Czy prowizja to grzech?

11.02.11, 16:33
Dywagacje bluemar skłoniły mnie do zadania tego pytania.
Prowizja to przecież najnormalniejsza w świecie rzecz, na prowizji działa każde przedsiębiorstwo żyjące z handlu i usług. W turystyce to rzecz zupełnie powszechna, a także powszednia.
I prawdą jest to, co pisze w sąsiednim wątku bluemar, że większości biur ta prowizja dla pilota ( za załatwienie spraw, których przecież nikt ZA DARMO nie zrobi), kością w gardle staje, a z drugiej strony, nie wiedzieć czemu, opowiada się niestworzone historie o dodatkowych zarobkach pilotów.
Czyżby w Polsce cały czas uważano, że wyjazd zagraniczny jest wartością samą w sobie i atrakcją nie do pogardzenia? A do tego jeszcze za to płacą??? I na boku dorobić można... Tak myśli wiele osób, niestety również wiele biur.

A przecież piloci z własną działalnością gospodarczą tez są mikroprzedsiębiorstwami i nie tylko mogą, ale powinni myśleć o stałym powiększaniu zysku ( mamy kapitalizm). A prowizja ( oczywiście z fakturą i odprowadzonym podatkiem, czemu nie?) to nic innego, jak większy zysk naszej firmy.
    • bluemar Re: Czy prowizja to grzech? 11.02.11, 18:27
      Jak prowizję chce wziąść pilot to grzech,jak chce organizator to cnota.
      Shakespeare napisał :-"Jedni przez grzech się wznoszą, inni przez cnotę upadają."
      • justynaciupa Re: Czy prowizja to grzech? 14.02.11, 16:56
        Niestety to co pisze Bluemar to święta prawda.
        Z ostatniego mojego wyjazdu: Kontrahent skasował 10 tyś. złotych za załatwienie hoteli, biletów wstępu, dodatkowych obiadów itd. . Pracownica biura, która była na tym wyjeździe mówi do mnie, czy w przyszłości byłabym wstanie załatwić im te świadczenia (kontrahent nawalił). Jest kolejny wyjazd, ja mam go pilotować, gdy doszło do tematu załatwiania świadczeń i jej szef usłyszał że doliczę sobie za to 10 tys złotych do rachunku to powiedział że nie ma mowy..., więc się pytam czy jak całość świadczeń weźmie na siebie inne biuro podróży i wystawi im fakturę to będzie o.k. – zgodzili się, oczywiście ja się urobię i kasa muszę się z kimś podzielić tylko za to ze wystawi fakturę...
        Przy okazji mam pytanie, jak rozliczać obiady, czy noclegi grupy w swoich kosztach, jako pilot, czy przewodnik nie jestem organizatorem, nie mam koncesji???
        • smerv Re: Czy prowizja to grzech? 14.02.11, 17:22
          Masz zgłoszoną działalność? To wystawisz fakturę na doradztwo, consulting czy jak zwał tak zwał, na pośrednictwo, wyszukiwanie kontrahentów. A jak nie masz działalności, to na to wszystko możesz zawrzeć umowę o dzieło. Pośrednictwo turystyczne (agencja) nie wymaga koncesji. Jak te hotele, knajpy itp. wystawia faktury na Ciebie, to nie wiadomo, czy da się to wliczyć koszty. Więc najlepiej, jak usługodawca wystawia fakturę na biuro - organizatora, a Ty sprzedajesz wyłącznie swoją wiedzę - co, gdzie i u kogo. To, co mamy w głowach i notatnikach też ma swoją wartość.
          • justynaciupa Re: Czy prowizja to grzech? 14.02.11, 17:39
            Tu jest problem bo biuro widzi ile ta nasza wiedza je kosztuje. W momencie kiedy dostaje biuro fakturę od hotelu to poznaje także jego nazwę i adres, w przyszłości może mieć nas w nosie (pisząc delikatnie) i bez nas załatwić te świadczenia. Zgłosiło się do mnie w ubiegłym roku biuro z prośbą o pomoc w załatwieniu noclegów, zapłacili mi prowizję, nie mogłam pilotować tej imprezy, pojechał kumpel, w tym roku maja do tego kraju 2 imprezy - o czym dowiedziałam się od ...mojego kontrahenta z tego kraju, a żeby było jeszcze lepiej to biuro nie dawno do mnie zadzwoniło,z pytaniem, czy po pilotuje im te imprezy - brrbrbrbrr
            Ja w tej chwili szukam legalnej drogi prawnej (mam własna działalność) jak takie tematy rozgryźć.
            • bluemar Re: Czy prowizja to grzech? 14.02.11, 19:28
              justynaciupa napisała:
              > W momencie kiedy dostaje biuro fakturę od hotelu to poznaje także
              jego nazwę i adres, w przyszłości może mieć nas w nosie (pisząc delikatnie)
              i bez nas załatwić te świadczenia. >

