odbiór mieszkania

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.06.07, 15:51
mam pytanie do tych, którzy mają za sobą odbiór mieszkania:jaką najlepiej przyjąć taktykę co do mniejszych lub większych fuszerek. Odbieram mieszkanie (od społdzielni) za miesiąc. Byłam w mieszkaniu z fachowcem, ktory będzie je wykańczał i on zauwazył rózne takie krzywe sciany, brak poziomu na posadzce itd. Zgłsoić to już teraz w spoldzielni? Pewnie przed odbiorem nic z tym ne zrobią! Czekac na odbiór i wtedy żadać poprawek - wszystko będzie ciągnęło się tygodniami. Dać fachowcowi do poprawki - będę płacić dwa razy bez sensu. Negocjować w spółdzielni rabat? Nie wiem czy na to pójdą... no i tak się zastanawiam jak będzie najskutczniej. Poza oczywiśćie machnięciem ręką na te krzywizny.:) Jeślu byliscie w takiej sytuacji napiszcie co zrobiliscie i jaki był efekt!
    • Gość: Piotr Re: odbiór mieszkania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.07, 22:38
      zależy jaką masz umowę z deweloperem. Jeśli akt notarialny to na pierwszym
      podejściu sporządź listę usterek, nie podpisuj żadnego protokołu czy załącznika
      do protokołu tylko oględziny lokalu i wyznacz (14-dniowy|) termin ich
      usunięcia. To jedyna sensowna droga do pozbycia się nie wszystkich, ale
      przynajmniej częsci defektów, bo deweloperowi będzie w miare zależało, żeby
      mieć podpisany przez Ciebie odbiór. Jeżeli od razu go podpiszesz z tzw. lista
      usterek, to możesz z miejsca zapomnieć o ich usunięciu, a już na pewno nie w
      terminie dwóch tygodni.
      • Gość: ee Re: odbiór mieszkania IP: 195.20.110.* 05.06.07, 15:42
        dzięki! problem w tym, że to spółdzielnia, a nie deweloper, więc rynkowe
        podejście jakby mniejsze;)
        zależy mi na tym, żeby usunąc usterki jak najszybciej i nie płacić podwójnie.
        Najlepszym wyjściem dla mnie byłby rabat ze strony spółdzielni, który
        zrekompensowałby mi dodatkowe koszty, jakie poniosę... ale cos słabo to widzę.
        Dlatego pytam o Wasze doświadczenia, jakie arguemnty okażą się
        najskuteczniejsze.
Pełna wersja