vladovladimir
29.09.09, 16:13
Witajcie koleżanki i koledzy,
wróciłem właśnie z imprezy, która była zwykłym incentivem, grupa zakładowa o
wysokiej tolerancji na alkohol. Wiadomo jak to z takimi grupami bywa. Mam do
Was pytanie, bowiem jedna z kobiet zeszła mi prawie mieszając aviomarin z
wódką i innymi specyfikami (jak się potem dowiedziałem). Gdy oznajmiłem
kierowniczce grupy, że jedziemy do szpitala, ta niemal błagając powiedziała,
że nic jej nie bedzie, ona tak zawsze itd. Sytuacja na tyle mnie zaskoczyła,
że dałem kierowniczce do podpisania dokument, że na jej odpowiedzialność
zostawiamy kobietę w autobusie. I faktycznie po paru godzinach wyglądała jak
nowonarodzona... Dodam, że kierowniczka była trzeźwa i w pełni sił umysłowych.
Miałem w swojej karierze już zawały serca, złamania i inne dylematy, jednak
nigdy nie musiałem zastanawiac się czy słuchać w tej materii kierowniczki. Jak
to wygląda z punktu widzenia prawa? Za ewentualny zgon, mimo papierka
"beknąłbym" ja, prawda? Dzięki za odpowiedzi.
Pozdrawiam, do zobaczenia na trasie