Dodaj do ulubionych

'tour de -bella -Iberia'!/'viva iberia'z Marcinem!

17.08.07, 19:33
VIVA IBERIA 03.08.2007-17.082007

Tour de – bella - Iberia.
Czyli – Słoneczniki w mojej głowie.

Słoneczników na trasie naszej podróży nie brakowało.
Było ich bez liku, za szybą naszego autokaru.
Tak na prostej drodze, jak i na krętej.
Nie trzeba było się obawiać o to, ze zabraknie ich za zakrętem.
Można było je podziwiać.
Uśmiechać się do nich.
Jak i zupełnie je lekceważyć.
Ale kto był by na tyle odważny?

Iberia.
Ciepła.
I odległa.
Pozwoliła nam w siebie uciec.
O nic nie pytała.
Wymagała od nas tylko zainteresowania sobą.
A tego nam nie brakowało.

Po upływie tych kilkunastu dni, życia w biegu.
Z zegarkiem w ręku.
Na walizkach.
Tak przykro wracać do codziennej oczywistości.
Tam budzik dzwonił o 5.50 a ja cieszyłam się, że wstaję.

W poznanym przeze mnie, dopiero co, półwyspie było tyle.. wolności.

W moich wspomnieniach Hiszpania i Portugalia, będą nierozerwalnie
łączyć się z pewnym mężczyzną, który to wcale nie był członkiem
naszej zwariowanej i spragnionej wrażeń gromady.
Był głową tego całego przedsięwzięcia.
Nasz przewodnik.
Pan Marcin, to połowa (jeśli nie więcej) sukcesu tej wycieczki.
Dzięki temu, że to On myślał za nas o absolutnie wszystkim, my
mogliśmy swobodnie chłonąć specyficzną atmosferę poszczególnych
miast i miasteczek.
Można by wręcz rzec, że czytał nam w myślach.
Łącznie z tym, że zawsze wiedział, kiedy chcieliśmy skorzystać
z ‘servicios’ ;)

Pewnego naprawdę chłodnego poranka, w czasie spaceru po urzekającej
Salamance, nasz doskonały, perfekcyjny i wyjątkowo elokwentny pilot
o głosie radiowca, który używał np. takich słów jak – ‘eklektyzm
postimperialny’- lekko rozbawiony widokiem naszych rozedrganych i
przeszytych dreszczami ciał, powiedział :
- No proszę, a dla mnie taka temperatura jak teraz, jest idealna.
- Idealna? – spytała jedna z Pań idących obok – to dlaczego
specjalizuje się Pan w wycieczkach po Półwyspie Iberyjskim? Dlaczego
nie np. po Skandynawii?
W tym miejscu większość z nas spodziewała się pięknej historii skąd
to wzięło się umiłowanie Pana Marcina do Iberii.
On jednak po chwili milczenia tylko uśmiechnął się tajemniczo i
uroczo i po prostu odpowiedział:
- Lubię Hiszpanię…

Cóż więc jeszcze można do tego stwierdzenia dodać?
I ja lubię Hiszpanię…

Jak i Portugalię.

Czasem aż bałam się wchodzić w kolejne uliczki.
Obawiałam się, że pragnienie pozostania w którymś z tych miejsc na
zawsze, stanie się tak silne, że ukryję się w jakiejś bramie i
pozwolę sobie.. zgubić się.

Z nie lada rozbawieniem wspominam, kiedy to w nocy po przejechaniu z
Portugalii do Andaluzji, przyśnił mi się istny koszmar.
W śnie tym wychodziłam z jednego z hiszpańskich sklepików, po
jakowyś udanych zakupach.
Zamiast, na odchodnym, powiedzieć do ekspedientki hiszpańskie –
‘gracias’, powiedziałam portugalskie- ‘obrigada’.
W konsekwencji czego posłała mi Ona pełne zbulwersowania,
zniesmaczeni i krytyki spojrzenie.
Obudziłam się zawstydzona, przejęta i przez dłuższą chwilę nie
mogłam ponownie zasnąć.
Od tego zajścia, każdego dnia szczerze uważałam, żeby się
przypadkiem naprawdę nie pomylić ;).


W Walencji ubrudziłam sukienusię lodami czekoladowymi.
W Lizbonie, w ‘servicios’, mydło pachniało jak guma do żucia.
Może nauczę się hiszpańskiego i wrócę na Iberię.
Taki mam sekretny plan ;).

