Gość: Jackowski
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
05.08.05, 18:24
Od 9 lat wakacje oznaczaly dla mnie jedną rzecz oczywistą - hotel. Z wszystkimi jego plusami i niedogodnościami. Te pierwsze są wszystkim znane, wiec je pomine. A niedogodności ?
W ostatnich kilku latach spedzilem 10 tygodni wakacji w rożnych hotelach na Costa Brava. Powody ? Dziecko (plaza i morze), gwarantowana pogoda, hiszpanskie klimaty i kuchnia. ALE HOTELE ?
Byly wśrod nich wylacznie 3-gwiazdkowce (a 2 mialy nawet 4 gwiazdki). Minusy: - rozwrzeszczani goście hotelowi (i mlodzież i dorośli), chamstwo na stolowce (kto pierwszy przy paelli, ten zgarnia wszystkie krewetki i temu podobne), sztampowe jedzenie CZESTO NIE DO JEDZENIA.
Tak, tak, moi mili. Czlowiekowi, trudno sie do tego przyznac nawet przed samym soba. Jak wydales na wakacje 12-14.000 to chcesz WIERZYC, ze wszystko bylo ok. Nawet jesli co drugi pomidor, ktory jadles w salatce byl w polowie zielony. Nawet jesli wiekszosc sliwek, brzoskwin, moreli itd, serwowanych przy posilkach byla niedojrzala. Nawet jesli lody na deser byly bez smaku (nie wspomne juz, ze bez zadnej marki). Nawet jesli jogurt do sniadania ma konsystencje zsiadlego mleka, a wedlina NIE MA ZADNEGO SMAKU. Nawet jesli zamowione do stolika wino za 5 euro okazalo sie winem stolowym, ktorego w Polsce bym nie wypil. A mimo to, w relacjach rodzinnych opowiada sie o liczbie dan (3/4 z nich w smaku 'takie sobie'), o innych frykasach i poniekad czlowiek sam w to zaczyna wierzyć.
Mialem sporego stracha przed apartamentem, do ktorego w tym roku pojechalismy po raz PIERWSZY w życiu (Liguria czyli wloska Riwiera). Przede wszystkim - mialem obawy co do jedzenia. Czy przygotowanie nie bedzie dla żony zbyt klopotliwe ? Czy nie jest wygodniej zejsc rano na sniadanko na dol, do sali hotelowej, a nie samemu je szykowac ?
Okazalo sie, ze bylo REWELACYJNIE.
Przy dziennych wydatkach na produkty spozywcze rzedu 20-25 euro MIELISMY WSZYSTKO, CZEGO DUSZA ZAPRAGNIE. Paelle z krewetkami TYLKO DLA NAS (1/3 kg krewetek jumbo - ok. 6 euro), dobre wino z indykacja za 2,5 euro w hipermarkecie! Codziennie markowe lody. Codziennie dojrzale owoce i smaczne pomidory.
Oczywiscie apartament oznacza gotowosc rezygnacji z pewnej ilosci czasu wolnego czlonkow rodziny. Ale i tak przeciez nie jestescie w stanie przebywac w sloncu od 9:00 do 18:00. Jakos wiec godzilismy obowiazki w kuchni z planem wypoczynku, a nagrodą bylo EXTRA JEDZENIE. Fakt, ze moja zona dobrze gotuje, ale pominmy obiady - na sniadania dobra szynka wloska, smaczny jogurt (o dziwo bardzo smaczny kawowy pod marką handlową COOP), dobry dzem, krem czekoladowy, jajecznica i inne frykasy, ktorych w życiu nie mialem na śniadanie w hotelu (choć spedzalem wakacje nawet w takim, w ktorym do sniadania codziennie serwowano szampana).
A pomyslcie tylko o schlodzonym piwku do obiadu - jakis kurczak curry z ryzem i chlodne piwko. W hotelu na Costa Brava 2 piwa lokalne 0,33 l = 3,5 euro. Ja za 1,1 - 1,2 mialem butelke 0,66 l dowolnej znanej, europejskiej marki.
POLECAM.