Hong Kong - kto był?

IP: *.Server 29.08.02, 11:03
Może byl ktos niedawno i podrzuci troche informacji?. Co mozna zobaczyc w 2
dni, czy mozna i gdzie zrobic fajne i tanie zakupy, gdzie wymienic walute ?
    • Gość: Lolek Re: Hong Kong - kto był? IP: *.imr.tohoku.ac.jp 29.08.02, 11:44
      Ja bylem, ale 2 lata temu. Musze sobie odswiezyc pamiec
      (szczegolnie nazwy miejsc) wiec odezwe sie pozniej.
      Ewentualnie napisz na sadziu@swirve.com
      Pozdr.
      PS. A kiedy jedziesz (tzn. o jakiej porze roku)?
      • Gość: hela Re: Hong Kong - kto był? IP: *.Server 30.08.02, 09:01
        W pazdzierniku. Bede w Pekinie, Kantonie i 2 dni w H.K. Niemozliwe, ze nikt
        wiecej tam nie byl !?!
        • Gość: krzysiek Re: Hong Kong - kto był? IP: *.in-addr.btopenworld.com 31.08.02, 18:13
          czesc bylem w hong kongu w styczniu jak masz jakies pytania wyslij na adres
          gkristofer@yahoo.co.uk
        • Gość: Jasio Re: Hong Kong - kto był? IP: *.proxy.aol.com 06.09.02, 04:29
          Ja bylem. I ci z tego?
          Pozdrawiam wszystkich milosnikow wloczegi po swiecie.
    • krotki Re: Hong Kong - kto był? 01.09.02, 23:00
      podaj adres i co ciebie interesuje - byłem, ponad tydzień indywidualnie w 2
      osoby - hotel -pokój mikro 70 usd reszta betka , nie jadaj w knajpach dla
      chińczykw - dramat , uwaga -szok- j. angielski b. rzadko znany!!!!!! jedz do
      macaou Turbocatem - super koniaki tanie tuż przy granicy z Chinami - nic nie
      kupuj z elektroniki -to mit że tanio!!!! taniej dubaj singapore a nawet kanary
      pozdrawiam
      • Gość: polished Re: Hong Kong - kto był? IP: MONSWN* / 134.113.4.* 04.09.02, 17:05
        krotki napisał:
        > podaj adres i co ciebie interesuje - byłem, ponad tydzień indywidualnie w 2
        > osoby - hotel -pokój mikro 70 usd reszta betka , nie jadaj w knajpach dla
        > chińczykw - dramat , uwaga -szok- j. angielski b. rzadko znany!!!!!! jedz do


        Bylem w 1997: jadlem w knajpie, gdzie bylo duzo tubylcow, wiec uznalem, ze
        dobra. I byla, ale faktycznie obsluga slabo znala angielski i nie moglismy
        doprosic sie miski ryzu. Lepiej wiec sprawdzic pare chinskich slowek w
        rozmowkach :) Ale poza tym to angielski jest znany i uzywany w oznaczeniach itd.

        Na google sa setki przewodnikow po HK, np.
        asia.cnn.com/TRAVEL/atevo/city/HongKong/attractions.html
        Polecam wjazd kolejka na gore Victoria's Peak i zjazd miejskim pietrowym
        autobusem, wizyte na nocnym rynku i prom na Kowloon.

    • Gość: www.TripsTop.com Re: Hong Kong - kto był? IP: *.sgh.waw.pl 02.09.02, 09:31
      Relacja z Hong Kongu: ciekawe miejsca, zakupy itp...
      www.tripstop.com/index.php3?page=art&artID=76
      Pozdrawiam,
      • krotki Re: Hong Kong - kto był? 02.09.02, 09:43
        www.werehk.com/en/idxpage.php
        wszystko
        • Gość: hela Re: Hong Kong - kto był? IP: *.Server 04.09.02, 08:10
          Dzieki wszystkim. Pzdr
          • Gość: Kretka Re: Hong Kong - kto był? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 09.09.02, 16:00
            W kwietniu byłam 5 dni w Kantonie, w HK tylko (niestety) na lotnisku.
            Jadłam w knajpach dla Chińczyków i żyję. Ba! Nawet mi bardzo smakowało. W
            hotelu najlepiej po angielsku mówił bagażowy, pracownicy recepcji nie bardzo ;-)
            W Kantonie polecam oswiedzić piękną Kwietną Pagodę, choc miejscowi mówili, ze
            Pekin i Szanghaj to jest coś, Kanton się nie umywa :-)

            Pozdrawiam
    • Gość: Marek Hongkong - Kanton IP: *.devtest.net / 212.80.166.* 01.10.02, 12:47

      Witaj!

      Bylem w HKG i CAN kilkakrotnie. Ostatnio w kwietniu.
      Obawiam się, że będę również w tym miesiącu !
      Myślę, że wybierasz się na CECF w Kantonie ( lub raczej
      Guangzhou ). Bywam na tych targach!

      Odnośnie HKG:
      Gorąco, tłoczno, drogo, mało atrakcyjnie. Uwaga na
      nieznośne nagabywanie przez imigrantów ( Indie ,
      Bangladesh, Thailand ) na Nathan Road! Trudno przejść,
      bez względu na porę dnia.

      Hotele: wspaniałe z zewnątrz. W pokojach czuć stęchlizę,
      bez względu na klasę hotelu. [ klimatyzacja +
      nieotwierane okna ]. Nie zatrzymuj się w hotelu tańszym
      od US$ 120-150 / noc.
      Uważaj na MINI-BAREK. Ceny koszmarne! Np. 1,5 L wody
      mineralnej kosztuje HK$ 65,- ( ca. USD 9,- ), podczas
      gdy w sklepie 7-ELEVEN ( na każdej ulicy) cena wynosi
      HK$ 7,- ). Tutaj najlepiej robić zakupy art.
      spożywczych. Dobre ceny, artykuły spożywcze: OK!
      Wybieraj hotel w Kowloon'ie [najlepiej w TsimShaTsui], a
      nie na wyspie ( kłopotliwy dojazd ). Zresztą wyspa HKG
      Central, to nudy.

      Przejazd stateczkiem z TsimShaTsui na wyspę to HK$ 2,0 [
      przygotuj sobie drobne, wrzucasz do puszki , lub kup
      bilet ].

      Ceny w sklepach absurdalne. Zapomnij o wszelkiej
      elektronice. Na wszechobecnych "straganach" ceny
      zawyżone o min. 50-60%. Targuj się!

      Chińskie restauracje: Omijam z daleka! Jeżeli chcesz
      wiedzieć dlaczego, to podejdź do dowolnej od zaplecza.
      Żywność: kupuję wyłącznie europejską, ostatecznie USA.
      W hotelach jest szwedzki stół: ja wybieram jedynie:
      grzanki, dżem (USA) masełko ( NZ )[ indywidulane mini-
      opakowania ] oraz kawę z ekspresu ( sam sobie parzę ).

      Przejad na lotnisko: Taxi: ok. HK$ 300 ; Airport
      Express: HK$ 100,- , Autobus HK$ 40,-

      Lecąc z HKG do CAN zwróć uwagę na to, jakim samolotem
      masz lecieć ( wybieraj A320 lub B757 ). China Southern
      Airlines, która lata na tej trasie, czasem wysyła takie
      kolosy jak B777, a przecież lot trwa jedynie 35 minut.

      Uff! Myślę, że mogę skończyć!

      Życzę miłego pobytu w HKG i CAN.

      Pozdrawiam/ Marek



      • Gość: Kretka Re: Hongkong - Kanton IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 02.10.02, 11:02
        Gość portalu: Marek napisał(a):

        >>
        > Chińskie restauracje: Omijam z daleka! Jeżeli chcesz
        > wiedzieć dlaczego, to podejdź do dowolnej od zaplecza.
        > Żywność: kupuję wyłącznie europejską, ostatecznie USA.
        > W hotelach jest szwedzki stół: ja wybieram jedynie:
        > grzanki, dżem (USA) masełko ( NZ )[ indywidulane mini-
        > opakowania ] oraz kawę z ekspresu ( sam sobie parzę ).

        Z kolei ja jestem wyznawczynią zasady, że za granicą jem to, co tubylcy.
        Oczywiście unikałam kostek lodu, zęby myłam w mineralce i nie kupowałam owoców
        na ulicy. Natomiast chińska kuchnia jest wspaniała ( a najlepsza jej kantońska
        odmiana)i szkoda jej nie popróbować. Koniecznie spróbuj dim sum. Jadłam,
        przeżyłam, nic mi nie jest .
        Mało która restauracja (nie tylko w Chinach) wygląda apetycznie od zaplecza ;)

        Pozdrawiam,
        Kretka
        • Gość: Marek Re: Hongkong - Kanton IP: 210.255.65.* 02.10.02, 22:23
          Witaj Kreteczko!
          Myślę, że w stwierdzeniu "za granicą jem to, co tubylcy"
          jest sporo racji!
          Mnie niestety nie stać na taki luksus.
          Moje pobyty w Azji, to zwykle ok. 20 dni. W tym czasie
          mam do "zrobienia" 3 lub 4 kraje + kilka miejsc w
          Chinach. Średnio, co 2 / 3 dni mam przelot.
          Jakiekolwiek utrudnienie, pochodzące z kierunku "po-
          kolacyjnych" atrakcji, może zburzyć mój program.
          Już to przerobiłem 2 lata temu w Sajgonie. Horror!!!
          Kiedyś, wyznawałem Twoją zasadę. Teraz prowadzę bardzo
          dokładną selekcję tego, co jem. :-)))
          Generalnie bardzo lubię kuchnię chińską, ale w moim
          własnym wydaniu. W Azji widziałem zbyt wiele, żeby
          "uwierzyć" to, co podano na stół. Bez wględu na to, czy
          cena wynosi $1, czy też $100,-!
          Pozdrawiam / Marek






          • chopin_m Re: Hongkong - Kanton 03.10.02, 16:09
            Marek,
            trudno mi sie z Toba zgodzic w stosunku do HKG-u. Wszystko swieze (jak chyba
            nigdzie na swiecie), nawet woda z kranu nadaje sie do picia (tylko po co ?)
            bardziej niz w Warszawie. Bywam w HKG-u regularnie (od 13-tu lat, 2-4 razy w
            roku, po 2-3 tygodni/pobyt), anigdy nie mialem "pokolacyjnych" przygod. W
            samych Chinach (poza Shanghaiem czy Pekinem) uwazam bardziej.

            Rowniez co do Twojej oceny, ze HKG jest malo atrakcyjny, mam zupelnie przeciwne
            zdanie. Duzo latam po swiecie (ze wzgledu na zawod), ale wlasnie HKG fascynuje
            mnie wciaz nieodmiennie, jak przed 13-tu laty.

            Z Twojego postu rozumiem, ze zatrzymujesz sie na Tsim Sha Tsui. Moge polecic Ci
            tam kilka naprawde dobrych hoteli, gdzie (gwarantuje) nie poczujesz sladu
            stechlizny: Shangri La, New World, Grand Stanford (moj ulubiony) no i
            oczywiscie Peninsula (dla mnie jest tam zbyt sztywna atmosfera). Ceny z
            widokiem na zatoke (executiv floor) ok. 2.200 - 2.500 HK$ (plus, plus).

            Przepraszam, musze konczyc - obiecalem dzieciom spacer.
            Dopisze pewnie cos pozniej.
            Pozdrowienia
    • Gość: chopin_m Re: Hong Kong - kto był? IP: *.dialo.tiscali.de 03.10.02, 21:42
      Czesc Hela,

      zamiast polemizowac z Markiem (kazdy z nas ma racje ze swojego punktu
      widzenia), sprobuje Ci napisac co mozna (wedlug mnie), zobaczyc w hongkongu
      majac niewiele czasu.
      Zacznij od speceru po bulwarze w Tsim Sha Tsui - zapierajaca dech "skyline"
      Hongkongu (Victoria).New York to przy tym "betka".
      Stamtad promem (Star Ferry) przepraw sie na Hongkong-Island. Podczas przeprawy
      (ok.10 min., 2,20HK$) masz najlepsze motywy fotograficzne.
      Pochodz troche po Central (w niedziele spotyka sie tam kilkadziesiat tysiecy
      Filipinek, ktore pracuja w HKG-u jako pomoce domowe).
      Wjedz najdluzszymi schodami ruchomymi do podnoza Peak-u. Po lewej bedziesz
      miala niezliczone mozliwosci zagladania do okien chinskich knajpek, sklepikow i
      mieszkan.
      Droge powrotna odbadz na piechote - przechodzisz prawie przez cale "Soho" z
      knajpami i kuchniami calego swiata.
      Kiedy wrocisz na central, skieruj sie na lewo w gore - idz do kolejki na Peak.
      Sam Peak nie jest moze najciekawszy, ale godzinny spacer wokol szczytu,
      roztacza piekny widok na cala wyspe (jezeli jest jako taka widocznosc).
      Z Central warto tez pojechac (np. autobusem -chyba 13) na Stanley i Repulse
      Bay. (ciekawy markiet, mnostwo knajp, piekna plaza, dom z "dziura" dla smoka)
      Z powrotem na Tsim Sha Tsui nie przegapisz Nathan Road (najlepiej wieczorem ze
      wzgledu na neony).
      Przy deszczu lub nieznosnym, wilgotnym upale mozna tez czesc czasu spedzic w
      Ocean Centre (niezliczone ilosci markowych sklepow, salonow itp.).
      Poznym wieczorem Night Market. Staraj sie tam nic nie kupowac. Jak pisal Marek -
      za drogo i wszystko to podrobki, ale atmosfera...
      Zajzyj w boczne uliczki (kulisy, zapachy ...)
      Nie musisz sie bac o zadnej porze doby - HKG to jedno z najbardziej
      bezpiecznych miejsc na ziemi.
      Nie zgadzam sie z Markiem, ze jedzenie lokalnych przysmakow grozi s...czka, ale
      przelkniecie niektorych "specjalow" wymaga wiele hartu ducha. Np. "100-tu
      letnie jajka" maja tylko 3 miesiace, ale przechowywane sa w moczu, albo
      przysmak z pieczonych kurzych lapek ...

      Znam wiele miejsc w Azji (Chiny, Tajwan, Singapur, Tajlandie, Pakistan,
      Bangladesh, Indonezje i jeszcze kilka), ale wolny czas w moich podrozach staram
      sie spedzac w Hongkongu - fascynacja nie mija.

      Gdybys miala jakies pytania - chetnie sluze (w miare moich mozliwosci).

      Pozdrowienia
Pełna wersja