Jebudu czyli o, Zalobo Narodowo!

07.03.12, 12:48
Jedna moja simpatico kolezanka twierdzi, ze ponoc:
>w II Rzeczpospolitej była 4 razy żałoba narodowa, w czasie okupacji 2 razy, w PRLu 4 razy, a >w III RP??? 14 raz big_grin

https://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/2012/03/a95d8a01e632dfb609ce671cb3660f02.jpg?1330861765

Moze nalezy po prostu je.. tfu, wprowadzic permanentna zalobe w Polsce? Przeciez codziennie ktos ginie w wypadku czy w zabójstwie, czy wreszcie odchodzi we wlasnym lózku, tfu, polega bohatersko na czesc ojczyzny czy jak to tam.
A dni swiete beda dniami wyjatkowo wolnymi od oblekania sie kirem i sadzenia orchideii na kurhanach.
    • verdana Re: Jebudu czyli o, Zalobo Narodowo! 07.03.12, 12:55
      Czesi ogłosili żałobe trzy razy. Raz z powodu smierci Havla. A dwa- z powodu papieza i Smoleńska...
      Żałoba jest zaraźliwa?
    • truscaveczka Re: Jebudu czyli o, Zalobo Narodowo! 07.03.12, 13:48
      Mnie się podoba "Żałoba artysty".
      www.vice.com/pl/read/zaloba-artysty
      A gdzieś przeczytałam, że wprowadzenie żałoby zależy od ilości ofiar na metr kwadratowy.
      • nessie-jp Re: Jebudu czyli o, Zalobo Narodowo! 07.03.12, 14:28
        truscaveczka napisała:

        > Mnie się podoba "Żałoba artysty".

        Mnie się wyjątkowo nie podoba ze względu na szydzenie ze śmierci ("jak jakiś bus z dziećmi wpadnie do rowu"
        • truscaveczka Re: Jebudu czyli o, Zalobo Narodowo! 07.03.12, 14:57
          Mnie akurat tekst tego kogoś nie uraża. Dobrze napisany tekst IMO, ładnie punktuje różne kwestie. A że przykłąd z wycieczką szkolną nietrafiony (piszę jako koleżanka niektórych maturzystów, którzy zginęli parę lat temu pod Zambrowem), oh well. I tak idzie nam wszystkim o to samo - o odgórne zarządzenia co do myślenia i czucia. Które ssą.
          • nessie-jp Re: Jebudu czyli o, Zalobo Narodowo! 07.03.12, 15:08
            > I tak idzie nam wszystkim o to samo - o odgórne zarządzenia co do myślen
            > ia i czucia. Które ssą.

            A to owszem. Po prostu ten przykład mnie bardzo zraził.
        • szprota Re: Jebudu czyli o, Zalobo Narodowo! 07.03.12, 15:39
          nessie-jp napisała:

          > truscaveczka napisała:
          >
          > > Mnie się podoba "Żałoba artysty".
          >
          > Mnie się wyjątkowo nie podoba ze względu na szydzenie ze śmierci ("jak jakiś bus z dziećmi wpadnie do rowu"
          • nessie-jp Re: Jebudu czyli o, Zalobo Narodowo! 07.03.12, 15:58
            No właśnie, to jest jakieś uzurpowanie sobie prawa do przeżywania cudzego cierpienia. Bardzo popkulturalne
            • szprota Re: Jebudu czyli o, Zalobo Narodowo! 07.03.12, 16:08
              Tylko że tutaj nie ma mowy o osobach publicznych czy o zjawisku publicznym. Ta
              > katastrofa, poza tym, że duża, jest PRYWATNA. I tej refleksji totalnie zabrakło

              Nie aż tak duża. Dziennie ginie na drogach więcej osób. Tu raczej zadziałał element grozy katastrofy jako takiej.
              Poza tym, takie co i rusz wprowadzanie żałoby i płacz na rozkaz zbanalizuje nam tragedie.
              • verdana Re: Jebudu czyli o, Zalobo Narodowo! 07.03.12, 16:53
                Dlaczego czas przyszły?
                Żałobe można ogłaszać wtedy, gdy przynajmniej część spoleczeństwa czuje, ze jest w żałobie. Po smierci papieża, Po katastrofie smoleńskiej. Mozna tez z przyczyn politycznych - po smierci głowy państwa czy premiera - bo jest to załoba dla kraju, chocby przeciwnicy polityczni radosnie opijali fakt wódką.
                Ale nie z okazji kazdej katastrofy...
      • jhbsk Re: Jebudu czyli o, Zalobo Narodowo! 08.03.12, 09:22
        truscaveczka napisała:

        > A gdzieś przeczytałam, że wprowadzenie żałoby zależy od ilości ofiar na metr kw
        > adratowy.

        Chyba właśnie o to chodzi. Ofiary rozproszone w przestrzeni (wypadki drogowe) nie są godne upamiętnienia żałobą.
        • mary_ann Re: Jebudu czyli o, Zalobo Narodowo! 08.03.12, 16:39
          jhbsk napisała:

          >
          >
          > Chyba właśnie o to chodzi. Ofiary rozproszone w przestrzeni (wypadki drogowe) n
          > ie są godne upamiętnienia żałobą.

          Bo oni nie są Polakami. Tylko w spektakularnej katastrofie giną Polacy, a potem nastaje żałoba narodowa. W wypadkach komunikacyjnych giną pani Kowalska, pan Nowak i Pani Malinowska (po których Naród łez nie roni).
    • truscaveczka Re: Jebudu czyli o, Zalobo Narodowo! 07.03.12, 14:58
      Ej no, proszę skasować moją nie-replikę skoro nie ma, komu odpowiadałam tongue_out
      • jota-40 Re: Jebudu czyli o, Zalobo Narodowo! 07.03.12, 15:21
        Zjawisko spsiałej żałoby narodowej drażni mnie niepomiernie. Zastanawiam się - w jakim celu? Żeby rodzinom ofiar było jakoś lżej i przyjemniej? Chyba nikt nie ma takich złudzeń. Żeby okazać światu całemu, że się narodowo przejęliśmy?...
        Rozumiem - Smoleńsk. Z pewnym trudem myśli się dziś o tym wypadku, został bowiem ośmieszony działaniami PIS-u i spółki; jednak była to oczywista katastrofa narodowa, żałoba jest w tym momencie zrozumiała. Ale tu?
        Staram się empatycznie podchodzić do takich spraw, nie wzruszam ramionami - komuś zginął ojciec, matka, dziecko; ktoś został ciężko ranny - wszystko to jest w oczywisty sposób straszne i smutne.
        Nie znam jednak argumentów, które miałyby jakiś sens. Choćby oficjalnych.
        • the_dzidka Re: Jebudu czyli o, Zalobo Narodowo! 07.03.12, 16:12
          Efekt jest taki, że mieliśmy dwa dni ŻN, której nikt nie zauważył.

        • kajaanna Re: Jebudu czyli o, Zalobo Narodowo! 07.03.12, 16:17
          Odgórnie zarządzana żałoba, to najlepsza droga do zdewaluowania tego pojęcia.

          Według mnie, to a rebours taki "Obowiązek Sylwestrowej Zabawy", gdzie na gwizdek wszyscy mają robić meksykańską falę, przytupywać i pohukiwać, bo "tak trzeba".

          A zaordynowanie kilku dni żałoby (z całym dobrodziejstwem inwentarza - odwoływaniem imprez kulturalnych, zmianą programów telewizyjnych, etc... bo znów "bo tak trzeba"), prowadzi do naturalnego odruchu sprzeciwienia się odgórnym wytycznym. Zwróćcie uwagę ile pojawiło się komentarzy o wypadkach samochodowych.

          Już Szprota dotknęła tego tematu - jeśli jakaś katastrofa (mam na myśli te masowe wypadki, a nie bezpośrednią żałobę po najbliższych), wywołuje w nas przerażenie, to po prostu nie chce się oglądać komedii w TV, czy iść na potańcówkę.
          Natomiast jeśli to TV "robi za nas", zmieniając program tak, że zamiast zapowiadanego lekkiego filmu, nadaje depresyjne arcydzieło ipeenowskie, to czuję się jak przedszkolaczek, któremu Pani mówi, że teraz to trzeba stać na baczność, machać czarną chorągiewką i nie wolno połaskotać Basi.
          • szprota Re: Jebudu czyli o, Zalobo Narodowo! 07.03.12, 16:27
            kajaanna napisała:

            > Odgórnie zarządzana żałoba, to najlepsza droga do zdewaluowania tego pojęcia.
            >
            > Według mnie, to a rebours taki "Obowiązek Sylwestrowej Zabawy", gdzie na gwizde
            > k wszyscy mają robić meksykańską falę, przytupywać i pohukiwać, bo "tak trzeba
            > ".

            Otóż to. Dokładnie to chciałam napisać smile
            • jottka trochę na odwrót 07.03.12, 17:22
              bo sie mnie skojarzyło - akurat siedzę nad tłumaczeniem powieści, gdzie bohaterka walczy z tabloidami, usiłującymi wyssać co się da z makabrycznego karambolu na autostradzie. i ona z jednej strony krzyczy o ukradzionym prawie do prywatności żałoby, ale z drugiej strony zarzuca mediom, że produkują specyficzną pornografię dla żądnych krwi gapiów.

              i tak mnie zastanowiło, że coś jest na rzeczy - te zwielokrotnione obrazy katastrof, ofiar w szpitalach, owszem ze stosownie żałobną muzyczką w tle, ale wszystko jakoś tak głęboko niestosowne... a z drugiej, a właściwie już trzeciej strony, prawo do informacji też istnieje. znaczy osobiście mam głupi odruch spuszczania wzroku, jak pokazują np. ludzi płaczących po pożarze własnego domu czy coś w tym stylu, może faktycznie jest to jednak rodzaj pornografii.
              • verdana Re: trochę na odwrót 07.03.12, 17:28
                Prawo do informacji to ja mam, jak gdzieś jest wojna, jak premier wyrwał staruszce torebke, jak korporacja truje ludzi solą, jak była katastrofa. To jest informacja.
                Natomiast ludzie w żałobie, trupy na poboczu, płonący prywatny dom - to jest prywatność, cudza prywatność i wcale nie mam prawa do informacji o tym.
                • jottka Re: trochę na odwrót 07.03.12, 17:36
                  no ale właśnie choćby na przykładzie tej sobotniej katastrofy - we wszystkich mediach zalew obrazów, szczęśliwie zdjęć zabitych nie ma (albo nie widziałam..), ale najdrobniejsze szczegóły są przekazywane, acz rzecz jasna głosem odpowiednio ponurym. coś podobnego było zresztą po katastrofie pod smoleńskiem, ktoś w końcu zwrócił uwagę, że w praktyce wszyscy się pławią szczęśliwi w grozie i horrorze, tyle że dla zachowania jakiego takiego decorum miny namaszczone, głos ściszony.

                  to może jednak by się sprzeciwiać nie tylko żałobie, ale - że tak powiem - sposobowi mówienia o niej? bo przez to, że jest tak cudowną pożywką dla mediów, śmierć zostaje z automatu sprofanowana.
                  • nessie-jp Re: trochę na odwrót 07.03.12, 18:21
                    Bo trzeba rozdzielić dziennikarstwo informacyjne od dziennikarstwa emocjonalnego. Mamy prawo do informacji, tak. Do informacji, że była katastrofa, gdzie była katastrofa, dlaczego była katastrofa, co się robi, żeby więcej takich katastrof nie było.

                    Ale w żadnym wypadku nie daje to prawa do gapienia się na cudzy ból! Jaką informację (do której jesteśmy uprawnieni) niesie zdjęcie zapłakanej, cierpiącej, poranionej osoby? Czy ta osoba nie ma prawa do prywatności swojego bólu? (Bo rzecz jasna będą i takie osoby, które z rozmysłem ten ból sprzedadzą, ale to inna kategoria).

                    Ten przedziwny wampiryzm i głód cudzego cierpienia nie jest oczywiście niczym nowym (kiedyś egzekucje i tortury też gromadziły stadko gapiów). Ale naprawdę warto, żeby nie było to żerowanie na cudzym bólu wspierane przez mechanizmy państwowe.

                    Tak sobie myślę, jakimż rozczarowaniem musiało być dla dziennikarzy i dla wielu czytelników (a może i dla polityków?), że kapitan Wrona jednak wylądował i samolot pasażerski się nie rozbił na Okęciu. A mogła być taka piękna katastrofa! I taka piękna żałoba dla wszystkich. Jak chleb i igrzyska.




                    • truscaveczka Re: trochę na odwrót 08.03.12, 07:11
                      nessie-jp napisała:

                      > Bo trzeba rozdzielić dziennikarstwo informacyjne od dziennikarstwa emocjonalneg
                      > o. Mamy prawo do informacji, tak. Do informacji, że była katastrofa, gdzie była
                      > katastrofa, dlaczego była katastrofa, co się robi, żeby więcej takich katastro
                      > f nie było.
                      >
                      > Ale w żadnym wypadku nie daje to prawa do gapienia się na cudzy ból! Jaką infor
                      > mację (do której jesteśmy uprawnieni) niesie zdjęcie zapłakanej, cierpiącej, po
                      > ranionej osoby? Czy ta osoba nie ma prawa do prywatności swojego bólu? (Bo rzec
                      > z jasna będą i takie osoby, które z rozmysłem ten ból sprzedadzą, ale to inna k
                      > ategoria).

                      Dziewczęciem studiującym będąc strasznie chciałam pracować w radiu. Niestety, rozmowa z osobą, która mi pracę mogła zaoferować, przyniosła jedno - albo zgodzę się biegać z mikrofonem i szukać płaczących, a następnie pytać ich jak się czują, i czy bardzo boli - a potem przesuną mnie do zajęcia, na jakim mi zależało, albo fora ze dwora. NJE miałam zamiaru się czymś takim zajmować - i tak właśnie nie zostałam żurnalistką. Teraz, 15 lat później, ogromnie się z tego cieszę.
                      • zla.m Re: trochę na odwrót 08.03.12, 20:44
                        No proszę. Moje rozstanie z prasą niezbyt kolorową, po roku całkiem miłego związku, rozpoczęło się od słów redaktora wydania: "pani pojedzie do matki tej dziewczynki, co jej córka zginęła i pani ją spyta, co ona czuje". Nie pojechałam. Koleżanka pojechała. Robi w branży do dziś wink
              • onion68 Re: trochę na odwrót 07.03.12, 19:25
                > ania wzroku, jak pokazują np. ludzi płaczących po pożarze własnego domu czy coś
                > w tym stylu, może faktycznie jest to jednak rodzaj pornografii

                Chyba rzeczywiście.

                Inflacja zaś żałoby narodowej i medialne wyciskanie ostatnich soków z każdego nieszczęścia jest nieustanną promocją bazarowej emocjonalności.

                I witam się tutaj z Wami smile
    • paszczakowna1 Re: Jebudu czyli o, Zalobo Narodowo! 07.03.12, 23:28
      Żałoba narodowa zawsze mi bardzo odpowiadała. Nadawali "Potop" w telewizji, a to jeden z moich ukochanych filmów. Teraz też szedł?
    • mary_ann Re: a wymiar finansowy? 08.03.12, 08:56
      No dobra, a wymiar finansowy, o którym pisze Artysta? Z mojego punktu widzenia jak najzupełniej słusznie?
      Żałoba powoduje, że sporo ludzi - i to nie tych, którzy o jej wprowadzeniu decydowali - Ci nie tykają jednym palcem ciężarów nakładanych na innych! - ponoszą wymierne straty. Czy można najspokojniej w świecie podciągnąć to pod paragraf o działaniu siły wyższej?

      Przykład osobisty: po Smoleńsku dyrektor mojego instytutu odwołał w przypływie gorliwości niedzielne zajęcia na studiach zaocznych, zapewne w obawie, by rzęsiste łzy nie przeszkadzały studentom w analizie translacyjnej tekstów (co, jak skądinąd wiadomo, jest wyjątkowo wyuzdaną i hulaszczą rozrywką). Było to dodatkowo o tyle mało sensowne, że studenci (z całej Polski) byli już w Warszawie, ponieśli zatem koszty dojazdu i noclegów. Dla mnie osobiście oznaczało to wyrwę w budżecie w wysokości ok. 200 zł (przy płacy wynoszącej 1860 zł netto), na którą to kwotę liczyłam mocno nie w kontekście lokat w złoto, a wizyty dziecka u dentysty. Dodam, że zajęcia są w praktyce nie do dorobienia, bo z powodów logistycznych nie sposób studentów ściągnąć ponownie w innym terminie.
      Powiedzieć, ze moje uczucia były wówczas mordercze, a nie wzniosło-patriotyczne, to mało.

      • paszczakowna1 Re: a wymiar finansowy? 08.03.12, 10:46
        > Przykład osobisty: po Smoleńsku dyrektor mojego instytutu odwołał w przypływie
        > gorliwości niedzielne zajęcia na studiach zaocznych

        To akurat już przykład osobistego dziwactwa, bo sama żałoba narodowa nijak nie wymaga odwoływania zajęć. (U mnie tam niczego nie odwoływali.) A w przypadku Smoleńska jednak należała się z kilku paragrafów naraz (a) zginął urzędujący prezydent podczas wypełniania obowiązków służbowych, b) zginęło dużo istotnych dla społeczeństwa ludzi, c) sama skala katastrofy).


        > No dobra, a wymiar finansowy, o którym pisze Artysta? Z mojego punktu widzenia
        > jak najzupełniej słusznie?

        Gdyby sensownie tę żałobę przydzielać, problem finansowy byłby znikomy. Za czasów III RO moim zdaniem należała się po Smoleńsku (jw), śmierci JPII (oczekiwanie społeczne było), i chyba zawaleniu się tej hali na hodowców gołębi (skala). Średnio rzecz biorąc powinna być raz na 8-10 lat maksimum i nie byłoby sprawy.
        • mary_ann Re: a wymiar finansowy? 08.03.12, 16:25
          No dobrze, wracam jednak do pytania - czy należy zakazać odgórnie działania kin, imprez w miejscach zamkniętych (umówmy się, że eliminujemy wesołe korowody uliczne, czyli widok potencjalnie bolesny dla żałobników). Czy nie można zakresu żałoby pozostawić ludziom do własnego uznania?
          • verdana Re: a wymiar finansowy? 08.03.12, 16:30
            U nas odwolano hurtowo - w dniu katastrofy (słusznie, studenci naprawde byli rozkojarzeni) i w dniu pogrzebu, co bu sie mogli na trumnę pogapić. Studenci byli wq.. , za zajecia bowiem zaplacili, a nie za widok trumny w TV.
          • szprota Re: a wymiar finansowy? 08.03.12, 16:32
            mary_ann napisała:

            > No dobrze, wracam jednak do pytania - czy należy zakazać odgórnie działania kin
            > , imprez w miejscach zamkniętych (umówmy się, że eliminujemy wesołe korowody ul
            > iczne, czyli widok potencjalnie bolesny dla żałobników). Czy nie można zakresu
            > żałoby pozostawić ludziom do własnego uznania?

            Moim zdaniem nie.
          • kajaanna Re: a wymiar finansowy? 08.03.12, 19:05
            Mary_ann:

            > No dobrze, wracam jednak do pytania - czy należy zakazać odgórnie działania kin
            > , imprez w miejscach zamkniętych

            Nie.

            > Czy nie można zakresu żałoby pozostawić ludziom do własnego uznania?

            Jak najbardziej tak. Zaufajmy w dojrzałość społeczeństwa.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Jebudu czyli o, Zalobo Narodowo! 11.03.12, 11:03
      Wykres żałób narodowych (powinien być w skali logarytmicznej).
Pełna wersja