USA-rady praktyczne

IP: *.acn.pl / 10.67.0.* 04.01.03, 01:19
Hejka,
Lecę w poniedziałek na kurs do Stanów. W tym momencie prawie każdy znajomy
mówi "ale Ci dobrze! Nowy Jork zobaczysz?". No więc zobaczę: chmury, lotnisko
niemieckie, lotnisko w Waszyngtonie, lotnisko w Raleigh, hotel, kampus, salę
wykładową. Kicha totalna, prowincja.
Nigdy nie byłam w USA i trapi mnie wiele pytań! Już wiem, że komórkę mogę
równie dobrze zostawić w domu, bo nie będzie działać. Do laptopa kazali wziąć
zasilacz i kable, ponoć dają adaptery do 110V (?!).
A takie karty kredytowe np. - mam Visa Citibanku, dwie Visa Electron,
Mastercard i Maestro - czy wszystko toto tam jest chodliwe? Czy prawdą jest,
że nawet drobne sumy można płacić kartą?
W hotelu są przyłącza do Internetu. Zapytałam ich faksem (nie mieli e-maila
na swojej stronie!), ile to kosztuje (zadałam też kilka innych pytań),
Hilton, niech go szlag, a na faks nie raczyli odpowiedzieć, czyli chamstwo
gorsze niż w Polsce. Podobno jednakowoż w USA impulsy telefoniczne i
połączenia z internetem tańsze są niż u nas - prawda-li to?
Jak byście widzieli pranie (bluzek, spodni) w takim hotelu - ile potrafią
chcieć za upranie rzeczy? Czy już lepiej targać ze sobą proszek do prania
(żelazko mam mieć w pokoju, i deskę do prasowania).
Inne przydatne rady? Z góry dzięki!
    • Gość: jot-23 Re: USA-rady praktyczne IP: *.dyn.optonline.net 04.01.03, 02:36
      Gość portalu: agulha napisał(a):

      >> Nigdy nie byłam w USA i trapi mnie wiele pytań! Już wiem, że komórkę mogę
      > równie dobrze zostawić w domu, bo nie będzie działać. Do laptopa kazali
      wziąć
      > zasilacz i kable, ponoć dają adaptery do 110V (?!).
      > A takie karty kredytowe np. - mam Visa Citibanku, dwie Visa Electron,
      > Mastercard i Maestro - czy wszystko toto tam jest chodliwe? Czy prawdą jest,
      > że nawet drobne sumy można płacić kartą?
      > W hotelu są przyłącza do Internetu. Zapytałam ich faksem (nie mieli e-maila
      > na swojej stronie!), ile to kosztuje (zadałam też kilka innych pytań),
      > Hilton, niech go szlag, a na faks nie raczyli odpowiedzieć, czyli chamstwo
      > gorsze niż w Polsce. Podobno jednakowoż w USA impulsy telefoniczne i
      > połączenia z internetem tańsze są niż u nas - prawda-li to?
      > Jak byście widzieli pranie (bluzek, spodni) w takim hotelu - ile potrafią
      > chcieć za upranie rzeczy? Czy już lepiej targać ze sobą proszek do prania
      > (żelazko mam mieć w pokoju, i deskę do prasowania).
      > Inne przydatne rady? Z góry dzięki!

      co do emailu hiltona :

      www.hilton.com/en/hi/feedback/index.jhtml
      co do laptopa, popatrz na zalislacz - prawie wszystkie nowsze laptopy maja
      uniwersalene zasilacze, powinno pisac cos w stylu range: 110-240 v...jezeli
      taki masz, to tylko przelacznik do wtyczki jest ci potrzebny..

      karty: mysle ze beda dzialac bez problemow , moze oprocz electron.


      co do podlaczenia do internetu: moga miec w hotelu broadband, czyli jakies
      szybkie stale lacze...wtedy mysle ze bedzie to kosztowac od godziny
      uzytkowania, pewnie pare dolarow na godzine, zapytaj sie w e-mailu...

      jesli telefonem, lokalne telefony sa za darmo...ewentualnie pare centow za
      minute..nie wiem jak jest w raleigh...spytaj sie czy hotel pobiera surcharge
      od lokalnych rozmow...


