Dodaj do ulubionych

Ceny mieszkań,pośrednicy nier. - polski obłęd!!!

IP: *.generacja.pl 18.11.06, 19:25
Obecnie jestem na etepie poszukiwania mieszkania.Nie mogę zrozumieć dlaczego
cena za metr2 mieszkania w bloku z lat 70-tych jest taka sama jak mieszkania w
plombie z lat 90-tych.W ogóle nie uwzględnia się w cenie: lokalizacji
lokalu,jego stanu(czasami wszystko jest do remontu- tapety na ścianach
syf.łazienka) , czym jest ogrzewany, jaki koszt utrzymania. To wszystko jest
nieistotne bo przecież cena za metr to blisko 6000 zł równo w całym mieście!.
wkurzają mnie też agenci pośrednictwa którzy za to ,że klient do nich
zadzwoni - po tym jak sam wyszukał ogłoszenie w necie- wymuszają podpisanie
umów na zapłacenie im 3% kwoty od wartości mieszkania w przypdku gdybym się na
nie zdecydował.działają w myśl zasady nie podpiszesz nie zobaczysz.a moze ja
nie chcę korzystać z ich usług!
Obserwuj wątek
      • Gość: wrrrr Re: Ceny mieszkań,pośrednicy nier. - polski obłęd IP: *.generacja.pl 19.11.06, 10:52
        tylko większość z nich żada podpisania zobowiązania zanim pokażą ci
        mieszkanie.wiec jeżeli chcesz je zobaczyć musisz podpisać tzw. umowę
        przedwstępną ( już pomijam ,ze często podpisujesz na ulicy!)ręcę
        opadają.oczywiście twierdzą,że wszystko sprawdzą( księgi itp.)ale tak w
        rzeczywistości za nic nie odpowidają...więc za co im płacimy!!!! najgorsze ,ze
        wszyscy kupujący się na to godzą bo uważają,ze nie mają innego wyjścia.
      • Gość: wrrr Re: Ceny mieszkań,pośrednicy nier. - polski obłęd IP: *.generacja.pl 19.11.06, 13:34
        ta umowa zobowiązuje do zapłaty 3% od wartości zakupu mieszkania, ale tylko
        wtedy gdy zdecydujesz się na zakup mieszkania, które pokazał ci "agent".czyli w
        praktyce wygląda to tak: znajdujesz ogłoszenie, dzwonisz, okazuje się ,ze to
        agencja n. - (czyli sprzedający podpisał umowę na pośrednictwo sprzedaży
        mieszkania i też za to płaci ) nastepnie "agent" informuje cię ,że owszem pokaże
        ci mieszkanie ale najpierw musisz podpisać z nim umowę zobowiązującą cie do
        zapłacenie mu pieniędzy.czyli za godzinę pracy inkasuje od kilku do kilkunastu
        tysięcy złotych. nic tylko zakładać agencję nieruchomosci.
        czasem są przpadki,że sprzedający mieszkanie nawet nie wie,że agencja
        pośredniczy w sprzedaży jego mieszkania. po prostu wpisują sobie do bazy takie
        mieszkanie i jeżeli się zgłosisz ( bo zamieszczą ogłoszenie w np. w necie)
        dzwonią do sprzedającego ,ze mają chętnego.wtedy inkasują pieniążki tylko od ciebie.
