kobea2
12.08.06, 01:30
Do napisania tego postu sprowokowaly mnie liczne, widoczne w moim miescie,
plakaty reklamujące wczasy w hotelu Esplanade w Monastirze. Przyznam, ze
przecieram oczy ze zdumienia czytając ich tresc, i dlatego, choc bardzo
chcialabym zapomniec o pobycie tam zeszłego lata, poczuwam się do obowiązku
aby ostrzec innych przed doświadczeniami, jakie staly się udzialem mojej
rodziny. Nie wiem, kto oprocz biura Selectour oferuje w tym sezonie tenze
hotel. My zostaliśmy oszukani przez biuro Robinson w Krakowie (p. Korzen),
sprzedające oferte biura Viva Tours. Pomine wiele szczegółów, bo chodzi mi o
rzeczowa wypowiedz – oto ona:
Podczas ubiegłych wakacji szukaliśmy oferty, która zapewnialaby bezposrednia
bliskość plazy, otwarte morze i niewielkie oddalenie od cywilizacji.
Trafiliśmy do Agencji Turystycznej Robinson (mieszczącej się wówczas w
Krakowie przy ul. Grodzkiej 32 – obecnie agencja zmienila siedzibe), gdzie
przedstawilismy nasze oczekiwania, wyjaśniając, ze moj maz jest ciezko chory
na serce, zas klimat tunezyjski bardzo mu sluzy. Dlatego tez zależało nam na
hotelu posiadającym wlasna plaze (umozliwia to kontrolowane korzystane ze
słońca i wygode poruszania się miedzy hotelem a plaza). Pracownik biura
zachęcił nas do wyboru hotelu Esplanade z oferty biura podrozy Viva Tours,
zapewniając, iż spelnia ona nasze warunki.
Na miejscu okazalo się, ze sam hotel rzeczywiście nie jest najgorszy, choc
nieprawdziwe były zapewnienia, ze wszystkie pokoje sa jednakowe. Przydzielono
nam straszliwa, trojkatna kanciape, zdewastowana, z widokiem na śmietnik. Na
szczescie bez slowa zamieniono ja nam naprawde ladny pokoj, wystarczylo tylko
oddanie bez slowa klucza od tej nory. Hotel lezy w samym centrum, przy
smrodliwej ul. Bourgiby, w promieniu wielu metrow dochodza smrody z
pobliskiego targu. To jednak można uznac za miejscowy folklor i jakos
wytrzymac. Fakt, hotel ma baseny, wraz z wrzaskliwa animacja,jedzenie byle
jakie ( my akurat mielismy szczególne przykrości, gdyz zawsze byliśmy”
nieproszonymi” goscmi w jadalni, wypraszanymi z przydzielonych wczesniej
miejsc). To jednak nic. Uprzedzam wszystkich zainteresowanych tym hotelem, ze
wbrew zapewnienoim biura podrozy NIE MA TAM ZADNEJ PLAZY!!! Jest tylko
polozona za ruchliwa ulica miejska plaza, co oznacza w praktyce splachetek
cuchnącego śmietnika,budzącego najwyższe obrzydzenie. Tzw. morze w tym rejonie
oznacza mala zatoke, niezwykle brudna, pelna starych garnkow, blach, i innych
smieci tudzież odchodow ludzkich i zwierzęcych, których zreszta pelno było
także wszedzie wokół. Nikt z mojej rodziny nie odważył się tam wstawic nawet
nogi, ja bohatersko zaryzykowałam, ale do dzis zaluje. Zaznaczam w tym
miejscu, ze piekne zdjecie w folderze było wynikiem manipulacji (przedstawialo
hotel położony bezpośrednio nad morzem). To wlasnie, wraz z zapewnienim o
bezpośrednim dostępie do plazy, zadecydowalo o wyborze tej oferty. Nie chce
szczegółowo opisywac naszej walki o wydostanie się z tego przybytku – byliśmy
skrajnie wyczerpani nerwowo, stracilismy 3 dni wczasow na ustawiczne telefony
do obu w/w biur,które nie wykazywaly wiekszego zainteresowania naszym losem.
Rezydent Sami, do którego zwróciliśmy się w pierwszej kolejności, arogancko
odpowiedział, ze plaza jest oddalona o 15 km, można tam jeździć metrem lub
taksowka, ale niewątpliwie będziemy na każdym kroku oszukiwani przez Arabow –
zaszokowalo nas ta wypowiedz w ustach Araba.
Ponieważ byliśmy skrajnie zdesperowani i zaczęło sie to odbijac na zdrowiu
mojego meza, który czul się fatalnie w centrum dużego, zasmrodzonego miasta,
bez możliwości skorzystania z kapieli i plazy, zazadalismy niezwłocznego
przeniesienia do miejsca, które byloby zgodne z warunkami oferowanymi przy
zakupie. Byliśmy jednak bezczelnie lekceważeni i ostatecznie dopiero
zagrozenie zlozeniem doniesienia o oszustwie do prokuratury (przez rodzine w
kraju), przyniosło efekt w postaci przeniesienia nas do innego regonu - hotel
Tergui Club. Oba biura zgodnie odmówiły pokrycia jakichkolwiek kosztow
przeprowadzki( przejazd taksowka kilkadziesiąt kilometrow) i rekompensaty
szkod wynikłych z utraty 3 dni wakacji. W rzeczywistości zreszta zniszczono
nam cale wakacje, bo nasze przezycia położyły się gleboki cieniem na dalszym
pobycie.
Na szczescie w Tergui Club mielismy mila opieka ze strony rezydenta – Pana
Abdoula, który okazal nam zrozumienie i był jedynym milym i po ludzku
życzliwym przedstawicielem biura Viva.
Po powrocie, w bezpośredniej rozmowie przedstawiciel agencji Robinson wysmial
pretensje wyrazone przez mego meza. Przyznam, ze cala ta sprawa kosztowala nas
tyle zdrowia, ze mimo poniesionych strat finasowych i moralnych zaniechaliśmy
dochodzenia naszych roszczen, byle tylko nie mieć już nic wspolnego z tymi
ludzmi. Pragniemy jednak ostrzec innych przed konsekwencjami kontaktow z tymi
nierzetelnymi biurami.