Boje sie latac samolotem......

IP: *.Astral.Lodz.PL 26.06.03, 13:39
Czesc czy ktos z was tez cierpi na podobną przypadłosc?? jesli tak to jak
sobie z tym radzicie??
    • Gość: As Re: Boje sie latac samolotem...... IP: *.crowley.pl 26.06.03, 15:18
      Jeździj pociągiem, samochodem, autobusem lub pływaj statkiem
      • m0nk Re: Boje sie latac samolotem...... 26.06.03, 18:03
        mamy xxi w, latac trzeba. tez nie lubie ale...
        - pol piwka przed lotem
        - wsiadam dosc szybko, siadam i zaczynam czytac to wszystko co sobie kupie -
        koncze po ladowaniau
        • ashanti5 Re: Boje sie latac samolotem...... 27.06.03, 09:03
          czy kiedys juz latałeś czy to taki strach przed pierwszym razem?
          Za pierwszym razem rozpłakałam się przed startem. Mało brakowało, a bym
          wysiadła.
          Teraz jest to mój ulubiony środek transportu na większe odległości.
          • Gość: DeDe Re: Boje sie latac samolotem...... IP: 195.94.198.* 27.06.03, 09:24
            A ja odwrotnie...uwielbiałam latać...kiedyś-aż do momentu lotu z turbulencjami
            (okropnie rzucało),gdy pilot podchodził parę razy do lądowania i jakoś mu się
            nie udawało,a lotnisko było nad samym morzem.Za oknem szalała burza i panowała
            okropna ciemność,w samolocie zgasło światło,dzieci zaczęły płakać...itd.
            Od tego momentu jakoś dziwnie boję się latać...ale latam,bo uwielbiam
            podróżować:).Oczywiście nie ma mowy,żebym mogła się skupić w samolocie na
            czytaniu gazet czy słuchaniu muzyki,więc albo całą drogę umieram z nerwów,albo
            rozluzniam się przed lotem większą dawką procentów.Moja koleżanka ma inny
            (ponoć w 100% skuteczny) patent-bierze proszek nasenny i popija winem...i prosi
            kogoś o pobudkę dopiero na docelowym lotnisku;)
      • Gość: kwiatek Re: Boje sie latac samolotem...... IP: *.totalizator.com.pl 27.06.03, 09:56
        kiedy bylam mala, niedaleko mojego domu, rozbil sie ogromny samolot.zginelo
        ponad 200 osob. wszystko to co dzialo sie pozniej obserwowalismy z rodzenstwem
        z balkonu. od tamtej pory mialam koszmary w ktorych samolot wpadal przez okno
        do mojego pokoju, badz rozbijal sie na chodniku toz przede mna, albo spadal
        gdzies dalej ale wszyscy lacznie ze mna musieli uciekac zeby nie dopadly ich
        szczatki rozbitego wraku. dodatkowo ubzduralam sobie ze nic tylko zapewne zgine
        w katastrofie lotniczej wiec przez 26 lat nie latalam samolotami. wszedzie,
        nawet w najdalsze miejsca w europie jezdzilam autobusami. planowalam juz nawet
        dalszy wyjadz, do australii droga ladowa a potem statkiem ...

        zwyczajnie pomyslalam sobie ze nie chce ginac w samolocie. tych kilka sekund
        kiedy samolot zaczyna spadac i wiesz juz ze za chwile umrzesz ... to musi byc
        najkoszmarniejsze przezycie jakie mozna sobie zafundowac przed smiercia. wiec
        konsekwentnie nie latalam ...

        ale przelamalam sie. po prostu wsiadlam i polecialam w ubieglym roku po raz
        pierwszy. balam sie okropnie, kazdy najmniejszy zgrzyt albo przechyl byl
        powodem do calkowitego paralizu ciala i mysli. i nadal sie boje. jak sobie
        radze? nie radze sobie. na dwa dni przed lotem boje sie juz tak bardzo ze nic
        nie jem. wykypuje ubezpieczenie (najlepsze jakie jest na rynku), wsiadam,
        odmawiam "aniele strozu ... ", zakladam sluchawki od dyskmena z ulubiona plyta,
        i lece ...
        ps. uwaznie slucham jak ma na imie kapitan. i jesli znam kogos o tym imieniu to
        wiem ze wszystko bedzie dobrze. niezla paranoja, co?
    • Gość: jw Re: Boje sie latac samolotem...... IP: *.leczna.dialup.inetia.pl 05.07.03, 22:04
      Może wiele osób coś sobie negatywnego o mnie pomyśli,ale najlepszym sposobem
      pozbycia się strachu przed lataniem , jest "znieczulić się " odpowiednią dawką
      alkoholu.Proszę zwrócić uwagę na słowo odpowiednią,gdyż jest ona różna
      osobniczo i zależy od długości lotu i wieku osoby "znieczulającej się".
      Najgorszym przypadkiem,który osobiście doświadczyłem podczas 8-godzinnego lotu
      było lądowanie gdy już zaczynałem trzeżwiec tzn. na lekkim kacu,coś
      strasznego ,wydaje się że głowa eksploduje.Moje dawki :Majorka 3 szybkie
      piwa,Turcja Egipt to samo plus czwarte w samolocie.Dominikana 3 przed lotem
      plus 1 co 1,5 h. lotu co daje około 7 browarów na sam przelot.
      Ja preferuje piwo ,oczywiście możliwe są zamienniki ,wódka,wino.
      Wszystko to nie dotyczy lotów "ekstremalnych" np. linia Tbilisi-Grozny.juz 8
      lat temu musiałem wypić 0,5 litra "czaczy" przed lotem i następne 0,5l w czasie
      lotu.
      • Gość: gg Re: Boje sie latac samolotem...... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.03, 22:21
        Chyba przez cały lot siedzisz w wc po tych browarach i tak czas mija
    • Gość: ? Dziwne te odpowiedzi... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.03, 00:28
      to przecież oczywiste, ze mozesz zginąć w katastrofie lotniczej. Po prostu
      zostaje wsiadać i miec tego świadomnośc. Kiedys to i tak stac się musi
      (niekoniecznie w katastrofie lotniczej). Brzmi strasznie - ja sam bardzo boję
      się latać (zaczelo się tak u mnie po pewnych "doznaniach" zyciowych - za mlodu
      jak czlowiek byl glupiutki to i lubilem latać). Teraz wydaje mi się, ze wiem,
      ze smierc to zjawisko jak najbardziej realne. To nie jest coś nierealnego.
      Pozostaje wiec zyc z tą swiadomoscią. Ale cóż, łatwo się tak pisze, czyż nie? A
      problem zostaje i tak.

      ?
      • Gość: natka Re: Dziwne te odpowiedzi... IP: luthien:* / 192.168.1.* 06.07.03, 00:47
        ja w tym roku- 5.08 polecę samolotem po raz pierwszy w życiu.panicznie się
        boję, więc na pewno musze sobie golnąć-chociaż wiem, że powinnam się przełamać
        i sama-bez alkoholu-poradzić sobie ze strachem...poza tym jestem racjonalistką,
        a obiektywnie rzecz biorąc samolot to najbezpieczniejszy środek lokomocji-
        procentowo ilość wypadków i katastrof jest znikoma...
    • Gość: Rena Re: Boje sie latac samolotem...... IP: *.ucdavis.edu 06.07.03, 08:00
      Ja bym odradzala alkohol, szczegolnie na dlugich trasach (odwodnienie
      organizmu, no i przykre dla wspolpasazerow). Na dluzsze trasy tabletka
      usypiajaca na pol godziny przed startem, na krotsze cos na uspokojenie, np.
      nitrozepam. Nic pobudzajacego, zrezygnowac z kawy. Dla mnie dziala.
    • Gość: Ricky Re: Boje sie latac samolotem...... IP: 62.233.187.* 07.07.03, 15:26
      1000 razy bardziej boję się przed podróżą np. na trasie Poznań- Warszawa moim
      własnym samochodem trasą nr 2. Moje życie zależy tam nie tylko od mojej własnej
      wyobraźni i umiejętności ale od wyobraźni (a raczej jej braku) setek innych
      kierowców, wśród nich niewyspanych albo pijanych kierowców TIR-ów, wiecznie
      spieszących się repów w swoich Oplach Astrach itp.

      Jak by nie było w lotnictwie nie ma miejsca dla amatorów i debili, więc warto
      się uspokoić tym, że piloci, personel pokładowy, mechanicy i kontrolerzy ruchu
      lotniczego to zawodowcy, starannie wyselekcjonowani spośród tysiąca chętnych.

      • brunotrzypiatki Kiedy sie boje .... 07.07.03, 17:28
        Po wyjsciu z samolotu i lotniska w Warszawie, zawsze mam atak paniki, bo wiem,
        ze musze wsiasc do taksowki albo do samochodu, ktorym po mnie wyjechano....
        Kiedys w zimie z Centralnego jade na Okecie, taksowka rzuca na lodzie jak
        gownem w przereblu, prosze goscia "zwolnij pan troche, mam 3 godziny do
        samolotu" a on: " panie, to nie jest, ku..a, rower tylko samochod"...
        Latam sporo i kiedys sie balem , dzis juz nie. Przechodzi po paru latach.
        Wazne, by latac jak najwiecej- staje sie to rutyna i zamiast napawac lekiem,
        sprawia radoche ;-)))
        Osobiscie staram sie latac "lepszymi" liniami, unikam "niskobudzetowych", jesli
        moge.
        Naprawde, nie lubicie jak samolocik podkreca obroty na poczatku runway'u az
        wszystko gwizdze, zwalnia hamulce i potem daje pelnym gazem do startu ?!
        • menisk Re: Kiedy sie boje .... 07.08.03, 15:33
          brunotrzypiatki napisał:

          > Naprawde, nie lubicie jak samolocik podkreca obroty na poczatku runway'u az
          > wszystko gwizdze, zwalnia hamulce i potem daje pelnym gazem do startu ?!

          Nie lubimy... Nie lubię też turbulencji i takich "dziur", gdy samolot
          gwałtownie opada... Nie lubię też jak samolot wali podwoziem o ziemię... Na
          szczęście nasi piloci najczęściej pięknie lądują.
    • Gość: iwka Re: Boje sie latac samolotem...... IP: *.wroc.zigzag.pl 09.08.03, 10:06
      Ja równiez panicznie boję się latać samolotem, choc lecę za 3 tygodnie to już
      jestem poddenerwowana. Moim sposobem jest zażycie 1/2 tabletki nasennej, tak
      aby nie spać , lecz być w stanie otępienia- wtedy nawet moge sobie patrzeć
      przez okno i wyobrażam sobie , że jadę autobusem - w tym stanie jest to
      naprawde łatwe.
      Wczoraj rzeczytałam na forum "personel pokładowy" opis katastrof Kopernika i
      Kościuszki, oraz zapis rozmów z czarnej skrzynki z ostatnich chwil przed
      rozbiciem- wstrząsające! To było bardzo masochistyczne z mojej strony, bo dziś
      boję się jeszcze bardziej, i chyba zarzyję nie 1/2 pigułki a 2.
      pozdrawiam panikarzy.
      chyba przeżyjemy nie?
      iwka
      • Gość: wyjście Re: Boje sie latac samolotem...... IP: *.acn.pl 09.08.03, 23:39
        Gość portalu: iwka napisał(a):

        > Wczoraj rzeczytałam na forum "personel pokładowy" opis katastrof Kopernika i
        > Kościuszki, oraz zapis rozmów z czarnej skrzynki z ostatnich chwil przed
        > rozbiciem- wstrząsające!

        Robi wrażenie. Tragiczne i straszne.
        • Gość: Andy Re: Boje sie latac samolotem...... IP: *.chello.pl 10.08.03, 20:16
          Zamiast cieszyć się wakacjami ( bo chyba lecicie na wakacje) histeryzujecie
          przed lotem. Statystycznie masz wiekszą szanse rozstać sie z zyciem jadąc na
          lotnisko lub gdziekolwiek indziej. Zapewniam Cie, że rocznie więcej ludzi ginie
          w wypadkach samochodowych czy umiera np. na zawał niż zdarza się wypadków
          lotniczych. Ale jeśli ktoś lubi sie bać to jego sprawa. Jutro lecę do Grecji i
          cieszę sie z wakacji a nie myśle o bzdurach!
          P.S.Jeżeli z tak błahego powodu bierzesz leki uspokajające ( nieważne całą czy
          pół tabletki) skontaktuj sie z psychologiem!
          • Gość: Jerry S Casus Łapiński IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.03, 21:06
            Gość portalu: Andy napisał(a):

            Zamiast cieszyć się wakacjami ( bo chyba lecicie na wakacje) histeryzujecie
            przed lotem.
            P.S.Jeżeli z tak błahego powodu bierzesz leki uspokajające ( nieważne całą
            czy pół tabletki) skontaktuj sie z psychologiem!<

            Jest taki piłkarz , nazywa się Tomasz Łapiński, kiedyś bardzo lubiał latać ,
            ale po jednym locie przez nawałnicę z takimi turbulencjami,że połowa samolotu
            wyszła na lotnisko posiwiała - nie wsiadł już do samolotu i na mecze
            reprezentacji dojeżdżał samochodem ( na inne kontynenty po prostu go nie
            zabierano).
            Tak więc cwaniaczku , jak przeżyjesz coś takiego i dalej bedziesz lubiał latać
            wtedy zabieraj głos i wysmiewaj sie z innych.
            Ludzie po prostu boją sie tego ,ze w samolocie nie mają żadnych szans na
            przeżycie (albo prawie zerowe),natomiast w wypadku samochodowym szanse
            przeżyciowe są znacznie większe.
            I o to chodzi w całokształcie strachu awiacyjnego.
            Ja też uważam , ze trzeba sobie "walnąć" przed lotem , jak się kto boi - i
            tyle !!
            A najlepiej jak obok też siedzi ktoś strachliwy , to sobie razem walicie i
            droga szybciutko zleci :-))
            pozdrawiam
          • bo1 Re: Boje sie latac samolotem...... 10.08.03, 22:35
            Gość portalu: Andy napisał(a):

            > Zamiast cieszyć się wakacjami ( bo chyba lecicie na wakacje) histeryzujecie
            > przed lotem.

            > P.S.Jeżeli z tak błahego powodu bierzesz leki uspokajające ( nieważne całą
            > czy pół tabletki) skontaktuj sie z psychologiem!

            Trzeba być wyjątkowym prostakiem, żeby napisać taki tekst.
            Nie odczuwam lęku przed lataniem, ale w pełni rozumiem tych, co się boją. No
            ale mnie kiedyś nauczono, że świat na mnie się nie kończy.
    • beers Re: Boje sie latac samolotem...... 29.08.03, 21:50
      U mnie tobylo tak: Przez wiele lat zupelnie nie balem sie latac. & lat temu
      przezylem awaryjne ladowanie w samolocie tunezyjskich linii lotniczych i zaczal
      siepaniczny strach przed lataniem,objawy dokladnie takie jak opisywane tu na w
      tym watku. Nawet znieczulanie whisky nie pomagalo.
      Ale...latam teraz coraz wiecej, srednio raz na miesiac, w roznych porach roku,
      w rozna pogode itd. i powiem tak: czeste latanie daje odpornosc psychiczna. Po
      prostu trzeba sie "osluchac" ze wszystkimi odglosami samolotu, roznym dziwekiem
      jaki wydaja silniki w roznych fazach lotu, przezyc pare silnych turbulencji,
      ladowanie podczas mgly, niskiego pulapu chmur etc etc...I topo prostu mija!
      pozdrawiam i zycze wysokich lotow :)
      Marcin
      • Gość: Marysia Re: Boje sie latac samolotem...... IP: *.chello.pl 30.08.03, 20:40
        beers napisał:

        > U mnie tobylo tak: Przez wiele lat zupelnie nie balem sie latac. & lat temu
        > przezylem awaryjne ladowanie w samolocie tunezyjskich linii lotniczych i
        zaczal
        >
        > siepaniczny strach przed lataniem,objawy dokladnie takie jak opisywane tu na
        w
        > tym watku. Nawet znieczulanie whisky nie pomagalo.
        > Ale...latam teraz coraz wiecej, srednio raz na miesiac, w roznych porach
        roku,
        > w rozna pogode itd. i powiem tak: czeste latanie daje odpornosc psychiczna.
        Po
        > prostu trzeba sie "osluchac" ze wszystkimi odglosami samolotu, roznym
        dziwekiem
        >
        > jaki wydaja silniki w roznych fazach lotu, przezyc pare silnych turbulencji,
        > ladowanie podczas mgly, niskiego pulapu chmur etc etc...I topo prostu mija!
        > pozdrawiam i zycze wysokich lotow :)
        > Marcin

        wydaje mi się że nawet u osób często latających lek przed lataniem nie mija tak
        łatwo. Pozatym nie wszyscy latają tak często . Zwykli śmiertelnicy latają
        nieczęściej niż kilka razy w roku.
        Znam osoby które bardzo przeżywają każdy lot. Znam osoby które w kilka dni po
        locie nie mogły spać. Moja kuzynka na codzień spokojna zrównowarzona osoba
        przed lotem dostala ataku paniki. Z lotu musiała zrezygnować. Kożystała z
        porady ekarza psychiatry, który stwierdził że jest to jedna z odmian fobii.
        Lekarz zalecił jej przyjmowanie na kilka dni przed każdym lotem niewielkich
        dawek leków przeciw lękowych. Oczywiście w takich wypadkach zaro alkoholu.
        Pozdrawiam wszystkich, życze udanej niedzieli.
        Marysia.
        • Gość: LOT Re: Boje sie latac samolotem...... IP: *.chello.pl 30.08.03, 22:23
          Maryśka zabierz się za ortografię!
          • Gość: nowamloda Re: Boje sie latac samolotem...... IP: 212.130.55.* 01.09.03, 10:25
            Ja z powodow sluzbowych latam samolotem przynajmniej kilka razy w miesiacu,
            czasami lepszymi czasami gorszymi. Balam sie do momentu, kiedy do mnie doszlo,
            ze jak spadnie, to i tak nic na to nie poradze. Skoro juz wybralam sie
            samolotem zamiast wielbladem (ktory by nie spadl, ale prawdopodobnie zostal
            ostrzelany przez separatystow, albo zasypaloby nas w czasie burzy piaskowej),
            to moge rownie dobrze zajac sie czytaniem ksiazki, zeby mi czas szybciej minal,
            zamiast kurczowo sie trzymac fotela i omdlewac przy kazdym wertepie.

            Z alkoholem, to szczerze mowiac jest tak sobie. Ostatnio moj kolega znieczulil
            sie wybitnie przed wsiasciem do samolotu, ale z powodu nadmiernego tloku w
            powietrzu, wystartowalismy z takim opoznieniem, ze po pol godzinie lotu obudzil
            sie na kacu, a to chyba jeszcze gorsze...
    • Gość: ctorti Re: Boje sie latac samolotem...... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.03, 22:22
      Jak się boisz samolotów to jedź samochodem albo autokarem. Proste, prawda?
    • Gość: cs Re: Boje sie latac samolotem...... IP: 194.255.20.* 02.09.03, 15:19
      Pierwsze dwa razy obserwowalem pilnie obsluge samolotu przy kazdym ruchu
      maszyny, uspokajalem sie od razu widzac, ze w ogole nie reaguja.
      Gdyby zaczeli panikowac - no to co innego :o)
      Caly czas nie lubie wznoszenia, natomiast gdy samolot zaczyna tracic wysokosc (
      prrzed ladowaniem ) - czuje sie wspaniale - corasz blizej do konca lotu.
      • Gość: Radek Re: Boje sie latac samolotem...... IP: *.Astral.Lodz.PL 02.09.03, 22:55
        Gość portalu: cs napisał(a):

        > Pierwsze dwa razy obserwowalem pilnie obsluge samolotu przy kazdym ruchu
        > maszyny, uspokajalem sie od razu widzac, ze w ogole nie reaguja.
        > Gdyby zaczeli panikowac - no to co innego :o)
        > Caly czas nie lubie wznoszenia, natomiast gdy samolot zaczyna tracic wysokosc
        (
        >
        > prrzed ladowaniem ) - czuje sie wspaniale - corasz blizej do konca lotu.

        mam tak samo jak ty CS!!
        • Gość: beduika Re: Boje sie latac samolotem...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.03, 18:10
          Ladowanie jest rzeczywiscie bardzo przyjemne. Ta swiadomosc, ze za kilka minut koniec meczarni...
          Start tez jest calkiem w porzadku, obserwowanie jak powoli zmniejszja sie domki, drzewa... Spoko.
          Dla mnie najgorszy jest sam lot. I nie chodzi mi wcale o turbulencje, opadania czy cos w tym stylu. Dla mnie najgorsza jest swiadomosc, ze jesli rzeczywiscie cos nawali to tak cholernie dlugo bedzie sie spadalo na ziemie.
          Wiem, ze ladowanie i start sa najbardziej niebezpieczna faza lotu, ale przynajmniej cos sie dzieje i nie ma zbyt wiele czasu, zeby rozmyslac. A sam lot tak cholernie sie dluzy.

          Lecialam tylko dwa razy w zyciu. Za pierwszym razem po trzech tabletkach pramolanu (uspokajajace) -w ogole nie bylam oglupiona, troche sie balam, ale po jakiejs godzinie lotu wyluzowalam sie i nawet bylam w stanie pocieszac kolezanke, ktora bala sie ladowania.
          W drodze powrotnej proszki zaginely, wiec lecialam zupelnie saute. I to byl koszmar. Zaczelo sie juz przy dojezdzie na pas startowy -objawy zaroty glowy i stan bliski omdleniu, a pozniej doszlo do tego drzenie miesni. Straszne.
          Z czytania nici. Literki skacza przed oczami jak oszalale. Pomaga jedynie rozmowa i nie patrzenie przez okienko. Drinki wcale nie dzialaja, a moze bylo ich za malo ;-)))))

          Mimo tych wrazen nie zrezygnuje z latania. Juz nawet sobie obmyslilam strategie -sluchawki walkmana na uszy (aby bezustannie nie wsluchiwac sie w warkot silnikow), tabletka nasenna do buzi (a moze nawet dwie) i lecimy.

          A tak przy okazji.
          Dwa pytania do ludzi, ktorzy troche sie znaja na lataniu.
          Lecialam Boeingiem 737, przy podchodzeniu do ladowania slychac bylo okol 10 razy dzwiek tak jakby silniczka usilnie probujacego cos uruchomic, przerywany buczeniem jakigos alarmu. W koncu zmiast obnizac wysokosc znowu zaczelismy sie wznosic. A potem byl huk, i slychac bylo juz do samego ladowania swist. Oczywiscie podejrzewam, ze to byl problem z podwoziem. Czy to czesto sie zdarza?

          Po drugie pilot tlumaczyl opoznienie lotu odlewaniem paliwa, ponoc bylo go za duzo. Ludzie sugerowali, ze wciska nam kit, bo podczas tej operacji ludzie caly czas byli na pokladzie. Kit czy tez nie?

          Pewnie te dwie dziwne sytuacje wplynely troche na moje wspaniale samopoczucie podczas lotu.
          A swoja droga uwazam, ze na pokladzie powinny byc jakies srodki uspokajajce, albo chociaz oglupiajacy aviomarin. Zawsze moana byloby troche oglupic panikarzy.


          • bo1 Re: Boje sie latac samolotem...... 17.09.03, 12:50
            Gość portalu: beduika napisał(a):

            > Dwa pytania do ludzi, ktorzy troche sie znaja na lataniu.
            > Lecialam Boeingiem 737, przy podchodzeniu do ladowania slychac bylo okol 10
            > raz y dzwiek tak jakby silniczka usilnie probujacego cos uruchomic,
            > przerywany buczeniem jakigos alarmu. W koncu zmiast obnizac wysokosc znowu
            > zaczelismy sie wznosic. A potem byl huk, i slychac bylo juz do samego
            > ladowania swist. Oczywiscie
            > podejrzewam, ze to byl problem z podwoziem. Czy to czesto sie zdarza?

            Nie znam się na samolotach, ale wydaje mi się, że to normalne odgłosy związane
            z wypuszczaniem podwozia i podchodzeniem do lądowania. Może wypowie się ktos
            lepiej zorientowany.

            > Po drugie pilot tlumaczyl opoznienie lotu odlewaniem paliwa, ponoc bylo go
            > za duzo. Ludzie sugerowali, ze wciska nam kit, bo podczas tej operacji
            > ludzie caly czas byli na pokladzie. Kit czy tez nie?

            Kiedyś spędziłem w samolocie wraz z pasażerami kilkadziesiąt minut. Przed
            startem ulało się paliwo. Staliśmy więc w kałuży benzyny i czekaliśmy, aż
            wyparuje. Nie pozwolono nam opuścić pokładu w obawie, że ktoś mógłby zaprószyć
            ogień. Więc chyba nikt Wam jednak kitu nie wciskał.
            Życzę Ci owocnych zmagań z lękiem przed lataniem. Za kilka dni czeka mnie lot,
            gdzie oprócz startu i lądowania będą jeszcze dwa międzylądowania...
            • Gość: ahoy Re: Boje sie latac samolotem...... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.09.03, 22:39
              Ostatnio lecielismy czarterem LOTu z Grecji. Mały pożar w kokpicie, awaryjne
              lądowanie, panika i stres, brak opieki ze strony LOTu, powrót po 11 godzinach
              z tą samą załogą. Lot of troubles. Ważne jaka linią się leci, tyle tylko można
              dla siebie zrobić.
          • Gość: CS To nie awaria podwozia :o) IP: *.unknown.tele.dk 21.09.03, 01:38
            skad ten pomysl ? To zupelnie normalne odglosy, ustawianie klap i hamulcow
            powietrznych, a huk na koncu to wypuszczenie podwozia.
            Poszukaj sobie na internecie pod haslami:
            air brakes
            flaps
          • rose2 Re: Boje sie latac samolotem...... 22.09.03, 15:34
            Gość portalu: beduika napisał(a):

            > Ladowanie jest rzeczywiscie bardzo przyjemne. Ta swiadomosc, ze za kilka
            minut
            > koniec meczarni...

            tak tez to mam, choc raz sie zdarzylo, ze pilot przerwal ladowanie, na jakies
            pare minut przed (jak dla mnie to bylo max 10m od ziemi) schowal kolka i
            wystartowal ponownie (podobno cos tam zle obliczono) brr na samo wspomnienie
            ciarki mnie przechodza.

            > Start tez jest calkiem w porzadku, obserwowanie jak powoli zmniejszja sie
            domki
            > , drzewa... Spoko.

            Nie lubie startu, przez jakies dziesiec minut jestem sparalizowana, potem
            spoko, choc to zalezy od mego samopoczucia.
            > Dla mnie najgorszy jest sam lot. I nie chodzi mi wcale o turbulencje,
            opadania
            > czy cos w tym stylu. Dla mnie najgorsza jest swiadomosc, ze jesli
            rzeczywiscie
            > cos nawali to tak cholernie dlugo bedzie sie spadalo na ziemie.

            Nie wiem czy to cie pocieszy ale spada sie bardzo szybko, no i nie masz tej
            swiadomosci, ze mozesz byc do konca zycia roslina, bo jak spadniesz to raczej
            po tobie.
            Ale tak na powaznie, samoloty byrdzo zadko spadaja w locie, najczestsze wypadki
            to start lub ladowanie.
            > Wiem, ze ladowanie i start sa najbardziej niebezpieczna faza lotu, ale
            przynajm
            > niej cos sie dzieje i nie ma zbyt wiele czasu, zeby rozmyslac. A sam lot tak
            ch
            > olernie sie dluzy.

            Tez tak mialam, bardzo wsluchiwalam sie w melodie silnikow i kazda zmiana
            obrotow przyprawiala mnie o dretwote. Ale mi przeszlo, teraz boje sie manewrow.
            Szczegolnie startu lub ladowanie we mgle.

            >
            > Lecialam tylko dwa razy w zyciu. Za pierwszym razem po trzech tabletkach
            pramol
            > anu (uspokajajace) -w ogole nie bylam oglupiona, troche sie balam, ale po
            jakie
            > js godzinie lotu wyluzowalam sie i nawet bylam w stanie pocieszac kolezanke,
            kt
            > ora bala sie ladowania.
            > W drodze powrotnej proszki zaginely, wiec lecialam zupelnie saute. I to byl
            kos
            > zmar. Zaczelo sie juz przy dojezdzie na pas startowy -objawy zaroty glowy i
            sta
            > n bliski omdleniu, a pozniej doszlo do tego drzenie miesni. Straszne.
            > Z czytania nici. Literki skacza przed oczami jak oszalale. Pomaga jedynie
            rozmo
            > wa i nie patrzenie przez okienko. Drinki wcale nie dzialaja, a moze bylo ich
            za
            > malo ;-)))))

            Podobno jest taka choroba samolotowa, tylko, ze to ma sie zawsze, a nie raz tak
            a raz nie, mozna pogadac z psychologiem. Moim zdaniem, jak sie czujemy w
            przestworzach zalezy od naszego samopoczucia w danym dniu.

            >
            > Mimo tych wrazen nie zrezygnuje z latania. Juz nawet sobie obmyslilam
            strategie
            > -sluchawki walkmana na uszy (aby bezustannie nie wsluchiwac sie w warkot
            silni
            > kow), tabletka nasenna do buzi (a moze nawet dwie) i lecimy.

            Tabletki sa ok na dlugie loty, a na krotkie to nie ma sensu, zbyt bardzo
            obciazaja organizm. A z ta muzyka to pomaga, niektore linie nawet na krotkich
            trasach maja filmy (Jas Fasola czy Rozowa pantera) - tylko Airbus.

            >
            > A tak przy okazji.
            > Dwa pytania do ludzi, ktorzy troche sie znaja na lataniu.
            > Lecialam Boeingiem 737, przy podchodzeniu do ladowania slychac bylo okol 10
            raz
            > y dzwiek tak jakby silniczka usilnie probujacego cos uruchomic, przerywany
            bucz
            > eniem jakigos alarmu. W koncu zmiast obnizac wysokosc znowu zaczelismy sie
            wzno
            > sic. A potem byl huk, i slychac bylo juz do samego ladowania swist.
            Oczywiscie
            > podejrzewam, ze to byl problem z podwoziem. Czy to czesto sie zdarza?
            To buczenie to moglo byc cos ze sprzetem kuchennym, czesto sie tak dzieje przy
            ladowaniu czy starcie (czesciej przy ladowaniu) no i alarm to juz standard, cos
            zle "stewy" przymocowaly i sie wlaczylo. Nie raz to slyszalam. Czesto tez
            wlaczaja klimatyzacje na full i wtedy dochodzi dodatkowe buczenie.
            Mnie bardziej denerwuje Airbus, ma taki charakterystyczny dzwiek podwozia.
            Przy ladowaniu zazwyczaj opuszcza sie skrzydla (tylna czesc) co powoduje
            charakterystyczny swist powietrza. Najgorszy jest taki maly samolocik, nie
            pamietam jaki model, ale jak on opuszcza skrzydla to skora cierpnie.

            >
            > Po drugie pilot tlumaczyl opoznienie lotu odlewaniem paliwa, ponoc bylo go za
            d
            > uzo. Ludzie sugerowali, ze wciska nam kit, bo podczas tej operacji ludzie
            caly
            > czas byli na pokladzie. Kit czy tez nie?

            Kiedy odlewal paliwo? A czy to wazne, oni zawsze wciskaja kity, cokolwiek by
            sie nie dzialo.
            >
            > Pewnie te dwie dziwne sytuacje wplynely troche na moje wspaniale samopoczucie
            p
            > odczas lotu.

            Na pewno tak.
            > A swoja droga uwazam, ze na pokladzie powinny byc jakies srodki uspokajajce,
            al
            > bo chociaz oglupiajacy aviomarin. Zawsze moana byloby troche oglupic
            panikarzy.

            :o))))
    • yabol428 Re: Boje sie latac samolotem...... 22.09.03, 03:55
      Gość portalu: Maurycy napisał(a):

      > Czesc czy ktos z was tez cierpi na podobną przypadłosc?? jesli tak to jak
      > sobie z tym radzicie??
      W bardzo prosty sposób - nie latam samolotami. Po prostu nie stać mnie na to,
      więc nie ma problemu.
      Ale gdyby nawet było mnie stać, to i tak bym nie wsiadł do czegoś takiego nigdy
      w życiu.
      A poza tym pomyśl sobie, że podróżowanie lądem jest ciekawsze. Samolotem to tak
      jakby cię przetelegrafowano :-) Więc nie masz czego żałować.
      • Gość: Maurycy Re: Boje sie latac samolotem...... IP: *.Astral.Lodz.PL 22.09.03, 16:54
        yabol428 napisał:

        > Gość portalu: Maurycy napisał(a):
        >
        > > Czesc czy ktos z was tez cierpi na podobną przypadłosc?? jesli tak to jak
        > > sobie z tym radzicie??
        > W bardzo prosty sposób - nie latam samolotami. Po prostu nie stać mnie na to,
        > więc nie ma problemu.
        > Ale gdyby nawet było mnie stać, to i tak bym nie wsiadł do czegoś takiego
        nigdy
        >
        > w życiu.
        > A poza tym pomyśl sobie, że podróżowanie lądem jest ciekawsze. Samolotem to
        tak
        >
        > jakby cię przetelegrafowano :-) Więc nie masz czego żałować.


        ale ja niczego ie załuje. latam bo jest szybko i wygodnie!! mozna jakos
        przetrwac te kilka godzin. chyba mi troche przechodzi strach przed lataniem:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja