Dziecko w samochodzie - od kiedy brać w podróż?

16.09.02, 16:36
Hej kochani,
Czy możecie mi poradzić, od jakiego wieku można spokojnie zabierać dziecko na
dłuższe podróże samochodowe? Chodzi mi o wielodniowe wyjazdy np. po Europie.
Czy ktoś z Was ma takie doświadczenie i jaki wiek można uznać za minimalny w
granicach rozsądku. Chodzi oczywiście o to, aby dziecko interesowało się
widokami za oknem, a nie jęczało, że chce wyjść, bo mu się nudzi.
Z góry dziękuję za podpowiedzi.
Zdrówka :o)
    • gregjpl Re: Dziecko w samochodzie - od kiedy brać w podró 17.09.02, 10:41
      Niestety - tu wszystko zależy od dzieciaka.
      Moja córka jeździ z nami już od 3 lat, czyli od 4-go roku życia i to uwielbia.
      W lecie 2-3 tygodniowe podróże po Europie, w zimie na narty w Alpy.
      Z kolei córka znajomych (ten sam wiek) - nie znosi podróży samochodowych.

      Musisz po prostu sprawdzić....

      pozdr,
      GJ
      • tomaszek00 Re: Dziecko w samochodzie - do gregjpl 17.09.02, 17:44
        Hej,
        Junior wytrzymuje co prawda podróż na trasie Wwa - Szczyrk lub Wwa - Krynica
        Morska (a jest to było nie było kilka godzin). Najczęściej po prostu zasypia na
        ok. 1 - 2 godziny i jakoś ten czas przeleci.

        Mi chodziło raczej o nieco dłuższe przejazdy, a zwłaszcza wielodniowe jeżdżenie
        po jakiejś trasie i codzienne zwiedzania, rytuał noclegu w innym miejscu,
        posiłki itp.

        Czy myślisz, że dziecko 6 - 7 lat może wytrzymać tak kilka dni?

        Zdrówka ;o)))
        • gregjpl Jak lubi to wszystko wytrzyma :-) 18.09.02, 10:10
          tomaszek00 napisał:

          > Mi chodziło raczej o nieco dłuższe przejazdy, a zwłaszcza wielodniowe
          > jeżdżenie po jakiejś trasie i codzienne zwiedzania, rytuał noclegu w innym
          > miejscu, posiłki itp.
          >
          > Czy myślisz, że dziecko 6 - 7 lat może wytrzymać tak kilka dni?

          Jeżeli lubi, to wytrzyma. Nasze podróże to przeważnie camping, max. po kilkaset
          (200-300) km dziennie, czasem kilkudniowe postoje w jednym miejscu (wtedy różne
          wycieczki rowerowe lub piesze). Jak pogoda brzydka to stajemy na jedną, dwie
          noce w hotelu lub pensjonacie.
          Inna sprawa, że mamy duży i wygodny samochód, więc spędzenie w nim nawet całego
          dnia nie jest problemem.
          Córka jest przyzwyczajona. Czasem, jak mijamy jakiś kościół, zamek itp. to sama
          się pyta - A tu nie stajemy i nie zwiedzamy? :-))
          Pojedź kiedyś na taką trasę, najlepiej najpierw po Polsce, żeby Ci nie było żal
          przerwać jak będzie tragedia. Wymyśl sobie plan awaryjny, żebyś np. mógł gdzieś
          stanąć na dłuzej jak dzieciak się będzie męczył i marudził.

          Polecam. Do odważnych świat należy...

          pozdrawiam,
          Grzegorz
          • tomaszek00 Re: Jak lubi to wszystko wytrzyma :-) 18.09.02, 13:09
            Hej Grzegorz ;o)
            dzięki za poradę, rzeczywiście, taka próba na terenie Polski to nie jest zły
            pomysł, np. w kilka dni objechać Polskę dookoła, czyli trasa Warszawa -
            Terespol - Przemyśl - Ustrzyki Grn. - Zakopane - Zgorzeclec - Świnoujście -
            Hel - Sejny - Białowieża - Warszawa. ;o)) Ha, to Ci dopiero wyprawa...
            no nic, trzeba będzie kiedyś spróbować.
            Zdrówka ;o))))))))
    • Gość: mamusia Re: Dziecko w samochodzie - od kiedy brać w podró IP: *.proxy.aol.com 17.09.02, 14:09
      jak sie urodzila to mi sie nie bardzo chcialo wybierac gdzies dalej, ale czesto
      jezdzilismy na weekendy w plener (ok 1,5h wjedna strone). jak miala rok,
      bylismy na urlopie w alpach - od nas to bylo 5h w jedna strone. jak miala 2
      lata bylismy nad baltykiem i w drodze powrotnej jechalismy bez noclegu - 14h.
      na 1 lizaku, 1 pudelku smarties i dluzszej przerwie obiadowej. teraz ma 3 lata
      i wlasnie szarpnelismy w 20h z pld. chorwacji - raz sie zezloscila (2min), ze
      sie jej nie wolno odpiac z pasow bezp. albo mam aniola (ale raczej nie, sadzac
      po przebiegu codziennosci) albo przez przypadek wyszedl nam sensowny trening.
      • tomaszek00 Re: Dziecko w samochodzie - do mamusi 17.09.02, 17:47
        Hej,
        ale myślisz, że wytrzymałaby trasę np. do Lizbony i z powrotem przez Hiszpanię
        ze zwiedzaniem, wszystkiego razem 12 dni jazdy dzień w dzień po kilka,
        kilkanaście godzin?
        Co zrobić, żeby taka podróż (dla nas dorosych niezwykle ciekawa) była ciekawa
        dla kilkuletniego dziecka?

        Zdrówka ;o)))
        • Gość: bah Re: Dziecko w samochodzie - do Tomaszka... IP: 2.4.STABLE* / 172.20.6.* 17.09.02, 20:45
          > Witaj Tomaszku na Twoich śmieciach !

          Ze zwiedzaniem i drogami krajobrazowymi to licz min 20 dni - bo dziecko
          świetnie przeżyje, ale zostanie sierotą, gdy mu rodzic-kierowca padnie...

          Pzdr. :)))
          bah
          • tomaszek00 Re: Dziecko w samochodzie - do bah-a 18.09.02, 08:36
            Hej bah ;o)
            to był tylko taki przykład "teoretyczny".
            I tak urlopu dłuższego niż 2 tygodnie nie uda mi się wykroić na raz ;o((
            20 dni - marzenie...

            Rodzic kierowca pewnie by sobie poradził, pod warunkiem, że druga połowa
            poświęciłaby się i zajmowała Juniorem (i wytrzymałaby).

            Zdrówka ;o))))
            • Gość: bah Re: Dziecko w samochodzie - do Tomaszka... IP: 195.117.159.* 18.09.02, 09:36
              Cześć :)))

              Ależ _każdy_ kierowca padłby - to przecież min 10 000 km, ze zwiedzaniem. W 12
              dni ? Doba ma tylko 24 h, a kierowca trochę musi pospać... Zresztą, co widać
              np. w Alpach w nocy ?

              Pzdr. :)))
              bah
              • tomaszek00 Re: Dziecko w samochodzie - do bah-a... 18.09.02, 13:12
                Hej ;o)))
              • tomaszek00 Re: Dziecko w samochodzie - do bah-a... 18.09.02, 13:12
                Hej ;o)))
              • tomaszek00 Re: Dziecko w samochodzie - do bah-a... 18.09.02, 13:17
                Hej ;o)))
                masz oczywiście rację w 100%
                Dzienne przeloty po 1000km nawet na autostradzie mogą zmęczyć, chyba, że masz
                zmiennika na drugim fotelu ;o)
                W Alpach w nocy jeszcze nie byłem, ale mogę sobie wyobrazić - światło gwiazd,
                księżyca, jeśli akurat jest pełnia, światła innych wariatów tłukących się nocą,
                czerń nieba, jeszcze większą czerń gór, może światełka chatek góskich, no i od
                czasu do czasu czerwone światełko policjana, który zatrzymuje jadących nocą i
                sprawdza, czy czasem nie są narąbani ;o))))
                Zdrówka ;o)
Pełna wersja