Gość: Kasia A.
IP: *.chello.pl
10.06.03, 09:09
Uważajcie na biuro podróży BIG BLUE! Choć cała poniżej opisana historia jest
w myśl regulaminu Big Blue wydarzeniem dopuszczalnym, ja nie zawaham nazwać
się tego oszustwem.
Miesiąc temu zapłaciłam za wycieczkę na Kretę - wybrałam mały hotelik w
upatrzonej miejscowości.
Oczywiście wpłata 100% kwoty.
Na dwa dni przed wylotem uprzejmi państwo z Big Blue zadzwonili do mnie z
informacją, że w wybranym przeze mnie hotelu nie ma już miejsc i proponują
mi inny hotel. Oczywiście na zmianę hotelu mam się zdecydować z miejsca,
szybko, bo ilość miejsc jest ograniczona!
Ten inny hotel jest kilometr od plaży, ale to właściwie nie jest plaża tylko
troszkę piasku między skałami... no dobra, tak naprawdę do prawdziwej plaży
jedzie się autobusem... no i organizator ostrzega, że w hotelu może
przeszkadzać hałas dobiegający z sąsiadującej z hotelem drogi. Jednym słowem
"oaza spokoju" w samym centrum nicości i beznadziejności... Czarny humor...
ale co innego mi pozostaje?
Kiedy nie zgodziłam się na nowe warunki [w końcu jadę nad morze a nie
pojeździć autobusem!!] pan z biura BIG BLUE bez chwili negocjacji
[kontroferty, czy nawet pozornego zainteresowania sprawą] powiedział:
"możemy zwrócić Pani pieniądze!" - co z przyjemnością uczyniłam [tylko to
raczej wątpliwa przyjemność zostać tak potraktowanym na 2 dni przed
urlopem!].
Acha, jeszcze jedno: w wybranym przeze mnie na początku tej historii hotelu
jest mnóstwo wolnych miejsc [bo oczywiście zatelefonowałam do hotelu na
Kretę! i bez problemu zarezerwowałam pokój!!!] natomiast hotel ten nie
współpracuje już z biurem Big Blue od początku sezonu (profesjonalistom z
Big Blue zajęło to jednak kilkanaście dni aby mnie o tym poinformować -
wiadomo pieniążki były wtedy na ich koncie i skromne bo skromne, ale zawsze
procenty wędrowały na ich konto).
Jednym słowem gorąco odradzam, proszę ostrzec znajomych, którzy mieli zamiar
wybrać się z nimi na wakacje. W końcu nie po to wertujemy katalogi i
wybieramy optymalne dla nas miejsce [np. hotel w malutkiej miejscowości obok
piaszczystej plaży], aby biuro na dwa dni przed odlotem mogło zmienić
charakter naszych wakacji [hotel bez plaży za to obok głośniej dyskoteki]
p.s. z tego co zdążyłam się zorientować podobna przygodna z Big Blue
spotkała nie tylko mnie!!!