ghrom 09.10.07, 00:26 Hihi. Pare dni temu jakas szanowna niewiasta mi zarzucila szowinizm, jesli ma ochote, to mam ciekawy wpis na ten temat do poczytania: korwin-mikke.blog.onet.pl/2,ID257987983,index.html Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
artemisia_gentileschi Re: O szowinizmie w UK 09.10.07, 13:02 Po pierwsze nie Tobie, tylko dyskusja byla o JKM, po drugie - skoro juz sie tak upierasz, poczytaj sobie ze wspomnianego Vademecum Ojca rozdzial Ultima Ratio Domini, jako ze bez konkretow i cytatow nie ma o czym dyskutowac. Odpowiedz Link Zgłoś
ghrom Re: O szowinizmie w UK 09.10.07, 15:07 Moze lepiej sie odnies do zlinkowanego wpisu, bo malo kto ma Vademecum Ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
artemisia_gentileschi Ustosunkowuje sie 12.10.07, 19:11 Chcialabym zobaczyc zrodlo z ktorego wytrzasnal te badania o zroznicowaniu mezczyzn i przecietniactwie kobiet. Argument z prasowaniem, mowiac delikatnie, chybiony, jako ze ten caly housework nie daje ani mozliwosci rozwoju zawodowego, ani pieniedzy - wiec coz to za zaszczyt? Odpowiedz Link Zgłoś
ghrom Re: Ustosunkowuje sie 12.10.07, 20:32 > Chcialabym zobaczyc zrodlo z ktorego wytrzasnal te badania o > zroznicowaniu mezczyzn i przecietniactwie kobiet. Primo, google twoim przyjacielem. Secundo, stabilnosc cech nie jest niczym zlym. > Argument z > prasowaniem, mowiac delikatnie, chybiony, jako ze ten caly housework > nie daje ani mozliwosci rozwoju zawodowego, ani pieniedzy - wiec coz > to za zaszczyt? A kto powiedzial, ze rozwoj zawodowy to jakis zaszczyt? Kto ci powiedzial, ze umiejetnosc wyszydelkowania pieknego obrusu, perfekcyjnego przyrzadzenia lososia, zbudowania 3 poziomowego tortu, wychowania dzieci albo wydziergania slicznego swetra jest czyms gorszym od zostania managerem w Tesco? NIE JEST!!! Kto powiedzial, ze kobieta nie moze decydowac o domowym budgecie? MOZE!!! Klapki z oczu, please! Feminazistki zniszczyly prawie cala twoja umiejetnosc niezaleznego myslenia :( (Viera, oprocz lustra masz tu nastepny przyklad ofiary prania mozgu.) Odpowiedz Link Zgłoś
artemisia_gentileschi Re: Ustosunkowuje sie 13.10.07, 08:57 W zyciu nie przeczytalam ani jednej feministycznej ksiazki, no, moze pare felietonow sie zdarzylo (juz wiecej sie naczytalam Twojego ukochanego JKM w NCz), tak wiec zarzut wyprania mozgu chybiony, nie przyszlo Ci do glowy, ze moge po prostu miec porownanie (praca zawodowa kontra siedzenie w domu) i na tej podstawie sie wypowiadac? Wyobraz sobie ze jestem balaganiara i nienawidze gotowac, i faktycznie wolalabym zostac managerem w tesco czy supervisorem na zmywaku, zwlaszcza ze za to placa:) BTW czytalam kiedys o badaniach, ktore przeprowadzono w Stanach na kobietach, ktore pare lat pracowaly zawodowo, a pare siedzialy w domu. Wyszlo z tych ankiet, ze bycie kura domowa to najciezsza, najbardziej stresujaca i niewdzieczna praca, jaka mozna wykonywac. Moge sie pod tym spokojnie podpisac. Jak nie wierzysz, to sam sprobuj. Odpowiedz Link Zgłoś
ghrom Re: Ustosunkowuje sie 13.10.07, 19:48 > bycie kura domowa to najciezsza, > najbardziej stresujaca i niewdzieczna praca, jaka mozna wykonywac. ROTFL, i co jeszcze? Ksiezyc jest z zielonego sera? Co ty sobie wyobrazasz, ze ja nidgdy garow nie mylem i podlogi nie zamiatalem? Smieszne. Odpowiedz Link Zgłoś
