relacja rata do zarobków - jaka?

02.12.07, 22:36
Zadaję to pytanie, bo przeczytałem na warszawskim wątku, że pewien
ktoś z małżonką zarabiają około 10 tys. netto, a waha się czy wejść
w zadłużenie na 30 lat, przy kwocie 1500 rata, bo wydaje mu się to
niebezpieczne. Czyli 15% ! Dałem wykrzyknik, bo naprawdę w gronie
znajomych, którzy spłacają kredyt (a mam ich sporo), każdy ma
relację procentową na znacznie wyższym poziomie do zarobków (o
singlach nie wspominam nawet). Dziwią mnie obawy ludzi, którzy mają
ww. sytuacją (15%). Ja też raczej jestem powściągliwy od decyzji
hazardowych w takich sytuacjach, ale taka relacja jest dla mnie
śmieszna (czytaj-bezpieczna). Fakt, że śmieszna jest głównie dzięki
zarobkom, a mniej z racji nominalnej kwoty raty, ale mimo wszystko.
Jak sądzicie, jaka w warunkach wrocławskich najczęściej relacja
występuje i jaka Waszym zdaniem "bezpieczna" być powinna?
    • Gość: Dana Re: relacja rata do zarobków - jaka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.07, 22:58
      Rzeczywiście trochę śmieszne...
      Mając taką relację chyba niczym bym się nie martwiła... :)))
      My mając we dwójkę ok. 5tys i ratę 1500zł dajemy sobie rade i żyjemy
      na - wydaje mi się - na normalnym, zadowalającym poziomie...
      Wiadomo, pieniędzy nigdy dość i dodatkowe zawsze by się przydały,
      ale spokojnie można to pogodzić....
      Wiadomo - lęk jest zawsze, ale kto nie ryzykuje, ten nic nie
      osiągnie i do końca życia będzie mieszkał w wynajmowanym
      pokoiku... :))
      Pozdrawiam!
      • steady_at_najx Re: relacja rata do zarobków - jaka? 03.12.07, 09:36
        >My mając we dwójkę ok. 5tys i ratę 1500zł dajemy sobie rade i żyjemy

        i jestes taka spokojna ?

        za chwile podwyzki stop i okaze sie ze za 2 lata zaczniecie placic 2000 PLN ? czyli zaczniecie dobijac do 40% zarobkow rodziny.. co jesli jedno z was zachoruje ?
        splata mieszkania to nie 3-5 lat ale 30-40 - jestes przekonana, ze w tym czasie nie stanie sie chociaz raz cos niekorzystnego ?
        Co ze spadkiem wartosci nieruchomosci ? Jesli bank zarzada dodatkowego zabezpieczenia ?
        Jak widze po wysokosci raty nie kupowalas w "tanim czasie" ??
        • Gość: Dana Re: relacja rata do zarobków - jaka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.07, 16:22
          Albo jestes skrajnym pesymistą, albo po prostu osobą z brakiem
          zdolności kredytowej, która fakt mieszkania "z mamą i kotem"
          tłumaczy sobie zdroworozsądkowym podejściem do życia... :))
          Ryzyko jest zawsze - coś kosztem czegoś...
          Każdy wybiera to, co uważa dla siebie za najlepsze - pchanie
          pieniedzy komuś w kieszen za wynajem, mama i kot, albo rata na całe
          życie...
          Oczywiście najlepiej byłoby dostać spadek po cioci z Ameryki i nie
          martwić się nieczym, ale to niestety zdarza się nielicznym... ;(((((
          A żyć jakoś trzeba i mieszkać też.

          Prawda jest taka, że jak ktoś ma wymagania w granicach normy i nie
          chce na codzień jeść kawioru, to spokojnie sobie poradzi, mając
          nawet 40% dochodów obciążonych przez raty!
          A i tak nie wiemy czy dożyjemy końca spłaty kredytu jak nas będą
          atakować ptasie grypy i inne dziadostwa! ;)))

          Ja wierzę, że będzie dobrze!

