bogna71
28.08.15, 09:45
Za to, że mnie olało i odwołało wyjazd Ekwador-Galapagos w terminie od 7 sierpnia:-)
Cała historia zaczęła się w marcu, zarezerwowałam wycieczkę po rozmowie z konsultantem, gdzie kilkukrotnie podkreślałam, że interesuje mnie tylko i wyłącznie ten termin, co prawda zdawałam sobie sprawę, i zostałam o tym poinformowana, że jesteśmy pierwszymi osobami zapisanymi na ten termin, i nie jest on potwierdzony, jednocześnie konsultantka twierdziła, że jeszcze jest bardzo dużo czasu i grupa powinna się uzbierać... Tutaj nie mam pretensji do biura, jednak na drugi dzień po wpłaceniu zaliczki za 3 osoby (ponad 15 tysięcy) Pani konsultantka poinformowała mnie, że kierownik produktu (cokolwiek to znaczy;) stwierdził, że są bardzo niewielkie szanse, że ten termin dojdzie do skutku.... Jako że nasz urlop miał być możliwy jedynie w takim terminie, nie mogłam wybrać ani wcześniejszej, ani późniejszej wycieczki, postanowiłam odstąpić od umowy - zawartej na odległość, przez internet. Z reguły ma się na to dwa tygodnie, u mnie minęły 3 dni od wpłacenia zaliczki, do decyzji, że jednak nie będę ryzykować i czekać do ostatniej chwili, a potem Rainbow poinformuje mnie tydzień przed wylotem, że sorry, nie uzbierała się grupa, nigdzie nie lecicie i dopiero wtedy oddadzą mi zaliczkę. Napisałam pismo do biura, że odstępuję od umowy w związku z informacją, że jest bardzo małe prawdopodobieństwo, że impreza na którą się zdecydowałam dojdzie do skutku, dołączyłam maila z tą informacją i zaczęły się przepychanki. Biuro stwierdziło, że owszem, przyjmą moją rezygnację, ale potrącą mi z zaliczki 7% kosztów całej imprezy, czyli sporo ponad 3 tysiące! Nie zgodziłam się na to, poprosiłam o przedstawienie realnych kosztów, jakie ponieśli w związku z moją rezerwacją przez trzy dni, które upłynęły od podpisania umowy, wyjaśniłam jeszcze raz powody odstąpienia od umowy, napisałam to wszystko w reklamacji, która nie została rozpatrzona na moją korzyść... Po wymianie wielu maili, w coraz to bardziej nieprzyjemnym tonie, biuro łaskawie zgodziło się na potrącenie z zaliczki po 200 zł od osoby. Czyli za głupotę się płaci, straciłam 600 zł.
No i tutaj dochodzę do sedna sprawy, ponieważ powyższa historia jest jedynie wprowadzeniem;-) Po przebojach z Rainbow Tours zaczęłam szukać jakiegoś fajnego, egzotycznego wyjazdu i trafiłam przez przypadek na oferty biura Planet Escape.... Wszystko na ich stronie wyglądało fantastycznie, ale podeszłam do nich z dużą dozą nieufności, bo nigdy o biurze nie słyszałam. Wynalazłam parę opinii, wszystkie o dziwo, pozytywne, i zaryzykowałam... Rany, inny świat! Profesjonalne podejście do klienta, wszystko co klient sobie życzy zostało uwzględnione, wyjazd uszyty na miarę, zaliczka na początku jedynie na bilety lotnicze, poparte dowodem w postaci linka, że są zarezerwowane, co prawda w ich przypadku nie jedzie się z przypadkową grupą osób i bez przewodnika, jednak wszystko jest dopięte na ostatni guzik, przeloty, transfery do hotelu, hotele, przewodnicy miejscowi, kierowcy, wycieczki, przeloty wewnętrzne - wszystko zawsze na czas i z uśmiechem, na miejscu jest się pod opieka lokalnego biura współpracującego z Planet Escape, a przed wylotem dostaje się od nich przewodnik, napisany specjalnie na naszą wyprawę z opisem każdego dnia, w stylu: "dziś o 9.00 rano w recepcji będzie czekał na Was kierowca, który zawiezie Was na lotnisko, skąd odlecicie na Borneo..:-)". Skąd to wiem? Bo tydzień temu wróciłam z wyprawy do Malezji - Kuala Lumpur, Borneo i rajskie wysepki Perhentiany:-) I od tej pory dziękuję uprzejmie innym biurom podróży, już planuję wyjazd z Planet Escape zimą do Kostaryki:-)
Tak że kochany Rainbow Tours - jestem Ci wdzięczna za to, jak wyszło z Ekwadorem i Galapagos, bo dzięki temu poznałam Planet Escape!;-)
PS: to naprawdę nie jest nachalna reklama, to głos zadowolonego klienta, jeżeli ktoś jest zainteresowany szczegółami, to zapraszam na priv;-)