marcik.f
02.08.14, 00:08
Wykupiliśmy pobyt w hotelu X. Po dodarciu na Kretę o godzinie 22.30 pani rezydentka poinformowała nas o tym, że hotel X nie jest w stanie przyjąć gości(przyczyny nieznane). Zaproponowano hotel Y(teoretycznie o wyższym standardzie). Cóż zrobić, z małym dzieckiem w środku nocy udaliśmy sie do hotelu Y.W pokoju klimatyzacja nie dzaiła(hotel "5"*), trzeba okno otworzyć. A tam impreza, hałas. To było ok. 1-1.30 w nocy.
Rezydentka wytłumaczyła ładnie, że możemy zmienić hotel na docelowy(czyli, za który zapłaciliśmy) po dwóch dniach. Guzik, bo hotel X od dłuższego czasu się remontował. Otwarty został w momencie, gdy my byliśmy juz w Polsce.
Wisienkę na torcie zostawiłam na koniec. Itaka wiedziała, że hotel X jest w remoncie i że muszą nas zakwaterować w warunkach odbiegających od umowy. A ustawodawca wyraźnie nakłada obowiązek niezwłocznego powiadomienia klientów o ISTOTNYCH zmianach w umowie. MAm potwierdzenie z hotelu Y o czasie dokonania wstępnej i ostatecznej rezerwacji naszego pobytu.
W związku z tym, martwi mnie to, że itaka łamie nie tylko przepisy obowiązujące w tym kraju, ale również swój WŁASNY regulamin.
NA chwilę obecną, po dwóch pismach reklamacyjnych proponują rekompensatę w postaci 450 zł. Żałosna kwota, jeśli ktoś wydał ponad 7000 tys. i zrobiono go ewidentnie w ciula, za przeproszeniem. ”