Gość: piotr
IP: *.189.101-84.rev.gaoland.net
10.03.07, 11:55
byla oferta: wilczkow, facet chcial oddac 900-1200 metrow ze swojej dzialki. nie ma ksiegi i nie ma przeprowadzonego podzialu. najpierw ustalismy 1100mkw potem 3000 zaliczki do umowy. ale, umowa zwykla na kolanie to jest papier toaletowy, umawa na co? na obietnice sprzedazy? umowa porzedwstepna musi byc u notariusza ale jak nie ma ksiegi to nie ma mowy. tak czy siak facet na drugi dzien zmienil zdanie, odda mi tylko 1000mkw i chce 39.000!!! zaliczki (bo przeciez o zadatku mowy byc nie moze) za umowe toaletowa. w rozmowie jak mu powiedzialem ze notariusz sie nie zgodzil to trzasna sluchawka mowiac ze cieszy sie ze nie bedziemy sasiadami, na co ja mu "ja pana tez" :)
jakie macie opinie i doswiadczenia. czy ktos bardziej obeznany z prawem moze cos dodac. dla mnie to wszystko to niezle bagno, latwo utonac.
z gory dzieki za komentarze.