przewodnicy a PRZEWODNICY

28.09.10, 22:25
Czolem Piloci,
podzielè siè z Wami moim ostatnim dos'wiadczeniem z Wenecji.
Mianowicie po godzinnym zwiedzeniu miasta z przewodniczkà Panià Malgorzatà, ktòra nie dysponowala czasem i na drugà godzinè zoorganizowala nam z innà przewodniczkè Panià Annè.
I tu wszystko odbylo sie programowo.
Przed powrotem na stateczek w momencie ,gdy udzielalam ostatnich informacji organizacyjnych przy pl.Sw.Marka ,mialam kontrolè policji miejscowej.
Spokojnie wyjasnilam ,ze zwiedzilismy juz miasto z przewodnikiem i wracamy na lòdz. Policjanci byli skrupulatni i zapytali o rachunek lub fakture. Pokazalam ,ktòry wystawila mi Pani Anna. I tu moje zdziwienie, gdy mnie poinformowano ,ze Pani ,ktòra wystawila rachunek za uslugi przewodnickie nie jest przewodnikiem.
Na szczès'cie wszystko dobrze sie skon'czylo , policjanci zachowali dyplomacjè i poz'yczyli szerokiej drogi.
Gdy wsiadlam na stateczek to odetchnèlam z ulgà.
Nie muszè opisywac' mojego wielkiego zdziwienia .
Nie bèdè ròwniez komentowac' ani wyciàgac' wnioskòw z tego zajs'cia, pozostawiè to Wam.

    • agnes-05 Re: przewodnicy a PRZEWODNICY 28.09.10, 22:30
      No właśnie...a w sąsiednim wątku młoda adeptka sztuki pilotażu zżyma się na pewnego pilota wycieczki, za to nie oprowadzał ich po Wenecji i nie udzielał informacji...
      • mkaczka Są równi i równiejsi? 29.09.10, 10:32

        Hmmm ciekawe, piloci niemieccy mogą bez przeszkód oprowadzać po Wenecji, od czasów procesu w 2006 r. które biuro Studiosus wygrało w proces sądzie najwyższym Włoch, który osądził, że prawo europejskie stoi ponad prawem lokalnym i nie wolno utrudniać pracy pilotom grup zagranicznych ani ich kontrolować, ani uniemożliwiać oprowadzania itp.

        Pytam po razu nie wiem który - dlaczego wasze stowarzyszenia przewodnickie, jednego z nich autor tego forum ponoć jest "prezesem" nie robi nic aby skorzystać z doświadczeń niemieckich i nauczyć obrony przed służbami włoskimi, tylko wtykają wam na kursach banialuki o jakichś "policjach turystycznych" itp. w całej Europie.

        Informacje o tym procesie można znaleźć w wielu miejscach sieci np. na portalu stowarzyszenie pilotów niemieckich www.reiseleiterverband.de. Przy okazji warto przeczytać dyskusje na tym portalu z których wynika że w zachodnich krajach pilot wycieczki JEST jednocześnie przewodnikiem i jeśli nie ma bogatej wiedzy o kraju do którego jedzie to nie ma co szukać roboty.


        25. Juli 2006 - EU-Reiseleiter dürfen ohne örtliche Lizenz führen

        Oberstes Gericht Italiens gibt DRV-Mitglied Studiosus Recht
        München, 25. Juli 2006 - Reiseleiter aus anderen EU-Ländern benötigen für ihre Tätigkeit im Gastland keine Genehmigung der örtlichen Behörden, so das Ergebnis eines Prozesses von Studiosus Reisen München, Mitglied im Deutschen ReiseVerband (DRV), vor dem Obersten Gericht Italiens.

        Im Mai 2001 erhielt ein Reiseleiter von Studiosus Reisen München von der örtlichen Polizei ein Strafmandat über 1.446,08 € wegen unerlaubter Ausübung seiner Tätigkeit. Der Reiseveranstalter klagte gegen diese Strafe und erhielt vor dem Gericht in der ersten Instanz Recht. Dagegen legte die Stadt Venedig Berufung ein.

        In seinem Grundsatzurteil Nr. 1175/06 vom 18. Mai 2006 entschied das Oberste Gericht Italiens, dass Reiseleiter eines EU-Herkunftslandes Reisegruppen, die sich vorübergehend während einer „geschlossenen Tour" in einem anderen EU-Land aufhalten, ohne örtliche Lizenz führen dürfen. Die Richter begründeten dies damit, dass das Europäische Recht gegenüber regionalen Gesetzen Vorrang besitzt und damit - entsprechend der Rechtsprechung des Europäischen Gerichtshofes - die Dienstleistungsfreiheit für Reiseleiter innerhalb der Europäischen Union gewährleistet sein muss.

        Das Oberste Gericht Italiens bestätigte mit seiner Begründung alle Argumente, die bisher in langjährigen Auseinandersetzungen von deutscher Seite gegen Reiseleiterbehinderungen in Italien immer wieder offiziell vorgetragen wurden. Das vorliegende Urteil ist ein wichtiger Erfolg bei der Lösung des schwierigen Problems der Reiseleiterdiskriminierungen in Italien
        • free-znowak Re: Są równi i równiejsi? 29.09.10, 11:11
          Niemcy to nie mój kierunek, ale w całej Europie obserwuję prowadzących niemieckie grupy Niemców. MAJĄ IDENTYFIKATORY! Sami sobie chyba nie drukują? Ktoś i na jakiejś podstawie im PRZYZNAŁ? Czy to był kurs, egzamin teoretyczny, egzamin praktyczny przy boku doświadczonego reiseleitera - nie ma znaczenia. Oni mają LICENCJĘ chyba? Z pewnością nie łamią prawa ani u siebie ani za granicą. My u siebie łamiemy prawo gdy oprowadzamy nie mając licencji wymaganego Przewodnika lokalnego lub Pilota (zależy od miasta i terenu) , a za granicą łamiemy prawo, bo nasze uprawnienia pilockie i przewodnickie NIE SĄ ODPOWIADAJĄCE zachodnim uprawnieniom GUIDE'a. Przecież to takie PROSTE panie Macieju.

          Ps. Proponuję, aby zmienił Pan nazwę na "SWAwolne Przewodnictwo" - może przysporzy to Panu zawsze zadowolonych klientów!
          • diabelski_tuzin Re: Są równi i równiejsi? 29.09.10, 11:43
            W Niemczech NIE MA LICENCJI ani przewodnickich, ani pilockich! Są to zawody, w przeciwieństwie do Polski, NIEREGULOWANE. Żaden urząd administracji - ani federalnej (Bund), ani kraju związkowego (Land), ani starostwo, tzn. Landratur, ani urząd gminny nie przyznaje uprawnień w polskim rozumieniu - bo ich w Niemczech po prostu nie ma! Są oczywiście stowarzyszenia przewodnickie czy też pilotów (np. studyjnych - Studienreiseleiter), ale są one całkiem dobrowolne i nie pełnią żadnych funkcji administracyjnych. Są to zarówno stowarzyszenia krajowe, jak też lokalne i regionalne - chętnie służę namiarami na kilka z nich, choćby w Berlinie czy na Uznamie.
            A co do różnego traktowania przez Włochów - oczywiście zgoda. Ale odpowiedz sobie na pytanie: Czy wyobrażasz sobie, że w obronie polskiego pilota staje polskie BT, które go zatrudniło? Że wynajmuje WŁOSKIEGO adwokata, który broni tegoż pilota przed sądami w dwu instancjach? Ja sobie tego nie jestem w stanie wyobrazić - zaryzykuję (ryzyko niewielkie) stwierdzenie, że polski pilot zostałby pozostawiony w takiej sytuacji bez jakiejkolwiek pomocy ze strony polskiego turoperatora.
            A co do równoważności uprawnień - proszę, ogranicz to stwierdzenie do uprawnień pilota wycieczek. Bo polskie uprawnienia PRZEWODNICKIE są równoważne.
            I jeszcze jedno - w niektórych muzeach niemieckich możesz oprowadzać po wykupieniu jednorazowej licencji (np. w Pergamonie 25 EUR), w innych potrzebne są wyższe kwalifikacje, np. w Alte Meister Galerie w drezdeńskim Zwingerze ukończone studia (bądź student ostatniego roku) historii sztuki. To i tak lepiej, niż kilka lat temu, gdy wymagali doktoratu z tej dziedziny.
            Może trochę za dużo na temat Niemiec, ale to mój podstawowy kierunek i mogłem sprostować parę nieścisłości zaserwowanych przez poprzednika.
            Pozdrawiam 13
            • bluemar Re: Są równi i równiejsi? 29.09.10, 12:09
              Wszystko co jest nazywane zawodem wymaga odpowiednich kwalifikacji a te muszą być udokumentowane i zweryfikowane -chociażby przez pracodawcę,bez względu na fakt obowiązywania licencji rozumianej dosłownie.
              Poza tym jakie to ma znaczenie co jest w Niemczech?-my żyjemy w Polsce i jak narazie (mam nadzieję,że tak pozostanie) nie musimy upodabniać się do Niemiec.Prawo tzw regionalne jest w tym konkretnym przypadku nadrzędne.A temat akurat tego wyroku i jego specyfika był już wielokrotnie komentowany.
              ps w Niemczech są w miejsce naszych licencji autoryzacje lokalnych stowarzyszeń przewodnickich.
              • mkaczka Re: Są równi i równiejsi? 29.09.10, 15:43
                > Wszystko co jest nazywane zawodem wymaga odpowiednich kwalifikacji a te muszą b
                > yć udokumentowane i zweryfikowane -chociażby przez pracodawcę,bez względu na fa
                > kt obowiązywania licencji rozumianej dosłownie.

                Bzdura. Tylko tyle odpowiem.

                > Poza tym jakie to ma znaczenie co jest w Niemczech?-my żyjemy w Polsce i jak na
                > razie (mam nadzieję,że tak pozostanie) nie musimy upodabniać się do Niemiec.

                Wolisz upodabniać się do Białorusi - proszę bardzo.

                > Pra
                > wo tzw regionalne jest w tym konkretnym przypadku nadrzędne.

                nie.

                > A temat akurat tego
                > wyroku i jego specyfika był już wielokrotnie komentowany.

                nie czytałem podaj link.


                > ps w Niemczech są w miejsce naszych licencji autoryzacje lokalnych stowarzyszeń
                > przewodnickich.

                jako
              • mkaczka Re: Są równi i równiejsi? 29.09.10, 15:54
                > ps w Niemczech są w miejsce naszych licencji autoryzacje lokalnych stowarzyszeń
                > przewodnickich.

                Tak samo jak kursy. Dobrowolne. Nie jako przymus.
            • mkaczka Re: Są równi i równiejsi? 29.09.10, 15:45
              > ie na pytanie: Czy wyobrażasz sobie, że w obronie polskiego pilota staje polski
              > e BT, które go zatrudniło? Że wynajmuje WŁOSKIEGO adwokata, który broni tegoż p
              > ilota przed sądami w dwu instancjach?

              A co w tym dziwnego? Ja bym na pewno tak zrobił gdyby mój pilot miał problemy. Zwłaszcza że z pewnością wygranej koszta sądowe pokryłaby ostatecznie druga strona.

              Poza tym dzięki za wyjaśnienia.
          • agnes-05 Re: Są równi i równiejsi? 29.09.10, 11:46
            Takie biura jak Studiosus w Niemczech na palcach można policzyć. Piloci biur sprzedających "studienreisen" dla bardziej wysmakowanej, bogatszej i co tu kryć inteligentniejszej klienteli sa starannie wyselekcjonowani. Co z tego, że ich kurs trwa kilka dni. Oni już PRZED kursem wiedzą prawie wszystko, często są to historycy sztuki, geografowie, czy też inni specjaliści w zależności od profilu imprez, które chcą prowadzić.
            W żadnym wypadku imprez Studiosusa nie można porównywać do wycieczek małych niemieckich, rodzinnych firm ( oni prawie zawsze zatrudniają miejscowych przewodników, gdzyż w ogóle podróżują bez pilota) , ani jego pilotów nie można porównywać do naszych absolwentów kursów pilotów.
            Dlatego też, nie należy namawiać "świeżych" pilotów do oprowadzania po miejscach, których po prostu nie znają, nie mają dostatecznie dużej wiedzy, a przede wszystkim nie mają za sobą silnej, potężnej organizacji typu Studiosus, że nie wspomnę już o lokalnych uprawnieniach...
            Ciekawe, kto ujmie się za polskim pilotem złapanym np. na oprowadzaniu w Wenecji i czy wystarczy mu kopia wyroku włoskiego sądu w sprawie Studiosusa, żeby się wybronić???
            • mkaczka Re: Są równi i równiejsi? 29.09.10, 16:03
              > Takie biura jak Studiosus w Niemczech na palcach można policzyć. Piloci biur sp
              > rzedających "studienreisen" dla bardziej wysmakowanej, bogatszej i co tu kryć i
              > nteligentniejszej klienteli sa starannie wyselekcjonowani. Co z tego, że ich ku
              > rs trwa kilka dni. Oni już PRZED kursem wiedzą prawie wszystko, często są to hi
              > storycy sztuki, geografowie, czy też inni specjaliści w zależności od profilu i
              > mprez, które chcą prowadzić.

              I co w tym dziwnego? w innych krajach też są podobne biura w Polsce też. I też pracują w nich historycy sztuki, muzykolodzy, przyrodnicy itp. Tylko według niektórych jest to - "nielegalnie".


              > W żadnym wypadku imprez Studiosusa nie można porównywać do wycieczek małych nie
              > mieckich, rodzinnych firm ( oni prawie zawsze zatrudniają miejscowych przewodni
              > ków, gdzyż w ogóle podróżują bez pilota) , ani jego pilotów nie można porównywa
              > ć do naszych absolwentów kursów pilotów.
              > Dlatego też, nie należy namawiać "świeżych" pilotów do oprowadzania po miejsca
              > ch, których po prostu nie znają, nie mają dostatecznie dużej wiedzy, a przede w
              > szystkim nie mają za sobą silnej, potężnej organizacji typu Studiosus,

              a co ma do tego "potęga" czyli wielkość biura? nawet najmniejsze biuro ma takie same możliwości ubiegania się o swoje prawa.

              > Ciekawe, kto ujmie się za polskim pilotem złapanym np. na oprowadzaniu w Wenecj
              > i i czy wystarczy mu kopia wyroku włoskiego sądu w sprawie Studiosusa, żeby się
              > wybronić???

              To jest także znakomite zadanie dla stowarzyszeń przewodnicko-pilockich które ponoć tak prężnie działąja, walczą o "fachowość" która jak wiemy polega jedynie na tym że próbują zwiększać ilość licencji i kontroli. Może SZP prezes w końcu odezwie się w tym wątku.
          • mkaczka Re: Są równi i równiejsi? 29.09.10, 15:27
            > Niemcy to nie mój kierunek, ale w całej Europie obserwuję prowadzących niemieck
            > ie grupy Niemców. MAJĄ IDENTYFIKATORY! Sami sobie chyba nie drukują? Ktoś i na
            > jakiejś podstawie im PRZYZNAŁ? Czy to był kurs, egzamin teoretyczny, egzamin pr
            > aktyczny przy boku doświadczonego reiseleitera - nie ma znaczenia. Oni mają LIC
            > ENCJĘ chyba? Z pewnością nie łamią prawa ani u siebie ani za granicą. My u sieb
            > ie łamiemy prawo gdy oprowadzamy nie mając licencji wymaganego Przewodnika loka
            > lnego lub Pilota (zależy od miasta i terenu) , a za granicą łamiemy prawo, bo n
            > asze uprawnienia pilockie i przewodnickie NIE SĄ ODPOWIADAJĄCE zachodnim uprawn
            > ieniom GUIDE'a. Przecież to takie PROSTE panie Macieju.

            Boże, co za stek bzdur i głupot. Ręcę opadają. Myślenie na poziomie przedszkolaka "chyba..." - wieloryb to ryba. Dobrze że kto inny w tym wątku wyjaśnił bo ja już nie mam siły.

            P.S. Za komuny jak pan miał dolary, to wymieniał pan - domyślam się, tylko po oficjalnym państwowym kursie, bo przecież wszyscy cinkciarze "łamali prawo".


            > Ps. Proponuję, aby zmienił Pan nazwę na "SWAwolne Przewodnictwo" - może przyspo
            > rzy to Panu zawsze zadowolonych klientów!

            Moi klienci są bardzo zadowoleni a moje biuro prosperuje bardzo dobrze, ale Akcja W.P. jest SPOŁECZNA i nie ma nic wspólnego z biznesem. Tego też Pan nie rozumie.
    • bluemar Re: przewodnicy a PRZEWODNICY 29.09.10, 09:20
      Czyżby "polskie piekiełko" przeniosło się do Wenecji?
      Abstrahując od konieczności posiadania uprawnień-to coś takiego nazywa się zwyczajnie : "podłożenie świni".
      Ani nie znam ale Małgosia jak dotychczas (i znając poziom potencjalnej konkurencji pewnie jeszcze długo) jest jedną z dwóch (druga to Alessia) przewodniczek z uprawnieniami i językiem polskim w Wenecji.Nie chcę tu personalizować ale nawet gdybym teraz miała "nóż na gardle" to biorę Wloszkę albo tą Anię (przynajmniej mam pewność,że ją przygotowała licencjonowana przewodniczka) a nie kogoś z Twoim charakterkiem.
      Jestem z pokolenia.które donosami brzydzi się.
      • saskia1 Re: przewodnicy a PRZEWODNICY 29.09.10, 13:59
        Witajcie!!!
        Znam wszystkie trzy Pani doskonale, oczywiście Małgosia oprowadza od barzo dawna, ale Anię też bardzo sobie chwalę, i jest to jej sprawa czy ma te uprawnienia czy nie, my mamy mieć kwitek i dla nas kończy sie w tym momęcie dyskusja, ale nawiązując do niemców to oni zachowują sie jakby byli pępkami Świata- im wszystko wolno!!! a w czym my Polacy jesteśmy gorsi??? W Polskiej turystyce przeraża mnie także to ,że Żydzi przyjeżdzają np. do Krakowa i mają pod tymi swoimi płachtami,,GIWERKI,,-sama widziałm. Zachowują się u nas skandalicznie i ani strażacy ani policja niczego im nie robi!!!
        • tarlaff Re: przewodnicy a PRZEWODNICY 29.09.10, 15:01
          Ludzie, pomyślcie zanim coś napiszecie - izraelscy podróżni na całym świecie wynajmują firmy ochroniarskie, obojętnie czy podróżują prywatnie czy służbowo.

          PS. Już krótka psychoterapia pozwala skutecznie pozbyć się poczucia niższej wartości.
      • e-m-a-il Re: przewodnicy a PRZEWODNICY 29.09.10, 21:18
        Autor: turdoradca☺ 07.03.10, 23:01

        " Wiem na przykład, że w Wenecji przewodniczka M Ż lubiła
        podkreślać, że czasem sama nasyła lokalne służby na pilotów chodzących z grupami
        bez autoryzowanych"

        e-m-a-il napisala:
        W moim komunikacie nie negowalam kwalifikacji czy przygotowania .
        Podkreslilam jedynie fakt ,ze licencjonowna przewodniczka ( zaciekle walczàca z nielegalnym formà oprowadzania turystòw ) sama poleca osoby ,ktòre przewodnikami nie sà.
        • saskia1 Re: przewodnicy a PRZEWODNICY 30.09.10, 09:14
          Oj czepiacie sie ,w Wenecji jest taka wielka liczba turystów że ktos to miasto musi im w końcu pokazywac, nie każdy piot daje sie wkręcać w biura podróży które robią z niego przewodnika po wszystkich miastach !!!
Pełna wersja