      ile masz zamiar tam byc? pralnie hotelowe sa zazwyczaj bardzo drogie...pewnie
      w granicach $5-10 za sztuke spodni czy bluzki.

      lepszym wyjsciem bedzie pojscie do pralni samoobslugowej, nie wiem w ktorym
      hotelu sie zatrzymujesz, ale jesli w tym w raleigh (3415 Wake Forest Road) to
      pralnie masz pol km dalej (4015 Wake Forest Rd) .... zreszta znajdz sobie
      sama, uzywaj http:\\yp.yahoo.com

      co do rad: to nie przejmuj sie ze prowincja...to nic nie szkodzi.

      • Gość: agulha Re: USA-rady praktyczne IP: *.acn.pl / 10.67.0.* 04.01.03, 10:18
        > co do emailu hiltona :
        >
        > <a
        href="http://www.hilton.com/en/hi/feedback/index.jhtml"target="_blank">www.h
        > ilton.com/en/hi/feedback/index.jhtml</a>
        Pięknie dziękuję! Łaziłam po tej ich stronie domowej, ale pewnie mi na oczy
        padło, że nie znalazłam Contact Us - teraz widzę, że jest, w prawym górnym
        rogu...

        > co do laptopa, popatrz na zalislacz - prawie wszystkie nowsze laptopy maja
        > uniwersalene zasilacze, powinno pisac cos w stylu range: 110-240 v...
        Heh, rzeczywiście dokładnie tak ma napisane :-))! Ja jestem ciemna_masa, jeśli
        idzie o technikę...

        > karty: mysle ze beda dzialac bez problemow , moze oprocz electron.
        Zadzwonię jeszcze w tej sprawie do banku, jak znam życie, zacukają się :-)),
        znaczy będą szukać odpowiedzi przez 15 minut.
        >
        >
        > co do podlaczenia do internetu: moga miec w hotelu broadband, czyli jakies
        > szybkie stale lacze...wtedy mysle ze bedzie to kosztowac od godziny
        > uzytkowania, pewnie pare dolarow na godzine, zapytaj sie w e-mailu...
        Już to uczyniłam. Przy okazji obsztorcowałam ich za to, że nie byli łaskawi na
        mój faks odpowiedzieć. [nie mogąc znaleźć adresu e-mail, napisałam faks, i pies
        z kulawą nogą nie pofatygował się odpowiedzieć; u nas w Polsce hotele jednak
        odpowiadają).

        > jesli telefonem, lokalne telefony sa za darmo...
        o, ciekawostka, im to dobrze!

        > ile masz zamiar tam byc? pralnie hotelowe sa zazwyczaj bardzo drogie...pewnie
        > w granicach $5-10 za sztuke spodni czy bluzki.
        WYjeżdżam z domu 6., wracam 19., w samym hotelu jestem bodajże 6-18. Mam
        tendencję do zabierania absurdalnie dużej ilości bagażu, a wysyłają nas klasą
        ekonomiczną, czyli 20 kg!

        >
        > lepszym wyjsciem bedzie pojscie do pralni samoobslugowej, nie wiem w ktorym
        > hotelu sie zatrzymujesz, ale jesli w tym w raleigh (3415 Wake Forest Road)
        FOrmalnie to on jest w Morrisville, zowie się Raleigh Durham Airport. Ze strony
        internetowej zrozumiałam, że tam się idzie pieszo, znaczywychodzi się wprost z
        lotniska do niego, ale może mi się coś pomiśkowało. Koleżanka z firmy, z którą
        jadę, buntowniczo stwierdziła, że choćby chodziło o obejście terminala dookoła,
        to ona odmawia ciągnięcia walizy i bierze taxi.

        to
        > pralnie masz pol km dalej (4015 Wake Forest Rd) .... zreszta znajdz sobie
        > sama, uzywaj http:\\yp.yahoo.com
        Popróbuję, chociaż zwykle aż takiej biegłości w używaniu wyszukiwarek nie
        osiągam. Self-service laundry? tak się toto nazywa?

        >
        > co do rad: to nie przejmuj sie ze prowincja...to nic nie szkodzi.
        Tym, że prowincja, przejmuję się tylko o tyle, że nie będę miała szansy
        zobaczyć czegoś, o czym słyszałam, np. gdybym jechała do N. Jorku, to
        planowałabym przejście się Piątą Aleją czy tp. Chociaż doświadczenie uczy,że
        nawet jak się jest w środku ładnego, dużego miasta (ostatnio Madryt) na
        służbowym wyjeździe, to zwykle nie ma czasu nawet odrobinę go pooglądać :-((.
        • Gość: jot-23 Re: USA-rady praktyczne IP: *.dyn.optonline.net 04.01.03, 17:12
          Gość portalu: agulha napisał(a):


          z tego co wyczytalem, to do hotelu masz faktycznie dwa kroki, poza tym,
          kursuje tam darmowy autobus wahadlowy dowozacy gosci w te w we wte.

          co do nyc, to moze bedziesz sie mogla urwac na dwa dni wczesniej? :> mysle ze
          warto...

          powodzenia
          • Gość: johnny Re: USA-rady praktyczne IP: *.client.attbi.com 04.01.03, 21:35
            20 kg bagazu to tylko w Europie.
            Lecac do USA mozesz wziac 70 kg do samego celu podrozy.
            Za telefon do Polski place 9 centow za minute.
            Thanks GOD for America and american prices.
            • Gość: pidżej Re: USA-rady praktyczne IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.01.03, 21:47
              tylko czy te ceny telefonów dotyczą połączeń z numeru hotelowego? nie znam sie
              na tym, ale Jay Leno kiedyś wspominał śmierć niejakiego Marriotta, "he
              invented the two-dollar local telephone call" więc objaśnij koleżankę jak się
              rzecz ma cała zgoła. podpowiedz też calling cards - jakie brać, jakich unikać.
    • Gość: pidżej Re: USA-rady praktyczne IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.01.03, 21:41
      no więc tak: nasza visa elektron chodzi w stanach jak najbardziej (tylko w
      kanadzie jest niemal bezużyteczna) natomiast maestro jest chyba rozliczana w
      euro (z dolarów na euro, euro na złote) więc tracisz dwa razy po 2% na kursie
      wymiany - weź na wszelki wypadek ale nie używaj. sprawdz w banku własnie sposób
      rozliczania wydatków zagranicznych - ja mam kilka różnych vis ale wszystkie
      przeliczane przez dolary, więc w strefie euro cierpię strasznie, przechodzi mi
      dopiero w stanach.
      na loty przez atlantyk w klasie ekonomicznej przysługują ci dwie sztuku bagażu
      rejestrowanego po nie więcej niż 32 kg sztuka, więc nawet jeśli masz tę
      przyupadłość o której mówisz, powinnaś się wyrobić. to samo dotyczy dolotów do
      i od rejsu przez atlantyk. na lot przez ocean mozesz rezerwowac fotel już przy
      wykupywaniu biletu ale tu już wiele nie zwojujesz, ale możesz rezerwować
      miejsce na powrótv (u agenta który sprzedał bilet, w biurze Lufy na Okęciu).
      walizy wieź wypełnione w dwóch trzecich bo inaczej będziesz dokupywać torbę na
      to czego tam nakupisz. żebym jeszcze sam choć raz o tym pamiętał...
      powodzenia, tylko proszę lataj nisko i powoli!
    • Gość: Jasio Re: USA-rady praktyczne IP: *.proxy.aol.com 05.01.03, 07:57
      Hej chlopcy. Uwazajcie na rachunki telefoniczne w hotelach hamerykanskich!!!!!!
      Wszystko zalezy od hotelu. Jednego jestem pewny, ze nie zadzwonisz do Polski z
      telefonu w pokoju hotelowym za 9 centow.
      Miektore hotele maja darmowe polaczenia lokalne. Ale tylko niektore!!! Nie tak
      dawno placilem nawet dolca za takie polaczenia. Za polaczenia "long distance"
      albo "overseas" kaza sobie placic jak za siano. Sprawdz dobrze w recepcji
      stawki nim podniesiesz sluchawke w pokoju. Rok temu zaplacilem ok 5 dolcow za
      minute dzwoniac z Bostonu do Minneapolis. Jak chcesz tanio sie polaczyc,
      skorzystaj z automatow publicznych i kart telefonicznych.
      Co do internetu, to najkorzystniej miec jakiegos lokalnego "providera". Mozesz
      korzystac z AOL, czy "i-pass". to zwykle kosztuje ok 3 dolcow za godzine.
      Udanej wycieczki
      • Gość: agulha Re: USA-rady praktyczne IP: *.acn.pl / 10.67.0.* 05.01.03, 11:21
        No dzięki Wam wszystkim!! Zelektryzowała mnie myśl o 64 kg bagażu :-)), ale tak
        mi się jakoś wydaje, że na bilecie figuruje 20, sprawdzę sobie...Mam zamiar
        wziąć swoją największą walizę na 4 kółkach i smyczy, a do kabiny najmniejszą na
        2 kółeczkach, mniejszą niż większość ludzi jako kabinowy. Też już jakiś czas
        temu odkryłam, że jedną z rzeczy zapakowanych do walizki powinna być dodatkowa
        spora torba na zakupy TAM.
        Hilton nadal nie odpowiada, czyli ani na faks,ani na e-mail, pewnie brudasy
        mają zwyczaj, że pracują od pon do pt w godzinach biurowych, czyli mogą się w
        nos pocałować. Są gorsi zatem od naszych dwugwiazdkowych hoteli.
        Myślę intensywnie jako ten Hamlet "wziąć, czy nie wziąć" o wielu rzeczach, w
        tym o discmanie. W samolotach długodystansowych serwują jakąś muzyczkę, ale
        ostatnio jak leciałam do Madrytu to urządzenia były bliskie śmierci
        technicznej, za to silniki chodziły głośno...poza tym, czy oni tam w tych
        Stanach, panie, to mają takie same jak my bateryjki AA i AAA ("grube paluszki"
        do discmana i "cienkie paluszki" do palma - palmpilota)?
        No nic to, na razie rzeczywistość skrzeczy, jeszcze zanim zacznę się pakować,
        muszę trochę popracować i doprowadzić mieszkanie do stanu używalności...
        Drodzy Amerykanie - jak wstaniecie [na razie to u Was noc czarna], skrobnijcie
        jeszcze ze dwa słowa...
        A.
        • biala-twarz Re: do cwaniaka 05.01.03, 15:38
          Gość portalu: agulha napisał(a):

          > ...Hilton nadal nie odpowiada, czyli ani na faks,ani na e-mail, pewnie BRUDASY
          > mają zwyczaj, że pracują od pon do pt w godzinach biurowych, czyli mogą się w
          > nos pocałować. Są gorsi zatem od naszych dwugwiazdkowych hoteli.
          > > ..... W samolotach długodystansowych serwują jakąś muzyczkę, ale
          > ostatnio jak leciałam do Madrytu to urządzenia były bliskie śmierci
          > technicznej, za to silniki chodziły głośno...poza tym, czy oni tam w tych
          > Stanach, panie, to mają takie same jak my bateryjki AA i AAA ("grube paluszki"
          > do discmana i "cienkie paluszki" do palma - palmpilota)?...


          I prosze bardzo, nastepny cwaniak z Polski sie znalazl. Wykorzystac i wysmiac.
          Jeszcze nie przyjechal , a juz zaczyna narzekac.
          Lepiej sie zastanow nad tym jak Amerykanie beda na Ciebie patrzec.
          Pamietaj, nie zrob wstydu Polsce.
          • Gość: XX Re: do cwaniaka IP: *.proxy.aol.com 05.01.03, 17:42
            biala-twarz napisał:

            > Gość portalu: agulha napisał(a):
            >
            > I prosze bardzo, nastepny cwaniak z Polski sie znalazl. Wykorzystac i
            wysmiac.
            > Jeszcze nie przyjechal , a juz zaczyna narzekac.
            > Lepiej sie zastanow nad tym jak Amerykanie beda na Ciebie patrzec.
            > Pamietaj, nie zrob wstydu Polsce.
            >
            Hej, biala twarzo, napisz wyraznie o co ci chodzi?? Jakos tak niewyraznie
            marudzisz
            • biala-twarz Re: do cwaniaka 05.01.03, 21:57
              Gość portalu: XX napisał(a):
              >
              > > >
              > Hej, biala twarzo, napisz wyraznie o co ci chodzi?? Jakos tak niewyraznie
              > marudzisz

              To wielka szkoda , ze nie rozumiesz .
              Wybacz, ale te BRUDASY byly bardzo wymowne, zwlaszcza, ze
              padly z ust osoby wyksztalconej, ktora przyjezdza pierwszy
              raz do danego kraju nie po to aby cos dac, ale zeby cos zabrac.
              Ponownie zalaczam cytat:

              "...Hilton nadal nie odpowiada, czyli ani na faks,ani na e-mail, pewnie BRUDASY
              mają zwyczaj, że pracują od pon do pt w godzinach biurowych, czyli mogą się w
              nos pocałować. Są gorsi zatem od naszych dwugwiazdkowych hoteli...."
          • Gość: agulha Re: do cwaniaka IP: *.acn.pl / 10.67.0.* 06.01.03, 02:09
            >
            > I prosze bardzo, nastepny cwaniak z Polski sie znalazl. Wykorzystac i
            wysmiac.
            Kogo ja wykorzystuję?! Wykładowców na kursie? Słuchaj, a tu w Polsce sześć lat
            na studiach wykorzystywałam swoich wykładowców na studiach, a na pewno mniej im
            za to płacono...
            Wyśmiać? Mnie nie do śmiechu, jeśli po 4 dniach oczekiwania, na 8 godzin przed
            odlotem dowiedziałam się, że moje pytania do sieci Hilton (warunki i koszt
            korzystania z Internetu i z basenu hotelowego) przerastają możliwości
            niejakiego Andre (nazwiska się wstydził) - The Hilton Family of Brands Internet
            Contact Center in Dallas, TX has received your message. Due to its nature, I
            will forward your message to the hotel directly for their attention.
            Poradził mi, żebym ewentualnie zadzwoniła do hotelu. Rewelacja. Zapłacić
            mnóstwo pieniędzy (tu w Polsce połączenia tel. z Ameryką są bardzo drogie),
            żeby pogadać z recepcjonistą hotelu, który nie odpowiedział w ciągu 4 dni na
            faks ani w ciągu pięciu godzin [od forwardu] na mail.

            > Jeszcze nie przyjechal , a juz zaczyna narzekac.
            Wybacz, po prostu w ogóle nie podoba mi się pomysł, żeby podróżować kilkanaście
            godzin na kurs, który równie dobrze zaiste mógłby się odbyć w pozaamerykańskiej
            centrali naszej firmy w Wielkiej Brytanii. Mają takie plany, ale jeszcze nie
            wcielili ich w życie.
            Dlaczego Ty, podobnie jak personel amerykańskiej ambasady [od lat nie stałam w
            tak długiej kolejce i to na mrozie] sądzisz, że każdy Polak ma być zachwycony
            perspektywą postawienia stopy na ziemi amerykańskiej, nawet jeśli nie jedzie
            tam w ogóle dla rozrywki?

            > Lepiej sie zastanow nad tym jak Amerykanie beda na Ciebie patrzec.
            Nie martw się. Dlaczego miałabym się przejmować tylko Amerykanami? Tam będzie
            40 kursantów z całego świata, liczę się z ich opinią i opinią wykładowców, a
            to, jak przypadkowi Amerykanie "będą na mnie patrzeć" obchodzi mnie dokładnie
            tak samo, jak to, jak na mnie patrzą przypadkowi Polacy tu w Polsce albo na
            przykład Słowacy, kiedy jestem na wakacjach w Słowacji.

            > Pamietaj, nie zrob wstydu Polsce.
            Niby dlaczego wstyd? Człowieku, jestem specjalistą z wyższym wykształceniem, za
            granicę wyjeżdżam kilka razy w roku, zero problemów, o co Ci chodzi?
            • Gość: Jasio Re: do cwaniaka IP: *.proxy.aol.com 06.01.03, 09:01
              Biala Twarzo, dobrze cie rozumiem, bo mieszkam na tym kontynencie dostatecznie
              dlugo i zjezdzilem go juz wielokrotnie wzdluz i wszez. Powinienes jednak
              wiedziec ze sposob wypowiadania sie rozni sie zdecydowanie miedzy Polska i
              Europa a Ameryka. Z jednej strony to sprawa uszanowania drugiej osoby, ale moim
              zdaniem jest to wymuszone w znacznym stopniu przez tutejsze prawo. Pyskniesz
              np. "brudas" i moze cie to drogo kosztowac, jak ktos uslyszy.
              Droga Agulho. Mam nadzieje, ze firma odpowiednio przeszkolila cie przed
              wyjazdem. Na wszelki wypadek podam ci krotki slowniczek wlasciwych na tym
              kontynencie okreslen.
              W zadnym przypadku nie wolno zwracac sie do czarnoskorego obywatela
              amerykanskiego "Negro" "Black" itp. Wlasciwe okreslenie to African American.
              O inwalidzie bez reki nie mowi sie "handicap" tylko "physically challenged"
              O niedorozwinietym umyslowo nie mowi sie "idiot" albo cos podobnego,
              tylko "mentally challenged"
              Skladajac np. zyczenia swiateczne blizej nieznanej osobie jest bezpieczniej
              zyczyc "Happy Holiday Season" niz "Happy Christmas" Mozna przeciez rozmawiac
              np.ze Swiadkiem Jehowy albo Osoba Wyznania Mojzeszowego i go urazic.
              Pragne tez zauwazyc, ze inaczej w Ameryce wyglada stosunek mezczyzny do kobiety
              w pracy. Za tzw "sexual harrasment" mozna miec duze nieprzyjemnosci. Tutejszy
              sposob zachowania moze wydawac sie czesto dziwny nie tylko Europejczykowi, ale
              np. Japonczykowi. No coz, co kraj, to obyczaj.
              To o czym napisalem jest istotna roznica kulturowa zwiazana z tym kontynentem,
              i proponuje ci Agulho przyjzec sie temu uwaznie. Pewne elementy tutejszej
              kultury przydaloby sie zaszczepic w Polsce. I nie sa to bynajmniej dolary, guma
              do zucia czy Coca-Cola.
              Pozdrowienia
        • Gość: Jasio Re: USA-rady praktyczne IP: *.proxy.aol.com 05.01.03, 17:39
          A..... Jeszcze jedna sprawa. Roznica czasu. Nie lekcewarz tego.
          Niektorzy bardzo zle to znosza. Zmiana czasu 6-9 godzin miedzy Polska a Stanami
          moze spowodowac, ze po przylocie bedziesz bardzo zmeczona np. w srodku dnia, a
          w nocy nie bedziesz spac. Trwa to 3-5 dni, a w Stanach nazywaja to "jet lag".
          (to samo odczuwa sie przy powrocie).
          Najleprzym srodkiem jest MALATONINA. Widzialem ja w Warszawskich aptekach.
          Mozna ja tez dostac w Stanach (bez recepty)- ale nie w Kanadzie.
          Kiedy przylecisz na miejsce, dzien wydluzy sie o iles tam godzin. Nawet, jak
          bedziesz troche zmeczona, to nie spij w ciagu tego dnia. Przemecz sie do
          wieczora i wez malatonine na noc. W ten sposob obudzisz sie rano wypoczeta. To
          samo powtorz nastepnego dnia.

          Co do samego lotu, to w czasie lotow miedzykontynentalnych, w obu klasach
          podaja darmowe drinki. Na pokladzie jest zwykle niezle zaopatrzony barek. Nie
          krepuj sie, pogadaj z "flight attendant", a ten juz znajdzie specjaly dla
          ciebie. Oczywiscie, nie mam tu na mysli "spicie sie w trupa", ale mile spedzone
          7 (czy iles tam) godzin.
          Pozdrowienia
          • Gość: polak w NYC Re: USA-rady praktyczne IP: *.nyc.rr.com 05.01.03, 20:18
            Karty kredytowe wszyskie chodza, bez problemow. W niektorych miejscach maja
            napisy ze nie biora kart ponizej $10 - 15, ale dla obcokrajowcow wezma....
            W hotelu powinni miec szybkie podlaczenie do internetu (LAN), musisz miec w
            kompie karte sieciowa. Baterie sa ake same jak w Polsce, chyba, jak pamietam
            nieco drozej.....
            Co do telefonow do Polski - gdzies obok hotelu (lub w hotelu) kup lokalna
            karte telefoniczna - za $5 lub 10. Wowczas dzwonisz na lokalny numer, i za $5
            mozesz rozmawiac z Polska przez pare godzin (zalezy od pory i dnia...).
            Raleigh to zeczywiscie dziura, jak na stosunki USA, ale na pewno bedzie tam
            pare duzych "shopping malls" w okolicy. Ciuchy generalnie sa tansze niz w
            Polsce.
            Warto zrobic wypad do Nowego Jorku, od Raleigh to okolo gozina lotu, lub 7 - 8
            godzin samochodem.
            • Gość: Jasio Re: USA-rady praktyczne IP: *.proxy.aol.com 05.01.03, 21:19
              Gość portalu: polak w NYC napisał(a):


              > W hotelu powinni miec szybkie podlaczenie do internetu (LAN), musisz miec w
              > kompie karte sieciowa.

              Powinni, ale nie zawsze maja. LAN jest raczej wyjatkiem niz regola przy cenie
              pokoju $100-$150 za dzien.
              Pozdrawiam
              • Gość: Szybki Re: USA-rady praktyczne IP: *.proxy.aol.com 06.01.03, 06:49
                Bez problemu - wszystko o czym pisales to nie bedzie problemu(ceny to raczej
                wieksze lecz za wszystko mozna oplacic karta kredytowa) . Railegh to nie New
                York,San Francisco lub Los Angeles lecz z pewnoscia duzo taniej. Postaraj sie o
                samochod i zwiedz okolice...... Powodzenia i Pozdrawiam z Kaliforni.
                • Gość: Jasio Re: USA-rady praktyczne IP: *.proxy.aol.com 06.01.03, 08:16
                  Szybki, slusznie zauwazyles ze moze przydac sie samochod. Zeby go wypozyczyc
                  bedziesz potrzebowac karte kredytowa i prawo jazdy (powinni zaakceptowac
                  polskie). Ceny weekendowe (od piatku do poniedzialku rano) sa duzo tansze niz w
                  dni robocze. Nawet "full size" mizesz wypozyczyc za $24-$34 dziennie. Ostatnio
                  najtaniej wypozyczalem w Enterprise, ale trzeba podzwonic po miejscowych
                  wypozyczalniach. Recepcja hotelu powinna ci pomoc. Uwazaj na sprawe
                  ubezpieczen. Pelne ubezpieczenie bedzie kosztowalo cie wiecej niz wypozyczenie
                  auta. W Stanach zasadniczo kupuje sie trzy odrebne ubezpieczenia. "Collision
                  Damage Waver", ktory zwykle pokrywa zniszczenie wypozyczonego auta, kradziez,
                  zbita szybe itp. CDW moze byc pokryty przez niektore karty kredytowe, jezeli
                  auto wypozyczylas placac ta karta. To moze byc spora oszczednosc, warto o tym
                  wiedziec i to sprawdzic. "Third Party Liability", czyli zwrot kosztow drugiej
                  stronie wplatanej w wypadek (jezeli wypadek byl spowodowany z twojej winy). W
                  Europie "third Party Liability" jest zwykle wlaczone w dzienny koszt
                  wypozyczenia i nie placi sie za to ubezpieczenie osobno. Trzecie ubezpieczenie
                  to tzw. "Medical", czyli koszty twojego leczenia, gdyby cos nieszczesliwego
                  trafilo sie na drodze. "Medical" mozesz miec pokryty z twojego ubezpieczenia
                  wyjazdowego (sprawdz to). Mam nadzieje ze sprawdzilas jakie ubezpieczenie
                  dostajesz od firmy i czy pokrywa to wydatki zwiazane z leczeniem. Bez dobrego
                  ubezpieczenia nie wyjezdza sie do Stanow.
                  Udanego wyjazdu
    • Gość: jojo Re: USA-rady praktyczne IP: *.fau.edu 06.01.03, 19:57
      Na Florydzie kupujcie karte Florida Union. Najtansza - 6 centow do Polski!!!!
      • Gość: agulha Re: USA-rady praktyczne IP: *.proxy.aol.com 07.01.03, 03:07
        Hej,
        Witam juz ze Stanow. Podroz byla meczaca, ale bez komplikacji. Dluga kolejka
        (bardzo) do immigration w Waszyngtonie, ale sprawnie zarzadzana, urzednik ani
        celnik nie mial w ogole zadnych uwag do nas [ja i kolezanka z firmy]. W hotelu
        jest cos, co nazywa sie business centre, taki pokoik przy recepcji, gdzie jest
        m.in. 1 stanowisko komputerowe podlaczone do Sieci. Z ktorego wlasnie stukam :-
        )). Laptopa na razie podlaczyc nie moge, bo nie mam adaptera. W srode na I dniu
        kursu powinnam chyba dostac. Podobno za Internet z pokoju zaplace 0,75 $ za
        fakt polaczenia i potem moge uzywac ile wlezie :-)). Telefon do Polski -
        niezaleznie od ceny za minute, nawet jesli uzywa sie takiej karty pre-paid - za
        sam fakt polaczenia ponad 3 $. O nie! Na dole sa automaty telefoniczne, trzeba
        im sie bedzie przyjrzec blizej.
        Oczywiscie przy meldowaniu prosza o karte kredytowa i blokuja na niej 25$
        (czego nie mowia, ale sprawdzilam, bo to karta mBanku, bylo widac w Sieci, i
        oni potwierdzili). Ale kolezanka kart nie posiada zadnych, no to ustalili, ze w
        razie czego zaplaci gotowka.
        Shuttle bus jest, to dziala inaczej niz u nas, kazdy hotel na wezwanie zabiera
        swoich gosci z lotniska bez dodatkowej oplaty. Trzeba po nich zadzwonic (ze
        specjalnego darmowego telefonu).
        A propos, czy wiecie, ze w ramach kontroli bezpieczenstwa na lot do USA trzeba
        zdjac buty? Przepuszcza sie je przez komore do przeswietlen razem z bagazem
        podrecznym. Niestety troche to trwa (kolejka), wiec uwazajcie i nie planujcie
        zbyt malo czasu na przesiadke [mysmy mialy przesiadke w Monachium i tam owa
        kontrola sie odbywala].
        Chyba pojde niedlugo juz spac. Pozdrawiam Was wszystkich i dziekuje za rady!
        • Gość: MM Re: USA-rady praktyczne IP: *.ny5030.east.verizon.net 07.01.03, 04:00
          Gość portalu: agulha napisał(a):

          > A propos, czy wiecie, ze w ramach kontroli bezpieczenstwa na lot do USA
          trzeba
          > zdjac buty? Przepuszcza sie je przez komore do przeswietlen razem z bagazem
          > podrecznym. Niestety troche to trwa (kolejka), wiec uwazajcie i nie planujcie
          > zbyt malo czasu na przesiadke [mysmy mialy przesiadke w Monachium i tam owa
          > kontrola sie odbywala].
          > Chyba pojde niedlugo juz spac. Pozdrawiam Was wszystkich i dziekuje za rady!

          To sie stalo normalka, po tym jak zlapano goscia, ktory mial bombe w podeszwach
          butow....
          • Gość: Jasio Re: USA-rady praktyczne IP: *.proxy.aol.com 07.01.03, 04:15
            Innymi slowy, nalezy miec zawsze czyste skarpetki bez dziur (i buty bez
            metalowych wkladek).
            Pozdrawiam
Pełna wersja