artemisia_gentileschi Re: Ustosunkowuje sie 14.10.07, 17:45 LOL, i moze jeszcze ten wspomniany przez Ciebie wczesniej trzypietrowy tort potrafisz zrobic? Jak zostaniesz kura domowa na full time, do tego z dwojka malych dzieci na przyklad, wtedy porownamy doswiadczenia, na razie EOT. Odpowiedz Link Zgłoś
ghrom Re: Ustosunkowuje sie 16.10.07, 14:39 > LOL, i moze jeszcze ten wspomniany przez Ciebie wczesniej > trzypietrowy tort potrafisz zrobic? Nie, bo to nie moja specjalizacja. > Jak zostaniesz kura domowa na > full time, do tego z dwojka malych dzieci na przyklad, wtedy > porownamy doswiadczenia, na razie EOT. Smieszne. Jak zostaniesz konsultantem ERP odpowiedzialnym za wdrozenia w firmach zatrudniajacych po kilkadziesiat osob i obracajacych milionami, to porownamy doswiadczenia i porozmawiamy o stresujacej pracy. Przy okazji, kondolencje dla twoich dzieci. Dosyc przykre miec matke, ktora uwaza czas spedzony z nimi za przykry i stresujacy. Odpowiedz Link Zgłoś
edavenpo Re: Ustosunkowuje sie 16.10.07, 16:06 ghrom napisał: > > LOL, i moze jeszcze ten wspomniany przez Ciebie wczesniej > > trzypietrowy tort potrafisz zrobic? > > Nie, bo to nie moja specjalizacja. > > > Jak zostaniesz kura domowa na > > full time, do tego z dwojka malych dzieci na przyklad, wtedy > > porownamy doswiadczenia, na razie EOT. > > Smieszne. Jak zostaniesz konsultantem ERP odpowiedzialnym za > wdrozenia w firmach zatrudniajacych po kilkadziesiat osob i > obracajacych milionami, to porownamy doswiadczenia i porozmawiamy o > stresujacej pracy. > > Przy okazji, kondolencje dla twoich dzieci. Dosyc przykre miec > matke, ktora uwaza czas spedzony z nimi za przykry i stresujacy ____ he he he he - dawno sie tak nie usmialam Mowisz to z buta i naiwnoscia kogos kto a. nie ma dzieci b. nigdy nie spedzil dnia z zabkujacym niemowleciem, roczniakiem ktory zaczyna chodzic i znudzonym czterolatkiem. Chetnie bym Cie zostawila z taka trojka na jeden dzien i przyszla kolo 6.30 aby zobaczyc jak tam sie miewaja twoje stress levels i jak daleko zaszedles z trzypietrowym tortem, slicznym swetrem i dzierganym obrusem ;-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
ghrom Re: Ustosunkowuje sie 17.10.07, 00:43 > Mowisz to z buta i naiwnoscia kogos kto a. nie ma dzieci b. nigdy nie spedzil > dnia z zabkujacym niemowleciem, roczniakiem ktory zaczyna chodzic i znudzonym > czterolatkiem. Przezabawne. Nastepna, ktora uwaza, ze ghrom zstapil z nieba w wieku 30 lat. > Chetnie bym Cie zostawila z taka trojka na jeden dzien i przyszla kolo 6.30 aby > zobaczyc jak tam sie miewaja twoje stress levels i jak daleko zaszedles z > trzypietrowym tortem, slicznym swetrem i dzierganym obrusem ;-)))) Smialo. Ja cie natomiast chetnie postawie na go-live w 50 osobowej firmie ktora kieruje dwojka nieznoszacego sie wzajemnie rodzenstwa, z zaloga o srednim IQ 87 i systemem magazynowym, ktory byl wdrazany przez trzecia firme i ktory nie wie co to jest przecinek. Porozmawiamy sobie o stresie. Odpowiedz Link Zgłoś
edavenpo Re: Ustosunkowuje sie 17.10.07, 09:37 ghrom napisał: > > Mowisz to z buta i naiwnoscia kogos kto a. nie ma dzieci b. nigdy nie spe > dzil > > dnia z zabkujacym niemowleciem, roczniakiem ktory zaczyna chodzic i znudz > onym > > czterolatkiem. > > Przezabawne. Nastepna, ktora uwaza, ze ghrom zstapil z nieba w wieku 30 lat. ___ To znaczy...? Zajmowales sie kiedys dziecmi? Ale tak konkretnie - od rana do wieczora przez czas jakis, bo nie mam tu na mysli potrzymania na rekach niemowlaka przez 10 minut czy spaceru z wozkiem z dzieckiem z rodziny. > > > Chetnie bym Cie zostawila z taka trojka na jeden dzien i przyszla kolo 6. > 30 aby > > zobaczyc jak tam sie miewaja twoje stress levels i jak daleko zaszedles z > > trzypietrowym tortem, slicznym swetrem i dzierganym obrusem ;-)))) > > Smialo. Ja cie natomiast chetnie postawie na go-live w 50 osobowej firmie ktora > kieruje dwojka nieznoszacego sie wzajemnie rodzenstwa, z zaloga o srednim IQ 87 > i systemem magazynowym, ktory byl wdrazany przez trzecia firme i ktory nie wie > co to jest przecinek. Porozmawiamy sobie o stresie. ___ Na stres w pracy nie narzekam ;-) Zarzadzam miedzynarodowymi projektami o niemalym budzecie na wyniku ktorych polegaja biznesowe decyzje wielu z najwiekszych koncernow w UK i na swiecie. Luksus mam taki ze zawsze moge odejsc i poszukac innej pracy. Z dziecmi natomiast jest tak ze nie jestes w stanie tak po prostu odejsc kiedy sytuacja Cie przerasta bo dzieci sa Twoja odopwiedzialnoscia na cale zycie. Za lat mlodzienczych pracowalam jako au pair przez poltora roku. Czas wspominam mile choc praca cholernie wymagajaca. Dalo mi to perspektywe na to co oznacza miec dzieci i zajmowac sie nimi przez caly dzien i odpowiedzialnosci jaka to za soba niesie - tego w Twoich wypowiedziach niestety jak na lekarstwo. Tak na marginesie - nigdy w calym moim 30-letnim zyciu nie doznalam takiego stresu jak wtedy gdy trojka dzieci ktorymi sie zajmowalam zniknela mi z ogrodu gdy gotowalam obiad. 20 minut spedzone na ich poszukiwaniu (a znalazlam je na szczescie cale i zdrowe) spokojnie zaliczam do najbardziej traumatycznych w moim zyciu he he he Odpowiedz Link Zgłoś
ghrom Re: Ustosunkowuje sie 17.10.07, 14:01 > > Przezabawne. Nastepna, ktora uwaza, ze ghrom zstapil z nieba w wieku 30 lat. > > To znaczy...? Zajmowales sie kiedys dziecmi? Ale tak konkretnie - od rana do > wieczora przez czas jakis, bo nie mam tu na mysli potrzymania na rekach > niemowlaka przez 10 minut czy spaceru z wozkiem z dzieckiem z rodziny. Nie, *bylem* dzieckiem :P > Na stres w pracy nie narzekam ;-) Zarzadzam miedzynarodowymi projektami o > niemalym budzecie na wyniku ktorych polegaja biznesowe decyzje wielu z > najwiekszych koncernow w UK i na swiecie. Luksus mam taki ze zawsze moge odejsc > i poszukac innej pracy. Z dziecmi natomiast jest tak ze nie jestes w stanie tak > po prostu odejsc kiedy sytuacja Cie przerasta bo dzieci sa Twoja > odopwiedzialnoscia na cale zycie. Co ty bredzisz, to ze mozesz *zmienic* prace to nie jest zaden luksus. MUSISZ pracowac, musisz utrzymac rodzine, to jest odpowiedzialnosc na cale zycie. Za to zmienisz sobie prace i to nie bedzie twoja krew, twoje nazwisko, twoje male kochanie, twoje dziecko. Tylko czyjs inny biznes. Co to za luksus? :P > Za lat mlodzienczych pracowalam jako au pair przez poltora roku. Czas wspominam > mile choc praca cholernie wymagajaca. Dalo mi to perspektywe na to co oznacza > miec dzieci i zajmowac sie nimi przez caly dzien i odpowiedzialnosci jaka to za > soba niesie - tego w Twoich wypowiedziach niestety jak na lekarstwo. Nie potrafisz czytac ze zrozumieniem. Na kazdym kroku powtarzam, ze praca pani domu jest rownie godna szacunku jak jakiekolwiek meskie zajecie, a prawdopodobnie bardziej