rewor1
05.01.07, 18:04
własnie wróciłem z Kuby, reklamowanej przez ww. biuro jak hit sezonu, dla
mnie i wielu osób ze 120 osobowej grupy był, to mega kit. Kubą jestem już
mniej oczarowany, natomiast organizacją i pobytem rozczarowany (delkiatnie
ujmując). Już podczas lotu na Kubę Fischer pokazał nam na co go stać, podczas
między lądowania na Azorach dowiedzieliśmy się, że nie mamy pozwolenia na
lądowanie w Varadero na Kubie, więc polecimy na Margaritę w Wenezuelii. Nie
wyjaśniono nam powodów, personel pokładowy rozpuszcił plotkę, że może Castro
nie żyje i nie wiadomo czy wogóle wylądujemy na Kubie, było jeszcze kilka
innych wersji, tej sytuacji, ale ta z Castro jest najciekawsza.. Po
wylądowaniu na Margaricie, jednak otrzymaliśmy pozwolenie na lądowanie na
Kubie po 17-tu godzinach lotu, (na pokładzie nie było już nic do jedzenia i
picia). Może czynię trochę za długi wstęp, ale najciekawsze dopiero się
zaczyna. Na lotnisku Varadero, przywitało nas Kubańską muzyką i drinkiem
powitalnym oraz deszczem. Podaczs transeru do hoteli (wybranych i zamówionych
w Polsce) nasz rezydent przemiły Murzyn mówiąc po polsku tak jak ja po
tajsku, raczył nas "rozmową" zamiast zawieść nas do różnych hoteli, zawiózł
wszystkich do jednego hotelu Club Amigo i tam chciał nas ulokować, po 2
godzinnej awanturze, pojechaliśmy do właściwego hotelu Punta Arena, żadne 4*,
naciągane 3*, obsługa miła, standard, tzw. późny gierek (bródno, jedzenie
umiarkowane a podczas deszczu ze wsząd woda się leje, było kilka przypadków
gdzie w jednym pokoju zakwaterowano rodziców z 15 letnią córką, z jednym
dużym lóżkiem małżeńskim, tylko położenie hotelu jest na plus, naprawdę na
plaży) kolejne 3 godziny awantury, bo nikt o nas nie wiedział, nie było
żadnej rezerwacji ani pieniędzy, na nasze żadanie i prośby zakwaterowano nas
na jedną noc, z niebezpieczeństwem dodatkowych kosztów (180 Peso za 2os),
jakie możemy ponieść za pobyt w tym hotelu, jak się potem okazałom"rezydent"
jest niezłym oszustem. Chciał wszystkich umieścić w jednym hotelu, więcej
osób większa prowizja i logistka łatwiejsza, był bardzo zdiwiony takim
obrotem sprawy, że nie idzie po jego myśli. Rano zwieziono nas autokarami na
spotkanie organizacyjne, które okazało się jednym wielkim oszustwem, chodziło
tylko o sprzedaż wycieczek po Kubie, bariera językowa i brak odpowiedzi na
nasze pytania zakończyło szybko spotkanie, ciekawostką niech będzie to, że
nasz "rezydent" nie wiedział czy wylecimy z Kuby, to już pozostawiam bez
komentarza. Stracili nasza zaufanie. Większość z nas zmuszona była
organizować wycieczki na własną rekę. Polak jak chce to potrafi, a jak nie
chce to i to, co potrafi, to... wiecie co! Pierwszy dzień zmarnowany. Przez
cały pobyt byliśmy pozbawieni rezydenta, dzwoniłem do biura Eximtours,
dowiedziałem się, że pojawi się nowy rezydent, czeszka mówiąca po polsku, ale
nie dotarła, no i ostatniego dnia w drodze na lostisko pojawił się właściwy
rezydent polak, który, jak nam wyjaśnił dopiero tego dnia otrzymał prawo na
pracę:-)) Powrót z Kuby to jeszcze większy koszmar w wykonaniu Fischer Air.
Za nad bagaż na lotnisku trzeba dać w łapę, stawka 1kg - 1 euro:-)), brak
numeracji miejsc, kto pierwszy ten lepszy, a więc wyścig. Na starcie mamy 1h
spóźnienia, znowu lecimy przez Margaritę 3,5h lotu. Tam ma do nas dołączyć
grupa spędzająca urlop w Wenezueli, dzieją się Dantejskie sceny, opuszczamy
samolot, czakamy na tranzycie, wołają nas kilka razy do wyjścia, tworzy się
tłum, obsługa lotniska nie jest w stanie tego opanować, wzywa żandarmerię i
tajniaków, zaczyna się koszmar jak za czasów jaruzelskiego, wojsko ma nad
nami kontolę i robi co chce, ustawiają nas krzycząc gęsiego, puszcają po 5
osób, wsystkich rewidują, zakupione napoje zabierają, obsługa Fischera wogóle
nami się nie interesuje, po 2h zabawy z nami siedzimy w samolocie, dołącza do
nas grupa z Wenezueli, oni mają bilety się zaczyna to co polak potrafi,
pyskówki, awantury i gotowość do walki, personel jest bezradny, jedyne na co
ich stac to szantaż kapitana Stanisława Kelsania, że jak się nie dogadamy w
ciągu 10 minut, to kolejne pozwoleniae na start moze otrzymamy za 3h, jakoś
się udało, startujemy, nikt nam nic nie wyjaśnia i nie stać ich na małe słowo
a jakże wielkie w takiej sytuacji, po prostu przepraszam, po 19 h jesteśmy w
Warszawie, wykończeni, a teraz wypoczywam po urlopie. Uczesników tej
wycieczki oraz klientów Eximtours i Fischer Air zachęcam do komentarza i
dzielenia się doświadczeniami a poszkodowanym podaje kontakt do prawnika,
który był z nami i może nam pomóc rekompensować straty. Mec. Waldemar Podel
602 787 019.
Robert z Warszawy.