mnie niczym do tej wycieczki nie przekonałeś. Nie wiem
                        też czy przekonałeś innych forumowiczów, a chyba miałeś taki zamiar pisząc tu
                        post. Ciągle możmy myśleć, że pan Quivy ma świetny rodowód, ale win robić nie
                        potrafi. A może potrafi, ale w niczym nas do tego sądu nie przybliżyłeś.
                        Niestety zachęcasz nas do kupienia kota w worku, gwarancją zaś jest rodowód i
                        grand cru.
                        Dla mnie to za mało! Niestety przypomina to sprzedaż win w niektórych sklepach:
                        rocznik słaby, producent też, ale to przecież sławne wino jest bo ma napisane,
                        że Chateau i trzeba Bas!
                        Choć może i masz rację, że nie jest istotne jak to wino smakuje, bo przecież z
                        takiego wyjazdu wiele osób przywozi się wspomnienia, a nie wrażenia smakowe.
                        Pech chce, że na tym forum są w większości ludzie którzy po prostu lubią dobre
                        wina! Więc może zły adres?

                        > Oczywiście radując się niepomiernie takim śmiesznostkom jak
                        > "fachowe komentarze" ZUO-podobnych.

                        ZUO napisał jacy producenci dla niego robią dobre wina. Oparł się jak napisał na
                        własnym doświadczeniu. Nie wiem co mu zarzucasz?
                        Dla mnie to uczciwe.

                        >
                        > pozdrawiam
                        >
                        > adam / delta

                        Pzdr, sstar
              • Gość: adam / delta Re: Wielki Winiarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.09, 18:22
                1. nie piję do Kondrata , a jedynie do osób które tylko opierają się na
                przewodnikach winiarskich. nie ma dla mnie znaczenia czy to jest Kondrat czy to
                jest Johnson. kiedy wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one. ja wolę
                degustować i mieć własne zdanie niż "klepać" opinie przeczytane w np. Hachette
                Guide des Vins, nawet w oryginale.

                2. chapeau bas dla Twoich zaiste bezgranicznych zasobów wiedzy i pewności siebie
                w każdej bez wyjątku materii. pozwól jednak, że pozostanę przy swoich ocenach i
                opiniach.

                3. nigdy nie komentuję żadnych win (chyba, że w czasie degustacji) dlatego, że
                nie jestem komentatorem winiarskim i nie mam najmniejszego zamiaru nim zostać.
                wolę pozostawić wszystkim swobodę ich własnej oceny. moją pasją jest "kultura
                wina" a nie samo "wino"

                pozdrawiam

                adam / delta
                • sstar Re: Wielki Winiarz 28.01.09, 20:09
                  Gość portalu: adam / delta napisał(a):

                  > 1. nie piję do Kondrata , a jedynie do osób które tylko opierają się na
                  > przewodnikach winiarskich. nie ma dla mnie znaczenia czy to jest Kondrat czy to
                  > jest Johnson. kiedy wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one. ja wolę
                  > degustować i mieć własne zdanie niż "klepać" opinie przeczytane w np. Hachette
                  > Guide des Vins, nawet w oryginale.

                  chyba nie klepac, ale porywnywac, zastanawiac sie, uczyc...
                  czerpiesz od Daliego pełnymi cytatami, a nie chcesz nauczyć się czegoś od
                  Johnsona nie wiem czemu?

                  > 3. nigdy nie komentuję żadnych win (chyba, że w czasie degustacji) > dlatego,
                  że nie jestem komentatorem winiarskim i nie mam
                  > najmniejszego zamiaru nim zostać.
                  > wolę pozostawić wszystkim swobodę ich własnej oceny. moją pasją
                  > jest "kultura wina" a nie samo "wino"

                  ale zrozum też tych, którym przedstawiasz Pana Quivy jako Wielkiego Winiarza i
                  oferujesz wyjazd; jesli Pan Quivy robi slabe wina (poki co nie wiemy jakie, bo
                  nie chcesz nam napisac jak smakuja) to moze nie warto do niego jechac, mimo
                  rodowodu itp, a lepiej pojechac do jednego z tych wymienionych w przewodnikach
                  Johnsona czy Bettane'a, oni uwazaja innych za dobrych winiarzy a Ty akurat Pana
                  Quivy...

                  przykladowo wiem, ze jezdzisz tez do Leflaive'a a akurat jego wino pilem i mi
                  smakowalo wiec do Leflaive'a moze bym i pojechal, a do Quivy nie koniecznie...

                  pzdr, sstar
            • Gość: ZUO Re: Wielki Pic adama/delty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.09, 18:39
              Oczywiście możesz sobie te pseudointelektualne epistoły wciskać wszem i wobec. Przy okazji zdecyduj się, czy piszesz o sobie w liczbie mnogiej jak robisz to notorycznie, czy wracasz do formy przyjętej wśród normalnych ludzi a nie koronowanych głów.

              Jest taki problem z tobą, że wysysasz te swoje przemyślenia z brudnego palucha. W jaki sposób wyrokujesz o jakości tego jednego z najsłabszych producentów z apelacji Chapelle-Chambertin, którego tak wychwalasz, skoro sam piszesz że nie tylko nie piłeś innych ale w ogóle wiesz tylko o istnieniu tylko 4 innych producentów na tej parceli.

              Otóż mogę ci z pamięci wymienić tych których wina piłem i każde o klasę przerasta tego twojego "artystycznego" (artisanal po adamowemu):

              Nicolas Potel
              Trapet
              Drouhin-Laroze
              Rossignol-Trapet
              Cecile Tremblay
              Claude Dugat
              Vincent Giradin
              Pierre Damoy
              Ponsot

              i choć gorsze od powyższcych, to nadal w miarę ok:

              Pere & Fils
              Jadot

              Więc daj sobie siana i spuść powietrze z tej bańki, bo pękniesz.
      • morelino Re: wino nabierające wartości 28.01.09, 22:09
        Tokaj Aszu 5 lub 6 puttonów od dobrego producenta..
        Pewniak a w przyszłości jak go otworzysz to będzie wszystkim
        smakował i tym co lubią komentować i tym co nie przepadają za
        wydawaniem opinii. Tym ,którzy znają i kochają dobre wina i tym co z
        winami nie są za pan brat. Wszyscy wypiją kieliszek słodyczy z
        Tokajskiego słońca zaklętego w bursztynowym winie.
        Pozdrawiam
        Morelino

        P.S.Nie podaję nazwy żadnego znanego producenta z wiadomych
        przyczyn aby się nie narazić.


        • Gość: Janek Pan Adam IP: *.adsl.inetia.pl 29.01.09, 00:33
          Jadowite ataki na pana Adama mi się bardzo nie podobają.
          Natomiast należy stwierdzić, że to, co Adam pisze, to jest niestety często BEŁKOT.
          Najpierw pisze, że wielkie wino, a potem twierdzi, że nie komentuje win.
          Przecież to schizofrenia, jakaś nieznośna poza, sztuczna totalnie. Skoro wielkie
          wino, to proszę powiedzieć, co w nim jest takie wielkie? Sstar pyta się -
          konkretnie - człowieku, co ci w tym winie smakowało - a ty bełkoczesz, że nie
          komentujesz win, chociaż właśnie to zrobiłeś przed chwilką. Buuuuuuuu
          • Gość: adam / delta Re: Pan Adam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.09, 03:50
            Przede wszystkim autentycznie bardzo żałuję, że wdałem się w tą bezsensowną
            dyskusję. Dowiedziałem się z niej bowiem, iż nie tylko jestem nieuczciwy, bo
            promuję wino od najgorszego producenta burgundzkiego, że przemycam spam, że mam
            brudne paluchy, że mam coś tam odszczekiwać itp itd. A teraz na sam koniec
            jeszcze to, że bełkoczę.

            Oczywiście nie odpowiadam na posty schodzące poniżej "cywilizowanego" poziomu
            dyskusji, ale na "normalne" jak najbardziej.

            Janek,
            Może bełkoczę w innych sprawach, ale akurat w tej, w którą opisujesz, chyba
            jednak nie.
            Proszę żebyś jeszcze raz przeczytał i zastanowił się nad tym co już raz
            napisałem w jednym z moich poprzednich postów:


            "Jestem zdania, że moje wino w moim kieliszku jest wyłącznie moją własnością, i
            nikt nie ma prawa oceniać go w kategoriach "dobre" czy "nie dobre". Taka decyzja
            należy WYŁĄCZNIE do mnie. Mogę zawsze wysłuchać fachowych opinii, ale decyzję
            na samym końcu podejmuję ja sam.

            O ile JA sam pozytywnie oceniam to MOJE konkretne wyobrażenie, to znaczy, że je
            uznaję. Odnalazłem bowiem w nim, prawdopodobnie, cechy które są dla mnie
            osobiście najważniejsze, a więc determinujące wielkość konkretnego wina. Ergo:
            Wielkiego Burgunda od Wielkiego Winiarza, Gerard'a Quivy. Koniec. Kropka. Nawet
            sam Parker nie ma prawa tutaj ingerować."

            Dla mnie osobiście nie wino jest najważniejsze, ale wrażenie jakie ono wywiera.
            To wrażenie i dlaczego ono jest takie a nie inne, jest wyłącznie moją własnością
            i wcale nie mam zamiaru dzielić się tą wiedzą z nikim innym. Czy też, używając
            retoryki naczelnego idioty tego kraju, udowadniać, że "czarne jest białe, a
            białe jest czarne". Nie jestem komentatorem winiarskim i w ogóle nie planuję
            wchodzenia w "czyjeś buty". To nie jest moja "bajka".

            Oczywiście sprawa się diametralnie zmienia kiedy dyskutujemy (np. z moimi
            klientami)o winach w czasie degustacji czy to w Burgundii czy to gdziekolwiek
            indziej.

            Zauważ, że nigdzie nie napisałem, że to wino jest "dobre". Ono może być "dobre"
            dla mnie, ale dla Ciebie albo sstara już nie. To jest szczególnie istotne w
            Burgundii gdzie każdy winiarz ma swój odmienny styl. Mnie akurat styl Gerard'a
            jako winiarza absolutnie "leży", co wcale jednak nie znaczy, iż jestem "Święty
            Nieomylny". Jeszcze raz powtarzam jak mantrę : nie komentuję win (chyba , że w
            czasie degustacji). I to, przynajmniej moim zdaniem, nie jest żadnym bełkotem,
            tylko takim a nie innym podejściem i spojrzeniem na "kulturę wina". Może mam
            rację, a może nie. O tym zawsze chętnie porozmawiam. Odnoszę więc nieodparte
            wrażenie, iż to jednak nie jest w najmniejszym stopniu żaden "bełkot".

            Natomiast piszę o tym właśnie winie, iż jest Wielkie, bo tak je oceniłem, ja
            osobiście. I to jest tylko i wyłącznie mój osąd. Jednak żeby go zweryfikować
            trzeba zdegustować to konkretne wino, a nie opierać się na komentarzach Johnsona
            czy innego Kondrata. Zapewniam Cię również, iż dla mnie, na prawdziwą wielkość
            wina składa się o wiele więcej czynników, niż tylko "oczy, nos i usta". Nie czas
            jednak ani miejsce aby tutaj o tym pisać.

            pozdrawiam

            adam / delta


            • sstar Re: Pan Adam 29.01.09, 10:24
              Gość portalu: adam / delta napisał(a):

              > Natomiast piszę o tym właśnie winie, iż jest Wielkie, bo tak je
              > oceniłem, ja osobiście. I to jest tylko i wyłącznie mój osąd.
              > Jednak żeby go zweryfikować trzeba zdegustować to konkretne wino,
              > a nie opierać się na komentarzach Johnsona czy innego Kondrata.
              > Zapewniam Cię również, iż dla mnie, na prawdziwą wielkość
              > wina składa się o wiele więcej czynników, niż tylko "oczy, nos
              > i usta". Nie czas jednak ani miejsce aby tutaj o tym pisać.
              > adam / delta

              Twoje podejście wyklucza jednak komunikację. A to forum temu służy.
              Nadal nikt nie wie, czy to wino Ci leży bo stoi za nim rodowód, a tak w ogóle
              jest strasznie niesmaczne i źle pachnie, ale to Ci w ogóle nie przeszkadza bo
              jak widzisz rodowód to wpadasz w niemy zachwyt. Nie do końca ganię takie
              podejście bo doskonale rozumiem, że wino to nie tylko 'smak i zapach'. Ale
              zwykle jak dzielę się swoimi wrażeniami to staram się wyraźnie napisać co mnie w
              nim zachwyciło. Może być to np. doskonałe towarzystwo albo pochodzenie wina!
              Wystarczy napisać. Ty napisałeś póki co, że Ci leży oraz że pochodzi od winiarza
              z rodowodem i z małej parceli. Mnie to akurat nie kręci, jeśli komuś to
              wystarczy to pewno tak jak Ty uzna je za Wielkie Wino i pojedzie z Tobą na
              wycieczkę. Podam jeszcze jeden przykład - mamy spotkanie poświęcone winom z
              winnic nie tkniętych przez filokserę. Znalazłem odpowiednie wino. Wydaje mi się,
              że jestem w stanie dużo mu wybaczyć. Nawet jakieś wady w smaku, czy zapachu.
              Jednak nie będę pisał potem, że to jest Wielkie Wino. Bo niby co z tego wynika?
              Kto się domyśli, ze jak słyszę o filokserze, to przechodzi mnie dreszcz emocji,
              a nie że jak Tobie chodzi o rodowód (tego ciągle nie jestem jednak pewien bo
              milczysz jak zaklęty jeśli chodzi o podstawowe walory wina jakim są smak i
              zapach). Sa to niestety wtedy puste słowa, które co prawda jednak powoli
              zaczynasz wypełniać treścią...
              jaką to już inna sprawa ale wiemy póki co, że Ci ono leży oraz Pan Quivy ma
              świetlany rodowód i wino jest z bardzo małej parceli...

              Pzdr, sstar
                • Gość: Janek Re: Pan Adam IP: *.adsl.inetia.pl 29.01.09, 10:48
                  Jeszcze inaczej powiem, jak do dziecka: Ktoś mówi "Byłem za granicą i jest tam
                  pięknie". My pytamy, w jakim kraju, co oglądałeś, czy piękne było jakieś miasto,
                  a może góry, a może wszystko? A ten ktoś odpowiada: "Nie czas i miejsce o tym
                  mówić, to moja ocena i mam do niej prawo."
                  Naprawdę nie widzisz, że to bez sensu? Nie ma komunikacji. Pozostaje niestety
                  wrażenie, że naganiasz klientów na wyjazd, a winie opowiedzieć po prostu nie
                  potrafisz.
                  • Gość: adam delta Re: Pan Adam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.09, 11:03
                    Oczywiście, że nie ma i nie będzie żadnej komunikacji, bowiem różnica między
                    nami jest zasadnicza. Mianowicie ja się zajmuję “kulturą wina”, podczas kiedy Ty
                    - “winem”.

                    Już kiedyś o tym dyskutowaliśmy na tym samym forum, ale powtórzę:

                    Ciebie interesuje to co jest wewnątrz kieliszka, natomiast moją prawdziwą pasją
                    jest to co jest na zewnątrz kieliszka. I tyle. Nie zmieniłem od tego czasu
                    swojego zdania, a wręcz przeciwnie, coraz bardziej mnie to pasjonuje.

                    Pozdrawiam

                    adam / delta
                    • sstar Re: Pan Adam 29.01.09, 11:14
                      Gość portalu: adam delta napisał(a):

                      > Już kiedyś o tym dyskutowaliśmy na tym samym forum, ale powtórzę:
                      > Ciebie interesuje to co jest wewnątrz kieliszka, natomiast moją
                      > prawdziwą pasją jest to co jest na zewnątrz kieliszka. I tyle. Nie
                      > zmieniłem od tego czasu swojego zdania, a wręcz przeciwnie, coraz
                      > bardziej mnie to pasjonuje.

                      Masz bardzo fajną pasję! Z tym, ze ta pania i jej syna/corke raczej zainteresuje
                      (jak wiekszosc) to co jest wewnatrz butelki, czy kieliszka. Wypadalo by zdradzic
                      jej, czego moze sie po tym winie spodziewac i zeby najlepiej juz zaczela czytac
                      to co o nim powiedzial Winston Churchill czy też Salvador Dali. W przeciwnym
                      wypadku Twoja rada bedzie niestety totalnie chybiona - Pani Cie za 18 lat
                      znajdzie i kaze to wino samemu wypic;-) Zalozenie, ze wszyscy podzielaja Twa
                      pasje jest raczej mylne!

                      Pzdr, sstar
                    • sstar Re: Pan Adam 29.01.09, 11:22
                      Gość portalu: adam delta napisał(a):

                      > Już kiedyś o tym dyskutowaliśmy na tym samym forum, ale powtórzę:
                      > Ciebie interesuje to co jest wewnątrz kieliszka, natomiast moją
                      > prawdziwą pasją jest to co jest na zewnątrz kieliszka. I tyle. Nie > zmieniłem
                      od tego czasu swojego zdania, a wręcz przeciwnie, coraz
                      > bardziej mnie to pasjonuje.


                      Powinieneś tej Pani w takim razie polecić raczej swój wyjazd, aby poznała
                      zewnętrze kieliszka, zapoznała się z kulturą tego wina.

                      Z tym, ze ona nie chciala nigdzie wyjazdzac, chciala tylko kupic wino. Zle po
                      prostu ja zrozumiales albo nie chciales je w ogole zrozumiec. Problem z komunikacja.

                      Pzdr, sstar
              • Gość: k2 Re: Pan Adam IP: *.aster.pl 06.02.09, 11:32


                >Podam jeszcze jeden przykład - mamy spotkanie poświęcone winom z
                > winnic nie tkniętych przez filokserę. Znalazłem odpowiednie wino.
                pytanie do sstara
                można wiedzie jakie wina będą serwowane i od kogo?
      • Gość: adam / delta Re: wino nabierające wartości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.09, 10:49
        Jestem zdania, że zarówno Ty, Janek, jak i ja sam pomimo, że rozmawiamy o
        temacie „wino”, to jednak na dwa różne zagadnienia.

        To tak samo jak byśmy rozmawiali o owocach tylko, że Ty i Janek o jabłkach,
        natomiast ja o pomarańczach.

        Dla Ciebie i Janka „bełkotem” jest jasne postawienie sprawy przeze mnie, że
        nigdy nie komentuję żadnych win (za wyjątkiem rozmów przy degustacjach).

        Dla mnie natomiast „bełkotem” są takie opisy win jak np. „(...) precyzja
        durrerowskiej kreski w dojrzałym barolo z serralungi” czy też “(...) Wszystkie
        wina spod znaku filozofii steinerowskiej (...)”. To są autentyczne owoce
        radosnej twórczości naszych rodzimych komentatorów winiarskich.

