Policja turystyczna w Budapeszcie

14.02.08, 13:38
czy ktoś z was, drodzy koledzy piloci(i koleżanki również...) spotkał się z
tzw.policją turystyczną w Budapeszcie? Z tego co słyszałem łapią najczęściej
na Wzgórzu zamkowym...Czy może ktoś to potwierdzić? Czy wiecie może ile
wynoszą kary?
Z góry dziękuję
    • plisow Re: Policja turystyczna w Budapeszcie 14.02.08, 15:19
      Witam
      Policja "turystyczna" w Budapeszcie przewaznie kontroluje grupy na
      wzgórzu zamkowym, ale ostatnim razem kiedy byłem/ listopad zeszłego
      roku/ spotkałem ich przy bazylice św. Stefana, w sezonie czasami są
      na wzgórzu Gelerta na parkingu. W trakcie kontroli musisz miec przy
      sobie najlepiej przewodnika lub voucher / w j.niemieckim lub
      angielskim/ na usługi przewodnickie z nazwiskiem i nr telefonu do
      biura lub do przewodnika. Kary pieniezne okreslane są w forintach wg
      kursu € na dzien mandatu /ok 300€/. Problem jest z opłaceniem ,
      należy udać się do urzędu dzielnicy w godzinach urzedowania. jak nie
      masz przy sobie gotówki to dokumenty zostają zatrzymane do czasu
      opłacenia mandatu. Jak opłacisz mandat, to dokumenty bedą do odbioru
      na wyznaczonym posterunku policji lub poczta zostaną przesłane do
      konsulatu w Budapeszcie. Ps. Urzędy dzielnic czynne są do godz. 15-
      16
      pozdrawiam Piotr
    • czerwonemaki1 Re: Policja turystyczna w Budapeszcie 14.02.08, 19:17
      Dziwię się, że pytasz o kary. Chyba nie chcesz oprowadzać
      nielegalnie?! Raczej chcesz pokazać w biurze wypowiedzi i
      spowodować, że biuro skorzysta z usług "miejscowego"? Tak trzeba! -
      inaczej nie bierz takiej marnoty - niech jadą piloci z biura!
      • smerv Re: Policja turystyczna w Budapeszcie 15.02.08, 01:21
        Sprawa nie jest tak prosta, jak może się z pozoru wydaje. Parę razy
        korzystałem z usług miejscowych przewodników w Budapeszcie.
        Zauważyłem trzy typy:
        1) starzy wyjadacze, Węgrzy mówiący dobrze po polsku, jeszcze z
        czasów komuny. Najlepsi, tylko strasznie popadli w rutynę. Odklepują
        swoje, zero kontaktu z grupą, patrzą na zegarek, żeby swoje skasować
        i w nogi.
        2) Polki, które wyszły za mąż za Węgrów, często rozwódki, a z czegoś
        trzeba żyć. Historii Polski nigdy dobrze nie znały, historii Węgier
        nie miały się kiedy nauczyć, od polskich realiów są daleko. Ale
        dziewczyny się starają. Trzeba przyznać.
        3) Nieco młodsi Węgrzy, ze wszystkimi papierami, a jakże. Tylko, że
        po polsku ledwo dukają, a w bazylice w Esztergom wszystko, co pani
        miała do pokazania i opowiedzenia, to amonit w płycie posadzki przed
        skądinąd piękną kaplicą Tomasza Bakocza.
        Żeby wymagać, trzeba mieć ofertę a poziomie.
        Poza tym w UE obwiązuje zasada swobodnego przepływu towarów i usług,
        a wszelkie koncesjonowanie jest sprzeczne z tym duchem.
        • valdi49 Re: Policja turystyczna w Budapeszcie 15.02.08, 15:17
          Likwidacja koncesjonowania usług przewodnckich w UE to melodia
          dalekiej przyszłości - chyba dopiero nasze dzieci tego doczekają.
          • smerv Re: Policja turystyczna w Budapeszcie 15.02.08, 17:30
            Każde ograniczanie wolnej konkurencji w efekcie obraca się przeciwko
            konsumentom. No bo po co opisani przeze mnie przewodnicy mają się
            douczać, starać, pracowac nad sobą, skoro i tak maja monopol,
            wewnętrzna konkurencja jest niewielka (bariera językowa), a obcą
            konkurencję tępi policja. Gdyby porównać aktywność takiej policji
            turystycznej w krajach dojrzałej gospodarki wolnorynkowej (Paryż,
            Londyn) a na przykład Pragą, to wnioski są oczywiste. Nie ma
            lepszego mechanizmu podnoszącego jakość usług niż rynkowa
            konkurencja. Pewne kraje usiłowały przez kilkadziesiąt lat to
            obejść, a jak wyszło - wszyscy wiemy.
            A na razie to jest tak, jak dzieci gospodyń na plebaniach czekają na
            zniesienie celibatu księży.
Pełna wersja