Dodaj do ulubionych

Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobiecość

12.04.12, 12:13
lodz.gazeta.pl/lodz/1,35153,11520099,Kosciol_odkrywa_kobiecosc__Nastolatki_mile_widziane.html
Szpilki? Maseczki? To jest kobiecość? To ja mam jakieś dziwne rozumienie tego określenia, choć w zasadzie żyję w sposób, który w dość sporej części pokrywa się z opisanym modelem. Poza szpilkami i byciem podwładną mężczyzny.

"A przecież kobieta powinna być ciepła i delikatna." - A to to mi brzmi dość "creepy".
Obserwuj wątek
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 12.04.12, 15:24
      Najpierw modlitwa, a później nauka malowania się i chodzenia na szpilkach. Tak łódzka oaza będzie budzić kobiecość w nastolatkach.

      Jezu, Jezu (nieczyt.) Toż ja pamiętam czasy, gdy na oazie promowano zakazywano spódnic nad kolano i potępiono koleżankę, która miała nieść dary na mszy, ale miała "zbyt kolorową" kurtkę. Koniec świata nadchodzi wielkimi krokami!!!
        • lezbobimbo Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 12.04.12, 16:21
          pavvka napisał:
          > Nie, to tylko historia kołem się toczy. W starożytnej Grecji (i chyba nie tylko
          > tam) istniały świątynie gdzie uprawiano rytualną prostytucję.

          Na Bliskim Wschodzie, w tym równiez w Jerozolimie, rytualna prostytucja też była odprawiana na cześć bogini, n.p. Astarte/Atargitis/Ishtar/Asherah/Esterah itp.
          Na czesc Ishtar wszelakie dziewczątka oraz stateczne matrony przynosily tez dary wotywne do świątyni w formie świętych cipek z gliny lub metalu (kobiety ofiarowywaly owe wadżajny wotywne za pomyslne zycie ich samych, ich mężów i dzieci). Nie mogę sie doczekac, az i ten piękny zwyczaj dotoczy sie kołem do dzisiejszych święconek smile
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 12.04.12, 20:57
                ananke666 napisała:

                > > > istniały świątynie gdzie uprawiano rytualną prostytucję.

                > > To mogły być całkiem przyjemne praktyki religijne...

                > Raczej nie. W niektórych przynajmniej raz należało dać się przepraktykować pier
                > wszemu z brzegu obcemu facetowi.

                Skąd wiadomo, że dla kobiet wychowanych w tamtej kulturze było to niefajne? A może na taką służbę do świątyni szły kobiety, które to lubiły?
                • gaja78 Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 12.04.12, 21:46
                  anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                  > > Raczej nie. W niektórych przynajmniej raz należało dać się przepraktykowa
                  > ć pier
                  > > wszemu z brzegu obcemu facetowi.
                  >
                  > Skąd wiadomo, że dla kobiet wychowanych w tamtej kulturze było to niefajne? A m
                  > oże na taką służbę do świątyni szły kobiety, które to lubiły?
                  >

                  To mi się wydaje mniej więcej tak samo naiwne, jak stwierdzenie o "naszych" czasach: skąd wiadomo, że dla kobiety wychowanej w naszej kulturze, bycie kurą domową uzależnioną od finansów męża, który ją leje przynajmniej raz w miesiącu, jest niefajne ? Może na takie życie decydują się kobiety, które to lubią ?
                • ananke666 Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 12.04.12, 23:48
                  > Skąd wiadomo, że dla kobiet wychowanych w tamtej kulturze było to niefajne? A m
                  > oże na taką służbę do świątyni szły kobiety, które to lubiły?

                  Oczywiście, od kultury zależy, czy sprawi kobiecie przyjemność stosunek z przypadkowym facetem, młody, stary, czysty, brudny, wsio rawno. A w ogóle kobiety się prostytuują dlatego, że lubią się rżnąć.
                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 22.04.12, 13:54
                    ananke666 napisała:

                    > Oczywiście, od kultury zależy, czy sprawi kobiecie przyjemność stosunek z przyp
                    > adkowym facetem, młody, stary, czysty, brudny, wsio rawno. A w ogóle kobiety si
                    > ę prostytuują dlatego, że lubią się rżnąć.

                    Zamień teraz słowa kobieta i mężczyzna i zobacz, czy w dalszym ciągu byłabyś tak radykalna.
                    Po prostu w naszej kulturze przyjęte jest, że kobietę brzydzą przypadkowe kontakty płciowe, a mężczyzn nie brzydzą.
                    • slotna Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 22.04.12, 22:40
                      > Zamień teraz słowa kobieta i mężczyzna i zobacz, czy w dalszym ciągu byłabyś ta
                      > k radykalna.
                      > Po prostu w naszej kulturze przyjęte jest, że kobietę brzydzą przypadkowe konta
                      > kty płciowe, a mężczyzn nie brzydzą.

                      To nie jest imo kwestia kultury, a biologii. Kobieta uprawiajac seks ryzykuje, facet przeciwnie.
                            • slotna Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 23.04.12, 17:11
                              pavvka napisał:

                              > A tu bym się spierał. Tzn. nie dysponuję danymi statystycznymi, ale wydaje mi s
                              > ię, że liczba kobiet szukających przygód seksualnych w ostatnich kilku dekadach
                              > znacznie wzrosła.

                              No ale nie wzrosla (o ile wzrosla) dlatego, ze zaczely sie podniecac kazdym chetnym cieciem, tylko dlatego, ze moga uprawiac seks bez konsekwencji.
                              • pavvka Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 23.04.12, 17:16
                                slotna napisała:

                                > No ale nie wzrosla (o ile wzrosla) dlatego, ze zaczely sie podniecac kazdym che
                                > tnym cieciem, tylko dlatego, ze moga uprawiac seks bez konsekwencji.

                                Ale ja się zgadzam z Ananke. Mężczyźni też się nie podniecają każdą chętną cieciówą, pod tym względem sytuacja jest symetryczna.
                                • slotna Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 23.04.12, 17:47
                                  > Ale ja się zgadzam z Ananke. Mężczyźni też się nie podniecają każdą chętną ciec
                                  > iówą, pod tym względem sytuacja jest symetryczna.

                                  Gdyby sytuacja byla symetryczna, to kobiety mialyby srednio tyle samo partnerow seksualnych, co mezczyzni, a prostytucja nie mialaby racji bytu. Tymczasem nierzad kwitnie, mezczyzni hetero maja w ciagu zycia przecietnie wiecej partnerek niz kobiety hetero partnerow; juz nie mowiac o homoseksualistach.
                                  • szarsz Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 23.04.12, 19:48
                                    slotna napisała:
                                    > Tymczasem nierzad kwitnie, mezczyzni hetero maja w ciagu zycia przecietnie wiecej partnerek
                                    > niz kobiety hetero partnerow.

                                    Zawsze, ZAWSZE mnie intrygowały te wyliczenia.
                                    No bo (u hetero)
                                    jeśli facet odbywa stosunek z kobietą. To kobieta odbywa stosunek z facetem. Inaczej się nie da, nie?
                                    Ergo: liczba stosunków odbytych przez kobiety = liczbie stosunków odbytych przez facetów.
                                    I teraz:
                                    Jeśli liczba facet ma średnio więcej partnerek niż kobieta partnerów to jak to interpretować?

                                    Na małych liczbach, jeśli średnia byłaby liczona jako arytmetyczna. Mamy ich po dziesięcioro:
                                    załóżmy, że jeden facet przespał się ze wszystkimi kobietami. Reszta nic.
                                    No to kobiety miały średnio (i jednocześnie dokładnie) po jednym partnerze.
                                    Faceci (9*0+1*10)/10 = .... 1! średnio po jednej partnerce!

                                    Jeśli odwrócić sytuację. Czyli że każdy z facetów sypia tylko z jedną kobietą, a reszta pozostaje nietknięta - wynik pozostaje identyczny.

                                    No i w każdej innej sytuacji też.

                                    To może nie arytmetyczna, ale jaka? Mówią? Czy powtarzają jak frazes o tej przewadze w liczbie partnerek?

                                    A może po prostu kobiet jest/było więcej? A może się do "rozwiązłości" nie przyznają?
                                    • ding_yun Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 23.04.12, 20:00
                                      szarsz napisała:

                                      >
                                      > A może po prostu kobiet jest/było więcej? A może się do "rozwiązłości" nie przy
                                      > znają?

                                      Czy przypadkiem nie jest tak, ze liczby o których mówimy oparte są głównie o ankiety w których podaje się liczbę partnerów seksualnych? Wtedy ten argument miałby sens, jestem w stanie uwierzyć, że kobiety nawet w anonimowej ankiecie podawałyby zaniżoną liczbę partnerów seksulanych.
                                      • szarsz Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 23.04.12, 20:50
                                        slotna napisała:
                                        > Wez pod uwage prostytutki

                                        Prostytutki biorę pod uwagę. Są kobietami. Odbywają stosunki seksualne. Powinny się liczyć w statystykach.

                                        > i seksturystyke.

                                        Właśnie. Jakiego procenta mężczyzn dotyczy? I jaka jest tu przewaga (w liczbie partnerów poza granicami kraju) mężczyzn nad kobietami?
                                                • verdana Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 24.04.12, 20:19
                                                  Kobiety uprawiasją przygodny seks, czując się jednocześnie winne. Jest rzeczą znaną, ze w ankietach podaje się zazwyczaj to, co dobrzxe świadczy o ankietowanym , a nie to, co jest prawdą. Większość osób, gdy wypełnia ankiety koryguje własny wizerunek - z wiekiem i wagą włącznie (stąd pyta sie o datę urodzenia czy przedzał wiekowy, bo pytanie o wiek jest zafałszowane w tragicznym stopniu). Z partnerami bywa tak samo. Kobiety podadzą 5 i ręka im nie drgnie, ale przy 50 zastanowią się trzy razy, "bo na ku.., wyjdę". Podobnie facet nie przyzna sie do tego,że w ogóle stosunków seksualnych nie odbywał, albo że ma lat czterdzieści i całe zycie spał tylko z własną żoną (pomyśli, zę i=jestem impotent, albo żaden ze mnie facet).
                                                  Ludzie NIE odpowiadają uczciwie na pytania w anonimowych ankietach, nie dlatego,z ę boją się zdemaskowania, ale że kreują jakiś obraz siebie.
                                                • nessie-jp Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 24.04.12, 20:24
                                                  > No coz, ja nie wierze, ze kobiety faktycznie uprawiaja przygodny seks, majac do
                                                  > stepne srodki antykoncepcyjne (co sugeruje Pavvka), uwazajac to za ok, nie boja
                                                  > c sie uszczerbku na opinii ("latwa", "puszczalska")

                                                  A ile jest takich kobiet? Które nie boją się uszczerbku na opinii?

                                                  Dostrzegasz, że w przypadku mężczyzny "uszczerbek na opinii" w przypadku wielu partnerek nie zachodzi, natomiast zachodzi "uszczerbek na opinii", gdy mają partnerek mało albo wcale?

                                                  Przecież to są doskonale przeciwwstawne siły.
                                                  • slotna Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 24.04.12, 20:36
                                                    > A ile jest takich kobiet? Które nie boją się uszczerbku na opinii?

                                                    Mniej wiecej tyle, co uprawiajacych ow seks. Ja sie nie boje, uprawiam, i bym o tym napisala w ankiecie. Gdybym sie bala, predzej bym NIE UPRAWIALA, bo o tym sie ktos moze dowiedziec (np. ten z ktorym spie...), a nie radosnie uprawiala i rownoczesnie udawala w anonimowej ankiecie, ze skad, wcale.

                                                    > Dostrzegasz, że w przypadku mężczyzny "uszczerbek na opinii" w przypadku wielu
                                                    > partnerek nie zachodzi, natomiast zachodzi "uszczerbek na opinii", gdy mają par
                                                    > tnerek mało albo wcale?

                                                    No jasne. Przyczyna jest ta sama, dla ktorej faceci maja wiecej partnerek.
                                                  • slotna Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 24.04.12, 20:41
                                                    W opisach tez sie troche dziwia, ale:

                                                    "Despite variation in the self-reported
                                                    numbers of sexual partners reported
                                                    among men and women, number of
                                                    partners in lifetime has been shown to
                                                    be consistently reported in NSFG and
                                                    other nationally representative household
                                                    surveys (44), and, in the general
                                                    household population, remains correlated
                                                    with HIV (45) and other STIs

                                                    (1,2,9,12,38,46–50)."

                                                    A tego juz sie zmyslic nie da.
                                        • pavvka Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 24.04.12, 11:52
                                          szarsz napisała:

                                          > > i seksturystyke.
                                          >
                                          > Właśnie. Jakiego procenta mężczyzn dotyczy? I jaka jest tu przewaga (w liczbie
                                          > partnerów poza granicami kraju) mężczyzn nad kobietami?

                                          Nie wierzę, żeby to jakoś bardzo znacząco zaburzało statystykę. Zresztą wystarczy poczytać forum "Faceci z Egiptu" żeby stwierdzić, że Polki też nie stronią od seksu za granicą.
                                          Matematyka nie kłamie, w skali globalnej mężczyźni i kobiety muszą mieć średnio z grubsza tyle samo partnerów seksualnych (jeśli liczymy tylko seks hetero).
                                          • slotna Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 24.04.12, 20:17
                                            > Nie wierzę, żeby to jakoś bardzo znacząco zaburzało statystykę. Zresztą wystarc
                                            > zy poczytać forum "Faceci z Egiptu" żeby stwierdzić, że Polki też nie stronią o
                                            > d seksu za granicą.

                                            Czytalam forum "Faceci z Egiptu" i potem nawet arabia.net, poniewaz bylam zafascynowana porazajaca glupota tych kobiet. I wnioski wyciagam z tej lektury zupelnie inne niz ty - uwazam, ze sformulowanie na wiki "temporary boyfriend" lepiej oddaje istote zjawiska. One nie szukaja przygody seksualnej, tylko romansu. Zakochuja sie w tych chlopakach, sponsoruja ich, doladowuja telefony, wracaja na urlopy w to samo miejsce, do tego jednego. Czasem wychodza za nich za maz. A taki "habis" jak jest ogarniety ma "stala partnerke" z kazdego turnusu.

                                            > Matematyka nie kłamie, w skali globalnej mężczyźni i kobiety muszą mieć średnio
                                            > z grubsza tyle samo partnerów seksualnych (jeśli liczymy tylko seks hetero).

                                            Tylko, ze badan nie robi sie w skali globalnej, a dla konkretnej populacji i zadne nie uwzgledni prostytutek, zwlaszcza tych, ktore sprzedaja sie wbrew swojej woli - bo ich po prostu nie ma w systemie.
                    • ananke666 Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 22.04.12, 23:02
                      anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                      > Zamień teraz słowa kobieta i mężczyzna i zobacz, czy w dalszym ciągu byłabyś ta
                      > k radykalna.
                      > Po prostu w naszej kulturze przyjęte jest, że kobietę brzydzą przypadkowe konta
                      > kty płciowe, a mężczyzn nie brzydzą.

                      Taak? Nie wiem, ilu i jakich Ty mężczyzn znasz, ale wśród moich znajomych wejście do łóżka z przypadkową starą, albo i starą i brudną babą nie wchodzi w grę. Dodam, że nie znam skrajnych desperatów ani męskich prostytutek. To po pierwsze. Po drugie, dochodzi aspekt biologiczny. U mężczyzny, który nie jest w żaden sposób podniecony, do stosunku nie dojdzie w ogóle, bo nie wystąpi erekcja. Jak już wystąpi, to zwykle ma z górki. U kobiety, która w ogóle nie jest podniecona, do stosunku może jak najbardziej dojść, tyle, że jej doznania będą się wahać od nieprzyjemnych do bolesnych i ni cholery nie daje się tego połączyć z kulturą.
              • kajaanna Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 13.04.12, 09:49
                Świątynna prostytucja związana była z przekonaniem, że od tego zależą plony.
                Każda dziewczyna musiała tak długo sterczeć przed bramą świątyni, aż któryś z pielgrzymów ją wybrał. Zarobione pieniądze oddawała kapłanom i dopiero potem mogła wracać do domu.
                Inaczej susza, szarańcza i głód...
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 12.04.12, 17:47
        > Koniec świata nadchodzi wielkimi krokami!!!

        Ale tak serio, ja już nie wiem, co gorsze:
        Promowanie "mody maryjnej", czyli skromności i kiecek do ziemi, czy promowanie szpilek i makijaży.

        Bo to pierwsze jest przynajmniej szczere: Ich ideałem jest skromość i zero seksu - no to ubieramy się bez seksapilu.

        Natomiast to drugie pakuje młode kobiety w sytuację, którą psychologowie nazywają podwójnym wiązaniem: dwa sprzeczne wymagania, których nie sposób jednoczesnie wypełnić. Otóż z jednej strony te dziewczęta mają nie używać swej seksualności, ale z drugiej strony mają "wyglądać kobieco", czyli z seksapilem, czyli zgodnie z tym co podnieca mężczyzn. Wydaje mi się, że to jest sytuacja powodująca już u wielu pokoleń kobiet psychiczne rozdarcie, histerie itd.: Wyglądać jak seksowna ozdóbka, laleczka na wystawie dla mężczyzn, ale broń Panie Boże nie robić użytku z tej swojej wystawionej na wystawie seksualności.
        • meduza7 Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 12.04.12, 18:00
          O, "moda maryjna"! Przypomniało mi się, jak to byłam dziewczęciem szesnastoletnim i na oazie takie właśnie wskazówki słyszałam od starszych animatorek. Spodnie be, krótkie spódnice be, dekolty be, prześwitujące be.
          To jest faktycznie rozdarcie - pokazać, że z jednej strony, kobieta w Kościele nie musi być moherem, ani pozapinaną pod samą szyję, nieumalowaną ascetką, a z drugiej - "nie kusić". I gdzie jest granica? Były czasy, gdy potępiano każdy makijaż, porządna kobieta nie malowała się i już. Czytałam, że ojciec Pio karcił kobiety, które chodziły w bluzkach z rękawami odsłaniającymi łokcie. Dziś raczej nikt nie uzna przedramienia czy łokcia za pokusę, no chyba że ma akurat fetysz taki. No więc?

          Swoją drogą, bez przesady z tymi skojarzeniami ze świątynną prostytucją, bo to pobrzmiewa właśnie jak takie moherowe moralizatorstwo - maluje się? to na pewno dziwka! (i sama się prosiła).
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 12.04.12, 18:10
            > Swoją drogą, bez przesady z tymi skojarzeniami ze świątynną prostytucją, bo to
            > pobrzmiewa właśnie jak takie moherowe moralizatorstwo - maluje się? to na pewno
            > dziwka! (i sama się prosiła).

            Zaraz, ale skąd wiesz, że kobiety uprawiające prostytucję świątynną były traktowane tak jak dziwki w naszej kulturze, czyli z pogardą? (O, sama podałaś przykład - że jak dziwka to sama się prosi - o co? - o gwałt zapewne.) Taka etykietka, że to nierząd, i w ogóle nazwa "prostytucja świątynna" - to jest etykietka kultury judeochrześcijańskiej. Mnie się wydaje, że te kobiety uprawiające seks w świątyni nie tylko świetnie się bawiły, ale w dodatku były szanowane.
            • meduza7 Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 12.04.12, 18:27
              Wtedy pewnie tak, ale dziś nie sądzę, by można było pozbyć się tego judeochrześcijańskiego spojrzenia. Za głęboko ono przetrawiło całą kulturę. Traktowanie seksu jako sacrum? No niby mówi się, czy próbuje mówić o "świętości aktu małżeńskiego", ale i tak wokół wszelkich spraw z seksem związanych unosi się odorek grzechu. Gdzieś jeszcze na potworum wklejany był artykuł o problemach kobiet, które przy każdym stosunku z własnym przecież ślubnym mężem zżera niepokój i poczucie winy - czy nie przekroczyły jakiejś granicy, i co, jeśli tak?
              Nie, nie sądzę, by był możliwy powrót do takiego traktowania seksu, jak w świątyniach Astarte. No chyba, że za kolejne dwa tysiące lat...?
            • andrzej585858 Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 12.04.12, 18:48
              anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

              > Zaraz, ale skąd wiesz, że kobiety uprawiające prostytucję świątynną były trakto
              > wane tak jak dziwki w naszej kulturze, czyli z pogardą? (O, sama podałaś przykł
              > ad - że jak dziwka to sama się prosi - o co? - o gwałt zapewne.) Taka etykietka
              > , że to nierząd, i w ogóle nazwa "prostytucja świątynna" - to jest etyki
              > etka kultury judeochrześcijańskiej. Mnie się wydaje, że te kobiety uprawiające
              > seks w świątyni nie tylko świetnie się bawiły, ale w dodatku były szanowane.

              Przede wszystkim to może warto zastanowić się czy coś takiego jak prostytucja świątynna w ogóle istniała czy tez jest to tylko stereotypowe myślenie poparte tylko i wyłącznie kilkoma źródłami i to jeszcze źle interpretowanymi. Wiem że były jakies prace na ten temat ale musze poszukac dokladniejszych informacji.
              Teraz mogę podac tylko jedno źródło na ten temat:

              www.cambridge.org/gb/knowledge/isbn/item1174767/?site_locale=en_GB
              >
            • gaja78 Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 12.04.12, 21:51
              anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

              > Zaraz, ale skąd wiesz, że kobiety uprawiające prostytucję świątynną były trakto
              > wane tak jak dziwki w naszej kulturze, czyli z pogardą? (O, sama podałaś przykł
              > ad - że jak dziwka to sama się prosi - o co? - o gwałt zapewne.) Taka etykietka
              > , że to nierząd, i w ogóle nazwa "prostytucja świątynna" - to jest etyki
              > etka kultury judeochrześcijańskiej. Mnie się wydaje, że te kobiety uprawiające
              > seks w świątyni nie tylko świetnie się bawiły, ale w dodatku były szanowane.

              Ile kobiet sprawowało realną władzę w starożytnej Grecji ? Ile zachowało się dzieł kobiet-filozofów czy innych twórców, choćby w cudzych przekazach ? Ile jest śladów wpływu kobiet na ówczesną kulturę w innej roli, niż kobiety uzależnionej od woli mężczyzn ? Mi to wystarcza, żeby nakreślić sobie obraz tej świetnej zabawy i szacunku, które były udziałem kobiet.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 22.04.12, 14:01
                gaja78 napisała:

                > Ile kobiet sprawowało realną władzę w starożytnej Grecji ? Ile zachowało się dz
                > ieł kobiet-filozofów czy innych twórców, choćby w cudzych przekazach ? Ile je
                > st śladów wpływu kobiet na ówczesną kulturę w innej roli, niż kobiety uzależnio
                > nej od woli mężczyzn ? Mi to wystarcza, żeby nakreślić sobie obraz tej świetnej
                > zabawy i szacunku, które były udziałem kobiet.

                A w starożytnej Grecji była prostytucja świątynna? Bo nie wiem.
                Czasy, o których mówię, są raczej dużo starsze i niewiele przekazów z nich się zachowało.
                Ale nie upieram się, bo się mało znam. Na wiki podają różnorodne przykłady prostytucji sakralnej, tak że moim zdaniem nie warto przykładać do tego współczesnych klisz.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 12.04.12, 18:17
            > To jest faktycznie rozdarcie - pokazać, że z jednej strony, kobieta w Kościele
            > nie musi być moherem, ani pozapinaną pod samą szyję, nieumalowaną ascetką, a z
            > drugiej - "nie kusić". I gdzie jest granica?

            Samo stawianie problemu w kategoriach, że musi istnieć granica, za którą zaczyna się kuszenie - to jest wg mnie błąd, przejaw naszej patriarchalnej kultury. Wystarczy wyjść poza te kategorie i problem znika. Czy ktokolwiek umiałby powiedzieć o mężczyźnie, że mężczyzna kogoś kusi? Nie - a przecież mężczyzna swobodnie dysponuje swoją seksualnością. Więc co by było, gdyby kobiety zaczęto traktować jak mężczyzn? Nie byłoby kuszenia, tylko swobodny wybór.
        • ding_yun Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 12.04.12, 18:15
          anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

          Wyglądać jak se
          > ksowna ozdóbka, laleczka na wystawie dla mężczyzn, ale broń Panie Boże nie robi
          > ć użytku z tej swojej wystawionej na wystawie seksualności.
          >

          Ależ ma zrobić użytek - przywabić przyszłego męża. Tylko absolutnie z nim nie spać, bo narzeczeństwo to nie czas poznawania siebie, tylko wychowania faceta do czystości. Ma się nauczyć opierać pokusie, to po ślubie nie będzie nas zdradzał. Jeśli się z nim prześpimy, a on będzie nas zdradzał po ślubie, to nasza wina. W tym szaleństwie jest metoda.
          • meduza7 Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 12.04.12, 18:42
            Nie wiem, gdzie toto się wklei, więc na wszelki wypadek zaznaczam, że odpowiadam Anuszce wink

            Zgadza się i dlatego ja właściwie powtarzam trochę to, co Ty powiedziałaś - że to jest rozdarcie i jakaś sprzeczność. Bo przecież Kościół jest przedstawicielem tej patriarchalnej tradycji, strzeże jej. W Kościele właśnie mamy ten archetyp kusicielki - Ewy i przeciwstawioną jej czystą dziewicę Maryję. I przez wieki tak właśnie było - seks jako taki jest zły, a jedynym jego usprawiedliwieniem jest rozmnażanie się.
            Znaczy, jeśli teraz Kościół w jakiś sposób zmienia taktykę i zachęca by jednak podkreślać swą seksualność - a jednocześnie podkreślanie podkreślaniem, ale do "rozpusty" przecież zachęcać nie może wink - to gdzieś pewnie nadal stawia tę granicę i mnie ciekawi, gdzie ona jest. Kobiety już nie muszą przecież, jak za czasów św. Pawła, zakrywać głów. Nikt nie potępia za makijaż, odsłanianie kostek (kolan już nie jestem pewna), czy łokci. No więc?

            Oj dobra, ja tu sobie snuję rozważania o podkreślaniu seksualności, a to wszystko, podejrzewam, pewnie i tak się sprowadza z grubsza do tych rad z podręcznika dla żon z lat 50-tych... wink
            • andrzej585858 Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 12.04.12, 19:12
              meduza7 napisała:


              >
              > Zgadza się i dlatego ja właściwie powtarzam trochę to, co Ty powiedziałaś - że
              > to jest rozdarcie i jakaś sprzeczność. Bo przecież Kościół jest przedstawiciele
              > m tej patriarchalnej tradycji, strzeże jej. W Kościele właśnie mamy ten archety
              > p kusicielki - Ewy i przeciwstawioną jej czystą dziewicę Maryję. I przez wieki
              > tak właśnie było - seks jako taki jest zły, a jedynym jego usprawiedliwieniem j
              > est rozmnażanie się.

              Kościół nie zmienia żadnej taktyki, raczej w wielu kwestiach wraca do źródeł a jak wyglądała ta patriarchalna tradycja w Kościele starozytnym i jaka była pozycja kobiety w Kosciele ? -świetnie opisała to prof. Wipszycka - kiedyś przepisałem fragment książki poświęcony temu zagadnieniu, warto zapoznać się z tym tekstem:

              forum.gazeta.pl/forum/w,16182,110711279,110711279,Kosciol_a_kobiety_cz_1.html
              • seidhee Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 13.04.12, 09:27
                > Kościół nie zmienia żadnej taktyki, raczej w wielu kwestiach wraca do źródeł a
                > jak wyglądała ta patriarchalna tradycja w Kościele starozytnym i jaka była poz
                > ycja kobiety w Kosciele ?

                Średnio mnie to interesuje, szczerze mówiąc. Jako była "oazówka" doskonale pamiętam, jaka jest sytuacja kobiety w kościele, do starożytności (btw. czy słowo "starożytność" nie odnosi się przypadkiem do czasów sprzed narodzin Jezusa?) wracać nie muszę.
                  • andrzej585858 Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 13.04.12, 13:30
                    slotna napisała:

                    >
                    > Jesli wraca do zrodel, to znaczy, ze teraz jest oddalony od nich oddalony, czyl
                    > i zmienia taktyke juz co najmniej po raz drugi.

                    Jednak ciągle traktujesz Kosciół jak partie polityczną - to może polityka zajmij się? Powrót do źródeł oznacza nie zmianę taktyki - bo niby co ma zmieniać? doktrynę?pozostaje niezmieniona, jest po prostu wyrażana innym językiem,

                    Aha i jeszcze jedno stariżtność jeżeli hodzi o historię KOscioła ma nieco inną cezurę czasową niż w historii powszechnej - starożytność kończy się wraz z datą smierci Grzegorza Wielkiego, inni przyjmują smierc Jana Damasceńskiego, w kazdym bądż razie trwa do mniej więcej 600 roku.
                    >
                    • slotna Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 13.04.12, 13:44
                      > Jednak ciągle traktujesz Kosciół jak partie polityczną - to może polityka zajmi
                      > j się? Powrót do źródeł oznacza nie zmianę taktyki - bo niby co ma zmieniać? d
                      > oktrynę?pozostaje niezmieniona, jest po prostu wyrażana innym językiem,

                      Skoro WRACA to znaczy, ze sie ZMIENIA. Najpierw byl blisko zrodel, potem sie ODDALIL, a teraz WRACA. Powrot to tez ZMIANA. I to koniecznie co najmniej druga, bo najpierw musialo byc oddalenie, skoro teraz mamy powrot. O co ci chodzi z partia polityczna pojecia nie mam.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 12.04.12, 20:04
              > Znaczy, jeśli teraz Kościół w jakiś sposób zmienia taktykę i zachęca by jednak
              > podkreślać swą seksualność - a jednocześnie podkreślanie podkreślaniem, ale do
              > "rozpusty" przecież zachęcać nie może wink - to gdzieś pewnie nadal stawia tę gra
              > nicę i mnie ciekawi, gdzie ona jest.

              Mnie nie ciekawi. Samo istnienie granicy jest problemem. Jak już mówiłam, jest powodem tej schizofrenii, w którą ładowane są kobiety: jednocześnie być kobiecą, ale nie mieć seksapilu.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 22.04.12, 13:52
          croyance napisała:

          > Wlasnie, co jest, kurde! Za moich czasow oazowych nie wolno bylo sie malowac, s
          > zpilki narzedzie szatana, tylko dlugie spodnice i zwiazane wlosy. Czuje sie pok
          > rzywdzono dziejowo w obliczu tych nowych informacji big_grin

          Czekajcie, ja już rozumiem!
          Oni po prostu zmienili front walki.

          Wtedy nie było zagrożenia homoseksualizmem, transseksualizmem i feminizmem, czyli zacieraniem płci, gdzie nie wiadomo, kto chłop, kto baba. Więc walczyli z epatowaniem seksualnością.

          Ale teraz nagle zobaczyli, że kto nie epatuje seksualnością, ten siłą rzeczy zaciera owe różnice płciowe. Więc z dwojga złego wolą, żeby kobiety już epatowały, bo to przynajmniej ratuje świat przed inwazją babochłopów i chłopobab.
          • nessie-jp Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 22.04.12, 15:27
            > Ale teraz nagle zobaczyli, że kto nie epatuje seksualnością, ten siłą rzeczy za
            > ciera owe różnice płciowe. Więc z dwojga złego wolą, żeby kobiety już epatowały

            Tak, to jest ta klasyczna schizofrenia wymagań. Kobieta ma być skromna, ale podkreślać kobiecość. Ma się nie stroić i nie podkreślać swojej urody, ale nie wolno jej być androgyniczną. Ma być jednocześnie atrakcyjna i niewyzywająca, jednocześnie nie prowokować i pociągać kobiecością, nie interesować się mężczyznami i jednocześnie broń Boże tym brakiem zainteresowania nie sugerować, że jest lesbijką wink
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 22.04.12, 17:00
              nessie-jp napisała:

              > Tak, to jest ta klasyczna schizofrenia wymagań. Kobieta ma być skromna, ale pod
              > kreślać kobiecość. Ma się nie stroić i nie podkreślać swojej urody, ale nie wol
              > no jej być androgyniczną. Ma być jednocześnie atrakcyjna i niewyzywająca, jedno
              > cześnie nie prowokować i pociągać kobiecością, nie interesować się mężczyznami
              > i jednocześnie broń Boże tym brakiem zainteresowania nie sugerować, że jest les
              > bijką wink

              To mi przypomina o pokrewnym zjawisku, które bardzo mnie bawi. W zależności od aktualnie panującej mody, moraliści pomstują:
              a) Ku czemu idzie ten świat, już nie wiadomo, kto chłopak, kto dziewczyna
              b) Ku czemu idzie ten świat, dziewczyny z gołymi brzuchami latają jak cizie jakieś
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 12.04.12, 20:00
        truscaveczka napisała:

        > Swoją drogą - czemu kościelne organizacje nie prowadzą kursów dla chłopaków, ja
        > k walczyć z trądzikiem, budować kaloryfer na brzuchu i dobierać stroje, o samod
        > zielnym przyszywaniu guzików nie wspomnę?

        A nie nie nie nie nie!... Są kursy paintballa! Chociaż to bardziej skierowane do żonatych i dzieciatych... tygodnik.onet.pl/32,0,73593,walka_wporze_teleranka,artykul.html
      • anutek115 Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 12.04.12, 20:03
        O, to, to, sama chciałam spytać!

        Najpierw chciałam spytać, czy są jakieś kursy dla chlopców - jak o siebie zadbać, albo jak zupę ugotować, bo - nie wiem, czy jest to ogolnie dostępna prawda - mężczyźni też jedzą, a nie do wszystkich dociera, że nie smerfy gotują to, co na stół wyjeżdża, oraz, że jedzenie kosztuje, albo jak guzik przyszyć, albo w ogóle szyć (dekupaż to nie, bo kolczyków nie noszą, ale szycie, czemu nie?). Przecież, że zacytuję "Gotowanie i szycie to tylko część zajęć, i to nie najważniejsza. Chodzi w nich o pokazanie, że nie trzeba mieć worka pieniędzy, by zrobić coś fajnego i się dobrze poczuć. Przecież fajne przyjęcie można zrobić z tego, co akurat jest w lodówce. To samo z szyciem. Wystarczy igła z nitką, żeby powstało coś fajnego. Nie przypadkiem o tym mówimy. Pokazujemy, że ludzie, którzy chodzą do kościoła, to niekoniecznie starsze panie z różańcami w ręku.", czyli, jednym słowem, rzecz pasuje i do chłopców, i do dziewcząt.

        A potem przeczytałam: Wiele dziewczyn pogubiło się. Nie szanują się albo robią z siebie chłopaków. A przecież kobieta powinna być ciepła i delikatna. Chcemy im pokazać alternatywę."

        Robią z siebie chlopaków. Bo, między innymi, nie potrafią szyć. Ani gotować. Jak rozumiem, chłopcy nie potrafią, i to jest git i wszystko jedno. Oni nie muszą wiedzieć, że fajnie jest upichcić coś z tego, co akurat ma się w lodowce. Dziewczęt przyuczymy, i już nie będą z siebie robić chlopaków. Zwłaszcza, jak się przy okazji nauczą malować i na szpilkach chodzić.

        Jakoś mnie to nie dziwi.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 12.04.12, 20:09
          > A potem przeczytałam: Wiele dziewczyn pogubiło się. Nie szanują się albo robią
          > z siebie chłopaków.

          Dla mnie to odwieczna zagadka, co to znaczy: się nie szanować? Bo tak jak rozszyfrowuję, co ludzie mają na myśli, gdy to mówią - to wychodzi na to, że "nie szanować siebie" oznacza dawać mężczyznom łatwy pretekst, żeby nie musieli już cię szanować.
    • ananke666 Re: Kurs na podwładną czyli kościół odkrywa kobie 12.04.12, 21:12
      Nie bardzo rozumiem, o co tu biega, tak szczerze mówiąc. Pomstuje się na panny, że się malują i latają na obcasach, a potem chcą na oazie uczyć tego nastolatki. Hm.

      I bardzo chciałabym zobaczyć, jak się robi kolczyki i decoupage z niczego. W przypadku kolczyków dajmy na to tnie się zębami nieistniejący drut? wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka