Dodaj do ulubionych

Al szamanka duszy (próżno) szukająca

10.09.12, 19:17
No i się narobiło, moi Państwo! Nie kończąca ani Akademii Sztuk Pięknych w mieście dowolnym, ani historii sztuki (takoż ), ani czegoś tam, czego bliżej nie precyzuje ( pewnie z powodu zbyt krótkiego czasu do namysłu - znaczy się od przeczytania komentarza Ulissesa rankiem, do spłodzenia -jedynej zresztą rzeczy, jaką jej udało się spłodzić - znaczy się popołudniowego już do tej recenzji komentarza ), a co daje przepustkę do krytyki malarstwa - jak go nazwała z dużej litery - "Artysty", zapominając o swym braku identyfikowania się z kulturą chrześcijańską - poszukuje pomiędzy wierszami DUSZY.
Przy okazji przyznaje się, iż ma z tym trudności ( co akurat nie dziwi ) - a przecież, gdy uznać, że neguje istnienie duszy (wobec faktu wyznanej gdzieś i niegdyś niewiary w życie pozagrobowe - to to, co pozornie (nawet po kilkugodzinnym namyśle) - trudne okaże się oto czymś naturalnie prostym.

Dusza jest tym dla Al-szamanki, co mirażowy i równie nieuchwytny zachwyt wynikający li tylko z obecności grupki osób w jakimś miejscu. Owa znawczyni tajemnic wszelkich, spojrzawszy na taką grupkę doznaje mistycznego uniesienia ( zatem czegoś z pogranicza chrześcijańskiego poczucia duszy, której nie może jednak mieć w istnienie jej nie wierząc ).
Teskty Al-szamanki są faktycznie przejrzyste i spójne i - w odróżnieniu, od wielu potoczystych wypowiedzi jej przyjaciółki - zawierają kropki. Kropki tym się zaś charakteryzują, że kanciaste nie są. Tym też się cechują, iż są spójne. Jak postawisz kropkę - znaczy koniec jakiejś myśli. Kolejną kontynuujesz w tym samym rzędzie, lub - jeśli nowa i odkrywcza - od akapitu.
Teksty Al-szamanki rzadko mają akapit. Są bowiem zdecydowanie okrągłą - co nie znaczy przecież kształtną - kontynuajcą tematu przewodniego. W jakichś mniej więcej 90 % ta "myśl przewodnia" dotyczy układów damsko-męskich. Kobieta w tych opowieściach jest zawsze wyłącznie "gładka" - o taką nikt, zdało by się, nie powinien potknąć. Naturalnie jest ona uosobieniem doskonałości - pomimo częstego w jej odczuciach odruchu wymiotnego na widok partnera, który im bardziej niechlujny, niemęski, zarzygany, zapocony, zabłocony, zasmarkany, karłowaty i - ogólnie rzecz ujmując - kanciasty i znienawidzony, tym opowiadanie uznawane jest za doskonalszego wyciskacza łez czytelniczych. Toteż, jeśli coś przed tym czytelnikiem płynnie ( jak to pono kocha pisarka) się rozciąga, to zdychający facet (czy też chłop albo mężczyzna - możecie sobie wybrać ). Oczywiście wszystko przedzielone zapraszającymi kropkami. Te jednak dla prawdziwego konesera, by nie powiedzieć - smakosza - nie są bynajmniej przeszkodą, ale wręcz obiecującą zachętą.
Autorka pozostawia nas nieodłącznie z przegranym życiowo przedstawicielem świata samczego, któremu nawet nie możemy współczuć, bo któż kocha zdebilałe fleje-nieudaczników ?
"Ma za swoje" - myśli czytelnik z satysfakcją, oblizując się łakomie już na myśl samą, że przecież ten "szmaciarz" zostawił samotną ( i stęsknioną prawdziwej męskości ) Kobietę Idealną ( choć okrutną ). Ale w tym przypadku pęd ku owej niewieście nie jest wyrazem jakiegoś tam masochizmu , ale zwykłego samczej naturze popędu - Taką zdobyć - to dopiero coś!. Przełamać jej wstręt do płci odmiennej! Rzucić do stóp ( wymiaru dowolnego ), by muskała, pieściła, ba!całowała je zapamiętale ! Czytelnik płci męskiej czuje zatem nieodmiennie narastające podniecenie i brnie przez te dziesiątki kropek bez znaczenia, jako, że te - będąc znakiem przestankowym w tym szaleńczym pędzie ku Ideałowi Kobiety - go nie powstrzymają.
I cóż, gdy dobrnie ? Cóż mu - trawestując wyznanie Autorki - pozostanie? Na pewno nie treść, ponieważ tak mocno zagubiła się w formie, że właściwie jej nie ma. Styl monotematyczny, a właściwie szaletowo-rynsztokowy. Treścią monotonny, natrętny, nieprzyjemny w czytaniu i po prostu ubogi.
Właściwie więc i ja mogę te teksty podsumować zdaniem samego Ulissesa-achaja (tyle, że jako Artysty z litery wielkiej ) "brakuje głębi spojrzenia, wnikliwości, odkrywczości tak formalnej jak i treściowej"
Dodam od siebie ( lecz też za autorką ) : brakuje tego czegoś, co zza liter i słów pozwoli ujrzeć duszę tego, co napisane.
Tyle Al-szamanko, że ja jestem wierzący, więc wiem dokładnie czego szukam.
Obserwuj wątek
      • sorel.lina Re: Al szamanka duszy (próżno) szukająca 11.09.12, 15:34
        tralala333 napisał(a):

        > Al-szamanka:
        > "Ale jak ten facet mnie KOCHA !!!!
        > Cała ta epistoła, od początku do końca o tym świadczy.
        > I każdy trzeźwo myślący czytacz to widzi"


        > Ta pani jest śmieszna i tragiczna zarazem! W dodatku nie trzeżwo myśli.

        Eeee tam! Zaraz się okaże, że tylko "sieć" zarzuciła, żeby w nią głupi nauci wpadli. big_grin
    • tra-la-la222 Wyimki z du--..szy szamanki 11.09.12, 14:06
      Chłystek drgnął, od lewej pięty aż po włosy nad prawym uchem przeleciał mu nagły skurcz, niczym trzepniecie ogonem elektrycznej ryby, zimnym i kleiście śluzowatym, po prostu odrażającym. Zatrząsł się cały i przypomniał sobie, że podobne odczucie miał już kiedyś, dzieckiem jeszcze będąc, gdy pchnięty przez kolegę wpadł po szyję w grzęzawisko pełne rozkładających się szczątków czegoś miękkiego. Niewyobrażalny zaduch ścisnął jego gardło, a cała horda rozwścieczonych, końskich pijawek nachalnie przywarła do łydek. Bronił się rozpaczliwie, lecz miejsce straconej paskudy zajmowały natychmiast dwie następne. W końcu wygrzebał się z błota, uwolnił od krwiopijców i myślał, że już nigdy w życiu nic podobnego mu się nie przydarzy. Aż do tej pory, dlatego, wielce poirytowany, śledził latające po całym ciele skurcze, śluzowate uderzenia chlastały z idiotycznym uporem jego ręce, szyję, nawet dobierały się do języka.

      A teraz leży tu jak ochłapy, pokurcz taki, w tej swojej perfekcyjnie wyprasowanej koszuli zaplutej marchewkową papką, ha, ha, sam ja zapaćkał, gdy ogłupiały uderzeniami chciał jeszcze coś powiedzieć,pewnie to swoje idiotyczne; ależ moja droga. Ohyda ! Ohydaaa !
      Chyba się nie domyślał jak bardzo nim gardziła, już od dawna, jego zapleśniałymi zasadami nie do podważenia, w wiezieniu których przemijało jej życie, jego skrzekliwym głosem cwanego straganiarza. Nie do wiary!. Czy siebie nie słyszał, gdy z pozorną obojętnością opowiadał o swoim powodzeniu u kobiet. No nie !Żałosny pokurcz !, cap !, świnia ! Nawet skopać go nie miała ochoty, tej kupy smrodliwego śluzu. Która by go chciała ?!, takiego niedołęgę, która by chciała poczuć jego lepki, żabi dotyk, a potem godzinami zmywać z siebie odór jego wody po goleniu zmieszanej z wyziewami ciała.

      dusiła się ze wstrętu, a ten leżał jak ta kukła, z dżdżownicą żylaka na nodze i te posklejane, zapocone kępki kłaków, i ryżowa szczota pod nosem, idealnie przystrzyżona kreska po raz pierwszy wykrzywiona w idiotycznym grymasie zdziwienia. Wyszczerzał na nią dolne zęby, ha, niech wyszczerza, niech wszyscy zobaczą. Nie zdążył wydłubać marchewki, obleśny zbuk, cap !!!

      Nad ranem i pod wieczór, drzwi chatki otwierały się i na próg wyłaziła skurczona postać ubrana w czarnobrązowe,pogniecione niewiadomoco i oblepiony pajęczynami stuletni kapelusz.

      Bardzo narzekał na codzienne tarzanie się w błocie, złośliwe pająki
      robiące wielkie kupy na dopiero co wymytych łyżkach
      i na śniadania, gdzie każdy
      dostawał suchą kromkę chleba i mały kawałek kiełbasy.

      który bełkocząc coś niezrozumiałego, kręcił się
      bezsensownie obok taczki, a w pewnej chwili, wywracając oczami, zwymiotował
      prosto na jej ulubiony krzak pnących róż. Wstrząsnęło nią z obrzydzenia.
      Czegoś
      takiego mogla się spodziewać, nigdy nie było z niego pożytku. Wstrzymała się,
      aby go nie zdzielić wężem po głowie i warcząc jak zły pies kazała mu wsiadać do
      samochodu.


      nie przysporzył jej żadnych dolegliwości, tak bardzo oblepiony był dziwacznym, wazelinopodobnym śluzem. Był malutki i tak zdenerwowany swoim przyjściem na świat, że trzy akuszerki sporo musiały się natrudzić, aby złapać w pieluchę to śliskie, wijące się coś, czerwone ze złości i głośno cmoktające powietrze. Niczym wygłodniała pijawka. Tak też i na dziecko spoglądały. Jak na pijawkę.

      mogły go skrzywdzić, dlatego już bardzo wcześnie nauczył się wykorzystywać swoją wrodzoną, wazelinopodobną powłokę.

      Czasami siedział w rękawie, innym razem pochrapywał w nogawce, gdy tymczasem usztywniona wysychającym śluzem bluza wywijała na wietrze przedziwne wygibasy,

      Tych nienawidził najbardziej. Spoglądając więc z zawiścią na ich podrygujące, od szybkiego tempa wspinania się, pośladki, marzył o tym, aby przyssać się do nich jak pijawka, podczepić się i w ten sposób dać się ponieść na nieosiągalne wyżyny,

      gwałtowny, lepki ślinotok. Pobrałem próbkę i jakie było moje zdumienie, gdy okazało się, że głównym składnikiem śliny tego osobnika była mocno zanieczyszczona wazelina. Ze wzgledu na te wydzieliny właśnie,

      Postąpił krok naprzód. Stał w kałuży spływającej po nim wody, w chmurze zapachu zbutwiałych liści, błota, nikotyny i zmiażdżonych ślimaków,


      Mogłabym napisać, że jesteś oślizłym, garbatym karłem, ale nie zrobię tego, bo Ciebie nie znam, a nawet gdybyś taki był, to przecież nie sprawiłabym Ci przykrości.

      Zawsze mówię, że uwielbiam moich klientów, ale Monika, uwierz mi, jest wyjątkowo szpetna.
          • ulisses-achaj Re: Wyimki z du--..szy szamanki 11.09.12, 19:35
            Zadziwiające, ale wygląda na to, że niektórzy ludzie najlepiej czują się na ambonie ( i to nie tej myśliwskiej). I jak Szwejk człek pod tą amboną stoi, feldkuraci Katzowie nad nim gromami ciskają, a on z kolegami ....
            No tak. Problem w tym że słuszna ambona do mieszkania nie wejdzie. Ale można ją sobie w ogródku postawić ...
            Tak mi się pomyślało , całkiem bez powodu, niezbadane są drogi nasze.
            • ulisses-achaj Re: Wyimki z du--..szy szamanki 11.09.12, 22:17
              Aj dziwne rzeczy się dzieją na tym świecie na jasnym.
              Bo na festynie ludowym było dwóch śpiewaków tenorów. Jeden śpiewał pięknie, jak Raptis a ludzie słuchali z uśmiechem. Po nim wszedł na scenę następny, ale fałszował straszliwie i szum sie podniósł i ludzie wychodzić zaczęli. A wtedy jegomość w płaszczu do kostek na skrzynkę po bananach Chiquita wskoczył i wrzasnął: Jak możecie! KTO wam dał prawo tak artystę traktować? Czy jesteście muzykami, śpiewakami, kończyliście konserwatorium, z Bogusławem Kaczyńskim przy kawie deliberowaliście? Niegodziwcy! Zawiść i zazdrość przez was przemawia. Albo sami lepiej niż on zaśpiewajcie, albo biada wam, o nikczemnicy! Gwizdy z czoła i boków dobiegać zaczęły, na co jegomość lwią grzywą wstrząsnął i wrzasnął : Bez serc ! Bez ... ! Miarą rzeczy siebie czynicie! Ja wam tu zaraz 1000 chętnych do słuchania śpiewaka onego przywiodę! I cicho się zrobiło jak makiem zasiał. I szept czyjś w tej ciszy zabrzmiał jak wystrzał ze szwedzkiej haubicy :"Chyba głuchych!"
              I rozszedł się naród do domów. Opustoszała scena i widownia i zmierzch powoli zapadał. I tylko postać w długim płaszczu ze wzniesionymi ramionami , w perspektywie wiodącej do amfiteatru pustej ścieżki zastygła w CISZY.
              Amen
          • kkkkosmita Re: Wyimki z du--..szy szamanki 23.01.13, 14:53

            > Nigdy nie widziałem takiego zestawienia fragmentów i coś mnie uderzyło; podobi
            > eństwa (?) skojarzenia, moje wspomnienie z forum tvn24. Ale to chyba niemożliwe
            > , żeby ...


            Ja myślę, że to jest oczywiste.
            Nie ma żadnej innej możliwości.
            Te śluzy...itd... to trzeba umieć wymyślić...

            I ...rytm tego pisania jest ...identyczny.
            Z tym, że te paskudztwa na tvn-ie,były dłuuugo... i pracowicie "obrabiane" zanim ich ostateczna dopracowana wersja... została kliknięta do wysłania.

            http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka