Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze

11.03.12, 19:13
Zainspirowana wątkiem na innym forum.
Co uwazacie za bardziej wychowawcze? Wychowywać nastolatka tak, aby mu szczególnie na rzeczach nie zalezało - tzn. nie ma pieniedzy na wypasioną komorkę, markowe buty, to nie. To dziecię bez szczególnego żalu rezygnuje - nie musi ich mieć, wyżyje bez tego.
Czy wychować dziecko tak, aby chcąc miec wypasioną komorkę, markowe buty wzięło w weekendy/ wakacje pracę i na tę komórkę zarobilo? I kupiło buty z satysfakcją, że za własne pieniądze?
Mowa o gimnazjalistach/licealistach - nie studentach! i o przedmiotach raczej luksusowych, niz koniecznych. No i po namysle, moze pytanie jest źle postawione, bo chyba trudno powiedziec, co jest bardziej wychowawcze. Czyli raczej - zgodnie z którą opcją wolałybyscie wychować nastolatka i dlaczego?
    • klymenystra Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 11.03.12, 19:24
      A jedno z drugim się wyklucza? Mnie wychowywano raczej minimalistycznie - nie miałam takich rzeczy, jak rówieśnicy, bo w domu nie było za dużo pieniędzy, to raz, a dwa - rodzice uważali markowe buty czy kurtkę za idiotyzm, a pogoń za gadżetami za głupotę. I mieli rację. A i tak poszłam do pierwszej pracy wakacyjnej, mając lat 15, bo chciałam. Zarobiłam na spódniczkę i tanie wino, spódnicę miałam potem długie lata, nauczyłam się, czym jest szacunek do pracy.
    • nessie-jp Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 11.03.12, 19:43
      Moim zdaniem to są dwie zupełnie różne sprawy. Uczyć dziecko, że markowe rzeczy są mało warte, należy (jeśli się tak uważa) na własnym przykładzie, nie kupując sobie markowych telefonów, perfum, kosmetyków, ciuchów. Dziecko wychowywane od małego w środowisku, w którym wartość rzeczy ocenia się inaczej niż po marce, a wartość ludzi nie po tym, jakie znaczki noszą i jakich perfum używają, będzie nieco (NIECO!) mniej podatne na presję grupy w tym względzie. Łatwiej też wtedy jasno wytłumaczyć, dlaczego nie chce się sfinansować kosztownej zachcianki: bo wiadomo, że w domu nikt tak nie postępuje.

      Druga sprawa to realizowanie marzeń przez młodego człowieka na własną rękę. Jeśli okaże się, że jednak presja grupy jest nieodparta, że młody nie chce odstawać od kolegów, że go taka odmienność uwiera, wtedy najlepiej chyba, żeby tę potrzebę zrealizował właśnie samodzielnie i bez dalszego wtrącania się ze strony rodziców. Ich zdanie już zna, zna też zdanie kolegów, teraz pora, żeby wyrobił sobie własne.

      • osscylacja Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 11.03.12, 19:57
        Zgadzam się z nessie-jp.
    • slotna Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 11.03.12, 19:45
      Mnie tez sie zdaje, ze nalezy uczyc zarowno tego, ze luksusowe dobra nie sa niezbedne do zycia i dobrego samopoczucia, ani nie stanowia o wartosci posiadacza jako czlowieka (ale bez przesady, tj. nie ma nic zlego w korzystaniu z tychze, gdy ma sie ku temu srodki) i tego, ze na wlasne przyjemnosci zarabia sie samemu. Jak Klymenystra, zaczelam pracowac wczesniej niz moi rowiesnicy, lat mialam 16. Bardzo bylam z siebie dumna wink Tymczasem w Irlandii i UK nastolatki pracujace w kazdy weekend to norma.
      • verdana Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 11.03.12, 21:16
        A dorosli pracujący 7 dni w tygodniu to też norma?
        przyznam, ze o ile rozumiem przeznaczanie np. miesiąc wakacji na pracę, to cieszenie się, ze mlody człowiek pracuje na okrągło, bez żadnego dnia wolnego - to dla mnie jakaś paranoja. Trzeba uczyć mlodzież, ze czas wolny także jest dobrem, a odpoczynek - wrecz koniecznością.
        • truscaveczka Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 11.03.12, 21:53
          Verdana, jako full-time mama półtoraroczniaka i sześciolatki pracuję 24/7. I to za darmo. A żeby zarobić na gadżety (np. na paliwo do auta) muszę część z tych godzin poświęcić na dodatkową pracę. Takie życie.
          Wiem, że propagujesz podejście, że szkoła to "praca" (w sensie zawodowa) dla nastolatka. Ale wiesz, gdyby akurat mnie ktoś tak powiedział, gdy byłam w wieku nastoletnim, padłabym ze śmiechu.W ogóle tak nie uważałam, dla mnie szkoła to była metoda spędzania czasu i tyle.
          Wychowywana byłam tak, że najwspanialszym gadżetem wyło pióro watermana. I że na takie cudo trzeba sobie naskładać, czy to ze stałego kieszonkowego, czy z jakichś dodatkowych zajęć.
          Moja sześciolatka ma komórkę (przydaje nam się do wołania jej z placu zabaw poza zasięgiem wokalu), ale zabawek mało, książek tylko po sufit, ciuchy używane... Sami lubimy mieć mniej, niż więcej i tak zamierzamy dzieci wychowywać. I zobaczymy, jeśli szkoła będzie dla nich harówką, pewnie nie będziemy cisnąć na "zarabianie" na gadżety, kurs kanji czy wyjazd do Bałdowa. Ale raczej jesteśmy zwolennikami wczesnego, stopniowego doroślenia.
        • slotna Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 11.03.12, 22:14
          > A dorosli pracujący 7 dni w tygodniu to też norma?
          > przyznam, ze o ile rozumiem przeznaczanie np. miesiąc wakacji na pracę, to cies
          > zenie się, ze mlody człowiek pracuje na okrągło, bez żadnego dnia wolnego - to
          > dla mnie jakaś paranoja. Trzeba uczyć mlodzież, ze czas wolny także jest dobrem
          > , a odpoczynek - wrecz koniecznością.

          Jak nie bede pracowac, to z glodu nie umra. Ale widocznie chca miec dodatkowe pieniadze, a szkola nie jest dla nich az takim obciazeniem, za jakie ja uwazasz. Maja tez urlopy i wakacje.
        • nessie-jp Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 11.03.12, 22:40
          verdana napisała:

          > A dorosli pracujący 7 dni w tygodniu to też norma?

          Zapewne w przypadku tych dorosłych, którzy chcą DOROBIĆ na coś szczególnego (niezwykłe wakacje, jakiś gadżet) to jest jak najbardziej normalny model. Pracują w tygodniu na stałe wydatki, a czas wolny poświęcają
          • iwoniaw Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 09:49
            Zgadzam się z Nessie - jeśli komuś (dorosłemu/nastolatkowi) bardzo zależy na czymś, co leży poza jego zasięgiem finansowym przy zwykłych dochodach (pensja/kieszonkowe), to oczywistym jest, że ma trzy wyjścia:
            - poszukać sponsora (w sumie najłatwiejsze dla nastolatka z zasobnymi rodzicami, dla innych raczej trudniejsze niż opcja 2, nawet przy kiepskim rynku pracy)
            - zarobić samemu (opcja całkiem sensowna, nawet jeśli praca ma być relatywnie ciężka/mało satysfakcjonująca, zwłaszcza przy założeniu, że to czasowe zajęcie, które zarzucamy po zarobieniu kwoty X wystarczającej na określony cel)
            - uznać, że w sumie rzecz nie jest warta aż takiego zachodu (to w gruncie rzeczy weryfikacja, że to "coś" nie było jednak aż tak upragnione).

