Dodaj do ulubionych

4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze?

IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.05.10, 13:16
Zastanawiam się nad wyprawą na Kilimandżaro z biurem 4CHALLENGE, czy ktoś może się o nich cos wypowiedzieć?
Obserwuj wątek
      • Gość: UczestniczkWyprawy Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.10, 11:31
        amatorka to mało powiedziane, kompletny brak organizacji i odpowiedzialności za
        uczestników wyprawy, liderzy z przypadku, ludzie w sytuacjach problemowych
        (podczas podróży, przekraczania granicy, ataku szczytowego) pozostawieni sami
        sobie, nie dotrzymanie warunków umowy... nie polecam nikomu kto oczekuje
        czegokolwiek od agencji w zamian za wyłożone pieniądze, chyba, że jedzie na
        miejsce z myślą poznania ludzi i miejsca a wie, że jest w stanie poradzić sobie
        sam w każdej sytuacji na miejscu
        • Gość: omni Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.10, 22:18
          Oj chyba po prostu nie dałeś rady. Coś mnie się zdaje że byłes na tej samej wyprawie. A co myślałeś że zostaniesz wniesiony w lektyce? Gdyby tak było nikt by nie jeździł w góry. Chodzi o to by cieszyć się później z własnego pokonywania trudności. Była co prawda ciut za duża grupa bo łatwiej w takiej trafić na niewłaściwych ludzi ale poza tym OK! Polecam!
            • Gość: FB Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.internetia.net.pl 20.07.11, 10:27
              Program wyprawy nie został zrealizowany o Nazca, które z racji wcześniej doskonałych stosunków z 4challenge otrzymał Pan gratis i jest na to korespondencja więc jaki zwrot za niezrealizowany program? Myślę, że to ważny punkt, o którym Pan zapomniał. Natomiast główną przyczyną niezrealizowania Nazca był rejs rzeką Ukajali do Iquitos, który trwał o dwa dni dłużej niż przewidują to wszelkie łatwo dostępne informacje. Niestety to już jest siła wyższa, na którą wpływu nikt nie ma poza przyrodą i warunkami wodnymi na rzece. Później dobrowolnie Pan wybrał dalszy przebieg wyprawy mając na względzie przedłużający się rejs.

              Wszystkie bilety lotnicze zostały wykupione za Państwa zgodą, ani jedna rezerwacja nie została zrobiona bez konsultacji z Państwem R, co więcej Państwo R 'okroili program' uniemożliwiając wylot wcześniej bo jak się okazało – nie mogli Państwo wcześniej opuścić kraju... co jest podkreślane w naszej wspólnej korespondencji wielokrotnie. Czy pozostali uczestnicy o tym wiedzą?

              Najcięższy i najbardziej nieuczciwy zarzut dotyczy góry Pisco. Proszę sobie przejrzeć wszelkie informacje zawarte w internecie dotyczące góry Pisco zarówno w języku hiszpańskim jak i angielskim, wszystkie zawierają kategoryzowaną górę jako trekkingową na miarę Cordilliera Blanca gdzie innych - łatwiejszych gór tam nie ma. Oczywiście nie jest to łatwy trek, ale jak wspomniałem takie są góry Cordilliera Blanca. Jeśli będzie Pan miał problemy służę pomocą w odnalezieniu tych informacji. Najważniejsze jest jednak to że zostali Państwu zapewnieni przewodnicy IVBV - 3 przewodników - po jednym na każde dwie osoby, którzy bierą odpowiedzialność za Państwa prowadząc na Pisco i są przeszkoleni doskonale w swojej dziedzinie i dochowaniu bezpieczeństwa, a także w tym by wprowadzać osoby nawet niedoświadczone bo taki mają zawód. Byli Państwo wszyscy związani liną!!! Nie ma tu mowy o narażaniu na niebezpieczeństwo – wszystko zostało wykonane w najwyższym międzynarodowym IVBV poziomie. Nie ma też mowy o naszym niedoinformowaniu bowiem Państwo w ogóle nie pytali nas o to jakie trudności ma góra, a jedynie czy będą potrzebne raki i czekany. Oczywiście odpowiedziałem osobiście Pani przed wyjazdem, że będą i że wszystko zapewni organizacja przewodnicka.
              Jestem zaskoczony że nawet przewodnicy IVBV którzy od lat walczą z innymi formami prowadzenia w góry nie oparli się zarzutowi z Państwa strony o narażenie na niebezpieczeństwo. Wpadanie do 'szczeliny lodowej po kolana czy po pas to norma w górach lodowcowych. Przewodnik stara się nie dopuszczać do takiej sytuacji w miarę możliwości jakie daje teren lodowcowy. Zresztą dla ludzi wtajemniczonych stwierdzenie IVBV załatwia sprawę.
              Kolejnym nieporozumieniem związanym z Pisco jest to, że nie znam ludzi planujących zdobywanie wymarzonych zaplanowanych szczytów bez wcześniejszego doinformowania się we własnym zakresie o wybranym celu, poczytania, poruszenia wyobraźni, nabrania ochoty na tą górę itp. W przeciwnym razie taki cel jest bez sensu - po co jechać? Pytam? Zostaliście poinformowani jaka to będzie góra wcześniej, a nawet jest wpisana na stałe w program więc...
              Poza tym nie przez przypadek nazwa naszej organizacji jest taka jaka jest '4challenge' ze stałych hasłem 'podejmij wyzwanie!'. Pozostaje zadać pytanie co Pan robił na wyjeździe z 4challenge, a nie z Itaką czy Rainbow? Jak sądzę Kilimanjaro było dla Pana pierwszą wyprawą w życiu... pojawił się apetyt na inne, a tu niespodzianka? Jeśli chce się podróżować w stylu Cejrowskiego czy innych znanych podróżników trzeba zapomnieć o idealnej przewidywalności zdarzeń - trzeba umieć żyć przygodą i radzić sobie z problemami. Kilimanjaro to pogranicze wypraw i wakacji nad morzem... stąd naprawdę daleko jeszcze do prawdziwych przedsięwzięć podróżniczych na miarę wypraw przez duże W. A propos informacji przedwyprawowych i zarzucanego niedoinformowania z naszej strony protestuję. Nie jest to prawdą. Zarówno przed Kilimanjaro, z którego była Pan zadowolony jak i przed Peru otrzymali Państwo informacje dot. sposobu prowadzenia i spodziewanych trudności na wyprawie. Ponadto informacje te są stale dostępne w każdej umowie oraz na naszej stronie pod adresem:
              www.4challenge.org/o-nas/jak,to,robimy
              Lider wyprawy nie miał problemów z kontaktem z siedzibą firmy więc mniemam, że z Państwa strony żadnych prób nie było a jedyny wysłany SMS doszedł bez trudu i został wzięty pod uwagę przy planowaniu dalszej części wyprawy. Podczas wyprawy bez problemu mailowaliśmy z liderem więc jakoś w naszej poczcie wiadomości od Państwa nie odnotowaliśmy. Trudno tu mówić o pozostaniu samym sobie mając lidera na całą wyprawę przy sobie.

              Mam nadzieję że w przyszłości znajdzie Pan coś dla siebie w podróżach co będzie Panu odpowiadało i Panskim oczekiwaniom bo ten adres i pomysł na spędzanie czasu wg mojej opinii okazał się nietrafiony. Nie dla każdego są takie podróże i pokonywanie wyzwań.

              Dlaczego pomija Pan fakt, że podczas tej wyprawy zaginął pozostawiony pod Państwa opieką dobytek firmy i prywatnej osoby wart około 30 000 zł. Dlaczego takiego ważnego zdarzenia nie odnotował Pan w swoich - pisanych na wysokim poziomie - wywodach? Jakieś luki w pamięci?
              A może i to jest najważniejsze. Przez nieuwagę uczestników stracono mienie – aparaty fotograficzne znacznej wartości należące do lidera oraz znaczącą część pieniędzy i sprzętu firmy. Klienci nie maja obowiązku pilnowania bagażu, ale jeśli się tego podejmują na wspólnej kameralnej wyprawie....? W końcu można było odmówić!!! Lider pozostawił dobytek w wierze, że będzie on bardziej bezpieczny z 6tką osób niż z nim przedzierającym się przez peruwiańskie miasto przy załatwianiu kolejnych formalności. Tymczasem pozostał bez sprzętu z koniecznością spłacenia zaginionych pieniędzy.
              Zapewne po takim wydarzeniu atmosfera w grupie opadła. Może zarzuty zatem wynikają z poczucia winy, a niektórzy bronią się atakując? Więc powiem tak... Nie uda Wam się moralnie obronić, czego byście nie napisali. W kategoriach biznesu byliśmy zmuszeni do poprowadzenia wyprawy do końca i to zrobiliśmy, ale jest coś jeszcze – coś więcej – niż tylko kontakty biznesowe. Są jeszcze ludzie, a Ci, nawet Wasi przyjaciele którzy byliby na prywatnym wyjeździe nigdy by Wam nie wybaczyli gdybyście przez własne olewactwo przyczynili się do utraty ich 30 000 zł po czym na to wszystko się wyp....! To byłby z pewnością koniec przyjaźni.

              Pozdrawiamy i życzymy wszystkiego dobrego.
              Zespół 4challenge
            • Gość: Mateusz.W. Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.c197.msk.pl 21.07.11, 16:27
              Przeczytałem poniżej. Lamentujesz jak panna na wydaniu, mimo ,że miałeś super przewodników gwarantujacych profesjonalną obsługę. Oczywiscie w górach wszystko może sie zdarzyć o czym wie kazdy, nawet laik. A czy nie zapoznałeś s ię choc trochę z literaturą dotycząca gór i kraju do którego sie wybierałeś? Nie ??? Słowem-niewłaściwy człowiek w niewłaściwym miescu. Na przyszłość może...Giewont?? Choc może nie , bo tam nie ma przwodników a wypadki są co roku.
        • mikado32 Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? 09.08.10, 23:17
          no tak pewnie myślałeś, że tak jak wychowawczyni w szkole
          podstawowej poprowadzą Cię za rączkę na szczyt... klasyczne myślenie
          bywalców wycieczek do egiptu o rezydencie, tylko że wtedy to nie
          była by wyprawa a wycieczka szkolna. Byłam z nimi w zeszłym roku na
          wyprawie do afryki i dobrze zaobserwowałam na czym polega wyprawa i
          jaka jest rola prowadzących (nie za rączkę) i na czym polega również
          rola uczestników, którzy są współorganizatorami jej sukcesu albo
          porażki (pewnie Ty organizowałeś to drugie, nie wchodząc na
          szczyt...). Dobrze że przynajmniej zauważyłeś, że jedzie się na
          miejsce z myślą poznania ludzi i miejsca i że również należy umieć
          poradzić sobie samemu jak trzeba - to jest właśnie istota wyprawy...
          • hakuna-mata Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? 10.08.10, 09:02
            Czuję się sprowokowana do podzielenia się własnymi odczuciami.
            Potwierdzam - pełna amatorszczyzna połączona z brakiem
            odpowiedzialności i wyobraźni.Jeden lider górski (w porządku) na ok. 20
            osób to gwarantowane zagrożenie jakich na naszej wyprawie nie
            brakowało. Brak podstawowych informacji organizacyjnych, uczestnicy
            zdani na siebie nawet w trudnych sytuacjach. Zdecydowanie nie polecam!
            • chel61 Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? 10.08.10, 16:02
              widzę że ktoś rozminął się z oczekiwaniami, pewnie myślał, że jedzie
              na wycieczkę nie zdobył szczytu i ma żal do wszytkich tylko nie do
              siebie. Byłam z 4challenge na dwóch wyprawach: na kili i na elbrusie
              oraz byłam z innymi agencjami prawie na wszystkich kontynentach
              (m.in. ze Śliwką, PKA, Adventure24) Ci goście nie różnią się niczym
              od innych agencji a już napewno mają bardziej konkurencyje ceny.
              Polecam ich tym bardziej, że mają coraz więcej wypraw w ofercie i
              się rozwijają. A maruderzy będą zawasze, którym coś nie pasuje, to
              normalne. Byle nie psuli radości z wyprawy innym.
                • Gość: bywalec Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.10, 00:02
                  ... mankoltenci. Na Elbrus statystyki sięgają ciut powyżej 50% z pośród podejmujących próbę, ale to szczegół. Ludziska chcą by wybudować tam kolejki linowe. Oby jak najpóźniej na Everest. Zawsze możesz wziąć przewodnika - 800 euro/os, oczywiście tylko samo wprowadzenie. Stawki są regulowane wewnetrznym rozporządzeniem stowarzyszeń przewodnickich i są niemal nie do ruszenia. I też nie będzie on tylko dla Ciebie. Chyba może zabrać 4 osoby... ale musisz się upewnić.
                  • Gość: Forrest gump Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.10, 19:47
                    Amatorka to mało powiedziane. Byłem z nimi na dwóch wyprawach. Wejście na Kili prowadzą miejscowi przewodnicy i tutaj chwała dla Hamadiego. Na Elbrusie się jednak miarka przebrała, pomimo zapisów w umowie, które prawie wszystkie zostały nie dotrzymane, wykazali się totalną ignorancją. Grupa ponad 20 osobowa jeden lider, któremu nie można zarzucić braku doświadczenia, natomiast kierownik wyprawy zakręcony na maksa ale był w końcu pierwszy raz tak jak i my więc się dopiero uczył. Na oba szyty oczywiście wszedłem i nie oczekiwałem żeby mi ktoś pomagał, ale wyjeżdżając na zorganizowaną wyprawę oczekuję większego zaangażowania i doświadczenia od organizatora. Nadmieniam że wyjeżdżałem również z innymi firmami i nigdy takiej zlewki nie było. Niech wam nigdy nie przyjdzie do głowy krytykować czy się nie zgadzać z szefem tej firmy bo w odpowiedzi usłyszycie że jak się nie podoba do jedz do Egiptu. Podsumowując NIGDY NIE WYJEŻDŻAJ Z 4CHALLENGE
                      • Gość: 5challenge Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.10, 19:24
                        A ja po doświadczeniach z nimi postanowiłem uruchomić konkurencję!
                        Jeszcze mocniejszy hardcore! Normalnie wpłacasz kasę, w umowie piszę Ci
                        co tylko chcesz. Jak dojedziesz na miejsce zbiórki to się okaże, że
                        mnie tam nie ma, a wszystko musisz zorganizować sobie sam! Przygoda
                        pełną gębą! I nie narzekaj! Zapewniam Ci przygodę na wysokim poziomie!
                        I w zasadzie może ona dotyczyć dowolnej dyscypliny outdorowej! Łapiecie
                        się! No! Cieniasy!!!!
                      • miaac7 Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? 26.08.10, 14:38
                        wpis Dominika jest skrajnie niesprawiedliwy i krzywdzący, bo właśnie
                        akurat Dominik jako osoba czująca się wyjątkowo źle, który nie zdobył
                        szczytu (słaniał się na własnych nogach powyżej 5000 m) otrzmał chyba
                        najwiecej z zabezpieczenia na tej wyprawie. Sam obserwowałem jak od
                        przełęczy na Elbrusie był holowany przez jednego z liderów prawie za
                        rękę, który dbał nawet o to by chłopak pił wodę ! chyba nawet podał mu
                        jakieś leki na wzmocnienie. W sumie wstyd i tyle - to właśnie jest to
                        co podkreśla część wpisów - wycieczka nad morze dla części osób a nie
                        na wyprawę...
                        • Gość: Dominika kumpel Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.10, 17:50
                          Dominika wpis jest jaki jest! Ma chłop prawo do swojego zdania. Jak
                          go chcesz skrytykować to się chociaż podpisz imieniem i nazwiskiem.
                          Wtedy dorośniesz mu do pięt! A na tej wyprawie to byłem i żaden lider
                          Dominika nie sprowadzał! Obaj liderzy wracali z innym uczestnikiem,
                          który w dodatku zdobył szczyt i poczuł się źle dopiero w drodze
                          powrotnej. Dominik nawet jeżeli się słaniał to jedynie mógł na
                          własnych nogach, bo raczej trudno słaniać się na czyichś nogach.
                          Jedno jest pewne 4ch jest potęgą w internecie. Na szlaku to jest
                          jedna wielka ściema i prowizorka. Nich te posty czytają ludzie ku
                          przestrodze. Szefostwa firmy to zapewne nie zmieni. Ja już z nimi
                          nigdzie się nie wybiorę! NIGDY!!!
                          • Gość: 12filip Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.tktelekom.pl 26.08.10, 20:24
                            Tak ma chłop (Dominik) prawo do własnego zdania ale nie może kłamać co
                            do faktów, co niestety robi nie widomo po co. Widziałem tak samo jak
                            miaac7, jak lider dosłownie faceta prowadził prawie trzymajac za pasek
                            od plecaka, żeby się gość nie zwalił po zboczu a ten pisze takie
                            bzdety. Chyba Wam malkontenci z wycieczek do Egiptu brakuje już
                            argumentów by mieszać z błotem ludzi którzy naprawdę się starali by
                            było ok. Szkoda że któryś z organizatorów dotychczas nie zabrał głosu w
                            tej dyskusji, myślę że jednak mają coś lepszego do roboty...
                            • Gość: Forrest Gump Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.10, 22:34
                              Gość: 12filip 26.08.10, 20:24 Odpowiedz
                              Tak ma chłop (Dominik) prawo do własnego zdania ale nie może kłamać co
                              do faktów, co niestety robi nie widomo po co. Widziałem tak samo jak
                              miaac7, jak lider dosłownie faceta prowadził prawie trzymajac za pasek
                              od plecaka, żeby się gość nie zwalił po zboczu a ten pisze takie
                              bzdety. Chyba Wam malkontenci z wycieczek do Egiptu brakuje już
                              argumentów by mieszać z błotem ludzi którzy naprawdę się starali by
                              było ok. Szkoda że któryś z organizatorów dotychczas nie zabrał głosu w
                              tej dyskusji, myślę że jednak mają coś lepszego do roboty...


                              Albo Paweł pseudonim "Sokół" lub Maciej pseudonim "prawnik" najlepszy lider jaki
                              widziała góra Elbrus stara się za wszelką cenę podważyć wiarygodność napisanych
                              tutaj opinii. Obstawiam że to raczej Sokół jest autorem tego posta bowiem
                              przedstawia on jego styl czyli chamstwo, arogancję, obrażanie i obronę poprzez
                              atak.
                              Nie wierzę że którykolwiek z uczestników wyprawy na Elbrus lipiec/sierpień 2010
                              mógłby stanąć w obronie organizatora 4challenge. Nikt nie był zadowolony z
                              organizacji więc wątpię aby nagle zaczął ich bronić. Dominik miał odwagę
                              podpisać się i dla tego teraz zbiera najwięcej batów, chociaż w swojej ocenie
                              bardzo delikatnie i subtelnie ich podsumował. Uważam że jak już ktoś wcześniej
                              wspomniał $challenge jest dobrze zorganizowaną firmą w internecie i super
                              wypromowaną , ale cała reszta i sposób jej działania jest mierny i żenujący.
                              Dlatego ostrzegam wszystkich potencjalnych klientów aby się nastawili na
                              ekstremalne przygody, bowiem to nie jest wyjazd do kurortu w Egipcie tylko jazda
                              bez trzymanki z 4challenge.
                  • hakuna-mata Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? 27.08.10, 16:40
                    Gość portalu: 12filip napisał(a):

                    "> bez wsparcia ? - wolne żarty, zjadłaś koleżanko z apteczki wyprawowej
                    > cały zapas ketonalu (gdyby byli amatorami to by go nie mieli co?). Jak
                    > chciałem żeby mi dali podczas podejścia to już nie było..."

                    O wielkie dzięki 4challenge za ketonal, gdyby nie to że otrzymałam tak ogromne wsparcie w postaci tabletki na ból głowy nigdy w życiu sama bym nie weszła.
                    • Gość: do pięt Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.lanet.net.pl 27.08.10, 17:00
                      Wesoło się robi ;). Nikt by tu z Wami wszystkimi nie chciałby chyba jechać na żadną wyprawę ;)))))))))))))))))))))))))))). Chyba najlepiej jeździć w pojedynkę ;))))) pomijając błędy organizatórów to mieli też pecha trafiając na takich uczestników ;))))))))))))) Ubaw po pachy ;). Pewnie już tu nie zajrzę więc powodzenia w obrzucaniu się błotem. Udanej zabawy ;))))))))))))))
                    • Gość: 12filip Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.tktelekom.pl 27.08.10, 19:45
                      kobieto to lek na receptę, na receptę ! - to nie ibuprom z reklamy ! -
                      wiesz trzeba pewnie pójść do lekarza przekonać go, że będzie się z
                      takimi którzy go potrzebują dostać receptę, kupić go, a potem różnym
                      uczestnikom na własną odpowiedzialność zaordynować, żeby weszli na
                      szczyt a nie zaliczyli zjazd w połowie drogi...itp. no bo po co
                      innego ? A przede wszytkim pomyśleć, pomyśleć że będą tacy jak TY,
                      którzy go będą potrzebować bo sama o tym nie pomyślałaś... i bądź
                      sprawiedliwa co do ludzi, którzy Ci pomogli wejść na szczyt chociaż
                      takim gestem jak podanie leku, a mogli Cię po prostu olać. Swoim
                      nieodpowiedzialnym zachowaniem po prostu pokazujesz że właśnie tak
                      należy w przyszłości zrobić i dawaj jednak inny przykład tym swoim
                      dzieciom ze szkoły bo to jest wstyd.
                    • Gość: eeeee Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.162.62.104.interplus.com.pl 07.04.12, 12:18
                      po 1: ketonal zaczyna działać po 1 godzinie ok dopiero, trzyma 12 h, wiec wystarczyłby jeden! po 2; raczej słabo działa na ból głowy, lepszy ibuprom, po 3 ; może lepiej zastanowić czy ból głowy nie jest od wysokości zamiast dawac tabletki i zawrócić osobę jeżeli nie mija, po 5; rzeczywiście hamstwo i przemądrzalstwo jednego pana tutaj z 4ch odstrasza mnie; po 6; nieznosze dezorganizacji; po 7; zarówno i turyści i biuro z tego co widze mają swoje za uszami i obie strony dla mnie sa amatorami, dlaczego? to nie sa wyprawy dla laików- w biurze dobrze o tym wiedzą, więc dlaczego je organizują, powinna być jakaś bariera dla turystów, min, kurs wspinaczkowy 1 stopnia moim zdaniem, winne jest biuro, bo porwało się na coś co jest cieżkie lub niemozliwe moim zdaniem do spełnienia- zabierać bandę niedoświadczonych kretynów w góry (przepraszam), którzy tak że powinni mieć pretensje do siebie, bo nie dorośli do takich wypraw, do których jak ja sie przygotowuje to musze wiedzieć o górze wszystko i o miejscu, wiem, że mogę liczyc wyłącznie na siebnie i że wszystko może się zdarzyc - nie ma żartów, jednak błąd organizacyjny, bo to nie sa wycieczki dla niedzielnych turystów i ja osobiście nie znoszę takich ludzi i rozumiem troszkę rozwścieczenie organizatora, bo cała masa takich osób ginie w tatrach, a przez nich ludzi także , którzy ich ratują, wybierają się w góry bez pojęcia i bez kondycji, a góry nie wybaczają błędów,narażają nie tylko własne zycie, ale i zycie innych, mieliście więcej szczęścia niz rozumu a organizatorom podziekujcie, że zyjecie, bo dla mnie to jest jakis cud sądząc po wypowiedziach, jednak organizatorzy w swoim zaslepieniu nie chca dostrzec własnego nieprzygotowania w obsłudze takich i błędnej decyzji, że organizacja takich wycieczek to jednak szlaeństwo, najpierw powinien byc jakiś sprawdzian sprawności np. w tatrach zimą i kto chce jechać to prosze bardzo niech się najpierw sprawdzi. niecierpię osób, które lekceważą góry i nie mają do nich szacunku i swój brak przygotowania i wiedzy zwalają na organizatorów (chociaż oni też bez winy nie są). na górze człowiek spotyka niestety tylko samego siebie i doświadczeni górołazi powinni wiedzieć, że ostatecznie pretensje mogą mieć jedynie do siebie i liczyć tylko na siebie i robić wszystko żeby nie być ciężarem dla drugiego. myślę, że obie strony powinny się przeprosić i przyznać sobie przerost ambicji nad możliwości...p.s. 20-osobowa grupa amatorów to chyba przesada jeszcze związanych razem liną!!! braterstwo liny???!!!! jeden sie posliznie - lecicie wszyscy- pomyslunku życzę.... wyciągnijcie wnioski i zastanówcie jak sięnaprawić wasze błędy zamiast się kłocić, kłótnia tylko utwierdza przeciwnika w jego błędach...
                • Gość: FB Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.internetia.net.pl 19.07.11, 21:58
                  Oficjalne stanowisko wobec wypowiedzi Pana Mateusza R