niz wiekszosc z nich. Ale nazywanie jej najbardziej niewdzieczna i stresujaca uwazam za kretynskie. Ja skoncze projekt i gowno z tego mam, zaczynam nastepny i tak do usranej smierci, odpowiedzialnosc na cale zycie, upoluj zwierzaka, utrzymaj rodzine. Jak to sie ma do mozliwosci obserwowania wlasnego dziecka, jak rosnie i sie rozwija, w zaciszu wlasnego domu? Nijak. A feministki wmawiaja, ze wyscig szczurow to cos pozadanego. It isn't, it's a fucking nightmare, that's what it is :P > Tak na marginesie - nigdy w calym moim 30-letnim zyciu nie doznalam takiego > stresu jak wtedy gdy trojka dzieci ktorymi sie zajmowalam zniknela mi z ogrodu > gdy gotowalam obiad. 20 minut spedzone na ich poszukiwaniu (a znalazlam je na > szczescie cale i zdrowe) spokojnie zaliczam do najbardziej traumatycznych w moim > zyciu he he he He, he, he :P A moje najbardziej stresujace 20 sekund to jak mnie Stealth wystrzelil w powietrze w Thorpe Parku, by far. No i co z tego? Tak na marginesie, najbardziej stresujace 2 tygodnie mojego zycia to pierwsze dni spedzone w Londynie, kiedy bylem odpowiedzialny za utrzymanie rodziny. No i co z tego? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rotamistrz A to nie sa cnoty... IP: *.osprey.ie 18.10.07, 06:16 > Wyobraz sobie ze jestem balaganiara i nienawidze gotowac, i > faktycznie wolalabym zostac managerem w tesco czy supervisorem na > zmywaku, zwlaszcza ze za to placa:) Nie wiem czemu, ale wypowiedz ta nieopatrznie obnazyla przede mna slabostkowe motywacje do kariery. Tak jakby: "nie sprawdzam sie w domu, wiec uciekam w prace"... Ale byc moze mi sie tylko zdawalo. > Wyszlo z tych ankiet, ze bycie kura domowa to najciezsza, > najbardziej stresujaca i niewdzieczna praca, jaka mozna wykonywac. > Moge sie pod tym spokojnie podpisac. Jak nie wierzysz, to sam > sprobuj. Ahem! Bycie kura domowa nie jest praca. Zwlaszcza, ze za krzatanie sie po obejsciu nie placa. Odpowiedz Link Zgłoś
artemisia_gentileschi Re: A to nie sa cnoty... 18.10.07, 08:11 Gość portalu: Rotamistrz napisał(a): > Nie wiem czemu, ale wypowiedz ta nieopatrznie obnazyla przede mna > slabostkowe motywacje do kariery. Tak jakby: "nie sprawdzam sie w > domu, wiec uciekam w prace"... > > Ale byc moze mi sie tylko zdawalo. Maybe, ale glowna motywacja to kasa, jak w kazdej pracy. Znikoma mniejszosc pracuje bo takie ma hobby;) > Ahem! Bycie kura domowa nie jest praca. Alez jest, to calodobowa harowka. Zwlaszcza, ze za krzatanie > sie po obejsciu nie placa. To prawda, jest sie darmowa sluzaca dla Pana i Wladcy calkowicie gratis. Nic przyjemnego. Odpowiedz Link Zgłoś
ghrom Re: A to nie sa cnoty... 18.10.07, 13:17 > To prawda, jest sie darmowa sluzaca dla Pana i Wladcy calkowicie > gratis. Nic przyjemnego. Twoim dzieciom juz wspolczulem, widze, ze teraz czas na ciebie. Prosze przyjmij moje kondolencje, wybranie sobie nieodpowiedniego meza to doprawdy przykra sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rotamistrz Nie ma co współczuć IP: 89.101.182.* 18.10.07, 18:52 Nie wierzę, aby kobieta o tak megierycznych poglądach kiedykolwiek byłaby w stanie znaleźć sobie męża. Dla takich istnieją tylko "faceci", którzy na dokładkę "zawsze są tacy sami". Szczerze mówiąc jestem poważnie zaniepokojony stopniem zdemoralizowania młodego pokolenia rodaczek (rodaków zresztą też, ale to już inna inszość). Poniekąd "feministyczna" woltyżerka Artemisii dostarczyła mi częściowej odpowiedzi na pytanie o ideologiczne przyczyny kryzysu demograficznego w Europie Środkowo- Wschodniej. Czasem mi się wydaje, że świat do tego stopnia stanął na głowie, że paradoksalnie to "faceci" stali się najgorętszymi orędownikami wartości rodzinnych. Ale pewnie zaślepiony własną samczością nie dostrzegam, że chodzi nam tylko o obronę własnego zagrożonego status quo, czyli przysłowiowej nieprzesolonej zupy na stole, wyprasowanej koszuli i bezwzględnego posłuszeństwa w łóżku. Artemisia napisała: "> Ahem! Bycie kura domowa nie jest praca. Alez jest, to calodobowa harowka." Bicie serca to życiowa niedola. Czy zatem serce pracuje? Umówmy się może, że z ekonomicznego punktu widzenia z PRACĄ mamy do czynienia tylko wtedy, kiedy z owocami naszego trudu, bądź z samym trudem (czyli siłą roboczą) występujemy na szeroko rozumianym polu ekonomicznej wymiany, czyli rynku. Szukasz ogłoszenia w gazecie, idziesz na rozmowę, podpisujesz umowę, że w zamian za wykonywanie określonych czynności przez określony czas otrzymasz ekwiwalent pieniężny odpowiedniej wysokości (plus dodatkowe świadczenia, jeśli twoja robota jest taka cenna) - tak, to jest praca. Obsiewasz kawałek pola kukurydzą, śpisz i śnisz jak ci rośnie, potem żniesz, obierasz, wyłuskujesz ziarno, suszysz, pakujesz do jutowych worów, zarzucasz na wóz i batem konika do skupu poganiasz, żeby płód rozny zbyć i wzamian za to nabyć cokolwiek - tak, to jest praca. Śpisz pod gołym niebem, polujesz na króliki długim zaostrzonym patykiem, dojadasz zerwanymi z krzaczka jagódkami i chłepcesz wodę z kałuży - nie to nie jest praca, a najwyżej przeżycie. Wstajesz rano, robisz śniadanie, jesz, wypróżniasz się, bierzesz prysznic, myjesz zęby, czeszesz włody, zawdziewasz czysty łach - to również nie jest praca, lecz zbiór czynności osobistych tak życiowo prozaicznych, że w ich fabularyzycji powściągliwi są najwięksi nawet mistrzowie powieści realistycznej. I teraz jeśli w tej prozie życia ulżysz nieco swoim towarzyszom niedoli, z którymi wiąże cię seksualny układ (przypieczętowany prawem i obyczajem, bądź nie) oraz owego układu żywe konsekwencje, zwane potomstwem - to też jeszcze nie pracujesz, mimo iż trud wkładany w służenie najbliższym może wydawać się niewspółmiernie wyższy w porównaniu z wysiadywaniem za biurkiem, tasowaniem papierków i toczeniem niezobowiązujących służbowych rozmów telefonicznych. To jest po prostu życie. Rodzinne. Każde inne jest tylko jego substytutem. Uwierz mi. Na stypie nikt nie wspomina jakim nieboszczyk był wzorowym pracownikiem, tylko jakim wspaniałym człowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
jeanie_mccake Re: O szowinizmie w UK 09.10.07, 14:36 Wiadomo, ze ludzie w podeszlym wieku czesto sie powtarza, ale czy Janusz nie przesadza troche? Wciaz o tym samym pisze. To, ze on nie rozumie kobiet wcale nie znaczy, iz kobiety jego bzdurnych wypowiedzi, felietonow i pseudo-genialnych pomyslow nie rozumieja. Czasami pisze sie o nim jako 'milosnik kobiet', ale to, ze stare chamy typu Benny Hill czy Korwin Mikke wola kobiety posluszne i ulegle, od myslacych i pewnych siebie nie ma nic wspolnego ani z miloscia, ani z szacunkiem, ani z 'normalnoscia'. On chce po prostu zwracac na siebie uwage, najczesciej obrazajac ludzi niczym nastoletni debil. Zalosna jest zobaczyc radoche na tej gebie, kiedy w wywiadzie ktos mowi 'Pan jest znany z pogladow kontrowersyjnych', albo pyta go o jego zdanie na temat Tuska, czy innego z 6 miliardow ludzi, ktorych Janusz uwaza za komuchy i feministki. Mnie on przypomina ten walijski homo z Little Britain. Pierwszy raz, jest troszke smieszny - "I'm the only gay in the village", upiera sie. A co tydzien to samo - kolejny pedal we wsi, a on "Oh, no, he's not gay, I'm the only gay in this village". Wyobrazam sobie JKM w tej wiejskiej knajpie, jak wchodzi co odcinek Pinochet, Hun Attila, Franco, zlot KKK czy swietych inkwizytorow, a Janusz mowi tym zniewiescialym walijskim akcentem, co tak idealnie pasuje do jego wygladu "Oh, no. I'm the only right-winger in this village. They're all communists..." Odpowiedz Link Zgłoś
ghrom Re: O szowinizmie w UK 09.10.07, 15:07 Twoje zaslepienie nienawiscia nawet nie jest zabawne. Przykro patrzec, doprawdy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emi Re: O szowinizmie w UK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.07, 16:49 Zastanów się czy tobie widoku nie przysłania zbyt mocno pochylona w odniesieniu do JKM pozycja ciała. Ja się z wpisem Twojego rozmówcy doskonale zgadzam, a do JKM mam stosunek nijaki. Odpowiedz Link Zgłoś
jeanie_mccake Re: O szowinizmie w UK 12.10.07, 17:04 ghrom napisał: > Twoje zaslepienie nienawiscia nawet nie jest zabawne. A za to Twoja namietna obrona tego starego klauna i ogolna obsesja na jego temat sa zajebiscie zabawne :-) Odpowiedz Link Zgłoś
off_shore Re: O szowinizmie w UK 10.10.07, 15:36 JKM i nienawiść do kobiet? Ze świecą szukać drugiego faceta, który z takim szacunkiem i atencją wyrażałby się o kobietach. Odpowiedz Link Zgłoś
jeanie_mccake Re: O szowinizmie w UK 12.10.07, 17:15 off_shore napisał: > JKM i nienawiść do kobiet? Ze świecą szukać drugiego faceta, który z > takim szacunkiem i atencją wyrażałby się o kobietach. > Swiece mozna wsadzic tym, co tak protekcjonalnie traktuja ludzi madrzejszych od siebie, i o doroslych istotach ludzkich mowia tak, jak o kwiatkach czy chomikach. Poza tym, jezeli przestarzale stereotypy sa dla Korwina tak wazne, to dlaczego nie wykonuje bardziej meskiego zawodu, np hutnika czy pilkarza? Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: O szowinizmie w UK 09.10.07, 16:27 Nie lubie JKM, ale w tym wpisie ma racje. Rowniez wielokrotnie natykalam sie na artykuly traktujace o takim zroznicowaniu wystepujacym miedzy plciami, zadna to nowina, chociaz rzeczywiscie zazarte pseudofeministki jakos tego nie lubia. Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: O szowinizmie w UK 09.10.07, 16:31 Na marginesie, zabawnie jest popatrzec na komentarze - ani jeden nie dotyczy wpisu. Zalosc czleka chwyta na widok tego, jak polityka otepia i ujednostajnia ludzi. Mozna to tez dostrzec - ostatnio bardzo intensywnie, z powodu zblizajacych sie wyborow zapewne - na forach gazety. Artykul o nadpobudliwych bliznietach - lewaki to zbrodniarze. Artykul o najnowszej plycie Edyty Gorniak - Kaczki do gazu. Rece opadaja :-) Odpowiedz Link Zgłoś
golfstrom pseudo 09.10.07, 19:46 Nie wiem, kogo masz na myśli, pisząc o pseudofeministkach, ale jeśli masz na myśli "kobiety, które twierdzą, że walczą o prawa kobiet i które siebie nazywają feministkami", to nic bardziej błędnego - feministki podkreślają odmienność kobiet i mężczyzn. Ich pytanie brzmi: na czym polega ta odmienność i - co znacznie ważniejsze - czy jest ona przeszkodą w traktowaniu kobiet jako równowartościowych członków społeczeństwa? Co do wywodu JKM - jeżeli dla niego nie jest oczywiste, dlaczego historia ludzkości zarejestrowała więcej świętych mężczyzn niż kobiet, więcej mężczyzn naukowców niż kobiet itd. to z jego gołym okiem cos nie jest w porządku. Dalej - dlaczego mężczyźni "są bardziej", a kobiety to taka szara masa. A może dlatego, że wśród mężczyzn nie tępiło się indywidualizmu? Najwększe kuriozum: "Dzieje się tak, gdyż kobiety mają tendencję do uważania za pozytywne wszystkiego, co robią mężczyźni. Gdyby czynnościami "męskimi" było prasowanie, feministki domagałyby się, by co najmniej 50% prasowania mogły wykonywać kobiety." Owszem, gdyby prasowanie było czynnością przynoszącą spełnienie zawodowe, satysfakcję życiową, dobre uposażenie oraz byłoby czynnością zmonopolizowaną przez mężczyzn, kobiety prawdopodobnie domagałyby się parytetu. Jednak jakimś dziwnym trafem większość atrakcyjnych i bardziej dochodowych zawodów to nadal w dużym stopniu domena mężczyzn. Oczywiście można to wytłumaczyć w dwojaki sposób - np. ponieważ mężczyźni "są bardziej" i w związku z tym dużo lepiej nadają się do rozwoju cywilizacji. Albo można uznać, że gdyby kobietom nie blokowano drogi z powodów ideologicznych, to tez mogłyby się wykazać. Kolejny dziwny traf - jakoś tak po narodzeniu się ruchu emancypacyjnego, którego zasługą było wprowadzenie kobiet do szerokiego życia społecznego (uczelnie, gazety, parlament, stanowiska kierownicze), kobiety zaczęły częściej objawiać swoje talenty... No ale JKM wie lepiej, bo liczne niezidentyfikowane badania potwierdzają jego tezy, poza tym każdy jest w stanie dostrzec liczne przykłady. Co mnie zawsze najbardizej dziwi, to zaciekłość samych kobiet wobec feministek. Ostatecznie każda z nas ma w tym momencie większy lub mniejszy wybór - np. chcę zostać gospodynią domową i wychowywać dzieci, albo chcę podróżować, albo chcę zostac naukowcem, albo kimkolwiek innym. Każda z nas ma prawo do własnych pieniędzy. Bardzo niewiele kobiet pamięta, że jeszcze 100 lat temu żadna z tych rzeczy (oprócz gospodyni domowej) nie była oczywista, tak jak to jest dzisiaj. Nawet fakt wypowiadania się publicznie - jak np. na tym forum. Nie widzę powodu, dla którego każda kobieta miałaby być aktywistką feministyczną, ale fakt, że może być jakąkolwiek aktywistką społeczną czy polityczną, zawdzięcza - czy o tym pamięta, czy nie - ruchowi feministycznemu. Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: pseudo 09.10.07, 23:00 > Nie wiem, kogo masz na myśli, pisząc o pseudofeministkach, ale jeśli > masz na myśli "kobiety, które twierdzą, że walczą o prawa kobiet i > które siebie nazywają feministkami", to nic bardziej błędnego - > feministki podkreślają odmienność kobiet i mężczyzn. > Ich pytanie brzmi: na czym polega ta odmienność i - co znacznie > ważniejsze - czy jest ona przeszkodą w traktowaniu kobiet jako > równowartościowych członków społeczeństwa? Pseudofeministkami nazywam kobiety, ktore nazywaja siebie feministkami walczacymi o prawa kobiet, nie do konca zdajac sobie sprawe, o co powinny walczyc, zeby zrownac szanse spoleczne kobiet i mezczyzn, ale za to robiac duzo medialnego, dosc agresywnego w swej wymowie szumu. Odpowiedz Link Zgłoś