bubus1956
05.02.09, 17:19
O dziwo, odpowiedź brzmi - nie.
Czy nie przyjemniej polecieć np. do Madrytu samolotem, tam na
krótkiej trasie dojechać do hotelu miejscowym autokarem, a potem
przez cały czas pobytu cudownie spędzać czas ze swoją grupą,
realizując jak najlepiej program.
Ile dzięki temu zyskujemy!
Pasażerowie nie będą narażeni na chamstwo kierowców, na ich
zgryźliwe uwagi, gdy zechcą w czasie jazdy skorzystać z toalety,
lub zjeść jabłko (" jak ktoś ma chory pęcherz, to niech siedzi w
domu", albo: " co za Rumuny, muszą wpier... w autobusie").
Biuro nie będzie musiało zaspokajać nieskończonych roszczeń
kierowców, którym przecież wszystko się należy ( pilotowi nie).
Doprawdy, wi mię oszczędzania nerwów pilotów i wycieczkowiczów
domagam się stanowczo od biur: skończmy z zatrudnianiem kierowców!
Dopiero wtedy uczestnicy naprawdę wypoczną. Niech na imprezę jedzie
ten, który jest niezbędny, czyli pilot, a nie osoba z zupełnie
innej bajki, kompletnie nieprzystosowana, nieprzeszkolona do jazdy
z turystami, czyli szofer, potrafiący popsuć pilotowi najlepiej
przygotowaną imprezę.