    • Gość: obserwtor Re: Ceny mieszkań,pośrednicy nier. - polski obłęd IP: 217.197.79.* 19.11.06, 19:53
      witam, niedawno kupiłem mieskznaie we Wrocławiu, sam dawałem ogłoszenia,
      czytałem w gazetach, na necie, trwało długo, ale udało się bez zadnych
      pośrednikow, sam sprwawdziłem w księdze wieczystej zapisy, znalazłem
      notariusza, z którym wynegocjowałem dobrą ceną za sporządzenmie aktu (jest ich
      mnóstwo i naprawdę mozna sporo wytargować) i od kilku m-cy jestem szczęsliwym
      właścicielem... oczywiście nie obyło się bez kontaktu - zresztą niezamierzonego
      z agencją - po dyskusjach pośredniczka była nawet skłonna obniżyć prowizję do
      2,5 % co jak sami wiecie i tak jest niemałą kwota...ale nie skorzystałem. Przy
      odrobinie uporu naprwadę świetnie można samemu sobie poradzić i sporo
      zaoszczędzić...
    • Gość: fiołek Re: Ceny mieszkań,pośrednicy nier. - polski obłęd IP: 213.70.39.* 20.11.06, 10:19
      Czesc!
      Doskonale się z Wami zgadzam!To co się dzieje na rynku mieszkaniowym to jakiś
      horror!Przez 2 mies szukałam mieszkania na rynku wtórnym-ceny kosmiczne-za metr
      mieszkania w wiezowcu na kozanowie(łącznie 36m)na niskim parterze, blisko
      ruchliwej ulicy, bez balkonu chcieli 197 tys-wiec można łatwo policzyc-prawie
      5,500 za metr-SZOK!!!Inne mieszkania podobnie-za rudery na parterze z kratami w
      oknach, wspolny korytarz,wszystko do kapitalnego remontu 195 tys. Dlatego
      postanowiłam szukać na rynku pierwotnym-oczywiście tez już wszystko pozajmowane
      albo zarezerwowane!W koncu wypatrzyłam oferte WPB-Osiedle Maślice-cena za metr
      wynosi 5000 i z tego co wiem są jeszcze wolne mieszkania!Ja za 42 m + 2 tarasy
      o łacznej powierzchni 35m zapłaciłam 211tys...
      Zdecydowanie wole wyremontowac mieszkanie od developera i miec pewnosc ze jest
      wszystko nowe niz kupować na rynku wtornym za ta sama cene, a potem mieszkać w
      bloku z lat 70-tych, karaluchami i tłuczącą się non stop windą...
      Pozdrawiam
    • anna1915 Re: Ceny mieszkań,pośrednicy nier. - polski obłęd 02.12.06, 02:11
      ceny jeszcze pójdą w górę niestety tak jak w unii, ja kupiłam mieszkanie w
      Iwinach koło Jagodna, piękne połozenie i niedaleko do miasta,budują malutkie
      osiedle, ponoc maja jeszcze 2 mieszkania po 5 tys.nawet chyba jedno z ogródkiem
      i duże po 45oo, deweloper nazywa sie ąrchitect 21 i ma biuro na kamiennej
      • Gość: pośrednik Re: Ceny mieszkań,pośrednicy nier. - polski obłęd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 12:16
        Więc kilka słów wyjasnienia:

        co to znaczy że sobie samemu znalazłeś/aś mieszkanie w necie czy w gazecie?
        przecież je tam zamieścił pośrednik a nie właściciel, czyż nie ???

        pośrednik najpierw pojechał na mieszkanie ,musiał je zobaczyć, potem opisać w
        bazie i dodać ogłoszenie na rózne portale i do gazety (za co zresztą płaci)

        potem faktycznie jesli zadzwonisz to musisz podpisać umowę na pośrednictwo żeby
        obejrzeć mieszkanie (bo logiczne że nie pracuje się za darmo, no chyba że Ci
        piszący pracują za darmo-to wspólczuje)
        ale w prowizji masz sprawdzenie księgi wieczystej, dopilnowanie umowy(owszem to
        można zrobić samemu, ale trzeba poświęcić sporo czasu)
        ale agencja ma tą przewagę że jest ubezpieczona i nawet gdyby coś nie wyszło,
        to nie stracisz pieniędzy !!!!!!!

        Dyskusja jest jałowa, przecież jak zadzwonisz na ogłoszenie to nik nie ukrywa
        że jest pośrednikiem, chcesz kupić mieszkanie z oferty to płacisz tak jest na
        całym świecie

        pracuje od rana do wieczora

        tak wogóle to zapraszam tych którzy uważają że bycie pośrednikiem to takie
        eldorado, ogłoszeń o prace jest dużo

        co stoi na przeszkodzie żebyście to wy "trzepali kilka tysięcy za godzine pracy"

        pozdrawiam normalnych ludzi którzy rozumieją zasady działania Agencji
        Nieruchomości
        • Gość: prezes Re: Ceny mieszkań,pośrednicy nier. - polski obłęd IP: *.pixs.philips.com 04.12.06, 13:58
          Caly problem polega na tym ze agencje nieruchomosci pobieraja prowizje od obydwu
          stron transakcji, nawet gdy jedna ze stron wcale z uslug tejze agencji nie
          korzystala. Niedawno zamiescilem na necie oferte wynajmu mieszkania, sam ja
          przygotowalem lacznie ze zdjeciami. No i wieloma "klientami" okazywaly sie
          agencje, jedna z nich miala dobrego klienta ale upierali sie zebym i ja im
          zaplacil prowizje. Opieralem sie ale ze gosc byl zainteresowany po negocjacjach
          zaplacilem im czesc prowizji. Dodam ze umowe najmu przygotowana przez agencje i
          tak modyfikowalem. Gdyby nie brak czasu powiedzialbym im Ciao! Ale tego nie
          zrobilem :-(
          • Gość: pośrednik Re: Ceny mieszkań,pośrednicy nier. - polski obłęd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 15:02
            No z tym pobieraniem prowizji od dwóch stron to nie jest cała prawda

            Bardzo często jest tak że pośrednik pobiera prowizje od jedengo klienta,
            ponieważ drugi klient jest innej agencji
            Wygląda to tak że biuro x ma klienta który jest potencjalnie zainteresowany
            ofertą biura y, biuro x dzwoni do biua y i umawia prezentacje, klient ogląda i
            decyduje się na zakup

            wtedy każdy z klientów płaci prowizje do "swojego" biura

            wymuszanie nieraz się zdarza przez małe i kiepskie agencje
            duża agencja, która ma kilkunastu klientów nigdy nie będzie wymuszała umowy,

            proste, to wina ludzi którzy szukają mieszkań przez małe agencje ,które pracują
            za marne pieniądze i takie są efekty żer dla nich każdy klient jest na wage
            egzystencji
            my nie potrzebujemy tak działac, bo klientów zarównoz sprzedających jak i
            kupujących mamy sporo

            pozdrawiam
            • Gość: prezes Re: Ceny mieszkań,pośrednicy nier. - polski obłęd IP: *.pixs.philips.com 04.12.06, 15:55
              Nie jset to regula. 2 lata temu szukalem mieszkania na rynku wtornym przez
              agencje. Poczatkowo firmy byloy w miare aktywne, ale po pewnym czasie juz im nie
              zalezalo. Tylko pewna agentka z jednej firmy wykazala sie aktywnoscia,
              informowala mnie o ciekawych ofertach i organizowala prezentacje. W koncu po
              roku zdecydowalem sie na jedno z mieszkan i wtedy zaplacilem tej pani prowizje
              bez gadania bo jej sie slusznie nalezala. Natomiast w opisanym wczesniej
              przypadku agent domagal sie prowizji mimo ze to ja wykonalem cala prace zwiazana
              z ogloszeniem. Ciekawe jest to ze na rynku utrzymuje sie tak wiele malych firm
              swiadczacych uslugi marnej jakosci. Pozdrawiam
                • Gość: lifter Re: Ceny mieszkań,pośrednicy nier. - polski obłęd IP: 195.94.215.* 10.01.07, 13:26
                  jakis czas temu poszukiwalem mieszkania na rynku wtornym, wiec skorystalem z uslug kilku agencji.

                  Kilka "kfiatkow"

                  Kazda rozmowa - gdy dochodzilo do ogladania mieszkan - zaczynalz sie od slow
                  "czy ma pan samochod". Tak sie sklada, ze akurat nie mam. Sprzedalem, zeby do mieszkanaia dolozyc. Coz... I co? Agenci tez "akurat" nie mieli. Panowie twierdzili, ze zony zrobily stluczke, panie ze maz kogos stuknal, ew. dal na przeglad wlasnie, co za pech. W efekcie wozilem agenta/tke taksowkami, bo komunikacja miejska obleciec w jedno popoludnie to mozn gora 2 mieszkania.
                  Agent/tka nigdy nie poczul/a sie zobligowana do chocby zaoferowania, ze np. pokryje czesc kosztow transportu. W koncu 3% od powiedzmy 300.000-500.000 to tak nieduze pieniadze, ze ich pewnie nie stac.

                  W umowie zapisywalem "lata 90, nie parter, nie ostatnie pietro, blok gora 5 pieter", RACZEJ nie wielka plyta itd. I coz? I bywalem regularnie wleczony po 10-pietrowych blokowiskach z lat 70-tych (wczesnych!), na sama gore itd. Na moje obiekcje przy pewnym wybitnie zasyfionym 10-pietrowcu pani stwierdzila, ze "ten blok to koniec lat 80-tych, a to juz prawie 90-te". A ja wiem, bo mieszkalem w podobnym, ze to wczesny Gierek albo nawet schylkowy Gomulka...


                  KAZDE mieszkanie, ktore pokazywali owi osobnicy bylo SWIETNE. Ich zdaniem. Gdy nie mialem checi by od razu siasc i podpisac umowe na np. prezentowana nore z widokiem na cmentarz na Grabiszynskiej (tak!), agenci nie kryli niesmaku i zdegustowania moim brakiem checi wspolpracy. "Duzo osob sie o to pytalo, wie pan, trzeba szybko sie decydowac". itd. Oczywistym jest, ze zalezy im na prowizji, wiec z checia sprzedaliby mi nawet filar pod mostem za pol miliona, grunt zeby swoje 3% zachapac. Reszta to moj problem.

                  Niestety agent przyjacielem kupujacego nie jest, chocby nie wem jak sie usmiechal. To za przeproszeniem hiena, krazaca wokol bawolu i czekajaca az wyrwie kawal miecha. Niech bawol sie na jej usmieszki i karesy nie nabiera.
                  Hiena chce sie nazrec i tyle.

                  Jeden pan umowil sie na prezentacje ale nie przybyl, bo (jak sam przez telefon wyjasnil) spieszyl sie na pociag, bo rozpoczynal juz urlop, a mu sie porpzednie prezentacje obsunely. Byl na tyle tyle bezczelny, ze po 2 tygodniach zadzwonil zapytac sie jak sie podobalo mieszkanie (bo wczesniej laskawie zdradzil adres - w Lesnicy. Mialo byc to 10 minut od centrum. Bylo 15 - ale samochodem... niemal przez las) bo on ma juz chetnego na nie ale ze mysmy byli pierwsi to... itd.


                  Wyjasniam od razu, ze uderzalem do duzych wroclawskich agencji, wlasnie po to, by nie trafic na tych zdesperowanych, walczacych o przetrwanie. Wiec jak wygladaja usulugi tamtych wole nie myslec.


                  Aha. A moje poprzednie mieszkanie tez kupilem za posrednictwem agencji. Sprawdzili wszystko. Poa tym ze czynszu poprzedni wlasciciel nie zaplacil od 2 miechow a za prad/gaz/wode od pol roku. Jak zaczalem ich szukac to okazalo sie, ze maja juz inna nazwe i w ogole to nie ich sprawa,a ten pan co to prowadzil to juz u nich nie pracuje itd. Pewnie, ze moglem sie z nimi procesowac ale na szczescie zalegle platnosci byly nieduze, machnalem reka.
                  I tak dobrze, ze mi nie sprzedali mieszkania z piecioma zameldowanymi na stale Cyganami albo co :).

                  W kazdym razie kupilem sobie nowe, na rynku pierwotnym, sam wyszukalem, sam zalatwilem, mam w d... owe agencje (nie neguje, ze sa wsrod nich uczciwi i ciezko pracujacy ludzie ale niestety w mniejszosci, w mniejszosci.) A za owe 3% wartosci mieszkania pojechalismy sobie na fajne zagraniczne wczasy. O! :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka