kamyk4 28.09.10, 14:27 Tam jechali moi znajomi kierowcy, właściciel biura turystycznego ze Szczecina z zona. Strasznie ciezko mi sie pozbierac. Do tej pory te wypadki byly bezosobowe a teraz... Jasna cholera by to wziela. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
id.kulka Re: Wypadek autokaru pod Berlinem 28.09.10, 17:10 Kamyku, trzymaj się. Nie wiem, co napisać, wszystko wydaje się strasznie banalne i tandetne. Pozdrawiam Cię ciepło, przesyłam uściski. Monika. Odpowiedz Link Zgłoś
vladovladimir Re: Wypadek autokaru pod Berlinem 30.09.10, 13:54 A mnie denerwuje, że zawsze jak jest jakiś wypadek autokaru, nie potraktują tego rzetelnie tylko zaczynają gadkę o tym, że "kierowca był trzeźwy / kierowca był wyszkolony / kierowca nie przysnął" z góry zakładając, że wina zawsze leży po naszej stronie (mówiąc "naszej" mam na myśli drużynę jaką tworzy kierowca z pilotem), zauważcie jak mało przy okazji tej tragedii mówi się o sprawczyni wypadku... Odpowiedz Link Zgłoś
turdoradca Re: Wypadek autokaru pod Berlinem 02.10.10, 00:20 Strasznie przykro się robi kiedy zagłębiać się w szczegóły i aspekty każdej takiej tragedii. Inna rzecz to fakt, że tu właśnie zawsze będzie mowa o odpowiedzialności kierowców (ale i ich profesjonalizmie - o tym zaraz parę słów z własnego doświadczenia) i o ryzyku w ich i tym samym w naszej pracy. Parę lat temu wracałem z turystami z Londynu. Około czwartej rano pod Berlinem uderzył w nasz lewy bok na przedzie, na wysokości światła, samochód VW Transporter, odbił się, obrócił przed autokarem 180% (bez przewrotki, na swoich kołach), odbił się ponownie od przodu naszego autokaru (na szczęście to był jeden z tych płaskich autobusów) i wleciał do rowu przy autostradzie dopiero tu koziołkując. Nikomu z pasażerów się nie stało, autobus był niemalże nienaruszony mimo powagi wypadku. Siedziałem w momencie obu uderzeń nie śpiąc przy kierowcy i widziałem całe wydarzenie tuż przede mną. Mogę powiedzieć że inny kont uderzenia auta, które spowodowało wypadek lub błąd naszego kierowcy, który na szczęście dosłownie nie zrobił żadnego fałszywego ruchu kierownicą przy pełnej prędkości i by był to drugi katastrofalny wypadek w podobnym miejscu. Dlatego też popatrzyłem w pierwszym odruchu na godzinę tego wypadku. W przywołanym przeze mnie wypadku mojego autokaru nikomu nic się nie stało, a był pełen, auto którego kierowca zasnął było do skasowania, kierowca miał też wielkie szczęście. Zdjęcia jego auta mam do tej pory. I dlatego uważam, że w naszym zawodzie (nie wspominam o kierowcach, pilotach i obsłudze samolotów) musimy brać pod uwagę najgorsze ryzyko i chociażby niebezpieczeństwo funkcjonowania po wypadku jako inwalida. O wiele większe niebezpieczeństwo niż w przypadku przeciętnego turysty. Odpowiedz Link Zgłoś
smerv Re: Wypadek autokaru pod Berlinem 02.10.10, 08:10 Napiszę brutalnie, ale też jako inżynier. Gdyby kierowca autokaru, zamiast uciekać na bok, dążył do zwiększenia kąta uderzenia (czyli wziął tego merca na czoło), to przy różnicy mas i pędów może byłaby jedna ofiara śmiertelna. Chociaż, przy 6 poduszkach, pasach i innych zabezpieczeniach w samochodzie osobowym, szanse na przeżycie są duże, nawet przy znacznej prędkości. Ale odruch uniknięcia zderzenia jest zawsze silniejszy, gdy nie ma czasu na kalkulację. Odpowiedz Link Zgłoś