Gość: czosnek
IP: 62.29.160.*
06.01.06, 09:04
Spędziliśmy ze znajomymi sylwestra pod Chopokiem. Było świetnie. Kelnerzy w
knajpach dostarczali nam takich rozrywek, że boki zrywać.
Dla słowackiego kelnerstwa nabijanie zamówień na 5 osobnych rachunków (gdy
każdy chce płacić za siebie) to istny koszmar i zamota. Gdy zamówisz w 4
gwiazdkowym hotelu pół litra, to dostaniesz litrową butelkę napełnioną do
połowy. Gdy zamówisz ze znajomymi 4 pizze, to dostaniesz wszystkie na raz,
tyle że 3 zimne i tylko jedna ciepła. Gdy zamówisz pizzę z dodatkiem papryki
i oliwek, dostaniesz suche ciasto i sypniętą paprykę i oliwki.
I td. i tp. Odwiedziliśmy w ciągu tygodnia z 10 restauracji w okolicy. W
każdej, dosłownie w każdej kelnerstwo wykazywało się kompletnym brakiem
profesjonalizmu i pokazem ciemnoty.
Czy Wy macie podobne doświadczenia???