          Optymistycznie pozdrawiam ryzykantów!! ;))) ;))) ;)))
    • Gość: zyczliwy Re: relacja rata do zarobków - jaka? IP: *.wroclaw.mm.pl 03.12.07, 00:22
      50% to jest hazard przy zarobkach do 5K zl, normalnie powinno byc to max ok 30%.
      jednak przy wiekszych dochodach np. 10Kzł 50% byloby dopuszczalne o ile inne
      koszty bylyby na niskim poziomie.
    • Gość: Piotr Re: relacja rata do zarobków - jaka? IP: 91.198.209.* 03.12.07, 07:00
      Większość moich znajomych z kredytem dawno przekroczyło próg 30%,
      niektórzy oscylują w granicach 50% (przy dwóch pensjach, co oznacza,
      że kredyt pochłania większość jednej z nich) tylko dlatego, że
      zaciagnęli go w warunkach, kiedy bardziej opłacało się kupić samemu
      i zapożyczyć niż wynajmować. Oczywiście nie ma to żadnego
      przełożenia na opisany przez Ciebie przypadek, bo statystycznie
      możemy pomarzyć o zarobkach warszawskich. Wniosek? Wrocławianie z
      przymusu są niejako większymi ryzykantami.
      • steady_at_najx Re: relacja rata do zarobków - jaka? 03.12.07, 09:37
        >niektórzy oscylują w granicach 50%

        niezle... co jak stanie sie to co opisalem wyzej ?

        reka w nocniku ?
    • spooner Re: relacja rata do zarobków - jaka? 03.12.07, 08:54
      ..powiedzmy ze po tych ostatnich trzech podwyzkach stop procentowych
      jestem bliski zostania hazardzista ;) (singlem - hazardzista..;).
      Ale radze sobie bez problemu..
      W tym momencie zadluzenie rzedu 15% jest naprawde smieszne..
      • steady_at_najx Re: relacja rata do zarobków - jaka? 03.12.07, 09:39
        >W tym momencie zadluzenie rzedu 15% jest naprawde smieszne..

        hmmm
        sluchaj, znacie tylko zarys jego sytuacji zyciowej... moze sa przeslanki za tym ze sie boi...

        Pamietajmy ze kredyt 30-40 lat i ten okres sklada sie nie tylko z "tlustych lat" .......
        • Gość: Piotr Re: relacja rata do zarobków - jaka? IP: 91.198.209.* 03.12.07, 10:37
          Co zatem mamy zrobić Twoim zdaniem? Sprzedać mieszkanie wraz z
          kredytem (w sytuacji, kiedy obecnie koszty kredytu rzeczywiście
          wynajmu przekroczyły kwoty wynajmu), żeby się nie "nadziać" w
          przyszłości? Czy po prostu w myśl oświeconej zasady "Jak kogoś nie
          stac na mieszkanie, niech nie kupuje" nie zadłużać się w banku? Mnie
          obecnie kredyt kosztuje niemal 28% miesięcznych dochodów i wszystko
          wskazuje na to, że odsetek ten będzie rósł, ale jakoś daleki jestem
          od popadania w panikę. Mieszkać gdzieś trzeba, żyć też, a jak
          będzie - tego nie wie nikt. Pozdrawiam hazardzistów.
    • Gość: fezuj Re: relacja rata do zarobków - jaka? IP: *.scansafe.net 03.12.07, 11:40
      Trudno na to pytanie jednoznacznie odpowiedziec. Gdybym mial zawod,
      ktorego bylbym pewien az do emerytury (lekarz, notariusz, radca
      prawny, etc), to spokojnie mozna sie zadluzyc nawet na 50%. Kredyt
      jest inwestycja o bardzo dlugim horyzoncie czasowym. To ze ktos
      dzisiaj zarabia 10k netto nie znaczy, ze bedzie zarabial tyle za
      rok, dwa, czy piec. Trudno przewidziec, co zdarzy sie w gospodarce w
      przeciagu 30 lat - jaka bedzie inflacja, stopy procentowe i kursy
      walut. Alan Greenspan twierdzi np. ze o stopach na poziomie < 5 %
      powoli mozna zapomniec i normalnym poziomem jest ok. 10 %. Latwo
      sobie mozna wyobrazic, co by sie stalo przy zalozeniu takiego
      scenariusza.
      Moim zdaniem nie nalezy brac kredytu na granicy plynnosci finansowej
      i zawsze miec rezerwy, by mozliwa byla splata przez co najmniej rok
      w przypadku utraty pracy czy wybuchu kryzysu gospodarczego albo
      walutowego.
      Poza tym trzeba uwzgledniac rowniez takie banalne z pozoru czynniki
      jak sytuacja rodzinna (zona/maz moze odejsc), choroba, zwrost
      wydatkow na ksztalcenie dzieci. Moim zdaniem 20-30% to gorna granica
      zdrowego rozsadku.
      Na zachodzie ceny mieszkan niewiele roznia sie juz od naszych (vide
      Berlin), ludzie realnie zarabiaja 3 razy wiecej niz w Polsce, a
      jakos wola mieszkania wynajmowac niz kupowac.

      PZDR.
      • Gość: baraka Re: relacja rata do zarobków - jaka? IP: *.crowley.pl 03.12.07, 11:50
        > Na zachodzie ceny mieszkan niewiele roznia sie juz od naszych (vide
        > Berlin), ludzie realnie zarabiaja 3 razy wiecej niz w Polsce, a
        > jakos wola mieszkania wynajmowac niz kupowac.

        Gdyby w tym kraju byly normalne przepisy i zasady wynajmowania (np. możliwość
        zameldowania się na wynajmowanym) i wieloletni wynajem a nie zmiany mieszkania
        co roku w zależności od widzimisię właścicieli, to też bym wolał wynajmować.
        Skoro porównujesz ceny polskie z berlińskimi, to porównaj też realia, podaż
        mieszkań i sytuację najemców w obu krajach.
        • Gość: fezuj Re: relacja rata do zarobków - jaka? IP: *.scansafe.net 03.12.07, 12:24
          W tym kraju sa przepisy dot. wynajmowania mieszkan. Sa one opisane
          nawet w Kodeksie Cywilnym. Tyle, ze przy wynajmowaniu mieszkania nie
          podpisuje sie czesto zadnych umow - za obopolna zgoda. Wiec nie ma
          sie co dziwic, ze nie zwiazani zadnymi umowami wlasciciele robia z
          wynajmujacymi, co chca. Jesli wiekszosc klienteli akceptuje taki
          bajzel, to nie ma co sie dziwic, ze pozniej mamy jazde bez
          trzymanki, narzekania i pretensje do wszystkich o wszystko.

          PZDR
          • fido1979 Re: relacja rata do zarobków - jaka? 03.12.07, 12:28
            Jest jeszcze jeden czynnik. Coś na wzór pazerności lub mądrości. Po
            prostu niektórzy uważają, że nie będą płacić komuś za wynajem, jeśli
            rata na swoje jest taka sama lub nieco większa. Wychodzą z
            założenia, że jak mnie się coś stanie, to też zacznę konkurencyjnie
            wynajmować swoje.
            • Gość: fezuj Re: relacja rata do zarobków - jaka? IP: *.scansafe.net 03.12.07, 12:42
              Ale gdzie wtedy zamieszkam ?

              PZDR
              • fido1979 Re: relacja rata do zarobków - jaka? 03.12.07, 13:30
                Gość portalu: fezuj napisał(a):

                > Ale gdzie wtedy zamieszkam ?

                Tam, gdzie mieszkałbyś, jakby nagle nie stać Cię było na najem.
                Zmierzam do tego, że najemcy są w podobnej sytuacji jak
                kredytobiorcy, choć pojazd jest po tych drugich. A gdzie? Obojętnie,
                czy rodzice, rodzina, znajomi, most. Tu i tu będzie podobnie.
          • Gość: baraka Re: relacja rata do zarobków - jaka? IP: *.crowley.pl 03.12.07, 13:00
            > W tym kraju sa przepisy dot. wynajmowania mieszkan. Sa one opisane
            > nawet w Kodeksie Cywilnym.

            O ile mi wiadomo to przy meldowaniu się na pobyt stały trzeba przedłożyć akt
            własności lokalu bądź też właściciel musi pisemnie wyrazić zgodę oraz przedłożyć
            swój akt własności. Przynajmniej tak było jak się sam meldowałem w swoim. A w
            Niemczech bierzesz umowę najmu, idziesz do urzędu meldunkowego, meldujesz się i
            gwiżdżesz w tej kwestii na właściciela. Z drugiej strony, jeżeli przestajesz
            dotrzymywać warunków umowy, bądź jej okres upłynął, to właściciel ma święte
            prawo Cię bez żadnych ceregieli wymeldować. I po krzyku. A u nas?
      • Gość: Piotr woleć a móc to w Polsce 2 różne rzeczy IP: 91.198.209.* 03.12.07, 12:12
        i zacząwszy od tego, również na tym poprzestańmy. Przecież 90%
        społeczeństwa mimo hurraoptymistycznych danych staystycznych GUS
        żyje albo na skraju nędzy albo nie ma żadnych oszczędności, więc z
        dnia na dzień i tak samo się zapożycza w myśl teorii "Jakoś to
        będzie". To nie kwestia ułańskiej fantazji, tylko realiów. Łatwo
        powiedzieć o kimś, że żyje na krawędzi, bo zapożycza się na pół
        życia nie będąc pewnym jutra, ale zapomina się o tym, że życie w
        kraju ogólnie przypomina los kamikadze. Jedni ryzykują pożyczając,
        inni kradną mając, jeszcze inni całe życie mieszkają z mamą i kotem.
        Wybór należy do nas :-)
        • fido1979 dobre - buahahaha 03.12.07, 12:25
          Dobre, 2 razy się porządnie uśmiałem

          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > Jedni ryzykują pożyczając,
          > inni kradną mając,
          z tego miałem zgrzew

          >jeszcze inni całe życie mieszkają z mamą i kotem.
          a z tego jeszcze większy - moja nota 10/10
          • Gość: Piotr Re: dobre - buahahaha IP: 91.198.209.* 03.12.07, 12:58
            Cieszę się, że mogłem komus poprawić nastrój. Oczywiście
            kategoryzując w ten sposób nie wspomniałem o całej rzeszy ludzi,
            którzy mimo oporów/obaw (bo nigdy nie wiadomo co to będzie)
            zaciągnęli kredyty i spłacają je, często kosztem olbrzymich
            wyrzeczeń, mniej lub bardziej naiwnie licząc, że dotrwają do końca
            kredytu. Oczywiście krytykują ich głównie wyimaginowani warszawiacy
            z dochodem 10k netto i 1500 zł ratą lub tacy, którym własne lokum
            sprezentowali rodzice albo ludzie, którzy z racji wieku zdążyli się
            dorobić/spłacić. Inni, którzy są biedni jak mysz kościelna zazwyczaj
            nie zabierają głosu, bo i po co. Nie wiem czemu ma to służyć? Co ma
            być, to będzie niezależnie od naszych prognoz czy chęci. Ostatecznie
            różnić nas będzie jedynie wysokość upadku z konia.
    • Gość: ala Re: relacja rata do zarobków - jaka? IP: *.171.16.18.crowley.pl 03.12.07, 13:50
      Wzielismy maksymalny kredyt, na jaki bank mogl sie zgodzic i rata wynosila 30%
      naszych dochodow. Teraz byloby to ok. 22%, ale przeszlismy na raty malejace i
      znowu jest 30%.
      • glo1004 Re: relacja rata do zarobków - jaka? 03.12.07, 20:34
        skoro nie mama z kotem, nie wynajem, nie kredyt - to co? :) Nikt nie mówi, że
        kredyt jest najlepszym i jedynym wyjście, ale jak się nie dostało w prezencie
        mieszkanka, a mama z kotem do końca życia też nie jest wyjściem, to co
        proponujecie? :)
Pełna wersja