Dodaj do ulubionych

Kazałbym żonie....

18.11.12, 21:15

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,12867676,Posel_Gorski__Kazalbym_rodzic_nawet_wlasnej_zonie.html
Pomijając już aborcję, poseł demokratycznego kraju sugeruje, że może coś kazać żonie..

prywatny wybór tej pary czy wizja związku idealnego?wink


Obserwuj wątek
      • verdana Re: Kazałbym żonie.... 18.11.12, 22:25
        A czegóż można spodziewać się po człowieku, który wybór Obamy skwitował "to koniec ery białego człowieka".
        Przecież dla niego są ludzie - tzn. biali mężczyźnie, katolicy, którzy mają rządzić światem, a reszta to tylko podludzie...
        --
        zpopk.blox.pl
        • joa66 Re: Kazałbym żonie.... 18.11.12, 23:23
          Poseł Górski niczym mnie zadziwi.

          Zadziwił mnie brak reakcji na to "kazałbym..", ale pewnie utonęło to w sprawach aborcyjnych.

          Przypomniał mi się znajomy, który "wyśle swojego syna do wojska"
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kazałbym żonie.... 19.11.12, 18:56
          verdana napisała:

          > A czegóż można spodziewać się po człowieku, który wybór Obamy skwitował "to kon
          > iec ery białego człowieka".
          > Przecież dla niego są ludzie - tzn. biali mężczyźnie, katolicy, którzy mają rzą
          > dzić światem, a reszta to tylko podludzie...

          No akurat co do "białego człowieka", to słyszałam na własne uszy, co mówił Adam Michnik na spotkaniu w Krakowie gdzieś tak w 2007 roku, w Auditorium Maximim UJ. Adam Michnik powiedział, że należy zrobić coś tam "jak biały człowiek". Z kontekstu wynikało, że dla niego to było niewinne powiedzonko, oznaczające, że należy zrobić coś godnie i porządnie. Bardzo mnie to poraziło.

          --
          Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
          • pavvka Re: Kazałbym żonie.... 19.11.12, 19:11
            anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

            > No akurat co do "białego człowieka", to słyszałam na własne uszy, co mówił Adam
            > Michnik na spotkaniu w Krakowie gdzieś tak w 2007 roku, w Auditorium Maximim U
            > J. Adam Michnik powiedział, że należy zrobić coś tam "jak biały człowiek". Z ko
            > ntekstu wynikało, że dla niego to było niewinne powiedzonko, oznaczające, że na
            > leży zrobić coś godnie i porządnie. Bardzo mnie to poraziło.

            Nie żebym usprawiedliwiał używanie tego zwrotu, ale IMO to zwykła bezmyślność, a nie rasizm. Natomiast wypowiedź Górskiego była jawnie rasistowska.
            --
            "See, you think I give a shit. Wrong. In fact, while you talk, I'm thinking; How can I give less of shit? That's why I look interested."
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kazałbym żonie.... 19.11.12, 19:22
              pavvka napisał:
              > Nie żebym usprawiedliwiał używanie tego zwrotu, ale IMO to zwykła bezmyślność,
              > a nie rasizm. Natomiast wypowiedź Górskiego była jawnie rasistowska.

              Ehh, z drugiej strony, jeśli ktoś mówi takie rzeczy bezmyślnie, to znaczy, że ma w mózgu domyślne tło kulturowe, które na to zezwala. Przesiąknięty jest rasizmem. Gdyby Michnik powiedział to samo w Stanach, to w najlepszym wypadku uznanoby go za dzikusa, Borata.

              Akurat wczoraj byłam w kinie i leciała reklama jakiejś polskiej komedii. Jako postać w zamierzeniu szczególnie komiczna występował tam Azjata o przezwisku Kitajec, mówiący bardzo źle po polsku, grający coś w rodzaju Piętaszka. Mnie to raziło. Podobnie jak razi mnie ten znany skecz kabaretowy "Klient naś pan". Ale większość ludzi to najwyraźniej śmieszy. Bo takie jest tło kulturowe, ze śmiesznych egzotycznych ludzi można się pośmiać. W USA byłoby to jednak uznane za rasizm. Że nasza kultura jako taka jest rasistowska. Ja nie wiem, możliwe że Amerykanie w drugą stronę przeginają w niektórych sprawach z posądzeniami o rasizm, ale tutaj akurat daję przykłady gdzie ich rozumiem: Nie można człowieka z egzotycznego dla nas kraju traktować domyślnie jako dzikusa lub głupka.

              --
              Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
              • pavvka Re: Kazałbym żonie.... 19.11.12, 19:26
                Wiesz, ja się całkowicie zgadzam z Tobą. Ale bezrefleksyjny rasizm kulturowy jest dla mnie jednak mniej zły niż świadomy rasizm Górskiego. Co nie zmienia faktu, że po Michniku spodziewałbym się czegoś lepszego uncertain
                --
                Marriage is like a bank account. You put it in, you take it out, you lose interest. - Irwin Carey
                • croyance Re: Kazałbym żonie.... 21.11.12, 13:57
                  Slyszalam kiedys na konferencji w Izraelu, jak polska uczestniczka chwalila organizatorow mowiac, ze sa super bo nie zydza (juz nie pamietam czego, chyba jedzenia nie zydzili) tongue_out


                  Sprawdz, co slychac w Narnii
              • guineapigs Re: Kazałbym żonie.... 25.11.12, 10:32
                E tam, ten skecz nie jest przeciez nasmiewaniem sie z 'glupich Chinczykow' tylko raczej jak juz to z Polakow, ktorzy daja sie nabrac na 'chinska kuchnie' na straganach ulicznych.
                W USA jest caly nurt kabaretowy nasmiewajacy sie np. z Zydow, tzn. nie tyle Zydow, co ich tradycji czy widzenia swiata. Oczywiscie slowo 'nasmiewanie' nie jest tu wlasciwe - ale nie wiem, jak to ujac: branie nie na powaznie, z dystansem?
                I oczywiscie jest zastrzezenie: z Zydow moga sie nasmiewac tylko Zydzi (jakas pani wykorzystujaca w swych wystepach stosunek Zydow do innych jest wlasnie Zydowka i jej wolno), natomiast nie -Zydzi - o co to, to juz nie.
                To co, spalic ksiazki Wiecha?
                A przeciez my Polacy takze w zartach wykorzystujemy polska tradycje, historie. Chociazby skecz KMN o chodzeniu ksiedza 'po koledzie' czy dowcipy o Grunwaldzie (moge podac z piec od razu). To co, my Polacy mozemy zauwazyc groteskowosc sytuacji, a Zyd juz nie moze?
                Przeciez to bez sensu.
                Nie mozemy byc az tak poprawni politycznie, bo to juz bedzie uragalo zdrowemu rozsadkowi.
                • staua Re: Kazałbym żonie.... 25.11.12, 14:11
                  Dodatkowa warstwa tego problemu jest, ze Zydzi czy Afroamerykanie robia filmy czy skecze nasmiewajace sie odpowiednio z Zydow cz Afroamerykanow, bo tylko im wolno, ale przeciez tak naprawde to chca, zeby inni sie smiali, bo musza zarobic, wiec widownia ma byc jak najszersza. Polityczna poprawnosc tylko do pewnego stopnia, ekonomia zwycieza.
                  --
                  "A large population of people, often with well-developed literary and scholarly tastes, [...] have been educated far beyond their capacity to undertake analytical thought" - Richard Dawkins
                • pavvka Re: Kazałbym żonie.... 26.11.12, 09:51
                  Ale oczywiście że to robi różnicę czy wyśmiewasz się z grupy do której sama należysz czy z obcej. To tak jak np. sama o sobie możesz powiedzieć "ale jestem brzydka i gruba", natomiast jeśli to samo powie Ci sąsiadka, to się na nią obrazisz, i słusznie.

                  Poza tym to jednak zależy, nie każdy rodzaj humoru jest obraźliwy.
                  --
                  Marriage is like a bank account. You put it in, you take it out, you lose interest. - Irwin Carey
            • bi_scotti Re: Kazałbym żonie.... 20.11.12, 18:25
              pavvka napisał:

              > Nie żebym usprawiedliwiał używanie tego zwrotu, ale IMO to zwykła bezmyślność,
              > a nie rasizm.

              Tez nie zeby usprawiedliwiac ale moglo to byc nawiazanie do starego dowcipu o tym, ze "bialy czlowiek (w opozycji do czlowieka "czerwonego") ich (czerwonych komunistow!) nigdy nie zrozumie" - Tadeusz Ross, wydaje mi sie, jakos w koncowce lat 70tych smile
    • iwoniaw No logika w tym jest 18.11.12, 23:44
      Skoro poseł ma aspiracje kazać to samo milionom zupełnie obcych mu i niezależnych od niego ekonomicznie/zawodowo/uczuciowo/jakkolwiek kobiet, to jakąż taki może mieć obiekcję przed nakazywaniem czegoś swojej osobistej żonie?

      --
      "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
      • zla.m Re: No logika w tym jest 19.11.12, 00:24
        woniaw napisała:

        > Skoro poseł ma aspiracje kazać to samo milionom zupełnie obcych mu i niezależny
        > ch od niego ekonomicznie/zawodowo/uczuciowo/jakkolwiek kobiet, to jakąż taki mo
        > że mieć obiekcję przed nakazywaniem czegoś swojej osobistej żonie?

        Ależ proszsz, niech każe. Tylko jeżeli podejmuje za kogoś decyzję, to niech się tą ubezwłasnowolnioną osobą zajmie - zapewni wikt i opierunek, opiekę lekarską i psychologiczną, poród po ludzku, formalności załatwi, dziecko wychowa i takie tam. Taki męcizna przecież nie będzie niekonsekwentnym gufniarzem, co nie bierze odpowiedzialności za swoje wybory.
        --
        69% ludzi dopatrzy się w tej sygnaturce aluzji seksualnej
        • hankam Re: No logika w tym jest 22.11.12, 13:43
          Eee tam, przeciez sam powiedział, że zdrowe, czy też normalne kobiety kochają swoje dzieci. Nie wyobrażasz sobie chyba, że poseł Górski ma niezdrową, czy nienormalną żonę.
          --
          Szary Niedźwiedź
          • zla.m Re: No logika w tym jest 22.11.12, 18:48
            Ale ja się nie odnosiłam tylko do żony, ale do KAŻDEJ kobiety, za którą pan poseł raczy podjąć decyzję. Więc niech się zajmie wszystkimi tymi kobietami i ich dziećmi. Może mu koledzy klubowi pomogą wink
            --
            Tyle problemów, a tak mało amunicji...
          • joa66 Re: No logika w tym jest 22.11.12, 20:59
            to może wystarczy zadeklarować "jestem niezdrowa i nienormalna" i wtedy aborcja będzie legalna ?wink

            rufus to taki mały hipokryta, klepiący wyuczone kawałki, bez cieniai refleksji..

            Gdyby rufus powiedział "jestem i byłem przeciwko wysyłaniu wojsk do Iraku i Afganistanu, bo giną tam tez niewinni ludzie" byłabym skłonna uznać, że po prostu mamy inne poglądy na temat początku życia. Bywa. Odniosłabym się do nich z szacunkiem, mimo, ze pewnie bym ich nie podzielała.

            Ale to nie jest kwestia poglądów tylko głębokiej hipokryzji.

            p.s. czy istnieje określenie hipokryzja maniakalna?


            • rufus-5 Re: No logika w tym jest 25.11.12, 20:00
              joa66 napisała:

              >
              > p.s. czy istnieje określenie hipokryzja maniakalna?

              Istnieje. Polega na uporczywym wmawianiu, że ktokolwiek ma prawo do zabijania. Podkreślam - Prawo. Poza tym polega na używaniu określeń płód, embrion, itp. zamiast dziecko.

              I jeszcze jedno nie wdaje się w polemiki z osobami, które składają sie z bliżej nieokreślonej liczby komórek, gdyż mam wątpliwość czy zaliczają się już do rodzaju ludzkiego czy tez są tylko "możliwością" człowieka.
              Jeżeli istota ludzka nie istnieje od chwili poczęcia to od kiedy? Za kilka lat może ktoś arbitralnie ustali, że roczne dziecko to jeszcze nie człowiek, ale jedynie "możliwość" i bez żadnych skrupułów można pozbyć się, bo to na razie jest tylko "coś", a nie człowiek?
              Z tego własnie powodu wszelkiego rodzaju totalitaryzmy ciągle maja swoich wyznawcow. Wystarczy tylko arbitralnie ustalić kryteria człowieczeństwa.
              • croyance Re: No logika w tym jest 27.11.12, 15:20
                Jest prawo, jest rzeczywistosc. Ktora niestety czesto wymaga wyboru miedzy zyciem jednym a drugim. Nikt nie chce, generalnie rzecz biorac, zabijac, ale czasem nie ma wyjscia, albo jest to mniejsze zlo vide kara smierci, wojny etc.
                Nawet Dalajlama przyznal kiedys, ze nie wie, co by zrobil, gdyby zobaczyl zolnierza znecajacego sie nad czlowiekiem: i powiedzial, ze chyba by go zastrzelil.
                Aborcja po gwalcie to przedluzenie obrony koniecznej. A jesli chcesz uznac ja za grzech, dopisz ja do listy grzechow gwalciciela - niech on za nia moralnie odpowiada.
                --

                Sprawdz, co slychac w Narnii
      • rufus-5 Re: Kazałbym żonie.... 19.11.12, 10:16
        Może warto poznać racje tzw. drugiej strony, zanim obrzuci się wyzwiskami nieszczęsnego posła Górskiego? Tym bardziej, że wyraził się jasno: nalezy stworzyć takie warunki aby kobieta chciała urodzić dziecko, a nie stwarzać wrażenie, że jedynym i najlepszym wyjściem z tej sytuacji jest aborcja.