              I tak jest w większości przypadków.Najgorsze,że często po takim
              samodzielnym "wejściu" w polecony przez Ciebie kontakt organizatora,
              masz taki kontakt- zniszczony.
              Jesteśmy w trudnej sytuacji : z jednej strony nie można się
              bez nas i naszej wiedzy obejść,z drugiej robi się wszystko żeby
              po takiej pomocy (czy nawet w sytuacji "bez wyjścia"- opłaconym naszym
              pośrednictwie) zniszczyć lub podejmować próby zdewaluowania
              wobec kontrahenta naszego wizerunku.
              Nie tylko to,często potem zrywają współpracę i biorą innego pilota.
              Mnie i jedno i drugie zdarzyło się w przeszłości parokrotnie,
              o czym podobnie jak Justyna dowiedziałam się od kontrahenta.
              Miesiąc temu usłyszałam prośbę o wynegocjowanie (język) ceny
              z hotelem,który poprzednio rezerwował dla biura pośrednik-bo...
              "Pani sobie wyobrazi za rezerwację wziął po... 3 eu od osoby" co oznacza :
              przecież Pani nie weźmie...bo z jakiej niby racji? :))).
              Powiem krótko : upadek dobrych obyczajów-dzisiaj pojęcie "nie wypada"
              dotyczy coraz częściej konkretnych sytuacji typu :
              "chodzić z gołą d... w miejscach publicznych",wszystko inne
              coraz częściej nazywane jest : kreatywnością,operatywnością
              i tym podobnie a sprowadza się do:kto kogo wykiwa albo przechytrzy.





              • agnes-05 Re: Czy prowizja to grzech? 14.02.11, 20:21
                justynaciupa napisała:

                > Ja w tej chwili szukam legalnej drogi prawnej (mam własna działalność) jak taki
                > e tematy rozgryźć.

                Justyno, myślę, że bardzo trudno będzie to rozgryźć. Z mojego doświadczenia wynika niestety, ze kontakt raz oddany jest już stracony, to znaczy stracony w sensie dostawania prowizji, bo do pilotowania to czemu nie?? Dotyczy to kontaktów tzw "na miejscu" ( hoteli, restauracji, transportu itd..), oraz kontaktów w sensie przyniesienia w koszyczku klienta, dla którego biuro może zorganizować imprezę ( przyjazdową albo wyjazdową).
                Moim zdaniem są dwa wyjścia:
                - założyć własną agencję i spróbować wyjść na szersze wody, doświadczenie pilota będzie na pewno dodatkowym atutem!
                - poszukać rozwiązania prawnego - może stworzenia umowy, w myśl której biuro będzie musiało za każdym razem wypłacić prowizję, jeśli organizuje coś dla Twojego klienta. Takie rzeczy praktykuje się w innych branżach. Tylko jest mały szkopuł..do tanga trzeba dwojga..a czarno widzę, żeby jakiekolwiek biuro taką umowę z pilotem podpisało.

                Problem jest podstawowy: podział tych sztab złota....

                Pilot rzadko postrzegany jest jako partner biznesowy ( choć przecież w zasadniczy sposób przyczynia się do osiągania zysku dla firmy, albo czasami do straty, ale to jest właśnie biznes, raz się zyskuje, a raz traci...). Widzi się go raczej jako " pasjonata" ( pasja jest najważniejsza...??? hi hi hi...) wojażującego za cudze pieniądze po świecie. Dopóki ta wizja się nie zmieni, dopóty będziemy miec kłopoty z egzekwowaniem należnych prowizji, marży, ba...nawet normalnego wynagrodzenia z przysługującą dietą...(((
                • bluemar Re: Czy prowizja to grzech? 14.02.11, 21:36
                  agnes-05 napisała:
                  >- założyć własną agencję i spróbować wyjść na szersze wody,
                  doświadczenie pilota będzie na pewno dodatkowym atutem! >

                  Nie zgadzam się ze stwierdzeniem,że to jest wyjście
                  z omawianych wyżej problemów.
                  Paradoksalnie właśnie z powodu owej PASJI-fakt,
                  że pilockie doświadczenie to rzecz chyba
                  najcenniejsza w prowadzeniu biura turystycznego
                  (takiego prawdziwego a nie agencji) ale to zupełnie inny rodzaj pracy:podatki,ksiegowość,marketing,zarządzanie personelem,
                  papiery,odśnieżanie chodnika przed biurem itp-nie ma miejsca
                  na realizację PASJI pilockiej.
                  Ktoś kto jest pilotem z PASJĄ nie odnajdzie się w takiej roli.
                  Gdyby chodziło wyłącznie o pieniądze to pewnie tak byłoby najlepiej-
                  ale my mamy PASJĘ i właśnie z tego powodu lepiej
                  sprawdzamy się "w drodze".

                  • agnes-05 Re: Czy prowizja to grzech? 15.02.11, 10:26
                    bluemar napisała:

                    > agnes-05 napisała:
                    > >- założyć własną agencję i spróbować wyjść na szersze wody,
                    > doświadczenie pilota będzie na pewno dodatkowym atutem! >
                    >
                    > Nie zgadzam się ze stwierdzeniem,że to jest wyjście
                    > z omawianych wyżej problemów.
                    > Paradoksalnie właśnie z powodu owej PASJI-fakt,
                    > że pilockie doświadczenie to rzecz chyba
                    > najcenniejsza w prowadzeniu biura turystycznego
                    > (takiego prawdziwego a nie agencji) ale to zupełnie inny rodzaj pracy:podatki,k
                    > siegowość,marketing,zarządzanie personelem,
                    > papiery,odśnieżanie chodnika przed biurem itp-nie ma miejsca
                    > na realizację PASJI pilockiej.

                    Mówiąc "agencja" nie mam na myśli agencji ( agenta) w sensie ustawy o turystyce, tylko w sensie ogólnie używanym. Dla mnie jakoś fajniej brzmi "agencja", niż "biuro", może dlatego, ze dużo pracuję z Francuzami, którzy używają praktycznie wyłącznie terminu "agence de voyages".
                    Wielu znanych mi pilotów posiada zezwolenie organizatora turystyki (jest to oczywiście charakterystyczne raczej dla przyjazdówki) nie mając żadnych biur ( w sensie lokalu), sekretarek, ton papierów itp.... Mało tego, obsługują własne imprezy, wyżywając się jako piloci, a kontrahenci są szczęśliwi, że ta właśnie osoba z ich grupami pracuje. A to, że więcej zarobi jest dla niemieckiego, szwajcarskiego, czy francuskiego kontrahenta, tylko gwarancją, że lepiej swoją robotę wykona.
                    A zostali ci piloci mini-organizatorami właśnie po serii niepowodzeń "rozliczeniowych" z biurami...


                    • bluemar Re: Czy prowizja to grzech? 15.02.11, 10:49
                      agnes-05 napisała:
                      >Wielu znanych mi pilotów posiada zezwolenie organizatora turystyki >

                      Wśród moich znajomych takich pilotów chyba jednak nie ma
                      (ale sprawdzę z ciekawości, bo jakoś nigdy nie pytałam)

                      W obecnej sytuacji organizowanie imprez przez pilota jest balansowaniem
                      na granicy prawa-z takiej mikro- działalności niezmiernie trudno jest
                      wybrnąć z minimalnej wysokości sumy gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej,
                      Jedynie posiadacze legalnego transportu osobowego mogą "po cichu"
                      dokładać do tego inne świadczenia-zachowując pozory legalności.
                      Taka mikro- firma musiałaby mieć duże obroty żeby wywiązać się z
                      obowiązkowych opłat a takie osiągnąć jednoosobowo jest raczej niemożliwe.
                      Nawet większe firmy mają z tym problemy-dla mnie sygnałem o
                      stanie finansowym są powtarzajace się ogłoszenia o zatrudnianiu
                      stażystów,praktykantów lub organizacji kursów.
                      • agnes-05 Re: Czy prowizja to grzech? 15.02.11, 11:03
                        Bluemar, ja piszę o przyjazdówce, bo tu jest jednak inaczej ( i polisy nie są tak drogie i odpowiedzialność inna, bo w incomingu jest się pośrednikiem, a nie organizatorem).
                        I nikt nie balansuje na granicy prawa, bo uzyskanie polisy i zezwolenia w UM na taką działalność jest dość proste i stosunkowo tanie. Przecież deklaruje się działalność tylko na terenie RP, nie ma niebezpieczeństwa organizacji powrotu turystów z "dzikich" krajów, zresztą to jest obowiązek organizatora zagranicznego...
                        Przecież już kiedyś była dyskusja na ten temat i zgodziliśmy się, że outgoing i incoming to jednak dwie różne bajki.

                        A tak naprawdę, to co ma zrobić pilot w celu uzyskania prowizji za swój know-how?





                        • bluemar Re: Czy prowizja to grzech? 15.02.11, 11:32
                          agnes-05 napisała:
                          >A tak naprawdę, to co ma zrobić pilot w celu uzyskania
                          prowizji za swój know-how?>

                          :) Wystawiać rachunki na odpowiednią stawkę dobową,
                          powiększoną o to know-how.
                          Tylko coraz częściej organizatorzy otrzymują
                          to know-how gratis,z...forum pilotów.:)
                          Zgoda, przyjazdówka i wyjazdówka to dwie różne sprawy.
                          W przyjazdówce nie jestem tak "głęboko" zorientowana
                          ponieważ takie grupy z małymi wyjątkami przyjmuję jedynie na przewodnictwo.
                          • agnes-05 Re: Czy prowizja to grzech? 15.02.11, 11:40
                            > W przyjazdówce nie jestem tak "głęboko" zorientowana
                            > ponieważ takie grupy z małymi wyjątkami przyjmuję jedynie na przewodnictwo.

                            Szkoda Elu...To znaczy szkoda dla przyjazdówki. Może się jeszcze nawrócisz? )))
                            Wtedy będziesz mogła częściej buszować po Węgorzewie..hi hi hi..))

                • bluemar Re: Czy prowizja to grzech? 16.02.11, 08:24
                  agnes-05 napisała:
                  >...Widzi się go raczej jako " pasjonata" ( pasja jest najważniejsza...??? hi hi hi...) wojażującego za cudze pieniądze po świecie. Dopóki ta wizja się nie zmieni, dopóty będziemy miec kłopoty z egzekwowaniem należnych prowizji, marży, ba...nawet normalnego wynagrodzenia z przysługującą dietą...((( >...


                  Dużo w tym stwierdzeniu prawdy.
                  Ostatnio dosyć często mam propozycje pilotaży nawet z niezłymi programami- kiedy przychodzi do
                  uzgadniania stawki słyszę: no nie mogę więcej zapłacić ale za to ma Pani dobry hotel,
                  jest basen itp,dobre wyżywienie.
                  Otóż mnie jest wszystko jedno czy śpię w schronisku szkolnym, na campingu czy w pięciu gwiazdkach.Dlaczego?
                  Bo nie jestem turystą-jadę do pracy.Mnie interesuje stopień trudności imprezy i stawka dobowa.
                  To,że jest dobre wyżywienie też nie jest bonusem-jak otrzymam diety w wysokości przewidzianej ustawowo to mogę nawet sama sobie je kupić(diety ustawowe po potrąceniu tzw kieszonkowego to ok 30 eu-przy,której grupie pilot otrzymuje wyżywienie o takiej wartośći?).Tzw obiado-kolacja to w sensie prawnym jeden posiłek a nie dwa w jednym.
                  Niektórzy organizatorzy próbują robić z pilota dodatkowego turystę,który za uczestnictwo w wyjeździe powinien świadczenia odpracować.
                  :)) A przypadki skrajnej bezczelnej chciwości spotykam na każdym kroku.
                  Extremum osiagnęła pewna organizatorka z Małopolskiego.Co prawda dotyczy przewodnictwa ale z zachowaniem pewnego "stylu" spotykanego i w pilotażu.
                  Zamówili u mnie usługę przewodnicką,oczywiście tylko minimum na starówkę czyli do 3 godz-potem mieli w programie statek na Westerplatte (już bez przewodnika).
                  Na zakończenie Pani zapłaciła i w nagrodę za dobre oprowadzenie wręcza mnie ...bilet na statek na Westerplatte jako ...prezent od grupy,no bo jakiś odpoczynek się Pani należy:)
                  (a jak już "prezent" się przyjmie to przecież co szkodzi trochę poopowiadać ).
                  • agnes-05 Re: Czy prowizja to grzech? 16.02.11, 10:29
                    bluemar napisała:

                    kied
                    > y przychodzi do
                    > uzgadniania stawki słyszę: no nie mogę więcej zapłacić ale za to ma Pani dobry
                    > hotel,
                    > jest basen itp,dobre wyżywienie.

                    Znam pewną organizatorkę, która zawsze chwali "jaki to piękny i ciekawy program " ma impreza. Ma to być dla pilota dodatkowym bonusem...

                    > Niektórzy organizatorzy próbują robić z pilota dodatkowego turystę,który za ucz
                    > estnictwo w wyjeździe powinien świadczenia odpracować.

                    Tu jest właśnie ta różnica w podejściu między organizatorami polskimi a np. szwajcarskimi, czy francuskimi. Dla nich sam wyjazd i spanie w hotelu, a nie w domu już jest uciążliwością, a nie jakimś bonusem. Współpracuję z pewnym kontrahentem szwajcarskim, który mimo, iż mieszkam w Warszawie, zawsze życzy sobie, żebym miała pokój w hotelu przy jego grupie, niezależnie, jaki jest jego koszt ( na ogół śpią w Bristolu). Zanim jednak ten hotel dla mnie zarezerwują, zawsze grzecznie pytają, czy się zgadzam, czy nie będzie to dla mnie i mojej rodziny niewygodne itp..

                    > Na zakończenie Pani zapłaciła i w nagrodę za dobre oprowadzenie wręcza mnie ..
                    > .bilet na statek na Westerplatte jako ...prezent od grupy,no bo jakiś odpoczyne
                    > k się Pani należy:)
                    > (a jak już "prezent" się przyjmie to przecież co szkodzi trochę poopowiadać ).

                    I co? Popłynęłaś???

                    • bluemar Re: Czy prowizja to grzech? 16.02.11, 11:49
                      agnes-05 napisała:
                      >I co? Popłynęłaś???>

                      Chyba żartujesz :)))) ale powstrzymałam się od komentarza
                      bo już nie chciało się nawet otwierać ust.

                      agnes-05 napisała:

                      >Współpracuję z pewnym kontrahentem szwajcarskim, który mimo, iż mieszkam w Warszawie, zawsze życzy sobie, żebym miała pokój w hotelu przy jego grupie, niezależnie, jaki jest jego koszt ( na ogół śpią w Bristolu). >

                      A to nie jest nic wyjątkowego-przy grupach rosyjskich to prawie norma pod warunkiem,
                      że nie korzystają z polskiego pośrednika a zamawiają hotel i inne świadczenia sami.
                      Z Sopotu mam po pół godz drogi i do Gdyni i do Gdańska,mogłabym swobodnie
                      dojechać do nich po śniadaniu.
                      Podobnie włosi-mimo,że generalnie są uważani za skąpych.
                      Dla poważnych profesjonalnych organizatorów (czyli takich,którzy są
                      w stanie zorganizować samodzielnie) to nic dziwnego.
                      Mało- zawsze kiedy jedynie dochodzę do takiej zagranicznej grupy-
                      mam zwyczaj być ok 15 min przed czasem,zapraszają na śniadanie
                      (nie korzystam) to przynoszą kawę i nie tą "od śniadania" tylko z baru.
                      W tym wszystkim oczywiście nie o kawę chodzi tylko o to coś czego naszym
                      organizatorom (nie wszystkim) brak.
                      Z naszymi organizatorami- kiedy po zwiedzaniu płacę przewodnikowi za wykonanie zlecenia,
                      kawę stawiam "za swoje" i biorę rachunek (tylko za kawę przewodnika-
                      nie moją, dla tzw jaj)-rzadko nasz organizator decyduje się żeby te 2 euro zwrócić.:))
                      Czasem jeżdżę z rosyjskimi grupami po Europie,oni zwykle zamawiają BB
                      a wieczorami wychodzą na własną rękę,zawsze dostaję
                      od ich organizatora ekwiwalent na posiłek(oprócz uzgodnionego wynagrodzenia).
                      U nas posiłek jest "przy grupie" a jak grupa nie ma w programie to...szkoda pisania.

                      • agnes-05 Re: Czy prowizja to grzech? 16.02.11, 12:05
                        bluemar napisała:
                        > U nas posiłek jest "przy grupie" a jak grupa nie ma w programie to...szkoda pis
                        > ania.

                        Kiedyś pewna organizatorka zaproponowała mi wyjazd do Paryża bez wyżywienia. na moje pytanie o dietę odpowiedziała oburzona: " Co z pani za pilotka? Przy grupie się pani nie przeżywi?"

                        > A to nie jest nic wyjątkowego-przy grupach rosyjskich to prawie norma pod warun
                        > kiem,
                        > że nie korzystają z polskiego pośrednika a zamawiają hotel i inne świadczenia s
                        > ami.

                        Większość polskich organizatorów incomingu obciąża klienta kosztem hotelu pilota w miejscu jego zamieszkania, a potem na tym pokoju oszczędzają. Przecież zagraniczny kontrahent nie wie, skąd jest pilot, może on być z miasta, które wcale nie leży na trasie przejazdu. A czasami jest to kupa kasy, starczyłoby np. na wyższą stawkę..
    • turismus Re: Czy prowizja to grzech? 16.02.11, 14:53
      Witam wszystkich. Zamiast długiego wywodu spowodowanego Waszą dyskusją a opartego na moim własnym doświadczeniu,który chciałam napisać ograniczę sie do 4 zdań: Podpisuję się pod wszystkim co napisaliście. Widzę, że ten problem dotyczy wielu z nas i boli brak uczciwości w naszej branży a wręcz chęć wykorzystania drugiego i jego doświadczenia. Krótko mówiąc sprawdza się przysłowie "Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejśc." Ale Murzyn uczy się na błędach...
      Pozdrawiam wszystkich.
Pełna wersja