emi.
gg 6521979
Obserwuj wątek
      • emi-pl Re: jak pieknie podzielilas sie wrazeniami!!! 17.08.07, 21:04
        Kiedy jeszcze dziś nad ranem, Pan Marcin żegnał się z nami, miałam
        łzy w oczach. naprawdę... :)
        Nie przesadzam i nie wyolbrzymiam.
        Wyjątkowy czlowiek :)
        Szczerze zazdroszczę, że ta wyprawa dopiero przed Tobą :)
        Może wrócę tam za rok albo dwa, kiedy podszkolę hiszpański
        (tj. nauczę się czegoś po za liczeniem do dziesieciu, 'dzień dobry'
        i 'dziekuję' w tym języku) :)
        Ale tylko z Panem Marcinem, oczywiście :)
        Jak Iberia to tylko z Panem Marcinem :)
        pozdrawiam gorąco.
          • Gość: Olenka Re: no wlasnie... IP: *.aster.pl 17.08.07, 21:18
            W zeszlym roku na ta sama impreze jechaly na raz trzy autokary, wiec
            musieli zatrudnic innych pilotow. Marcin jezdzi najczesciej na ta
            impreze ale jesli jest duze oblozenie to w momencie dokonywania
            rezerwacji moga nie wiedziec ktory pilot jedzie
          • emi-pl Re: no wlasnie... 17.08.07, 22:01
            do zakończenia sezonu 'lato 2007.wycieczki.itaka' odbyć ma się
            jeszcze osiem 'viva iberia', w tym jeśli dobrze pamietam, Marcin
            mówił, że poprowadzi jeszcze cztery.
            Ale słyszałam, że niejaka Pani Wioletta też jest dobra :)
            tak czy tak, będzie cudownie :)
            • Gość: koliba Re: no wlasnie... IP: *.chello.pl 18.08.07, 08:43
              Mialm okazje byc z p.Wioletta na tej imprezie miesiac temu i z cala
              stanowczoscia stwierdzam ze jest bardzo dobrym pilotem z ktorym
              mozna czuc sie bezpiecznie i ktory zna sie na tym co robi; ja mysle
              ze sukces wycieczki zalezy tez od grupy, jesli jada ludzie
              optymistycznie nastawieni, nienaburmuszeni i nie szukajacy dziury w
              calym to wycieczka musi byc udana
              • julsza alez nikt nie kwestoinuje 19.08.07, 09:41
                kompetencji merytorycznych czy predyspozycji pani WIoletty co do
                wykonywania zajecia pilota :)
                oczywiste, ze jeski wycieczka wyjezdza co tydzien to jeden pilot sie
                nie sklonuje.
                a co do grupy... do autokaru wsiadaja ludzie z calej Polski, o
                roznym wychowaniu, wyksztalceniu, charakterach i osobowisciach.
                wszedzie zdarzaja sie maruderzy i niezadowoleni, ale jak wycieczka
                dobrze przygotowana i pilot umie dobrze zarzadzac grupa (podziwiam
                czasem zdolnosci manipulacyjne) to mniej powodow do narzekan
        • likaon07 Re: jak pieknie podzielilas sie wrazeniami!!! 19.08.07, 14:58
          rzeczywiście wycieczka jest świetna! zwłaszcza dla osób, które nie
          maja możliwości wybrać się tam na własną rękę. byłam dwa lata temu i
          chociaż nie przepadam za objazdówkami to na "iberię" na pewną warto
          sie wybrać. ale uważajcie dziewczyny na tego pana:-)nie bez powodu
          otacza go spora aura tajemniczości:-)
    • Gość: Agnieszka Re: 'tour de -bella -Iberia'!/'viva iberia'z Marc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.07, 10:11
      Viva Iberia 3-17. 08.2007 to jedna z najlepszych podróży w maim
      życiu (a było ich juz trochę samodzielnycj i zorganizowanych). Mogę
      ją zaliczyć do najlepszych właśnie dzięki panu Marcinowi (który bije
      na głowę W. Cejrowskiego). Jeśli chodzi o mnie jest on największa
      atrakcję tej wycieczki dopiero potem jest Portugali i Hiszpania.
      Zazdroszę wszystkim tym którzy trafię na wycieczkę pilotowana przez
      Pana Marcina. A od tej pory jednym z moich ulubionych słów jest
      nasze słowo klucz "SERVICIOS". Jak Iberia to tylko z Panem Marcinem.
    • Gość: Piotr T. Re: 'tour de -bella -Iberia'!/'viva iberia'z Marc IP: *.ptvk.pl 18.08.07, 13:21
      Witam,
      ja również byłem na viva iberia 3 - 17 2007 i zgadzam się w pełni z
      wrażeniami "emi". Była to moja kolejna już objazdówka, ale właśnie
      ta wywarła na mnie największe wrażenie - nie tylko ze względu na
      program, lecz także dzięki pilotowi ,który "miał nas pod swymi
      opiekuńczymi skrzydłami". Człowiek ten - z przyjemnością podam jego
      imię i nazwisko (Marcin Doroba), aby wszyscy wybierający się na viva
      iberię zwrócili na to uwagę, sprawił, iż spędziłem w Hiszpanii i
      Portugalii 14 niezapomnianych dni. Posiada on wszechstronną wiedzę,
      którą przekazuje w sposób prosty, przystępny, zrozumiały i bardzo
      ciekawy. To oczywiście nie wszystko.... Dzięki staraniom i
      doświadczeniu naszego pilota mogliśmy w pełni rozkoszować się
      urokami wycieczki. Wiedział jak omijać korki na drogach, gdzie można
      coś kupic lub zjeść, przestrzegał nas gdzie nas mogą okraść i wiele
      innych rzeczy, których nie będę wymieniał, aby nie zostać posądzonym
      o "przesadny podziw do pilota". Ogółnie mówiąc sprawił, iż o nic nie
      musiałem się martwić troszczyć i niepokoić.

      Co do samej wycieczki to zachowam ją na długo w pamieci, gdyż wrażeń
      było mnóstwo. Nie ma sensu, abym je opisywał, gdyż zajęłoby to zbyt
      dużo miejsca. Jestem jednak przekonany, iż każdy kto wybierze viva
      iberię za cel swej podróży nie będzie żałował, a jeśli "trafi" na
      Marcina to będzie zachwycony.
      Pozdrawiam Piotr T.
      • Gość: mac Re: 'tour de -bella -Iberia'!/'viva iberia'z Marc IP: *.kalisz.mm.pl 19.08.07, 12:39
        W pełni zgadzam się z Piotrkiem, moim kolegą z pokoju :) Viva Iberia
        to naprawdę praktycznie pod każdym względem idealna objazdówka i
        muszę przyznać, że jedną z jej największych zalet jest pan Marcin.
        Niesamowity człowiek, który chyba urodził się po to żeby zostać
        przewodnikem, jest poprostu PERFEKCYJNY. To moja pierwsza objazdówka
        i odnoszę wrażenie, że pilot tak wysoko postawił poprzeczkę, że
        będąc teraz dla mnie pewną skalą odniesień przy następnych
        wycieczkach nie pozwoli mi docenić w pełni pracy innych pilotów, bo
        naprawdę trudno wymyślić sobie lepszego niż pan Marcin. Sama
        wycieczka bardzo udana, każdy dzień od rana do wieczora wypełniony
        był wrażeniami, nawet podczas długiej podrózy w autokarze, gdyż pan
        Marcin potrafił umilić czas opowiadając o poszczególnych miastach,
        zabytkach, postaciach w sposób naprawdę ciekawy. Polecam każdemu
        wycieczkę Viva Iberia, naprawdę warto jechać.

        Maciek
        • tosia70 a może on tyulko 19.08.07, 21:47
          A może on "tylko" wykonywał sumienie sowoje obowiązki? Może lubi to
          co robi. Nie daje się rutynie? Dobrze mu płaca to dobrze pracuje. A
          wy go chłopaki taak wychwalacie pod niebiosa. A przeciez w tym
          autobiku było parę osób niezdowolnych z tej wwycieczki. I co wy nato
            • tosia70 Re: a może on tyulko 20.08.07, 14:45
              słyszałam, że klimatyzacja nie dziaałaała z tyłu i ktoś sie nie mył,
              mimo ,że w hotelach było mydło, szampony, i żele pod prysznic.
              pozdawiam po iberyjsku
          • tosia70 Re: a może on tylko 19.08.07, 21:59
            ola!!!!!!!!!! Coś mi się klawiaturka "myli" oglądam teraz fotki z
            tej wyprawy i popijam sobie hiszpańskie wino. Miodas widoki, miodas
            wino, i te tapas.... viva iberia!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ciekawe ile
            Marinowi płaca za tą niwdzieczna pracę? Ktoś tu wie? Za ile si
            on "gimnastykuje", "wazelinuje", włazi w dupę" klientom Itaki?
            Przeciż na tej ostatniej wycieczce ludzie też narzekali. Ale pewnie
            to takie typy, co ciągle narzekają. Wasze zdrowie i zdrowie
            Marcina !!!! ( ciekawe czy on to czyta? :-) )
            • Gość: janne Re: a może on tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.07, 01:13
              miejmy nadzieję, że Marcin tu zagląda, bo dużo dobrego może tu o
              sobie przeczyać. i ja byłam na tej vivie. widoki faktycznie
              były "miodas". tapas były "miodas". i wino nienajgorsze, myślę. a
              Marcin profesjonalny. świetny. mam nadzieję, że dobrze Mu płacą.
              zasłużył nawet jeśli "wazelinował". bo nawet jeśli faktycznie, tylko
              udawał uprzejmość, to i w tym był świetny. choć osobiście odebrałam
              Go jako poprostu uprzejmego człowieka, ale to tylko moje subiektywne
              odczucie, moge sie mylić. ale tak naprawdę to zdaje się, że Jego
              płace to nie nasza sprawa.
          • Gość: emilka Re: a może on tyulko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.07, 01:27
            No ba.
            Jak świat światem, jeszcze takiego nie było, co by wszystkim
            dogodził.
            Ktoś musiał być, niezadowolony, lub po prostu z natury rzeczy i od
            zawsze, zmanierowanym.
            Ja to raczej powiedziałabym, że to wręcz dziwne, że jednak tak wiele
            osób było usatysfakcjonowanych ;).
            Przecież ludzie z reguły są niezadowoleni i narzekają bo po prostu
            inaczej nie byli by sobą, bo muszą szukać dziury w całym ;)
            Na zasadzie ‘jak jest niedobrze to źle. Jak jest dobrze, to jeszcze
            gorzej.’ ;).

            Nie powiem, ze każdy, ale pewnie wielu z nas, chciałoby by robić to
            co lubi, być w tym dobrym i w miarę dobrze zarabiać.
            Szacunek dla Marcina, że Jemu ta sztuka się udała.

            A tak btw. To szczerze żal mi tego, kto wydał na wycieczkę ponad
            trzy tysiące, poświecił jej czternaście dni ze swojego cennego
            urlopu i wrócił niezadowolony z podróży, na której naprawdę mogło
            się podobać.
            No ale o gustach się nie dyskutuje.

            Btw2. Nie wiem jak inni ale ja osobiście nie mam nic do uprzejmych
            ludzi, wręcz przeciwnie ;)
        • emi-pl Re: 'tour de -bella -Iberia'!/'viva iberia'z Marc 20.08.07, 22:11
          Szykują się więc Tobie, Gwiazdko, PIĘKNE wakacje w przyszłym roku :)
          Ogromnie tęsknię za tamtymi miejscami.
          Może poznamy się na przyszłorocznej 'vivie' :) hihi.
          Od naszego powrotu kombinuję co tu zrobic, żeby tam wrócić :)
          I z jednej strony chciałabym, ale z drugiej strony, tyle jeszcze
          miejsc jest do zobaczenia. a budżet ograniczony :)
          ech. polecam 'vive iberię' bez zastanowienia, każdemu kto lubi
          poznawać kulturę, historię i sztukę.
          Nie chciałabym jednak tej wycieczki przereklamować :)
          Ja mogę o Niej powiedzieć wiele,wiele dobrego, ale nie chciałabym
          przesadzić, żeby potencjalnych przyszłych odkrywców Iberii, Ona nie
          rozczarowala :)
          ale o czym ja tu pierniczę.
          Viva Iberia była cudowna i tyle :)!
          Pozdrawiam :)!
    • tosia70 Pytanko do uczestników 20.08.07, 14:57
      Miło to napisałaś. Kto nie był tam, pewnie nie do końca zrozumie te
      klimaty. Ciekawe czy po naszych doświadczeniach i przygodach
      uczestnicy tej wyprawy zdecydowali by się jeszcze raz pojechać i
      wydać, przecież nie małe pieniądze, na to tylko aby tylko przez
      kilka chwil cieszczyć się zakątkami, widokami, smakami i tym
      specyficznym wycieczkowym klimatem.
    • Gość: KK Re: 'tour de -bella -Iberia'!/'viva iberia'z Marc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.07, 15:25
      Uczestniczyłem w wycieczce Viva Iberia w ub. roku i był to wyjazd ze
      Szczecina,
      organizowany z tego miasta po raz pierwszy. Poniżej przedstawiam
      fragmenty
      swojej reklamacji, zaznaczam, iż została oczywiście odrzucona a
      Itaka jako
      argumenty, przytoczyła fakt dobrej oceny wycieczki w ankietach
      wypełnianych w
      autokarze. Zaznaczam, iż właśnie na tym forum, po przesłaniu
      reklamacji
      pojawiły się wpisy chwalące wyjazd i broniące pilotki ... Dla mnie
      jest to po
      prostu przegięcie a pracownicy zamiast przygotowywaniem wyjazdów
      zajmują się
      analizą i zachęta na forum.

      - pani „pilot” - Joanna ze Szczecina ...trudno pogodzić się z
      sytuacją kiedy
      pilot nie wie, iż podczas trasy liczącej ponad 1,5 tys. km robi się
      dłuższe
      postoje wieczorne i poranne na ciepły posiłek, czy też toaletę
      (ciężko grupie
      50 osobowej załatwić wszystko w kwadrans); ciężko pogodzić się z
      brakiem
      zorganizowania czasu wolnego na zrobienie zdjęć, czy też zakupy lub
      posiłek;
      ciężko pogodzić się z sytuację gdy po wcześniejszym ustaleniu
      miejsca i czasu
      spotkania p. pilot spóźnia się ponad godzinę, nie racząc nawet za to
      przeprosić...,

      - kwestia wstępów i płatności – niech przykład stanowi wizyta w
      Madrycie,
      ograniczona do muzeum Prado, a także problemy z wejściem do
      obiektów „w
      Alhambrze”. Pozostałe grupy „Itaki” zwiedzały to miejsce bez
      problemu, nam się
      nie udało, nasza pani „pilot” poinformowała, iż biuro w Opolu nie
      dokonało
      płatności za wejście w odpowiednim terminie.
      Wizyta w Barcelonie to zwiedzanie zza szyb autokaru a resztę czasu
      pani „pilot”
      poświęciła na prywatne interesy tj. odbiór alkoholu od brata
      pracującego w tym
      mieście, wszyscy uczestnicy byli świadkami przeniesienia przez
      kierowców
      autokaru 6 kartonów alkoholu do prywatnego samochodu po powrocie do
      Szczecina,


      - autokar i praca kierowców – uczestnicy wycieczki zmuszeni byli do
      codziennego
      poszukiwania hoteli, dochodziło do 2 godzinnego krążenia po tej
      samej ulicy,
      usuwania przez kierowców autokaru, samochodów przeszkadzających im
      w „trasie”,
      potrącenia stanowisk kontroli na autostradach (próby opłacenia
      przejazdu w
      miejscach przeznaczonych dla samochodów osobowych.

      Tak też może być, tylko jak czuje się człowiek zrobiony na szaro. w
      tym roku czytam na forum, iż Itaka informuje klientów iż p. Joanna
      już nie jeździ na tę trasę...
      Ale gdzie tu uczciwość, dlaczego biuro nie przyznało się że wysłali
      na tak trudną trasę, osobę która nigdy nie była samodzielnym pilotem.
      W każdym piśmie udowadniano, iż wszystko było ok'.
      Wrażenia z tych pięknych miejsc są psute, przez postać p.Joanny i
      noszenie samochodów ...
      Itaka to oszuści !!!
      • emi-pl Re: 'tour de -bella -Iberia'!/'viva iberia'z Marc 23.08.07, 00:54
        Witaj.
        Przewodnik, za każdym razem, kiedy w planie dnia mieliśmy
        przewidziane, odwiedzenie miejsca, w którym ewentualny strój mógłby
        zaważyć na naszych możliwościach zwiedzenia go, uprzedzał nas o tym.
        Jak by myślał za nas.
        Ale tak naprawdę, to tylko raz, właśnie w Barcelonie, wchodzących do
        katedry, poprosił o zakrycie ramion, podkreślając, że akurat w tym
        miejscu, zwracają na ten szczegół, uwagę.
        Ja osobiście całą wycieczkę chadzałam sobie, z racji warunków
        pogodowych takich a nie innych, w krótkich spódnicach i topach na
        ramiączkach i w żadnym miejscu nie było to problemem - a szczerze
        pilnowałam tego, żeby właśnie nie przysparzać sobie kłopotów,
        nieprzyjemności i strat duchowo-wizualnych, których to nie umiałabym
        sobie wybaczyć.

        Co by się tyczyło zwiedzania Barcelony, to po tym kiedy to
        rozstaliśmy się z autokarem, można było od razu odłączyć się od
        grupy (czego możliwość z resztą była w absolutnie każdym miejscu.
        nie było czegoś takiego jak obowiązek zwiedzania). Wtedy może
        faktycznie czasu wolnego w Barcelonie można było mieć ok. dwóch
        godzin. Ci, którzy jednak podeszli pod Pomnik Kolumba,
        przespacerowali się z Marinem la Rambla i weszli z Nim do Katedry,
        czasu wolnego mieli - pół godziny, co akurat starczyło, żeby
        spokojnym krokiem i z możliwością wyłapania ułamków sekund, które
        cieszyły oczy - plus, ewentualne zakupy- dojść na miejsce zbiórki.
        Szczerze, nie wiele tego czasu wolnego było.
        Jak w każdej odwiedzanej miejscowości.
        Ta wycieczka ma naprawdę bardzo napięty program.
        Zegarek musi być cały czas nieopodal.
        Ale bynajmniej nie odbiera to uroku tym miejscom.
        Powoduje, że po prostu żal je opuszczać, tak szybko.

        Tak czuję ja, a co powiedzą inni?
        Co człowiek to pewnie inna opinia, jak mniemam :)

        Gdybyś miała jeszcze jakieś pytania, to w miarę moich skromnych
        umiejętności i zawodnej pamięci, chętnie odpowiem :)
        Pozdrawiam :).
        emilka.
    • Gość: KASIA Re: 'tour de -bella -Iberia'!/'viva iberia'z Marc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.07, 15:58
      Cześć to korzystając z uprzejmości zadaję jeszcze pare pytań
      1.Jaki był autokar, jakie warunki w nim jaka była toaleta i czy nie było
      zapachowych problemów.
      2. Jakie hotele czy na "zapupiu", czy w centrum zwiedzanych po drodze miast, lub
      ew. w jakowyś ciekawych miejscowościach. Czy można było wieczorem jeszcze gdzieś
      sobie pójść na własną rękę. Jakie w nich warunki
      3. Jakie jedzenie.
      jak wyglądało zwiezanie Toledo i czy zaliczyliście coś ponadprogramowo.

      • emi-pl Re: 'tour de -bella -Iberia'!/'viva iberia'z Marc 24.08.07, 02:36
        Cześć!

        1. Autokar – Solaris – był nowy, przyjemny i wygodny.

        Choć ciężko przemilczeć, jedyny problem, który mi osobiście
        doskwierał w czasie tej wyprawy.
        A mianowicie niesprawny system klimatyzacji.
        Tak naprawdę uciążliwe był to trzykrotnie, w czasie tych
        najdłuższych przejazdów, na trasie:
        -Polska – Lourdes;
        -Ganada – Walencja;
        -Figures - Polska .
        Związane było to z tym, że w momencie, kiedy klimatyzacja
        potencjalnie działała na najwyższych obrotach, tym którzy siedzieli
        z przodu, było chłodno.
        Tym z tyłu, z kolei - gorąco, a co gorsza - duszno.
        Jednakże po otworzeniu szyberdachu, sytuacja się poprawiała.
        Autokar od razu po powrocie do kraju, miał być kierowany do
        Poznania, celem naprawienia tej usterki.
        Ale po za tym wszystko było dobrze.
        Siedzenia odsuwane i rozkładane.
        W czasie przejazdów można było poprosić o kawę lub herbatę.
        Nie zabrakło również filmów, włączanych podczas nocnych przejazdów.
        Filmy natomiast były tymi, które należą do gatunku, jak to się
        mawia – łatwe i przyjemne ;) haha. (Rzecz gustu.)

        Co by tyczyło się toalety, to nie sprawiała żadnych kłopotów, można
        było z niej korzystać kiedy tylko się chciało, z tego co mi wiadomo…
        I chyba dwukrotnie była utylizowana.

        2. Hotele z reguły były gdzieś nieopodal, tych większych miejsc,
        które zwiedzaliśmy.
        Wyjątki stanowiły Lourdes i Fatima a związane było to z pewnością z
        tym, żeby chętni mogli w tych miastach uczestniczyć w różańcu, który
        to odbywał się w Lourdes o godzinie 21 a w Fatimie o 21.30.
        Jednakże kilkakrotnie miejscowości, w których mieliśmy noclegi, były
        miejscami ciekawymi i pilot sugerował nam wtedy, żebyśmy czy to
        przed - czy to po kolacji - udali się na spacer i zobaczyli co
        ciekawe i godne uwagi.
        Z pewnością tak było w Setubalu i w Torre de la Reina.

        Wieczorami jak najbardziej można było gdzieś wyjść na własna rękę.
        Czasami jednak przeszkadzać mógł w tym fakt, że nasze kolacje z
        reguły były ok. godziny 21. (Najpóźniej 21.30).
        Zanim wszyscy zostaliśmy obsłużeni, to mijało trochę czasu.
        Czasem trzeba było wykazać się … cierpliwością.

        3. Jedzenie? Jak najbardziej dobre.
        W Portugali jednak zdecydowanie bogatsze śniadania niż w Hiszpanii.
        W Hiszpanii, kilka razy śniadania były naprawdę skromne – słodki
        rogalik, sucharki i kawa.
        W Portugalii był szwedzki stół – można było zjeść np. platki z
        mlekiem czy jajecznicę itp.
        Co by się tyczyło kolacji to tylko raz , zdaje się, że drugiej nocy,
        podano nam ryż i owoce morza.
        Po za tym sympatycznym wyjątkiem, za każdym razem serwowany był
        stały zestaw w postaci – ryż lub frytki plus udko z kurczaka lub
        jakieś inne mięso w sosie.
        W niektórych miejscach pojawiły się również zupy.
        Coś na kształt kremu o którym mogę powiedzieć tylko tyle, że był …
        zielony i smaczny.
        Z czego był zrobiony, nie wiem, ludzie snuli różne przypuszczenia :)
        Po czym następował deser.
        I tu już zupełna dowolność.
        Bywały lody, bywały owoce, zdarzyło się ciasto a w Portugalii
        kilkakrotnie zaserwowano jakoweś ichniejsze jajeczno-cynamonowe cudo.
        Odrębnie można było zgłosić, że jest się wegetarianinem i wtedy
        dostawało się również stosowne danie.

        4. Toledo.
        Pilot podkreślił, że nie każdej wycieczce, z powodów czasowych,
        udaje się odwiedzić Toledo.
        Plan wycieczki przewiduje tylko objechanie tej miejscowości
        autokarem i przyglądanie się jej z fotela.
        My, jednak faktycznie Toledo odwiedziliśmy.
        Zwiedzenie go polegało na spacerze po tamtejszych uliczkach,
        połączonym z czasem wolnym, na odwiedzenie sklepów z wyrobami
        rękodzielniczymi .

        5. Z programu naszej wyprawy zupełnie wypadł Escorial.
        W zamian znalazł się czas na Toledo i Aveiro.
        Odbył się również wspólny spacer po Setubalu.
        Niewątpliwie kilka razy przekroczyliśmy program wycieczki.
        Szczególnie było to widoczne w Barcelonie, kiedy to w czasie
        przejazdu po mieście, zatrzymywaliśmy się w różnych nadprogramowych
        a wyjątkowych miejscach i dostawaliśmy czas na zdjęcia po krótkiej
        opowieści o specyfice danego obiektu.
        Nie odbył się również wyjazd fakultatywny na spektakl – magicznych
        fontann w Barcelonie.
        Z racji tego, że po prostu akurat tego dnia, w którym byliśmy,
        odwołano go.
        W zamian za to odbył się również fakultatywna i tańszy wyjazd do
        Parku Gaudiego(Park Guell).
        ---
        Miło mi tak wspominać :)
        To tyle ile pamiętam.
        Pozdrawiam gorąco! :)
        emilka.

    • Gość: Alicja Re: 'tour de -bella -Iberia'!/'viva iberia'z Marc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.07, 22:02
      Serdecznie pozdrawiam uczestników Viva Iberia 03.08-17.08.07. W pełni zgadzam
      się z opinią Emi, Piotra i Maćka (notabene sąsiadów z tyłu autokaru:) Wycieczka
      wspaniała! Pan Marcin - genialny! Nasycił nas w pełni historią, sztuką,
      architekturą i kulturą. Włada cudownym j. polskim. Jego kultura osobista - na
      najwyższym poziomie. Pan Marcin to skarb Itaki! Powinien otrzymać tytuł
      "Najdoskonalszego pilota wycieczek". Już zbieram pieniądze na podróż do Brazylii
      i Meksyku. Ale tylko z Panem Marcinem! :)
      • Gość: koliba Re: 'tour de -bella -Iberia' IP: *.chello.pl 30.08.07, 10:40
        Dobre pytanie - ja mialam poczatkowy plan zeby przy kazdym hotelu
        robic zdjecie ale potem jakos mi ten pomysl uciekl. Na pewno bylo
        ich ponad 10, z czego duza czesc byla naprawde luksusowa, co jak na
        objazd jest rzadkoscia. Najgorzej wspominam rozowiutki motelik w
        Porto a z kolei pozytywnie zaskoczona bylam bardzo ekskluzywnym
        hotelem w Fatimie. Boze - co to byla za wycieczka! Jak marzenie!
        • gwiazdka2007 Re: 'tour de -bella -Iberia' 30.08.07, 11:02
          Moi drodzy
          Bardzo chcę jechac na tą wycieczkę w przyszłym roku, ale tylko wtedy
          kiedy przewodnikiem bedzie Pan Marcin i w związku z tym mam pytanko
          czy Itaka może mi wczesniej powiedzieć czy na danej wycieczce (w
          danym terminie) będzie właśnie Pan Marcin ... jak sądzicie czy to
          jest możliwe do ustalenia.... ???
          Pozdrawiam
          Gwiazdka
          • julsza gwiazdko 30.08.07, 11:53
            moze i jest mozliwe - nie znam sie na pracy pilota wycieczek i
            uzgodnieniach miedzy nimi a biurami... moze jakis grafik jest znany
            na miesiace z gory, a moze dowiaduja sie pare dni przed wyjazdem.
            jade na te wycieczke za niecaly miesiac, ale jeszcze pare dni temu,
            gdy pod wplywem tego watku zapytalam w biurze, czy wiedza juz, kto
            bedzie pilotowal, uslyszalam, ze to nie zostalo jeszcze ustalone. w
            sumie nie dziwie sie, ze to uslyszalam - mozna podejrzewac, ze kazdy
            chcialby jechac z legendarnym panem Marcinem, ze klienci kręciliby
            nosami na innych, a tak dowiedza sie w autobusie.
            wiecie, ze w pewnym momencie przylapalam sie na takim glupim
            mysleniu, ze jesli bedzie z nami ktos inny to bede bardzo
            rozczarowana i ze wycieczka bedzie gorsza... ale nie - trzeba sie
            naprostowac. Hiszpania to Hiszpania i na pewno bedzie wspaniale!!!
            • Gość: koliba Re: gwiazdko IP: *.chello.pl 30.08.07, 12:14
              I to jest wlasciwe podejscie. Ja w biurze pytalam o pilota
              kilkakrotnie i nigdy nie udzielili mi odpowiedzi kto pojedzie w moim
              terminie, takie maja zasady. Jesli pojedziesz z Wioletta a nie z
              Marcinem to tez bedziesz zadowolona. Ja gdybym po przeczytaniu tych
              wszystkich peanow na jego temat ludzila sie nadzieja ze pojade
              wlasnie z nim i tylko na to sie nastawiala to mialabym juz na dzien
              dobry zepsuta wycieczke widzac we Wroclawiu kobiete pilota zamiast
              mezczyzny. To jest ogolnie bardzo dobra wycieczka i juz nie wiem jak
              kiepski musialby byc pilot zeby wrocic niezadowolonym. Czy Wioletta
              czy Marcin to i tak bedzie super, mozesz byc tego pewna
              • gwiazdka2007 Re: gwiazdko 30.08.07, 12:51
                :-) dzięki bardzo za odzew ...

                Kwestię pilota potraktuję na zasadzie: kto będzie to będzie, a ja
                jadę na suuuuperancki wyjazd :-) i mam zamiar się bawic dobrze :-)

                Mam jeszcze pytanko: w jakim wieku byli uczestnicy na Waszej
                wyprawie ??? dużo było singli ???

                • Gość: koliba Re: gwiazdko IP: *.chello.pl 30.08.07, 15:46
                  Nasza grupa byla ponoc wiekowo jedna z mlodszych na tej trasie tzn
                  sr wieku ok 40 lat; pilotka mowila ze jeszcza raczej ludzie po 50tce
                  co jak na tak meczaca i dluga trase jest dosc dziwne; jak to zwykle
                  na objazdowkach single to przewaznie kobiety, u nas bylo kilka
                  singielek ale bylo tez dwoch mezczyzn ok 35 lat tyle ze
                  niespecjalnie sklonni do integracji, my ogolnie mielismy grupe dosc
                  wesola i rozmawiajaca ze soba; integracja odbywa sie glownie przy
                  stolach przy kolacji bo siedzi sie w kilka osob; a Ty jedziesz sama
                  czy z kims znajomym?
                  • gwiazdka2007 do: koliba 31.08.07, 10:56
                    Planuję zorganizować większy wyjazd ze znajomymi.
                    Jak to bywa w grupie ciężko może być z ustaleniem jednego, wspólnego
                    terminu urlopu (w pracy bywa różnie). Jeśli nie wypali wyjazd ze
                    znajomymi to jadę sama. Strasznie chcę jechac na ta wycieczkę :-)
                    Mam nadzieje, że będę bawić się dobrze.
                    W maju byłam sama na Bella Italia - imprezka była suuuper, ludzie
                    bardzo fajoscy :-) Wróciałam bardzo zadowolona i rozochocona na
                    dalsze wycieczki :-)
              • julsza koliba 30.08.07, 15:08
                w ubieglym roku mialam jechac, ale "wykupili", a ze byl koniec
                sezonu, wiec pozostalo czekac do teraz :)
      • emi-pl Re: Rekord zdjęć 03.09.07, 12:52
        Witam.
        hoteli na naszym szlaku było dwanascie.
        wycieczka trwała czternaście dni w tym dwie noce spędziliśmy w
        autokarze.
        więc dwanaście hoteli :)
        a co się tyczy zdjęć, to chyba faktycznie rekord.
        my mamy ok. 900 zrobionych aparatem i jakieś zrobione telefonem ale
        tych posegregowania czy też opisania, jeszcze nikt się nie podjął.
        ale napewno nie ma tego aż tyle.
        gratuluję :)!
        • julsza emi-pl 03.09.07, 13:32
          a powiedz mi jeszcze, jak sie jedzie tam... moja godzina wyjazdu to
          4.30, wiem, ze najpierw do Wroclawia, a potem dalej. i jakos tak nie
          moge sie doliczyc, bo nocleg jest dopiero nastepnego dnia. czyli
          jedzie sie caly ten jeden dzien, noc i jeszcze dzien?
          • Gość: iwonka Re: do julsza IP: *.pp.com.pl 03.09.07, 15:42
            a powiedz skąd jest wyjazd o 4.30? Bo ja wyjeżdżam o 2.30 z Krakowa
            jakowymś busikiem, i być może podjedziemy po drodze po Was????
            Mnie powiedziano, że wyjazd z Wrocławia o 8, a przekroczenie granicy
            w Jędrzychowicach ok. 11. Potem jazda noc całą do +/- popołudnia w
            Lourdes...
          • emi-pl Re: emi-pl 03.09.07, 20:09
            Tak jak mówi 'iwonka', ok. 8 jest się we Wrocławiu, o 11 w
            Jędrzychowicach (potwierdzam na 100%, bo sama tam właśnie wsiadałam)
            i w Lourdes jest się następnego dnia po południu.
            Czyli jedzie się cały dzień, noc, i połowę następnego dnia aż do
            francuskiego Lourdes.
              • julsza Re: emi-pl 04.09.07, 19:12
                Gość portalu: Raf napisał(a):

                > i oczywiście........ traci zarobione
                > cięzko pieniądze, a jest na co wydawać.

                albo powieksza limit kredytowy...
                a na co sie wydaje tam pieniadze???
                • Gość: Raf na przyjemności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.07, 21:45
                  wydajemy np na: wino tinto, tapas, wino porto,.....np. na przejazd
                  tramwajem linii 28 po Lizbonie, pyszne lody w Valencji, pokaz
                  flamenco i tak te euro wyparowują z kieszeni. A do domu trzeba też
                  przywieść pamiatki np. ajulezosczy inne kogutki. niewspominając juz
                  zupełnie o dewocjonaliach z Fatimy.
                  Pozdrawiam wszystkie globtroterki i globtroterów
                  Rafał
                        • emi-pl Re: na przyjemności 09.09.07, 10:06
                          haha.
                          a to akurat najprawdziwsza prawda.
                          podczas naszej vivy ja jak najbardziej i z żywą przyjemnością
                          weszłam w posiadanie różnych kogutków i azulejos.
                          zasmakowałam również tapas czy kawy z cynamonem.
                          jednakże nie mogłam odmówić sobie, kupienia pewnego w ogóle nie
                          związanego z kulturą iberyjską- coimbrańskiego wisiora, czy też -
                          sewilskiej chusty.
                          haha.
                          a teraz wspominając żałuję, że nie kupiłam sobie również czerwonej
                          spódnicy w białe grochy, gdyż była naprawdę obłędna i że nie
                          skusiłam się, będą w Figures, na torebkę z 'uporczywością pamięci'
                          Salvadora Dali.
                          wtedy pomyślałam sobie, że to swoista profanacja, a dziś mimo
                          wszystko chciałabym ją mieć w moich tobebkowych zbiorach :)
                          pozdrawiam.
                          emilka.
        • marekg71 Re: glupie pytanie, ale wazne :) 18.09.07, 20:11
          Faktycznie, podczas powrotu z Vivy Iberii w połowie lipca , p. Marcin mówił o
          rychłym wyjeżdzie do Meksyku...
          Mam pytania:
          - co zwiedziliście w Meksyku
          - ile dni trwał wyjazd
          - co najbardziej utkwiło w pamięci
          Napisz jak najwięcej!
          • Gość: pati Do: marekg71 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.07, 14:22
            Jeśli chodzi o dokładny program Meksyku, odsyłam Cię do zimowego katalogu Itaki,
            w którym wszystko zostało opisane (Mexico City, Teotihuacan, Puebla, Taxco i
            Acapulco). Moja wakacyjna przygoda z Meksykiem trwała pełne dwa tygodnie. I choć
            od powrotu minęły ponad dwa miesiące, nadal czuję jakby to działo się wczoraj.
            Myślę, że nie potrafiłabym Ci w kilku słowach opisać tej lipcowej wyprawy, która
            z różnych powodów stała się najważniejszą podróżą w moim życiu. Musi minąć
            jeszcze trochę czasu, bym ochłonęła z wrażeń. Co tutaj dużo mówić: zakochałam
            się... w Meksyku. Zgiełkliwe metropolie obok porzuconych w dżungli ruin miast,
            bezludne plaże oraz tysiące lat widocznej na każdym kroku historii, salsa,
            tequila i słońce nad Pacyfikiem. W Meksyku jest wszystko. I piekło, i raj. Gdy
            samolot nocą na płycie lotniska w Mexico City zaczął kołować, miałam łzy w
            oczach, po raz pierwszy w życiu nie chciałam wracać do domu, do swojego kraju,
            do Europy. Czułam, że właśnie tam znalazłam swoje miejsce na Ziemi.
            Przy okazji pozdrawiam całą "meksykańską" grupę, z którą odkrywałam uroki tego
            niezwykłego kraju.
            A swoją drogą, dlaczego pytasz, chciałbyś się tam wybrać?
            • marekg71 Re: Do: marekg71 24.09.07, 15:44
              Dzięki za odzew.
              Zaczynam zbierać informacje o wycieczkach do Meksyku, może wybiorę się tam w
              połowie przyszłego roku.
              Możesz napisać jaka była temperatura w lipcu i co Cię najbardziej urzekło?
              • Gość: pati Re: Do: marekg71 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 17:54
                W Meksyku są tylko dwie pory roku: deszczowa i sucha. Ja tam byłam w lipcu, a
                więc w porze deszczowej. Co to oznacza? To tylko tyle, że przez dwa tygodnie
                pobytu może trzy-cztery razy wieczorem padał deszcz. Jeśli chodzi o temperaturę,
                to jest ona zróżnicowana; np. w stolicy (Mexico City) było ok. 24-25 stopni,
                raczej mało słońca ze względu na smog (co wcale nie dziwi, stolica jest
                największym miastem na świecie, zamieszkuje je nieoficjalnie 21 mln
                mieszkańców); w Acapulco natomiast, gdzie przez tydzień wypoczywaliśmy,
                temperatura była stała, każdego dnia termometry wskazywały ok. 32 stopni, przy
                czym temperatura wody to aż 30-31 stopni! W porze deszczowej jest bardzo parno,
                dlatego idealną porą roku na wyjazd do Meksyku jest nasza jesień
                (październik/listopad). Wtedy ceny spadają w dół, jest mniej turystów i wygrzać
                sie można w słoneczku, podczas gdy u nas zimno i dżdżysto na zewnątrz...
                Pytasz o to, co mi najbardziej utkwiło w pamięci. Wiesz, to dość trudne,
                zwłaszcza, że tych wszystkich wrażeń było jeszcze więcej, niż po dwóch
                "Vivach..." razem wziętych. Klimatu tego niezwykłego kraju nie da się tak po
                prostu ubrać w słowa. Często powracają w moich wspomnieniach obrazy ludzi
                (taksówkarza w Acapulco, kelnera w restauracji, dziewczynki o imieniu Orelia,
                która przyglądając mi się z ciekawością, w końcu zapytała: "skąd przybywasz",
                przy czym nazwa "Europa" była jej obca, cudownego staruszka Antonia, który na
                targu w Taxco częstował mnie regionalnymi plackami i wielu innych, życzliwych
                osób, których twarzy nigdy nie zapomnę), smak potraw (zupy azteckiej, opuncji,
                czy nawet hotelowej pina-colady) oraz różnych innych zdarzeń (zachód słońca nad
                niespokojnym Oceanem Spokojnym, całodzienne wyprawy w nieznane-przewodniki nie
                zawsze podawały precyzyjne informacje, więc często gubiliśmy drogę, dom Diego
                Rivery, którego szukaliśmy wieczorem w ciemnej uliczce , przepiękna laguna
                Coyuca, targowanie się o cenę wrzosowej muszli, którą musiałam mieć za wszelką
                cenę...etc. etc). Mam nadzieję, że kiedyś tam jeszcze powrócę, bo- co tutaj
                kryć- zdecydowałam się w ostatniej chwili na wyjazd do Meksyku, to nie była
                podróż zaplanowana, ale widać-w moim przypadku tak miało być. Pozdrawiam i życzę
                równie udanej wyprawy :)




    • Gość: Raf Marcin znowu na Iberii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.07, 21:44
      W tej chwili mu bardzo zazdroszczę. Dowodzi autobusem z 50
      ludzmi,... jedzie po malowniczych zakątkach. Jego słuchaczki go
      uwielbiają. W dziń ma ładną pogodę, ciepło, może sie napic
      porządnego wina....
      Mam nadzieję ,że nasza forumowiczka, przyjedzie zdowolna z tej
      wybrawy i opisze wszystkie za i przeciw ...
      Pozdrawiam globtroterów
      Rafał
      • Gość: KASIA Re: Marcin znowu na Iberii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.07, 17:14
        Bardzo jestem ciekawa co ten p. Marcin w sobie maja bylam na vivaiberia z panią
        Wiolettą było sper uważam ze jest świetny pilotem. na tym wyjeździe można było
        nie martwić się o nic bo ona o wszystkim pamiętała.Wiele opowiadała starała sie
        bśmy mogli jak najwiecej zoacyć równie wiele razy nadprogramowo-a to już jej
        dobra wola i checi bo mogła mieć to w nosie. wszystko super zorganizowane i
        zegranesuper kompetentna i stanowcza. Myślę ze jej też należ się pochwały!
        jezeli ten p. Marcin jest lepszy to już nie wiem co możew sobie mieć, ale jak
        czytała wypowiedzi furumowiczuw to z p. wiolettą mozna jeszcze wiecej zobaczyć.
      • julsza Re: Marcin znowu na Iberii 20.10.07, 17:11
        Gość portalu: Raf napisał(a):

        > Mam nadzieję ,że nasza forumowiczka, przyjedzie zdowolna z tej
        > wybrawy i opisze wszystkie za i przeciw ...

        wrocilam oczywiscie zachwycona. Hiszpania i Portugalia
        zachwycona.kawa, ciastkami (ovos moles), szeleszczacym jezykiem
        portugalskim... Porto mnie oczarowalo. i poludnie Iberii...
        dookola pola uschnietych juz slonecznikow i tylko na pocztowkach
        mozna bylo zobaczyc, jak pieknie one wygladaly latem.
        a sam Pan Marcin - człowiek o bardzo wysokiej kulturze osobistej i
        kulturze jezyka, czlowiek o duzej wiedzy i doswiadczeniu (to byla
        jego 54. viva iberia), czlowiek, ktory dzielil sie z nami ta wiedza
        i dbal o kazdy szczegol. bardzo dobry pracownik, bardzo dobrze
        prygotowany - organizacyjnie i merytorycznie. moze byc oczywiscie
        stawiany jako przyklad wzorcowego pilota i obysmy takich spotykali
        na naszej drodze jak najwiecej. ale... nie bylo w nim zadnego
        artyzmu czy wirtuozerii - to bardzo dobry rzemieslnik (pilotem z
        ikra jest np. Ola prowadzaca Bella Italia). a moze byl juz zmeczony,
        zniechecony ludzmi. moze na koniec sezonu nie umial z siebie
        wykrzesac entuzjazmu. uciekal od ludzi - zostawial nas na 5 minut
        zdjec i znikal w uliczkach, nikomu nie patrzyl w oczy. czasem
        czulismy sie jak grupa specjalnej troski (mowil np. kolacja bedzie o
        godz. 8.10 to jest mam na mysli 10 minut po godzinie 8, potocznie
        zwana 20 albo ze mamy wyciagnac notatniki i sobie zanotowac). ale
        potrafil tez byc jak obrazony chlopiec, odrobine niegrzeczny (gdy w
        barcelonie 2 osoby spoznily sie do autobusu 5 minut - no kazdemu sie
        moze zdarzyc - to skarcil ich jak nauczyciel pierwszakow, a przy
        nastepnym postoju zapowiedzial, ze mamy 9 minut na zdjecia i jak
        ktos nie bedzie na czas to autobus odjezdza). albo zapowiadal
        zebysmy sie pilnowali, bo jak ktos gdzies zginie to nie ma nawet co
        do niego dzwonic, bo on nie bedzie mogl pomoc (no sorry, ale chyba
        od tego tam byl).
        to oczywiscie drobiazgi, ktore nie zawazyly na uczuciu
        szczesliwosci, gdy tam bylam (powiem, ze niektore teksty wywolywaly
        nasza wesolosc), ale takie male ryski na tym pieknym wizerunku, jaki
        tu nakresliliscie.
        taki jest moj subiektywny odbior. podkreslam jednak z pelna moca -
        to swietna wycieczka i bardzo dobry pilot, a ja jestem bardzo
        zadowolona z tych wakacji.
          • julsza Re: Marcin znowu na Iberii 22.10.07, 20:26
            jasne, ze pamietam :)
            Pan Bronek i Pan Damian. Takze bardzo profesjonalni - w mojej ocenie
            oczywiscie, nie narazili nas na zadna stresujaca czy niebezpieczna
            sytuacje, pomocni (zwlaszcza w ladowaniu i wyladowaniu bagazy), a
            poza tym bardzo sympatyczni (zwlaszcza Pan Bronek - opowiadal, ze
            czesto jezdzi do Hiszpanii).
            Autobus - chyba ten sam Solaris, co opisywany wyzej, bo tyl narzekal
            na klime - ale wrocil z peknieta przednia szyba, wiec musial
            pojechac do wymiany.
        • Gość: K Re: Marcin znowu na Iberii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.07, 20:56
          Ja bylam na tej wycieczce w ubieglym roku na poczatku sezonu.
          I te same uwagi mam do pilota. Owszem, swietny rzemieslnik, ale unikal nas jako
          grupy ( oczywiscie nie mysle tutaj ze mial sie z nami "bratac"), nie patrzyl w
          oczy, znikal nawet na 5 minut zdjec, w uliczkach.
          bylo pare niezbyt grzecznych uwag, kiedy ktos spytal sie o cos drugi raz
          itp.oraz ze nie mamy po co do niego dzwonic jak sie zgubimy.
          grupa okazla sie bardzo zdyscyplinowana.
          pan Marcin przygotowany byl swietnie, milo bylo go sluchac, ale...
          bylo w nim cos takiego, ze czulam , ze nas jako "grupy"nie lubi; ja tez w jego
          poblizu nie czulam sie dobrze.
          to moje subiektywne odczucia, nie podzoielam tego zachwytu na tym forum jego
          osoba. chetnie odwiedzilabym tamte miejsca jeszcze raz, ale jego jako
          przewodnika? chyba nie.
        • Gość: KASIA Re: Marcin znowu na Iberii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.07, 10:23
          to wychodzi mi na to iż p. Wioletta jest abrdziej godna pochwał a tu pieśni
          pochwalne tylko na temat p. Marcina. Byłą sympatyczna ( choć punktualności też
          tygotystycznie przestrzegała, ale to wymóg tej trasy-przeładowanej) zawsze
          starała się na maxa wypełnic nam czas szsu wolnego zawsze dawała sporo a nie 5
          mi na zdięcia. Byliśmy też w kilku madprogramowych miejscach. Super, super,
          • julsza Re: Marcin znowu na Iberii 25.10.07, 20:59
            Gość portalu: KASIA napisał(a):

            > zawsze
            > starała się na maxa wypełnic nam czas szsu wolnego zawsze dawała
            sporo a nie 5
            > mi na zdięcia. Byliśmy też w kilku madprogramowych miejscach.

            alez Pan Marcin tez wypelnial nam czas maksymalnie (nam za malo bylo
            czasu wolnego dla nas, na samodzielne powloczenie sie), czasu na
            zdjecia tez bylo wystarczajaco - no, bo ilez godzin mozna sie
            fotografowac pod pomnikiem Cervantesa ;) a nadprogramowych miejsc
            (takich niewymienionych w katalogu) to zwiedzilismy mnostwo.
            ale tak to juz jest, ze styl komunikowania sie kobiet jest odmienny
            niz mezczyzn ;)
            • Gość: KASIA Re: Marcin znowu na Iberii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.07, 10:32
              no właśnie nam Wioletta dawała tem wolny czas 1-2 godz. czasem dłuzej. Np. w
              sewilli w tym wolnym czasie zwiedziłam na własną rękę arenę a w Barcelonie Casa
              Milo w środku. Był czas poszwedać sie poogladać "sklepikownię" lub coś zjeść.
              Pilotka zwykle polecała gdzie i co zjeść w danym mieście i potem zawsze
              okazywało się ze to był najlepszy wybór.Jedynym miastem dzie mieliśmy myśle za
              mało czasu to była Valencja ale to może dlatego ze ja lubię taką nowoczesną
              architekturę i chciała pobyć tam trochę dłuzej al była tylko godzinka. tak czy
              siak wycieczka uważam jest super żeby liznąć Iberii i wiedzieć gdzie chciałoby
              się wrócić-ja do Andaluzji.
    • magdalenamaja Re: 'tour de -bella -Iberia'!/'viva iberia'z Marc 28.09.18, 02:40
      Tak, bardzo barwna postać, z olbrzymią wiedzą i fantazją (!), jednak pełna sprzeczności, lęku, który był widoczny niemal na każdym kroku, od drżących wciąż dłoni, przez skrajny dystans przeplatany wybuchami otwartości i prawie ciepła. Nierówna, niepewna. Zwykle osoby, w których kompletnie nie wiadomo o co chodzi, są czarujące. 😊 Budzą skrajne emocje, od chęci zrozumienia, udzielenia pomocy, chwilami współczucia, przez wesołość, zaciekawienie, radość, aż po rozczarowanie. Najpierw celowo zwracają twoją uwagę, by się nią nakarmić, przejrzeć w niej trochę, nasycić, a potem w jednej chwili, jak gdyby nigdy nic, odczarowują budowaną konsekwentnie przez czas jakiś iluzję. Tym gorsze jest wyzwanie, któremu nie sposób sprostać.

      Ale poza tym wszystkim, ja również doceniam ogrom wiedzy, ciekawość świata, intelekt, poczucie humoru, które wychodziło (wspaniałe) na światło dzienne, gdy znikał niepokój. Ale były też chwile, gdy czułam, że nie mamy z naszym przewodnikiem kontaktu jako MY, że mówi do nas jak do miliona przed nami i jak będzie mówił do miliona po nas. Poza tym ten ciągły lęk, nawet gdy się do nas uśmiechał, czułam, że w środku wcale nie jest uśmiechnięty, że to taki uśmiech pro forma, niespersonalizowany, wcale nie do mnie, tylko do kolejnej turystki. A przecież każdy człowiek to niezgłębiona historia, niepowtarzalna! Wolałabym, żeby p. Marcin był smutny, ale prawdziwy, wtedy gdy czuł smutek. Każdą maskę przecież widać. Nie trzeba tworzyć mitów na swój temat, by być dla innych kimś niezwykłym, wartościowym. To, co najpiękniejsze, tak podejrzewam, kryło się pod tą całą skorupą, obronną konstrukcją zbudowaną z przesadnych uprzejmości, starań, wizerunkowych chwytów i nieszczerych uśmiechów. Szkoda, że na naszej wycieczce mało kto miał okazję tam zajrzeć, że to wszystko było niemal całkiem poza naszym zasięgiem, ukryte. Można się więc zatem tylko domyślać.

      Tym sposobem i ja napisałam swój hymn pochwalny (cokolwiek specyficzny) na temat pana Marcina 😊, którego i ja w gruncie rzeczy uwielbiam.

      A jeśli chodzi o samą wycieczkę, zachwyciły mnie zielone papugi, które wrzeszczały na cały głos, Walencja, Sevilla, gniazda bocianie w Salamance, Portugalia, groźny Atlantyk, który przypomniał mi o bezmiarze świata, wiatr w Portugalii, który poruszał intensywnie firankami, gdy z gorącej Hiszpanii, zawitaliśmy w końcu w kraju melancholików, o łagodnych oczach, mówiących najpiękniejszym językiem świata; poza tym kolorowe ławeczki w El Puig, katedra w Batalia – kolorowe światło, które rzucały rozety na „nagie ciało” katedry – niemożliwe! I Porto.

      Bardzo polecam!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka