Dodaj do ulubionych

"Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dzieci"

18.05.12, 08:40
Posłanka pracuje, zamiast siedziec zamknięta w domu z dziećmi.

Kobieta robi w życiu tak, jak czuje się komfortowo.
Ale zwracam uwagę na komentarze internautów: potępienie.
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 09:10
      Cóż się dziwisz, im więcej przykładów (i to przykładów także i tych widocznych w mediach) rodzin, gdzie ojciec jest ojcem i zajmuje się swoim własnym dzieckiem, domów, gdzie facet współuczestniczy w organizacji życia codziennego, tym większe wymagania społeczne wobec "zwykłych misiów", którzy nagle dowiadują się, że obowiązki przy dziecku i w domu to NORMA. Jakby Tobie ktoś szalone wymagania nagle zaczął stawiać i rewolucję obyczajową, która Ci w poprzek planów, wprowadzać via massmedia, to też byś protestowała wink
    • triss_merigold6 Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 09:15
      W wypadku 3 tygodniowego dziecka jednak priorytetem powinien być jego komfort i zdrowie, a nie ambicje matki. I nie, nie chodzi o zamknięcie kobiety w domu, bo pani jest wykształcona, ma jakąś pozycję zawodową i wsparcie najbliższej rodziny, tylko o idiotyczne udawanie, że urodzenie dziecka niczego nie zmienia. Jak w "Blaszanym bębenku", baba rodzi w polu, zawija w chustę i wraca do wykopywania ziemniaków.
      Pani Pomaska, podobnie jak wcześniej posłanka Mucha, strzela w kolano wszystkim kobietom, które uznają za stosowne poświęcenie kilku miesięcy po porodzie na opiekę nad bardzo małym dzieckiem, poznanie go i regenerację własnego organizmu. Bo wychodzi na to, że są leniwymi, nieambitnymi krowami z pieluchowym zapaleniem mózgu.
      • mary_ann Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 09:32
        triss_merigold6 napisała:

        > W wypadku 3 tygodniowego dziecka jednak priorytetem powinien być jego komfort i
        > zdrowie, a nie ambicje matki. I nie, nie chodzi o zamknięcie kobiety w domu
        >
        , bo pani jest wykształcona, ma jakąś pozycję zawodową i wsparcie najbliższ
        > ej rodziny, tylko o idiotyczne udawanie, że urodzenie dziecka niczego nie zmien
        > ia.

        Dokładnie tak.


        > Pani Pomaska, podobnie jak wcześniej posłanka Mucha, strzela w kolano wszystkim
        > kobietom, które uznają za stosowne poświęcenie kilku miesięcy po porodzie na o
        > piekę nad bardzo małym dzieckiem(...)


        Także tu pełna zgoda. P. Pomaska oczywiście ma pełne prawo do własnych wyborów, ale efekt uboczny jej wyboru - zamierzony czy nie - jest dokładnie taki.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 09:33
        Ale tej pani tak jest komfortowo.
        I znowu pojawia się tu problem jedynie słusznego dla feministek modelu kobiecości.
        Ta pani nie "uznają za stosowne poświęcenie kilku miesięcy po porodzie na opiekę nad bardzo małym dzieckiem, poznanie go i regenerację własnego organizmu", i tak jest jej dobrze. Na pewno jest wiele kobiet, które mają takie potrzeby jak ona. Mają do wyboru albo w ogóle nie mieć dzieci, albo zajmować się nimi po swojemu.

        Nie przesadzajmy z tym uszczerbkiem dla komfortu 3-tygodniowego dziecka. Przecież ona wyjeżdża raz na 2 tygodnie na 3 dni!!! Bez jaj!!!
        • triss_merigold6 Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 09:42
          Masz dzieci? Bo ja mam dwójkę, młodsze ma 10 miesięcy i po macierzyńskim wróciłam do pracy w niepełnym wymiarze godzin, a gros opieki sprawował i sprawuje ojciec małej, który pracuje na zmiany i jest dużo w domu.
          3 dni dla noworodka to dużo, a matka nie jest tu w stanie żadnej wyższej konieczności tj. nie trafia do szpitala z wypadku, tylko upiera się realizować politycznie.
          Twierdzisz, że one nie mają takich potrzeb - ok, ale w takim razie niech sobie siedzą cichutko w kąciku zamiast lansować swoje wybory jako politpoprawne, wartościowe i godne naśladowania.
          • turzyca Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 23:20
            Dobra, czy ja jestem jedyna, ktora zauwaza, ze to lansowanie swoich wyborow jest po prostu odpowiedzia na zarzuty pana Dudy, ktory zamiast przeprosic za przegiecie w wykonaniu swoich zwiazkowcow to szedl w zaparte, bo jesli baba chce karmic dziecko, to niech siedzi w domu?


            I czy tylko mnie sie wydaje, ze opis codziennosci odnosil sie do stanu z okresu ciazy, bo jesli odnosilby sie do aktualnego to pani poslanka powinna byla byc w Sejmie takze dwa tygodnie przed tym oslawionym glosowaniem czyli w ciagu tygodnia po porodzie? Nie chce mi sie sprawdzac na stronie Sejmu, ale nie pamietam, zeby brukowce sie tym zajmowaly, wiec raczej odpuscila i przyjezdza na to, co wazne.
            • dakota77 Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 19.05.12, 09:13
              Otoz to. To przeciez nie tak, ze poslanka stwierdzila " jestem super matka, wzorem dla innych matek. Pojde do mediow o tym opowiedziec i nawrocic je na sluszna droge"
              Byla taka a nie inna sytuacja ze zwiazkowcami, cala rozmowa o tym, jak poslanka probuje pogodzic prace w sejmie z macierzynstwem wynikla wlasnie z tego, jakie slowa padly podczas blokady sejmu.
            • joa66 Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 19.05.12, 10:05
              Ale z tekstu nie wynika, że to kwestia tylko tego głosowania, byc może byłą też w Sejmie tydzień wczesniej , ale przede wszystkim to też jej plany na najbliższą przyszłość. Dopiero kiedy dziecko "podrosnie" cokolwiek to znaczy (3 miesiące, 6, 9??) zamierza je brać ze sobą do Warszawy.

              Mając możliwośc nieobecności usprawiedliwionej (patrz post triss) stwierdziła, kobieta w podobnej sytuacji POWINNA iśc do pracy jeżeli czyje się na siłach. Biorąc pod uwagę, że coraz więcej osób nie ma umów o pracę, to jest to bardzo fajna wskazówka dla pracodawców.

              Jedyne co tłumaczyłoby tę całą sytuację to ewentualna bezmyslność dziennikarza, który na przykąłd powycinał zbędne, jego zdaniem, słowa posłanki.
        • seidhee Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 09:53
          Moim zdaniem model macierzyństwa pani Pomaskiej czy jakiejkolwiek innej pani nie ma większego znaczenia i jest jej osobistą sprawą tak długo, jak długo inne kobiety mają prawo do pozostania w domu z dzieckiem.
          Poza tym akurat jej sytuacja jest dość specyficzna - ma męża nie pracującego na etacie i stać ją na nianię.
          Ja nie przypuszczam, żebym w 3 tygodnie po urodzeniu dziecka była w stanie myśleć o czymkolwiek innym poza "kiedy ja się wreszcie wyśpię" i "czemu ono znowu ryczy", i zamierzam sobie na to pozwolić.
        • mary_ann Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 10:02
          > Nie przesadzajmy z tym uszczerbkiem dla komfortu 3-tygodniowego dziecka. Przeci
          > eż ona wyjeżdża raz na 2 tygodnie na 3 dni!!! Bez jaj!!!
          >

          Dla trzytygodniowego dziecka 1 dzień, 3 dni rok i wieczność to to samo.
          Odnoszę niekiedy wrażenie, że niektórzy bardziej się przejmują odczuciami opuszczanego na kilka dni kota niż noworodka (tak, 3 tygodnie to noworodek, nie niemowlę nawet).

          Poza komfortem psychicznym jest jeszcze kwestia karmienia, nie do pogodzenia z wyjazdami. Można karmić dłużej, można krócej, w ogóle obowiązku nie ma, ale nie jest tak, że dla zdrowia dziecka jest to sprawa zupełnie obojętna.
        • mary_ann Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 10:06
          anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

          > Ale tej pani tak jest komfortowo.

          Tylko, że ta pani już nie jest sama. I powinna przywyknąć do myśli, że od tej pory liczy się nie tylko jej komfort, ale także komfort człowieka, którego zdecydowała się urodzić. I on tu stoi na słabszej pozycji, bo chwilowo to ona jest gwarantem jego komfortu.
            • mary_ann Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 11:43
              alanta1 napisała:

              > mary_ann napisała:
              >
              > > I on tu stoi na słabszej pozycji, bo chwilowo to ona jest gwarantem jego
              > komfortu.
              >
              > O, znowu stereotyp. Nie ona tylko oni, rodzice. Oboje.

              No, sorry, świat tak jest urządzony, że dla 3 tygodniowego dziecka matka odgrywa nieco inna rolę niż ojciec. Może mi się to podobać albo nie, ale tak po prostu jest. Nie przekraczajmy granic absurdu udowadniając, że ojciec zastąpi karmiącą matkę.
              Przypominam, że mówimy o 3-tyg. osesku, nie o urlopach "tacierzyńskich".
                • mary_ann Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 12:05
                  > Nie przekraczajmy granic absurdu udowadniając, że dziecko MUSI być do cycka uwi
                  > ązane. Mleko można ściągnąć, zamrozić, podać butelką, mieszanki też nie zabijaj
                  > ą tongue_out

                  Ściągać pokarm na cały dzień albo i dłużej? Fiu fiu, no, chciałabym tak potrafić.
                  Mieszanki nie zabijają, owszem. Co nie zmienia faktu, że nie stanowią optymalnego modelu żywienia noworodka - zatem mam prawo się szczególnie nie zachwycać.
                  • alanta1 Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 12:50
                    mary_ann napisała:

                    > Ściągać pokarm na cały dzień albo i dłużej? Fiu fiu, no, chciałabym tak potrafić.

                    No jak możesz nie potrafić, przecież KAŻDA matka to potrafi tongue_out

                    W czasach nawału zbierałam takie ilości mleka, ze na kilka dni miałam pomrożone. Co się przydawało przy spadku prolaktyny, gdy cycki nie nadążały z produkcją. I przy wyjazdach, tatuś karmił.

                    > zatem mam prawo się szczególnie nie zachwycać.

                    Nikt nie zmusza do zachwytów. Ale potępianie tego nazywane jest terrorem laktacyjnym i jest bardzo paskudnym zjawiskiem, który wiele kobiet doprowadził do nerwic.
                    • mary_ann Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 13:05
                      >>Nikt nie zmusza do zachwytów. Ale potępianie tego nazywane jest terrorem laktacyjnym i jest bardzo paskudnym zjawiskiem, który wiele kobiet doprowadził do nerwic.

                      Szczerze - mam w głębokim poważaniu, jak ktoś nazwie otwarte, acz kulturalne wyrażanie przekonania, że karmienie piersią jest najzdrowszym sposobem odżywiania noworodka i niemowlęcia.
                      • ambivalent Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 14:38
                        Nikt nie mowi, ze nie jest. Ale, nawet kulturalne, wyrazanie opinii, ze jest to JEDYNY SLUSZNY sposob jest troche pojechane. A co do sciagania: sa matki, ktore sciagaja pokarm miesiacami. Z roznych powodow. I zyja. Ich dzieci tez smile
                        I o zgrozo! sa matki, ktore WYBIERAJA karmienie mieszanka. I tez zyja. Ich dzieci tez big_grin

                        mary_ann napisała:

                        > Szczerze - mam w głębokim poważaniu, jak ktoś nazwie otwarte, acz kulturalne wy
                        > rażanie przekonania, że karmienie piersią jest najzdrowszym sposobem odżywiania
                        > noworodka i niemowlęcia.
                        • mary_ann Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 14:56
                          >>A co do sciagania: sa matki, ktor
                          > e sciagaja pokarm miesiacami. Z roznych powodow. I zyja. Ich dzieci tez smile

                          Naprawdę nie chciałabym ciągnąc wątku laktacyjnego, jednak nieśmiało przypominam, że mówimy o matce wyjeżdżającej na trzy dni. TRZY dni. Czy w obliczu tego faktu możemy jednak porzucić odważną hipotezę, że karmi? (Zaznaczam, że teoria początkowego nawału laktacyjnego, który w dłuższej perspektywie rozwiąże problem, jakoś mnie nie przekonujesmile

                          Tak, dzieci karmione od początku butelką żyją. Nie napisałam, że karmienie sztuczne zabija, lecz że karmienie piersią jest optymalne. To fakty medyczne, a nie przekonania decydują o tym, że wybór między tymi dwiema opcjami nie jest do końca wyborem równoważnym.
                          • ambivalent Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 15:05
                            Terror laktacyjny, jak powiedziala juz Alanta. Wszystko jest kwestia wyboru. Faktem jest, ze wybor zawsze wydaje sie byc zly albo gorszy, ale takie juz uroki rodzicielstwa smile

                            mary_ann napisała:

                            > Tak, dzieci karmione od początku butelką żyją. Nie napisałam, że karmienie sztu
                            > czne zabija, lecz że karmienie piersią jest optymalne. To fakty medyczne, a nie
                            > przekonania decydują o tym, że wybór między tymi dwiema opcjami nie jest do ko
                            > ńca wyborem równoważnym.
                      • slotna Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 19.05.12, 01:59
                        > Szczerze - mam w głębokim poważaniu, jak ktoś nazwie otwarte, acz kulturalne wy
                        > rażanie przekonania, że karmienie piersią jest najzdrowszym sposobem odżywiania
                        > noworodka i niemowlęcia.

                        Agnieszka Pomaska: "Moja starsza córeczka ma półtora roku, ją też karmiłam piersią, więc wiem, że muszę zostawiać w domu mleko świeże i mrożone. I wtedy, gdy nie dam rady wrócić na czas karmienia, mąż Maciej ją karmi zostawionym przeze mnie mlekiem. Bo młodsza córeczka jest karmiona tylko mlekiem matki, nie je nic innego."
          • jottka Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 10:31
            triss_merigold6 napisała:

            > Powiem otwarcie dlatego, że baba jest w połogu w tym momencie. I to nie jest odpowiednia chwila na bardzo intensywną pracę.

            to ty tak uważasz. i tyle. a ona może uważać inaczej i to jej prawo. do tego nie wiesza dziecka w chuście na drzewie, po czym oddala się podśpiewując, tylko zostawia małe pod opieką najmarniej jednej bliskiej osoby. wnosić też można, że będąc matką już drugiego dziecka orientuje się nieco w potrzebach i życzeniach takiego malucha i ma to z mężem przepracowane.

            tak naprawdę co by ona, posłanka, nie zrobiła, będzie źle. jeśli okaże się zanadto "nieprzywiązana" do dziecka, to - w najłagodniejszej wersji - usłyszy, że czyni mu nieodwracalną krzywdę. jeśli zaś nosa by z domu nie wyściubiła, to by się zapewne wkrótce dowiedziała, że wreszcie zobaczyła na czym bycie kobietą polega i że posłowanie to co najwyżej dla kobiet po 60tce, a i to nie wiadomo, bo wtedy przecież trzeba wnuki bawić.

            osobista mamusia kiedyś wyznała, że bodaj po półtora miesiąca ze mną, jakże uroczym i zdrowym niemowlęciem, rwała się do pracy, bo czuła że jeszcze jeden dzień i zacznie orbitować. możliwe, że u innych to się szybciej zaczyna, a skoro ma możliwość odpowiedniego zaopiekowania się dzieckiem, to nie widzę powodów do wtrącania się w jej wybory.
            • triss_merigold6 Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 10:36
              Nikt by się w jej wybory nie wtrącał (poza najbliżsżą rodziną?), gdyby nie opowiadała o nich z dumą w mediach ogólnopolskich machając prawem do samorealizacji jak sztandarem.uncertain

              Między przebywaniem z niemowlęciem 24/7 bez chwili na samodzielne wyjście do kibla, a zostawianiem na parę dni noworodka, jest parę wariantów pośrednich, nie sądzisz?
            • ding_yun Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 11:20
              możliwe, że u innych to się szybciej zaczyna, a skoro ma
              > możliwość odpowiedniego zaopiekowania się dzieckiem, to nie widzę powodów do w
              > trącania się w jej wybory.

              Wtrącać się w prywatne wybory koleżanki czy sąsiadki nie zamierzam, ale jeśli ktoś udziela wywiadu dotyczącego własnej wizji macierzyństwa to daje jednak przyzwolenie, żeby się do tej wizji odnieść - pozytywnie czy negatywnie. Wydaje mi się, że w komentowaniu konkretnego postępowania (postępowania, a nie osoby, bo nie mam zamiaru nazywać jej ani głupią pindą ani bohaterką) nie ma nic złego.

              Każdy wybór jest dobry IMO o ile nie robi się czegoś na siłę. Wydaje mi się, że agresja skierowana w tę kobietę wynika głównie z tego, że większość kobiet nie ma ani energii ani ochoty na powrót do bardzo intensywnego życia w kilka tygodni po urodzeniu dziecka, natomiast po kolejnym artykule z serii "dziecko nic nie zmienia w życiu" zaczyna czuć, że coś może z nimi nie tak - a nie zaprzeczycie chyba, ze to się ostatnio zrobił popularny trend. On ma swoje plusy i minusy - do plusów na pewno należy zaliczyć aktywizację tatusiów i rozprawianie sie z przekonaniem, że dziecko to koniec wszystkiego. Ale są osoby, które biorą
              ten trend bardzo poważnie. Ostatnio na spotkaniu rodzinnym miałam okazję rozmawiać z mamą prawie trochę ponad półrocznego dziecka. Jedna z kuzynek (zresztą sporo od niej młodsza) zapytała ją jakie teraz mają z mężem plany. I ona się tym pytaniem bardzo przejęła, zaczęła się dosłownie tłumaczyć z tego, że ostatnie miesiące spędziła z dzieckiem w domu, ale tak naprawdę to tego nie chciala, miała odłozone pieniądze na podróż i bardzo chciała wyruszyć z dzieckiem na backpacking po Tajlandii, ale mąż się nie chciał zgodzić. I dlatego ona siedzi w domu, ale już ma załatwioną pracę i naprawdę nie jest tak, że jej się zwoje mózgowe od dziecka prostują (dokładnie takiego sformułowania użyła). Osoba, która zadała niefortunne pytania nakryła się w poczuciu zakłopotania uszami i oddaliła w drugi koniec pokoju, a ja zostałam z opadniętą szczęką - jeszcze nie widziałam, żeby 35-letnia kobieta tak gęsto tłumaczyła się z oczywistego dość dla mnie faktu, że pół roku po porodzie spędziła z dzieckiem w domu.
              • alanta1 Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 11:45
                ding_yun napisała:

                > Wydaje mi się, że w komentowaniu konkretnego postępowania (postępowania, a nie osoby, bo nie mam zamiaru nazywać jej ani głupią pindą ani bohaterką) nie ma nic złego.

                Właśnie o to chodzi. Ale personalne jechanie po niej jest bardzo nieteges i źle świadczy o jeżdżącym.

                > Każdy wybór jest dobry IMO o ile nie robi się czegoś na siłę.

                I tu mamy taki przypadek, nie odczuwam żadnego siłowania się u niej, babka ma swoją wizję z którą jej dobrze, rodzina najwyraźniej się dopasowała, wiec jest OK.

                > Wydaje mi się, że
                > agresja skierowana w tę kobietę wynika głównie z tego, że większość kobiet nie
                > ma ani energii ani ochoty na powrót do bardzo intensywnego życia w kilka tygod
                > ni po urodzeniu dziecka, natomiast po kolejnym artykule z serii "dziecko nic ni
                > e zmienia w życiu" zaczyna czuć, że coś może z nimi nie tak - a nie zaprzeczyci
                > e chyba, ze to się ostatnio zrobił popularny trend.

                Ale to jest problem tych, które mają najwyraźniej jakieś kompleksy. Kobieta z poczuciem własnej wartości nie będzie tego brała do siebie, tylko przeczyta jako ciekawostkę - o, da się tak, fajnie smile
                Ja przy pierwszym dziecku nie dałam rady niczego robić, chodziłam ja zombie. Przy drugim byłam już tak zorganizowana, że brałam zlecenia do domu, bo mnie nosiło do ludzi. I oba modele były właściwe dla mnie w tym danym momencie.

                > jeszcze nie widziałam, żeby 35-letnia kobieta tak gęsto tłumaczyła się z oczywistego dość dla mnie faktu, że pół roku po porodzie spędziła z dzieckiem w domu.

                Jest i druga strona medalu - kobiety, które sie "gotują" w domu i nie chcą być uwiązane pół roku. I pokazanie, że nie tylko one tak mają, dla nich jest bardzo korzystne. Dlatego IMO powinno się pokazywać wszystkie możliwe modele, bez nachalnej propagandy, bo każdy coś może znaleźć dla siebie.
                • triss_merigold6 Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 11:53
                  Cały czas mówimy o trzytygodniowym dziecku. Noworodku.

                  Ależ mnóstwo kobiet nie chce i nie jest uwiązanych w domu przez pół roku - macierzyński trwa od tego roku 24 tygodnie i z części można zrezygnować, ponadto przysługuje tylko kobietom zatrudnionym w określonych formach.
                  Ostatnio coś często pokazywane są przykłady kobiet wracających do pracy tuż po porodzie: Madzia Środa i jej wywiad w "WO", w którym twierdziła, że urlop macierzyński uważa za zbędny; posłanka Mucha ciągająca 10-dniowego noworodka do Sejmu; reportaż w "WO" o kobietach targających malutkie niemowlęta do pracy (wszystkie z reportażu miały przymus ekonomiczny i partnerów nierobów na utrzymaniu); teraz posłanka Pomaska...
            • szarsz Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 11:40
              jottka napisała:

              > triss_merigold6 napisała:
              >
              > > Powiem otwarcie dlatego, że baba jest w połogu w tym momencie. I t
              > o nie jest odpowiednia chwila na bardzo intensywną pracę.
              >
              > to ty tak uważasz. i tyle.

              big_grin Błagam, bycie lub nie bycie w połogu nie zależy od widzimisię nikogo. To ścisły medyczny termin, definiujący okres, w którym organizm kobiety przechodzi szereg zmian cofających zmiany po rozwiązaniu ciąży. Ciąża to potężny wysiłek dla organizmu, nie ma tak, że w ciągu trzech dni czy trzech tygodni da się zregenerować i wrócić na full do pracy. Po trzech tygodniach z rzadka zdarza się, aby kobieta choćby przestała krwawić, nie obkurczyła się jeszcze do końca macica, układ hormonalny wciąż wariuje, układ krwionośny usiłuje dojść do siebie...

              Tak samo jak niechęć do nawiązania więzi (też mi wyszło masło maślane) z dzieckiem jest jednym z objawów depresji poporodowej...
    • nisar Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 11:16
      No niestety, rozumiejąc oczywiście kobiety lubiące swoją pracę i potrzebujące jej do prawidłowego funkcjonowania psychicznego zawsze się w takich wypadkach zastanawiam, po co urodziły dziecko.
      Dla jasności: dzieci mam dwoje, przy pierwszym wykorzystałam pół roku macierzyńskiego + wypoczynkowego, potem pracując 7 godzin dziennie; przy drugim ponad dwa lata pracowałam głównie z domu, w biurze pojawiając się najpierw raz, potem dwa, pod koniec trzy razy w tygodniu po ok. 6 godzin, za to zdarzyło mi się łupać w laptopa pilnując noworodka w inkubatorze pod lampą, coby sobie okularków nie zdjął (akurat wszedł obchód pediatryczny i miny lekarzy wyraźnie mówiły, co o mnie myślą smile )
      Kilkutygodniowe dziecko potrzebuje matki. Nie TYLKO matki, ale PRZEDE WSZYSTKIM matki. Tak zostało to urządzone przez naturę, stąd minimum 6-8 tygodni połogu, w czasie którego kobieta powinna odpoczywać i po prostu być z dzieckiem. Abstrahując od tego, czy w dziecku nieobecność matki w tym okresie spowoduje jakieś problemy natury psychicznej, zastanawiam się, czy pani posłanka planuje kiedyś okres mniejszego natężenia pracy i nawiązywania więzi z dzieckiem (masło maślane mi wyszło) czy też generalnie urodziła dziecko mężowi.
      I jeszcze jedno: z całym szacunkiem Anuszka, ale komfort pani posłanki goowno mnie obchodzi, prostą konsekwencją decyzji o urodzeniu dziecka jest to, że przestaje się móc stanowić o sobie dowolnie, bo trzeba zacząć podejmować decyzje jednak przez pryzmat potrzeb dziecka. Prawdę mówiąc obawiam się bardzo, że p. posłanka raczej nie bardzo będzie zaangażowaną matką, raczej matką nieobecną. I tak jak jest to bardzo złe w przypadku ojca (mam na myśli bycie ojcem nieobecnym), tak jest równie jeśli nie bardziej złe, w przypadku matki.
          • nisar Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 12:00
            Nie jak masz się czuć, ale jakie zmiany zachodzą w organiźmie i jakie obciążenia za sobą pociągają. Nie co Ci wolno robić, ale co powinnaś a czego jednak absolutnie nie, żeby sobie po prostu nie zaszkodzić.
            Wiesz, to tak jak po rozległej operacji, są oczywiście wyjątki, które czują się wyśmienicie trzy dni później, ale zasadniczo np. noszenie ciężkiego czterolatka nie jest zalecane nikomu wink
          • triss_merigold6 Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 12:04
            Wytłumaczę Ci najprościej jak się da: w pewnym momencie, wraz z postępem medycyny i rozwojem innych nauk, zaczęto zauważać, że określone postępowanie sprzyja przeżyciu noworodka i jego matki. Sprzyja: ochrona kobiety przed wysiłkiem, karmienie noworodka piersią i zachowywanie higieny. Nie sprzyja: wysłanie baby do prac polowych, wysiłek fizyczny i porzucenie dziecka. Dzięki tej wiedzy w cywilizowanych państwach wprowadzono okres ochronny dla kobiet, które właśnie urodziły zwany urlopem macierzyńskim - dla dobra tychże kobiet i ich potomstwa.
            Medycyna opisuje jak przebiegają procesy fizjologiczne u znakomitej części populacji żeńskiej po porodzie, wyjątki nie podważają reguły.
            • nisar Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 12:08
              triss_merigold6 napisała:

              > Wytłumaczę Ci najprościej jak się da: w pewnym momencie, wraz z postępem medycy
              > ny i rozwojem innych nauk, zaczęto zauważać, że określone postępowanie sprzyja
              > przeżyciu noworodka i jego matki. Sprzyja: ochrona kobiety przed wysiłkiem, kar
              > mienie noworodka piersią i zachowywanie higieny. Nie sprzyja: wysłanie baby do
              > prac polowych, wysiłek fizyczny i porzucenie dziecka. Dzięki tej wiedzy w cywil
              > izowanych państwach wprowadzono okres ochronny dla kobiet, które właśnie urodzi
              > ły zwany urlopem macierzyńskim - dla dobra tychże kobiet i ich potomstwa.
              > Medycyna opisuje jak przebiegają procesy fizjologiczne u znakomitej części popu
              > lacji żeńskiej po porodzie, wyjątki nie podważają reguły.

              Amen smile
            • alanta1 Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 12:42
              triss_merigold6 napisała:

              > Sprzyja: ochrona kobiety przed wysiłkiem, karmienie noworodka piersią i zachowywanie higieny. Nie sprzyja: wysłanie baby do prac polowych, wysiłek fizyczny i porzucenie dziecka.

              Jasne, bo pani z wywiadu poszła do prac polowych dźwigać stery goowna tongue_out
              A oddanie dziecka pod opiekę drugiego rodzica to porzucenie.
              Weź ty się zastanów co za głupoty piszesz tongue_out

              W oczach niektórych jestem ZUĄ i podłą pindą: karmiłam pierwsze dziecko butlą, brałam zlecenia przy drugim i łolaboga, półroczne do żłobka oddałam.
              A, i porzucam na kilka dni wyjeżdżając służbowo wink
              Choroby sierocej nie stwierdzono, dzieci mają się dobrze, związek uczuciowy z matką kwitnie tongue_out

              Dobrze, że mam tych niektórych w odwłoku big_grinbig_grinbig_grin
              • joa66 Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 12:54
                brałam zlecenia przy drugim i łolaboga, półroczne do żłobka oddałam.


                Jeżeli ktoś nie widzi różnicy między dzieckiem półrocznym a trzytygodniowym, nie widzi różnicy między zleceniami , a spędzaniem połowy tygodnia w innym mieście wtedy kiedy jest się w połogu...


                to tylko o nim świadzcy..wink
                • alanta1 Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 13:05
                  joa66 napisała:

                  > Jeżeli ktoś nie widzi różnicy między dzieckiem półrocznym a trzytygodniowym, ni
                  > e widzi różnicy między zleceniami , a spędzaniem połowy tygodnia w innym mieści
                  > e wtedy kiedy jest się w połogu...

                  A skąd ty wiesz na czym moje zlecenia polegały? Fizycznie były one bardziej wyczerpujące, niż przejażdżka do innego miasta, zapewniam cię. Mimo to krzywdy nie doznałam ani ja, ani dzidzia tongue_out
                  I tak, jedno ze zleceń kończyłam z kilkudniowym dzieckiem, bo nie zdążyłam przed porodem, więc się odstosunkuj ode mnie tongue_out
              • triss_merigold6 Och, czyżby? 18.05.12, 15:14
                Pytałaś o medyczne uzasadnienie szczególnej sytuacji kobiety krótko po porodzie.

                Skoro masz w odwłoku to czemu jesteś taka agresywna?
                I jeśli masz zamiar robić uwagi personalne w stosunku do mnie, to wybrałaś fatalny obiekt. Jestem ostatnią osobą o której można powiedzieć, że poświęciła się całkowicie dzieciom i podporządkowała każdą sferę życia - oboje karmiłam mieszanie; przy starszym wróciłam do pracy weekendowej jak miał 5 miesięcy; przy młodszej po macierzyńskim a dziewczę zaczęło adaptację żłobkową mając pół roku. I zdecydowanie widzę różnicę miedzy pracą w niepełnym wymiarze godzin przy półroczniaku, a zostawianiem na kilka dni noworodka.
                Wyjazdy służbowe należą z definicji do opcji po moim trupie, dotyczy to również mojego partnera.
          • szarsz Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 12:15
            alanta1 napisała:

            > A możesz rozwinąć, bo nie bardzo myśl rozumiem. Medycyna opisuje jak ja mam sie
            > czuć w połogu i co mi wolno?

            No. Opisuje też, jak się masz czuć po zabiegu wszczepienia endoprotezy, po ekstrakcji zęba i czym się to samopoczucie różni od tego po skomplikowanej operacji kardiochirurgicznej.
      • zla.m Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 12:11
        Podpisuje się pod tym rękami obiema.

        Pani nie ma w domu wcale przez POŁOWĘ czasu (cytuję: "Więc w sumie połowę czasu w miesiącu spędzam w stolicy, połowę w Gdańsku"), a przez pozostały - też nie siedzi przy dziecku kamieniem. Oznacza to, że co najmniej połowę okresu noworodkowego i niemowlęcego jej dzieci spędzają bez matki.

        Nie wiem, czy tata-teść-niania mogą adekwatnie zastąpić matkę, może tak, może nie. Mam wątpliwości. I myślę sobie tak: nie ma potwierdzonych badań, że jeden kieliszek w ciąży szkodzi dziecku. Ale na wszelki wypadek nie piję w ciąży wcale. I tu jest analogicznie: nie ma dowodów, że dochodząca mama, nieobecna przez połowę czasu dziecku zaszkodzi. Ale na wszelki wypadek...

        To dziecko (a właściwie dzieci, bo starsze też cierpi i nawet jej to mówi) nie pchały się na świat, tylko sama (sami) ich do cholery chciała/chcieli. Więc skoro się chce mieć dzieci, to trzeba przyjąć za nie odpowiedzialność, także tę łączącą się z pewnymi ograniczeniami.

        I jeszcze ta demagogia: "jest mi dużo trudniej zostawiać w domu starszą córkę, która tęskni za mną. A przecież nie musi być tak, że do 18 roku dziecka, czy nawet dłużej, kobieta będzie się zajmowała tylko rodziną" - przecież nikt nie mówi o 18 roku życia, tylko o dziecku parotygodniowym oraz 1,5rocznym!
        • nisar Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 13:40
          zla.m napisała:
          > I jeszcze ta demagogia: "jest mi dużo trudniej zostawiać w domu starszą córkę,
          > która tęskni za mną. A przecież nie musi być tak, że do 18 roku dziecka, czy na
          > wet dłużej, kobieta będzie się zajmowała tylko rodziną" - przecież nikt nie mów
          > i o 18 roku życia, tylko o dziecku parotygodniowym oraz 1,5rocznym!

          Taaaa, bo przecież pomiędzy zajmowaniem się tylko rodziną przez 18 lat, a poświęceniu swojego czasu dziecku trzytygodniowemu nie ma żadnych innych rozwiązań, prawda?
        • paszczakowna1 Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 14:24
          Dzieci zostają z ojcem i z nianią. Jeśli głównie ojciec od początku zajmuje się nimi, to krzywda im się nie dzieje. Nie jest to może sytuacja optymalna, ale tak już jest, że nie trzeba mieć sytuacji optymalnej, by mieć dzieci. Trochę perspektywy. Mają dzieci osoby upośledzone, ubogie, dzieci się rodzą w czasie wojny. Tu są dzieci w dobrej sytuacji materialnej, z nianią na pełny etat i opieką ojca. Na pewien czas regularnie wyjeżdża matka. Big deal.

          (Problem praca wkrótce po porodzie może być dla matki (bo wyrzuty prolaktyny i inne problemy), ale po trzech tygodniach często dochodzi się już jako tako do siebie. Zresztą, to jej sprawa.)

          I ciekawe, czy jakby chodziło o dwie lesbijki, z których jedna dziecko urodziła, druga wychowuje jako rodzic 'domowy', też byłoby takie potępienie? Czy wtedy wszystko OK, no bo przecież matka jest przy dziecku? No a geje to już jednak stanowczo nie powinni niemowląt adoptować, bo to przecież tragedia i nieodpowiedzialność, gdy ojciec się zajmuje.
          • nisar Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 14:36
            Ale nie mówimy o sytuacjach, w których matka nie może się opiekować dzieckiem, tylko o sytuacji, w której matka to nieopiekowanie się wybrała, bynajmniej nie zmuszona wyższą koniecznością. Co innego, gdy dzieci rodzą się w nieidealnej sytuacji, na którą rodzice wpływu nie mają (inwalidztwo rodzica, wojna) a co innego gdy ta nieidealna sytuacja jest wynikiem ich świadomego wyboru.
            I trudno, uważam że mniej pokiereszowane psychicznie dziecko będzie w rodzinie niezamożnej, której przykład przywołałaś, niż w rodzinie w której jedno z rodziców świadomie to dziecko spycha na margines swojego życia.
            • ambivalent Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 14:47
              Ale spychanie dziecka na margines przez ojca jest ok? Bo troche tutaj hipokryzja mi zalatuje. No bo jak inaczej nazwac ojca, ktory po trzech dniach wraca do pracy??
              Dziecku potrzebni sa rodzice. I jezeli ojciec przejmuje wiekszosc obowiazkow przy dziecku od samego poczatku to to dziecko nie ucierpi, jezeli nie bedzie przy nim matki.

              nisar napisała:

              > Ale nie mówimy o sytuacjach, w których matka nie może się opiekować dzieckiem,
              > tylko o sytuacji, w której matka to nieopiekowanie się wybrała, bynajmniej nie
              > zmuszona wyższą koniecznością. Co innego, gdy dzieci rodzą się w nieidealnej sy
              > tuacji, na którą rodzice wpływu nie mają (inwalidztwo rodzica, wojna) a co inne
              > go gdy ta nieidealna sytuacja jest wynikiem ich świadomego wyboru.
              > I trudno, uważam że mniej pokiereszowane psychicznie dziecko będzie w rodzinie
              > niezamożnej, której przykład przywołałaś, niż w rodzinie w której jedno z rodzi
              > ców świadomie to dziecko spycha na margines swojego życia.
              • alanta1 Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 14:53
                ambivalent napisała:

                > I jezeli ojciec przejmuje wiekszosc obowiazkow przy dziecku od samego poczatku to to dziecko nie ucierpi, jezeli nie bedzie przy nim matki.

                A często może dużo zyskać. Dziecko z matka i tak jest bardzo związane, przez fizjologię, z ojcem takiego kontaktu nie ma. I tu facet ma ogromną szansę na wypracowanie świetnego modelu kontaktów z dzieckiem. Ja to widzę po każdym moim wyjeździe, dzieci z ojcem się coraz lepiej dogadują i mają swoje tajemnice i sekrety, do których nawet mnie nie dopuszczają (dobra, chłop mi wieczorem zdaje relację wink )
            • paszczakowna1 Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 19.05.12, 00:22
              > Ale nie mówimy o sytuacjach, w których matka nie może się opiekować dzieckiem,
              > tylko o sytuacji, w której matka to nieopiekowanie się wybrała, bynajmniej nie
              > zmuszona wyższą koniecznością.

              Ważne głosowanie, minimalne poparcie, każdy głos się liczy. Owszem, mogę zrozumieć, że Pomaska uznała to za "wyższą konieczność".

              >niż w rodzinie w której jedno z rodzi
              > ców świadomie to dziecko spycha na margines swojego życia.

              Ach, "świadomie spycha na margines swojego życia". Bo pojechała na głosowanie. Wiesz, mój ojciec, gdy ja się rodziłam, był na rocznym stypendium w Niemczech. Jak ja w ogóle funkcjonuję, jeśli wyjazd rodzica na parę dni "kiereszuje psychicznie"...
          • mary_ann Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 15:07
            Paszczakówna napisała:

            >>I ciekawe, czy jakby chodziło o dwie lesbijki, z których jedna dziecko urodziła, druga wychowuje jako rodzic 'domowy', też byłoby takie potępienie? Czy wtedy wszystko OK, no bo przecież matka jest przy dziecku

            Gdyby dwie lesbijki miały dziecko urodzone przez jedną z nich, uważam, że przez pierwsze tygodnie powinna zostać z nim ta, która jest jego biologiczną matką - proste. Z dokładnie tych samych powodów, co w dyskutowanym przypadku.

            Sytuacji czysto adopcyjnych (czy to gejowskich, czy lesbijskich, czy hetero) nie ma sensu do tego mieszać - adopcja raczej nie dotyczy noworodków, a jeśli tak, to brak matki jest tu siłą wyższą.

            Dziecku przez pierwsze tygodnie najbardziej potrzebna jest po prostu biologiczna matka. Z powodów ewolucyjnych, na które nie ma co prychać. Oczywiście noworodek w dzisiejszych czasach przeżyje i bez tego (tak, jak i nie umrze i od zimnego wychowu - dzieciaki w latach 70-tych nie umierały masowo na oddziałach położniczych z powodu długotrwałego oddzielenia od matek, karmienia na godziny, itp), ale zdecydowanie lepiej, żeby nie musiało.
    • joa66 Komfort 18.05.12, 15:03
      I absolutnie nie przekonują mnie argumenty o komforcie tej panibig_grin

      Kobieta w połogu spędza co najmniej 10 godzin tygodniowo w samych podróżach. Oprócz tego praca w Warszawie, praca w Trójmieście. I na deser przemysłowe ściąganie mleka do zamrażarki i do lodówki, co raczej nie trwa 5 minut.

      To raczej lęk, że się wypadnie z gry.

      p.s. Rozumiem jednak jej jednokrotną podróż na czytanie JEJ ustawy kiedy starsze dziecko było malutkie.
      • triss_merigold6 Re: Komfort 18.05.12, 15:07
        Proponuję, żeby nie dorabiać dupie uszu i nie snuć teorii o komforcie spełnionej zawodowo matki. Posłanka Pomaska walczy o przetrwanie polityczne, pozycję w partii i pamięć wyborców, podobnie jak czyniła to posłanka Mucha targająca 10-dniowego noworodka do Sejmu, żeby wziąć udział w posiedzeniu. I walczy nie przebierając w środkach, co w dżungli politycznej jest jak najbardziej zrozumiałe, sytuację dzieci wrzuca w tzw. koszty.
        • joa66 Re: Komfort 18.05.12, 15:18
          I tu raczej należałoby się zastanowić jak to wszystko działa, że kobieta boi się nie wrócić do pracy prawie natychmiast po porodzie. Nie zawsze boi się bezpośrednio utraty pracy, ale załamania w kairierze. A mówimy tylko o kilku tygodniach.

          Podkreślę - mówię o wykorzystaniu urlopu macierzyńskiego, a nie wychowawczego i siedzeniu w domu z dzieckiem do osiemnastki.

          • ding_yun Re: Komfort 18.05.12, 15:39
            joa66 napisała:

            > I tu raczej należałoby się zastanowić jak to wszystko działa, że kobieta boi
            > się
            nie wrócić do pracy prawie natychmiast po porodzie. Nie zawsze boi się
            > bezpośrednio utraty pracy, ale załamania w kairierze. A mówimy tylko o kilku t
            > ygodniach.
            >

            Dokładnie.
            Bo nie wierzę, naprawdę nie wierzę, że dla większości matek spędzenie z dzieckiem 12 tygodni po porodzie w domu jest przejawem strasznej opresji i presją społeczną spod której chcą się wyrwać. Że większość kobiet nie ma ochoty na porzucenie pracy zawodowej - w to jak najbardziej wierzę. Że po jakimś czasie na skrzydłach się do tej pracy wraca - wierzę. Ale że kocha się chodzić do pracy aż tak bardzo, że trzy miesiace życ bez tego nie można - zabijcie mnie, ale nie wierzę.
            • triss_merigold6 Re: Komfort 18.05.12, 16:00
              Najczęściej to przymus ekonomiczny spowodowany byciem ubogą i samotną matką o nieustabilizowanej sytuacji zawodowej (czyli bez prawa do macierzyńskiego) albo całkowitą niewydolnością ekonomiczną ojca dziecka. Takim kobietom należy współczuć, pomagać itd. ale nie prezentować jako pozytywne przykłady.
          • paszczakowna1 Re: Komfort 19.05.12, 00:31
            > I tu raczej należałoby się zastanowić jak to wszystko działa, że kobieta boi
            > się
            nie wrócić do pracy prawie natychmiast po porodzie. Nie zawsze boi się
            > bezpośrednio utraty pracy, ale załamania w kairierze. A mówimy tylko o kilku t
            > ygodniach.

            A może Pomaska uważa ustawę emerytalną za na tyle ważną i potrzebną, że warto poświęcić i swój komfort, i dziecka, by przeszła? Niemożliwe?

            Ja w czasie urlopu macierzyńskiego bywałam w pracy. Nie raz. Bynajmniej nie dlatego, że bałam się załamania w karierze. Dlatego, że miałam zobowiązania wobec studentów.
        • ananke666 Re: Komfort 18.05.12, 19:01
          triss_merigold6 napisała:

          > Proponuję, żeby nie dorabiać dupie uszu i nie snuć teorii o komforcie spełnione
          > j zawodowo matki. Posłanka Pomaska walczy o przetrwanie polityczne, pozycję w p
          > artii i pamięć wyborców, podobnie jak czyniła to posłanka Mucha targająca 10-dn
          > iowego noworodka do Sejmu, żeby wziąć udział w posiedzeniu. I walczy nie przebi
          > erając w środkach, co w dżungli politycznej jest jak najbardziej zrozumiałe, sy
          > tuację dzieci wrzuca w tzw. koszty.

          Bingo.
        • szarsz Re: Komfort 18.05.12, 20:44
          triss_merigold6 napisała:

          > I walczy nie przebierając w środkach, co w dżungli politycznej jest jak najbardziej zrozumiałe,
          > sytuację dzieci wrzuca w tzw. koszty.

          To właśnie miałam napisać po dokładniejszym przeczytaniu wywiadu. W sumie to smutne...
    • nisar I jeszcze jedno: 18.05.12, 15:34
      posłanka wylicza, kto się zajmuje dzieckiem, gdy ona wyjeżdża: jej rodzice, teściowie, mąż, niania. Jak umiem liczyć, to doliczyłam się SZEŚCIU różnych osób. Przy trzytygodniowym dziecku. Dalej będziecie obstawać, że to normalne i w porządku?
      • verdana Re: I jeszcze jedno: 18.05.12, 16:35
        To jest SKANDAL.
        Skandal, bowiem chodzi o posłankę, czyli osobę tworzącą prawo. Pani ta pokazuje, zę prawo, jakie obowiązuje w Polsce nie musi byc przestrzegane - kobieta jak najbardziej może zostawić noworodka w domu i wracać do pracy. Czyli pokazuje pracodawcom, ze pracownice na macierzyńskim wcale byc nie muszą.
        Prawo, które bezwzględnie wymusza urlop macierzyński jest bardzo potrzebne. Daje mozliwość zostania w domu z dzieckiem, które potrzebuje matki, bez nacisków ze strony pracodawcy. Jesli zaczniemy je naruszać skończy się na zwyzwaniu matek trzytygodniowych dzieci do rpacy - bo jak widać mogą.
        Poza tym to JEST krzywda dla dziecka. Autentyczna krzywda. Noworodek powinien mieć jedną osobę,m ktora jest z nim stale - może nie 24/7, ale codziennie. W tym wieku nawet wyjazd ojca na trzy dni jest skandaliczny, karmiącej matki - a karmienie to nie tylko mleko - krzywdzi dziecko. Chyba, ze nie karmi, a dziecko bedzie stale z ojcem - nie co trzy dmni z kim innym. Choćby dlatego,z ę zmieniający się opiekunowie nie są w stanie zauwazyć pewnych subtelnych zachowań dziecka, zmian zachowania, które mogą być niepokojące. Kobieta, która uznaje, że jej potrzeby są bez porównania ważniejsze od potrzeb noworodka (nie dziecka, noworodka) po prostu jest złą matką. Jak sie ma noworodka, to naprawdę - na miesiac do sześciu tygodni można chyba uznać, ze się zapomina o swoich potrzebach i poświeca dziecku. Nie do 18 roku życia - do drugiego, trzeciego miesiąca.
        Możan, owszem, mieć potrzeby dziecka w d... i tlumaczyć,z ę jest się wyzwoloną kobietą, oznacza to jednak tylko jedno - ze ma się potrzebuy dziecka w d... i tyle.
        Posłanka Mucha, cokolwiek by o tym nie myśleć, dziecka nie zaniedbywała.
        • ding_yun Re: I jeszcze jedno: 18.05.12, 16:46
          verdana napisała:

          > To jest SKANDAL.
          > Skandal, bowiem chodzi o posłankę, czyli osobę tworzącą prawo. Pani ta pokazuje
          > , zę prawo, jakie obowiązuje w Polsce nie musi byc przestrzegane - kobieta jak
          > najbardziej może zostawić noworodka w domu i wracać do pracy.

          Tylko że z tego, co zrozumiałam jej - jako posłance - urlop macierzyński nie przysługuje. To też jest moim zdaniem sytuacja postawiona na głowie.
          • verdana Re: I jeszcze jedno: 18.05.12, 16:53
            Wszystko jedno. Gdyby przyszła i zaprotestowała, ze się ją zmusza do pracy i wniosła o zmianę prawa - wtedy nikt by nie protestował. Nawet, jesli nie obowiązuje urlop, nie watpię, że obowiązuje zwolnienie lekarskie, który lekarz wyda bez słowa na czas połogu.
            Ale tu jest wyraźne zademonstrowanie, ze matce dziecko w niczym nie przeszkadza w powrocie do pracy. Może. Szkoda tylko, ze dziecku, jak sądzę, to jednak bardzo przeszkadza.
            • triss_merigold6 Re: I jeszcze jedno: 18.05.12, 17:03
              Wyżej wyjaśniałam jak to jest z nieobecnościami poselskimi. Zwolnienie lekarskie jest usprawiedliwieniem nieobecności jak najbardziej honorowanym i poseł nie traci % ze swego cennego uposażenia.
          • triss_merigold6 Bzdura, bzdura 18.05.12, 17:00
            Poseł nie pozostaje w stosunku pracy ergo nie ma praw (i obowiązków) wynikających z kodeksu pracy ale działa na podstawie ustawy o wykonywaniu mandatu oraz regulaminu Sejmu (uchwała, jedyna o konstytucyjnym umocowaniu). Tak naprawdę żelaznym obowiązkiem posła jest obecność na głosowaniach i posiedzeniach komisji - rejestrowana elektronicznie, za np. opuszczenie powyżej 20% głosowań w danym dniu traci dniówkę z uposażenia poselskiego jeśli nieobecność jest nieusprawiedliwiona.
            I teraz najważniejsze - nieobecność poseł usprawiedliwia przed marszałkiem Sejmu . Jeśli marszałek uzna (są określone przesłanki) nieobecność posła za usprawiedliwioną to poseł nie traci dniówki.
            Sądzę, że urodzenie dziecka i względy medyczne są w opinii marszałka, wystarczającym usprawiedliwieniem nieobecności posłanki i lekkim twistem pani Pomaska mogłaby te 3 miesiące, bez pokazywania się na Wiejskiej, dziecku poświęcić.

            Podpowiem jeszcze coś: mogła baba wynająć na koszt KS mieszkanie w Warszawie i ściągnąć te nieszczęsne dzieci wraz z ich ojcem. Naprawdę nie musi gnieść się w NDP.
            • ding_yun Re: Bzdura, bzdura 18.05.12, 17:03
              triss_merigold6 napisała:

              Tak naprawdę żela
              > znym obowiązkiem posła jest obecność na głosowaniach i posiedzeniach komisji -
              > rejestrowana elektronicznie, za np. opuszczenie powyżej 20% głosowań w danym dn
              > iu traci dniówkę z uposażenia poselskiego jeśli nieobecność jest nieusprawiedli
              > wiona.
              > I teraz najważniejsze - nieobecność poseł usprawiedliwia przed marszałkiem
              > Sejmu
              . Jeśli marszałek uzna (są określone przesłanki) nieobecność posła za
              > usprawiedliwioną to poseł nie traci dniówki.
              > Sądzę, że urodzenie dziecka i względy medyczne są w opinii marszałka, wystarcza
              > jącym usprawiedliwieniem nieobecności posłanki i lekkim twistem pani Pomaska mo
              > głaby te 3 miesiące, bez pokazywania się na Wiejskiej, dziecku poświęcić.
              >

              Rozumiem i ogólnie się zgadzam.
              • triss_merigold6 Re: Bzdura, bzdura 18.05.12, 17:15
                A po wuj jej miejsce w małym pokoju w hotelu poselskim?!
                KS pokrywa koszty wynajmu mieszkania/domu na czas sprawowania mandatu posłom spoza Warszawy (do pewnej wysokości, niesymbolicznej zresztą).
        • triss_merigold6 Re: I jeszcze jedno: 18.05.12, 16:52
          Ponieważ po dobrych 20 latach obserwowania różnych ruchów politycznych w tym kraju nabrałam odruchów paranoicznych, zaczynam podejrzewać, że akcje z posłankami balonikami próbnymi wypuszczanymi przez PO, a mającymi na celu przekonanie ludu, że urlop macierzyński trwa zbyt długo i jest zbyt kosztowny.
          I wobec tego, w dobie szukania oszczędności na wszystkim, rząd powinien ciąć kosztowne zasiłki macierzyńskie, które służą leniwym, nieambitnym krowom do oglądania seriali wenezuelskich i snucia się wokół piaskownicy. Skoro posłanki tak znakomicie sobie radzą, to inne baby też sobie dadzą radę.
          • verdana Re: I jeszcze jedno: 18.05.12, 16:58
            Po 20 latach obserwowania poziomu inteligencji posłów i posłanek skłaniam się jednak do teorii skrajnej głupoty, za którą nie stoją żadne ciemne siły.
            Gdyby testowano, posłanka pojawiłaby się w sejmie, mając powiedzmy 10-tygodniowe dziecko - to byłby temat to dyskusji. Przy trzytygodniowym to nawet nie jest dobry początek...
            • triss_merigold6 Re: I jeszcze jedno: 18.05.12, 17:13
              Wersja z bezdenną głupotą jest bardziej optymistyczna. D
              Cokolwiek to jest, powinno być piętnowane jako antyprzykład.

              Tym bardziej, że posłowie spoza Warszawy mogą wynajmować - na czas wykonywania mandatu - mieszkania/domy w stolicy i koszty do określonej wysokości pokrywa kancelaria. Czyli mogła posłanka całą rodzinę ściągnąć tutaj.
          • mary_ann Re: I jeszcze jedno: 18.05.12, 17:12
            triss_merigold6 napisała:
            >>Ponieważ po dobrych 20 latach obserwowania różnych ruchów politycznych w tym kraju nabrałam odruchów paranoicznych, zaczynam podejrzewać, że akcje z posłankami balonikami próbnymi wypuszczanymi przez PO, a mającymi na celu przekonanie ludu, że urlop macierzyński trwa zbyt długo i jest zbyt kosztowny.

            Identyczna myśl mi dziś zaświtała, niestety.
            • nikadaw1 Re: I jeszcze jedno: 18.05.12, 18:32
              cała afera z posłanką wynikła w dniu bardzo waznego łosowania: ws. wydłużenia wieku emerytalnego. koalicja ma minimalną większość i każdy głos jest na wagę złota. gdyby Pomaska nie zjawiła się tego dnia w sejmie, miałaby pewnie przegwizdane w swojej partii. uważam zresztą, że nie po to Pomaska została posłanką, by nie zjawiać się na głosowaniach.
      • triss_merigold6 Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 18:15
        W sumie to nie chce mi się przytaczać podstaw psychologii rozwojowej małych dzieci, ale najkrócej mówiąc: noworodkowi potrzebna jest codzienna, wielogodzinna więź fizyczna z matką, żeby jego rozwój przebiegał prawidłowo. Dalej, równie ważny jest stały rytm dnia i brak wielu nowych bodźców (np. mnóstwa zmieniających się opiekunów), bo i tak jego organizm wykonuje ogromną pracę adaptacyjną.
        • verdana Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 18:47
          A własciwie nie z matką -= z jednym, stałym opiekunem. Noworodek nie ma zadnej zdolności przewidywania - jeśli ktoś znika, znika na zawsze, jakby umarł. Stałe zmiany opiekunów, to dla dziecka stres - nie rozpoznaje zapachu, nie ma w jego zyciu nic stałego. Jeśli nie mccie dzieci, a macie psa czy kota, to jest trochę podobne - jesli wyjkedziecie na trzy dni, to dla psa będzie to cholerny stres, bo on nie ma pojęcia, kiedy wrócicie. Szczególnie za pierwszym razem. A dla trzytygodniowego dziecka zaawsze jest pierwszy raz.
          Dziecko w tym wieku potrzebuje, aby czuć sie bezpiecznie, stabilizacji i świadomości,że opiekun (p.o, matki, nie musi to być matka oczywiście) jest blisko. Opuszczone zwierzę umiera. Dla noworodka częsta zmiana opiekunów to swiadomość, na "instynktownym" poziomie, ze nie przeżyje.
            • triss_merigold6 Bądźmy sprawiedliwi - ojciec też robi syf 18.05.12, 20:13
              Bądźmy sprawiedliwi - ojciec akceptujący ów układ też robi dzieciom syf.
              Powinien albo wziąć żonę za łeb i w krótkich żołnierskich słowach wyjaśnić jej gdzie leżą w tym momencie priorytety albo wymusić przeprowadzkę do Warszawy z całą rodziną albo całkowicie zrezygnować z pracy i zastąpić matkę przy noworodku bez angażowania tabuna zmieniających się osób.
              Ojciec, który zgadza się aby matka noworodka i półtoraroczniaka miała taki model aktywności "zawodowej", robi dzieciom syf nawet większy niż matka, która zgadza się i popiera nieobecność ojca przy tak małych dzieciach. Zwłaszcza, że nie mają ekonomicznego noża na gardle.
            • slotna Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 20:23
              menodo napisała:

              > No właśnie, na ten temat naprawdę już dużo wiadomo, dlatego zdumiewa mnie, że p
              > osłanka publicznie opowiada, jak syf robi swoim dzieciom i jeszcze wydaje jej s
              > ię, że może być wzorem dla innych matek...

              Jak tak duzo wiadomo, to daj badania. Bo ja nie wiem, a z checia sobie poczytam.
                • slotna Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 21:02
                  > wrzuć sobie w googla RAD. Najwięcej mówi się o nim oczywiście w kontekście dzi
                  > eci z domu (małego) dziecka, pozbawionych trwałej opieki na dłuższy czas. Ale s
                  > potyka to też kochane dzieci, które dłuższy czas przebywały w szpitalu, wcześni
                  > aki czy dzieci matek w depresji.

                  Czyli nie ma nic wspolnego z tematem.
                      • triss_merigold6 Proszssz 18.05.12, 21:59
                        Wprawdzie nie wierzę, że nie potrafisz posługiwać się wyszukiwarką i sądzę, że chcesz wykazać, że nie mamy racji, ale linkuję pierwszy z brzegu prosty tekst popularnonaukowy zawierający przegląd badań z odsyłaczami do źródeł.

                        www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=47
                        • slotna Re: Proszssz 18.05.12, 22:57
                          > Wprawdzie nie wierzę, że nie potrafisz posługiwać się wyszukiwarką

                          Potrafie. Jak wiem, czego mam szukac, to zazwyczaj znajduje. Ale w tym wypadku to ty wiesz, jakimi artykulami chcesz mnie przekonac. Nie ja.

                          > i sądzę, że chcesz wykazać, że nie mamy racji,

                          Chce, zebys ty wykazala, ze masz racje, o ile faktycznie ja masz. Na razie uwazam, ze nowrodki sa zbyt niekumate, zeby cierpiec z powodu nieobecnosci mamusi.

                          > ale linkuję pierwszy z brzegu prosty tekst p
                          > opularnonaukowy zawierający przegląd badań z odsyłaczami do źródeł.

                          I w tym pierwszym z brzegu tekscie czytamy: "Niemowlęta mają początkowo ograniczone zdolności do rozróżniania osób ze swojego otoczenia, dlatego zachowania przywiązaniowe kierowane są na wszystkich. W okresie od 3 miesiąca dziecko wyróżnia już określone osoby i reaguje bardzo wyraźnie na figurę przywiązania, natomiast jego relacje z obcymi pozbawione są lęku." Czyli tak jak myslalam, noworodkowi jest wszystko jedno, bo i tak nie jarzy, kto mu daje jesc i przytula.
                    • slotna Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 18.05.12, 22:51
                      > Oczywiście, że ma. Mechanizm jest w każdym przypadku podobny - brak matki i wyn
                      > ikający z tego brak poczucia bezpieczeństwa.

                      Eee, na wiki pisza o tym tak (dodam, ze nielatwo bylo to znalezc po enigmatycznym skrocie, ktory podalas, a ktory odnosi sie rowniez do wielu innych rzeczy, wyskakujacych w mojej przegladarce w pierwszej kolejnosci): "Such a failure could result from severe early experiences of neglect, abuse, abrupt separation from caregivers between the ages of six months and three years, frequent change of caregivers, or a lack of caregiver responsiveness to a child's communicative efforts. Not all, or even a majority of such experiences, result in the disorder". Cos wiadomo o tym, zeby ojciec sie nad dzieckiem znecal, olewal itp? Juz nie mowiac o wieku omawianego.
                  • paszczakowna1 Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 19.05.12, 00:09
                    > No jak to co, jakies badania nad noworodkami nie przebywajacymi z matka non sto
                    > p.

                    Też bym chciała. W końcu materiału do badań na pewno jest sporo, w takim USA kobiety wcześnie po porodzie wracają do pracy. Jakieś porównanie późniejszego rozwoju, poziomu IQ, tendencji do zachowań aspołecznych, konieczności leczenia psychiatrycznego, no czegokolwiek...
                      • slotna Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 19.05.12, 12:21
                        > Takich badan pewnie nie ma, ponieważ niklt nie mówi o konieczności przebywan
                        > ia z dzieckiem (noworodkiem) NON STOP

                        >
                        > ani o o tym, że trzeba siedzieć zamkniętym z dzieckiem... itd
                        >
                        > To jest czysta manipulacja językowa , która ma słuzyc czemu? Udowodnieniu swoje
                        > j racji???

                        Nie histeryzuj, wiadomo o co chodzilo. Moge to ujac tak, czemu nie: prosze o badania porownujace rozwoj dzieci, ktorych matki wrocily do pracy wczesniej niz zaklada dlugosc polskiego urlopu macierzynskiego, a dzieci mialy przy tym troskliwa opieke, z tymi, ktorych matki nie wrocily do pracy wczesniej niz zaklada dlugosc polskiego urlopu macierzynskiego oraz nie wyjezdzaly na kilkudniowe wycieczki, a nawet tylko na jednodniowe, jesli to tez waszym zdaniem jest szkodliwe. Generalnie cos, co bedzie adekwatne do tematu. Dodam dla ulatwienia, ze opisow stanu dzieci z meksykanskich przytulkow wzglednie sierot pozostalych po II wojnie swiatowej, jakimi uraczyla mnie Triss, nie uwazam za adekwatne. Gdyby sie uprzec, moglabym to nawet uznac za manipulacje, ale raczej sadze, ze nie chcialo jej sie uwaznie czytac, do czego linkuje wink
                    • triss_merigold6 Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 19.05.12, 10:35
                      Akurat Stanów Zjednoczonych nie uważam za cywilizowany kraj, który może być dobrym przykładem.
                      Hm... biorąc pod uwagę liczbę dzieci, nastolatków i dorosłych zażywających leki psychotropowe (2 miliony dzieci na ritalinie chociażby), wskaźniki przestępczości, umieralność dzieci do 1. roku życia, to USA są w czołówce wśród krajów rozwiniętych gospodarczo.
                      • dakota77 Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 19.05.12, 11:41
                        Hm, jesli juz, to w tym watlu trzeba byloby raczej przywolac brak jakiejkolwiek ochrony praw pracowniczych, a nie smiertelnosc noworodkow czy tez statystyki dotyczace cpania wsrod mlodziezy...

                        Inna rzecz, ze sami Amerykanie uwazaja, ze takie rzeczy jak prawo do urlopu to socjalistyczny wymysl, a takie rzeczy to nie dla nich.
                      • slotna Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 19.05.12, 12:24
                        > Akurat Stanów Zjednoczonych nie uważam za cywilizowany kraj, który może być dob
                        > rym przykładem.

                        Paszczakowna nie napisala, ze USA sa dobrym przykladem czegokolwiek, tylko ze z uwagi na panujaca tam specyfike, tj. matki wracajace do pracy szybko po porodzie jest to dobre pole do badan na interesujacy nas temat.
                        • paszczakowna1 Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 19.05.12, 13:41
                          > Paszczakowna nie napisala, ze USA sa dobrym przykladem czegokolwiek, tylko ze z
                          > uwagi na panujaca tam specyfike, tj. matki wracajace do pracy szybko po porodz
                          > ie jest to dobre pole do badan na interesujacy nas temat.

                          Dokładnie. Co zresztą z mojego postu wynikało chyba dość jasno.

                          Można też porównać późniejszy rozwój dzieci adoptowanych we wczesnym niemowlęctwie (oczywiście to bez porównania bardziej drastyczna separacja), tych bez deficytów wrodzonych i przebywających cały czas w dobrych warunkach (np. przekazanych bezpośrednio przez matkę biologiczną rodzinie adopcyjnej) z dziećmi rozwijającymi się w rodzinach biologicznych. Jakoś mi się nie wydaje, by były znaczące różnice, ale czekam na źródła, mogę się mylić.

                          Nie jestem psycholożką dziecięcą, ale tak na logikę, separacja od matki powinna przynosić raczej gorsze skutki w późniejszym wieku (3m+), gdy niemowlę rozpoznaje osoby. Czy zatem matka zostawiająca dziecko 4-5-miesięczne pod opieką niani i jadąca na dwudniową konferencję albo wracająca na pełny etat do pracy też jest nieodpowiedzialna, patologiczna i nie wiadomo po co dzieci miała? No jak, drogie panie?
                          • zla.m Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 19.05.12, 17:25
                            > Nie jestem psycholożką dziecięcą, ale tak na logikę, separacja od matki powinna
                            > przynosić raczej gorsze skutki w późniejszym wieku (3m+), gdy niemowlę rozpozn
                            > aje osoby. Czy zatem matka zostawiająca dziecko 4-5-miesięczne pod opieką niani
                            > i jadąca na dwudniową konferencję albo wracająca na pełny etat do pracy też je
                            > st nieodpowiedzialna, patologiczna i nie wiadomo po co dzieci miała? No jak, dr
                            > ogie panie?

                            Po pierwsze - ta pani nie powiedziała w wywiadzie: "ja tylko na to jedno, kluczowe głosowanie" ( co byłoby dla mnie zrozumiałe i nie bulwersowało), ona przebywanie przez połowę czasu w Warszawie przedstawia jako stan permanentny, więc dlaczego mam nie wierzyć?

                            Nie ma jej w rodzinnym mieście przez połowę czasu, a po powrocie - pracuje także w Gdańsku, a jeszcze fryzjer, to, tamto - na dzieci nie pozostaje jej wiele czasu. Dotyczy to także całego dzieciństwa jej starszego dziecka, więc nawet jeżeli uprzeć się, że dopiero od 3m dziecku "zależy na matce" (w co bardzo wątpię), to starszemu dziecku też funduje niezłą szkołę.

