a1ma
09.12.09, 11:46
Czy to naprawdę musi tak wyglądać??
Najpierw - bieg do odprawy. Przepychanie się, zajmowanie kolejki,
nieprzepuszczanie uprzywilejowanych (rodziny z dziećmi), bitwa o miejsca.
Dalej - kolejka do wyjścia na płytę / do rękawa, mimo że miejsca numerowane -
po co??
Następnie przepychanki, kto pierwszy wsiądzie do autobusu i dalej do samolotu
- znów - nie mam pojęcia, w jakim celu.
W samolocie oczywiście nie można zająć spokojnie miejsca i poczekać z
ładowaniem całego bagażu podręcznego, umożliwiając wszystkim pasażerom wejście
do środka, nie, trzeba koniecznie blokować jak najdłużej przejście, przecież
my i nasz bagaż jesteśmy najważniejsi.
Bagaż podręczny - ostatnio moi współpasażerowie przeszli samych siebie. Bo
oczywiście przy odprawie błagania, żeby można było wziąć ze sobą do samolotu
dwie torebki, parasolkę, aparat, kamerę i 346435 pamiątkowych figurek plus
dwie tarcze oraz gigantyczną maskę. Dalej zakupy w strefie bezcłowej - 17
torebek z alkoholem. A w samolocie lament, że nie ma gdzie upchnąć tego
wszystkiego. I jakim prawem stewardessy przewożą jakieś durne koce i maski
tlenowe w luku nad naszą głową, przecież MY ZA TO PŁACIMY?!?!?!? No ludzie...
Nie wspominając już o tym, że konsumpcję własnego alkoholu należy rozpocząć
jeszcze przed startem, najlepiej konspiracyjne, pod kocykiem. Właściwie to już
druga butelka, bo pierwszą skonsumowano jeszcze na lotnisku, w strefie
bezcłowej, tuż po zakupie.
Aha, i w żadnym razie nie pozwolić pasażerowi przed nami rozłożyć siedzenia,
przecież ogranicza nam to naszą przestrzeń, ZA KTÓRĄ ZAPŁACILIŚMY! A jeśli
jednak bezczelnie rozłoży oparcie, to kopać go w nie ustawicznie przez cały
lot. Niech ma.
Zero zrozumienia, zero życzliwości.
A wydawałoby się, że jesteśmy na wakacjach, zrelaksowani, uśmiechnięci,
wypoczęci, a nie w korku na trasie łazienkowskiej w godzinach szczytu. Smutny
to widok.