                  Program wyprawy nie został zrealizowany o Nazca, które z racji wcześniej doskonałych stosunków z 4challenge otrzymał Pan gratis i jest na to korespondencja więc jaki zwrot za niezrealizowany program? Myślę, że to ważny punkt, o którym Pan zapomniał. Natomiast główną przyczyną niezrealizowania Nazca był rejs rzeką Ukajali do Iquitos, który trwał o dwa dni dłużej niż przewidują to wszelkie łatwo dostępne informacje. Niestety to już jest siła wyższa, na którą wpływu nikt nie ma poza przyrodą i warunkami wodnymi na rzece. Później dobrowolnie Pan wybrał dalszy przebieg wyprawy mając na względzie przedłużający się rejs.

                  Wszystkie bilety lotnicze zostały wykupione za Państwa zgodą, ani jedna rezerwacja nie została zrobiona bez konsultacji z Państwem R, co więcej Państwo R 'okroili program' uniemożliwiając wylot wcześniej bo jak się okazało – nie mogli Państwo wcześniej opuścić kraju... co jest podkreślane w naszej wspólnej korespondencji wielokrotnie. Czy pozostali uczestnicy o tym wiedzą?

                  Najcięższy i najbardziej nieuczciwy zarzut dotyczy góry Pisco. Proszę sobie przejrzeć wszelkie informacje zawarte w internecie dotyczące góry Pisco zarówno w języku hiszpańskim jak i angielskim, wszystkie zawierają kategoryzowaną górę jako trekkingową na miarę Cordilliera Blanca gdzie innych - łatwiejszych gór tam nie ma. Oczywiście nie jest to łatwy trek, ale jak wspomniałem takie są góry Cordilliera Blanca. Jeśli będzie Pan miał problemy służę pomocą w odnalezieniu tych informacji. Najważniejsze jest jednak to że zostali Państwu zapewnieni przewodnicy IVBV - 3 przewodników - po jednym na każde dwie osoby, którzy bierą odpowiedzialność za Państwa prowadząc na Pisco i są przeszkoleni doskonale w swojej dziedzinie i dochowaniu bezpieczeństwa, a także w tym by wprowadzać osoby nawet niedoświadczone bo taki mają zawód. Byli Państwo wszyscy związani liną!!! Nie ma tu mowy o narażaniu na niebezpieczeństwo – wszystko zostało wykonane w najwyższym międzynarodowym IVBV poziomie. Nie ma też mowy o naszym niedoinformowaniu bowiem Państwo w ogóle nie pytali nas o to jakie trudności ma góra, a jedynie czy będą potrzebne raki i czekany. Oczywiście odpowiedziałem osobiście Pani przed wyjazdem, że będą i że wszystko zapewni organizacja przewodnicka.
                  Jestem zaskoczony że nawet przewodnicy IVBV którzy od lat walczą z innymi formami prowadzenia w góry nie oparli się zarzutowi z Państwa strony o narażenie na niebezpieczeństwo. Wpadanie do 'szczeliny lodowej po kolana czy po pas to norma w górach lodowcowych. Przewodnik stara się nie dopuszczać do takiej sytuacji w miarę możliwości jakie daje teren lodowcowy. Zresztą dla ludzi wtajemniczonych stwierdzenie IVBV załatwia sprawę.
                  Kolejnym nieporozumieniem związanym z Pisco jest to, że nie znam ludzi planujących zdobywanie wymarzonych zaplanowanych szczytów bez wcześniejszego doinformowania się we własnym zakresie o wybranym celu, poczytania, poruszenia wyobraźni, nabrania ochoty na tą górę itp. W przeciwnym razie taki cel jest bez sensu - po co jechać? Pytam? Zostaliście poinformowani jaka to będzie góra wcześniej, a nawet jest wpisana na stałe w program więc...
                  Poza tym nie przez przypadek nazwa naszej organizacji jest taka jaka jest '4challenge' ze stałych hasłem 'podejmij wyzwanie!'. Pozostaje zadać pytanie co Pan robił na wyjeździe z 4challenge, a nie z Itaką czy Rainbow? Jak sądzę Kilimanjaro było dla Pana pierwszą wyprawą w życiu... pojawił się apetyt na inne, a tu niespodzianka? Jeśli chce się podróżować w stylu Cejrowskiego czy innych znanych podróżników trzeba zapomnieć o idealnej przewidywalności zdarzeń - trzeba umieć żyć przygodą i radzić sobie z problemami. Kilimanjaro to pogranicze wypraw i wakacji nad morzem... stąd naprawdę daleko jeszcze do prawdziwych przedsięwzięć podróżniczych na miarę wypraw przez duże W. A propos informacji przedwyprawowych i zarzucanego niedoinformowania z naszej strony protestuję. Nie jest to prawdą. Zarówno przed Kilimanjaro, z którego była Pan zadowolony jak i przed Peru otrzymali Państwo informacje dot. sposobu prowadzenia i spodziewanych trudności na wyprawie. Ponadto informacje te są stale dostępne w każdej umowie oraz na naszej stronie pod adresem:
                  www.4challenge.org/o-nas/jak,to,robimy
                  Lider wyprawy nie miał problemów z kontaktem z siedzibą firmy więc mniemam, że z Państwa strony żadnych prób nie było a jedyny wysłany SMS doszedł bez trudu i został wzięty pod uwagę przy planowaniu dalszej części wyprawy. Podczas wyprawy bez problemu mailowaliśmy z liderem więc jakoś w naszej poczcie wiadomości od Państwa nie odnotowaliśmy. Trudno tu mówić o pozostaniu samym sobie mając lidera na całą wyprawę przy sobie.

                  Mam nadzieję że w przyszłości znajdzie Pan coś dla siebie w podróżach co będzie Panu odpowiadało i Panskim oczekiwaniom bo ten adres i pomysł na spędzanie czasu wg mojej opinii okazał się nietrafiony. Nie dla każdego są takie podróże i pokonywanie wyzwań.

                  Dlaczego pomija Pan fakt, że podczas tej wyprawy zaginął pozostawiony pod Państwa opieką dobytek firmy i prywatnej osoby wart około 30 000 zł. Dlaczego takiego ważnego zdarzenia nie odnotował Pan w swoich - pisanych na wysokim poziomie - wywodach? Jakieś luki w pamięci?
                  A może i to jest najważniejsze. Przez nieuwagę uczestników stracono mienie – aparaty fotograficzne znacznej wartości należące do lidera oraz znaczącą część pieniędzy i sprzętu firmy. Klienci nie maja obowiązku pilnowania bagażu, ale jeśli się tego podejmują na wspólnej kameralnej wyprawie....? W końcu można było odmówić!!! Lider pozostawił dobytek w wierze, że będzie on bardziej bezpieczny z 6tką osób niż z nim przedzierającym się przez peruwiańskie miasto przy załatwianiu kolejnych formalności. Tymczasem pozostał bez sprzętu z koniecznością spłacenia zaginionych pieniędzy.
                  Zapewne po takim wydarzeniu atmosfera w grupie opadła. Może zarzuty zatem wynikają z poczucia winy, a niektórzy bronią się atakując? Więc powiem tak... Nie uda Wam się moralnie obronić, czego byście nie napisali. W kategoriach biznesu byliśmy zmuszeni do poprowadzenia wyprawy do końca i to zrobiliśmy, ale jest coś jeszcze – coś więcej – niż tylko kontakty biznesowe. Są jeszcze ludzie, a Ci, nawet Wasi przyjaciele którzy byliby na prywatnym wyjeździe nigdy by Wam nie wybaczyli gdybyście przez własne olewactwo przyczynili się do utraty ich 30 000 zł po czym na to wszystko się wyp....! To byłby z pewnością koniec przyjaźni.

                  Pozdrawiamy i życzymy wszystkiego dobrego.
                  Zespół 4challenge
            • Gość: MateuszR Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.dynamic.chello.pl 11.07.11, 22:53
              kili ( na ktorym bylem z 4ch...elendz w 2010) to idealna wyprawa w porownaniu z Peru!! ale to opisze szerzej w kolejnych postach. panowie w umowie opisali jak to bedziemy latali samolotami, a liderowi kazali wozic nas po 1000 km autobusem. kasa zdarta za nic!! oczywiscie program nie zostal zrealizowany, bo nie bylo szans na jego realizacje!! panowie w programi opisali 22 dni, a przeloty przygotowali na 21. Nazca, za ktora zaplacilismy po 500 USD ( przelot samolotem ) oczywiscie nie doszla do skutku ( liderowi pwiedzieli ze ma nas zawiesc autobusem - okolo 150 USD), dobrze ze w umowie wszystko jest opisane, wyrok pewny, pawelek z krzysią bekna za to !
              • Gość: FB Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.internetia.net.pl 19.07.11, 22:01
                Oficjalne stanowisko wobec wypowiedzi Pana MateuszaR

                Panowie nie opisali w umowie rzeczy o których wspomina Pan Mateusz R. Niczego też Pan MateuszR nie zapłacił za Nazca...
                Program wyprawy nie został zrealizowany o Nazca, które z racji wcześniej doskonałych stosunków z 4challenge otrzymał Pan gratis i jest na to korespondencja więc jaki zwrot za niezrealizowany program? Myślę, że to ważny punkt, o którym Pan zapomniał. Natomiast główną przyczyną niezrealizowania Nazca był rejs rzeką Ukajali do Iquitos, który trwał o dwa dni dłużej niż przewidują to wszelkie łatwo dostępne informacje. Niestety to już jest siła wyższa, na którą wpływu nikt nie ma poza przyrodą i warunkami wodnymi na rzece. Później dobrowolnie Pan wybrał dalszy przebieg wyprawy mając na względzie przedłużający się rejs.

                Wszystkie bilety lotnicze zostały wykupione za Państwa zgodą, ani jedna rezerwacja nie została zrobiona bez konsultacji z Państwem R, co więcej Państwo R 'okroili program' uniemożliwiając wylot wcześniej bo jak się okazało – nie mogli Państwo wcześniej opuścić kraju... co jest podkreślane w naszej wspólnej korespondencji wielokrotnie. Czy pozostali uczestnicy o tym wiedzą?

                Najcięższy i najbardziej nieuczciwy zarzut dotyczy góry Pisco. Proszę sobie przejrzeć wszelkie informacje zawarte w internecie dotyczące góry Pisco zarówno w języku hiszpańskim jak i angielskim, wszystkie zawierają kategoryzowaną górę jako trekkingową na miarę Cordilliera Blanca gdzie innych - łatwiejszych gór tam nie ma. Oczywiście nie jest to łatwy trek, ale jak wspomniałem takie są góry Cordilliera Blanca. Jeśli będzie Pan miał problemy służę pomocą w odnalezieniu tych informacji. Najważniejsze jest jednak to że zostali Państwu zapewnieni przewodnicy IVBV - 3 przewodników - po jednym na każde dwie osoby, którzy bierą odpowiedzialność za Państwa prowadząc na Pisco i są przeszkoleni doskonale w swojej dziedzinie i dochowaniu bezpieczeństwa, a także w tym by wprowadzać osoby nawet niedoświadczone bo taki mają zawód. Byli Państwo wszyscy związani liną!!! Nie ma tu mowy o narażaniu na niebezpieczeństwo – wszystko zostało wykonane w najwyższym międzynarodowym IVBV poziomie. Nie ma też mowy o naszym niedoinformowaniu bowiem Państwo w ogóle nie pytali nas o to jakie trudności ma góra, a jedynie czy będą potrzebne raki i czekany. Oczywiście odpowiedziałem osobiście Pani przed wyjazdem, że będą i że wszystko zapewni organizacja przewodnicka.
                Jestem zaskoczony że nawet przewodnicy IVBV którzy od lat walczą z innymi formami prowadzenia w góry nie oparli się zarzutowi z Państwa strony o narażenie na niebezpieczeństwo. Wpadanie do 'szczeliny lodowej po kolana czy po pas to norma w górach lodowcowych. Przewodnik stara się nie dopuszczać do takiej sytuacji w miarę możliwości jakie daje teren lodowcowy. Zresztą dla ludzi wtajemniczonych stwierdzenie IVBV załatwia sprawę.
                Kolejnym nieporozumieniem związanym z Pisco jest to, że nie znam ludzi planujących zdobywanie wymarzonych zaplanowanych szczytów bez wcześniejszego doinformowania się we własnym zakresie o wybranym celu, poczytania, poruszenia wyobraźni, nabrania ochoty na tą górę itp. W przeciwnym razie taki cel jest bez sensu - po co jechać? Pytam? Zostaliście poinformowani jaka to będzie góra wcześniej, a nawet jest wpisana na stałe w program więc...
                Poza tym nie przez przypadek nazwa naszej organizacji jest taka jaka jest '4challenge' ze stałych hasłem 'podejmij wyzwanie!'. Pozostaje zadać pytanie co Pan robił na wyjeździe z 4challenge, a nie z Itaką czy Rainbow? Jak sądzę Kilimanjaro było dla Pana pierwszą wyprawą w życiu... pojawił się apetyt na inne, a tu niespodzianka? Jeśli chce się podróżować w stylu Cejrowskiego czy innych znanych podróżników trzeba zapomnieć o idealnej przewidywalności zdarzeń - trzeba umieć żyć przygodą i radzić sobie z problemami. Kilimanjaro to pogranicze wypraw i wakacji nad morzem... stąd naprawdę daleko jeszcze do prawdziwych przedsięwzięć podróżniczych na miarę wypraw przez duże W. A propos informacji przedwyprawowych i zarzucanego niedoinformowania z naszej strony protestuję. Nie jest to prawdą. Zarówno przed Kilimanjaro, z którego była Pan zadowolony jak i przed Peru otrzymali Państwo informacje dot. sposobu prowadzenia i spodziewanych trudności na wyprawie. Ponadto informacje te są stale dostępne w każdej umowie oraz na naszej stronie pod adresem:
                www.4challenge.org/o-nas/jak,to,robimy
                Lider wyprawy nie miał problemów z kontaktem z siedzibą firmy więc mniemam, że z Państwa strony żadnych prób nie było a jedyny wysłany SMS doszedł bez trudu i został wzięty pod uwagę przy planowaniu dalszej części wyprawy. Podczas wyprawy bez problemu mailowaliśmy z liderem więc jakoś w naszej poczcie wiadomości od Państwa nie odnotowaliśmy. Trudno tu mówić o pozostaniu samym sobie mając lidera na całą wyprawę przy sobie.

                Mam nadzieję że w przyszłości znajdzie Pan coś dla siebie w podróżach co będzie Panu odpowiadało i Panskim oczekiwaniom bo ten adres i pomysł na spędzanie czasu wg mojej opinii okazał się nietrafiony. Nie dla każdego są takie podróże i pokonywanie wyzwań.

                Dlaczego pomija Pan fakt, że podczas tej wyprawy zaginął pozostawiony pod Państwa opieką dobytek firmy i prywatnej osoby wart około 30 000 zł. Dlaczego takiego ważnego zdarzenia nie odnotował Pan w swoich - pisanych na wysokim poziomie - wywodach? Jakieś luki w pamięci?
                A może i to jest najważniejsze. Przez nieuwagę uczestników stracono mienie – aparaty fotograficzne znacznej wartości należące do lidera oraz znaczącą część pieniędzy i sprzętu firmy. Klienci nie maja obowiązku pilnowania bagażu, ale jeśli się tego podejmują na wspólnej kameralnej wyprawie....? W końcu można było odmówić!!! Lider pozostawił dobytek w wierze, że będzie on bardziej bezpieczny z 6tką osób niż z nim przedzierającym się przez peruwiańskie miasto przy załatwianiu kolejnych formalności. Tymczasem pozostał bez sprzętu z koniecznością spłacenia zaginionych pieniędzy.
                Zapewne po takim wydarzeniu atmosfera w grupie opadła. Może zarzuty zatem wynikają z poczucia winy, a niektórzy bronią się atakując? Więc powiem tak... Nie uda Wam się moralnie obronić, czego byście nie napisali. W kategoriach biznesu byliśmy zmuszeni do poprowadzenia wyprawy do końca i to zrobiliśmy, ale jest coś jeszcze – coś więcej – niż tylko kontakty biznesowe. Są jeszcze ludzie, a Ci, nawet Wasi przyjaciele którzy byliby na prywatnym wyjeździe nigdy by Wam nie wybaczyli gdybyście przez własne olewactwo przyczynili się do utraty ich 30 000 zł po czym na to wszystko się wyp....! To byłby z pewnością koniec przyjaźni.

                Pozdrawiamy i życzymy wszystkiego dobrego.
                Zespół 4challenge
          • Gość: FB Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.internetia.net.pl 19.07.11, 22:03
            Oficjalne stanowisko wobec wypowiedzi Pana Mateusza R

            Dlaczego pomija Pan fakt, że podczas tej wyprawy zaginął pozostawiony pod Państwa opieką dobytek firmy i prywatnej osoby wart około 30 000 zł. Dlaczego takiego ważnego zdarzenia nie odnotował Pan w swoich - pisanych na wysokim poziomie - wywodach? Jakieś luki w pamięci?
            A może i to jest najważniejsze. Przez nieuwagę uczestników stracono mienie – aparaty fotograficzne znacznej wartości należące do lidera oraz znaczącą część pieniędzy i sprzętu firmy. Klienci nie maja obowiązku pilnowania bagażu, ale jeśli się tego podejmują na wspólnej kameralnej wyprawie....? W końcu można było odmówić!!! Lider pozostawił dobytek w wierze, że będzie on bardziej bezpieczny z 6tką osób niż z nim przedzierającym się przez peruwiańskie miasto przy załatwianiu kolejnych formalności. Tymczasem pozostał bez sprzętu z koniecznością spłacenia zaginionych pieniędzy.
            Zapewne po takim wydarzeniu atmosfera w grupie opadła. Może zarzuty zatem wynikają z poczucia winy, a niektórzy bronią się atakując? Więc powiem tak... Nie uda Wam się moralnie obronić, czego byście nie napisali. W kategoriach biznesu byliśmy zmuszeni do poprowadzenia wyprawy do końca i to zrobiliśmy, ale jest coś jeszcze – coś więcej – niż tylko kontakty biznesowe. Są jeszcze ludzie, a Ci, nawet Wasi przyjaciele którzy byliby na prywatnym wyjeździe nigdy by Wam nie wybaczyli gdybyście przez własne olewactwo przyczynili się do utraty ich 30 000 zł po czym na to wszystko się wyp....! To byłby z pewnością koniec przyjaźni.

            Program wyprawy nie został zrealizowany o Nazca, które z racji wcześniej doskonałych stosunków z 4challenge otrzymał Pan gratis i jest na to korespondencja więc jaki zwrot za niezrealizowany program? Myślę, że to ważny punkt, o którym Pan zapomniał. Natomiast główną przyczyną niezrealizowania Nazca był rejs rzeką Ukajali do Iquitos, który trwał o dwa dni dłużej niż przewidują to wszelkie łatwo dostępne informacje. Niestety to już jest siła wyższa, na którą wpływu nikt nie ma poza przyrodą i warunkami wodnymi na rzece. Później dobrowolnie Pan wybrał dalszy przebieg wyprawy mając na względzie przedłużający się rejs.

            Wszystkie bilety lotnicze zostały wykupione za Państwa zgodą, ani jedna rezerwacja nie została zrobiona bez konsultacji z Państwem R, co więcej Państwo R 'okroili program' uniemożliwiając wylot wcześniej bo jak się okazało – nie mogli Państwo wcześniej opuścić kraju... co jest podkreślane w naszej wspólnej korespondencji wielokrotnie. Czy pozostali uczestnicy o tym wiedzą?

            Najcięższy i najbardziej nieuczciwy zarzut dotyczy góry Pisco. Proszę sobie przejrzeć wszelkie informacje zawarte w internecie dotyczące góry Pisco zarówno w języku hiszpańskim jak i angielskim, wszystkie zawierają kategoryzowaną górę jako trekkingową na miarę Cordilliera Blanca gdzie innych - łatwiejszych gór tam nie ma. Oczywiście nie jest to łatwy trek, ale jak wspomniałem takie są góry Cordilliera Blanca. Jeśli będzie Pan miał problemy służę pomocą w odnalezieniu tych informacji. Najważniejsze jest jednak to że zostali Państwu zapewnieni przewodnicy IVBV - 3 przewodników - po jednym na każde dwie osoby, którzy bierą odpowiedzialność za Państwa prowadząc na Pisco i są przeszkoleni doskonale w swojej dziedzinie i dochowaniu bezpieczeństwa, a także w tym by wprowadzać osoby nawet niedoświadczone bo taki mają zawód. Byli Państwo wszyscy związani liną!!! Nie ma tu mowy o narażaniu na niebezpieczeństwo – wszystko zostało wykonane w najwyższym międzynarodowym IVBV poziomie. Nie ma też mowy o naszym niedoinformowaniu bowiem Państwo w ogóle nie pytali nas o to jakie trudności ma góra, a jedynie czy będą potrzebne raki i czekany. Oczywiście odpowiedziałem osobiście Pani przed wyjazdem, że będą i że wszystko zapewni organizacja przewodnicka.
            Jestem zaskoczony że nawet przewodnicy IVBV którzy od lat walczą z innymi formami prowadzenia w góry nie oparli się zarzutowi z Państwa strony o narażenie na niebezpieczeństwo. Wpadanie do 'szczeliny lodowej po kolana czy po pas to norma w górach lodowcowych. Przewodnik stara się nie dopuszczać do takiej sytuacji w miarę możliwości jakie daje teren lodowcowy. Zresztą dla ludzi wtajemniczonych stwierdzenie IVBV załatwia sprawę.
            Kolejnym nieporozumieniem związanym z Pisco jest to, że nie znam ludzi planujących zdobywanie wymarzonych zaplanowanych szczytów bez wcześniejszego doinformowania się we własnym zakresie o wybranym celu, poczytania, poruszenia wyobraźni, nabrania ochoty na tą górę itp. W przeciwnym razie taki cel jest bez sensu - po co jechać? Pytam? Zostaliście poinformowani jaka to będzie góra wcześniej, a nawet jest wpisana na stałe w program więc...
            Poza tym nie przez przypadek nazwa naszej organizacji jest taka jaka jest '4challenge' ze stałych hasłem 'podejmij wyzwanie!'. Pozostaje zadać pytanie co Pan robił na wyjeździe z 4challenge, a nie z Itaką czy Rainbow? Jak sądzę Kilimanjaro było dla Pana pierwszą wyprawą w życiu... pojawił się apetyt na inne, a tu niespodzianka? Jeśli chce się podróżować w stylu Cejrowskiego czy innych znanych podróżników trzeba zapomnieć o idealnej przewidywalności zdarzeń - trzeba umieć żyć przygodą i radzić sobie z problemami. Kilimanjaro to pogranicze wypraw i wakacji nad morzem... stąd naprawdę daleko jeszcze do prawdziwych przedsięwzięć podróżniczych na miarę wypraw przez duże W. A propos informacji przedwyprawowych i zarzucanego niedoinformowania z naszej strony protestuję. Nie jest to prawdą. Zarówno przed Kilimanjaro, z którego była Pan zadowolony jak i przed Peru otrzymali Państwo informacje dot. sposobu prowadzenia i spodziewanych trudności na wyprawie. Ponadto informacje te są stale dostępne w każdej umowie oraz na naszej stronie pod adresem:
            www.4challenge.org/o-nas/jak,to,robimy
            Lider wyprawy nie miał problemów z kontaktem z siedzibą firmy więc mniemam, że z Państwa strony żadnych prób nie było a jedyny wysłany SMS doszedł bez trudu i został wzięty pod uwagę przy planowaniu dalszej części wyprawy. Podczas wyprawy bez problemu mailowaliśmy z liderem więc jakoś w naszej poczcie wiadomości od Państwa nie odnotowaliśmy. Trudno tu mówić o pozostaniu samym sobie mając lidera na całą wyprawę przy sobie.

            Mam nadzieję że w przyszłości znajdzie Pan coś dla siebie w podróżach co będzie Panu odpowiadało i Panskim oczekiwaniom bo ten adres i pomysł na spędzanie czasu wg mojej opinii okazał się nietrafiony. Nie dla każdego są takie podróże i pokonywanie wyzwań.

            Pozdrawiamy i życzymy wszystkiego dobrego.
            Zespół 4challenge
          • Gość: kondor Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.c197.msk.pl 20.07.11, 11:27
            Bankomat na wulkanie to tylko u Majewskiego! A nie przyszło ci do głowy,że mając wielu kontrahentów trudno opłacać wszystko z kraju? Więc jezdzi sie z kasą bo lider tez nie jest bankiem. A jak pilnowaliście bagażu w którym była kasa i sprzęt to niestety mozna przeczytać. ? I przewodnicy z certyfikatem tez nie satysfakcjonujący. Oceniając po stratach-to na pewno nie jest łatwa kasa Współczuje organizatorom takich klientów.
    • Gość: sisi Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: 77.223.200.* 26.08.10, 19:31
      Czytam te posty i zastanawiam się dlaczego Polacy zamiast cieszyć
      się wakacjami , wyprawą szukają mankamentów. To takie nasze-totalne
      malkontenctwo. Jak już wcześniej pisałam, byłam w lutym na kili.
      Wyprawę prowadził ów prawnik z Wrocławia-wesoły , młody człowiek. Ja
      byłam zadowolona a i z rozmów z innymi uczestnikami odniosłam
      wrażenie ,że oni również. Oczywiście były drobne niedogodności ,na
      które byłam przygotowana i nastawiona i które wiązały się z
      charakterem kraju , wyprawy i nie były uciążliwe. No chyba ,że się
      na siłę szuka dziury w całym. Zatem podtrzymuję moje dobre zdanie o
      biurze. Ale czytając te posty coś zwróciło moją uwagę- dwa wpisy :
      Danki i Zdobywcy Kili 2010. Nadane z tego samego adresu
      komputerowego i w odstępie 3 minut. Przypadek??? Watpię. Może komuś
      zależy na przedstawieniu biura w złym świetle ?
        • Gość: Forrest Gump Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.10, 23:12
          Gość: 12filip 26.08.10, 20:24 Odpowiedz
          Tak ma chłop (Dominik) prawo do własnego zdania ale nie może kłamać co
          do faktów, co niestety robi nie widomo po co. Widziałem tak samo jak
          miaac7, jak lider dosłownie faceta prowadził prawie trzymajac za pasek
          od plecaka, żeby się gość nie zwalił po zboczu a ten pisze takie
          bzdety. Chyba Wam malkontenci z wycieczek do Egiptu brakuje już
          argumentów by mieszać z błotem ludzi którzy naprawdę się starali by
          było ok. Szkoda że któryś z organizatorów dotychczas nie zabrał głosu w
          tej dyskusji, myślę że jednak mają coś lepszego do roboty...


          Albo Paweł pseudonim "Sokół" lub Maciej pseudonim "prawnik" najlepszy lider jaki
          widziała góra Elbrus stara się za wszelką cenę podważyć wiarygodność napisanych
          tutaj opinii. Obstawiam że to raczej Sokół jest autorem tego posta bowiem
          przedstawia on jego styl czyli chamstwo, arogancję, obrażanie i obronę poprzez atak.
          Nie wierzę że którykolwiek z uczestników wyprawy na Elbrus lipiec/sierpień 2010
          mógłby stanąć w obronie organizatora 4challenge. Nikt nie był zadowolony z
          organizacji więc wątpię aby nagle zaczął ich bronić. Dominik miał odwagę
          podpisać się i dla tego teraz zbiera najwięcej batów, chociaż w swojej ocenie
          bardzo delikatnie i subtelnie ich podsumował. Uważam że jak już ktoś wcześniej
          wspomniał $challenge jest dobrze zorganizowaną firmą w internecie i super
          wypromowaną , ale cała reszta i sposób jej działania jest mierny i żenujący.
          Dlatego ostrzegam wszystkich potencjalnych klientów aby się nastawili na
          ekstremalne przygody, bowiem to nie jest wyjazd do kurortu w Egipcie tylko jazda
          bez trzymanki z 4challenge.
            • Gość: Dominika kumpel Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.10, 08:47
              Ech! 4challenge dało ciała po raz kolejny i nie dziwcie się, że się
              będzie bronić jak zraniony lew. Przecież to ich biznes. Znacznie lepiej
              by było gdyby się w takim samym stopniu przykładali do roboty co do
              aktywności w internecie! A co do "widziałem na własne oczy" to lider
              holował Lecha a nie Dominika! Ale to nic niezwykłego troszkę się
              pomylić przy tak zajefajnej organizacji.
            • Gość: Dominik Mański Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.elblag.vectranet.pl 30.08.10, 09:04
              Dla tych co nie czytali poprzedniego posta uważnie:
              1. W żadnym miejscu nie napisałem, że moje niewejście jest winą czegoś innego niż słabe przygotowanie, a tym bardziej że winą obarczam 4Ch - bo tak nie jest.(Tu podziękowanie dla Jarka)
              2. Cztery osoby (i całe szczęście, że tylko cztery)wymagały asysty przy zejściu na rożnych etapach, gdzie w 1 wypadku osoba nie weszła bo musiała sprowadzać koleżankę. Poziom bezpieczeństwa grupy blisko 20 osobowej ze strony 4Ch w górach zapewniały 2 osoby.
              3. Wielu uczestników było niedoinformowanych, a i zdobycie szczegółowych informacji na miejscu nie było łatwe.
              To są suche fakty a nie ich interpretacja. Nie sądzę, że ktoś z uczestników może im zaprzeczyć, a organizator może sobie pisać co chce.
              • hakuna-mata Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? 07.10.10, 08:47
                Dawno nikt tu nie zaglądał, ale jeśli już ktoś się zdecyduje to mam pytanie, kto z osób, które weszły na szczyt otrzymał certyfikat, bo ja nie i myślę, że to jest kara za moje krytyczne, ale oczywiście słuszne uwagi pod adresem 4challenge. To tylko potwierdza moje zdanie o nieprofesjonalnym działaniu tej firmy.
                • Gość: Janusz Palikot Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.10, 22:34
                  Ja otrzymałem i utwierdziłem się jeszcze bardziej o braku profesjonalizmu i robieniu wszystkiego na pałę. Na certyfikacie widnieje data zdobycia szczytu 31 lipiec a my przecież zdobyliśmy szczyt 1 sierpnia. Natomiast w "Liście przewodnim" napisali że spośród 21 uczestników aż 15 osób w tym 2 liderów osiągnęło szczyt co również jest nie prawdą bowiem w dniu zdobywania szczytu nie osiągnęło go 9 osób. Niby szczegół i drobnostka ale świadczy to po raz kolejny o braku profesjonalizmu i olewania wszystkiego.
                    • Gość: Kara$ Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.150.167.183.csa-net.pl 17.10.10, 19:22
                      Ja w środę zakładam sprawę w sądzie. Nie otrzymałem biletu tylko informację ustną odnośnie daty mojego powrotu. Niby ok gdyby nie fakt, że po przybyciu na lotnisko okazało się, że nie lecę bo biletu dla mnie nie ma!!! Po telefonie do Pana Pawła okazało się, że mój lot był poprzedniego dnia!!! Ot drobne niedopatrzenie organizatora, które kosztowało mnie 1300 USD extra (przelot z Nairobi do Warszawy). Od blisko dwóch miesięcy 4Ch "wyjaśnia" tę sprawę i do tej pory nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Cierpliwość ma swoje granice...
                          • hakuna-mata Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? 19.10.10, 12:48
                            Moim zdaniem to firma 4challenge ma problem z informowaniem uczestników o ewentualnych zmianach. Ja również nie zostałam poinformowana o zmianie terminu wyjazdu i gdyby nie przypadek w postaci maila od zupełnie obcej osoby, uczestnika wyprawy, która mieszkając niedaleko wysłała zapytanie o ewentualny transport, nie dowiedziałabym się o zmianie. Kiedy zadzwoniłam z pytaniem do firmy o aktualny termin, pan Paweł również tego nie wiedział. Dziwne ale niestety prawdziwe.
                          • Gość: Kara$ Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: 85.219.203.* 19.10.10, 14:13
                            Pani Elżbieto
                            Widać nie zna Pani szczegółów tej sytuacji (pomimo, że była Pani "liderem" tej wyprawy - co jak by nie bylo potwierdza poziom organizacji i zaplecza logistycznego 4Ch) zatem spieszę z wyjaśnieniem:
                            §3 pkt 4 mojej umowy z 4Ch stanowi: "Organizator zobowiązuję się do następujących świadczeń na rzecz uczestnika: przekazania Uczestnikowi wszelkich informacji oraz dokumentów podróży koniecznych do jej odbycia" idac dalej art. 13 ustawy o usługach turystycznych z dnia 29 sierpnia 1997r. (Dz.U. z 1997r. Nr 133, poz. 884 z późn. zm.) stanowi co następuje:
                            Organizator turystyki lub pośrednik turystyczny jest obowiązany podać
                            klientowi, przed zawarciem umowy:
                            1) ogólne informacje o obowiązujących przepisach paszportowych, wizowych i
                            sanitarnych, w szczególności o terminach oczekiwania na wydanie paszportu i
                            wizy oraz o wymaganiach zdrowotnych dotyczących udziału w imprezie
                            turystycznej,
                            2) informację o możliwości zawarcia umowy ubezpieczenia od kosztów rezygnacji
                            z udziału w imprezie turystycznej oraz o zakresie ubezpieczenia od następstw
                            nieszczęśliwych wypadków i kosztów leczenia.
                            2. Organizator turystyki jest obowiązany poinformować klienta o szczególnych
                            zagrożeniach życia i zdrowia na odwiedzanych obszarach oraz o możliwości
                            ubezpieczenia z tym związanego. Dotyczy to także zagrożeń powstałych po zawarciu
                            umowy.
                            3. Organizator turystyki jest obowiązany we właściwym czasie, przed rozpoczęciem
                            imprezy turystycznej, podać klientom:
                            1) nazwisko lub nazwę lokalnego przedstawiciela organizatora turystyki (lub innej
                            instytucji), do którego klient może zwracać się w razie trudności, a także jego
                            adres i numer telefonu,
                            2) w odniesieniu do imprez turystycznych dla dzieci - informację o możliwości
                            bezpośredniego kontaktu z dzieckiem lub osobą odpowiedzialną w miejscu
                            pobytu dziecka,
                            3) planowany czas przejazdu, miejsca i czas trwania postojów,
                            4) szczegółowe informacje dotyczące połączeń komunikacyjnych oraz miejsca,
                            jakie klient będzie zajmował w środku transportu, w szczególności kabiny na
                            statku lub przedziału sypialnego w pociągu.
                            3a. Informacje, o których mowa w ust. 1-3, powinny być podane klientowi na piśmie.
                            4. Udzielenie informacji, o których mowa w ust. 1-3, nie zwalnia organizatora turystyki
                            od obowiązku opieki nad turystami.
                            Informacja dla czytelnikow tego forum, ktorzy wciaz sie zastanawiaja nad wyjazdem z 4Ch - NIE OTRZYMALEM ZADNEJ Z TYCH INFORMACJI!!!
                            Zatem pytanie...gdzie bilet na mój lot, gdzie reszta informacji, do ktorych przekazania uczestnikowi zobowiazany jest organizator??? Ustne informacje, ktore zostaly mi przekazane nijak nie mialy sie do rzeczywistosci.
                            Tlumaczenie 4Ch, ze nie odpowiada za problemy techniczne zwiazane z poczta elektroniczna (caly czas twierdzicie, ze wyslaliscie mi e-bilet poczta elektorniczna pytanie na jaki adres, bo na zaden, ktory podalem bilet nie dotarl) oraz ze inni uczestnicy nie mieli problemow jest na poziomie, ktory reprezentujecie jesli chodzi o logistyke = miernym. Nie omawiamy sytuacji innych tylko moja i obowiazuja zapisy z mojej umowy, ktore nie zostaly zrealizowane. Moze warto rowniez dodac, ze miejsce startowe w umowie zostalo zdefiniowane jako Kilimanjaro Int. Airport...Pani Elżbieto pytanie zatem, czy będąc w Afryce była Pani ze mną jako lider w tym miejscu? Nie! I kolejna rzecz, pkt 4 art 13 ustawy jasno określa, że uczestnicy wycieczki zorganizowanej powinni być pod stałą opieką organizatora. Informacja dla ludzi, ktorzy zastanawiaja sie nad wyjazdem z 4Ch -> W moim przypadku wygladalo to tak, ze wraz z innym uczestnikiem, ktory podobnie jak ja nie uczestniczyl w Safari zostalismy zostawieni sami sobie juz w Tanzanii. Nie bylo to problemem bo nie jestesmy malymi dziecmi, ale ustawa jasno okresla jak powinno byc to zorganizowane. Pytanie tylko co byloby w przypadku, gdybym nie mial ze soba karty kredytowej i nie mial czym zaplacic za bilet, poniewaz informacji dotyczacych lokalnego przedstawiciela, ktorych przekazanie mi bylo obowiazkiem organizatora w mysl zapisow ustawy rowniez nie otrzymalem???
                            Jak pisalem wczesniej zaniedban ze strony 4Ch byla cala masa. Ludzie zazwyczaj nawet nie zdaja sobie sprawy jak faktycznie powinna byc zorganizowana taka wycieczka dlatego, gdy tylko osiagna zalozony cel (w tym wypadku dotyczylo to wejscia na Kili - przy okazji polecam wszystkim, kazdy zdrowy czlowiek o przecietnej kondycji moze wejsc na Uhuru) po prostu pomijaja milczeniem "drobne wpadki" pelni szczescia, ze zrealizowali jedno ze swoich marzen. Jednak po to ustawodawca wymyslili ustawe, aby regulowac tego typu sprawy. Swoja droga umowy pisane przez 4Ch w zaden sposob nie odpowiadaja wymogom ustawy o czym dowiedzialem sie niestety po fakcie (podpisalem "gniot" autorstwa 4Ch, ktory trudno nazwac umowa), ale to akurat bedzie tematem postepowania Wojewody Dolnoślaskiego, ktorego kontroli mozecie sie spodziewac (mam nadzieje przed koncem tego roku).
                            Aha przed wyjazdem moze zapytajcie o uprawnienia, przebyte szkolenia i kursy Waszych liderow z 4Ch - Pani Ewa w tym miejscu moze pochwalic sie swoim doswiadczeniem w zakresie dzialania w gorach wysokich.
                            Jest to odpowiedz na post "Pawla S" i "lizabet", aby forumowicze mieli jasnosc sprawy. Nie bede sie wiecej kontaktowal z 4Ch poprzez telefony, emile czy fora internetowe bo przypomina to rozmowe ze sciana. Chodzi po prostu, aby ostrzec innych ludzi przed dziadostwem i amatorstwem. Sprawa bedzie rozwiazana przez wlasciwy sad oraz Wojewode Dolnoslaskiego i dalsze komentarze sa tu zbedne.
    • Gość: Magdalena Lisiecka Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.bielawa.vectranet.pl 27.10.10, 20:13
      co prawda nie wyjezdzałam z 4challenge, ale bez większego problemu otrzymałam zwrot zaliczki w ciągu miesiąca od napisania rezygnacji. Zwrot zaliczki był wyższy niż minimum, które wynikało z umowy - co miło mnie zaskoczyło. Nie było problemu (po zakomunikowaniu rezygnacji),zeby ktos nie odbierał moich telefonów, czy nie odpisywał na maile. Kontakt i ogólne udzielone informacje przed podpisaniem umowy również oceniam wysoko. Chociaż trudno mi się wypowiadac co do profesjonalizmu 4challenge, to nie mam wątpliwości co do uczciwości jej przedstawicieli. Pawła Sokołowskiego, z którym miałam kontakt w międzyczasie, uwazam za osobę komunikatywną, otwartą i moze nieco zakręconą- w pozytywnym znaczeniu tego słowa (a byc moze po prostu za dużo ma na głowie). Polecam
      • Gość: TT Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.11, 16:16
        Komunikat francuskiej żandarmerii:

        "Fałszywy przewodnik z Polski, który prowadził grupę osób na Mont Blanc wraz z drugim rodakiem, który zginął w niedzielę (także wykonywał ten zawód bezprawnie,) został postawiony przed sądem" - podała żandarmeria. Mężczyzna w wieku 43 lat zostanie postawiony przed trybunałem poprawczym Bonneville (Haute-Savoie) pod koniec września w sprawie przestępstwa przywłaszczenia tytułu, podlegającemu karze więzienia oraz grzywnie w wysokości 15.000 euro. Ten fałszywy przewodnik, tytułujący się dyplomem pozwalającym prowadzić klientów w „pewne polskie masywy górskie, a nie francuskie” prowadził ze swoim rodakiem w wieku 35 lat zespół składający się z 2 Australijczyków i Polaka, w celu zdobycia szczytu Mont-Blanc."

        Wspomniana w tej informacji "wyprawa partnerska" firmy z Wrocławia to kolejny tragiczny przykład chciwości biorącej góre nad rozsądkiem. 12 lipca 2010 roku, 300-metrowy upadek w kuluarze Gouter skończył się śmiercią - pozostali uczestnicy zostali uratowani przez żandarmów. Rozprawa osoby pełniacej funkcję lidera grupy ma się odbyć 23 września, a żandarmeria rozważa również kroki prawne pod adresem organizatora wyjazdu. Informacja zostanie uzupełniona po ogłoszeniu wyroku.

        Oczywiście to była wyprawa 4challenge
        źródło wyprawypartnerskie.pl/pages/wypadki.php
          • Gość: poinformowany Re: 4challenge - to nie firma IP: 94.254.142.* 10.01.11, 13:15
            No nie da się nie dołączyć do opinii na ich temat. Widziałem w tamtym roku wyprawę na Aconcagua prowadzoną przez faceta, który nigdy tam nie był i jeszcze cała grupa zawrócona w drodze do szczytu przez rangersów. Nic dodać nic ująć. No i oczywiście jedna osoba prowadząca na kupę ludzi, zero standardów bezpieczeństwa. Poza tym to nie żadna firma turystyczna i nie mają żadnych uprawnień do prowadzenia turystyki, ani żadnych gwarancji państwowych, włącznie z brakiem jakichkolwiek uprawnień prowadzących w tym zakresie. To jest stowarzyszenie/klub , a nie firma, nie mylmy pojęć i stąd taki a nie inny standard
            • asjeden Re: 4challenge - byłem z Nimi 11.01.11, 10:24
              Bylem w ubiegłym roku na wyprawie Aconcagua 2010 z 4challenge. To co pisze "poinformowany" to bzdury:
              -był jeden prowadzący + 3 uczestników
              -szczyt nie został zdobyty ze względu na załamanie pogody / brak nadziei na poprawę - odczyty satelitarne/.
              Była to moja 3-cia wyprawa z 4challenge / Killimanjaro, Elbrus/ - poprzednie zakończyły się sukcesem. Proponuję "poinformowanemu" i innym "tzw zdobywcom" wczasy z "ITAKĄ" , "TRIADĄ" itp. /o ile biura te nie "padną"/ i pewnie też będą niezadowoleni. Pozdrawiam!!
        • sec2 Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? 16.01.11, 13:07
          to co jest napisane o francuskim wyroku to bzdury wyssane z palca albowiem pod żadnym podawanym źródłem, co sam sprawdzałem i polecam innym nie ma słowa o 4challenge i że była to wyprawa z 4challenge a jedynie o biurze z Wrocławia a tych jest kilka. Piszący takie bzdury najwyraźniej z tej samej branży skoro tak bardzo im zależy na tym żeby poszła w eter nieprawdziwa informacja, niech sami uderzą się w piersi i zadadzą sobie pytanie które polskich klubów czy biur podróży organizujących wyprawy w Alpy korzysta z przewodników francuskich czy nawet polskich ale z podobnymi uprawnieniami ? Żadne - a dlaczego - bo francuski przewodnik kosztuje na mt Blanc co najmniej 800 euro i zabiera o ile pamiętam max 2 osoby (i ma w d... czy się wejdzie czy nie). Byłem na kilku wyprawach w Alpy z polskimi organizatorami i napatrzyłem się i nasłuchałem. A co do polskich przewodników ze strony wyprawy partnerskie, którzy mają takie alpejskie uprawnienia to niech nie zgrywają sprawiedliwych wśród narodów świata - w górach zawsze będą ofiary, niezależnie od tego czy z przewodnikiem czy bez (polecam prześledzenie wypadku na Mt Blanc gdzie lawina zasypała 14 osób w tym kilku alpejskich przewodników) a oni dbają wyłącznie o swój rynek pracy czyli o kasę i wyłącznie kasa ich motywuje. Z tym, że potencjalnego Kowalskiego na to nie stać i długo stać nie będzie. Stąd konkurencja. Gorzej że z powodu pieniędzy robi się ludziom wodę z mózgu, zgrywając moralnego.
      • Gość: gienek Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: 46.113.196.* 13.01.11, 21:36
        No nieźle. zastanawiałem się kiedyś czy z nimi nie jechać ale to musi być niezła wolna amerykanka i prowizorka, z tego co tu piszecie. Już podziękuję. Jazda na max, a ten wypadek i wyrok we Francji to tez nieźle. Troszkę nieudolne próby obrony przez zapewne właścicieli bo jakoś nikt oficjalnie się nie odniósł do faktu wypadku, a powinien oficjalnie to wyjaśnić jakiś ich przedstawiciel, tak czy nie? Dzięki wszystkim za opowieści jak wyglądają ich wyprawy, przynajmniej zaoszczędzę sobie nerwów i poszukam poważniejszych ludzi
        • wielbicielgor Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? 06.02.11, 11:32
          Byłem z 4challenge na wyprawie - wolna amerykanka. Byłem też z inną firmą w Andach i tam spotkałem osoby, które były z 4ch na Kilimandżaro i w ubiegłym roku na Aconcagua - potwierdzają wszystkie te zarzuty pod adresem firmy. Polski tzw. przewodnik był tam po raz pierwszy i nie miał zielonego pojęcia którędy przebiega droga, a z tego co mówili to nie pogoda wpłynęła na to, że ich zawrócili rangersi ale zbyt późna godzina. Żeby sprawiedliwości stało się zadość to muszę przyznać, że nie tylko ta firma tak funkcjonuje. Byłem w tym roku na Aconcagua z inną firmą i co z tego, że lider zna górę jak własną kieszeń kiedy ani razu nie wyszedł z nami na szlak. Narażanie nas na niebezpieczeństwo to był standard, podejmowanie niezrozumiałych decyzji - też standard. Wyprawy partnerskie, które oferują polskie firmy to jakaś ściema. Lepiej pojechać samemu i na miejscu wynająć sobie przewodnika, będzie taniej. Wiem to na pewno bo byłem i rozmawiałem. Wszystkim przyszłym klientom polskich wypraw partnerskich życzę odwagi i powodzenia.
          • amertillek Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? 05.03.11, 20:27
            Niedawno wróciłem z Aconcagui. Byłem z inną firmą. Niestety , nie udalo mi się wejść na Ancę, troche z braku pogody , trochę zabrakło szczęścia. W Plazie spotkałem grupę z 4ch. W przyszlym roku zamierzam ponownie spróbować . I właśnie zamierzam skorzystać z usług 4ch. Dlatego ,że-po pierwsze grupa była najmniej liczna (bodaj 6 osób). Po drugie-tylko oni mieli zapewniony serwis bazowy-nie spali w swoich namiotach w bazie, nie musieli gotować własnych posiłków po zejsciu czy podczas gorszej pogody. Wszystko mieli zapewnione przez bazową obsługę. W nawiązaniu do niektórych wpisów pytam-czy ktoś może wiarygodnie potwierdzić wysoką liczebność grupy z ub roku? Chcę mieć pewność ,że odpowiednia liczba uczestników wyprawy była zamierzona , nie przypadkowa.
            • Gość: Bywalecgór Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.11, 15:34
              Jeśli chcesz mieć wyżywienie bazowe to wystarczy że sobie wykupisz w Ince albo Geotreku i je masz, rozbity namiot za 12 $ na dobę też możesz wynająć nic nie stoi na przeszkodzie. Swoją drogą to jest cała frajda tej wyprawy że nie masz wszystkiego podane pod nos jak na Kili. Dobrze wiesz że w bazie jesteś kilka nocy natomiast w wyższych obozach jesteś i tak skazany tylko na siebie. Tylko 6 osób z 4ch czyżby nie nałapali więcej naiwnych, a może reszta grupy była wyżej a w Plaza pozostały niedobitki ?
              • amertillek Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? 08.03.11, 20:28
                Fajnie sobie troche pożartować ale sądziłem ,że uzyskam konkrety. Rozumiem Twoją niechęć do tej czy innej firmy ale to ja tam byłem i rozmawiałem nawet z uczestnikami wyprawy. Znam ceny w bazie. I prawdę mówiąc chętnie skorzystałbym z obsługi bazowej. Wystarczy mi to ,że w trakcie akcji górskiej będę rozbijać namiot i gotować sobie posiłek. Poza tym Anca w 4ch kosztuje tyle ile w innych biurach a obsługę tę zapewnia. Czyli gdybym chciał trochę "komfortu" poniósłbym w innej firmie dodatkowe koszty. I niespecjalnie interesuje mnie to,że mieli niewielu klientów. Wręcz przeciwnie. Dla mnie to plus -wolę nieliczne grupy.
              • amertillek Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? 20.03.11, 22:36
                Jak już wcześniej pisałem byłem uczestnikiem wyprawy na Ancę. W bazie spotkałem klientów różnych biur. Obserwowałem i rozmawiałem. Słyszałem różne rzeczy. Być może zostałem wprowadzony w błąd, czy też moje obserwacje były nieścisłe co do zapewnienia serwisu bazowego więc cóż - zwracam honor. Natomiast stanowczo muszę zaprotestować. Nie jestem pracownikiem 4ch ani żadnego innego biura(pisałem juz o tym niżej). Niemniej też zbiera mnie na śmiech-mam bowiem przeświadczenie ,że rozmawiam z przedstawicielem adventure...
          • Gość: mountaineer Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.internetia.net.pl 05.03.11, 23:24
            Słusznie prawisz. Myślę jednak że zawiedziesz się również na lokalnych przewodnikach. Byłem, oj już dawno temu na Blancu z podobną wyprawą. Wyprawa prowadzona w sumie bez zarzutu, trochę było zbyt wielu ludzi nie mających zielonego pojęcia o takich górach i lider musiał się skupić na najsłabszych. Nie wszedłem i następnym razem wziąłem przewodnika z Francji i też poległem. Drugie podejście do tej góry zrobiłem co prawda trudniejszą drogą przez Midi, ale było jeszcze gorzej, moim zdaniem za wysokie tempo i ostatecznie decyzja podjęta za mnie że jestem za słaby. Wydaje mi się, że lokalnym przewodnikom jeszcze mniej zależy na sukcesie klientów niż na takich wyjazdach jak to nazywasz partnerskich. On wie że i tak nigdy do niego nie wrócisz i ma rację. Po co wchodzić tyle razy na tak ciężką górę. Kasy nie zwraca słowem jego mobilizacja by po raz 40 wejść na szczyt nie może być duża. To odróżnia ich mimo wszystko od takich firm które liczą na kolejny udział osoby w następnej ciekawej wyprawie, ale ja stałem się samodzielny po prostu.
          • Gość: bajka Re: 4challenge - byłam z Nimi! IP: *.internetia.net.pl 06.03.11, 11:42
            Byłam w tym roku na Kili z nimi. Szkoda mi czasu na wdawanie się w te dyskusje ale czuje się zobowiązana by napisać wobec tego co jest na tym forum. Nie wiem jak było w poprzednich latach bo jasnowidzem nie jestem, może 4challenge zdobywało dopiero doświadcznie ale wyprawa udana w 100%, Kili zdobyte, Oldonyo zdobyte, na Safari wielka piątka zaliczona, a po Zanzibarze wspaniała opalenizna.
            Jestem pod wrażeniem świetnej organizacji wszystkiego, ekipa na miejscu tez super, program świetnie ułożony tak ze każdy dzień wypełniony i pełen wrażeń.
            Jednym słowem REWELACJA.
            Jestem zachwycona Afryką, Tanzanią, Kili...
            Było niesamowicie!
            I to tyle z mojej strony...
          • Gość: augur Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.11, 13:48
            Nie obraź się ale nie potwierdzałem wszystkiego, o ile to właśnie z Tobą rozmawiałem a nie z kolegą. By jak sam piszesz sprawiedliwości stało się zadość to byłem z 4challenge na Kili, super organizacja, grupa, słowem bardzo udana i wesoła wyprawa, lider był już na pewno nie pierwszy raz. Doszukiwanie się niedociągnięć przy tak udanym wyjeździe byłoby nieporozumieniem. Ocena lidera w tym momencie podczas zdobywania góry jest niepotrzebna. On sam ma do dyspozycji lokalnych przewodników więc nawet nie musi angażować się w prowadzenie by osiągnąć pełne bezpieczeństwo i sukces. I właśnie z powodu udanego wyjazdu pojechałem z nim na Ancę rok temu i prawdą jest, że był tam po raz pierwszy. Mimo to, jedni odpadli z powodu pogody i własnej świadomej decyzji a inni bo wyszli późno na szczyt, ale też doszli na 2gą w nocy do Berlina po zawróceniu o 17tej co bez wątpienia oznacza, że nie powinni osiągnąć szczytu, a podstawowy błąd polegał na tym, że nie zawrócili wcześniej. Czas zejścia jednak mówi sam za siebie. Brak formy lub odpowiedniej aklimatyzacji. Natomiast nie będę ukrywał, że standard prowadzenia wyprawy pod kątem jakości czysto organizacyjnej, zakwaterowania, wyżywienia i logistyki jest bez porównania. Tutaj chłopaki z 4challenge robią to na zdecydowanie wyższym poziomie. Po tegorocznej wyprawie na Aconcaguę z Patagonią i powszechnie znanym, utytułowanym liderem, biorę pod uwagę ponowny wyjazd z 4ch. Z górskim pozdrowieniem.
            • wielbicielgor Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? 08.03.11, 08:45
              Kili raczej nie można porównywać do żadnej innej wyprawy, bo tam jak sam pisałeś polski lider ma lokalnego przewodnika i sam może nawet nie znać gór. Byłem z lokalną firmą i organizacja super. Natomiast w Andach jest inaczej. Trzeba pamiętać, że Polacy, nawet jeśli nazywają siebie przewodnikami to i tak nimi w rzeczywistości nie są. Nie mają żadnych dokumentów potwierdzających uprawnienia. Ja czekam na taki dokument od lidera, z którym byłem na Ance. Pewnie się nie doczekam, ale nie zamierzam tego tak zostawić, bo obowiązkiem osób, które doświadczyły wypraw z jakąś firmą jest podzielenie się doświadczeniami. Pozdrawiam
              • orka31 Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? 08.03.11, 21:14
                Nie do końca rozumiem. Byłeś chyba z tym samym liderem co ja i nie przypominam sobie,żeby on nazywał siebie przewodnikiem. Czy w umowie, którą podpisałeś pojawiło się takie określenie?
                Góry zawsze niosą ze sobą niebezpieczeństwo- giną klienci z przewodnikami, uczestnicy wypraw partnerskich z liderami. Jest adrenalina, ryzyko i smak sukcesu bądż gorycz porażki. I to właśnie kręci nas w górach. Wybór- jak jechać ?-należy do nas. Widzę,że generalnie naciąłeś się na wiele firm. Ale istnieje też prawdopodobieństwo ,że trafisz na złego przewodnika, chytrego i pazernego ( polecam artykuł z Polityki-Szmal, dziwki i Everest-włos się jeży). Mnie odpowiada system partnerski. Od lidera oczekuje wskazówek, wsparcia. Nie chcę ,żeby ktoś mnie wciągał bo sukces ma być mój. No i jest jeszcze opcja- skrzyknij grupę i ruszaj-na własną rękę.
                • wielbicielgor Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? 09.03.11, 08:49
                  Dokładnie tak w umowie jest "przewodnictwo i opieka lidera" - mało tego, w umowie też jest, że zapewnia się opiekę przewodnika lokalnego - jeśli byłaś to wiesz dobrze, że żadnego lokalnego przewodnika nie było. Mówisz, że oczekujesz od lidera wskazówek, my takich nie dostawaliśmy, na pytanie jednej z uczestniczek - o której jutro wychodzimy - odpowiedź brzmiała ja idę o 12, a ty jak chcesz. To są wskazówki, czy ignorancja? Z jednej strony lider odcina się od odpowiedzialności, bo to przecież wyprawa partnerska, a z drugiej strony decyduje za niego. Kiedy było mu wygodnie sam podejmował za nas decyzje i nie miałeś nic do gadania. Kiedy wróciłem z wyprawy z 4challenge myślałem, że już nic gorszego nie mogło mnie spotkać, ale po tej wyprawie wiem, że niestety mogło. Żeby było jasne, na obie góry wszedłem.
                  • orka31 Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? 10.03.11, 08:19
                    Istotnie w umowie widnieje-"przewodnictwo i opieka lidera"- ale jest też ,że "indywidualne przewodnictwo" za dodatkowa opłatą. Musze przyznać ,że nie odebrałam tego w taki sposób,że przewodnicto oznacza jakis certyfitat czy papier, no a o lokalnym przewodniku nie było mowy. A ja w ogole nie wierzę w papiery tylko w doświadczenie i zaangażowanie i łut szczęścia. Papierki mają różną wartość. Wiele zależy od człowieka, a najwięcej od pogody. Wystarczy nagła załamka. Wspomnę nieszczęsną wyprawę sprzed 2 lat Eleny Selin. Nagłe załamanie pogody-zabłądzenie, śmiertelny wypadek Eleny i śmierć argentyńskiego przewodnika(z papierami) Campaniniego. Teraz oddano schron imienia Eleny na wysokosci 6000m ,zeby góra była odrobinę bepieczniejsza. Pozdrawiam miłośników gór.
          • om-mani-padme-hum Re: 4challenge - jakie macie zdanie o tym biurze? 09.03.11, 18:49
            dobra byłem na Ance 3 razy, za pierwszym razem nie udało się bo byłem z Patagonią ;)))), za drugim po znakomitej klimie zrobionej w Ekwadorze zachorowałem i brałem antybiotyki już w drodze do bazy, ostatecznie musiałem odpuścić. Za trzecim – teraz w lutym miałem lokalnego przewodnika z bazy. Owszem zdobyłem górę i było nieźle. Pomysł uważam za dobry ALE co do kosztów to nie wiem skąd Twoje informacje. Zapomnij o niższych kosztach za wyprawę przy udziale przewodnika z Argentyny! Nie ma szans. Na pewno była to najdroższa z moich prób na Aconcagule ale zakończona w końcu sukcesem.
            • om-mani-padme-hum Re: 4challenge - nie byłem z 4challenge 09.03.11, 23:44
              a tak poza tym... osoba podająca tu fakty dotyczące Elbrusa wiele postów wyżej – jeden lider na 12 osób nigdy nie była wcześniej na wyprawie partnerskiej. Ja zjeździłem pół świata z wyprawami partnerskimi a na Elbrusie byłem z Pamirem pół dekady albo więcej temu. Też nie byłem zachwycony z podobnych powodów, ale miałem do organizatora żal bo zabrał 32 osoby!!! Jak dla mnie 12 osób na lidera to całkiem nieźle jak na taką wyprawę. Jasne że byłoby lepiej gdyby tych osób było mniej. Jednak z racji ceny wyjazdu oczywiste jest że ta liczba raczej nigdy nie spadnie poniżej 10. Ktoś tutaj chyba nieświadomie reklamuje 4ch ;)))) bo znam ludzi którzy jeżdżąc z Ryśkiem czy Annapurną odbiorą taką informację o liczbie osób w grupie lidera pozytywnie ;))))))))).
                • Gość: góralka Re: 4challenge - nie byłem z 4challenge IP: 41.90.111.* 20.03.11, 19:32
                  Kolego lub Koleżanko. Piszesz o czymś o czym nie masz pojecia. Każdy przy zdrowym myśleniu od razu widzi, że to pracownik 4challenge próbuje tu "wybielać" własne "wyczyny" podając inne przykłady, tyle że nie prawdziwe. Byłam członkiem tego wyjazdu na Aconcague i wspomniane osoby na własną prośbę pozostały w bazie, a cała grupa zadecydowała na zakończenie z powodu złych warunków i zeszliśmy razem z bazy z prowadzącym. Może najpierw warto odpowiedzieć na zarzuty waszych uczestników zanim rzuca się paszkwile na innych lub zapytać uczestników wyjazdu. Własna decyzja o dalszym działaniu przy decyzji reszty grupy to nie porzucenie w górach jak sugeruje wypowiedź. Tym bardziej, że tylko te osoby miały bilet na dalsza datę więc mogły przedłużyć pobyt w odróżnieniu od reszty z nas. Zastanawiałam się nad wyjazdem z Wami bo jeżdżę z rożnymi firmami od lat, jest raz lepiej raz gorzej, ale Wasze działania wydają się lekko mówiąc niesmaczne ...
                  • amertillek Re: 4challenge - nie byłem z 4challenge 20.03.11, 21:22
                    Zajrzyj na facebooka i poczytaj sama. Cytuję część...P.W.- " ja tam flagę inki i adventure24 widziałam z Anki jak w tumanach kurzu podążała do Penitentes. W dole ...nikt z firmy na nas nie czekał a do Mendozy zawieżli nas mili Rosjanie." Jest i odpowiedż.-zastanawiajaca. Ja nie odczytalam tego wpisu jako "laurki" dla biura. Może prowadzacych było za mało? I jeszcze jedno-nie jestem pracownikiem 4challenge, w ogole nie pracuje w tej branży. Natomiast Twoja wypowiedż daje do myślenia, że to Ty jesteś pracownikiem adventure. A sprawa biletów wydaje się śmieszna wobec osób pozostawionych na Ance i zdobywających samodzielnie szczyt gdy lidera czy też prowadzącego nie było w promieniu wielu kilometrów. I jeszcze raz odsyłam na facebooka.. ..
                  • Gość: janek Re: 4challenge - nie byłem ale wiem najlepiej :) IP: 78.133.191.* 17.04.11, 10:43
                    Czytam i czytam i oczom nie wierze, a bylem bliski wyjazdowi uff . Góralka po co dyskutujesz z nimi. Nie ma to zupełnie sensu. Niezła ściema, facet nigdy nie był z ta firmą na wyjeździe co pisze w postach ale za to wie, że jest to najlepsza firma na świecie :)) Nie był też z innymi, ale za to wie najlepiej , że jest na tych wyjazdach źle :) I wpisuje posty po 15 minutach od innego wpisu. Całkiem przypadkiem śledzi ciągle forum. No to chyba jakiś wyjazd za darmo się kroi w ramach reklamy :)) ja też chcę gdzieś darmo pojechać, chętnie spreparuję kilka postów aby wybielić , poproszę o oferty :)) Przypomina mi to walkę polityków, jak coś spierdzielą to zaraz mówią, że to inna partia jest jeszcze gorsza, ale nigdy my źli :)) W sumie nawet trudno sie dziwić, mamy darmowe lekcje ściemy na co dzień w TV Pozdrawiam góralki i górali :)
                    • Gość: Pata Re: 4challenge - nie byłem ale wiem najlepiej :) IP: *.ip.netia.com.pl 11.05.11, 23:35
                      Od kilku miesiecy przygotowuje sie do wyjazdu na Kili (kondycyjnie i mentalnie),
                      caly czas myslalam , ze z 4 CH, bo najbardziej przekonujaco wypadli w prezentacji internetowej,ale po przeczytaniu tych wszystkich postow, wlos mi sie zjezyl!
                      Nie mam zadnego doswiadczenia w gorach, to ma byc 1-sza wyprawa, ale oczywiscie nie oczekuje prowadzenia za raczke, tylko jasnosci organizacyjnej.
                      Prosze wiec o pomoc doswiadczonych: KOGO PPOLECACIE?
                      • Gość: Michał Re: 4challenge - nie byłem ale wiem najlepiej :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.11, 16:35
                        Byłem z 4challenge na Kili i powiem Ci że to jest góra gdzie nie można mieć wtopy. Akcja górska jest prowadzona przez miejscowego lidera i jego przewodników, tragarzy, kucharzy itp więc wszystko zależy od nich. Reszta czasu to safari gdzie też rządzi kierowca Land crusera. Jeśli nie jesteś za bardzo roszczeniowy ( np że woda zimna pod prysznicem, na samochód trzeba czekać 3 godz)to nie będziesz miał z nimi ani z prawie nikim liczącym się na rynku (np Ekspedycja, Annapurna itp) problemu.
                      • Gość: Anka Re: 4challenge - nie byłem ale wiem najlepiej :) IP: *.play-internet.pl 15.05.11, 21:51
                        Teraz jest taka wolna amerykanka na rynku, że dobrze, że można sprawdzić z kim pojechać. Takie fora to dobra rzecz. PZA zrobiła dobrą robotę pisząc o wyprawach partnerskich, jak widać w większości lipa, choć pewnie nie zawsze i nie można generalizować. Osobiście jak mam jechać na daleka wyprawę to sprawdzam dokumenty firmy, umowy itp itd aby potem nie zostać na lodzie. Jak miałabym coś Ci polecać to szukaj takich co sa oficjalnymi firmami turystycznymi bo przynajmniej możesz to potem reklamować. Firmy boja się, że stracą licencję i można ich postraszyć, a takie kluby to możesz pocałować w 4 litery jak coś nie wyjdzie i zostajesz sam z problemem, co zresztą piszą w wątkach na samym początku, a jak widać żaden przedstawiciel nie odezwał się dotychczas słowem, czyli ma gdzieś klientów. Sama szukam teraz kogoś na Amerykę Południową, życzę szczęścia w poszukiwaniach!
                            • Gość: surfer Re: 4challenge - nie byłem ale wiem najlepiej :) IP: 78.133.191.* 19.06.11, 09:24
                              Czyżby w końcu odezwał się przedstawiciel tej firmy, o której piszecie? Szkoda, ze po raz kolejny anonimowo i ciągle nie ma odwagi odpowiedzieć na padające tu zarzuty. Jeśli zarzuty o konkretnie wskazywanych wyprawach są nieprawdziwe i rzekomo od nieuczciwej konkurencji to już dawno powinni na nie imiennie odpowiedzieć, ale widać jednak się boją konfrontacji z oszukanymi klientami. Jeden z nich już doszedł na drodze prawnej swoich praw jak pisze i czeka na wypłatę odszkodowania, może kolejni powinni zrobić to samo aby uchronić innych ludzi na przyszłość.