Dodaj do ulubionych

Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw

IP: *.uwoj.wroc.pl 15.06.07, 13:11
Niedawno przeprowadziłam się na nowe osiedle. Wszystko zapowiadało sie super.
Ale okazało się, że nasze dzieci przeszkadzają sąsiadom. Oczywiście uważam,
że to przesada, ale w imię dobrosąsiedzkich relacji staramy się jak najwięcej
przebywać na dworze. I okazało się, że dzieci na podwórku też są nie miło
widziane. Tutaj już nie tylko moje ale wszystkie, a ponieważ jest ich jak na
lekarstwo - więc my mamy jesteśmy w mniejszości. Zaznaczam, że moje starsze
dziecko, które ma 6 lat, jest zdecydowanie najstarszym dzieckiem. Więc
wszystkie dzieci są z mamami i poprostu robimy babki z piasku i pilnujemy
żeby dzieci nie spadły ze ślizgawki. Hałas przy tym jest ogromny.
Dlatego czeka nas demontaż piaskownicy i ławek.
Czy ktoś z Was coś takiego przechodził?
Dla mnie to szok. Do tej pory spotykałam się od strony innych ludzi z
sympatią wobec dzieci.
Teraz chyba powinny się rodzić dzieci zdalnie sterowane. Pilotem wyłączam i
już nie płacze przy myciu głowy - sąsiad byłby zadowolony.
Pozdrawiam wszystkich rodziców.
Obserwuj wątek
      • zebra51 Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw 15.06.07, 14:25
        "§ 40. 1. W zespole budynków wielorodzinnych objętych jednym pozwoleniem na
        budowę należy, stosownie do potrzeb użytkowych, przewidzieć place zabaw dla
        dzieci i miejsca rekreacyjne dostępne dla osób niepełnosprawnych, przy czym co
        najmniej 30 % tej powierzchni powinno znajdować się na terenie biologicznie
        czynnym, chyba że przepisy odrębne stanowią inaczej.
        2. Nasłonecznienie placu zabaw dla dzieci powinno wynosić co najmniej 4
        godziny, liczone w dniach równonocy (21 marca i 21 września) w godzinach 1000-
        1600. W zabudowie śródmiejskiej dopuszcza się nasłonecznienie nie krótsze niż 2
        godziny.
        3. Odległość placów i urządzeń, o których mowa w ust. 1, od linii
        rozgraniczających ulicę, od okien pomieszczeń przeznaczonych na pobyt ludzi
        oraz od miejsc gromadzenia odpadów powinna wynosić co najmniej 10 m.";
      • spragnionanauczycielka Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw 02.07.20, 17:54
        Jestem oburzona brakiem empatii dla osob doroslych oraz osob starszych ,dzieci nie sa pepkami swiata!To zwykle chamstwo gdy rodzice pozwalaja dzieciom na darcie sie pod czyimis oknami. Sama jestem matka i nigdy nie pozwolilabym dziecku na takie zachowanie. Zabawa moze byc fajna bez wrzasku,ktory szkodzi zdrowiu,potem dzieci maja problemy ze sluchem. Niestety w naszym kraju wciaz sporo tepakow,takich jak Ty,ktorzy tego nie rozumieja.
    • Gość: o-o Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.06.07, 14:43
      Czytam Twój post i oczom nie wierzę. Też mieszkam na nowym osiedlu, na których
      mieszka dużo rodzin z małymi dziećmi. Spółdzielnia dba o otoczenie budynków i
      mamy przy budynku mały kameralny placyk zabaw dla najmłodszych dzieci oraz
      trochę dalej boiska do gry w piłkę, stoły pingpongowe i inne sprzęty dla
      starszych. Sama nie ma jeszcze dziecka, ale właśnie bliskość tych placów zabaw
      była jednym z atutów, dla których zdecydowaliśmy się właśnie na to mieszkanie
      (kiedyś my też będziemy mieli dziecko i chciałabym, aby miało się ono gdzie
      bawić). Fakt, latem krzyki i piski dochodzące przez uchylone okno trochę są
      uciążliwe, ale przecież to dzieci, muszą się gdzieś wybawić, jeśli zlikwidujemy
      place zabaw to co będą miały w zamian? Mnie bardziej denerwuje, jak dzieci bawią
      się na klatce schodowej, bo niszczą ściany, rysują skrzynki pocztowe itd.

