Gość: agulha
IP: *.acn.pl / 10.67.0.*
04.01.03, 01:19
Hejka,
Lecę w poniedziałek na kurs do Stanów. W tym momencie prawie każdy znajomy
mówi "ale Ci dobrze! Nowy Jork zobaczysz?". No więc zobaczę: chmury, lotnisko
niemieckie, lotnisko w Waszyngtonie, lotnisko w Raleigh, hotel, kampus, salę
wykładową. Kicha totalna, prowincja.
Nigdy nie byłam w USA i trapi mnie wiele pytań! Już wiem, że komórkę mogę
równie dobrze zostawić w domu, bo nie będzie działać. Do laptopa kazali wziąć
zasilacz i kable, ponoć dają adaptery do 110V (?!).
A takie karty kredytowe np. - mam Visa Citibanku, dwie Visa Electron,
Mastercard i Maestro - czy wszystko toto tam jest chodliwe? Czy prawdą jest,
że nawet drobne sumy można płacić kartą?
W hotelu są przyłącza do Internetu. Zapytałam ich faksem (nie mieli e-maila
na swojej stronie!), ile to kosztuje (zadałam też kilka innych pytań),
Hilton, niech go szlag, a na faks nie raczyli odpowiedzieć, czyli chamstwo
gorsze niż w Polsce. Podobno jednakowoż w USA impulsy telefoniczne i
połączenia z internetem tańsze są niż u nas - prawda-li to?
Jak byście widzieli pranie (bluzek, spodni) w takim hotelu - ile potrafią
chcieć za upranie rzeczy? Czy już lepiej targać ze sobą proszek do prania
(żelazko mam mieć w pokoju, i deskę do prasowania).
Inne przydatne rady? Z góry dzięki!