        Tak jak to jest zawsze z przykładowymi szkołami; otwocką i falenicką,
        prawdowpodopnie każdy z nas ma swoje racje i dlatego proponuję żebyśmy przy nich
        pozostali, nie przesądzając czyje racje są silniejsze.

        Zawsze chętnie przyłączę się do każdej merytorycznej wymiany poglądów,
        prowadzonej jednak na “cywilizowanym” poziomie, a nie w standardach
        “rynsztokowych”, jak to byli łaskawi zaprezentować ZUO i rf w bieżącej dyskusji

        pozdrawiam

        adam / delta.

        ps: gdybyś zechciał powrócić do początku tego wątka, to z łatwością zorientujesz
        się, że chodziło o doradzenie konkretnej butelki wina o potencjale starzenia
        18/21 lat. A nie opisywanie jego charakterystyki. Ja zrobiłem dokładnie to o co
        Aleksandra prosiła. Nie wątpisz chyba, iż każda przyszła mama musi brać pod
        uwagę, iż jej " (...) nowy, malutki,
        bardzo ważny dla mnie człowieczek (...)" będzie za 18 lat, o zgrozo....totalnym
        abstynentem, albo jeszcze gorzej, nie daj Boże, abstynentką :-)
        • sstar Re: wino nabierające wartości 29.01.09, 10:56
          Gość portalu: adam / delta napisał(a):

          > ps: gdybyś zechciał powrócić do początku tego wątka, to z łatwością >
          zorientujesz się, że chodziło o doradzenie konkretnej butelki wina
          > o potencjale starzenia 18/21 lat. A nie opisywanie jego
          > charakterystyki. Ja zrobiłem dokładnie to o co
          > Aleksandra prosiła. Nie wątpisz chyba, iż każda przyszła mama musi
          > brać pod uwagę, iż jej " (...) nowy, malutki,
          > bardzo ważny dla mnie człowieczek (...)" będzie za 18 lat, o
          > zgrozo....totalnym abstynentem, albo jeszcze gorzej, nie daj Boże, >
          abstynentką :-)

          Ale zgaduję, że ta mama i jej syn lub córka może byc zupelnie niewrazliwa na to,
          ze to wino ma rodowod i pochodzi z malej parceli,
          a raczej zwroci uwage na to, że jest kwaśne, gorzkie i źle pachnie.

          Pzdr, sstar
        • sstar Re: wino nabierające wartości 29.01.09, 11:07
          Gość portalu: adam / delta napisał(a):

          > Dla mnie natomiast „bełkotem” są takie opisy win jak np. „(..
          > .) precyzja durrerowskiej kreski w dojrzałym barolo z serralungi”

          sam Daliego cytujesz, a jak ktos wspomnie Durrera to Ci się nie podoba, nie
          rozumiem;-)

          > czy też “(. ..) Wszystkie
          > wina spod znaku filozofii steinerowskiej (...)”.

          A to juz kultura tyle, ze winna. Ale mozesz oczywiscie nie chciec dowiedziec sie
          kto to jest Steiner, z tym, ze znowu do Twojego kulturowo-historycznego
          podejscia jakos mi taka postawa nie pasuje!

          Sam przeciez piszesz, ze 'rodowod itp' wpisujac sie swietnie w ten styl opisow
          wina. Unikasz najprostszego, ale czemu krytykujesz jezyk ktorym sie sam
          poslugujesz - tego nie rozumiem.


          Pzdr, sstar
          • ducale a jednak zapytam 29.01.09, 11:22
            dyskusja akademicka ale jednak zapytam bo mnie to zaintrygowalo co
            to znaczy "interesuje mnie tylko to co na zewnatrz",czyli walory
            smakowe ,wechowe odstawiamy na bok i intersujemy sie tylko
            winiarzem ,terroir ? czy w mysl tej filzofii warto jechac i pic
            tylko małych producentów ?czy zewnetrzna kultura odrzuca nas od win
            wielkiego producenta jak Concha y Toro ,pytam serio bez ironii,
            prosze o bardziej łopatologiczne wytlumacznie z przykladem moze
            innym niz ten z Burgundii
            pozdr
            • sstar Re: a jednak zapytam 29.01.09, 11:29
              ducale napisał:

              > dyskusja akademicka ale jednak zapytam bo mnie to zaintrygowalo co
              > to znaczy "interesuje mnie tylko to co na zewnatrz",czyli walory
              > smakowe ,wechowe odstawiamy na bok i intersujemy sie tylko
              > winiarzem ,terroir ? czy w mysl tej filzofii warto jechac i pic
              > tylko małych producentów ?czy zewnetrzna kultura odrzuca nas od win
              > wielkiego producenta jak Concha y Toro

              Mi się wydaje, że nie! Po prostu Concha y Toro musi mieć jakąś ciekawą osnowę
              kulturalno-historyczną. Jak jest legenda o diable to już wystarczy, a jak
              jeszcze kiedyś tam pojechał jakiś prezydent to tym lepiej albo ktoś wspomina tę
              posiadłość w jakiejś książce.

              Nie widzę tu miejsca na terroir. Co więcej Steiner się przecież Adamowi nie
              podoba, choć w Burgundii co drugi stosuje częśc jego
              zaleceń.

              Może się jednak mylę i Concha y Toro mimo diabła, prezydenta i
              książek jej poświęconych się nie łapie i jej wina Adamowi nie leżą?

              Pzdr, sstar
              • ducale Re: a jednak zapytam 29.01.09, 11:34
                sstar napisał:


                >
                > Może się jednak mylę i Concha y Toro mimo diabła, prezydenta i
                > książek jej poświęconych się nie łapie i jej wina Adamowi nie leżą?
                >
                > Pzdr, sstar


                z postów Adama/Delta wynikałoby ze traktuje wino jako plyn
                bezbarwny ,bezsmakowy i bezzapachowy a interesuje go co dzieje się
                wokól niego -tak to rozumuje narazie.Jest to ciekawa i odwazna
                koncepcja ale moze prowadzic na manowce szybko..
                • Gość: gość Re: a jednak zapytam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.09, 13:00
                  Już się totalnie wyłączyłem z tej dyskusji, ale skoro zobaczyłem, że sstar za
                  mnie odpowiada na posty, jak zwykle bez sensu i od rzeczy, wracam żeby Ci
                  odpowiedzieć, ducale.

                  Moim zdaniem, wino nie ma żadnego znaczenia. Znaczenie ma dopiero to jakie
                  wrażenie ono na nas wywiera. A to już jest bardzo personalny odbiór. Innymi
                  słowy to może być nawet skwaśniały sikacz, czy jak piszesz bezbarwny płyn to, o
                  ile odnalazłem w nim cechy, które niejako przyćmiły jego (nawet oczywiste) wady,
                  to je odpowiednio wysoko oceniam. Jest to jednak wyłącznie moja sprawa i moja
                  osobista ocena i dlatego wcale nie muszę się z tego przed nikim spowiadać czy
                  tłumaczyć poczynając od sstara, poprzez Kondrata, Johnsona i kończąc na Parkerze
                  czy Robinson.

                  Powtórzę po raz kolejny. Sprawa ma się zupełnie inaczej kiedy rozmawiam o winie
                  podczas degustacji, ale....przy winie, a nie .....przy książkach czy też przy
                  klawiaturze PC.

                  To jest przyczyna dlaczego nigdy nie komentuję win i nie będę tego robił.

                  Rozumiem kulturę wina w zupełnie inny sposób niż znakomita większość
                  komentatorów winiarskich.

                  Otóż zasadnicza różnica polega na tym, iż praktycznie wszystkie książki o winie,
                  i to nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie, traktują wino jako produkt
                  gastronomiczny, innymi słowy jako "płyn do przełknięcia", i opisywany jest on
                  (rzeczony płyn) w międzynarodowych standardach kulinarnych, a więc "oczy, nos,
                  usta". Jak sam zresztą wiesz przecież o tym doskonale.

                  Moje zrozumienie "kultury wina" jest diametralnie różne. Krótko mówiąc, powtórzę
                  po raz kolejny, prawie wszyscy zajmują się tym co jest zamknięte wewnątrz
                  kieliszka. Moją natomiast pasją jest wszystko to, co jest na zewnątrz kieliszka,
                  a więc wino jako zjawisko kulturowe i cywilizacyjne. Pamiętaj: tylko kultura
                  wina i kultura muzyki jest z naszą współczesną cywilizacją od samego początku, a
                  więc od ponad 2 000 lat. To jest naprawdę bardzo, bardzo szerokie pole do
                  popisu, możesz mi wierzyć. Nieograniczone.

                  Jestem głęboko przekonany o tym, iż coraz więcej osób interesujących się winem,
                  czeka właśnie na podobną "filozofię", gdyż bardzo wiele z nich ( a w
                  szczególności beginners'ów winiarskich ), ma już totalnie dość jednobrzmiących
                  opisów win, czy to napisanych przez Marka Kondrata, czy to przez Johna Parkera.
                  Naprawdę mają już też chyba dość fałszywych nut elitaryzmu i snobizmu nierzadko
                  pobrzękujących w podobnych opracowaniach. Prawdopodobnie chcieliby mieć
                  możliwość czytania na podobne tematy, ale w sposób całkowicie zrozumiały, a więc
                  po prostu "przyjazny" i "ludzki".

                  Co oczywiście wcale nie znaczy, że trzeba od razu wyrzucać na śmietnik wszystkie
                  "przewodniki" winiarskie. Zwracam tylko uwagę, że nie mają one monopolu "na
                  wszystko" i nie są absolutnie nieomylne, czego niejako uosobieniem jest niejaki
                  sstar. Warto się nad tym poważnie zastanowić.

                  Ja to zrobiłem, i dlatego robię to co robię :-)


                  Pozdrawiam

                  adam / delta
                  • Gość: sstar Re: a jednak zapytam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.09, 14:19
                    > Otóż zasadnicza różnica polega na tym, iż praktycznie wszystkie
                    > książki o winie, i to nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie,
                    > traktują wino jako produkt gastronomiczny, innymi słowy jako "płyn > do
                    przełknięcia", i opisywany jest on (rzeczony płyn) w
                    > międzynarodowych standardach kulinarnych, a więc "oczy, nos,
                    > usta". Jak sam zresztą wiesz przecież o tym doskonale.

                    Jaki płyn? Nie wiem co Ty czytasz? Może ciągle myślisz, że jedyną książką o
                    winie jest Parker i są tam same notki. Jeśli tak to sięgnij po rozszerzoną
                    angielską wersję aby się przekonać, że znajdziesz tam wiele historii posiadłości
                    i wiele odniesień do kultury! Podam Ci kilka przykładów (z tych książek, które
                    czytałem) książek, które trudno określić, że traktują o płynie:
                    Kroniki Wina Marka Bieńczyka
                    Swiat Wina (redakcja zbiorowa)
                    Accidental Connoisseur Irreverent Journey Through the Wine World

                    Steinera też nie lubisz, a ludzi wozisz do Leflaive'a który jest orędownikiem
                    filozofii biodynamicznej:
                    www.wineanorak.com/biodynamic1.htm
                    > "przewodniki" winiarskie. Zwracam tylko uwagę, że nie mają one
                    > monopolu "na wszystko" i nie są absolutnie nieomylne, czego
                    > niejako uosobieniem jest niejaki sstar.

                    Chłopie jaka nieomylność. Jakbyś poczytał trochę wątków na tym forum to byś się
                    zorientował, że wiele razy się myliłem i z dyskusji często żarliwych coś jednak
                    się od innych uczyłem. Na tym wydaje mi się, że polega między nami różnica.
                    Ciebie zupełnie nie interesuje to jak inni odbierają wino. A wydaje się, że
                    obecność na tym forum oraz idea sstarwines.pl opiera się właśnie na wymianie
                    informacji i doświadczeń...

                    Nie odpowiada Ci ani poetyka, ani analityczne podejście. Lubisz natomiast cytaty
                    - Twoje prawo! Choć wg mnie to właśnie ma niewiele wspólnego z kulturą, a jest
                    raczej kalkowaniem cudzych przemyśleń, protezą twórczą, która gdy podana w
                    nadmiarze, trąci o patos...i odbiera prawo do wyrażania własnych niezależnych sądów.

                    Pzdr, sstar

                    PS.
                    > Już się totalnie wyłączyłem z tej dyskusji, ale skoro zobaczyłem,
                    > że sstar za mnie odpowiada na posty, jak zwykle bez sensu i od
                    > rzeczy,

                    bez komentarza!
                  • Gość: John Parker Re: a jednak zapytam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.09, 15:14
                    Gość portalu: gość napisał(a):

                    >.czy to napisanych przez Marka Kondrata, czy to przez Johna Parkera.
                    > Naprawdę mają już też chyba dość fałszywych nut elitaryzmu i snobizmu nierzadko
                    > pobrzękujących w podobnych opracowaniach. Prawdopodobnie chcieliby mieć
                    > możliwość czytania na podobne tematy, ale w sposób całkowicie zrozumiały,

                    Po pierwsze, to wypraszam sobie wycierania sobie moim imieniem i nazwiskiem
                    forumowych brudów. Ja o żadnych winach nic nie pisuję. Może pomylił mnie Pan z
                    Robertem Jr. Parker, znanym krytykiem winiarskim i wydawcą Wine Advocate.

                    Po drugie to Pana grafomańskie popisy w typie tych stylistycznych makabresek są
                    skrajnie niezrozumiałe, snobistyczne i pseudoelitarne:
                    www.winowww.pl/pdf/VIP_website.pdf ("perfekcja", "koniec skali")
                    winowww.pl/pdf/b-gne_k-h.pdf (tu szczególnie polecam fragmenty dotyczące
                    skąd to nasz delta wie, że wino ma "potencjał 20 lat" oraz smakowity motyw
                    seksistowski, pojawiający się zresztą we wszystkich płodach delty)
                    winowww.pl/pdf/beczka_k-h.pdf (tu jak widać w ogóle nie interesuje go
                    zawarość kieliszka a tylko to co poza nim, no i nie korzysta wcale z Johnsona...)
                    winowww.pl/pdf/b-gne_V_k-h.pdf (wyjątkowo napuszone z fajnymi błędami
                    typu "maitre de chais" = szef winnic podobno, pewnie "artisanal")

                    Teksty najeżone jarmarcznym patosem i, a jakże, OCENIAJĄCYMI określeniami w
                    typie "największe", "najlepsze", "najwspanialsze" oczywiście "na świecie".
                    Urocze jest także to, że ten cymbał pomstujący na wszelkie oceny wina, nie ma
                    nic przeciwko podpieraniem się w swojej prymitywnej reklamie 3 gwiazdkami w
                    przewodniku Michelin dla jakiejś restauracji.

                    Teksty są zlepkiem banałów kopiowanych bezczelnie od innych autorów, do tego z
                    miernym zrozumieniem kompilowanego tekstu i obsesyjnym użyciem cudzysłowu.
                    Ciągłe powtórzenia, żałosne błędy merytoryczne na KAŻDYM kroku (n.p. "“atelier
                    bąbelków” a więc wytwórni szampana,
                    noszącego tutaj lokalną, tradycyjną nazwę Cremant de Bourgogne - jasne delta, a
                    lokalna nazwa "szampana" w Polsce to Dorato)...

                    Delta, ty się lecz czym prędzej!
                    • sstar Re: a jednak zapytam 29.01.09, 15:31
                      Gość portalu: John Parker napisał(a):

                      > skąd to nasz delta wie, że wino ma "potencjał 20 lat"

                      niestety wyszło na to, że dość proste;-) bierzesz i liczysz ...
                      a z prostego przeliczenia może wynika, że la Chapelle jest bardziej
                      prezyzyjne??? (artisanal???) niż Charmes bo po prostu parcela jest mniejsza ...
                      boję się, że może nawet 6-razy bardziej 'precyzyjne' a może 'artystyczne' czy
                      tak czy owak to argument nie do obalenia:-)

                      nie sądzę, że Pan Quivy miał to na myśli ot został opacznie zrozumiany...
                      zgaduję, że rzeczywiście la Chapelle Pana Quivy może być wg niego lepsze niż
                      Charmesi wytrzyma te 20lat tym bardziej, że rocznik 2005 podobno w Burgundii był
                      świetny

                      Pzdr, sstar
                      • Gość: adam / delta Re: a jednak zapytam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.09, 17:01
                        Nie znasz się Panie Sstar w ogóle na kulturze wina, więc może zaproponuję krótką
                        lekturę ku rozważeniu:

                        Pasja poznania wiedzy o „kulturze wina” jest diametralnie różna od dążenia do
                        posiadania wiedzy o winie
                        postrzeganym jako „płyn do konsumpcji.”
                        Znakomita większość konsumentów wina, a także praktycznie wszyscy komentatorzy
                        winiarscy na
                        świecie, koncentrują się na tym, co jest „w kieliszku”. Opisują oni w sposób
                        mniej lub bardziej
                        profesjonalny wygląd wina, jego aromaty czy bukiet, a także smaki, które w nim
                        odnajdują.
                        Jest to bez żadnych wątpliwości metoda ze wszech miar słuszna, ale jednak nie
                        biorąca w ogóle pod
                        uwagę pasjonujących zaiste zjawisk zachodzących „na zewnątrz” kieliszka.
                        Zjawiska takie możemy bez żadnych wątpliwości podzielić na tematy ogólne,
                        dotyczące, nazwijmy to
                        umownie „hardware'u”, a więc np. takie oczywiste zagadnienia jak: korki do
                        butelek (np. wąchać czy nie
                        wąchać ?), odpowiednie kieliszki, czym tak naprawdę jest degustacja win, rola
                        dębu w winiarstwie,
                        przechowywanie win, inwestowanie w wina, najciekawsze apelacje np. najmniejsze
                        apelacje na świecie,
                        tajemnice win słodkich i szampana czy też jak skutecznie nauczać „zrozumienia”
                        wina i jego kultury, a
                        także wiele wiele innych, podobnych w swoim wyrazie i równie ciekawych.
                        Wydaje się jednak, iż tematy, stojące już na pograniczu filozofii, czy też
                        rozumienia sztuk pięknych, są
                        dużo bardziej intrygujące. Nazwijmy je umownie „software'm”. Niech wymienię
                        tutaj takie pasjonujące
                        zagadnienia jak: wino a kobieta, winna latorośl jako odzwierciedlenie znoju
                        życia ludzkiego, wielkie wina,
                        „zwracające” człowiekowi (po otwarciu butelki), całą jego wielką pracę, a także
                        to co „pozyskały” od
                        terroir, kultura wina i kultura muzyki, architektura „winiarska” - najnowsze
                        trendy w architekturze, slow
                        life/slow food/slow wines – nowa filozofia życia, uniformizacja smaków (wina
                        „coca-cola”) - groźne
                        zjawisko wśród społeczeństw „supermarketowych”, wino a mistyka, wino w
                        malarstwie, żeby wymienić
                        tylko kilka najbardziej reprezentatywnych.
                        Weekendy w Winnicach
                        “Przy Kieliszku”
                        rozważania o winach, winiarstwie i nie tylko....
                        Aksjomatami wiedzy o “kulturze wina” są:
                        1. Każda osoba postrzega wina w podobny sposób
                        2. Samo wino nie ma żadnego znaczenia
                        3. „Wino” to produkt gastronomiczny, przeznaczony do konsumpcji
                        4. „Kultura wina” postrzega wino w kategoriach sztuk pięknych
                        5. A “wszystko” zaczęło się w basenie Morza Śródziemnego
                        KAŻDA OSOBA POSTRZEGA WINA W PODOBNY SPOSÓB
                        Wszystkich mieszkańców naszego globu możemy, na pewno, podzielić wyłącznie na
                        dwie kategorie, a
                        mianowicie osoby znające się na winach (znawców) i nie znające się na winach
                        (nie-znawców).
                        Twierdzę z całą odpowiedzialnością, iż obie grupy postrzegają wino w sposób
                        identyczny. Jestem również
                        zdania, iż nawet lepiej, spostrzegają cechy charakterystyczne wina, nie-znawcy,
                        ponieważ, po prostu nie
                        są obarczeni żadnymi doświadczeniami, czy też upodobaniami i przyzwyczajeniami,
                        ani dobrymi ani złymi.
                        Różnica zaś tkwi w tym, iż osoby należące do pierwszej z tych grup posiadły
                        wiedzę czego “szukać” w
                        swoim kieliszku wina, jak “szukać”, jak “znaleźć” i w jaki sposób o tym opowiedzieć.
                        Osoby należące natomiast do drugiej grupy, pozbawione tej podstawowej wiedzy -
                        milczą . Milczą, lub siłą
                        rzeczy, ograniczają się do stwierdzenia “dobre” albo “niedobre”. Milczą i
                        niejednokrotnie prędko zrażają
                        się do jakże pięknej sztuki konwersacji o winach, będąc przytłoczonymi
                        niezrozumiałymi pojęciami czy
                        ekwilibrystyką słowną stosowaną z autentyczną przyjemnością przez znawców win.
                        Wino, ale przede wszystkim jego kultura, powinny przynosić radość wszystkim, a
                        więc tak samo grupie
                        znawców jak i nie-znawców – w równym stopniu. Grupa nie-znawców może , i
                        powinna, z taką samą
                        pasją odkrywać zaczarowany świat win, z jaką grupa znawców odkrywa nowe zapachy,
                        aromaty czy
                        smaki.
                        Oczywistym wydaje się być fakt, iż dla grupy znawców, najczęściej przyjemność z
                        degustacji wina płynie
                        z odkrywania nowych doznań, zarówno w sferze intelektualnej jak i estetycznej, a
                        także chęci i możliwości
                        podzielenia się swoimi spostrzeżeniami i ocenami z przyjaciółmi.
                        Skoro wino i jego kultura ma nam wszystkim przynosić radość, to bezwzględną
                        koniecznością jest
                        znalezienie najskuteczniejszej i jednocześnie najprzyjemniejszej metody na to,
                        aby wszyscy (albo prawie
                        wszyscy) z grupy nie-znawców, dołączyli do grupy znawców win. Dołączyli, a więc
                        byli w pełni świadomi
                        tego, czego “szukać” w swoim kieliszku z winem, jak “szukać”, jak “znaleźć” i
                        jak o tym opowiedzieć.
                        Jedyną znaną i jednocześnie skuteczną metodą na to, jest posiadanie odpowiedniej
                        wiedzy. Nie
                        polegającej jednak na tym aby odsłuchiwać „wykładu” o cechach prezentowanego
                        wina (prowadzonego
                        jakże często przez importera rzeczonego wina), ale na tym, aby samemu umieć je
                        ocenić i o tym, z
                        przyjemnością rozmawiać czy merytorycznie dyskutować.
                        SAMO WINO NIE MA ŻADNEGO ZNACZENIA
                        Samo wino nie ma żadnego znaczenia, znaczenie ma natomiast wyłącznie to, jakie
                        cechy sami w nim
                        odnajdziemy zarówno obiektywne (oczy, nos, usta) jak i wrażenia subiektywne
                        (dobre – nie dobre i
                        dlaczego). Odnajdziemy, sprecyzujemy, wyrobimy sobie swoje własne zdanie i
                        ostateczną opinię.
                        Niech przytoczę tutaj jednoznaczną i nie pozotawiającą żadnych wątpliwości
                        opinię “guru” światowej
                        wiedzy o winach, Jancis Robinson:
                        „najlepszym sędzią właściwego stylu wina
                        dla nas samych, jesteśmy wyłącznie my sami.
                        nie istnieją absolutnie żadne kryteria dobra i zła,
                        którymi moglibyśmy się posługiwać w ocenie wina”
                        Pamiętajmy więc zawsze, iż to nie tylko wino w kieliszku należy wyłącznie do nas
                        ale, przede wszystkim,
                        jego ostateczna ocena.
                        A więc: moje wino w moim kieliszku jest wyłącznie moją własnością, i nikt nie ma
                        prawa oceniać go w
                        kategoriach "dobre" czy "nie dobre". Taka decyzja należy WYŁĄCZNIE do mnie. Mogę
                        zawsze wysłuchać
                        fachowych opinii, ale decyzję na samym końcu podejmuję ja sam(a).
                        Innymi słowy: nie ważne jest wino, ono nie ma żadnego znaczenia. Znaczenie ma
                        wyłącznie to, jakie
                        stanowi dla mnie wyobrażenie i czy pokochałem to wyobrażenie czy też nie. To
                        może być najbardziej podły
                        i skwaśniały sikacz pod słońcem, ale o ile JA sam(a) pozytywnie oceniam to MOJE
                        konkretne wyobrażenie,
                        to znaczy, że je uznaję. Odnalazłem bowiem w nim, prawdopodobnie, cechy tak
                        intrygujące, iż „przyćmiły”
                        one, nawet oczywiste, wady. Koniec. Kropka. Nawet sam Parker nie ma prawa tutaj
                        ingerować.
                        Konkluzja: słuchajmy zawsze uważnie opinii komentatorów winiarskich i znawców
                        win, ale ostateczną
                        decyzję, też zawsze, pozostawiajmy wyłącznie własnej ocenie.
                        „WINO” TO PRODUKT GASTRONOMICZNY PRZEZNACZONY DO KONSUMPCJI
                        Jest rzeczą oczywistą, iż praktycznie wszyscy konsumenci wina na całym świecie,
                        jak również
                        komentatorzy winiarscy traktują je, jako „płyn do przełknięcia”, a więc
                        postrzegają je i oceniają w
                        kategoriach gastronomicznych.
                        Ocena jest więc z reguły “tradycyjna”, to znaczy: oczy, nos, usta. Ewentualnie
                        „poparta” opisem terroir
                        lub historii tradycji winiarskich producenta i jego winnic.
                        „Sklasyfikowane” więc jest ono we wspólnej szufladzie z napisem „Gastronomia”,
                        razem z kaszanką,
                        schabowym i najlepszymi nawet coca-colami.
                        I tak musi pozostać.
                        Ale, na całe szczęście...............
                        „KULTURA WINA” POSTRZEGA WINO W KATEGORIACH SZTUK PIĘKNYCH
                        Nie tylko ja sam tak twierdzę, ale niech zacytuję Monsieur Charles Pomerol,
                        który przez całe swoje życie
                        przekonywał, iż:
                        „les vins, comme les toil
      • kohei YHBT 29.01.09, 15:10
        Drodzy dyskutanci, You Have Been Trolled.

        Duzi z Was chłopcy (i dziewczęta chyba też), a nie poznajecie
        trolla. Fakt, że najwyższej próby, do odlania w irydzie i platynie,
        i umieszczenia w Sevres.
        Adam umiejętnie prowokuje, mieszając absurdalne tezy z fachowo
        brzmiącymi terminami, atakuje znienacka, by po chwili zrobić oczy
        skrzywdzonego spaniela, ignoruje argumenty oraz odpisuje szybko i
        obficie. Naprawdę, świetna robota.
        Pocicie się, by coś wytłumaczyć, pokazać błędy w rozumowaniu i do
        czegos przekonać, a internauta turla się przed komputerem z radości,
        jak się daliście wrobić. No wiecie co... Kto już skończył liceum,
        powinien się zawstydzić:)
        • Gość: Trollrygen Re: YHBT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.09, 15:26
          kohei napisał:

          > Drodzy dyskutanci, You Have Been Trolled.

          Nope. Nie tym razem.

          > Duzi z Was chłopcy (i dziewczęta chyba też), a nie poznajecie
          > trolla. Fakt, że najwyższej próby, do odlania w irydzie i platynie,
          > i umieszczenia w Sevres.

          To nie troll, to zwykły oszust. Facet jest znany i jak najbardziej prawdziwy. W
          realu działa identycznie. Wyuczone, identyczne frazy polepione z terminów
          których nie rozumie, powtarzane w nieskończoność. Koncepcja "nie oceniam win i o
          nich nie piszę" wynika z całkowitego braku jakiejkolwiek wiedzy na ten temat u
          tego osobnika.

          > Adam umiejętnie prowokuje, mieszając absurdalne tezy z fachowo
          > brzmiącymi terminami, atakuje znienacka, by po chwili zrobić oczy
          > skrzywdzonego spaniela, ignoruje argumenty oraz odpisuje szybko i
          > obficie. Naprawdę, świetna robota.

          On kopiuje fragmenty swojej radosnej twórczości, stąd ta obfitość i kompletny
          odlot od tematu wątku.

          > Pocicie się, by coś wytłumaczyć, pokazać błędy w rozumowaniu i do
          > czegos przekonać, a internauta turla się przed komputerem z radości,
          > jak się daliście wrobić. No wiecie co... Kto już skończył liceum,
          > powinien się zawstydzić:)

          Nie zgadzam się. Gość jest niestety realny i z uporem maniaka udaje mu się tą
          swoją pseudowiedzę wciskać do jakichś niszowych periodyków i portali a do tego
          próbuje to sprzedawać jako kursy "czterech kroków" czy inne "weekendy w winnicach".

          Czym więcej w necie znajdzie się tekstów obnażających tego hochsztaplera, tym
          większa szansa że mniej osób da się nabrać na propozycje edukacyjne i
          turystyczne tego plagiatora i oszusta.
        • mwi_net Re: YHBT 29.01.09, 19:41
          kohei napisał:
          > Drodzy dyskutanci, You Have Been Trolled.

          Troll nie musi być anonimowym internautą, może być żywym istniejącym
          człowiekiem. Przyłączam się więc do prośby, aby nie karmić trolla tym bardziej,
          że ten się uczy i każda następna dyskusja o winie z tym mieszkańcem winnych
          piwniczek jest coraz trudniejsza
          • bacchus1 Re: YHBT 30.01.09, 16:27
            A mi ten Pan wygląda na proroka nowej wiary, któremu ktoś zrobił
            pranie mózgu i powtarza w kółko te same frazy, będąc jednocześnie
            głuchym na argumenty innych. Dyskusja z takim delikwentem nie ma
            sensu.
      • Gość: Marzena Re: wino nabierające wartości IP: *.28-79-b.business.telecomitalia.it 22.02.09, 13:37
        pracuje e Winotece w Montacino w Toscano - Wlochy. Z mojego
        doswidczenia i degustacji moge Pani podpowiedziec Brunello di
        Montalcino. Jest to wino ktòre moze wytrzymac w odpowiednej kondycj
        25 lat. Problem w tym zeby kupic butelke z 2010 roku , bedzie ona
        dostepna dopiero po 5 latach ( bo taki to jest czas produkcji tego
        wina ) takze mozna ja dopiero Kupic w 2015 roku. najlepszym
        producentem tego wina to BIONDI-SANTI, inni producenci tez sa dobrzy
        do przechowania. ja osobiscie pilam rocznik 1970 w b.dobrym stanie.
        Polecam zobaczyc ceny na stonie www.enotecadipiazza.com o ròzne
        pytania mozna sie kontaktowac tez po Polsku. info@enotecadipiazza.com
      • Gość: Petrus Re: wino nabierające wartości IP: *.w86-217.abo.wanadoo.fr 25.02.09, 11:05
        Czerwone raczej nie. Szczegolnie Burgundy bo to chyba
        najdelikatniejsze wina na swiecie i latwo w zlych warunkach ulegaja
        zniszczeniu. A i tak nie wiadomo co z takiego czerwonego po 20
        latach bedzie. Nawet z Petrusa. A jak duzy juz czlowieczek nie
        bedzie specjalnym amatorem wina ? To perly miedzy .....
        Za to Sauternes kazdemu smakuje. A Climensa za 100 eu pewnie kupisz.
        I prawie nic mu nie zaszkodzi w piwnicy (procz zlodzieja)
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka