Dodaj do ulubionych

Miejsce o ktorym marzycie...

IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.03, 23:01
byc moze juz taki watek byl,nie wiem.ale odpowiedzcie i tak;)
Obserwuj wątek
        • Gość: Stefan, Chicago Już tam byłem! IP: *.CHCGILGM.covad.net 01.07.03, 22:04
          Za dwa dni - w czwartek rano lecimy na Bahamas, Nassau na cztery dni. Wygrzać
          stare kości, wynając jakiś mały jacht i ponurkować z kuszą.
          To jest dobre ładowanie akumulatorów. Cztery dni to jest dokladnie tyle ile
          wytrzymujemy. Częściej ale na krótko - Jamajka - byliśmy i piliśmy rum, na
          Fidżi i jedynym królestwie Pacyfiku - Tonga, w mediolańskiej La Scali,
          Hawaje - już byliśmy, ale cały czas tęsknię, Cancun i Chitzen Itza - już, Wyspy
          Wielkanocne - już. I tak jeszcze wiele miejsc pięknych na tym świecie
          widzieliśmy. To zawsze wyskoki na max 5 dni.
          Ostatnio - gdy byłem w Polsce usłyszałem - tobie się ale udało! Każdemu by się
          udało gdy by przez dziesięć choćby lat popracował na swoim przez 12 godzin na
          dobę 7 dni w tygodniu. Wystarczy chcieć i nie zazdrościć tylko zabrać się do
          pracy. Także w Polsce! Teraz gdy jesteśmy bliżej unii to jest nadzieja, że
          bizantyjskie metody urzędnicze ustąpią europejskim - i na tych najwyższych
          szczeblach i na tych lokalnych, wokół nas. Wystarczy zabrać się do pracy i aby
          tylko urzędnicy bizantyjscy nie przeszkadzali. Wiely imigrantów z Polski po 2-3
          latach otwiera tutaj własne biznesy, zatrudnia współrodaków i miejscowych. Oni
          z tym biznesem wewnątrz siebie już przyjechali z Polski. Dlaczego tam nie
          otwarli? Po wejściu do unii bizantyjski styl zarządzania zniknie!!
          Pozdrowienia,
          Stefan, Chicago
          • Gość: Field Re: Już tam byłem! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.07.03, 04:40
            Ty Stefan jestes fenomenalny!Mowisz,ze wystarczy pracowac
            po 12 godzin, przez 7 dni w tygodniu?! I co, po roku stac
            Cie na cztery dni na Jamajce?!
            Polacy, do roboty! Pracujecie po 8 godz i to tylko przez
            5 dni w tygodniu i nie stac was na 4 dni na
            Jamajce.Wezcie przyklad ze Stefcia !
            ...a tak wogole, to ciekawe czego ci twoi znajomi
            zazdroszcza? Tego,ze pracujesz po 12 godzin, czy tych
            czteru dni na Jamajce?
            • Gość: johnny Do Stefana IP: *.client.attbi.com 02.07.03, 06:24
              Doczekales sie madrej odpowiedzi.
              Jak widzisz ludzie w Polsce nie znaja wartosci pracy wiedza tylko jak ukrasc,
              oszukac, zachachmecic wszystko latwym kosztem.
              Boja sie ciezkiej pracy jak tradu.
              Tam sie nic nigdy nie zmieni na lepsze, nie ma sie co ludzic
            • Gość: Stefan, Chicago Zmiany zacznij od siebie! IP: *.client.attbi.com 02.07.03, 09:28
              Gość portalu: Field napisał(a):

              > Ty Stefan jestes fenomenalny!Mowisz,ze wystarczy pracowac
              > po 12 godzin, przez 7 dni w tygodniu?! I co, po roku stac
              > Cie na cztery dni na Jamajce?!
              > Polacy, do roboty! Pracujecie po 8 godz i to tylko przez
              > 5 dni w tygodniu i nie stac was na 4 dni na
              > Jamajce.Wezcie przyklad ze Stefcia !
              > ...a tak wogole, to ciekawe czego ci twoi znajomi
              > zazdroszcza? Tego,ze pracujesz po 12 godzin, czy tych
              > czteru dni na Jamajce?

              Widzisz fieldzie - a ie jestem taki feomenalny. Ja po prostu skorzystalem z
              mozliwosci jaka mi dal pobyt w USA.Takich jak ja jest wielu tutaj. W Polsce tez
              tak bedzie - skorzystacie z tego ze nasza Polska wejdzie do unii. Na razie malo
              w Posce widze chetnych do wykorzystania mozliwosci popartej ciezka praca. Gdy
              tego nie zrobicie drodzy rodacy mieszkajacy w Polsce to nadal bedziecie
              narzekac, nadal bedziecie bez pracy i perspektyw. Zeby cos zmienic trzeba cos
              zmienic. najlepiej zaczac od siebie. To naprawde dziala. Po dziesieciu latach
              mozecie wyhamowac i zaczac cieszyc sie zyciem - dobrym towarzystwem w pieknych
              i interesujacych miejscach, dobrym jedzeniem i dobrym samopoczyciem. Pobudka na
              Maui (Hawaje) w osrodku Kea Lani. Budzisz sie i patrzysz w bok - widac palmy,
              ocean, dalej widac wyspe Niihau. A temperatura! Komfort termiczny! Okna
              wychodza na ocean! Wybrac sie motorowka poogladac pod woda wieloryby - maja
              wlasnie okres godowy wiec spiewaja i tancza w wodzie nieopodal, nawet czasami
              mozna dotknac je reka - jakze wtedy wydaje sie ze to krotko a butle prawie
              puste!
              Wystarczy zaczac od siebie.
              Koledzy ze studiow ktorym mowilem - przyjezdzaj, znajdziemy prace, na poczatek
              zamieszkasz u mnie odpowiadali - no wiesz to nie jest ta praca taka pewna.
              Dzis sa na bezrobociu w Polsce i zaluja decyzji sprzed 18 lat. Wiesz Stefan -
              ty to masz szczescie! Udalo ci sie w tej ameryce. Tez bysmy tak chcieli jak ty!
              A przeciez nie chcieli nawet zastartowac z lepszej pozycji niz ja startowalem -
              nikogo znajomego, jedna mala dyplomatka(pozal sie Boze!) i 216 dolarow
              napozyczane Bog wie gdzie. Ale chcialem to moje trudne zycie zmienic.
              To dziala!
              Wiesz fieldzie - Po roku nie mialem zadnych jeszcze pieniedzy i koncepcji co
              zrobic z ta okazja, ze bylem w USA. Wtedy mialem najwieksza biede - pilem wode
              aby oszukac glod.
              Moje pierwsze wakacje byly w NY - trzy dni! Pozwolilem sobie na nie po trzech
              latach.
              Pozdrowienia i wiecej wiary w siebie a mniej bezinteresownego warczenia.
              Zacznij od siebie bo gdy nie zastartujesz to niedlugo bedziesz bezrobotnym!
              Teraz juz tak nie walcze. Dorobilem sie, dzieci poksztalcone, z dobra
              przyszloscia. Ja siedze sobie przy komputerze od osmej rano do czwartej po
              poludniu trzy, cztery razy w tygodniu - w pokoju komputerowym obok sypialni.
              Dziennie dwie sprzedaze, dwa, trzy zakupy - wystarczy zrobic dwa trzy procent.
              Tygodniowka wystarczy na dobre zycie i podroz chocby dookola swiata. Czasami
              celowo nie dzialam tylko obserwuje - wtedy tez wypoczywam. To zdobywanie
              pieniedzy a zwlaszcza tracenie jest bardzo stresujace. Moment zakupu - moze
              kupilem za wysoko, moment sprzedazy - moze za wczesnie, moze za pozno. Ale
              teraz to juz tylko jako hobby.
              Startuj od dzisiaj - powiedz sobie, ze dzis zaczyna sie ta lepsza czesc twojego
              zycia. I nie popuszczaj!
              Stefan, Chicago
              • Gość: warszawianka Re: Zmiany zacznij od siebie! IP: *.waw.tgc.pl / 172.18.15.* 02.07.03, 15:59
                Stefan, rece opadaja. Pracuje 5 dni w tyg, 8 do 10 godzin, studia skonczylam 5
                lat temu, mieszkam w Wraszawie - stac mnie na znacznie wiecej niz 4 dni na
                Jamajce. Bylam na 5 kontynentach, ponad 30 krajach, moje wyjazdy sa zazwyczaj
                dwu-trzy tygodniowe. W Chicago mieszka moja daleka rodzina, gdy ich
                odwiedzilam oni byli przekonanai, ze umre z wrazenia na widok ich jakosci
                zycia. Nie mogli uwierzyc, ze nic mnie na tym zaplutym jackowie nie podnieca.
                Sorry, moja jakosc zycia jest znacznie wyzsza. Nie wstaje o 5 rano do fabryki
                czy zeby odebrac towar do wlasnego sklepiku. Podrozuje po swiecie, jak ma czas
                i sily moge sobie pozwolic na to, zeby wyskoczyc na weekedn do Paryza czy
                Londynu. Zjezdzialam prawiec cale Stany i jak przyjechalam do tego Chicago to
                wszyscy wokol patrzyli na mnie jak na ufoludka, bo nawet Ci, ktorzy juz sie na
                jackowie urodzili nigdy nie widzieli Wielkiego Kanionu Kolorado. Otrzasnij
                sie, w Polsce mozna dobrze i godziwie zyc. Nie kazdy i nie wszedzie,a le
                dokladnie to samo dotyczy USA. Dla jasnosci, pracuje na umowe o prace, nie
                kradne, wykonuje profesjonalna prace w firmie doradczej. Studia skonczylam w
                Polsce, wywodze sie z doscy biednej rodziny i niczego poza kapitalem
                intelektualnym z niej nie wynioslam. Tak jak ja zyje duze grono moich
                znajomych. Ludzie o podobnym pochodzeniu. W Chicago nie udalo mi sie poznac
                Polakow, ktorzy zyliby i mieszkali tak jak my tutaj. No chyba, ze jakosc zycia
                mierzysz iloscia samochodow i ich dlugoscia. Wtedy zdecydowanie jestescie do
                przodu. Aha, ostatnia uwaga - co bylo naprawde przykre to to, ze po angielsku
                mowie znacznie lepiej niz wiekszosc Polakow spotkanychw Chicago, lacznie z tymi
                co mieszkaja tam od lat. A ja nigdy nie mieszkalam poza Polska.
                • Gość: ewka Re: Zmiany zacznij od siebie! IP: 63.150.245.* 02.07.03, 19:47
                  Czy nie za bardzo sie wywyzszasz Warszawianko? No i co z tego ze zwiedzilas
                  caly swiat i myslisz ze jestes madrzejsza od wszystkich innych ze Stefanem
                  wlacznie. To o niczym nie swiadczy tylko o tym ze masz duzo pychy w sobie a tak
                  naprawde nie reprezentujesz nic no..moze przesadzilam..prawie nic. Stefan
                  napisal prawde, ciezka praca doszedl do tego kim jest teraz, i nic nie napisal
                  zlosliwie czy z pogarda jak ty to zrobilas, dlatego ciesz sie dla innych i
                  postaraj sie nie patrzec na ludzi z pogarda. Kazdy ma swoja misje w zyciu,
                  kazdego losy sa inne, ale nikt nie ma prawa pogardzac innym czlowiekiem.
                  Ciesze sie ze powodzi Ci sie w Polsce, i zycze TObie tez abys mogla sie cieszyc
                  tez dla innych.
                  Pozdrowienia z Californii.
                  Ewa
                  • Gość: Ola Brawo Ewo! IP: *.corp.redshift.com 12.07.03, 21:30
                    Dokladnie mialam podobne odczucia jak Ty , czytajac wypowiedzi Stefana z
                    Chicago i Warszawianki.
                    Nawazniejsze ze oboje sa szczesliwi. Stefan wykazal sie kultura osobista i
                    checia aby innym tez bylo dobrze. W-wianka...jak to typowa W-wianka, pycha,
                    negatywizm i pogarda dla innych.
                    Osobiscie dla mnie nie istnieja takie wartosci materialne ktore by mnie
                    sklonily na zamiane USA na Polske. Ale to tylko moja opinia i kazdy ma inne
                    potrzeby.
                • bruno555 Znow te shit.... 02.07.03, 20:35
                  Gość portalu: warszawianka napisał(a):

                  > Stefan, rece opadaja. Pracuje 5 dni w tyg, 8 do 10 godzin, studia skonczylam
                  5
                  >
                  > lat temu, mieszkam w Wraszawie - stac mnie na znacznie wiecej niz 4 dni na
                  > Jamajce. Bylam na 5 kontynentach, ponad 30 krajach, moje wyjazdy sa
                  zazwyczaj
                  > dwu-trzy tygodniowe. W Chicago mieszka moja daleka rodzina, gdy ich
                  > odwiedzilam oni byli przekonanai, ze umre z wrazenia na widok ich jakosci
                  > zycia. Nie mogli uwierzyc, ze nic mnie na tym zaplutym jackowie nie
                  podnieca.
                  > Sorry,

                  Jak sie tylko zetkna nasi Krajowi z Naszymi Zamorksimi, to normalnie, dynamit ;-
                  ))
                  Szlag, ze tez to inaczej w rzeczywistosci wyglada. W rzeczywistosci
                  troche "grzeczniej", jedni i drudzy...
                  Mnie to jednak zastanawia taka rzecz:Tylu znajomych kol. warszawianki ma
                  miodzik w Polsce, ale na taka loterie wizowa z Polski wpada kilka milionow
                  zgloszen. A potem, PRZED Polska w ilosci wylosowanycj wiz pobytowych, sa takie
                  ekonomiczne mocarstwa jak Ethiopia, Ghana i Nigeria.
                  Dlaczego ludzie chca do jackowskiego syfu, jak maja nowe, ladne samochodziki w
                  Polsce, zwiedzaja kraje, ( 30 na 5 kontynantach) , mieszkaja w ladnych domkach
                  z cegly i pracuja 8 godzin dziennie ?
                • Gość: $tefan, Chicago Warszawianko - gratuluję IP: *.CHCGILGM.covad.net 02.07.03, 23:03
                  Gość portalu: warszawianka napisał(a):

                  > Stefan, rece opadaja. Pracuje 5 dni w tyg, 8 do 10 godzin, studia skonczylam
                  5
                  >
                  > lat temu, mieszkam w Wraszawie - stac mnie na znacznie wiecej niz 4 dni na
                  > Jamajce. Bylam na 5 kontynentach, ponad 30 krajach, moje wyjazdy sa
                  zazwyczaj
                  > dwu-trzy tygodniowe. W Chicago mieszka moja daleka rodzina, gdy ich
                  > odwiedzilam oni byli przekonanai, ze umre z wrazenia na widok ich jakosci
                  > zycia. Nie mogli uwierzyc, ze nic mnie na tym zaplutym jackowie nie
                  podnieca.
                  > Sorry, moja jakosc zycia jest znacznie wyzsza. Nie wstaje o 5 rano do
                  fabryki
                  > czy zeby odebrac towar do wlasnego sklepiku. Podrozuje po swiecie, jak ma
                  czas
                  >
                  > i sily moge sobie pozwolic na to, zeby wyskoczyc na weekedn do Paryza czy
                  > Londynu. Zjezdzialam prawiec cale Stany i jak przyjechalam do tego Chicago
                  to
                  > wszyscy wokol patrzyli na mnie jak na ufoludka, bo nawet Ci, ktorzy juz sie
                  na
                  > jackowie urodzili nigdy nie widzieli Wielkiego Kanionu Kolorado. Otrzasnij
                  > sie, w Polsce mozna dobrze i godziwie zyc. Nie kazdy i nie wszedzie,a le
                  > dokladnie to samo dotyczy USA. Dla jasnosci, pracuje na umowe o prace, nie
                  > kradne, wykonuje profesjonalna prace w firmie doradczej. Studia skonczylam w
                  > Polsce, wywodze sie z doscy biednej rodziny i niczego poza kapitalem
                  > intelektualnym z niej nie wynioslam. Tak jak ja zyje duze grono moich
                  > znajomych. Ludzie o podobnym pochodzeniu. W Chicago nie udalo mi sie poznac
                  > Polakow, ktorzy zyliby i mieszkali tak jak my tutaj. No chyba, ze jakosc
                  zycia
                  >
                  > mierzysz iloscia samochodow i ich dlugoscia. Wtedy zdecydowanie jestescie do
                  > przodu. Aha, ostatnia uwaga - co bylo naprawde przykre to to, ze po
                  angielsku
                  > mowie znacznie lepiej niz wiekszosc Polakow spotkanychw Chicago, lacznie z
                  tymi
                  >
                  > co mieszkaja tam od lat. A ja nigdy nie mieszkalam poza Polska.

                  Nie wiem dlaczego Tobie miła ręce opadają. Nie pisałem przecież że tylko Jamajka
                  Pisałem " Cztery dni to jest dokladnie tyle ile wytrzymujemy. Częściej ale na
                  krótko - Jamajka - byliśmy i piliśmy rum, na Fidżi i jedynym królestwie
                  Pacyfiku - Tonga, w mediolańskiej La Scali,Hawaje - już byliśmy, ale cały czas
                  tęsknię, Cancun i Chitzen Itza - już, Wyspy Wielkanocne - już. I tak jeszcze
                  wiele miejsc pięknych na tym świecie widzieliśmy. "
                  Większość poglądów mamy wspólnych - mnie też na tym zaplutym Jackowie nic nie
                  podnieca.
                  Problem w tym, że razem z tymi znajomymi z Jackowa niw wychyliłaś nosa - nie
                  udało ci się spotkać Polaków mieszkających jak Ty - w Polsce. Bo to jednak
                  trzeba się ruszyć z tych slumsow jackowskich. To, że oni się nie ruszyli to
                  rozumiem - ludzie bez wykształcenia, bez znajomości angielskiego mierzący
                  sukces wielkością samochodu. Ale Ty? I wykształcona i mówiąca po angielsku
                  lepiej niż niejeden obywatel USA!
                  W Stanach są różni ludzie - jedni co walczą i korzystają z tego,żę mają
                  możliwość im daną i są tacy co taplają się w tym slumsowym grajdołku narzekając
                  na USA co to im nic nie dała. Ci lepsi wykorzystują możliwości jakie im daje
                  pobyt w USA i nie poprzestają na tym co uzyskali - pną się do góry i wszerz!
                  Wg mnie te podróże i wykształcenie mało Tobie intelektualnie dały. Tylko to
                  widziałaś wśród Polonii? Chłopaki przyjeżdżają z Polski, po trzech latach
                  otwierają wlasny biznes, zatrudniają swoich także tybylców. Tego nie widziałaś?
                  Oni za kilka lat przenoszą się z Chicago na przedmieścia do swoich pięknych
                  rezydencji. Zapracowali na to! Ci co siedzą w slumsach kilkadziesiąt lat to
                  jest tylko to co widziałaś w Chicago.
                  Nie warto do nich było jechać!
                  Kontakt z nimi nic nie daje i obniżył Twoje intelektualne możliwości.
                  Cieszę się, że udało Ci się tuż po studiach zastartować i odwiedzać kontynenty -
                  każdy co roku i w dodatku inny - ten pierwszy wyjazd na 3-4 tygodnie na inny
                  kontynent to rodzice fundowali?
                  Zazdroszczę Tobie! Ale to nie Twoja zasługa lecz kasa rodziców.
                  Kapitał intelektualny i wykształcenie to nie wszystko.Do pewnych rzeczy
                  dochodzi się z wiekiem. Jesteś młoda - masz 28 lat - życie i doświadczenia
                  życiowe przed Tobą. Gratuluję! Powodzenia!
                  $tefan, Chicago
                • Gość: adamo Re: Zmiany zacznij od siebie! IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 23.08.03, 20:58
                  Mam kilka uwag do Warszawianki i Stefana.Warszawianko wierzę ci że, żyje ci się
                  lepiej niż przeciętnemu Polakowi w USA, ale co do profesjonalizmu różnego
                  rodzaju firm doradczych mam swoje zdanie.Tak niestety już w Polsce jest,że
                  największe pieniądze zarabiają pozoranci a najważniejsze kwalifikacje to
                  zamieszkanie w Warszawie.Mam też uwagę do Stefana nie opowiadaj bzdur o
                  amerykańskim raju, bo podsycasz tylko naiwność wielu Polaków.Wierzę,że
                  przeciętny poziom życia w USA jest wyższy, ale bez przesady.Znam osoby,które
                  zarabiając tam ponadprzeciętnie wróciły,bo uznały,że pracować może lepiej w USA
                  ale kształcić dzieci czy tym bardziej chorować to już nie.Moi znajomi wrócili z
                  pieniędzmi i podniesioną głową, ale pszypuszczam,że jest wielu takich,którzy
                  nie mają za co i do czego wrócić.Jeszcze jedna taka uwaga sam pracowałem w
                  pocie czoła żeby wykonując zawód nauczyciela osiągnąć poziom życia,który uważam
                  za przyzwoity, ale bliższa jest mi mentalność niemiecka-solidnie pracować,żeby
                  przyzwoicie żyć niż amerykańska żyć po to żeby pracować.
              • Gość: Sebastian Re: Zmiany zacznij od siebie! IP: *.access.de.clara.net 07.07.03, 20:20
                Hallo Stefan,

                masz racje w tym ze trzeba zaczac od siebie - to jest pewne na 100%.
                Trzeba miec swoj cel w zyciu i wiedziec czego sie chce. Trzeba "gryzc trawe" i
                do przodu !!! nie ogladajac sie na innych.
                Ale nie opowiadaj wszystkim ze jest to mozliwe w Polsce. Albo jestes tego
                nieswiadomyalbo chcesz tylko pocieszyc tych nieszczesliwcow tam w pl.
                Ludzieeeee ...uczcie sie jezykow i wyjazdddddd wszyscy ambitni - tu na
                Zachodzie bedziecie docenieni!!! To dziala.

                Sebastian
              • Gość: Tomasz Re: Zmiany zacznij od siebie! IP: *.prem.tmns.net.au 23.07.03, 05:41
                Gość portalu: Stefan, Chicago napisał(a):

                > Gość portalu: Field napisał(a):
                >
                > > Ty Stefan jestes fenomenalny!Mowisz,ze wystarczy pracowac
                > > po 12 godzin, przez 7 dni w tygodniu?! I co, po roku stac
                > > Cie na cztery dni na Jamajce?!
                > > Polacy, do roboty! Pracujecie po 8 godz i to tylko przez
                > > 5 dni w tygodniu i nie stac was na 4 dni na
                > > Jamajce.Wezcie przyklad ze Stefcia !
                > > ...a tak wogole, to ciekawe czego ci twoi znajomi
                > > zazdroszcza? Tego,ze pracujesz po 12 godzin, czy tych
                > > czteru dni na Jamajce?
                >
                > Widzisz fieldzie - a ie jestem taki feomenalny. Ja po prostu skorzystalem z
                > mozliwosci jaka mi dal pobyt w USA.Takich jak ja jest wielu tutaj. W Polsce
                tez
                >
                > tak bedzie - skorzystacie z tego ze nasza Polska wejdzie do unii. Na razie
                malo
                >
                > w Posce widze chetnych do wykorzystania mozliwosci popartej ciezka praca. Gdy
                > tego nie zrobicie drodzy rodacy mieszkajacy w Polsce to nadal bedziecie
                > narzekac, nadal bedziecie bez pracy i perspektyw. Zeby cos zmienic trzeba cos
                > zmienic. najlepiej zaczac od siebie. To naprawde dziala. Po dziesieciu latach
                > mozecie wyhamowac i zaczac cieszyc sie zyciem - dobrym towarzystwem w
                pieknych
                > i interesujacych miejscach, dobrym jedzeniem i dobrym samopoczyciem. Pobudka
                na
                >
                > Maui (Hawaje) w osrodku Kea Lani. Budzisz sie i patrzysz w bok - widac palmy,
                > ocean, dalej widac wyspe Niihau. A temperatura! Komfort termiczny! Okna
                > wychodza na ocean! Wybrac sie motorowka poogladac pod woda wieloryby - maja
                > wlasnie okres godowy wiec spiewaja i tancza w wodzie nieopodal, nawet czasami
                > mozna dotknac je reka - jakze wtedy wydaje sie ze to krotko a butle prawie
                > puste!
                > Wystarczy zaczac od siebie.
                > Koledzy ze studiow ktorym mowilem - przyjezdzaj, znajdziemy prace, na
                poczatek
                > zamieszkasz u mnie odpowiadali - no wiesz to nie jest ta praca taka pewna.
                > Dzis sa na bezrobociu w Polsce i zaluja decyzji sprzed 18 lat. Wiesz Stefan -
                > ty to masz szczescie! Udalo ci sie w tej ameryce. Tez bysmy tak chcieli jak
                ty!
                >
                > A przeciez nie chcieli nawet zastartowac z lepszej pozycji niz ja
                startowalem
                > -
                > nikogo znajomego, jedna mala dyplomatka(pozal sie Boze!) i 216 dolarow
                > napozyczane Bog wie gdzie. Ale chcialem to moje trudne zycie zmienic.
                > To dziala!
                > Wiesz fieldzie - Po roku nie mialem zadnych jeszcze pieniedzy i koncepcji co
                > zrobic z ta okazja, ze bylem w USA. Wtedy mialem najwieksza biede - pilem
                wode
                > aby oszukac glod.
                > Moje pierwsze wakacje byly w NY - trzy dni! Pozwolilem sobie na nie po
                trzech
                > latach.
                > Pozdrowienia i wiecej wiary w siebie a mniej bezinteresownego warczenia.
                > Zacznij od siebie bo gdy nie zastartujesz to niedlugo bedziesz bezrobotnym!
                > Teraz juz tak nie walcze. Dorobilem sie, dzieci poksztalcone, z dobra
                > przyszloscia. Ja siedze sobie przy komputerze od osmej rano do czwartej po
                > poludniu trzy, cztery razy w tygodniu - w pokoju komputerowym obok sypialni.
                > Dziennie dwie sprzedaze, dwa, trzy zakupy - wystarczy zrobic dwa trzy
                procent.
                > Tygodniowka wystarczy na dobre zycie i podroz chocby dookola swiata. Czasami
                > celowo nie dzialam tylko obserwuje - wtedy tez wypoczywam. To zdobywanie
                > pieniedzy a zwlaszcza tracenie jest bardzo stresujace. Moment zakupu - moze
                > kupilem za wysoko, moment sprzedazy - moze za wczesnie, moze za pozno. Ale
                > teraz to juz tylko jako hobby.
                > Startuj od dzisiaj - powiedz sobie, ze dzis zaczyna sie ta lepsza czesc
                twojego
                >
                > zycia. I nie popuszczaj!
                > Stefan, Chicago

                >>> Oj, Stefciu, Stefciu. Uwarzaj bo jeszcze sam w to wszystko uwierzysz a to
                dopiero bedzie kosztowac.
          • Gość: olo Re: Już tam byłem! IP: *.consolidated.net 03.07.03, 00:08
            Mam Stefan taka nadzieje...To prawda przyjechalismy tutaj ze swoim pomyslem na
            zycie ,ale chyba nie wszystkim wychodzi,,prawo natury..2-3 lata byly dobre ale
            15-20 lat temu ---nie teraz i nie w Illinois ...;)) Ja harowalem jak wol w
            Polsce przez 12-14 godzin na dobe przez te 7 dni w tygodniu i US i ZUS i PiP
            oraz pare innych instytucji i zyczliwych osob z bizantyjskiej opcji wyslalo
            mnie w dosc daleka podroz.Ta droga kasztanowa to Twoja :) ? Dobrego wypoczynku
            i wspanialego nurkowania ... :) olo
      • Gość: zenek Re: Miejsce o ktorym marzycie... IP: *.proxy.aol.com 02.07.03, 04:01
        Gość portalu: Artek 2003 napisał(a):

        > Jak puszczamy wodze fantazji to ja ide na calosc. 2 tygodnie w hotelu na 600
        > pietrze (z racji mniejszego ciazenia), na Ksiezycu. Jedna z atrakcji bedzie
        > lunar jumping na 5 kilometrowej linie. Nastepne wakacje na Marsie. Glowna
        > atrakcja bedzie wejscie na Olympic Mons (26 km wysokosci). I pomyslec, ze za
        > kilka pokolen ktos tego doswiadczy ahh...
        debilow bez pieniedzy do takich miejsc nie dopuszczaja,bardzo dobrze!
          • ashanti5 Re: Miejsce o ktorym marzycie... 02.07.03, 09:10
            Skoro puszczacie wodze fantacji, ja też zaszaleję i przeniosę się w czasie do
            Nowego Orleanu lub chicagowskiego Harlemu lat 40-50tych
            p.s. pracuje 12 godzin pięć dni w tygodniu, ale nieprędko będzie mnie stać na
            wymarzoną Jamajkę :(
            • Gość: Stefan, Chicago Ashanti - zacznij marzyc! IP: *.client.attbi.com 02.07.03, 09:49
              ashanti5 napisała:

              > Skoro puszczacie wodze fantacji, ja też zaszaleję i przeniosę się w czasie do
              > Nowego Orleanu lub chicagowskiego Harlemu lat 40-50tych
              > p.s. pracuje 12 godzin pięć dni w tygodniu, ale nieprędko będzie mnie stać na
              > wymarzoną Jamajkę :(
              Chicagowski Harlem - nie ma czegos takiego - moze myslisz o nowojorskiej
              dzielnicy - strach tam wejsc bialemu.
              W Chicago Harlem to ulica biegnaca z polydnia na polnoc jego zachodnia granica.
              ma kilkadziesiat mil dlugosci.
              Do N Orleanu warto ale w sierpniu wrzesniu - nie jest tak porazajaco goraco i
              wilgotno. Ty wiesz jaki tam graja bluesa prawie w kazdej knajpce? Duja az milo
              posluchac. fRANCUSKA KWATERA - REINISCENCJE STAREJ eUROPY, HOMAROW I KREWETEK
              ILE TYLKO JESTES W STANIE UJESC. A w glebi Luizijany - bagna z wysepkami na
              ktorych postawione rezydencje.
              A te rezydencje plantatorow bawelny. Wiedzieli dlaczego murzynow maja do pracy.

              Skad wiesz, ze ta Jamajka tak daleko? Bylas dowiedziec sie w biurze podrozy? Od
              tego zaczij. Wyliczysz sobie ile mozesz odkladac tygodniowo i kiedy zdobedziesz
              te fundusze. Zacznij od marzen i odwiedz biuro podrozy. Masz dobra prace?
              Szukaj lepszej a w starej nie pal mostow. Przyjma Ciebie spowrotem w razie
              niepowodzenia - potrzebuja przeciez takich dobrych jak TY. Szukaj jednak
              lepszej!!
              Pozdrowienia,
              Stefan, Chicago
              PS kiedy sie zobaczymy w Ocho Rios w Grand Lido Negril?
              Widzisz te palmy, murzyni krzataja sie wokol, lezysz przy basenie w hamaku
              rozpietym miedzy dwoma palmami kokosowymi, donosza co jakis czas drinki
              tropikalne. Ty jestes zrelaksowana po porannym masazu.
              Widzisz tam siebie? A Morze Karaibskie szuuuumi a kolor jak na widokowkach -
              niebieski - baby blue a dalej to w szmaragd wchodzi. A na horyzoncie waski
              paseczek fioletu.
              No lec do tego biura, dowiedz sie co i jak. Zapytaj koniecznie o Grand Lido
              Negril!
              • ashanti5 Re: Ashanti - zacznij marzyc! 02.07.03, 10:48
                Mówiąc Harlem miałam na mysli czarną dzielnicę w jakimkolwiek mieście.
                Stany Zjednoczone mnie zupełnie nie pociągają. Jeżeli miałabym tam jechać to
                tylko w takie miejsca i w takich czasach, o jakich pisałam.
                Jeśli chodzi o Karaiby, nie marzę o wyjeździe wypoczynkowym, ale o badaniach
                terenowcyh. Dlatego prezej wybrałabym Trenchtown w Kingston niż jakąś enklawę
                turystyczną z basenem. A na Haiti - wyłącznie zamieszkanie blisko hunforu w
                celach obserwacji obrzędowości afrokatolickiej.
                Biuro podróży raczej mi nie zaoferuję tego typu "rozrywek"
                • Gość: $tefan, Chicago To się da połączyć - luksus i badania! IP: *.CHCGILGM.covad.net 02.07.03, 22:33
                  ashanti5 napisała:

                  > Mówiąc Harlem miałam na mysli czarną dzielnicę w jakimkolwiek mieście.
                  > Stany Zjednoczone mnie zupełnie nie pociągają. Jeżeli miałabym tam jechać to
                  > tylko w takie miejsca i w takich czasach, o jakich pisałam.
                  > Jeśli chodzi o Karaiby, nie marzę o wyjeździe wypoczynkowym, ale o badaniach
                  > terenowcyh. Dlatego prezej wybrałabym Trenchtown w Kingston niż jakąś enklawę
                  > turystyczną z basenem. A na Haiti - wyłącznie zamieszkanie blisko hunforu w
                  > celach obserwacji obrzędowości afrokatolickiej.
                  > Biuro podróży raczej mi nie zaoferuję tego typu "rozrywek"

                  Zaoferują. Wystarczy dobrze zapłacić za ubezpieczenie siebie i kilku dobrych
                  securities.
                  Czy Ty może jesteś pochodzenia negroidalnego? Te fascynacje obrzędami czarnych
                  i nick - z plemiona afrykańskiego!
                  Mieszkanie w luksusowym hotelu wcale nie wyklucza tego że możesz się zapuścić
                  do slumsów. Potrzebni jedynie dobrzy ochroniarze. Na miejscu można wynająć.
                  Czasy gdy biały nie mówiąc już o białej (jesteś?) mógł zapuszczać się w głąb
                  obserwując np "Zycie seksualne dzikich" tak jak to robił Malinowski minęły 100
                  lat temu. Także na Jamajce, także w USA - na Harlemie murzyńskim w NY.
                  Traktowani byli raczej jak Master i nie podnosili na nich ręki.
                  Koleżanka córki pojechała do Afryki badać zwyczaje godowe ginących goryli.
                  Znaleziono ją z obciętymi piersiami i pośladkami. Nie miała ze sobą ochroniarzy.
                  Źle trafiła - nie uszanowali jej że była kobietą.
                  Zwyczaje, które chcesz badać już są przebadane. Wybierz się np do Berlina do
                  biblioteki uniwersyteckiej i tam to wszystko znajdziesz.
                  By the way - krakałem, krakałem i wykrakałem - rankiem zakupiłem akcje CPN i
                  zarobiłem ciut powyżej 5% - równe $22.000. Sprzedałem toto tuż przed
                  zamknięciem giełdy.Moja żona na to się bardzo ucieszyła.
                  To CPN to trochę z sentymentu do starego polskiego CPN. Ci produkują energię
                  elektryczną z gazu naturalnego.
                  Pozdrowienia
                  $tefan, Chicago
                  • Gość: antywieśniak Re: To się da połączyć - luksus i badania! IP: *.media4.pl / 10.3.2.* 13.07.03, 00:13
                    Stefan, człeku o ql imieniu, ty to chyba nie cierpisz czarnych, bo ci kiedyś z
                    pupska zrobili jesień średniowiecza, aight?





                    Gość portalu: $tefan, Chicago napisał(a):

                    >
                    > Zaoferują. Wystarczy dobrze zapłacić za ubezpieczenie siebie i kilku dobrych
                    > securities.
                    > Czy Ty może jesteś pochodzenia negroidalnego? Te fascynacje obrzędami
                    czarnych
                    > i nick - z plemiona afrykańskiego!
                    > Mieszkanie w luksusowym hotelu wcale nie wyklucza tego że możesz się zapuścić
                    > do slumsów. Potrzebni jedynie dobrzy ochroniarze. Na miejscu można wynająć.
                    > Czasy gdy biały nie mówiąc już o białej (jesteś?) mógł zapuszczać się w głąb
                    > obserwując np "Zycie seksualne dzikich" tak jak to robił Malinowski minęły
                    100
                • Gość: $tefan, Chicago Ashanti - zacznij zbierac pieniadze! IP: *.client.attbi.com 03.07.03, 08:50
                  Ashanti - dzis w sklepie muzycznym zauwazylem w drucianym boxie w dyskach za 1
                  dolarka nazwe ASHANTI - zaraz sobie pomyslalem, ze to pewnie od tej murzyneczki
                  wzielas swoj nick. Dosc plodna murzyneczka - dysk z kilkunastoma piosenkami.
                  Od razu ustawilo Ciebie w przedziale wiekowym mojej najmlodzej - ona te
                  murzyneczki tez wiecznie sluchala.Czy to tak jest z ta Ashanti?
                  $tefan, Chicago
                  • ashanti5 Re: Ashanti - zacznij zbierac pieniadze! 03.07.03, 09:27
                    Niestety nie zgadłeś.
                    Nick wybrałam zanim dowiedziałam się, że istnieje taka piosenkarka. Twój
                    pierwszy trop był właściwszy. Nawa afrykańskiego plemienia (słynącego z
                    walecznośći) z Ghany. Wielu przedstawicieli tego narodu wywieziono do Ameryki
                    Południowej i na Karaiby, dlatego można dostrzec elementy ich kultury w
                    kulturach afroamerykańskich. Nie są może tak rozprzestrzenione jak Yoruba,
                    Bantu czy Ewe. Podoba mi sie samo brzmienie wyrazu Ashanti, dlatego wybrałam
                    taki nick. Ashanti to także popularne imie w Afryce oznaczające silna osobowość.

                    > Ashanti - dzis w sklepie muzycznym zauwazylem w drucianym boxie w dyskach za
                    1
                    > dolarka nazwe ASHANTI - zaraz sobie pomyslalem, ze to pewnie od tej
                    murzyneczki
                    >
                    > wzielas swoj nick. Dosc plodna murzyneczka - dysk z kilkunastoma piosenkami.
                    > Od razu ustawilo Ciebie w przedziale wiekowym mojej najmlodzej - ona te
                    > murzyneczki tez wiecznie sluchala.Czy to tak jest z ta Ashanti?
                    > $tefan, Chicago
                  • Gość: WWAK Re: Ashanti - zacznij zbierac pieniadze! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.03, 01:22
                    Stefan, jesteś niestety typowym burakiem ze Stanów, nie obrażaj się, ale chyba
                    tak jest. Co, bialutkie adidaski, szorty u 50-letniego dziadka, kara przed
                    porciem, oczywiscie z najlepsza insiurą, .... LOL!
                    Człowieku, jestem zwykłym, polskim studentem i w swoim życiu dzięki swojej
                    pracy tu w Polsce byłem na całym Bliskim Wshodzie (Syria, Jordania, Egipt,
                    Liban, Irak, Iran), w całej Europie, w Stanach (i własnie w Chicago musiałem na
                    ulicach podziwiac takich burasów którzy po 30 latach siedzenia w zabitej
                    dziurami wiosce w Poslce zapominają po 2 latach polskiego i już są z USA :) ),
                    na Bahamach (polecam Ci - bo lecisz - Harbour Island), na Bermudach i w tym
                    roku ciężko pracuje żeby pojechać na tramping.
                    Uważam że posty w których ktoś się chwali są żałosne i na pewno bym tego
                    swojego nie napisał,a le robię to tylko dlatego żeby uzmysłowić Tobie, że
                    Polska jaką pamietasz dawno się skończyła. Nie gadaj głupot o Unii, bo każdy
                    człowiek tutaj wie o tym więcej od Ciebie i wie ile nam to da dobrego. Masz
                    bardzo małe pojęcie o Polce, koleś. Zal mi Ciebie, choć ciesze się że
                    przynajmniej amsz poczucie.
                    Stefan! Nie irytuj nas na forum, bo mówisz tak jakbyśmy nie wiedzieli co to
                    jest czekolada i lodówki. Tymczasem przyjedz Dzikusie do Polski. Miłych wakacji!
                    • gabrielacasey WWAK, jestes po prostu idiota. I marnujesz tylko 07.07.03, 08:16
                      szmal i czas na te swoje podroze, bo LUDZI NIE WIDZISZ i NIE CHCESZ WIDZIEC. A
                      mnie sie wlasnie podoba, ze tacy kolo 50-tki, jak Stefan, wracaja do tego,
                      czego nie mieli okazji zrobic w mlodosci. I naprawde nie sadze, by on
                      byl "burasem" - tys tez chyba nie wytknal nosa poza Jackowo czy Greenpoint,
                      gdzie - istotnie - wiekszosc mieszkancow koszmarna. Ale i oni to ludzie: mali,
                      smieszni, prowincjonalni, ale...ludzie. A w Polsce wcale tak pieknie nie jest -
                      mam tam dom i nawet spory kawalek ziemi po jakims PGR, ale ...z biznesem
                      ucieklam. Do Estonii. I wiem, dlaczego to zrobilam (Stefan ma racje-
                      bizantyjska, skorumpowana biurokracja)i... ilu bezrobotnych pozostawilam.
                      Cechuje cie skrajna, szczeniacka glupota, arogancja i brak serca, ale nadzieja,
                      ze kiedys dorosniesz i z tej swojej zarozumialej malosci wyrosniesz.
                    • Gość: Dr Who WWAK W dupie byles gowno widziales IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 21.07.03, 07:17
                      Gość portalu: WWAK napisał(a):

                      > Stefan, jesteś niestety typowym burakiem ze Stanów, nie obrażaj się, ale
                      chyba
                      > tak jest. Co, bialutkie adidaski, szorty u 50-letniego dziadka, kara przed
                      > porciem, oczywiscie z najlepsza insiurą, .... LOL!
                      > Człowieku, jestem zwykłym, polskim studentem i w swoim życiu dzięki swojej
                      > pracy tu w Polsce byłem na całym Bliskim Wshodzie (Syria, Jordania, Egipt,
                      > Liban, Irak, Iran), w całej Europie, w Stanach (i własnie w Chicago musiałem
                      na
                      >
                      > ulicach podziwiac takich burasów którzy po 30 latach siedzenia w zabitej
                      > dziurami wiosce w Poslce zapominają po 2 latach polskiego i już są z
                      USA :) ),
                      > na Bahamach (polecam Ci - bo lecisz - Harbour Island), na Bermudach i w tym
                      > roku ciężko pracuje żeby pojechać na tramping.
                      > Uważam że posty w których ktoś się chwali są żałosne i na pewno bym tego
                      > swojego nie napisał,a le robię to tylko dlatego żeby uzmysłowić Tobie, że
                      > Polska jaką pamietasz dawno się skończyła. Nie gadaj głupot o Unii, bo każdy
                      > człowiek tutaj wie o tym więcej od Ciebie i wie ile nam to da dobrego. Masz
                      > bardzo małe pojęcie o Polce, koleś. Zal mi Ciebie, choć ciesze się że
                      > przynajmniej amsz poczucie.
                      > Stefan! Nie irytuj nas na forum, bo mówisz tak jakbyśmy nie wiedzieli co to
                      > jest czekolada i lodówki. Tymczasem przyjedz Dzikusie do Polski. Miłych
                      wakacji
                      > !


                      Co co widzieli sie nie chwala. To tak jaj z forsa, tych co maja jej b. duzu
                      nie uda ci sie nigdy poznac. Tych bogaczy co poznales to takie matoly jak ty.
    • amberfiszka Re: Miejsce o ktorym marzycie... 02.07.03, 14:28
      Islandia, Irlandia, Kornwalia, Ameryka Płd., Skagen, Maroko, Hiszpania (też
      chce domek w Andaluzji). Ale póki co za niecałe dwa tygodnie jadę na Ukrainę,
      po gorkach pochodzić. Na pewno bedzie pięknie. Pozdrawiam wszystkich marzycieli
      wędrowniczków.
    • Gość: marcin MALIBU!!! IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.03, 01:00
      "Autonomiczna" dzielnica Los Angeles. Domy na skarpach przy plaży. I już nie
      chodzi mi o to, że moimi sąsiadami będą np. Madonna, czy Arnold Schwarzenegger.
      Najbardziej atrakcyjny jest fakt klimatyczny. Cały Boży rok około 20 - 25
      stopni ciepla. Latem upały, ale skład wilgotnościowy powietrza powoduje, ze
      temperatura nie jest aż tak męcząca (jak w Hiszpanii, Grecji czy nawet czasem u
      nas). Wieczory ciepłe, cały rok kolacyjki na tarasie, szum oceanu... Najlepszy
      bajer to to, że można wstać rano np. w sobotę i ustalić z dzieciakami, czy
      dzisiaj idziemy na plaże surfować, czy może jedziemy za miasto w góry na
      snowboard lub narty, bowiem nie daleko są wysokie góry na których jest śnieg.
      Mieszkając w Malibu, to tak jakby mieszkać w raju gdzieś na końcu świata, a
      jednocześnie na peryferiach kilkunastomilionowego molocha. A juz kinomani mogli
      by być zachwyceni widząc aktora z swojego ulubionego filmu spacerującego po
      odludnych plażach malibu ze swoim psem i opowiadajacego o swoim zwierzaku do
      napotkanego przechodnia, ktorym moze byc kazdy z nas :)
    • Gość: pola Re: Miejsce o ktorym marzycie... IP: 62.121.132.* 03.07.03, 02:56
      Te wszystkie miejsca wiążą się z moimi ulubionymi książkami: do Szwecji, ze
      względu na sentyment, jeszcze z dzieciństwa do książek Asrid Lindgren (i do
      dzisiaj mi nie przeszło), Nowa Zelandia (to chyba wiadomo, że chodzi o Władcę
      Pierścieni, a dokładniej o ekranizację), Irlandia (też o Władcę Pierścieni, nie
      wiem czemu, Irlandia zawsze mi się kojarzyła z Shire, no i stamtąd pochodzi
      Enya), a z bliższych to Poznań, jakoś do tej pory nie miałam okazji tam być
      (oczywiście, śladem bohaterów powieści M. Musierowicz). Pozdrawiam Poznaniaków
      z Krakowa. :)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka