wspolpraca z kierowcami

10.06.07, 14:03
Witam!

Niedawno prowadzilam wycieczke do Wloch z pewnego studenckiego biura
poznanskiego i to co przezylam z kierowcami to byla katastrofa!!!
Nie dosc ze caly czas probowali mnie obmacywac to jeszcze rzucali zboczone
komentarze do turystow i osmieszali mnie przed nimi. Cala droge spotkalam sie
ze zlosliwoscia, specjanie mylili droge i wysmiewali sie. W drodze do Wloch
zepsul sie autokar i trzeba bylo czekac 8 godzin na podstawienie a biuro
zgodzilo sie zeby w ramach rekompensaty pojechac po drodze do San Marino.
Tymczasem kierowcy, niby 'zachwyceni' tym pomyslem po drodze zwyczajnie
odmowili zjazdu, na nic zdaly sie telefony do biura, do ich szefa. Na koniec
okazalo sie ze gdybym zgodzila sie na poczatku na 'szybki numerek' to nie
musialabym tego przezywac. Po powrocie przyszlo kilka reklamacji na moja
osobe ze obiecuje rzeczy a ich nie wykonuje a biuro moja skarge na kierowcow
zignorowalo. Podobno bylo kilka takich skarg juz przedtem, ale to ja
przesadzam, to sa doswiadczeni kierowcy i na pewno to ja wyolbrzymilam sprawe
i nie znam sie na zartach.

Do tej pory nie mialam powazniejszych problemow ze wspolpraca z kierowcami,
staralam sie z nimi wspolpracowac i stac murem, ale tym razem to po prostu
nie do pojecia.

Poniewaz takie zachowanie kierowcow jest nie do zaakceptowania, zamierzam
skontaktowac sie z te sprawie z prawnikiem.
    • agnicha6 Re: wspolpraca z kierowcami 10.06.07, 16:15
      Świetnie Cię rozumiem.Właśnie wróciłam z wycieczki.Jeden z kierowców miał
      ogromną ochotę na mnie, ale że mu nic z tego nie wyszło, to na drugi dzień byl
      tak wścieknięty, że odbiło się to na turystach, a w efekcie na mnie.Był chamski
      i złośliwy, nie chciał się nigdzie zatrzymać, bo albo "była ciągła linia",
      albo "nie było gdzie zawrócic" i milion innych powodów.W końcu jedna z turystek
      powiedziała mi, że to skandal, że nie radzę sobie, że to przecież to ja tu
      jestem szefową, a nie kierowcy itd.Nie była to pierwsza tego typu
      sytuacja.Jako, że nie należę do młodego pokolenia,to wolę jeżdzić z młodszymi
      kierowcami, bo co prawda są zawiedzeni, że jadą ze starą babą, ale za to mam
      święty spokój(przeważnie).Pozdrawiam.
      • mazur39 skąd wiesz, że miał ochotę? 10.06.07, 19:13
        może zwyczajnie nadinterpretujesz zachowania?
        Lepsza zabawa z uczestniczkami wycieczki, dlaczego miałby się bzykać z
        koleżanką pilotką?
    • mazur39 dlaczego brak faktów? 10.06.07, 19:11
      podaj nazwę biura, z jakiej firmy są kierowcy, imiona i pierwszą literę
      nazwiska.
      A tak to wygląda na opowiadania zawiedzionej panienki: Chciałabym, lecz boję
      się.
      • plisow Re: dlaczego brak faktów? 10.06.07, 20:32
        Jeśli miałaś takie problemy ,to powinnaś przynajmniej podac na tym forum z
        jakiej firmy byl autokar, takie zachowanie to skandal. Natomiast Twój komentarz
        " Mazur 39", świadczy tylko o Tobie.
        A Tobie życzę następnych wycieczek tylko z dobrymi kierowcami, na szczęście
        tych dobrych jest wicej.
        Pozdrawiam Piotr
        • mazur39 komu odpowiadasz? viva_barca czy agnicha6? 11.06.07, 05:53
          w przyszłości podczepiaj się pod właściwy post i odklej się od mojej doopy
          Piotrusiu ;-)
          P.S. To oczywiste, że mój komentarz świadczy tylko o mnie, bo ja go napisałem i
          podpisałem się pod nim. O kim jeszcze niby miałby świadczyć???
          • aav Re: komu odpowiadasz? viva_barca czy agnicha6? 03.08.07, 14:08
            bardzo Ci współczuję,mnie też nieraz spotykały problemy z kierowcami, radzę
            bardzo uważać na "Wactur" niejakiego p. Wacława - nie przestrzega przepisów,
            jest bardzo chamski, wredny, bardzo opryskliwy i to oszust.
    • tyska79 Re: wspolpraca z kierowcami 11.06.07, 00:35
      Witam,

      Dokladnie to rozumiem.... Nie jeżdżę zbyt długo dopiero 3 sezon, mialam okazję
      jeździć z kierowcami obcokrajowcami i też róznie bywało.... Ale są wspaniali
      kierowcy tez, mialam takiego w zeszłym tygodniu...., na szczęście
      pozdrawiam
      • agnicha6 Re: wspolpraca z kierowcami 11.06.07, 07:46
        Zgadza się, jest także bardzo dużo świetnych kierowców. Wcześniej
        ustosunkowałam sie zaś do doświadczeń viva...barca.Swoją drogą ciekawe, że
        tematyka ta poruszyła najbardziej męską część widowni, która w tej kwestii nie
        ma przecież zadnego doświadczenia.
        • binookl ekhm..a gdy kierowca jest poprostu wredny?? 11.06.07, 10:23
          Od jakiegoś czasu współpracuję z jedną firmą transportową. Najpierw układając i
          zlecając wycieczki a teraz jeżdżąc jako pilot. Znam kierowców bardzo dobrze.
          A na wycieczce byłam ze znanym sobie kierowcą i kierowcą na zlecenie.
          To był totalny koszmar!!
          Obydwoje oczy przecieraliśmy ze zdumienia..
          facetowi żarcie nie odpowiadało, nocleg, a potem stwierdził że musi być na tą
          godzinę na miejscu i się nie będzie zatrzymywał w drodze powrotnej.
          Doszło do totalnej awantury w autobusie bo ludzie chcieli do toalety a on nie
          chciał się zatrzymać..my z kierowcą próbujemy z nim gadać a tu jak do słupa..
          zachowywał się jak...jak..jak.. TURYSTA!! a nie pracownik..
          na wakacje na pewno nie jechał!!
          wwrrr...
          a tak pytanie z innej beczki...jak powiedzieć kierowcy że ja tu ekhm.. rządze???
          w kulturalny acz stanowczy sposób..??
          • kamyk4 Re: ekhm..a gdy kierowca jest poprostu wredny?? 11.06.07, 16:35
            Obawiam sie, ze nie mamy zadnej karty przetargowej w starciu z kierowcami i
            dlatego my baby robimy z siebie glupie idiotki, zartem zbywamy wulgarne uwagi,
            a na klepniecie po tylku reagujemy kretynskim hi, hi, hi nie rob tego wiecej.
            Najgorzej jesli nie mamy wsparcia ze strony biura. Nie zdarzylo mi sie jeszcze
            taka patowa sytuacja aczkolwiek musialam uciekac z pokoju kierowcy, bo rzucil
            sie na mnie. Mialam o tyle komfortowa sytuacje, ze moglam powiedziec w biurze o
            wszystkim i zastrzec ze z tym kierowca nie jezdze a jesli przypadkiem bedzie w
            autokarze to ja z tego autokaru wysiadam.
            Konkluzja:
            W ekstremalnej sytuacji wciagnelabym wycieczke w swoje problemy. Mamy mikrofon
            do dyspozycji i mozemy przez niego powiedziec wszystko. Ze: Prosze PAnstwa, mam
            tu nieprzyjemna sytuacje, kierowca zaproponowal mi seks a ja odmowilam i teraz
            odgrywa sie na mnie i na was. Kierowca robi mi nieprzyjemne uwagi, badzcie
            panstwo moimi swiadkami w sadzie o molestowanie w pracy. Wiecie Panstwo
            dlaczego nie stanelismy na wprost hotelu tylko kilometr dalej? Bo kierowca sie
            na mnie odgrywa za brak zgody na pojscie z nim do lozka. A jesli ktos z
            wycieczki jeszcze podpisze sprawozdanie z sytuacji to jestesmy kryte i wygrane.
            W ostatecznosci uprzedzialabym kierowce ze jesli nei przestanie byc zlosliwy,
            to powiem ludziom przez mikrofon ze maja prawo zlozyc reklamacje na kierowce,
            ja im to poswiadcze i jeszcze pomoge napisac, a do tego skontaktuje z Biurem
            Ochrony Praw KOnsumenta. Moze to mu uswiadomi ze kreci bat na siebie? Co nie