                            Jeżeli kobieta po 4-5 miesiącach wraca do pracy, to co prawda jest to jakaś rewolucja w życiu dziecka, ale jest ona jednorazowa. Potem rytm się ustala, dni są podobne, rano - mamy nie ma, wieczorem jest. A tutaj: to komisja, to spotkanie, to ważne głosowanie, pewnie jeszcze dodatkowe wyjazdy i zmiany terminów: bo komuś termin nie pasuje, bo coś się dzieje w polityce, bo konferencja prasowa albo wystąpienia papieża w sejmie... Nie ma stabilności w życiu tych dzieci. To jest permanentny brak stałości, nieporównywalny ze zwykłą pracą, nawet ze zwykłą pracą + okazjonalne wyjazdy. To nie jest patologia, która domaga się policyjnej interwencji, ale w moim odczuciu nie jest to także zapewnianie dzieciom optymalnych warunków - zważywszy możliwości rodziców.

                            Nawet nie wiem, którego dziecka mi bardziej żal, bo starsze jeszcze dostaje w pakiecie problem pt. "nowe dziecko jest ważniejsze". Ciekawam, czy pani posłanka w ogóle zauważy, że z jej dzieckiem jest coś nie tak.
                          • slotna Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 19.05.12, 19:20
                            > Można też porównać późniejszy rozwój dzieci adoptowanych we wczesnym niemowlęct
                            > wie (oczywiście to bez porównania bardziej drastyczna separacja), tych bez def
                            > icytów wrodzonych i przebywających cały czas w dobrych warunkach (np. przekaza
                            > nych bezpośrednio przez matkę biologiczną rodzinie adopcyjnej) z dziećmi rozwij
                            > ającymi się w rodzinach biologicznych. Jakoś mi się nie wydaje, by były znacząc
                            > e różnice, ale czekam na źródła, mogę się mylić.

                            Tu troche o tym: www.jstor.org/discover/10.2307/1130473?uid=3738232&uid=2&uid=4&sid=47699015185297
                            • verdana Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 19.05.12, 23:20
                              A co to ma za znaczenie? Dzieci adoptowane we wczesnym niemowlęctwie mają nadal jednego stałego opiekuna. Czyli jest OK.
                              Dziecko, któremu w okresie noworodskjowym przewija sie przez życie msześć osób, bez jednej stałej, być moze w okresie noworodkowym (choć wątpię) jest wszystko jedno. Ale nie jest w stanie wytowrzyć we własciwym wieku właściwego przywiązania do rodziców.
                              Trochę tak, jakby argumentować - noworodek i niemowlę nie mowią i nie reagują na polecenia. OK. Zatem nie musi sie do nich mówić wcale, bez szkody dla rozwoju mogą być wychowywane w kompletnej ciszy, ponieważ i tak nie znają języka. I nie ponioszą z tego powodu zadnych szkód.
                              Tylko nie nalezy sie dziwić, ze wówczas roczne czy półtoraroczne dziecko nadal nie mówi i nie rozumie. To, zę noworodek i niemowlę nie reagują bezpośrednio na pewne rzeczy, nie oznacza bowiem, ze są one niekonieczne dla jego rozwoju.
                              Poza tym zastanawia mnie jedno, dosyć istotne. Kiedyś kobieta zostawała matką w wyniku kontaktów seksualnych, nie miała wyboru. Teraz wybór ma. I po co jej dziecko, skoro uwaza, że poświęcenie mu uwagi przez miesiac - to zdecydowanie za dużo? Macierzyństwo nie jest obowiązkowe przecież.
                              • paszczakowna1 Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 20.05.12, 00:12
                                > Dziecko, któremu w okresie noworodskjowym przewija sie przez życie msześć osób,
                                > bez jednej stałej, być moze w okresie noworodkowym (choć wątpię) jest wszystko
                                > jedno. Ale nie jest w stanie wytowrzyć we własciwym wieku właściwego przywiąza
                                > nia do rodziców.

                                A może tak przeczytaj ten wywiad? Noworodkiem zajmują się ojciec i matka. Rodzice. Myślałam, że to dość normalna kolej rzeczy? (Tyle, że na ogół więcej matka, tu widać ojciec głównie sprawuje opiekę.) Niania zajmuje się starszym dzieckiem, w razie czego można liczyć na dziadków. Myślałam, że to dość normalna kolej rzeczy?

                                Faktycznie, patologia, sierociniec, fabrykantki aniołków i szpital w latach 50-tych. Dziecko, którym w niemowlęctwie zajmuje się ojciec będzie okaleczone psychicznie i fizycznie na zawsze, jeśli w ogóle uda mu się przeżyć tę traumę.
                                • verdana Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 20.05.12, 09:56
                                  Nie, tam są jeszcze babcie i niania. Przy TRZYTYGODNIOWYM dziecku. Przy czym jednego dnia przy dziecku jest jedna osoba, drugiegodruga. Zmiienia sie sposób karmienia. Trzytygodniowe dziecko ma mieć stabilny świat. Normalen ejest, ze w domu jest wiecej niż jednak osoba - nie jest normalne, ze dziecko raz kontaktuje sie tylko z jedną, raz tylko z drugą.
                                  Nie przeinaczaj opinii - dzieckiem może zająć się w okresie noworodkowym kazdy - ojciec, niania, babcia, pani Zosia, pod warunkiem, zę bedzie przy dziecku stale ta sama osoba i ze dziecko będzie mogło wejść w jakiś rytm.
                                  • paszczakowna1 Re: "Głupia pinda, nie ma pojęcia o potrzebach dz 20.05.12, 10:50
                                    > Nie, tam są jeszcze babcie i niania. Przy TRZYTYGODNIOWYM dziecku. Przy czym je
                                    > dnego dnia przy dziecku jest jedna osoba, drugiegodruga. Zmiienia sie sposób ka
                                    > rmienia. Trzytygodniowe dziecko ma mieć stabilny świat. Normalen ejest, ze w do
                                    > mu jest wiecej niż jednak osoba - nie jest normalne, ze dziecko raz kontaktuje
                                    > sie tylko z jedną, raz tylko z drugą.
                                    > Nie przeinaczaj opinii - dzieckiem może zająć się w okresie noworodkowym kazdy
                                    > - ojciec, niania, babcia, pani Zosia, pod warunkiem, zę bedzie przy dziecku sta
                                    > le ta sama osoba i ze dziecko będzie mogło wejść w jakiś rytm.

                                    Jest ojciec. Niania zajmuje się starszą córeczką. Dla wygody przekleję istotne fragmenty wywiadu.

                                    I wtedy, gdy nie dam rady wrócić na czas karmienia, mąż Maciej ją karmi zostawionym przeze mnie mlekiem. Bo młodsza córeczka jest karmiona tylko mlekiem matki, nie je nic innego

                                    Ja się czułam na siłach, a mój mąż mnie wspierał i mi pomagał.

                                    [...]

                                    Jest na tacierzyńskim?

                                    - Nie, nie ma takiej potrzeby, bo ma elastyczny czas pracy. Ale dzieciom poświęca bardzo dużo czasu. A od kilku miesięcy przy starszej córeczce pomaga nam niania.

                                    [...]


                                    A mąż mnie zmotywował, żeby pojawić się w Sejmie, kiedy okazało się, że jest pierwsze czytanie mojej ustawy. Usiadł ze mną i chłodno przeanalizowaliśmy sytuację. - Zostawisz mi mleko? - zapytał. - Ja: - Zostawię. Mąż: - No to jedź.

                                    I świetnie sobie dał radę. Karmił i przewijał nie potrzebując ode mnie żadnych instrukcji. Było to dla niego naturalne. Od tamtej pory nie mam wątpliwości, że zostawianie z ojcem nawet tak małego dziecka nie przynosi żadnej straty ani dziecku, ani rodzicom.

                                    [...]

                                    W Gdańsku tylko obowiązki domowe?

                                    - Nie, pracuję w biurze poselskim. Wtedy pomaga mi niania i mój tata lub teściowie czy rodzeństwo. Starszą córkę, kiedy miała jeszcze kilka miesięcy, zabierałam też czasem ze sobą na spotkania.

                                    A mąż?

                                    - Obowiązkami domowymi dzielimy się mniej więcej po równo. Każdy z nas równie dobrze radzi sobie z karmieniem, przewijaniem i kąpaniem dzieci.


                                    Mąż, mąż, mąż. Noworodkiem (i starszym dzieckiem) zajmuje się mąż. Starszą córką od kilku miesięcy zajmuje się niania. Przy obowiązkach domowych (które jak dla mnie oznaczają nie opiekę nad noworodkiem, tylko raczej ugotowanie obiadu, sprzątanie czy zakupy) pomaga niania i mój tata lub teściowie czy rodzeństwo. (Skąd w ogóle wzięłaś te "babcie" w l.m., nie mam pojęcia, mowa jest najwyżej o jednej babci, i to nie na pierwszym miejscu.)

                                    > Nie przeinaczaj opinii - dzieckiem może zająć się w okresie noworodkowym kazdy
                                    > - ojciec, niania, babcia, pani Zosia, pod warunkiem, zę bedzie przy dziecku sta
                                    > le ta sama osoba i ze dziecko będzie mogło wejść w jakiś rytm.

                                    Tu się zajmują dwie osoby. Ojciec i matka. Faktycznie uważasz, że to szkodliwe, czy ta cała sprawa wzięła się z niedoczytania wywiadu?