Gość: OSZUKANY
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.06.07, 15:12
dwa lata temu jako wykonawca przystapilem do realizacji zadania, czyli budowy
niedokonczonego, a raczej rozpoczetego domu. Rozliczenia byly powolne i w
trakcie udalo mi sie nawiazac osobisty i uczuciowy kontakt z jednym z
zainteresowanych co doprowadzilo do tego ze postanowilismy sie pobrac i
mieszkac razem w nowo wybudowanym domu.Sprzedalem mieszkanie we Wroclawiu i
wszystkie srodki scedowalem na budowe i zamieszkalismy razem wraz z matka
MOJEJ MILOSCI. Kiedy nawiazalem rozmowe o zameldowaniu i uscisleniu faktu
wspolnoty pod jednym dachem , dowiedzialem sie ze mamy sie wynosic. Bledem
bylo to ze nie posilkowalem sie rozliczeniami z tesciowa, nawet formalnie,
tylko uczuciowo zaufalem . Co robic. Mam faktury i rozliczenia miedzy ludzmi,
wklad z mieszkania przeciekl mi miedzy palcami , a nie wydajac zlotowki na
wlasne cele tylko na budowe.Jak to zakonczyc kompromisem , bysmy mogli odejsc
i odzyskac zainwestowane srodki.O sprzedazy nie ma mowy bo matka MOJEJ
MILOSCI nawet tego nie rozwaza, a jest wlasciciele.Poz