            Nie bardzo rozumiem, dlaczego opcja "mieszkam w beczce, właśnie wyrzuciłem kubek po odkryciu, że mogę pić czerpiąc dłonią wodę z rzeki" ma być _ z definicji_ lepsza od osobistego zarobienia na wyjazd wakacyjny w atrakcyjne miejsce/ipada/wymarzone buty 3x droższe od tych, jakie skłonni są nabyć rodzice itd. a świadoma rezygnacja z odpoczynku w weekendy np. przez pół roku, celem odłożenia na jakąś rzecz nazywana od razu postawą konsumpcyjną.
            • mamapodziomka Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 11:42
              Nie wiem, chyba staralabym sie szukac jakiegos srodka miedzy tymi dwiema postawami. Ale dla mnie to bardzo teoretyczne, bo u nas gadzety akurat sa bardzo malo w kursie, natomiast ssa zainteresowania i spedzanie wolnego czasu, typu kajaki, konie, wycieczki, etc. I tu jak gdyby sie rownowaga miedzy czasem a kasa ustala sama, bo oprocz kasy, potrzebny jest na hobby czas, oprocz czasu - kasa.
          • verdana Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 13:19
            Toteż ja bym absolutnie nie broniła pracy w jednym miesiacu wakacji, czy np. w soboty. Przeciwnie, pewnie bym nawet zadowolona byla. Nnatomiast przy opcji - w tygodniu szkola, w weekend praca, bylabym jak Rejtansmile Bo dla mnie rezygnacja z odpoczynku, tylko po to, aby zarobić, nawet na coś atrakcyjnego, to coś, od czego trzeba usilnie oduczać. Dorosły może robić co chce, Młodzież, w okresie rozwoju i wzrostu musi czasem odpoczywać, jesli ma być zdrowa i nauczyć sie, że czas wolny też jest pewną wartością.
            • iwoniaw Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 13:28
              I serio lepiej, żeby młodzież usłyszała od matki "nie pozwalam ci zarabiać na ipada (którego ci nie kupię, bo mnie nie stać/uważam to za niepotrzebną fanaberię) w weekendy w roku szkolnym, bo masz wypoczywać dla zdrowia" niż sama sprawdziła, czy po 5 dniach w szkole zasuwanie w weekend jako kelnerka jest tego ipada warte?
              Jakoś to do mnie nie przemawia - natomiast jestem sobie w stanie wyobrazić 16-latka, który coraz bardziej się nakręca na posiadanie rzeczy i na zarabianie na zasadzie owocu zakazanego.
              • verdana Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 14:12
                Tak. Bo dla dziecka taki IPad moze być wart poświęcenia zdrowia, czyż nie? Albo szkoły i ambicji. Problem w tym, ze dla wielu ludzi w tym wieku zasuwanie nad sily , aby zdobyć cos upragnionego może przejść - kolega syna, ktory tak własnie zarabia, regularnie spi na lekcjach.
                Nie widzę zadnego powodu, dlaczego nauczenie dziecka, ze zdrowie jest mniej ważne od gadzetów ma być wychowawcze i fajne. Żeby nie bylo - mojej corce w liceum urzadzałam regularne awantury(no, moze nie awantury...), ze uczy sie, nie dając sobie nawet pół dnia przerwy. Tak nie mozna, naprawdę. Tzn można, ale nie nalezy.
                • iwoniaw Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 14:24
                  Tzn. to, że nie należy, to wszyscy wiemy, ale czy w przypadku takiego 16-latka można _zabronić_ czy niestety poprzestać na wyrażeniu opinii? I kiedy ma się przekonać, że czasem nie warto się zabijać dla rzeczy, jak nie w młodości?
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 14:14
              To jest chyba niepopularny punkt widzenia w dzisiejszych czasach, ale ja jednak popieram verdanę.

              Też dlatego, że w Polsce za mało ludzie przywiązują wagi do idei długoterminowego inwestowania.

              Zobaczcie, że w biznesie dorośli Polacy są nastawieni na jak najszybszy zysk, a po nas choćby potop. I zresztą mamy z tego później same problemy, bo np. bilety do akwaparku są u nas 2x droższe niż w Niemczech. Więc ludzie nie chodzą do akwaparków, więc trzeba podwyższać ceny biletów, itd. Ludzie nie rozumieją, że czasem mniej znaczy więcej.

              I podobnie jest z inwestowaniem własnego czasu i zdrowia. Trzeba się dobrze zastanowić, czy warto na krótką metę zarobić na ipada, ale na dłuższą metę zawalić maturę, nie dostać się na studia dające dobry zawód i przez resztę życia tyrać za grosze. Oczywiście są też możliwe odwrotne przypadki, że ktoś chce od najmłodszych lat zbudować sobie doświadczenie zawodowe i to jest dla niego inwestycja w karierę. Ale to wszystko trzeba robić z głową i patrzeć na dalekosiężne rezultaty.

              Wydaje mi się, że ludzie tego dzieci nie uczą, bo i sami tego nie wiedzą. Skąd mają wiedzieć, przecież od upadku komuny jeszcze nie minęło pokolenie.
              • iwoniaw Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 14:27
                No bez przesady z tym zawalaniem matury i dostawania się na studia - wszak maturę w dzisiejszych czasach można powtórzyć, będąc mądrzejszym o inne doświadczenia, a poza tym jeśli ktoś nie może poświęcać weekendów na sprawy pozaszkolne, bo dzieje się to kosztem matury, to coś już jest bardzo nie tak - i nie o zarabianie tu idzie. Poza tym słusznie ktoś poniósł kwestię, że prace podejmowane przez nastolatków są raczej odskocznią od tego, co robią w szkole/do szkoły.
                • verdana Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 14:33
                  Naprawdę uważasz, ze warto zarabiać na gadżety, kosztem zawalenia matury? Nie mowię o zarabianiu w ogóle, bo w klasie córki kilka osób zarabiało na utrzymanie - zadna na studia oczywiście się nie dostała, ale to sila wyższa.
                  Nie znam ani jednej osoby, ktora teraz, zdając maturę i majac ambicje pójscia na studia, nie poświęca choćby części weekendu na nauke do matury. Ludzie rezygnują z imprez, nie tylko z zarabiania...
                  • iwoniaw Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 14:57
                    A jak sądzisz? Oczywiście, że NIE uważam, że zarabianie na gadżety przedłożyć należy nad maturę. Tylko przed momentem pisałaś o nauczaniu nastolatka konieczności odpoczynku - jak to się ma do konieczności poświęcania _przynajmniej_ części weekendu na naukę (= pracę)?
                    • verdana Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 16:05
                      Sie nie ma właśnie, toteż jestem przerazona rodzicami, ktorzy zamiast podtrzymać w dziecku zdrowy ped do nicnierobienia chociaż czasami, jeszcze do tego zachęcają.
                      Mam teraz dwa skrajne przyklady - moja przyjaciółka, ktorej syn był w klasie maturalnej raz w kinie i dlugo mu to wyrzucała (bo zmarnował trzy godziny...) i moja nieszczęsna dentystka, ktorej córka wybiera sie na medycynę. Dentystka jest coraz bledsza i pyta, jak powstrzymać córkę przed uczeniem się od rana do wieczora, kosztem absolutnie wszystkiego.
                      • iwoniaw A, to rozumiem uniesienie 12.03.12, 17:23
                        przypadku matki wyrzucającej marnowanie trzech godzin w kinie moja wyobraźnie do końca nie ogarnia wink
                        Już prędzej przerażenie matki, której córka przesadza i nie chce odpuścić.
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 15:27
                  > No bez przesady z tym zawalaniem matury i dostawania się na studia - wszak matu
                  > rę w dzisiejszych czasach można powtórzyć, będąc mądrzejszym o inne doświadczen
                  > ia

                  Przecież właśnie mówię, że trzeba sobie skalkulować - opłaca się, czy nie opłaca.
                  Ja nawet myślę, że w dzisiejszych czasach wielu osobom może się opłacać wcale nie iść na studia. Studia to nie fetysz, jest wiele takich kierunków, po których ludzie są bezrobotni i lepiej byłoby dla nich dużo wcześniej wejść na rynek pracy i koncentrować się na karierze zawodowej, nie goniąc za dyplomem.

                  Chodzi po prostu o to, żeby patrzeć, co się komu opłaca w dłuższej perspektywie. Bo to nie zawsze tak jest, że opłaca się pracować w weekendy dla jakoby wzbogacenia doświadczenia, podobnie jak nie zawsze opłaca się robić studia podyplomowe dla jakoby podwyższenia kwalifikacji. Są ludzie, którym to się doskonale opłaca, a są też tacy, którzy tylko niepotrzebnie się rozdrabniają.
              • nessie-jp Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 15:20
                > I podobnie jest z inwestowaniem własnego czasu i zdrowia. Trzeba się dobrze zas
                > tanowić, czy warto na krótką metę zarobić na ipada, ale na dłuższą metę zawalić
                > maturę, nie dostać się na studia dające dobry zawód i przez resztę życia tyrać

                Ale to chyba jednak ciutkę skrajne? Nie mówimy wszak o zarabianiu na życie, tylko o popracowaniu dorywczo i kupieniu sobie drobiazgu.

                Jeśli dziecko chce pracować tak dużo, że dzieje się to kosztem nauki, to wtedy oczywiście rodzice mają obowiązek zaprotestować. Acz może się okazać, że po prostu to dziecko najzwyczajniej na świecie nie nadaje się na maturzystę i studenta, bo go do wiedzy akademickiej nie ciągnie. Jeśli ktoś musi poświęcić absolutnie każdą wolną chwilę na douczanie się do matury, to za dobrze nie jest.

                Poza tym dochodzi jeszcze ten bolesny problem, że... nie każdy musi iść na studia.

                Miałam taką koleżankę
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 15:30
                  > Ale to chyba jednak ciutkę skrajne? Nie mówimy wszak o zarabianiu na życie, tyl
                  > ko o popracowaniu dorywczo i kupieniu sobie drobiazgu.

                  No zależy, ile ten drobiazg kosztuje. Ipad może kosztować 3500 zł, więc chyba chwilę trzeba na niego pracować.

                  > Jeśli dziecko chce pracować tak dużo, że dzieje się to kosztem nauki, to wtedy
                  > oczywiście rodzice mają obowiązek zaprotestować. Acz może się okazać, że po pro
                  > stu to dziecko najzwyczajniej na świecie nie nadaje się na maturzystę i student
                  > a, bo go do wiedzy akademickiej nie ciągnie. Jeśli ktoś musi poświęcić absolutn
                  > ie każdą wolną chwilę na douczanie się do matury, to za dobrze nie jest.
                  > Poza tym dochodzi jeszcze ten bolesny problem, że... nie każdy musi iść na stud
                  > ia.
                  > Miałam taką koleżankę
                  • nessie-jp Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 17:26
                    > No zależy, ile ten drobiazg kosztuje. Ipad może kosztować 3500 zł, więc chyba c
                    > hwilę trzeba na niego pracować.

                    I to jest w gruncie rzeczy najważniejsza lekcja, jaką młody człowiek powinien wyciągnąć z całej sprawy: że może jednak niektóre duperelne gadżeciki kosztują zbyt wiele, żeby się o nie zabijać.

                    Ja zakładam, że młody otrzymuje od rodziców pozwolenie na pracę przez określoną liczbę godzin w tygodniu. I jak sobie obliczy, ile miesięcy będzie musiał pracować na tego ajpada, to może się okazać, że mu w zupełności wystarczy Samsung wink

                    • verdana Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 17:34
                      O! Że się podpiszęsmile
                • verdana Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 16:02
                  A to jest zupełnie inny temat. I tu się całkowicie zgodzę - praca jako swoisty bunt, wyrwanie sie spod narzuconego przez rodziców kieratu "masz sie uczyć, w naszej rodzinie nikt nie poprzestał na maturze, jak smiesz chcieć być fryzjerem/spotrtowcem/ sprzedawcą?". Wtedy praca ma swój głęboki sens, ale nie wtedy, gdy służy tylko zarobioeniu na gadżet, kosztem wlasnych ambicji czy utraty roku.
                  • turzyca Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 16:38
                    Wtedy praca ma swój głęboki sens, ale nie wtedy, gdy
                    > służy tylko zarobioeniu na gadżet, kosztem wlasnych ambicji czy utraty roku.


                    Kiedys trzeba sie nauczyc, ze czas i wlasne sily sa ograniczonym zasobem, ktorym trzeba umiec gospodarowac, to po pierwsze. Po drugie przed utrata roku czy pogrzebaniem wlasnych ambicji sa jeszcze stadia posrednie, ktore zazwyczaj pozwalaja na zreflektowanie sie i rozwazenie swoich priorytetow. Niektorych otrzezwi pierwsza pala, innych czwarta zawalona klasowka, kolejnych problemy z zaliczeniem semestru. Doprawdy nie slyszalam jeszcze o ambitnym uczniu z konkretnymi ciekawymi planami, ktory pogrzebal je w pogoni za ipadem.
                    • verdana Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 16:43
                      Ja też niesmile
                      Natomiast jak najbardziej, nie tylko słyszałam, ale i widziałam dzieci mojej znajomej, ktore były wlasciwie zmuszanew liceum do pracy w weekendy - bo ona nie będzie finansować nastolatków, ich obowiązkiem jest praca, jesli chca coś mieć. Jak nie chca - to też powinny pracować, bo praca jest wazna. Dziewczyny rewelacyjnie zdały maturę i rewelacyjnie odpuścily sobie na studiach wszystko, co bylo do odpuszczenia. Z mamą włącznie.
                      • iwoniaw Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 16:53
                        No ale my tu rozmawiamy o zmuszaniu nastolatka do pracy zarobkowej czy o wolnym wyborze, czy gonić za ipadem kosztem imprez?
                        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 17:32
                          To ja się jeszcze raz spytam: Ipad kosztuje około średniej krajowej pensji. To ile nastolatek musi pracować, żeby na to zarobić? To chyba nie jest takie - hop siup, przepracuję dorywczo 3 weekendy i mam gadżet...?
                          • iwoniaw Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 17:41
                            No więc właśnie - ktoś wyżej słusznie napisał: jak taki nastolatek się na własnej skórze przekona, ile godzin kelnerowania/sprzątania/korepetycji/roznoszenia ulotek/opieki nad dzieckiem/czego tam musi przepracować na te 3 tys. (czy ile tam), to wtedy ma większe pojęcie o tym, czy ten konkretny gadżet jest tyle wart. I sobie go kupi. Albo nie. wink
                            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 19:46
                              No dobra, ale żeby się przekonać, to nie musi pracować i się przekonywać na własnej skórze - wystarczy, że siądzie i podzieli cenę Ipada przez stawkę godzinową kelnera czy korepetytora. Moim zdaniem na tym polega myślenie biznesowe, że najpierw siadamy i liczymy, czy się opłaca, a nie od razu rzucamy się pracować, a w trakcie się zobaczy...
                              • nessie-jp Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 19:49
                                anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                                > No dobra, ale żeby się przekonać, to nie musi pracować i się przekonywać na wła
                                > snej skórze - wystarczy, że siądzie i podzieli cenę Ipada przez stawkę godzinow
                                > ą kelnera czy korepetytora.

                                O nie, nie. W teorii to wszystko pięknie wygląda i się wydaje, że ta praca kelnera czy korepetytora to tak ziuut, ziuut i już. Tak długo, dopóki ktoś nie zazna na własnej skórze, ile wysiłku trzeba włożyć w wypracowanie konkretnej sumy pieniędzy, nie będzie w stanie trzeźwo ocenić, co się opłaca, a co nie.

                                Może się zresztą okazać, że praca korepetytora będdzie dla młodego człowieka właśnie bardzo fajna i satysfakcjonująca, a nie tylko będzie stanowić środek do celu. I gdyby zaczął od zimnej kalkulacji
                                • iwoniaw Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 20:12
                                  Właśnie, właśnie. Plan biznesowy swoją drogą, a skąd taki nastolatek ma wiedzieć, ile naprawdę go kosztuje wstawanie o określonej godzinie, stanie x godzin na promocji czy inne wysiadywanie w call center i dzwonienie z durną ofertą do ludzi. Wręcz uważam, że jak empirycznie stwierdzi, ile trwa i ile wysiłku kosztuje zarobienie tych paru stówek/tysięcy, to niejeden się z bezmyślnego konsumpcjonizmu wyleczy.
                                  Oczywiście mówię cały czas o ludziach, którzy sami z siebie zapragnęli jakiegoś dobra (materialnego lub nie, ale kosztującego pieniądze) na tyle mocno, że bez niczyjej zachęty postanowili osobiście na to zarobić.
                                • paszczakowna1 Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 21:00
                                  > Może się zresztą okazać, że praca korepetytora będdzie dla młodego człowieka wł
                                  > aśnie bardzo fajna i satysfakcjonująca, a nie tylko będzie stanowić środek do c
                                  > elu. I gdyby zaczął od zimnej kalkulacji
                  • nessie-jp Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 16:45
                    > Wtedy praca ma swój głęboki sens, ale nie wtedy, gdy
                    > służy tylko zarobioeniu na gadżet, kosztem wlasnych ambicji czy utraty roku.

                    No bo każda przesada jest zła i każdy brak rozsądku i równowagi się w końcu zemści. Ja nie popieram skrajności i robienia z dziecka niewolnika. Ani z rodzica wink
                    • verdana Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 17:37
                      Tzn. mamy consnsus.
                • ding_yun Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 22:03
                  Jeśli ktoś musi poświęcić absolutn
                  > ie każdą wolną chwilę na douczanie się do matury, to za dobrze nie jest.

                  Zależy jak dobrze tę maturę chce napisać. Dla mnie ostatnia klasa liceum to była harówka 24/7. Nie należę do idiotów.
                  • nessie-jp Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 22:12
                    > Dla mnie ostatnia klasa liceum to był
                    > a harówka 24/7. Nie należę do idiotów.

                    A to już bardzo fatalnie świadczy o twojej szkole, skoro zdolny uczeń musiał poświęcić nawet sen, nie mówiąc już o czasie na jedzenie i mycie, żeby dobrze zdać maturę wink

                    Bez żartów jednak
                • slotna Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 12.03.12, 22:27
                  > Poza tym dochodzi jeszcze ten bolesny problem, że... nie każdy musi iść na stud
                  > ia.

                  Dokladnie. Ja czulam, ze absolutnie musze, oczekiwano tego ode mnie bezwarunkowo. Do dzisiaj w Polsce zdarza mi sie czuc glupio, ze nie mam co najmniej doktoratu, mimo, ze obiektywnie patrzac moje zycie jest git, z praca nigdy nie mialam problemow, rowniez mieszkajac w ojczyznie, nie gnusnieje, bo lubie sobie poczytac to i owo. A jednak ciutke sie wstydze. Bez sensu.
    • seidhee Re: Konsumpcjonizm, nastolatek, pieniądze 16.03.12, 10:40
      Ja w wieku licealnym nie pracowałam, bo - chyba dość trzeźwo - uznałam, że jako uczennica zarobię na tyle niewiele, że szkoda czasu - lepiej coś poczytać albo do babci na wieś pojechać. Jakieś niewielkie kwoty zarabiałam jako opiekunka do dzieci. Zresztą nie miałam właściwie żadnych potrzeb związanych z gadżetami - ale chyba też w tamtych latach (1998-2002) nie było jeszcze tak silnej presji na modne ciuchy i gadżety (zresztą poza telefonem komórkowym nie było właściwie gadżetów elektronicznych). No i - po części z własnych przekonań, a po części z konieczności i uwarunkowań ekonomiczno-rodzinnych - należałam wtedy do nurtu alternatywno-oazowego (słuchającego "katolickiego rocka" i "katolickiego punky-reggae"), do którego super ciuchy i balejaże po prostu nie pasowały wink
      No i poza tym wszystkim, szkoła zajmowała mi sporo czasu: miałam wtedy bardzo wiele lekcji, 7-8 każdego dnia, i niemało pracy domowej.

      A co do moich przyszłych dzieci, to mam nadzieję, że nie będą mieć parcia na konsumpcję w stylu Hannah Montana.
Pełna wersja