            zmienia faktu ze sa to ostatecznosci, ktore skoncza sie tym ze wiecej z tym
            biurem mozemy nigdzie nie pojechac. Ale coz to jest nasz wybor czy damy sie
            macac po tylku czy nie pozwolimy aby poglowek bez matury mogl mnie dotykac.
            Wybor nalezy do nas.
          • kamyk4 Re: ekhm..a gdy kierowca jest poprostu wredny?? 11.06.07, 16:40
            A mazur ze swoimi uwagami niestety dolacza do grupy neandertalczykow-
            kierowcow. wspolczuje ci bardzo i zycze mojego towarzystwa na wyjezdzie.
            Dowiedzialbys sie wtedy co oznacza molestowanie w pracy. Wyobraz sobie ze
            facetow tez to dotyczy!
            • mazur39 dziecko, nie potrafisz sobie radzić! 11.06.07, 23:03
              gdy na ulicy Ciebie ktoś zaczepi i złoży propozycję, to też weźmiesz mikrofon i
              poprosisz o pomoc.
              Turystę nie obchodzą Twoje problemy, a jeżeli wciągasz w to, to oznacza, że nie
              radzisz sobie w sytuacjach konfliktowych. Nie nadajesz się do zawodu.
              • mi.szung Re: dziecko, nie potrafisz sobie radzić! 15.06.07, 02:05
                Twoje fantastyczne odpowiedzi stawiają cie w jednym rzędzie z
                super "inteligentnymi" kierowcami.Poprostu brak słów..A co do turystów, to
                wierz mi, że nieraz sami ze szczerym współczuciem wspierają pilotki mówiąc, że
                kierowca jest poprostu gnojem i tyle. Niestety bywa i tak, sama sie o tym
                przekonalam. Pozdrawiam wszystkie pilotki, które miały pecha jechać z
                upierdliwym dupkiem za kierownicą!
          • zoe125 Re: ekhm..a gdy kierowca jest poprostu wredny?? 19.07.07, 14:02
            Ostatnio wróciła jedna z moich wycieczek i po powrocie rozmawiałam z pilotką,
            która tez miała dość kapryśnych kierowców. Ogólnie byli w porządku, pomagali
            turystom z bagażami, śpiwali razem z nimi, żartowali, itp., ale coś im w
            trakcie podrózy odbiło i nie chcieli np. wysadzić grupy w centrum miasta i
            pojechać 3 km dalej na parking, bo stwierdzili, że wszyscy powinni pojechać na
            ten parking razem z nimi, a grupa niech leci 3 km na piechotę. Pilotka odeszła
            z nimi na bok, młodszego kierowcę zgasiła zaczynając od "synku" i jakoś im
            przetłumaczyła, że takie sprzeczki są absolutnie niedopuszczalne w obecności
            grupy i że niestety, ale najwazniejsza jest wygoda turystów, a nie kierowców,
            ktorzy nie wiem po jakie licho upierali się wysadzic grupę na parkingu, a nie
            wcześniej.
    • gosiaolsztyn Re: wspolpraca z kierowcami 12.06.07, 08:47
      Viva _barca szczerze Ci wspołczuję.Takie zachowaie jest nie do
      przyjęcia.Złosliwości, odmowa wspołpracy, dziwne propozycje to skandal.Kierowcy
      i pilot to jedna ZAŁOGA i w każdej sytuacji powinni stać za sobą
      murem."Mazur39" , uwierz mi - żadna z pilotek nie nadinterpretuje dziwnych
      propozycji kierowców- bo jak można interpretowac propozycje seksu, jeśli nie
      dosłownie.Kierowcy wykorzystują sutuację, kiedy jedzie na trasę młoda
      dziewczyna bez wielkiego doświadczenia, która nie zna dobrze drogi, nie była
      jeczcze w danym hotelu, itp itd. i w ramach "dobrej wspołpracy" chetnie
      udostepnią swoją wiedzę " w zamian za.." . To obrzydliwe. Na szcześie
      fantstycznych kierowców jest wiekszość.
    • gascodavama Re: wspolpraca z kierowcami 15.06.07, 21:23
      Na trasie do czynienia miałem do tej pory z następujacymi typami kierowców:

      - kierowca normalny. Turystów i pilota traktuje po partnersku. Wytłumaczy jak
      obsłużyć pokładową toaletę, ustawić nawiewy i wyregulować fotele. Zatrzyma się
      gdy potrzeba, powie ciekawostkę o trasie. Nie udaje, że pojechał dobrze,
      chociaż skręcił żle. Typ spotykany najczęściej.

      - kierowca rutyniarz. Na ogół życzliwy dla pasażerów, przeżył już prawie
      wszystko, mało co jest go w stanie zaskoczyć. Trasę i czasy przejazdów ma w
      małym palcu. Fantastyczna wyręka dla pilota, zwłaszcza początkującego. Jest jak
      koń, na którego w stajni czeka obrok siana. Chce być jak najszybciej w hotelu i
      w domu. Turysta, który chciałby więcej czasu wolnego nie może liczyć na jego
      zrozumienie. Za dziesięć godzin znowu przecież jedzie w trasę.

      - kierowca pyszałek. Nie uśmiechnie się ani razu. Jedzie bo musi, a płacą mu
      zawsze za mało. Przejedzie 20 kilometrów zanim przyzna, że pomylił trasę.
      Turyści śmiecą więc zamknie im toaletę. Jeżeli zapłaci mandat za przekroczenie
      prędkości, to resztę trasy będzie jechał 80-tką.

      - kierowca cham. Nie zatrzyma się po 4 godzinach jazdy na siusiu, bo za godzinę
      będzie tankował na stacji, która daje mu talony. Nie otworzy turystce luku
      bagażowego, chociaż obiad który zamówił na postoju podadzą mu dopiero za 10
      minut. A jeżeli otworzy to wystosuje najpierw niedwuznaczną propozycję. Na
      pilota i turystów warczy. Powinien wozić węgiel albo ziemniaki. Gatunek na
      szczęście wymierający, choć jak wynika z poprzednich postów, ciągle żywotny.
      • id.kulka Re: wspolpraca z kierowcami 18.06.07, 17:01
        Gascodavama, rozwaliłeś mnie tą klasyfikacją:-)))
        Autorce wątku współczuję serdecznie. Miałaś ostry chrzest bojowy.
        Mnie na pierwszą trasę trafili się kierowcy, którzy uważali, że pilot to coś
        jakby osobisty podnóżek kierowcy - służy do serwowania kawy i robienia za
        zaciętą płytę w czasie nocnych przejazdów. A poza tym nie jest godzien
        siedzenia z nimi przy jednym stole nawet. Mieli wszystkie najgorsze cechy
        wymienionych powyżej typów;-)
        Potem się spotkałam z nimi jeszcze raz - jeden ubzdurał sobie, że ja i on to
        wielkie uczucie, a na drodze naszemu szczęściu stoi pilotka z drugiego autokaru
        i w czasie wycieczek fakultatywnych stoił jej fochy, źle zjeżdżał, nie chciał
        parkować tam, gdzie powiedziała itd. Drugi próbował wepchnąć mi się do łóżka
        (przyszedł do mojego pokoju, zrzucił ciuchy i wskoczył do wyra, wywaliłam go na
        korytarz z całą garderobą na rękach). Potem opowiadał rezydentce, jaki ze mnie
        beznadziejny pilot itd.
        W biurze powiedziałam, że z nimi już nigdy więcej. Podobnie jak inne pilotki.
        Zdarzali się tacy, któzy darli się na mnie i na turystów, stroili nieustanne
        fochy, a podróż z nimi to była męczarnia.
        Po takich (i tym podobnych) przejściach zawsze jak jadę z nowymi kierowcami mam
        dużo większego stresa, niż zazwyczaj.
        Całe szczęście, że są jeszcze ci fajni :-)
        Pozdrawiam,
        Monika.
    • fjord2007 Re: wspolpraca z kierowcami 18.06.07, 19:27
      Hej,
      gascodavama podal doskonala klasyfikacje kierowcow.Teraz mozemy klasyfikowac
      ich z imienia i nazwiska oraz nazwy firmy do grupy:KN, KR, KP, KC. Moze jak sie
      dowiedza o klasyfikacji ich osoby w internecie na poczatku wyjazdu, to
      postaraja sie byc grzeczni.
      Pozdrawiam wszystkich!
      P.S. do "mazur39":
      czy chcesz pomoc, czy tylko krytykowac? I czy stosujesz asertywne zachowanie?
      Dodam,ze to pytanie czysto retoryczne i nie oczekuje odpowiedzi>... poniewaz
      czesto polemika z Toba nie przynosi rozwiazania problemu.
      • agnicha6 Re: wspolpraca z kierowcami 18.06.07, 22:42
        Cześć! Nie przejmujcie się mazurem39. Ja podejrzewam, że on jest właśnie
        kierowcą. To nie możliwe, że to pilot.
        • plisow Re: wspolpraca z kierowcami 19.06.07, 08:30
          Witajcie
          Klasyfikacja trafna, polemika z mazurem 39 jest bez sensu, powodzenia i do
          zobaczenia na trasie, pozdrawiam :-))
    • scubabartek Re: wspolpraca z kierowcami 27.07.07, 12:43
      Współczuję moja droga. Jestem facetem, więc opcja "szybkiego numerka" z
      kierowcami nie wchodzi w rachubę ale już w moim krótkim stażu (sezon) jako pilot
      doświadczyłem całego spektrum ludzi, podludzi i buraków ubranych w ciuchy kierowcy.

      Czasem (rzadko), trafia mi się taki kierowca że można by z nim iść przez ogień.
      Punktualny, z poczuciem humory, trzyma się reguł, nie marudzi i jest uprzejmy
      dla grupy.

      Najczęściej trafia mi się kierowca typu "looking out for number one" czyli po
      prostu gość który chcę odwalić robotę i pojechać do domu. Ci często marudzą,
      spierają się o postoje (niektórzy chcę długie, niektórzy wogóle), ogólnie biorąc
      nie spierają się o trasę i w większości wypadków słuchają Twoich poleceń.

      Ostatnim razem trafiłem na kierowców z nadmiarem testosteronu. O ile byli
      fajnymi facetami z którymi można było pożartować, to już współpraca z grupą była
      problematyczna. Miałem przejazd w któym 75% to były dzieci w wieku 12-16 lat i
      młode wychowawczynie. A ci cały czas o tirówkach, dupach, laskach, kurwidołkach
      itd. Doszło do tego że niefrasobliwy komentarz o jednej z wychowawczyń został
      przez nią przesłyszany. Na szczęście była fajną babką, bo ja na jej miejscu bym
      składał zażalenie ("Te... ale z niej dupa, pewnie się dobrze *$*#$#" ze Śląskim
      akcentem).

      No i raz na jakiś czas trafia Ci się kierowca-dusza Szatana-pierdoła z Wąchocka
      itd... Trafił mi się taki na Zielonej Szkole do Trójmiasta. Nie chciał wjeżdżać
      na parkingi pod pretekstem że się nie zmieści (dupa kierowca ponieważ sto innych
      autokarów tam stało). Podczas postojów wyłączał komórkę i nie chciał po nas
      podjeżdżać (zaparkował 1,5 km od Sopockiego molo a ja miałem 45 15-latków ze
      sobą), krzyczał na dzieci, śmierdział i cały czas marudził o czasie pracy.
      Wyjazd skończył się tym że namówiłem kierowniczkę wycieczki do napisania
      formalnego zażalenia na kierowcę do biura i do firmy przewozowej i ja zrobiłem
      to samo.

      Morał: współpraca z kierowcami to nie je bajka to je bitwa (w większości
      przypadków).
      • fjord2007 Re: wspolpraca z kierowcami 27.07.07, 17:18
        Hej skubabartek!

        Jak rozwiązałeś ten ostatni problem przy Sopockim molo?Przekonałeś (i JAK!)
        kierowcę, czy też może grupa była zmuszona dojść do parkingu? Pytam, bo to
        często zdarzający się problem z kierowcami.

        Pozdrawiam.
    • aav Re: wspolpraca z kierowcami 03.08.07, 14:14
      bardzo Ci współczuję,mnie też nieraz spotykały problemy z kierowcami, radzę
      bardzo uważać na "Wactur" niejakiego p. Wacława z Nowego Sącza,- nie
      przestrzega przepisów, jest zbyt pewny siebie,jest bardzo chamski, wredny,
      bardzo opryskliwy i to oszust.
    • gambiera Re: wspolpraca z kierowcami 29.09.07, 19:06
      Witajcie!
      Mnie ostatnio trafili się pierdołowaci kierowcy, na dodatek prostacy.
      Np. jeden z nich mówi do turystki: "Gosiu, co się martwisz? Że nie mam pieniędzy? Nie martw się, Ty też kiedyś nie będziesz miała."
      Kolejny przykład: ten sam kierowca (doświadczony) mówi "to jedziemy tak jak ty pokierujesz", dodam, że to mój pierwszy sezon, ale tą trasą już kilka razy jeździłam. Jedziemy zgodnie z mapą, znaki nas pięknie prowadzą, aż tu odzywa się drugi kierowca (starszy, pierdołowaty, pierwszy raz w tym roku na tej trasie): "spierdzieliliście drogę" (wcale nie szeptem). Gdy już dojechaliśmy na miejsce pytam: "i co Panie X, spierdzieliliśmy drogę?". Oczywiście nie szeptem:)
      I kolejny przykład: zmiana, kieruje Pan X, dostaję nerwicy, bo prowadzi fatalnie (ale to osobny temat), znak nakazuje skręcić w lewo, GPS odzywa się, że w prawo. Ja mu mówię, że jedziemy, w lewo. Co robi Pan X? Skręca w prawo, bo chce sprawdzić, czy GPS dobrze nas poprowadzi. Jakimiś bocznymi drogami, ale na szczęście dojechaliśmy.
      Pozdrawiam wszystkie Kobitki - Pilotki! Bądźcie twarde:)
      Magda
      • ada-saneluk Re: wspolpraca z kierowcami 30.09.07, 20:34
        Czytając Twój post miałam wrażenie, że miałaś tych samych kierowców
        co ja :) Kierowcy nie przyznali się do tego, iż jadą w tą tresę
        pierwszy raz. Nie posiadali map i jechali wyłącznie za pośrednictwem
        gps, którego też nie potrafili do końca zaprogramować. Poza tym
        zupełnie nie zwracali uwagi na znaki informacyjne (miałam nawet
        wrażenie że w ogóle nie potrafią czytać...)Na moje sugestie, że
        znaki prowadzą inaczej, odpowiadali, że gps na pewno dobrze
        prowadzi, tylko inną trasą... W trakcie realizacji programu bardzo
        często kierowca gubił się, nie umiał odczytać niczego z mapy
        (których zresztą nie posiadał - ja wiem że zadaniem pilota jest
        posiadanie takowych i pomaganie kierowcy, no ale właśnie - pomaganie
        a nie kierowanie za niego)...Co do przekleństw już nie wspomnę...No
        ale panów dosyć szybko przestawiłam na posłuszeństwo...Szkoda tylo,
        że my kobitki musimy udowadniać swoje kompetencje i że naprawdę
        dobrze jesteśmy przygotowane do pełnienia swoich obowiązków.
        Cóż dużo cierpliwości dla wszystkich Pilotek!!
        • sabina85 Re: wspolpraca z kierowcami 30.09.07, 23:48
          Oj,ja chyba też jechałam z tymi samymi kierowcami!Szkoda , że mamy
          takich wspólnych znajomych.Moi na dodatek zatrzymywali sie np. na
          stacji i sikali np. za koszem na śmieci, ale tuż przy autokarze.
          Wcale ich nie było widać:-)Myślę, że korzystanie z toalety ich
          przerasta.Po prostu ręce -nie, wszystko opada.W Paryżu nie chcieli
          sie zatrzymać żeby wysadzić grupę, bo nie znależliby sami
          parkingu,ponieważ nie znają francuskiego. Ja miałam kilka planów
          miasta, ale przecież oni nie umieją czytać po francusku więc jak
          mają gdziekolwiek trafić?!!!Nie potrafiłam się sklonować i
          kosztowało mnie dużo zdrowia i ich komentarzy przy turystach
          oczywiście, że to właściwie moja wina... Co za łosie!!!!!!
          • ada-saneluk Re: wspolpraca z kierowcami 01.10.07, 09:02
            No właśnie - z tymi parkingami przeklętymi - jak tu się rozdwoić - z
            jednej strony kierowcy idioci - nie umiejący posługiwać sie mapą w
            ogóle i nie umiejący zapytać się o drogę (bo przeważnie w żadnym
            innym języku ani pół słówka - no nie wszyscy muszą - ale jak już pan
            nie rozumie napisu NO PARKING to nie pojmuję) z drugiej grupa,
            której przecież nie można powiedzieć "idźcie pozwiedzać, ja pojeżdżę
            z panami kierowcami poszukać parkingu". Nie jest to zresztą naszym
            zadniem aby opiekować się nieudolnymi kierowcami. A ich jest
            przeważnie dwóch - i to nie niestety co 2 głowy to nie jedna, tylko
            podwójny debilizm.
            • diabelski_tuzin autobus na parking 02.10.07, 16:49
              Rozwiązanie jest banalnie proste: przewoźnik zatrudnia dwu
              kierowców, biuro podróży - dwu pilotów! Wtedy pilot będzie miał też
              czas na odpoczynek. Albo niech w każdym mieście biuro wynajmuje
              przewodnika, jeśli tak mu wygodniej - a pilot będzie niańczył
              kierowców.
              A poważnie - problem będzie narastał, bo ci najbardziej "kumaci"
              kierowcy, a jak do tego znali jeszcze choć trochę jaki język -
              wyjechali. I nie dziwmy się temu - jak długo można harować nieraz po
              kilkanaście godz. dziennie, a często i dłużej łamiąc normy czasu
              pracy i prowadzenia autobusu za 90 zł brutto dziennie (autentyczne,
              z przedostatniej wycieczki)? Ale to problem przewoźnika i kierowców,
              a pilot ma swoje kłopoty. Przed 2 miesiącami kolega -
              pilot "pilotował" kierowców dwu autokarów na parking, a ja
              oprowadzałem 80 ludzi. Horror! Bo oczywiście ustny opis dojazdu do
              parkingu (i jako załącznik plan miasta, rzecz jasna) to dla "elity"
              tego zawodu za mało.
              Pozdrawiam 13
              • darcyk35 Re: autobus na parking 03.10.07, 01:02
                Ogólnie wam współczuje dziewczyny bo ja nie mam tego problemu.
                Pewnie na linii mesko-męskiej jest łatwiej może nawet napewno ale
                zgadzam sie ze wszystkimi moimi przdmówcami, że poziomkierowców
                ostatnimi czasy spadł wyraźnie na psy.Rzadko kiedy w tym roku miałem
                przyjemnośc jechac z dobrymi kierowcami - dobrymi mówie w sensie
                znajomosci tematu - drogi ipt. ale również poziomu kultury
                zachowania itp.No niestety taki to juz jest zawód,dla was dziewczyn
                lekko niemiły, że oprócz grupy musicie sobie jescse z NIMI jakos
                dawac radę.
                Powodzenia na dalszych trasach
                D
            • poliglo Re: wspolpraca z kierowcami 06.10.07, 12:47
              wspoółczuję Wam wszystkim, ktorym sie trafiaja tacy nieudacznicy za kierowcow.
              Udalo mi sie przepracowac caly sezon w jednej duzej firmie i na szczescie mialam
              samych dobrych kierowcow. Nie wszyscy byli idealni, choc kilka takich duetow sie
              zdarzylo. Czysci, dbali o pilota, o turystow, uprzejmi, czesto dowcipni, dbali
              nawet o to, zeby muzyka byla dostosowana do charakteru danej trasy :) N9iektorzy
              potrafili co prawda byc wulgarni między sobą, kiedy mysleli, ze nikt ich nie
              slyszy, ale nigdy w towarzystwie mnie czy turystow. Mialam ze dwa razy kierowcow
              niechlujnych, ale po moich perswazjach trochę zaczeli dbac o siebie i autokar i
              nie byli za te uwagi zlosliwi, a jechali bardzo dobrze. W kazdej firmie, w mojej
              tez, w stanach najwyzszego oblężenia, np: weekend majowy moze sie zdarzyc, ze w
              droge bierze sie wszystkich, rowniez wielkich niedorajdów, lub kierowcow bez
              zadnego doswiadczenia, ale biuro powinno im dobrac doswiadczonego pilota, a nie
              osobe, która też dopiero zaczyna z pilotażem, bo będzie dramat na trasie.
              Pozdrawiem wszystkich forumowiczow, mój sezon wlasnie dobiegl konca. Z
              niecierpliwoscią czekam na kwiecien, by ruszyc w trasę:)
              • agnicha6 Re: wspolpraca z kierowcami 08.10.07, 09:08
                Witam!Wróciłam właśnie z Pragi.I muszę stwierdzić, że tym razem
                miałam super kierowców.Mili, kulturalni, ale przede wszystkim
                profesjonaliści. Wystarczyło raz ustalić trasę i już wiedzieli o co
                chodzi.Nawet udało mi się zdrzemnąć!!!!Razu pewnego, gdy wracałam z
                Wiednia też się zdrzemnęłam i "słono" mi przyszło za to zapłacić, bo
                zamiast w Znojmie wylądowaliśmy w Mikulowie a w programie była
                strefa bezcłowa o czym kierowcy wiedzieli od samego początku.Ale gdy
                stwierdzili, że wszyscy śpią to wpadli na pomysł, że przecież i tak
                nikt pewnie nie będzie zainteresowany bezcłówką,a umyć się mogą
                turyści także w Mikulowie. Z Mikulowa jest bliżej do domu.Co tam
                jakiś program:-) Panowie Piotr i Grzegorz z krakowskiej firmy
                transportowej, z którymi jechałam tym razem nie narażali mnie na
                takie i tym podobne niespodzianki. Pozdrawiam wszystkich!
                • eska25 Re: wspolpraca z kierowcami 08.10.07, 15:17
                  Kiedy pojawił się pierwszy post w tym wątku szczerze współczułam.I cieszyłam się, że trafiam na świetnych i często "objeżdzonych kierowców" co zdecydowanie ułatwia sprawę.Ludzi konkretnych, którzy nie kombinują, nie oszukują, nie utrudniają przebiegu wycieczki.Rozstając się dziękowaliśmy sobie kulturalnie i szczerze za współpracę, załatwiałam im extra świadczenia, zaciszny ładny pokój a nie rzadko również dodatkowe atrakcje(m.in wejścia do obiektów, wyjazdy kolejką, aquaparki, rejsy itd) by również mogli coś zobaczyć i odpocząc.Oni odwdzieczali się podjeżdzając najbliżej obiektów, otwieraniem luków w trakcie postoju, nie wykrzywiali gęby tylko uśmiechali się do turystów i wszyscy wracaliśmy zadowoleni.Zupelnie jak jedna rodzina.Nie rzadko autentycznie ciężko się nam było wszystkim rozstać.Ludzie dziękowali, brawa nie miały końca itd.Do czasu...no właśnie..miaławm wyjazd objazdowy, kierowca - szok, z poczatku mily facet, ale siał taką panikę wśród ludzi, straszył, że nie zdąrzymy, że na 200% obiekt jest zamknięty, opowiadal o swoim czasie pracy.Zwróciłam mu uwagę, ale i tak musialam ostro pilnowac, zeby nie wdawał się w dyskusję z turystami, zapewniać turystów, ze wszystko jest ok itd.Najgorzej było na postojach, bo wraz z palaczami lubial sobie pogawędzić.W trakcie jazdy narzekal na swojego pracodawce jak ucinalam temat, to dzwonil do znajomych i wisial na telefonie i komentował.Upomnialam go, ale miał słuchawki wiec pogawedzil z 20 minut.Zupelnie nie docieraly do niego moje upomnienia, fakt, ze bedziemy wjezdzac do miasta i musze go pokierować.Na wyjezdzie miala miejsce kradzież i policjanci pytali kogo podejrzewam i czy przypadkeim nie pana kierowce?!Szok.
                  Póżniej trafiłam na kolejnych udanych - tym razem typ kierowcy omnibus - wszystko wie i kobiete ma za nic.Jak baba moze znać się na mapie i co ona wie o jezdzie autokarem itd.Jechaliśmy w składzie dwóch omnibusów i ja.Podczas rozmowy traktowali mnie jak powietrze,albo na zasadzie "co Ty wiesz".Przy wjezdzie do miasta cwaniakowali, ze wiedza gdzie jada, a nie mieli bladego pojecia tłumacze im drogę , bo nie jadę pierwszy raz, a kierowcy wyciągają mapę. Umawiamy się na przerwę 15 minutową, nikt się nie spóźnia prócz kierowców, po prostu szok.Nikomu takich kierowców nie życzę!
                  Na szczęscie tych normlanych jest więcej.Mam nadzieję.;-)
Pełna wersja