Ukraina, Rumunia pociągiem

IP: *.eda.admin.ch 26.06.02, 08:39
Szukam informacji na temat podróżowania pociągiem po tych krajach (inne wątki
na forum już poczytałam). Może ktoś ma doświadczenia z tych dwóch krajów? Nie
wiem co wybrać na początek... Chciałabym nocować "po ludziach" i dużo zobaczyć.
    • Gość: acton Re: Ukraina, Rumunia pociągiem IP: *.jedwab.net.pl 26.06.02, 12:01
      Gość portalu: Ada napisał(a):

      > Szukam informacji na temat podróżowania pociągiem po tych krajach (inne wątki
      > na forum już poczytałam). Może ktoś ma doświadczenia z tych dwóch krajów? Nie
      > wiem co wybrać na początek... Chciałabym nocować "po ludziach" i dużo zobaczyć.
      >

      Doświadczyłem w tamtym roku trochę podróży kolejowych na Ukrainie. Temat jest
      dość rozległy, więc powiedz co chcesz dokładnie wiedzieć. Standard- nie
      narzekałem, bezpieczeństwo- bez problemów, cena- b. tanio. Pytaj o co chcesz.
      Jechałem na Krym płackartą (można też kupe), są też regionalne (np.
      Iwanofrankowsk- Worochta), zależy gdzie chcesz jechać. Fajne rozkłady jazdy (też
      w jęz. ang.) masz na stronce: www.uz.gov.ua
      pzdr
      • Gość: Ada Re: Ukraina, Rumunia pociągiem IP: *.eda.admin.ch 26.06.02, 12:31
        Chciałabym pojechać na Krym i trochę pojeździć po zachodniej Ukrainie, raczej
        spontanicznie, decydując na miejscu, co robić następnego dnia. Plażowanie mnie
        nie interesuje. A może coś jeszcze warto zobaczyć bardziej na wschodzie?
        Generalnie: czy są problemy z kupowaniem biletów? Czy pociągi są punktualne?
        Czy jest w miarę bezpiecznie w sypialnych? Jak najtaniej dojechać do Odessy
        (PKP proponuje 160 PLN w jedną stronę)? A może do Kijowa? Jeśli jeździłeś po
        całym kraju, to gdzie najtaniej i sensownie nocowałeś? Co byś polecił na ok.
        dwa tygodnie?
        • Gość: acton Re: Ukraina, Rumunia pociągiem IP: *.jedwab.net.pl 26.06.02, 16:09
          Gość portalu: Ada napisał(a):

          > Chciałabym pojechać na Krym i trochę pojeździć po zachodniej Ukrainie, raczej
          > spontanicznie, decydując na miejscu, co robić następnego dnia. Plażowanie mnie
          > nie interesuje. A może coś jeszcze warto zobaczyć bardziej na wschodzie?
          > Generalnie: czy są problemy z kupowaniem biletów?

          Zależy kiedy jedziesz. W sezonie pociągi na Krym i do Odessy są przepełnione.
          Pasowałoby kupić bilet dzień jak nie dwa dni wcześniej w kasie, ale bardziej się
          opłaca kupić bilet u koników przed odjazdem. We wrześniu nie miałem żadnych
          problemów z kupiniem w kasie (kasjerka zaokrągliła sobie jedynie sumkę o ok.1 zł).

          Czy pociągi są punktualne?

          To jest gdzie indziej chyba niespotykane. Pociągi są punktualne, ale Ukraińcy
          osiągają to w nieco inny sposób niż przywykliśmy. Najpierw pociąg "ostro" zasuwa,
          a przed stacją się wlecze by nie być za wcześnie:)


          > Czy jest w miarę bezpiecznie w sypialnych?

          Jak najbardziej. Jak weźmiej płackartę, to jeżdżą ci bogatsi Ukraińcy. Przedział
          masz czterosobowy i zamykasz rzecz jasna na noc na zamek. W pociągu spotkałem
          samych sympatycznych ludzi, którzy częstowali mnie oczywiście wódką, kurczakiem,
          rybkami, małżami, ciachem i bardzo ciężko było odmówić.

          Jak najtaniej dojechać do Odessy
          > (PKP proponuje 160 PLN w jedną stronę)? A może do Kijowa?

          Po pierwsze zastanów się czy rzeczywiście nadrabiać taki kawał aż do Odessy. Moim
          zdaniem stracisz za dużo czasu i możesz nie wyrobić ze znacznie ciekawszymi
          miejscami na Krymie. W żadnym wypadku nie jedź PKP. Jest to czyste złodziejstwo,
          a i tak musisz się przesiąść, bo na Ukrainie jest szerszy rozstaw osi. Ze Lwowa
          do Symferopola płackartą bilet kosztował ok. 70 zł. Polecam Ci jechać właśnie do
          Symferopola i olać Odessę, ale sama zdecyduj. Jak pojedziesz kupe zapłacisz
          jeszcze mniej. Zniżki dla studentów tylko ukraińskich.

          Jeśli jeździłeś po
          > całym kraju, to gdzie najtaniej i sensownie nocowałeś? Co byś polecił na ok.
          > dwa tygodnie?

          Najtaniej i chyba najciekawiej jest w prywatnych kwaterach. Na wszystkich
          dworcach są babuszki prononujące kwartiry. W lipcu i sierpniu ceny rzeczywiście
          wskakują do góry, zwłaszcza jeśli widać, że nie jesteś Ukrainką. Kumpel w lipcu
          dał się naciągnąć na 5$ za noc, ale potulnie się nie targował. Ja byłem we
          wrześniu i spokojnie mówiłem 2$, natomiast Ukrainką którą poznałem w drodze
          powrotnej załamała się i mówiła, że przepłaciłem. Także targuj się ostro.
          Przejechałem Krym przez całe wybrzeże. Trasa wyglądała tak: Symferopol-
          Bakczysaraj- Sewastopol- Jałta i okolice- Sudak, Nowy Świat (sprawa fenomenalna,
          nie możesz opuścić)- Teodozja- Kercz. Po drodze jeszcze tego trochę było, ale z
          większych rzeczy właśnie te. Kup sobie jakieś przewodniki (np. Bezdroża, Pascal).
          W Pascalu nie ma wschodniego Krymu. Jest kiepsko zagospodarowany turystycznie,
          ale mi się to podobało. W Kerczu np. kamieniołom, kurhany, ruiny chyba greckie
          (rzymskie?), ruiny zamku tureckiego. W Azji przedtem nie byłem, więc postanowiłem
          skoczyć promem do Ruskich. Ciekawa sprawa (koszt 2$), ale załatw sobie AB.


          To tyle. Jak chcesz, to odpowiem na następne pytanka:)
          • Gość: Ada Re: Ukraina, Rumunia pociągiem IP: *.eda.admin.ch 26.06.02, 16:43
            To już spieszę z następnymi pytankami:
            - czy na kwartirach jest w miarę czysto - nocowałam tak po Węgrzech i Litwie i
            było super
            - wrzesień super, też lubię, a jak pogoda? jeszcze upały czy do wytrzymania?
            - miałeś dolary czy przeliczałeś na hrywny?
            - proszę coś bliższego na temat promu, dokąd, czy wypuszczałeś się gdzieś
            dalej, czy bez AB nie przejadę, jakiś voucher czy coś w tym stylu? - nie
            mieszkam tam, gdzie jestem zameldowana.
            Pascala już przeczytałam, a Bezdroża zamówiłam w wysyłkowej.
            Może podasz jakiegoś maila do siebie, bo pewnie jeszcze mi się coś przypomni.
            • Gość: acton Re: Ukraina, Rumunia pociągiem IP: *.jedwab.net.pl 26.06.02, 23:57
              Gość portalu: Ada napisał(a):

              > To już spieszę z następnymi pytankami:
              > - czy na kwartirach jest w miarę czysto - nocowałam tak po Węgrzech i Litwie i
              > było super

              Różnie było. Na ogół bardzo ubogie mieszkanka, ale b. schludne. Raz zdarzyła się
              myszka:) Raczej nie licz na ciepłą wodę. Takowa należy do żadkości. Jeśli jest,
              to polega na ogrzewaniu energią słoneczną. Raz babeczka obiecała, że ma ciepłą
              wodę, a wieczorem okazało się, że specjalnie dla mnie gotowała ją w garnkach.
              Trochę głupio mi się zrobiło...


              > - wrzesień super, też lubię, a jak pogoda? jeszcze upały czy do wytrzymania?

              Trafiło mi się bardzo fajnie. Pogoda super, ok 30st.C, woda cały czas ciepła. Ok.
              3 godziny padał deszcz przez cały pobyt. Wyjeżdżając na początku października w
              Kerczu było 26st.C, ale już we Lwowie -4st. Lekki szok...

              > - miałeś dolary czy przeliczałeś na hrywny?

              Miałem $, ale można też wziąć marki. Z wymianą nie ma problemu. Wszędzie są
              kantory. Prywatnie, przypadkowi ludzie też mogą od Ciebie kupić po lepszym kursie.
              Miałem problem po zamachu na WTC, dolce spadły do 4hr/$. Nie wymieniał dużo we
              Lwowie, jest dużo lepszy kurs na Krymie.

              > - proszę coś bliższego na temat promu, dokąd, czy wypuszczałeś się gdzieś
              > dalej, czy bez AB nie przejadę, jakiś voucher czy coś w tym stylu? - nie
              > mieszkam tam, gdzie jestem zameldowana.

              :))) Tym promem to przepłynąłem się trochę dla jaj. Nie miałem żadnych papierów
              typu vouchery, AB, bo nie planowałem takiego wypadu. Był to raczej spontaniczny
              wypad:) Najpierw wywołałem wielkie zdziwienie po stronie ukraińskiej. Nie znali
              naszych literek, a potem szukali przepisów odnośnie obywateli polskich. Na
              pogaduszkach spędziłem w specjalnym pokoiku jakieś pół h. Ale w końcu póścili.
              Potem po stronie rosyjskiej, oczywiście granicy przekroczyć nie mogłem i jakąś
              godzinkę poczekałem sobie w pokoiku dla deportowanych:) Rozmawiałem sobie z
              sympatycznymi celniczkami. Ogólnie bardzo miło mnie przyjęli, ale z przykrością
              wpuścić nie mogli. Wróciłem na koszt Putina. Miło wspominam, a moja noga wstąpiła
              do Azji. Ciekawych rzeczy raczej tam nie ma.

              > Pascala już przeczytałam, a Bezdroża zamówiłam w wysyłkowej.

              I tyle wystarczy:) Fajnie się uzupełniają.

              > Może podasz jakiegoś maila do siebie, bo pewnie jeszcze mi się coś przypomni.

              Bardzo chętnie. padalis@poczta.fm
              • Gość: ewropejec Re: Ukraina, Rumunia pociągiem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.02, 11:47
                Azja to się zaczyna dopiero za Kaukazem po drugiej stronie cieśniny Kerczeńskiej
    • beciab Re: Ukraina, Rumunia pociągiem 26.06.02, 12:29
      Zarówno o ukraińskich, jak i rumuńskich możnaby trochę napisać. Zależy od trasy
      i "rangi" pociągu. Generalnie ogromny kłopot jest z pociągami np. z Suczawy na
      Ukraine. Opanowane są przez przemytników i "mafię" rosyjską. Biletów nie kupi
      się w kasie, a jedynie u tzw. konduktorów, którzy kasują kilka razy więcej.
    • Gość: rtrr Re: Ukraina, Rumunia pociągiem IP: *.kul.lublin.pl 26.06.02, 14:35
      pojedz do lublina dalej za 30 do lwowa i pozniej za ok 40 zl do odessy
    • Gość: ania Re: Ukraina, Rumunia pociągiem IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 18.07.02, 17:18
    • Gość: ADA Re: Ukraina, Rumunia pociągiem IP: *.eda.admin.ch 09.10.02, 16:01
      Pojechałam jednak na Ukrainę w sierpniu. Jeździło się wygodnie, tanio,
      bezpiecznie (w każdym wagonie otwarte są jedne drzwi wejściowe i jest dwóch
      konduktorów) i baaaaardzo powoli. Trasa: Warszawa, Kijów, Krym, Odessa, Kijów,
      Warszawa. Najwięcej kosztował przejazd na trasie Warszawa - Kijów i z powrotem.
      Reszta - kupiejne, a tym bardziej plackartne - za grosze. Na miejscu nie było
      generalnie probelmów z zakupem biletów. Nie mogliśmy wydostać się jedynie z
      Odessy do Lwowa, czy nawet do Przemyśla. Do tego pierwszego bilety miały być
      za ...półtora miesiąca. Wróciliśmy przez Kijów, wskakując na gapę do pociągu
      berlińskiego przez Warszawę na który też oficjalnie nie było biletów. Konduktor
      wziął prawie jak za bilet do kieszeni, ale za to serwował nam co chwilę kawę i
      herbatę za darmo. Podróż Odessa- Kijów trwała 28 godzin non stop z opóżnieniem
      i zmianą czasu (tym razem godzinę do tyłu....) Po samej Ukrainie - po prostu
      super. Na peronach o nasze żołądki dbali miejscowi, objadłam się melonów,
      brzoskwiń itp. za wszystkie czasy.

      Co do pieniędzy - wszędzie w wynienionych miastach i regionach były bankomaty i
      plułam sobie w brodę, ze wzięłam dolary, bo kurs był najlepszy w Kijowie. A
      potem to bardzo w plecy... Spaliśmy na kwartirach i też nie było problemu ze
      znalezieniem. Kilka dolarow od osoby.
      Polecam.
Pełna wersja