      Musicie walczyć o zachowanie placu zabaw dla dzieci, bo to absurd. Namów innych
      rodziców do wspólnej akcji.
      • yoka1 Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw 15.06.07, 17:31
        a ja też o placu zabaw,ale z innej beczki. Otóż koło naszego małego bloku nie wybudowano placu, bo nie ma miejsca, więc czasami chodziliśmy na plac pobliski należący do innego bloku (inny deweloper). I po kilku tygodniach pojawiło się wyyyysokie ogrodzenie z furtką na klucz:) I już nie chodzimy. Nie mam pretensji, bo rozumiem, że mieszkańcy tamtego bloku płacą podatek od gruntu i ewentualnego remontu tegoż placu, ale zwyczajnie zrobiło mi się głupio i smutno, bo to stwarza taki sztuczny podział na bloki i bloczki, dzieci w ogóle nie mają szansy się poznać. Ale widocznie tak to musi wyglądać w Polsce sprywatyzowanej, tylko czekać, jak stare spółdzielnie tez zaczną zamykać swoje place - w końcu dostaną mieszkania na własność od państwa.
    • Gość: Piotr Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 20:48
      Powiedz: kto chce demontowac ten plac? Rozporzadzenie ktore juz przytoczono mowi
      o placach i zostaly widac przewidziane i wybudowane. Teraz trzeba rozstrzygnac
      czyj ten plac jest i kto podejmuje decyzje o demontazu. Wlasciciel ma prawo
      zarzadzac swoim gruntem i znajdujacymi sie na nim urzadzeniami. Czy wlascicielem
      placu jest wspolnota mieszkancow w w ktorej mieszkasz? Jesli tak to plac mozna
      ruszyc po podjeciu uchwaly przez wspolnote. Jesli to grunt prywatny jakis osob
      to maja one prawo nim dysponowac w oparciu o KC.
      Moim zdaniem okreslenie statusu prawnego wlasnosci gruntu i urzadzen jest
      kluczowe. W przeciwnym wypadku Twoje dzialania moga byc przyslowiowym biciem piany.
      No i zakladam ze placyk spelnial przytoczone wymagania (odleglosc od okien i
      miejsc skladowania nieczystosci).
    • Gość: czankra Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw IP: *.uwoj.wroc.pl 18.06.07, 11:39
      Właścicielem jest wspólnota mieszkaniowa. Nie moja, my tam jesteśmy gościnnie,
      moje dzieci kolegują się z dziećmi z sąsiedztwa. Mamy walczą, ale są w
      zdecydowanej mniejszości i wspólnota podjęła taką a nie inną decyzję. Teraz, te
      biedne mamy są nie mile widziane na podwórki sąsiadującej wspólnoty. Niestety
      zmierzamy do tego,że będziemy mogli przebywać do granicy/płotu naszej
      spółdzieli lub wspólnoty mieszkaniowej
        • Gość: ppp Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw IP: *.ukonline.co.uk 19.06.07, 08:45
          Gdy planowala zakup mieszkania zawsze pytalam sie dewelopera gdzie jest plac
          zabaw. Szczerze nie wyobrazam sobie zebym miala okna przy placu zabaw, tak jak
          nie wyobrazam sobie zebym miala za sasiadow wiecznych imprezowiczow.
          Krytykujecie ludzi ze im to przeszkadza, ale chyba kazdy ma prawo do spokoju.
          Ludzie pracuja na rozne zmiany, moga byc schorowani, zmeczeni po pracy itd.
          Szanujmy siebie wzajemnie, rozumiem ze kazdy rodzic uwaza, ze to co robie jego
          dziecko jest fantastyczne, ale moze troche wiecej obiektywnego spojrzenia.
          Swoja droga takie place zabaw powinny byc w takim miejscu zeby dzieci mogly sie
          bezpiecznie bawic, a inni mieszkancy odpoczywac. Pomysl z wybudowanie go komus
          pod oknami jest jak dla mnie nie zbyt madry. A swoja drogo to bardzo czesto w
          parkach sa place zabaw, gdzie dziecko moze szalec do woli i nikomu to nie
          przeszkadza, tylko ze nie zawsze rodzicom chce sie chodzic i wola wygodna opcje
          pod domem.

          • Gość: patrick Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw IP: 195.205.245.* 19.06.07, 09:38
            problem polega na tym, że developerzy budują super ciasno i absolutne minimum
            przez to budynki stojąc zbyt blisko siebie, nie rzadko "w studnię" co powoduje
            takie a nie inne efekty akustyczne :/

            badania pokazują, że kupując mieszkanie ludzie kierują się prawie i wyłacznie
            ceną, nie patrzą na wygląd budynku, jego otoczenie, odległosci od innych
            budynków, ulic - świadomość i oczekiwania klientów wzrasta ale powoli...
          • Gość: Iza Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw IP: *.probit.wroc.pl 19.06.07, 12:35
            Zgadzam się
            popołudnia przy otworzonym oknie z placem zabaw przed nim to koszmar - nawet
            przy dużej dawce wyrozumiałości nie da się wysiedzieć. Pozostają szczelne okna,
            ale w miesiącach letnich to też nie jest zbyt satysfakcjonujące rozwiązanie.
            No ale mądry Polak po szkodzie. Przy zakupie kolejnego mieszkania postaram się
            ten mankament wyeliminować. Pozdrawiam.
            Ps. W październiku urodzę dziecko - mam nadzieję, że nie będzie nikomu
            przeszkadzało :)
            • Gość: sąsiadka Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw IP: *.e-wro.net.pl 19.06.07, 17:22
              niestety chyba wszystko zależy od konkretnego przypadku - ja pracuję w domu -
              umysłowo, koncepcyjnie i niestety potrzebuję ciszy i spokoju.
              Za sasiadów mam ludzi o podejściu - jak siedzi w domu to nic nie robi - więc
              mogę ją rozerwać:|. Najpierw do opieki nad dziećmi wynajmowali kuzyna, któremu
              w opiece nad niemowlakiem pomagał hiphop puszczony na cały regultor i serie
              wyzwisk karcących nieletnią. Potem wynajęto babcię, której nie chciało się iść
              na plac zabaw (na szczęście plac jest pod oknami kogoś innego a nie moimi,
              hehe), więc wychodziła z dziećmi na moją wycieraczkę - dzieci była czwórka (w
              czterech mieszkaniach na piętrze było potomstwo i do tego cztery opiekunki),
              dzieci roznosiły korytarz (a tam, korytarz! korytarzyk - kilka m.kw.), a
              dorośli mogli spokojnie palić papierosy. Ja w swojej kawalerce wylewałam łzy i
              zastanawiałam się kto mi odszkodowanie wypłaci za raka płuc od fajek sąsiadów i
              za co przeżyję następny miesiąc skoro pracy swej zarobkowej nie mogę wykonywać
              w drogo przeze mnie opłacanym mieszkaniu. Były też awantury, jako jeden ze
              sposobów na wytyczanie granic ingerencji sąsiadów w moja prywatność, a na
              zwróconą uwagę, że może by dzieci tak się nie darły, bo ja właśnie pracuję
              usłyszałam taką radę m.in. "niech se pani sama dziecko zrobi"(od tej pory nie
              znoszę bab, które mają dzieci i wydaje się im ze jak się na to zdecydowały to
              mogą tym szntażować cały świat), no i takiego chamstwa i braku empatii,
              wrażliwości i umiejętności życia w grupie jak owe mamusie i babcie małych
              dzieci to dawno nie widziałam.
              Są więc różne punkty widzenia droga mamo-bez-placu-zabaw. A obecne osiedla
              budowane sa wbrew niektórym potrzebom społecznym. Widzieliście nowo budowany
              blok na N. Dwór Krzyżówka? Sam miód! Ciekawe gdzie bedzie plac zabaw? w piwnicy
              chyba...
              Ciekawe czy sa gorsze kołchozy w mieście...
    • Gość: czankra Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw IP: *.uwoj.wroc.pl 20.06.07, 09:25
      Nie chcę analizować przypadków patalogicznych, gdzie dzieci same się wychowują
      na ulicy czy korytarzu. Sama bym nie chciała w takim miejscu mieszkać.
      Ale pamiętam swoje dzieciństwo, też bawiłam się na dworze. A czytając niektóre
      posty mam wrażenie, że wy zapomnieliście jak to było X lat temu. Nie da się
      cały dzień czytać książeczek.
      W Niemczech place zabaw są zamkniete w określonych godzinach, właśnie po to aby
      ludzie mieli spokój. Wypracowałi sobie jakiś kompromis. A u nas próbuje się
      dzieci odepchnąć, bo łatwo im zarzucić, że nie zachowują się tak jak trzeba.
      Niektórzy nie mają nic przeciwko dzieciom, ale nie na swoim podwórku, nie w
      sąsiedztwie. Zobaczymy za jakiś czas, kto wyrośnie z takich tępionych przez
      otoczenie dzieci. Wiele osób krytykuje młodzież, że nie ustępuje miejsca
      starszym, że jest chamska. Uczą się z przykładów.
      Pozdrawiam
      • Gość: mmmm Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.07, 11:56
        pod moim mieszkaniem jest mieszkanie z dużym tarasem, gdzie mieszka dwójka
        dzieci - gdzieś 3 i 5 lat... jak dzieci są na tarasie, to nie słyszę telewizji,
        tylko pisk, krzyki zza okna... jak to dzieci... nigdy w życiu nie zwróciłam
        uwagi sąsiadom, bo każde dziecko tak się zachowuje, zresztą pewnie brali
        mieszkanie z takim tarasem żeby dzieci mogły się wyszaleć. Ale nie dziwi mnie,
        że nikt nie chce mieć palcu zabaw pod okanmi, bo jakbym przemnożyła ten hałas
        przez ilość dzieci na placu zabaw, to można się pociąć....
      • Gość: wwww Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw IP: *.ukonline.co.uk 20.06.07, 11:57
        hahaha a propo ustepowania miejsc, to mnie telepie jak sie matce ustapi miejsce
        z dzieckiem, a ona zamiast usiasc z dzieckiem, sadza samo dziecko - coz taka
        postawa uczy dziecko ze miejsce to ma byc dla niego.Nie sadze by pozniej takie
        dziecko umialo w przyszlosci ustapic komus miejsca. A potem 10 latek ktorego
        roznosi energia robie w tranwaju awanture matce, ze on chce siedziec. jakos
        nikt tu nie z piszacych nie tepi dzieci, tylko prawda jest taka ze toleracja w
        dwie strony, a nie postawa: ja mam dziecko to wszystko mi wolno.
        • Gość: Renia Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.07, 11:26
          Hałas dzieci sąsiadów to bajka!!! w porównaniu do imprez odbywających się
          średnio co drugi dzień zza ściany obok. Otóż od ok.roku chodzę do pracy nie
          wyspana tylko dlatego że bogaty tatuś z prowincji kupił córeczce kawalerkę w
          której panna urządziła sobie akademik. Ja idę do pracy zmęczona a panna wysypia
          się po czym idzie na uczelnie. Poinformowałam o tym fakcie spółdzielnię, ale
          oni umywają ręce i dali mi tylko numer do dzielnicowego/ nie dzwoniłam
          jeszcze/. Interweniowałam tez kilka razy u glośnej sąsiadki, ale za każdym
          razem nie otwierała drzwi. No i co robić? W tej sytuacji wolałabym chyba już
          głośne dzieci, przynajmniej w nocy śpią. Pozdrawiam.
    • Gość: gość Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw IP: *.lanet.net.pl 23.06.07, 21:52
      To jest straszne.
      Ja widzę tutaj inny problem. Zauwżcie, że największe problemy sprawiają
      przeważnie i narzekają na plac zabaw w większości mężatki bezdzietne. Faceci
      prawie nie reagują. Kobiety bezdzietne, jak zauwżyłem z zazdrości, że inny
      rodzic się cieszy z dzieckiem lub dziecko się cieszy w piaskownicy przeżywają
      koszmar. Powodują zachowania histeryczne, które udzielają się także sąsiadom
      również z kompleksami. Sytuacja taka powoduje jak wspomniano wcześniej
      likwidację piaskownic lub ławek, które uniemożliwiają wypoczynek.
      Kobiety nie posiadające dzieci są niedowartościowane, wprowadzają taki zament
      we wspólnotach mieszkaniowych lub w spółdzielaniach, że aż sobie trudno
      wyobrazić, że kiedyś będzie matką albo i nie. Kariera zawodowa pomieszała jej w
      głowie. Naruszyła cały sytem macierzyński, co się objawioa totalną krytyką
      uśmiechnięte miłe dzieci.
      Pragnę powiedzieć, że jest to chore społeczeństwo. Zapewne jak najszybciej
      trzeba takich leczyć.
      • Gość: Iza Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw IP: *.171.23.190.crowley.pl 24.06.07, 10:22
        no przeciez to sie w głowie nie miesci. Takiego steku bzdur dawno nie czytałam.
        Dlaczego wszystkim mamusiom sie zdaje że ich dzieci to ósmy cud świata i cała
        reszta nędznego bezdzietnego społeczeństwa im tego niebywałego szczęścia
        zazdrości. Tak sie składa, że dziecko to powinien byc świadomy wybór każdego
        człowieka i jego osobista sprawa. I to, że komus przeszkadza hałas to też jego
        jego sprawa. Ludzie powinni sie nawzajem szanować, niezaleznie od tego czy maja
        dzieci czy nie!
        • Gość: kulka Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw IP: *.lanet.net.pl 13.07.07, 15:47
          Zgadzam się!!!!!! Moja sasiadka z góry ma 2 dzieci. Ostatnio zapukała do drzwi i wyniośle z świętoszkowata miną oznajmiła , że jest po 22h i obowiązuje cisza nocna i mam ściszyć muzykę, bo ona ma małe dzieci! skruszona poleciałam do salonu...patrzę jest 22.01 hahahah. No nic ściszyłam. Za to codziennie mam o godzinie 7h rano popisy wokalne cudownej małej dziewczynki, która śpiewa na klatce, schodząc z góry, a tatuś zachwyca się, że tak pięknie głos się niesie. Mała śpiewa długo, bo wolno schodzi jak to dziecko:/ Druga córka ma kilka miesięcy, więc darcie odchodzi na okrągło, tutaj akurat pretensji nie mam, bo tak to już jest. Ach zapomniałam dodać, że ta starsza ma ulubioną zabawę: jeździ hulajnoga po mieszkaniu (mają panele) huk jest taki, jakby sufit się walił. Ale robi to o 6.30h...to nie ma już ciszy nocnej. Kiedy zwróciłam sąsiadce uwagę uśmiechnęła się i powiedziała taki słodkawym głosikiem jak do niedorwoju: jak będzie sama miła pani takie szkraby, to zrozumie pani jakie to szczęście i niew olno im się rozwijać. Szlag na miejscu
    • Gość: gość Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw IP: *.lanet.net.pl 24.06.07, 11:12
      Może i domorosły psycholog ale rzeczywistość taka jest. Dzicko sąsiada bawi się
      w piaskownicy to tragedia. Mama z dzieckiem sąsiedniego budynku przyjdzie na
      plac zabaw to jeszcze większa tragedia, bo muszę na własny koszt naprawiać plac
      zabaw, wymieniać piach w piskownicy a ktoś inny korzysta. Dochodzi do takich
      paranoi, że się grodzi place zabaw aby nikt nie miał dostępu. A nawiększe
      rozgoryczenie jest jak pojawi się skośnooka mama z ładnym dzieckiem to już
      histeria całej wspólnoty. Trochę wyrozumiałości mniej nienawiści. W całej
      histori ludzie z komleksami doprowadzali do mniejszych czy wielkich wojen
      loaklnych czy światowych. A taka atmosferę się wprowadza i udziela małym
      dziciom. Świat jest taki piękny, tak krótkie jest życie, a bardzo dużo
      nienawiści się wprowadza na na każdym kroku. Ludzie uspokujcie się nie dajcie
      się zwariować. W dzieci nalezy inwestować to wasza przyszłość - na waszą starość.
      • Gość: bezz Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw IP: *.as.kn.pl 24.06.07, 12:14
        Bardzo nie lubię argumentu, że dzieci to inwestycja na naszą starość - to
        strasznie egoistyczne i wyrachowane.

        Co do reszty wypowiedzi to się zgadzam.

        Mi najbardziej przeszkadza fakt, że dzieci strasznie demolują klatkę schodową i
        najbliższe otoczenie. Mają piękny plac zabaw, a i tak najbardziej uwielbiają
        bawić się na klatce schodowej, gdzie nie dość, że robią dużo hałasu, to jeszcze
        niszczą skrzynki pocztowe, rysują po ścianach i szybach, a rodzice oczywiście
        nie widzą żadnego problemu.
      • luisapaserinni Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw 25.06.07, 18:23
        do czankry - To niech mieszkają, tylko po cichu:)
        do reszty, każdemu po trochu - Tak samo przeszkadza drący się dzieciak
        pozostawiony sobie samemu na zimnej podłodze klatki schodowej przez świadome,
        katolickie, dzietne (i co tam jeszcze wypisywano na ich cześć powyżej...) i
        często po prostu niemądre i niewrażliwe matki, jak i nastolatek/student/pan
        Zdzich robiący imprezy do 3.00 rano (albo do 10.00 rano - sama kiedyś byłam
        świadkiem imprezy od 22 do 10 rano trwającej- kiedy się wyspać przed pracą -
        nie wiem).
        Niestety to mieszkańcy muszą interweniować i do nich należy wymaganie
        zachowania sankcjonowanego przez prawo i zapisanego w statucie spółdzielni czy
        regulaminie wspólnoty czy chociażby w kodeksie wykroczeń i w takich sytuacjach
        powinni wzywać policję, a za coś takiego już nie grozi kolegium tylko sąd
        grodzki.
        Tatuś pannicy zapłaciłby raz czy drugi karę i sam by jej przemówił do mózgu.
      • Gość: sąsiadka Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw IP: *.e-wro.net.pl 02.07.07, 16:23
        bez sensu się kłócić (bo w pewnej mierze przyznaję ci rację, pewnie tak jak ty
        przyjmujesz niektóre argumnenty niektórych z przedpiśców), ale taka sama miarę
        można zastosować do tych, którzy hałasują, i oczekiwać, że jak się wprowadzają
        do bloku, to mogą mieć świadomość, że przynajmniej część ludzi czerpie dochody
        z działalnosci legalnej zwanej pracą i wobec tego musi mieć spokój kiedy chce
        spać (by potem móc się tej pracy poświęcić w godzimach od-do), a część z nich
        może wykonywać pracę w domu...
        chyba wszystko zależy od ludzi, prawda?
        • Gość: czankra Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw IP: *.uwoj.wroc.pl 04.07.07, 08:50
          Oczywiście, że każde zachowanie ma swoje granice, zarówno dzieci jak i
          dorosłych - z tego samego powodu, o którym wspomniałam wcześniej, żyjemy w
          pewnej społeczności.
          Ale są sytuacje na które nie mamy wpływu, np. gdy dziecko płacze i trudno
          porównać to do sytacji gdy ktoś głośno słucha muzyki, chociaż hałas może byc
          podobny.
            • luisapaserinni Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw 10.07.07, 10:28
              też taką miałam, rytuał był ten sam: koło 24 najpierw obcasy stuk-stuk,
              przychodzi lala (mieszkanie wynajete, więc pewnie puste, bo echo szło jak nie
              wiem:))potem długo leciały piosenki Anny Marii Jopek, gra wstępna taka chiba;),
              a potem ryki (nie jęki, tylko ryki) oraz łomot łóżka - jakby ktoś uderzał
              młotkiem o podłogę, co w budynku z betonu jest rzeczą nie do przejścia
              obojętnie, no i tak całość imprezy do 2-3 w nocy, zasnąć się nie da przy takim
              waleniu;) (poza tym mało przyjemne jest uczestnictwo w zyciu seksualnym
              sasiadow, nawet rzekłabym raczej traumatyczne), no a rano do pracy wstawać
              trzeba o 6.00... i jak wytłumaczyć się szefowi, że znowu się jest niewyspanym i
              wkurzonym?
              • Gość: trafa Re: Dzieci, sąsiedzi, plac zabaw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.07, 10:50
                hahahha, no to widzę, że możemy sobie podać rękę;)) Co prawda moi sąsiedzi
                szybciej "kończą", ale przez to, że zaczynają jak w budynku jest już cisza, to
                słyszę wszystko... najpierw walenie łóżka w mój sufit, a później jęki i wycia
                sąsiadki... w trakcie całej orgii mogę zapomnieć o zaśnięciu - po
                prostu "rewelacja"... ;)))
                • Gość: czankier do czankry. IP: *.centertel.pl 13.07.07, 00:21
                  Jak Twoje dzieci i ich wrzaski mają być składową mojego życia jako Twojego
                  sąsiada to lepeij kup sobie domek z ogrodem. Pierwszeństwem jest prawo do
                  spokoju lokatorów, a nie prawo do narzucania każdemu ewoluicji tonacji drących
                  się dzieciaków. Nikt w umowie o zakupie mieszkania (szczególnie w kredycie na
                  30m lat) nie miał zapisane, że będzie musiał słuchać odgłosów Twojego
                  wychowania rozwydrzonych pociech. Pzdr. Ojciec dwóch synów.
                  • Gość: Renia Re: Pomocy!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.07, 00:53
                    Pomóżcie proszę!!!, napisałam wcześniej posta na temat mojej sąsiadki/
                    studentki-ktorej bogaty tatuś z prowincji sprawił kawalerkę- pech chciał,że za
                    moją ścianą/ która dosłownie dzień w dzień robi balangi do 5.00 rano-
                    przesuwanie mebli,wydzieranie się, tupanie jakby sto słoni przeleciało/
                    dzisiejszej nocy nie wytrzymałam i zadzwoniłam na policję, owszem przyjechali,
                    ale panowie policjanci takiego hałasu butami narobili na korytarzu,że nagle za
                    jej drzwiami zrobiło się ciszej i wyszłam na "przewrażliwioną". Dodam, że
                    sąsiadom z drugiej strony jej mieszkania też to przeszkadza, ale jak przyszło
                    co do czego, nikt zza drzwi nosa nie wyściubił, aby mi pomóc w rozmowie z
                    policją, a tacy byli oburzeni jej zachowaniem :(. Zostałam więc sama..., na
                    sąsiada, ktory mieszka nad nią też nie mogę liczyć- to taki odludek, z nikim
                    nie utrzymuje kontaktu i pewnie też się przestraszy jak przyjdzie co do czego.
                    Wszyscy cierpią, a tylko ja mam odwagę przeciwstawić się smarkuli, jestem na
                    prawdę zdesperowana. Po wizycie policji tak mi dała /ze zdwojoną złością/
                    popalić- /bo nadal jest w tym czasie kiedy piszę imprezka/ że nie ma szans na
                    zaśnięcie:(((. Co ja mam słuchajcie robić???- prosze o poważne sugestie i z
                    góry dziękuję.
                      • Gość: TeżPiotr Re: Mieszkacie w domach wielorodzinnych i dziwi h IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.07, 13:08
                        Widzisz Piotr,
                        nie rozumiesz istoty problemu. Każdy z nas mieszkając w mieście godzi się na
                        pewien poziom hałasu i innych niedogodności z tego wynikających. Raczej niewiele
                        osób oczekuje zupełnej ciszy i tym sam radzę zawsze szukać domku na dalekiej wsi.
                        Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś zaczyna łamać ogólnie obowiązujące zasady.
                        Czyli wtedy, gdy ktoś ten zaczyna naruszać ogólnie przyjęte normy w danym
                        miejscu czy okolicy. Takiej sytuacji nie można tolerować.
                        To nie jest tak, że jeśli mieszkasz w bloku to musisz pogodzić się z pijackimi
                        wrzaskami za ścianą każdego dnia i głośną muzyką przez cały dzień.
                        Proponuję ci zapoznać się z art. 51 KW i art. 144 KC. Szczególnie godna
                        polecenia jest lektura wykładni art. 144 KC, która najczęściej powołuje się
                        właśnie na ocenę ogólnie panujących na danym terenie czy nieruchomości zwyczajach.

                    • Gość: sąsiadka Re: Pomocy!!! IP: *.e-wro.net.pl 13.07.07, 17:51
                      Reniu, nie załamuj się, to normalne, że balangowicze uciszają się jak przyjdzie
                      policja, albo nie otwierają jej drzwi (to nawet dobrze, bo znaczy że rispekt
                      czują przed władzą). Policja ma obowiazek (o ile się nie mylę) sporządzić
                      notatkę słuzbową, a przy kolejnej atkiej sytuacji dziewura jest już
                      recydywistka i takich sie traktuje inaczej. Trzeba było też poradzić się
                      policji,co zrobić, po pewnie mają wprawę, przypuszczam, ze co drugie takie
                      wezwanie się tak kończy, o ile jeszcze balangowicze są na tyle trzeżwi, żeby
                      zajarzyć co się wokół nich dzieje.
                      Jak g..niara jeszcze się mściła, to jeśli mozesz proponuje prewencyjnie spotkać
                      się lub zadzwonić do Twojego dzielnicowego, zeby przeprowadził z nią rozmowe
                      wychowawcza ZANIM dojdzie do eskalacji konfliktu i żebyś miała udokumentowaną
                      skargę na utrudnianie mieszkania lub niech ci doradzic jak ukrócic te samowolke
                      i terror na klatce. Zobaczymy co dalej. W najgorzym wypadku do Sądu z nią, jak
                      ci życie utrudnia..
                      Mówię dość tolerowaniu balangowiczowej, bananowej goownazerii.
                      A sasiedzi niestety zwykle sie boja. U mnie wczoraj gosc wiercił dziury w
                      scianie o 2 w nocy (!!!), myslisz ze mu ktos uwage zwrocił?
                      Taki life.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka