mateuszklimek 16.03.08, 23:20 No właśnie. Da się, czy nie da się żyć jako pilot wycieczek i mąż/żona? Da się prowadzić dom, jeżdżąc na wyjazdy, czy nie? Opiekować się dziećmi etc.? Jak to jest z prywatnym życiem pilotów? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
plisow Re: Pilot wycieczek a rodzina? 17.03.08, 08:39 Witaj Kiedyś postanowiłem zaryzykować , oczywiście przy wsparciu duchowym mojej wspaniełej żony , aby robić to co naprawdę lubię. udało sie połączyć moja pasje do zwiedzania poznawania ludzi i nowych wyzwań z pracą. Wtedy praca staje sie łatwiejsza i daje efekty, z pracy utrzymuję rodzine, godzę i staram sie wynagradzać czas kiedy jestem poza domem /średnio w ciagu roku około 180 dni/. W zeszłym roku obchodziliśmy razem 20 lecie szczęsliwego małżeństwa .W związku z częstymi wyjazdami nasze zycie prywatne jest bardziej intensywne i lepiej zorganizowane, raczej nie ma takich dni ,które uciekaja przez palce. Wychowanie dzieci to między innymi pokazanie im świata ,różnych kultur, szacunku do drugiego człowieka, nauczenie odpowieiedzialności i samodzielności. Mam dobry kontakt z synem , uważam ,że nawet leprzy niz niejeden rodzic będacy cały czas w domu. A poza tym rozwój techniki telekomunikacyjnej jest coraz leprzy.Jest to moje bardzo subiektywne zdanie, zdaję sobie sprawę ze będzie tyle wypowiedzi i ocen ilu jest pilotów i przewodników, pozdrwiam Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaolsztyn Re: Pilot wycieczek a rodzina? 17.03.08, 10:46 Myślę,że lepiej robić to, co sie lubi i jako spełniony i szczęśliwy człowiek poświęcić rodzinie jeden radosny dzień, niż być frustratem w pracy której sie nie znosi i przelewać dzień w dzień swoje żale na rodzinę.To moje subiektywne zdanie oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
kamyk4 Re: Pilot wycieczek a rodzina? 17.03.08, 11:42 Moj maz twierdzi ze woli zadowolona i szczesliwa zone niz sfrustrowana babe i daje mi blogoslawienstwo na dalsze jazdy. Wlasnie jestem w ciazy z drugim dzieckiem i ciagle jezdze wiec mysle ze sie da. Natomiast trzeba miec bardzo wyrozumiala polowke a do tego najlepiej zeby byla domatorem wtedy nie zazdrosci ci wyjazdow i jak wracasz zmeczony do domu to nie ciagnie cie na zadne imprezy, nie robi awantur ze ty zwiedzasz swiat a ona biedna siedzi w domu. Zycze powodzenia w zyciu rodzinnym. Odpowiedz Link Zgłoś
malediwypiotrs Re: Pilot wycieczek a rodzina? 17.03.08, 14:31 obiema rękoma moge się podpisać pod tym co napisał plisov. Lepiej nie da się już tego w kilku zdaniach opisać. Dorzucę tylko, że to wszystko jest możliwe dzięki temu, że w tym czasie kiedy mnie nie ma, cały trud wychowania dzieci (a mam dwóch synów) ponosi małżonka, której nawet gdybym cały rok był w domu, na pewno nie umiałbym zastąpić. Dlatego też obawiam się, że w przypadku kobiet taki układ nie jest łatwy do zbudowania. Ojciec nigdy nie zastąpi dzieciom matki.. Odpowiedz Link Zgłoś
szubasa Re: Pilot wycieczek a rodzina? 17.03.08, 21:57 Jak trzeba to ojciec da radę. Ja od listopada do marca nie biorę zleceń w tzw. dniach roboczych (poza jakimiś wyjątkowymi sytuacjami) i zajmuję się synem, a żona skupia się na pracy. Od kwietnia do października nastaje mój czas na wyjazdy. Jak widać jeśli się chce to wszystko można poukładać. Odpowiedz Link Zgłoś
szupinetka Re: Pilot wycieczek a rodzina? 17.03.08, 16:55 A jak to jest z lataniem samolotem i jeżdżeniem autokarem w ciąży? czy ubezpieczenie działa zdrowotne za granica działa gdy pilotka jest w ciąży? dzięki za odpowiedx Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kamyk4 Re: ubezpieczenie w ciazy 18.03.08, 12:39 Uwaga, jedynym ubezpieczycielem w Polsce, ktory nie ma zastrzezen co do KL kobiet w ciazy jest Signal Iduna ale to tez tylko do 30 tygodnia! Np. PZU pokrywa (moze sie cos zmienilo) kwote 100 euro niezaleznie czy jest to wypadek samochodowy czy jakis inny przymus. Wiec tu trzeba bardzo mocno czytac warunki ubezpieczenia. Zakaz latania w ciazy jest mitem. Zawiozlam i przywiozlam dziecko z Chin praktycznie o tym nie wiedzac a potem latalam grzecznie do Kaliningradu, Wiednia i Budapesztu. Jazde autokarem moje brzuchy znosza bardzo sympatycznie, nawet jazde przez cala Polske i po Ukrainie. Natomiast gorzej jest z kregoslupem. Natomiast wszystko to co pisze dotyczy ZDROWEJ CIAZY!!!!! Nie odwazylabym sie z jakimkolwiek przeciwskazaniem jechac z ludzmi i nie daj boze ich oprowadzac. To jest brak odpowiedzialnosci i profesjonalizmu. Pozdrawiam rodzinnie Odpowiedz Link Zgłoś
rysy_pl Re: Pilot wycieczek a rodzina? 17.03.08, 16:06 Nie zawsze jest tak różowo jak u poprzedników,gro pilotów ,rezydentów jest po rozwodzie...rozłąka wymaga poświęcenia i samozaparcia obu stron.A dla dzieci?nie ma nic lepszego niż oboje rodzice na miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
perythia Re: Pilot wycieczek a rodzina? 22.03.08, 18:47 Myślę, że chcieć to móc. Mnóstwo moich znajomych pozakładało rodziny i świetnie sobie radzą z łączeniem rodzinnego życia z pracą pilotów/rezydentów. Ale znam też sporo osób, które ze względu na taką pracę w ogóle nie biorą pod uwagę bycia w stałych związkach (o małżeństwie i dzieciach nawet nie wspomnę) i święcie trwają w przekonaniu, że się tych dwóch światów połączyć nie da. Moim zdaniem można, ale trzeba się trochę nad tym napracować, a Ci którzy uważają inaczej po prostu nie dorośli jeszcze mentalnie do podjęcia odpowiedzialności za drugiego człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
malediwypiotrs Re: Pilot wycieczek a rodzina? 23.03.08, 20:22 "a Ci którzy uważają inaczej po prostu nie dorośli jeszcze mentalnie do podjęcia odpowiedzialności za drugiego człowieka." A może to włąśnie Ci dorośli co uważają inaczej???....... Nie sądź według własnego kryterium. Ja też znam kilka związków którym się udało. Sam do tej grupy należę. Ale znam też takie które nie wytrzymały tej próby... Naiwnością jest myślenie, że można na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć... "Chcieć to móc..." - No właśnie, tylko czy mamy prawo oczekiwać, że nasz partner będzie chciał się godzić z rozłąką związaną z wykonywaniem pracy pilota??? Odpowiedz Link Zgłoś
malediwypiotrs Re: Pilot wycieczek a rodzina? 23.03.08, 20:25 "a Ci którzy uważają inaczej po prostu nie dorośli jeszcze mentalnie do podjęcia odpowiedzialności za drugiego człowieka." Jeszcze raz się nad tym zastanowiłem... Czy zdajesz sobie sprawę, że wyjeżdżając i zostawiając rodzinę w domu tak naprawdę w jakimś sensie tą odpowiedzialność za nią zrzucasz na swojego partnera czy małżonka? Przecież odpowiedzialność to nie tylko kwestia zarobienia pieniędzy. Bo właśnie takie uważanie jest oznaką niedorosłości... Odpowiedz Link Zgłoś
mateuszklimek Re: Pilot wycieczek a rodzina? 26.03.08, 21:20 Czytając tak Wasze posty, muszę przyznać, że się boję... Wchodzę dopiero w pilotowanie. Ale chciałbym związać się na stałe... I jest to dla mnie wielki dylemat... Rodzinę chcę założyć, ale zarazem chcę pilotować... Czy w ogóle da się to zgrać? Czy wzięcie na siebie obowiązku pilotowania wyjazdów nie jest właśnie, jak w poprzednim poście, zrzuceniem obowiązków na drugiego partnera? Odpowiedz Link Zgłoś
marta.lew Re: Pilot wycieczek a rodzina? 27.03.08, 09:41 zrzuceniem obowiązków na drugiego partnera? Jest. Ja decyzję o kursie pilotów podjęłam będąc żoną i matką. Wszystko da się pogodzić, ale wymaga to dużo wytrwałości. Trzeba rozmawiać z partnerem i tłumaczyć dziecku dlaczego tak jest. Poza tym gdy dziecko jest małe myśli, że tak jest zawsze ( w każdej rodzinie bo nie ma porównania), że mamy (taty) nie ma, ale jak jest to 100 procent uwagi poświęca mi( nie ma wtedy telewizji, komputera, telefonu tylko jestem ja i moje potrzeby). Potem jak dziecko dorośnie trzeba z nim rozmawiać tak jak z partnerem, że mama ( tata) bardzo lubi swoją pracę i ten czas szybko minie, a poza tym będziemy dzwonić do siebie i pisać np. listy. Zostaną z Tobą tata (mama) i dziadkowie, a jak wrócę to będziemy tylko dla siebie. Czasami jest tak, że dziecko czy partner nie zgadzają się na nasz wyjazd i wtedy trzeba wybrać. Sądzę, że tak jak partnerowi można się sprzeciwić tak dziecku nie, ponieważ ono przychodząc na świat nie było świadome, że jesteśmy pilotami. Natomiast partner wiążąc się z nami wiedział o tym i jeśli Mu to nie pasowało to wtedy był czas na zastanowienie się. Każdy zawód ma swoje minusy, partnerzy np. policjantów czy strażaków każdego dnia myślą o tym czy wrócą z następnej akcji. Trzeba rozmawiać bez względu na to czy jesteśmy pilotami, policjantami czy lekarzami. Rozwody zdarzają się bez względu na wykonywany zawód, a jeśli mamy być szczęśliwi to nasz zawód nic nie zmieni. Najważniejsze żeby dzieci nie cierpiały. Odpowiedz Link Zgłoś
turdoradca Re: Pilot wycieczek a rodzina? 27.03.08, 10:32 Też czytam ten wątek z uwagą i zgadzam się z większością wypowiedzi. Wykonywanie tego zawodu to trudna praca m.in. z tej racji, że przy dużej aktywności zawodowej zostawia się często rodzinę (wiadomo, że nie chodzi tylko o mame i tate), która z tej racji zwykle nie jest szczęśliwa. > zrzuceniem obowiązków na drugiego partnera? Jest. Wyjeżdżasz? Masz dzieci? To wiesz jakie to są obowiązki i wymagania. Zostaje z tym jedna osoba. Na jak długo? Wiadomo, jeśli próbuje się utrzymać rodzinę pracując tylko w tym zawodzie, to poza domem spędza się połowę roku a w większości wypadków, w tym chyba i w moim, znacznie więcej. Nie bardzo sprzyja to rodzinnemu życiu. > jesteśmy pilotami. Natomiast partner wiążąc się z nami wiedział o > tym i jeśli Mu to nie pasowało to wtedy był czas na zastanowienie > się. Mi też żona powiedziała "wiedziałam za kogo wychodziłam". A dzisiaj ja wiem, że z powodu moich częstych nieobecności ona czasem cierpi i nie jest jej zawsze łatwo. A nasz maluszek, coraz lepiej widzi i wcale tak łatwo tego nie przyjmuje (bo jeszcze trochę czasu zejdzie, zanim zrozumie tłumaczenie o co chodzi), że czasem wyjście taty wiąże się z brakiem powrotu przez tydzień, dwa... trzy? To już bardzo długo, szczególnie dla dzieci. I tu wtrącę też swe "trzy grosze" w kwestiach finansowych, bo trochę się to wiąże z tematem dyskusji... Uważam, że przy zaawansowanym zaangażowaniu w ten zawód z obopólną satysfakcją własną i klientów, przy utrzymywaniu się z niego przez pilota w większym czy mniejszym stopniu, wynagrodzenie, nawet rzędu 300 zł za dzień wcale nie znaczy tak wiele. Też i z racji służbowej konieczności częstej rozłąki rodzinnej. Odpowiedz Link Zgłoś