        "Ja, która przeżyłam gwałt i wychowuję dziecko poczęte w wyniku gwałtu, czuję się osobiście atakowana i obrażana za każdym razem gdy słyszę, że aborcja powinna być legalna ze względu na przypadki gwałtu i kazirodztwa. Czuję, że jesteśmy wykorzystywane w ofensywie proaborcyjnej, choć nikt nawet nie poprosił nas o opowiedzenie swojej części historii" (Kathleen DeZeeuw, ofiara gwałtu, matka)."
        www.bognabialecka.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=24:aborcja-dla-ofiar-gwatu&catid=2:homo-sapiens&Itemid=7
        Ciekawe dlaczego głos kobiet, które jednak zdecydowały się na urodzenie dziecka jest kompletnie niesłyszalny? Pewnie dlatego, że dla nich nowo powstające życie nie jest zygotą, zarodkiem, płodem, ale dzieckiem - istotą ludzką.
        Polecam także lekturę wywiadu z Martą Brzezińską. Dodam - nie jest to biały mężczyzna, jakimś cudem jest to akurat kobieta.

        www.fronda.pl/a/slider-pro-life,23729.html
        • dakota77 Re: Kazałbym żonie.... 19.11.12, 11:24
          A ktos te kobiety zmusza do aborcji wbrew ich woli? Chca urodzic dziecko, niech rodza. Ale czemu maja odmawiac innym kobietom prawa do podjecia odmiennej decyzji?

          --
          "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuściwink"-by Marslo55
          • rufus-5 Re: Kazałbym żonie.... 19.11.12, 16:08
            dakota77 napisała:

            > A ktos te kobiety zmusza do aborcji wbrew ich woli? Chca urodzic dziecko, niech
            > rodza. Ale czemu maja odmawiac innym kobietom prawa do podjecia odmiennej decy
            > zji?
            >

            Przepraszam bardzo - jakiej decyzji? To nie jest decyzja o pozbyciu się bolącego wrzodu. To jest decyzja związana z zniszczeniem życia, a mówiąc dosadnie zabiciem dziecka.
            Różnej maści ekolodzy apelują o przyznanie zwierzętom praw człowieka a jednocześnie nowo powstające ludzkie życie traktuje się, jak przedmiot, do którego ma się prawo! Ma się prawo je zniszczyć!
            • verdana Re: Kazałbym żonie.... 19.11.12, 16:18
              Urodzenie dziecka, które poczęło sie w wyniku gwałtu to zazwyczaj dramat dla dwóch osób - matki, reszty rodziny i tego dziecka. Czesto chorego, bo gwałty rzadko popełniają inteligentni, trzeźwi mlodzieńst. Kobieta, dlatego,z ę została zgwałcona ma obowiązek chodzić 9 miesięcy w ciąży, rodzić i wychować? Albo oddać dziecko? Taka swoista kara?
              Nie masz pojęcia, co oznacza mieć dziecko ze znienawidzonym przestępcą, dziecko majace polowę genów degenerata. Nie masz pojecia, jak entuzjastycznie reagują mężowie, którzy powinni wychowywać nie swoje dziecko, na ktore icjh nie stać. Nie masz pojęcia, co robi ze zdrowiem zgwałconej 13-latki ciąża i poród.
              No i nie masz pojęcia, co czuje niekochane dziecko. Wiesz tylko jedno - zgwałcili - to niech kobieta ma zmarnowane życie, przeciez to nie ma znaczenia. Najwyżej się powiesi.

              --
              zpopk.blox.pl
              • rufus-5 Re: Kazałbym żonie.... 19.11.12, 16:31
                verdana napisała:


                > No i nie masz pojęcia, co czuje niekochane dziecko. Wiesz tylko jedno - zgwałci
                > li - to niech kobieta ma zmarnowane życie, przeciez to nie ma znaczenia. Najwyż
                > ej się powiesi.

                A niewinne dziecko niech zostanie zabite.
                Proponuję jeszcze raz przeczytać cytowane wcześniej zdanie:

                "Ja, która przeżyłam gwałt i wychowuję dziecko poczęte w wyniku gwałtu, czuję się osobiście atakowana i obrażana za każdym razem gdy słyszę, że aborcja powinna być legalna ze względu na przypadki gwałtu i kazirodztwa. Czuję, że jesteśmy wykorzystywane w ofensywie proaborcyjnej, choć nikt nawet nie poprosił nas o opowiedzenie swojej części historii" (Kathleen DeZeeuw, ofiara gwałtu, matka)."


                >
                  • verdana Re: Kazałbym żonie.... 19.11.12, 17:57
                    Ok, wyobraż sobie Rufus, ze zgwałciło Cie w parku czterech drabów. Masz potem do wyboru - albo zostać uznany za mordercę, albo prxejść przymusowo ciężką operację i resztę życia przymusowo wychowywać i utrzymywać dziecko jednego z gwałcicieli.
                    Jak być się czuł? Myślisz, ze potrafiłbyś?
                    --
                    zpopk.blox.pl
                    • rufus-5 Re: Kazałbym żonie.... 19.11.12, 20:58
                      verdana napisała:

                      .
                      > Jak być się czuł? Myślisz, ze potrafiłbyś?

                      Jeszcze raz zapytam się? czym zawiniło dziecko, że jest skazane na niebyt? Natomiast, w przypadku gdy jednak zostanie urodzone ma ciągle szanse na godne życie. Ma szanse być adoptowane i być chciane. Zabite nie ma szansy na nic.
                      Snując, natomiast brutalną wizję przyszłości wypada mieć nadzieję, iż nauka dojdzie kiedyś do takiego poziomu, że będzie mogła określić już na etapie zarodka czy w przyszłości będzie to zwolennik aborcji, czy też nie. Jeżeli będzie - to można od razu usunąć przecież jest to mu kompletnie obojętne czy będzie żył, czy też nie. Problem rozwiązany? i to naukowo!
                      • seidhee Re: Kazałbym żonie.... 20.11.12, 09:35
                        Zauważ jednak, że zanim zarodek stanie się dzieckiem, które ktoś mógłby adoptować (pod warunkiem, że będzie zdrowe, bo po chore dzieci nie ma kolejek) to musi upłynąć 38 tygodni, a kobieta musi urodzić. W tym czasie kobieta doświadcza:
                        - mdłości i wymiotów, czasem tak ciężkich, że ląduje w szpitalu z powodu poważnego odwodnienia i osłabienia;
                        - wzdęć i zaparć;
                        - trudnego do przezwyciężenia zmęczenia i senności w początkach ciąży, które następnie przeradzają się w bezsenność, a potem znowu w przeraźliwe zmęczenie;
                        - bólu pleców;
                        - zgagi;
                        - hemoroidów i żylaków;
                        - rozstępów i swędzenia skóry;
                        - trudności z koncentracją;
                        - bardzo dużego spadku parametrów krwi;
                        - krwawienia dziąseł i osłabienia zębów;
                        - skłonności do infekcji intymnych;
                        - trudności z oddychaniem;
                        - często cukrzycy ciążowej, zmuszającej do przestrzegania ścisłej diety. I wielu, wielu innych możliwych dolegliwości, kłopotów zdrowotnych, rodzajów bólu i problemów. A potem jeszcze poród, który bywa koszmarem nawet dla kobiet, które bardzo pragną dziecka.
                        A to tylko fizjologia - pomijam zupełnie jak CZUJE kobieta, która do tego wszystkiego zupełnie nie chce mieć dziecka, nie chce go wychowywać, i do tego zmaga się z traumą gwałtu.

                        Oczywiście facetowi, któremu powyższe zupełnie nie grozi, bardzo łatwo jest to wszystko zbagatelizować i w poczuciu słuszności bronić zarodka, bo blastocysta jest niewinna i czysta, a poza tym cierpienie uszlachetnia, a już szczególnie cudze.
                        --
                        https://www.suwaczki.com/tickers/zud3k0s3lvljfz34.png
                      • verdana Re: Kazałbym żonie.... 20.11.12, 13:12
                        A czym zwiniła kobieta, skazana na zmarnowanie reszty życia? Zważ, ze to nie jest tak, ze kobieta zachoedzi w ciążę, a potem rodzi automatycznie zdrowe dziecko. Ta kobieta musiałaby przez 9 miesięcy zdrowo sie odżywiać, nie pić , nie palić, być moze zrezygnować z pracy i zrobku, albo ze szkoły. Ma też pokazać wszystkim wokół, ze została zgwałcona.
                        Co będzie z tego dziecka, jesli dla kobiety jest to znienawidzony obcy twór, który w niej rośnie - jeśli będzie poła, paliła i mmarzyła, aby płód obumarł? Myślisz, ze urodzi zdrowe, szczęśliwe dziecko, które ma ojca gwałciciela i matkę, która go nienawidzi?
                        Weź tez pod uwagę, zę to dziecko tak łatwo nnie pójdzie do adopcji - ma bowiem ojca, którego trzeba bedzie pozbawić praw rodzicielskich. A to trwa.
                        --
                        zpopk.blox.pl
                      • bi_scotti Re: Kazałbym żonie.... 20.11.12, 18:30
                        rufus-5 napisał(a):

                        > Jeszcze raz zapytam się? czym zawiniło dziecko, że jest skazane na niebyt?

                        Ale o jakim DZIECKU Ty (i ten posel tfu na G) sie wypowiadasz? Nie ma zadnego dziecka - jest mozliwosci (!!!) zaistnienia tegoz taka sama jak mozliwosc (!!!) niezaistnienia - decyzje podejmuje (zgwalcona) kobieta. Nie bylo i nie bedzie. Kropka.
                        • rufus-5 Re: Kazałbym żonie.... 20.11.12, 20:53
                          bi_scotti napisała:

                          >
                          > Ale o jakim DZIECKU Ty (i ten posel tfu na G) sie wypowiadasz? Nie ma zadneg
                          > o
                          dziecka - jest mozliwosci (!!!) zaistnienia tegoz taka sama jak mozliwosc
                          > (!!!) niezaistnienia - decyzje podejmuje (zgwalcona) kobieta. Nie bylo i nie b
                          > edzie. Kropka.

                          Jasne istnieje zygota, embrion, płód, ale nie dziecko. Jednym słowem coś. Bardzo wygodne rozumowanie. I zgadzam się co do jednego. Koniec i kropka, nie ma o czym dyskutować.
                            • verdana Re: Kazałbym żonie.... 21.11.12, 09:50
                              Nie odpowie, bo kobieta nie człowiek. Ma urodzić, niezaleznie czy zmarnuje jej to życie4, czy skończy w szpitalu psychiatrycznym czy nie. Człowieczeństwo kobiet kończy sie w momencie narodzin.
                              --
                              zpopk.blox.pl
                              • joa66 Re: Kazałbym żonie.... 21.11.12, 11:04
                                Nie tylko kobiet. W ogóle wygląda to tak, że człowieczeństwo wszystkich kończy się po narodzinach. Jesteś człowiekiem dopóki się nie urodzisz. A potem? Zmombardowali ci rodzinę na wojnie? Cóż, wojna ot wojna, zdarza się. Były wyższe cele.
                                • szarsz Re: Kazałbym żonie.... 21.11.12, 11:14
                                  Do tego nie trzeba tak ekstremalnych przykładów.

                                  Załóżmy, że rodzi się dziecko z gwałtu. Kobieta nie dokonała aborcji, ale zdecydowała się, zgodnie z postulatami, zostawić je w szpitalu. Jakie są jego szanse na adopcję i zdrowy, szczęśliwy dom? Przyszli rodzice mają prawo znać jego pochodzenie, choćby ze względu na ryzyko chorób... Nikogo nie obchodzi, co się z nim stanie i jak, przez kogo i za co będzie wychowywane. Ma się urodzić i kropka.
                            • rufus-5 Re: Kazałbym żonie.... 21.11.12, 15:51
                              joa66 napisała:

                              > domyslam się, ze na moje pytanie rufus nie odpowie wink jak typowy hipokryta.

                              Przede wszystkim pytanie nie ma związku z tematem wątku, więc prosze o założenie oddzielnego wątku. Poza tym pytanie jest z gatunku tych, które określa się jako demagogiczne.
                              Co do hipokryzji to hipokryzją jest uciekanie od nazywania rzeczy po imieniu. Zwłaszcza, gdy nienarodzone dziecko określa się jako płód, embrion, czy też zygota. Wszyscy byliśmy w pewnym stadium życia tym embrionem, zygota, czy też płodem. Chyba, że nastąpiła jakaś rewolucja naukowa i odkryto, że dziecko przychodzi na świat w pełni ukształtowane.
                              Hipokryzja jest także stawiania na tej samej płaszczyźnie działań ludzi świadomych swoich czynów ludzi, którzy mają szanse na kształtowanie swojego zycia z nienarodzonym dzieckiem, które nie ma żadnej możliwości obrony swojego istnienia. W ogóle argumentacja osób, które z takim animuszem sprzeciwiają się, zresztą słusznie, wojnom, torturom, niszczeniu przyrody a jednocześnie bez żadnych skrupułów uważają, że mają prawo do zabijania, nie narodzonych dzieci jest czystą esencją hipokryzji.
                              Najciekawsze zas jest to, że wszyscy ktorzy popierają aborcję jakims cudem jednak urodzili się.
                              Dziecko ma prawo do życia i ma prawo do osiągnięcia takiego etapu rozwoju w ktorym będzie mogło samo decydować o swoim życiu
                              • joa66 Re: Kazałbym żonie.... 21.11.12, 16:23
                                Czyli zgadłam, rufus nie odpowie (bo oczekiwanie, że założę oddzielny wątek z tym pytaniem jest kpiną skoro rozpisuje się na ten sam temat ale z inne strony tutaj).

                                Hipokryta smile
                              • seidhee Re: Kazałbym żonie.... 22.11.12, 10:04
                                > Najciekawsze zas jest to, że wszyscy ktorzy popierają aborcję jakims cudem jedn
                                > ak urodzili się.

                                Nie widzę tu żadnej sprzeczności. Gdybyśmy się nie urodzili, to by nas nie było i nie moglibyśmy wyrażać poglądów na żaden temat.

                                Co dziwniejsze, zwolenniczki legalizacji aborcji same miewają dzieci! To ci dopiero paradoks!

                                Usunięcie z macicy zlepka komórek, który niczego nie czuje, nie ma żadnej samoświadomości ani samowystarczalności, to nie jest to samo, co zabicie dziecka. Czy, dajmy na to, skazanie niewinnej kobiety na dramat donoszenia ciąży i urodzenia dziecka gwałciciela.
                                --
                                https://www.suwaczki.com/tickers/zud3k0s3lvljfz34.png
                                • pavvka Re: Kazałbym żonie.... 22.11.12, 10:20
                                  seidhee napisała:

                                  > > Najciekawsze zas jest to, że wszyscy ktorzy popierają aborcję jakims cude
                                  > m jedn
                                  > > ak urodzili się.
                                  >
                                  > Nie widzę tu żadnej sprzeczności. Gdybyśmy się nie urodzili, to by nas nie było
                                  > i nie moglibyśmy wyrażać poglądów na żaden temat.

                                  To ja mam ciekawszy paradoks: ci, którzy sami zostali wyabortowani, nie protestują przeciwko dopuszczalności aborcji.
                                  --
                                  Marriage is like a bank account. You put it in, you take it out, you lose interest. - Irwin Carey
                      • croyance Re: Kazałbym żonie.... 21.11.12, 14:09
                        Niestety Rufus, ale zycie jest takie, ze czasami trzeba zabic.
                        Gdyby ktos zaatakowal mnie albo moja rodzine, w ogole bym sie nie zastanawiala, tylko - gdybym miala mozliwosc - strzelalabym w leb. I tak samo niestety nie wszystkie dzieci powinny miec szanse sie urodzic, zwlaszcza dzieci gwalciciela. Jest to poniekad sprawiedliwosc ewolucyjna, bo dlaczego niby gwalciciel ma miec jakiekolwiek prokreacyjne prawa i mozliwosc rozprzestrzenia swoich genow? Dla dobra calego spoleczenstwa lepiej, zeby go jednak tego pozbawic.


                        --

                        Sprawdz, co slychac w Narnii
                        • staua Re: Kazałbym żonie.... 21.11.12, 17:02
                          Rufus chce chronic prawa gwalcicieli! Ciekawe, dlaczego...
                          --
                          "Predicting what is going to happen in the inanimate world is a piece of cake compared with predicting what is going to happen in the social world" - Richard Dawkins
                          • rufus-5 Re: Kazałbym żonie.... 21.11.12, 19:30
                            staua napisała:

                            > Rufus chce chronic prawa gwalcicieli! Ciekawe, dlaczego...

                            Logika rodem z GW. Więc jeszcze raz - Prawa nienarodzonego dziecka. Zdaję sobie sprawę, że sa osoby dla ktorych większe prawo do zycia i zapewnienia opieki maja chociazby koty, ale ja akurat ywazam, że takie prawo maja także dzieci, zwłaszcza te nienarodzone. Natomiast sformułowanie - "ciekawe, dlaczego" jest po prostu obrzydliwe.
                              • rufus-5 Re: Kazałbym żonie.... 22.11.12, 07:00
                                staua napisała:

                                > Sformulowanie "ciekawe, dlaczego" jest obrzydliwe?

                                Jest obrzydliwe. Zwłaszcza w kontekście stwierdzenia, że chce bronic praw gwałcicieli. Jest to nie tylko obrzydliwe, ale wręcz chamskie.
                                Kuriozalne jest karanie nienarodzonego dziecka za przestępstwo popełnione przez gwałciciela. Trzeba miec wyjątkowe złą wolę aby stwierdzić, że obrona prawa do życia jest równoważna z obroną praw złoczyńcy.
                                • staua Re: Kazałbym żonie.... 22.11.12, 13:01
                                  Caly czas nie odpowiedziales na pytanie, dlaczego jest obrzydliwe i chamskie. Naprawde, Andrzej, ciekawa jestem.
                                  --
                                  A little learning is a dangerous thing;
                                  Drink deep, or taste not the Pierian spring:
                                  There shallow draughts intoxicate the brain,
                                  And drinking largely sobers us again. - Alexander Pope
                            • dakota77 Re: Kazałbym żonie.... 21.11.12, 19:40
                              rufus-5 napisał(a):

                              >ale ja akurat ywazam, że takie prawo maja także dzieci, zwłaszcza te nienarodzone.

                              No ale dlaczego wlasnie "zwlaszcza" te nienarodzone? Czemu bronicie do upadu praw plodu, a jak juz dziecko sie urodzi, jak sie ma czego jesc, jak jest bite, molestowane, to juz jego praw tak gorliwie nie bronice?


                              --
                              "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuściwink"-by Marslo55
                              • rufus-5 Re: Kazałbym żonie.... 22.11.12, 07:24
                                dakota77 napisała:

                                >
                                > No ale dlaczego wlasnie "zwlaszcza" te nienarodzone? Czemu bronicie do upadu pr
                                > aw plodu, a jak juz dziecko sie urodzi, jak sie ma czego jesc, jak jest bite, m
                                > olestowane, to juz jego praw tak gorliwie nie bronice?

                                "Zwłaszcza" dlatego, że w przypadku dzieci nienarodzonych próbuje się uzywać róznego typu eufemistycznych określeń w rodzaju aborcja, usunięcie płodu. Nie mówi się "dziecko", lecz "możliwe dziecko" , "potencjalny człowiek".
                                Przypomniał mi się film "Leon zawodowiec". Tam tez główny bohater zawodowy morderca na pytanie czym się zajmuje nie odpowiada wprost - "zabijam", lecz "sprzątam". Podobny zabieg jest stosowany także w tym przypadku."Nie zabijam", lecz "usuwam" i jeszcze dodatkowo "mam do tego prawo".
                                Broni się także z tego powodu iz tym dzieciom odmawia się wszelkich ludzkich praw. Zycie już narodzonego dziecka jest chronione przepisami prawnymi oraz sankcjami moralnymi, podczas gdy nienarodzonemu dziecku odmawia się fundamentalnego prawa - prawa do życia.
                                Absurdem jest stwierdzenie, że prawa dzieci juz narodzonych są mniej gorliwie bronione to nadal jest dziecko. Zwłaszcza chrześcijanin powinien ciągle pamiętać o słowach zapisanych w Ewangeliach dotyczących krzywdy wyrzadzonej dziecku.
                                >
                                >
                                • croyance Re: Kazałbym żonie.... 22.11.12, 11:45
                                  Rufus, Ty nie masz najmniejszego pojecia o tym, co to jest gwalt.

                                  Gwalt to nie jest niechciany stosunek, gdzie kobieta nie jest pewna, czy chcialaby, czy nie - gwalt to przemoc, wybite zeby, polamane zebra, poszarpane narzady wewnetrzne, czasem hipotermia, pocieta butelka twarz, wstrzas mozgu, peknieta czaszka, nieodwracalne czesto zmiany w narzadach rodnych. (Tyle fizycznie, a potem jeszcze czesto kop ze spolecznosci, porzucenie przez rodzine, strata pracy, a nawet i oskarzenie o cudzolostwo).

                                  Lekarze ratuja wiec zycie ofierze, robiac jej przy tym mnostwo testow i od razu podajac silne leki, ewentualny zarodek i jego dobro majac z koniecznosci na koncu listy. Kiedys automatycznie podawano Postinor, zaraz po obdukcji, bo - pomijajac wszystko inne - ciaza kolidowalaby z lekami, i w ogole nie byloby na nia warunkow w zniszczonym czesto bez powrotu ciele.

                                  Zrzucanie moralnej odpowiedzialnosci - i koniecznosci decyzji - na kobiete jest w takiej sytuacji okrucienstwem i psychologiczna tortura. A zaimplantowany w niej zarodek po prostu nie ma prawa tam byc - i kobieta nie ma zadnego obowiazku przejmowania nad nim opieki.

                                  Przyniose Ci do domu dziecko, Rufus - poloze na fotelu i powiem, ze od dzisiaj Ty sie nim zajmujesz, inaczej jestes zlym czlowiekiem i zla matka, i nie masz absolutnie nic do powiedzenia. Na twoje protesty, ze masz np. prace, ze jestes panna, przyrzne Ci w leb mlotkiem i kopne w brzuch, i tak zostawie. Jak Ci sie podoba taki obraz? Albo zmusze Cie do biegania i szukania dla dziecka domu - bo odpowiedzialnosc jest od teraz Twoja.

                                  Za to moralna odpowiedzialnosc gwalciciela - zadna. Ot zabawili sie chlopcy. O matkach wyrodnych z ambony sie brzmi - a gwalciciel de facto nie jest jakos specjalnie gromiony, co wiecej, pozwala sie rozprzestrzeniac jego degenerackie geny, co jest ewolucyjnym przywilejem i nagroda: gwalt sie oplaca.

                                  Ale czego sie spodziewac - KRK gloryfikuje rozne swiete, ktore zostaly swietymi tylko dlatego, ze sie zabily zeby uniknac gwaltu. Znowu, zero potepienia sprawcy, tylko chwalenie ofiary, ktora wolala UMRZEC, zeby nie dac sie ZBRUKAC.
                                  Bo to oczywiscie KOBIETE gwalt bruka, a nie mezczyzne. I cala wina spada na jej barki.

                                  Ciekawostka jest, ze np. ortodoksyjny judaizm zezwala na aborcje w takich sytuacjach i uwaza ja za konieczna i sprawiedliwa.
                                  --

                                  Sprawdz, co slychac w Narnii
                • croyance Re: Kazałbym żonie.... 21.11.12, 14:03
                  Kobieta tez jest niewinna, ale jej zycie jakos nikogo nie obchodzi.
                  W dodatku takie durne wypowiedzi obrazaja IMO kobiety, ktore jednak dziecko z gwaltu urodzily - skoro to taka normalka, jak sie Gorskiemu wydaje, to odbiera im to cale bohaterstwo - bo to (o ile to decyzja, a nie brak wyboru) JEST bohaterstwo.

                  Nie masz najmniejszego pojecia o gwaltach.
                  Niektore kobiety gwalcone byly przez zolnierzy przez np. 2 dni non stop: czesto gwalcone na smierc. Jesli przezywaja, czesto maja rozerwane narzady, ogolna infekcje i potrzebuja dlugotrwalej hospitalizacji. Tylko ostatni idiota w takich warunkach ratowalby ewentualna ciaze.

                  A do aborcji nikt nie zmusza: jesli zgwalcona kobieta zechce urodzic, nikt jej tego nie zabroni. Ale zmuszac jej do tego nie mozna.
                  --

                  Sprawdz, co slychac w Narnii
        • iwoniaw Re: Kazałbym żonie.... 19.11.12, 11:41
          Jakie racje drugiej strony? Jeśli ktoś chce rodzić dziecko z gwałtu, proszę bardzo, niechże rodzi. Natomiast twierdzenie, że istnieje jedynie słuszny wybór w kwestii, która dotyczyć wypowiadającego się nigdy nie będzie, jest co najmniej żenujące.

          --
          Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
    • triss_merigold6 Re: Kazałbym żonie.... 19.11.12, 10:33
      On jest klasycznym przykładem pewnego typu konserwatysty: nieatrakcyjny, wątły fizycznie, w młodości musiał być olewany przez dziewczyny i butowany przez kolegów więc uciekł w pryncypializm. Ci prawicowi chłopcy są do siebie zadziwiająco podobni fizycznie, nawet mając 50 lat zachowują w rysach twarzy coś niedojrzałego.
      • rufus-5 Re: Kazałbym żonie.... 19.11.12, 16:26
        triss_merigold6 napisała:

        > On jest klasycznym przykładem pewnego typu konserwatysty: nieatrakcyjny, wątły
        > fizycznie, w młodości musiał być olewany przez dziewczyny i butowany przez kole
        > gów więc uciekł w pryncypializm. Ci prawicowi chłopcy są do siebie zadziwiająco
        > podobni fizycznie, nawet mając 50 lat zachowują w rysach twarzy coś niedojrzał
        > ego.

        Oczywiście, że nie wytrzymuje porównania z lewackimi bojówkarzami. To są dopiero chłopcy o słusznej posturze, nabici testosteronem, męscy w każdym calu
        Musiałem aż w lustro spojrzeć czy jako osobnik pryncypialnie konserwatywny odpowiadam klasycznemu wzorcowi konserwatysty tak zgrabnie i z dużym znawstwem tematu opisanemu powyżej. Z ubolewaniem stwierdzam, że niestety, ale posturą bardziej pasuję do wizerunku męskiego lewaka.

        Tak na poważnie to dawno tak bzdurnego tekstu nie czytałem
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kazałbym żonie.... 19.11.12, 19:01
      Mnie też strasznie zdziwiło przede wszystkim to, że on mógłby żonie coś kazać. Czy to on sam powiedział, czy tak to przeformułowali dziennikarze. Zastanawiałam się, czy on naprawdę powiedział "kazałbym". No i nie tak do końca. Ten cytat pochodzi z wywiadu z SE:

      www.se.pl/wydarzenia/opinie/artur-gorski-kazabym-rodzic-nawet-wasnej-zonie-po-gwacie_291218.html
      - Krytykuje pan Obamę m.in. za aborcję. Pan uważa, że kobiety, które zostały zgwałcone i zaszły w wyniku gwałtu w ciążę, powinny rodzić dzieci. Załóżmy - oby to się nigdy nie stało - że pana żona została zgwałcona. Każe jej pan urodzić to dziecko?

      - Ale oczywiście, że tak! To jest życie ludzkie. Mówię to bez zawahania. Nie rozmawiajmy jednak o mojej rodzinie.

      - A spytałby ją pan o zdanie?

      - Na pewno byłbym przeciwko aborcji.

      --
      Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kazałbym żonie.... 19.11.12, 19:03
        Serio, nie popieram tego pana. Ale tak z ręką na sercu, gdyby wam dziennikarz zadawał na gorąco pytanie w jakiejś kontrowersyjnej sprawie, czy mielibyście na tyle refleksu, żeby chwycić go za słówko i powiedzieć: Hola, jakie "kazałbym"? Bo ja od razu mówię, że nie miałabym.

        --
        Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
        • joa66 Re: Kazałbym żonie.... 19.11.12, 21:03
          Tak. Miałabym, chociaż nie jestem mistrzem refleksu i riposty. Ale tak postawione pytanie byłoby jak skrobanie paznokciem po szybie - nie sposób nie zauważyć i nie zareagować.

          Oczywiście domyślam się , że posłowi Górskiemu nic nie zgrzytało.
        • turzyca Re: Kazałbym żonie.... 20.11.12, 00:31
          anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

          > Serio, nie popieram tego pana. Ale tak z ręką na sercu, gdyby wam dziennikarz z
          > adawał na gorąco pytanie w jakiejś kontrowersyjnej sprawie, czy mielibyście na
          > tyle refleksu, żeby chwycić go za słówko i powiedzieć: Hola, jakie "kazałbym"?
          > Bo ja od razu mówię, że nie miałabym.
          >
          Ehh, z drugiej strony, jeśli ktoś mówi takie rzeczy bezmyślnie, to znaczy, że ma w mózgu domyślne tło kulturowe, które na to zezwala.
          O!

          --
          Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kazałbym żonie.... 20.11.12, 11:01
            Ale co chcesz przez to powiedzieć, że mam w głowie takie tło kulturowe, iż nie zwróciłabym uwagi na to, że ktoś mówi: "kazać żonie"?

            To nie tak. Brak refleksu u mnie wynika z tego, że nie jestem verbal thinker. Nie jestem słuchowcem. Sądzę, że wielu ludzi tak ma. Chciałabym widzieć was w takiej sytuacji przed mikrofonem, w błysku fleszy. Ciekawe, czy rzeczywiście byłybyście takie wyszczekane.

            --
            Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
            • joa66 Re: Kazałbym żonie.... 20.11.12, 11:06
              Chciałabym widzieć was w takiej sytuacji przed mikrofonem, w błysku fleszy. Ciekawe, czy rzeczywiście byłybyście takie wyszczekane

              Ja się nie zajmuję zawodowe publicznymi wystąpieniami - poseł Górski tak.
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kazałbym żonie.... 20.11.12, 11:16
                  Interesujący eksperyment językowy:

                  "Kazałem żonie" występuje w googlach
                  2300 razy.

                  "Kazałam mężowi" występuje w googlach
                  15200 razy.

                  Chcę przez to pokazać, że dla wielu ludzi słowo "kazać" ma dość szeroki zakres znaczeniowy - poprosić, zasugerować, powiedzieć. I że kobiety tego słowa używają częściej...
                  --
                  Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
                  • pavvka Re: Kazałbym żonie.... 20.11.12, 11:34
                    > Chcę przez to pokazać, że dla wielu ludzi słowo "kazać" ma dość szeroki zakres
                    > znaczeniowy - poprosić, zasugerować, powiedzieć. I że kobiety tego słowa używaj
                    > ą częściej...

                    Albo że traktowanie współmałżonka jak dziecko jest powszechnym zjawiskiem... Z 'kazać' spotykam się rzadziej, ale np. na forach powszechne jest pisanie "nie pozwalam (nie pozwoliłabym) swojemu mężowi na..."
                    --
                    "There's a word for people like that...No, I'm saying, there's a word and I don't know what it is. I'm not being fucking poetic."
                    • zla.m Re: Kazałbym żonie.... 20.11.12, 13:02
                      pavvka napisał:

                      > Albo że traktowanie współmałżonka jak dziecko jest powszechnym zjawiskiem... Z
                      > 'kazać' spotykam się rzadziej, ale np. na forach powszechne jest pisanie "nie p
                      > ozwalam (nie pozwoliłabym) swojemu mężowi na..."

                      Coś w tym jest. Kobiety częściej każą/zabraniają mężczyznom różnych działań. I to nie jest traktowane jak opresja wobec tych panów, ale przeciwnie - jako znak, że żona jest dobrą żoną. Mnie na przykład przez jeden sezon cały czas pytano, dlaczego mój mąż nosi taką kurtkę, przecież ona cienka. Przy nim pytano. W domyśle: "dlaczego mu pozwalasz". Teraz już nawet teściowa się nauczyła, że odpowiedź będzie: "Duży jest, nosi co chce". I mimo, że jestem przeciwna takiemu upupianiu dorosłych ludzi, to sama się łapię na innym odbiorze tych stwierdzeń. "Kazałem żonie": odbiór negatywny - co za cham i przemocowiec. "Kazałam mężowi" - odbiór neutralny, ewentualnie lekko negatywny - po co mu matkuje.
                      --
                      Sprzeciwianie się idiotom nie ma sensu. To w końcu ich planeta
                      • szarsz Re: Kazałbym żonie.... 20.11.12, 14:16
                        anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:
                        > Prawda. Ja i prof. Bielik-Robson od dawna twierdzimy wink że w Polsce panuje krypto-
                        > matriarchat.

                        Już nasi rodzice powtarzali "mąż jest głową rodziny a żona szyją, która tą głową kręci"

                        Ad rem - tu nie chodzi literalnie o "kazałbym żonie", tylko "kazałbym żonie urodzić". Nie chodzi o ciepłą czapkę w mrozy czy uprasowaną koszulę na spotkanie biznesowe. Chodzi o urodzenie dziecka. Z gwałtu.

                        Niemal wszystko jedno czy "kazałbym" czy złagodzone po uświadomieniu sobie, jak to może być odebrane "namawiałbym". Co za palantem trzeba być, żeby uważać, że WIE się z całą pewnością, jak zachowałoby się w tak ekstremalnej sytuacji? I że żona nadawałaby się psychicznie i fizycznie do "namawiania"?
                        • ding_yun Re: Kazałbym żonie.... 20.11.12, 16:56
                          > Już nasi rodzice powtarzali "mąż jest głową rodziny a żona szyją, która tą głow
                          > ą kręci"

                          Bajka o szyi, która kręci głową to jest zjawisko niebezpieczne.
                          Bardzo ładnie pisała o tym Graff w "Świecie bez kobiet". W ogólnym ujęciu chodzi o to, że kobiety kochają tę polską wersję bajki o matriarchacie i uspokajają nią swoje sumienia wmawiając sobie, że tak naprawdę to sprawują władzę nad mężczyznami, którzy są wszak wiecznymi dziećmi zajętymi swoimi potyczkami, zabawkami i rozrywkami. A panowie bawią się w najlepsze kierując firmami, rządami i różnego rodzaju instytucjami, podejmując decyzje brzemienne w skutkach również dla kobiet, chociażby te zakazujące aborcji.

                          --
                          In God we trust, all others must bring data.
                            • bi_scotti Re: Kazałbym żonie.... 20.11.12, 18:34
                              Sluchalam wywiadu z para, ktora obchodzila 75 rocznice slubu. Pan uprzejmie powiedzial, ze zgodne malzenstwo to zaden problem tak dlugo jak mezczyzna ma dobrze wycwiczona najwazniejsza odpowiedz "Yes, Dear" tongue_out
                              Polki nie maja monopolu na (krypto?) matriarchat big_grin
                              • croyance Re: Kazałbym żonie.... 21.11.12, 14:17
                                W Polsce (krytpo)matriarchat to byla kwestia koniecznosci, chlopi byli ciagle na wojnach, a kobiety (czesto wdowy) musialy radzic sobie same. I tak juz poniekad zostalo, chociaz oficjalnie oczywiscie pozycja mezczyzny jako glowy domu sie trzyma.
                                --

                                Sprawdz, co slychac w Narnii
                          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kazałbym żonie.... 20.11.12, 19:18
                            ding_yun napisała:

                            > > Już nasi rodzice powtarzali "mąż jest głową rodziny a żona szyją, która t
                            > ą głow
                            > > ą kręci"
                            >
                            > Bajka o szyi, która kręci głową to jest zjawisko niebezpieczne.
                            > Bardzo ładnie pisała o tym Graff w "Świecie bez kobiet". W ogólnym ujęciu chodz
                            > i o to, że kobiety kochają tę polską wersję bajki o matriarchacie i uspokajają
                            > nią swoje sumienia wmawiając sobie, że tak naprawdę to sprawują władzę nad mężc
                            > zyznami, którzy są wszak wiecznymi dziećmi zajętymi swoimi potyczkami, zabawkam
                            > i i rozrywkami. A panowie bawią się w najlepsze kierując firmami, rządami i róż
                            > nego rodzaju instytucjami, podejmując decyzje brzemienne w skutkach również dla
                            > kobiet, chociażby te zakazujące aborcji.

                            To też prawda.

                            Matriarchat jednak nie jest bajką. To jest po prostu jedna ze strategii zapewniania sobie komfortu. Na krótką metę tego typu matriarchat opłaca się kobietom. One po prostu nie patrzą dalekozasięgowo, tylko widzą: Jest fajnie, mam satysfakcję z kontrolowania mężczyzn w kręgu rodzinnym, mam poczucie władzy. No bo mają poczucie władzy. Ta władza jest. Tylko nie czują tego, jak bardzo mało ona im daje na dłuższą metę.

                            Graff słusznie zwraca uwagę, że kobiety bronią się przed tym poczuciem "nieskuteczności na dłuższą metę", tworząc mit, iż mężczyźni to tylko bawią się głupimi męskimi zabawkami. Że polityka to dobre dla takich dzieci, jak mężczyźni.

                            Ba, ale przecież nawet różne znane, feministycznie nastawione postacie z mediów lubią mówić, że polityka jest fuj, że tam testosteron, że tam agresja, że polityka jest zła bo męska. Że to nie wina kobiet, iż nie chcą iść do polityki, bo przecież polityka to jest taka fuj męska zabawa, kto by się w to bawił. Że kobiety unoszą się honorem i nie chcą grać "na męskich warunkach".

                            Według mnie nie można utrzymywać wciąż w kobietach tego mitu niewinności, łagodzenia obyczajów, a jednocześnie oczekiwać, żeby szły do polityki i konkurowały z mężczyznami. Albo rybki albo akwarium. Podtrzymywanie tego mitu - to podtrzymywanie tego wygodnego domowego matriarchatu, podtrzymywanie sytuacji, gdzie kobiety rządzą w domu, ale nie rządzą w sferze publicznej.

                            --
                            Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
      • croyance Re: Kazałbym żonie.... 21.11.12, 14:13
        Patrzcie, powiedzial 'nie rozmawiajmy o mojej rodzinie'!
        I kto to mowi, facet, ktory ma czelnosc pchac sie z butami w intymne dramaty innych kobiet i zagladac nam wszystkim do majtek!
        Porozmawiajmy i o Pana rodzinie, Gorski, skoro juz zeszlismy na takie osobiste tematy jak gwalt!

        --

        Sprawdz, co slychac w Narnii

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka