Gość: Martinez
IP: 194.63.132.*
28.01.06, 12:31
Motto:
"Jak chcesz zobaczyć hienę zadzwoń po rezydenta Rainbow Tours"
Uwaga na wstępie,wszystkie wątki krytyczne w tym poście odnoszą się do
zachowań rezydentów NIE biura Rainbow Tours.No to po kolei:
Dzień 1 wylot i przelot.
Na lotnisku tłum-samolot zajęty do ostatniego miejsca,leci ponad 200
osób,sami Polacy z 5 różnych biur,atmosfera świetna wszyscy
podekscytowani.Tylko kilka osób było tam wcześniej,więc sami rozumiecie-
lecimy do Kenii krainy tajemniczej.
W samolocie raczej ciasnawo ale to normalka,czarter to czarter,brak luksusów
ale cena przystępna więc nie ma powodów do narzekania.2 gorące posiłki w
czasie lotu (typowe jedzenie "samolotowe")da się zjeść ale bez rewelacji.
Personel pokładowy b.miły (Fisher Air),jedyny drobny problem do ubikacje-
ciągłe kolejki i po kilku godzinach trochę brudnawo.
Po ok 4h lotu międzylądowanie w Hurghadzie-szansa na odrobinę świeżego
powietrza-brak możliwości zapalenia papierosa.Palacze muszą się pogodzić z 10-
12 godzinną abstynencją.
Po 45 min.zamykamy drzwi i w drogę do Mombasy,na lotnisku Moi jesteśmy po
5h.Można szybciej ale my mieliśmy przeciwny wiatr podczas lotu.
Dzień 2 Lotnisko,transfer i hotele.
Ok.wylądowaliśmy szczęśliwie,jest 1.30 nad ranem czasu lokalnego(+2 h do
naszego)Po opuszczeniu samolotu truptamy po bagaże-nic nie
zginęło,potem "formalności celne".Formalności te polegają na tym że na naszej
drodze staje starszawy murzyn(będę używał kolokwialnego "murzyna" w całym
poście bo szybciej i wygodniej,ew.zarzuty że powinienem użyć określeń
czarnoskóry obywatel Kenii lub np.Afrykanin wysokopigmentowo wybarwiony mam
gdzieś nie jestem rasistą tylko leniem.)Wracając do tematu "formalności
celnych" jeśli macie np.dużo wódki,sprzętu fotograficznego lub innych
przedmiotów w ilości ponadnormalnej naszykujcie sobie 5-10 dolarów w
paszporcie.Unikniecie żmudnych wyjaśnień i konieczności odpowiedzi na pytania
w stylu: "a po co panu 3 aparaty i kamera?,czy wwozi je pan w celach
handlowych?"itp.Celnik był wyraźnie znudzony,ale jak dopadł jakiegoś
nieszczęśnika to wypisywanie papierków trwało 30 min.Nie warto marnować czasu.
Po odprawie celnej przychodzi czas na wizową.Na odprawie tej obowiązuje
zasada ogólnokenijska czyli pole-pole(w tłumaczeniu na polski spoko-spoko
mamy czas)Panowie i panie z okienek wizowych nie spieszą się więc liczcie się
z 30-40 min. kolejkami.Do wypełnienia 2 formularze biały i
niebieski.Podstawowe dane,nr.paszportu,czas pobytu,nazwa hotelu itd.Nie
musicie się wysilać,i tak nikt tego nie czyta-patrzą tylko czy rubryczki
wypełnione a dane i tak wklepują z paszportu.Żółty formularz zabierzcie ze
sobą(nie musicie wypełniać,jest potrzebny przy wylocie)Pamiętajcie żeby mieć
dolary na zapłacenie za wizę(30 USD)+20 USD opłat lotniskowych,czyli 50 USD
na łebka,najlepiej zgodne,ale jak nie macie to wydadzą resztę,(niechętnie ale
wydadzą).Wbijają wielką oficjalną pieczęć do paszportu i już jesteście w
Kenii.Wiza ważna 3 miesiące,paszport musi być ważny conajmniej 6 m-cy.W
wypadku przylotu z Europy żadne szczepienia nie są wymagane.My mieliśmy tylko
na żółtą febrę.Nie braliśmy żadnych leków antymalarycznych,ale o tym później.
Po opuszczeniu lotniska wsiedliśmy do podstawionych autokarów i w drogę do
hoteli.Rainbow ma w swojej ofercie 3 hotele,my byliśmy na północnym wybrzeżu
w hotelu Travellers Beach ***+ (opcja HB),3 kilometry od naszego hotelu jest
hotel Giriama *** a na południu (po drugiej stronie Mombasy,trzeba się
przeprawiać promem odległość od naszego hotelu ok 20 km) jest hotel Tiwi
Beach ****.Kilka słów o hotelach.
1.Travellers B.
Hotel jest naprawdę świetny,jeśli jedziesz do Kenii na safari to ten hotel
jest idealny na odpoczynek przed i po safari.Jedzenie wyśmienite i
urozmaicone,średniej wielkości basen ze słodką wodą,zaczyna się przy recepcji
a kończy w ogrodzie(głębokość min.60 cm max. 3.6 m) miła obsługa w recepcji i
w barze nad basenem.Jedna uwaga,w tym hotelu mają tendencję do pakowania
nowoprzybyłych do pokoi które nazwaliśmy "maszynownią" Są to pokoje nr.240-
252 i 340-352.Dlaczego maszynownia? Już wyjaśniam pokoje wychodzą na część
gospodarczą hotelu i macie widok i nasłuch na 4 ogromne klimatyzatory i
wyciąg powietrza z kuchni.Ciągłe bzzzzzzzzz z klimatyzatorów i smrodek z
kuchni są niemożliwe do wytrzymania na dłuższą metę.Ze względu na dużą
rotację w hotelach macie sporą szansę wylądować w "maszynowni".Co robić?Zaraz
po wejściu do pokoju sprawdzić widok za oknem-jeśli
to "maszynownia",natychmiastowy telefon na recepcję,kilka słów niezadowolenia
i macie obietnicę zmiany pokoju nazajutrz.Recepcja wie że te pokoje to
lipa,więc zmieniają je bez problemu.
Jeśli chcecie naprawdę fajny pokój z widokiem na ocean lub piękny ogród z
basenem(albo z widokiem na to i na to) wystarczy dyskretnie przekazać 10 USD
lub 500 szylingów kierownikowi zmiany.Zmianę pokoju załatwiajcie na drugi
dzień rano zaraz po śniadaniu(ok.9-9.30 rano)Recepcja wie wtedy jakie pokoje
się zwalniają i jak dacie bonusa dostaniecie najlepszy dostępny pokój.Bez
bonusa też wam zmienią,ale na dobry,a nie na rewelacyjny pokój.My
skorzystaliśmy z wersji "z bonusem" i na drugi dzień byliśmy już w
rewelacyjnym,czystym i wielkim pokoju.Widok na basen i ocean.Klimatyzator na
ścianie,sterowany indywidualnie.W hotelu sporadycznie zdarzają się 1-2 min
zaniki zasilania powodujące wyłączenie się klimy.Klima sterowana z pilota
więc wystarczy kliknąć na pilocie przycisk ON i wszystko wraca do normy.Żaden
hotelnie ma prywatnej plaży.Hotele są zlokalizowane tuż nad plażą,ale nie ma
na niej leżaków czy innych udogodnień.Na plaży sporo straganów z
pamiątkami,owocami i różnej maści naganiaczy.Są bardzo mili i tylko lekko
natarczywi więc nie ma stresu.Stanowcze nie,dziękuję albo ignorowanie
przynosi zamierzony efekt świętego spokoju.W naszym hotelu spora ilość
leżaków była wystawiona tuż przy wejściu na plażę,ale na terenie hotelu gdzie
obcy nie mają wstępu,wystarczyło zejść po schodkach,przejść kilkanaście
metrów i już się człowiek pluskał w oceanie.Plaża dość czysta,fajny biały i
drobny piaseczek.Trochę wodorostów przy brzegu ale ogólnie super.W Kenii
przypływy i odpływy są b.silne.W niektórych porach dnia oceanu praktycznie
nie ma.Żeby popływać trzeba iść ok 1-1.5 km. zanim trafisz na trochę głębszą
wodę.Najlepszym rozwiązaniem w czasie odpływu jest "zaokrętować się" na jeden
z dzisiątków stateczków,dłubanek,katamaranów lub łodzi do których zaprowadzi
cię z plaży uczynny tubylec.Stawka ok 600-800 szyl. za osobę.(w cenę wliczony
bilet uprawniający do korzystania z terenów podwodnych parków i raf
koralowych o wartości 5 USD.)Jest to najlepsze rozwiązanie,można
popływać,ponurkować z maską i rurką i odpocząć.Zanim wsiądziecie na łódkę
ustalcie z "kapitanem" że chcecie płynąć w kilka różnych miejsc,macie wtedy
gwarancję kikugodzinnej podróży łódką i naprawdę świetną zabawę.Z plaży i
spacerów po niej można kożystać bez ograniczeń.Są dwa wyjątki wieczór gdy już
się ściemni-spacerujecie na własne ryzyko jest to plaża publiczna ze
wszystkimi tego konsekwencjami,(ja nie słyszałem żeby komuś coś się stało)
ale uprzedzam.Drugim wyjątkiem jest niedziela-plaża pęka w szwach od tubylców
i biały naprawdę czuje się nieswojo.Kenia nie jest krajem turystycznym jak
np.Egipt czy Tunezja,nastawienie murzynów czy hindusów do białych jest bardzo
różne,raczej jednak obojętne lub lekko wrogie.Jest to kraj podziałów rasowych
i animozji więc nie liczcie na to że będziecie wszędzie mile widziani i
spotkacie się z uśmiechem i przyjacielskim nastawieniem.
2.Giriama
Hotel nieco gorszy od Travellersa,mniejsze i gorzej wyposarzone pokoje,ale
dla osób z mniejszymi zasobami finansowymi wystarczający.Jeszcze kilka lat
temu głównym lokatorem tego hotelu było wojsko-do dziś najwięcej prostytutek
kręci się właśnie koło Giriamy.Nie przeszkadzają a i oko ucie