gorzka.czekolada1
16.02.08, 09:44
Szukamy rodziny, z którą moglibyśmy wspólnie kupić dom dwurodzinny z dużą
działką (najlepiej z dwoma osobnymi wejściami, o powierzchni mieszkalnej
minimum 200 m kw. – po 100 m dla każdej z rodzin). Rodziny, która, podobnie
jak my, marzy o lepszych warunkach życia dla swoich dzieci, nie przykutej
zawodowo do konkretnego miejsca (chętnie kogoś, kto wykonuje wolny zawód, a
jeszcze chętniej kogoś o humanistycznych zainteresowaniach) i mentalnie
otwartej na zmianę miejsca do życia. Wstępnie zakładamy, że dom musiałby
kosztować maksimum 600 tys. zł.
Teraz co do naszych oczekiwań. Z różnych względów najbardziej odpowiadałby nam
dom na przedmieściach dużego miasta (preferujemy: Gdańsk, Kraków, Warszawę,
Wrocław, Poznań, Łódź – w tej właśnie kolejności), ale biorąc pod uwagę obecne
ceny nieruchomości, są na to niewielkie szanse. Dlatego bylibyśmy w stanie
zaakceptować położenie domu w odległości do maksimum 40-50 km od jakiegoś
większego miasta.
Alternatywą mógłby być dom w typowo wypoczynkowej miejscowości, najlepiej
gdzieś nad morzem w okolicach Gdańska.
Nasze priorytety to: perspektywa pracy, edukacja naszego dziecka, przestrzeń
do życia, miłe otoczenie. Oczywiście bardzo ważni są dla nas najbliżsi
sąsiedzi – idealnym rozwiązaniem byłby ktoś, komu można zaufać, ktoś
zaprzyjaźniony (najchętniej z dziećmi).
Do idei domu (poza innymi, nie mniej ważnymi względami) przekonał nas jeden
niezbity fakt: dom jest bardziej opłacalny od mieszkania (cena metra
kwadratowego jest tu nieporównywalnie niższa).
Wiadomo, że każdy, kto decyduje się na własny dom, wolałby mieszkać
oddzielnie. Dlaczego więc chcielibyśmy dzielić dom z drugą rodziną? Po
pierwsze, ograniczają nas finanse (dysponujemy jedynie trzema mieszkaniami,
których wartość rynkowa wynosi około 300 tys., a kupienie jednorodzinnego domu
za tę sumę byłoby raczej trudne, jeżeli nie niemożliwe). Ponadto mamy na
względzie inne korzyści (obustronne zresztą) wynikające z takiego rozwiązania.
Dwie dotyczą kwestii bezpieczeństwa: po pierwsze, w razie wyjazdu na wakacje
dom nie pozostawałby bez opieki, a po drugie, zawsze byłoby z kim zostawić
dzieci. I jeden co najmniej argument dotyczący kwestii sąsiedzkiej, taki
mianowicie, że fajnie jest lubić swoich sąsiadów :)
Decyzja o wspólnych poszukiwaniach domu musiałaby zapaść względnie szybko.
Ceny nieruchomości w tej chwili nieco przystopowały, ale w przyszłym roku może
być tylko znacznie gorzej (czytaj: drożej). Nie jesteśmy zdesperowani, ale na
pewno zdeterminowani, żeby nasz plan zrealizować jeszcze w tym roku.
Prosimy o poważne odpowiedzi bezpośrednio na maila.
Ponieważ z pocztą gazetową są nieustannie problemy, prosimy o odpowiedzi na
adres: lektor.niem@interia.eu