bluemar
10.02.11, 11:05
Zadzwonił telefon. W słuchawce łzawy dyszkancik na granicy szlochu-błagam Panią o pomoc bo nie chcę stracić klienta,zrewanżuję się-nie będzie Pani żałować.
Firmę znam, kilka lat temu pilotowałam im parę imprez-potem nakładały się terminy i ten kontakt rozluźnił się.
O co chodzi?Oczywiście o noclegi dla grupy w okolicy Rzymu,oczywiście tanio,oczywiście jakie będą,oczywiście wszystkie koszty zwracamy.
Postanawiam pomóc mimo,że pilotowaniem tej grupy nie jestem zainteresowana-upewniam się tylko,co do wysokości limitu (pada kwota- do 40 eu) i zobowiązania,że biuro samo już nic nie będzie rezerwować w międzyczasie dla tej grupy.
Wszystko klarowne,prawda?
Wykonuję dwa telefony i mam : dwójki ,trójki -18 km od GRA,w cenie 36 euro-rezerwuję (na nazwę organizatora) dając głowę,że grupa na pewno przyjedzie.Podaję do biura namiary hotelu wraz z FAKTYCZNĄ ceną i dwoma gratisami.Cisza.
Wieczorem telefon z hotelu-czy ta grupa to jest ta sama dla której rezerwuje przewodniczka z Rzymu pani X ?-obiecuję,że zaraz to wyjaśnię.Komórka właścicielki biura nie odpowiada-odszukuję numer i dzwonię do przewodniczki (znam ją- jedna z tych z odciskami na rękach od szorowania garów i zaproszeniem na raut w ambasadzie albo biletem do opery w kieszeni ale posiadaczka rzymskiego adresu czyli- kontrahent zagraniczny).Przewodniczka bierze mnie za pracownika biura i radośnie podaje,że z wielkimi trudnościami itd ma już dla nas ten hotel o który nam chodziło ale po 45 eu :).Doznaję olśnienia-płacząca organizatorka,sądząc prawdopodobnie po sobie :) postanowiła nie dać "okraść się " pilotowi- bo z jakiej racji przecież,za nic? :) i zwróciła się o rezerwację tego hotelu do przewodniczki żeby sprawdzić podaną przeze mnie cenę :).
Pani przewodnik podziękowałam :) i powiedziałam żeby wszystko sobie ustaliła z szefową biura.Rezerwację anulowałam.Hotel mam spalony bo wyszłam na niepoważną idiotkę.
Sprawa jeszcze dla biura chyba otwarta bo wciąż dzwoni telefon-ja go nie odbiorę.
Turyści będą mieli przyzwoity dach nad głową i to jest w tym wszystkim najważniejsze bo przecież pilot to ten,który pracuje z PASJĄ.:) i dobro turysty ma na względzie przede wszystkim.
A że turysta zapłaci trochę więcej?Jak chce się bywać to trzeba płacić-najważniejsze że ma się pewność,że jakiś tam pilot nie zarobił.
Szerokiej drogi Pani i Pani turystom życzę.