pijani awanturnicy...

18.05.09, 13:05
Właśnie. Chciałam zapytac czy mieliscie przypadki, ze uczestnicy imprezy upili
Wam sie w autokarze i to tak na maksa? Ja wróciłam z takiej krótkiej 3 dniowej
imprezy i całe 3 dni 3/4 grupy piło, nie reagowalo na żadne uwagi (ani moje
ani kierowców), spózniali sie na zbiórki itd. Jednym slowem horror. Ale
apogeum bylo w drodze powrotnej, - tak pili, ze większosc była ledwo
przytomna. Ci przytomniejsi chodzili po autokarze, wrzeszczeli itd. Mój błąd
że nie kazałam kierowcy się zatrzymać i nie wezwałam policji, powinnam to od
razu zrobić. Mieliscie takie przypadki? wzywaliscie policję? Jak to wyglada w
kraju a jak poza granicami? Zabierają takiego delikwenta, czy tylko pouczaja i
zostawiaja w autokarze. Jak sobie radzicie gdy np. kilku notorycznie pijacych
"rzowala " Wam caly program np. poprzez spóznienia na zbiórki itd. Prosze o
radę jak z czymś takim sobie radzić- byc mozę nie tylko mi ona sie przyda.
    • agnicha6 Re: pijani awanturnicy... 18.05.09, 16:19
      Serdecznie Ci współczuję. Mój "pierwszy raz" właśnie tak
      wyglądał.Byłam ugrzeczniona i myslałam, że wszyscy są dorośli,
      punktualni,odpowiedzialni i z pewnością będą chłonąć przekazywaną im
      wiedzę.Dzisiaj, po latach ciągle to pamiętam i jeśli czuję, że
      bedzie taka grupa to ( oczywiście z wyczuciem, czasami w formie
      żartu lub coś w tym stylu, bo oliwy do ognia bardzo łatwo dolać)
      mówię na samym poczatku, że "w autokarze obowiązuje całkowity zakaz
      palenia papierosów i spożywania alkoholu-o czym Państwo oczywiście
      doskonale wiedzą, bo przecież są wytrawnymi turystami, ale mam
      obowiązek o tym powiedzieć ." Dobrze też jest przygotować przed
      impreza kartki z adresem hotelu dla każdego uczestnika i zaznaczyć,
      że to w razie, gdyby sie ktoś zgubił, czy zrezygnował z dalszych
      wędrówek z grupą .Zawsze mozna wziąć wtedy taksówke:-)Ja kiedyś
      nawet odjechałam gdy minał czas na siusianie i nie przeliczyłam.Ale
      zrobiłam to w takim miejscu, w którym po kilkuset metrach mogliśmy
      się jeszcze zatrzymać i poczekać na dobiegajacych.Oczywiście
      udawałam ,że myślałam , że są wszyscy, bo przeciez czas już dawno
      minał, a wc też było puste. Do tego zawsze uśmiech na twarzy, zero
      nerwów...wiesz, to wszystko są tylko wskazówki, bo i tak trzeba się
      dostosowac do różnych okoliczności.
      • zoe125 Re: pijani awanturnicy... 15.06.09, 14:13
        Ja jako pilot jeżdżę sporadycznie, na co dzień pracuję w BP, ale od
        czasu do czasu szefowa wysyła mnie jako pilota z grupami do Włoch
        (na ogół zima na wyjazdy narciarskie). Doświadczenie mam małe, nie
        zdarzyła mi się jeszcze grupa chlejąca na umór, za to mam wyjątkowe
        szczęście do spóźnialskich. Gdy wracalismy ostatnio z Włoch,
        zatrzymaliśmy się na powrocie w Znojmo, zrobilismy dłuższy postój
        (wiadomo). O wyznaczonej godzinie wszyscy sa w autokarze, oprócz
        jednej Pani, na którą czekało się średnio 10 minut na KAŻDYM
        postoju. Poleciłam więc kierowcy przeparkować autokar i zatrzymac
        się na drugim końcu parkingu. Wysiadłam z autokaru i już z daleka
        widziałam miotającą się z obłędem w oczach turystkę, która była
        święcie przekonana, że odjechaliśmy bez niej. Skutek? Na kolejnym
        postuju stala przed autokarem jako pierwsza z grupy, wyprzedziła
        nawet kierowcę i mnie...
    • agnicha6 Re: pijani awanturnicy... 18.05.09, 16:22
      i jeszcze jedno. W razie awantury teraz na pewno wezwałabym policje,
      • stokop Re: pijani awanturnicy... 18.05.09, 17:51
        no naprawdę, współczuc tylko... mówiąc szczerze, tylko raz miałam
        grupę któa zaczęła ostro pic w autokarze. Im robiło sie głośniej
        i "zabawniej", tym mówiłam ciszej i wolniej- do zamilczenia włącznie-
        trzeba sie szanowac. Przed granicą czeską wyprosiłam wszystkich z
        autokaru, poinformowałam, ze grupa ma 20 minut na uprzątnięcie
        autokaru i kolejne 20` na przywrócenie swoich towarzyszy do stanu
        używalnosci- albo grupa zacznie zachowywac sie jak grupa
        turystyczna, albo wracamy do miejsca startu, jako, ze ja jako pilot
        działając zgodnie z prawem nie mogę przewieźc przez granicę osób w
        stanie nietrzeźwych i jeśli takie będzie moje podejrzenie będe
        zmuszona wezwa policję bo oczywiscie mogę sie "mylic" co do stanu
        trzeźwości, więc niech Policja bedzie organem decydującym. Przed
        przekroczeniem granicy podałam wszystkim dane hotelu na wypadek,
        gdyby ktoś "zapomniał" uprzedzic mnie że wybiera indywidualny
        tok "zwiedzania",uprzedziłam, że z wielu przyczyn każdy może sie
        spóźnic na miejsce i czas kolejnej zbiórki dlatego zapisanie tych
        danych jest dla nich swoistym zabezpieczeniem... Do Pragi
        dojechaliśmy wyczyszczonym autokarem, wyhamowanie picia było
        niezwykle skuteczne, i choc początek był bardzo kiepski to dalsza
        wycieczka potoczyła sie gładko i dziś wspominam ten wyjazd bardzo
        sympatycznie :-)


        • aneczkaaxx Re: pijani awanturnicy... 25.05.09, 13:07
          respekt;) ostro ale chyba inaczej czasami sie nie da..;/
    • pptys Re: pijani awanturnicy... 18.05.09, 17:02
      WITAJ ANETA !To zależy w jakim państwie pilotowałaś wycieczkę .
      Jeżeli przejeżdżałaś przez Niemcy trzeba było wezwac policję -
      zabraliby klientów do wytrzeźwiałki na noc wystawiliby im rachunek i
      może to jednemu czy drugiemu pijaczkowi dałoby coś do
      myślenia .Pijaczki nie są teraz groźni - gorsi są pijaczki , którzy
      gorzałkę mieszają z lekami , prochami i innym świństwem .
      Dwa lata temu znajomi piloci opowiadali jak w drodze do Bułgarii
      młodzian 20letni opił się i nacpał prochów w autokarze i na terenie
      Rumunii dostał szału , wezwano policję , zawieziono go do
      szpiltala , szpital ich olał , więc na najbliższej stacji benzynowej
      go wysadzili i autokar odjechał. Nie wiem jaki był finał sprawy .
      3 lata temu widziałem skutki zdarzenia alkoholowego na Sycylii .
      Otóż młodzian 18 letni zasiadł do biesiady alkoholowej w nocy z
      kolegami z bungalowu ,ale nie uprzedził ich , że jest astmatykiem ,
      alergikiem i bierze leki .Po pierwszej 50 ml leki weszły z reakcję z
      alkoholem i zesztywniał przy stole , ambulans go zabrał , a szpital
      za odtrucie pijaczka wystawił rezydentce rachunek na 2000euro , gdyż
      pijanych ratują tylko za gotówkę , a nie w ramach ubezpieczenia . O
      tym zdarzeniu opowiadam teraz po wejściu do autokaru szczególnie
      wtedy ,gdy jadę do ciepłych krajów , z puentą : "Proszę Państwa ,
      biuro dało mi 300, czy 500 euro awaryjnie , a gdyby coś się stało
      Wam pod wpływem alkoholu to sami widzicie , że nie stac mnie na
      Wasze odtrucie , bo to kosztuje 2000euro " . Na razie taki koszmarny
      żarcik skutkuje - oby jak najdłużej .
      Tobie też życzę każdej wycieczki i wczasów bez "denaturatów " .
      Pozdrawiam.
      • anetapzn Dzięki:) 18.05.09, 17:16
        Dzięki za odpowiedzi. Na 6-7 imprezach na 10 ludzie coś tam z reguły popijają
        procentowego (przynajmniej ja mam takie szczęście:( )i dopóki jest to
        kulturalnie i w na prawdę minimalnych ilosciach staram sie tylko przypominać,
        przypominac i jeszcze raz przypominać o zakazie picia alkoholu w autokarze
        (wspominam o tym na samym poczatku imprezy, tak samo jak o zakazie palenia w
        autokarze itd). Gorzej jak jest tak jak podczas tej mojej ostatniej imprezy.
        Byłam w Pradze- nie wiem, jak to wygląda w Czechach, czy zabieraja delikwenta
        czy z racji bliskości granicy polskiej każą jechac do kraju. Na 100% nastepnej
        takiej sytuacji nie przemilcze i zadzwonie po policję. Byłam dziś kolo w
        komisariacie i tam powiedzieli, ze w Polsce należy zadzwonic na 112 krótko
        powiedzieć o co chodzi, podac gdzie sie znajdujemy i albo każą zaczekać na
        najbliższym parkingu, albo po drodze zatrzymają nasz autokar. Jeszcze dodali,
        że pilotom nie wolno w ogóle przewozić osób znajdujacych się pod wpływem
        alkoholu w autokarze.
        • agnicha6 Re: Dzięki:) 18.05.09, 21:20
          O!!! to super wiadomość.Ale tak z drugiej strony, czy macie często
          takie imprezy, gdzie 100% nie pije? Bo ja chyba nie.
          • stokop Re: Dzięki:) 18.05.09, 22:18
            mam za słaby staz zeby sie wypowiadac (5 lat pilotażu) jako
            doswiadczony pilot ale w ciągu tego czasu ani razu nie szukałam
            zagubionego bo zapitego polskiego turysty (za to dwie panie
            naucycielki:-), , 100% niepijących to rzadkoś ale po prawdzie też
            pijanych na moich wycieczce zakłocających program imprezy chyba
            byłabym w stanie policzyc. faktem jest, że prowadzę specyficzne
            grupy zawodowe i dwa; na kazdej imprezie mamy choc jedna biesiadę i
            całą wycieczke uczulam, ze na imprezowanie tez jest wyznaczony czas
            i wtedy bawic mozemy sie do woli. ale podsumowujac serio;
            statystycznie w zakresie spożycia alkoholu na wycieczkach uważam że
            jest o wiele lepij niż to zakładałam nim zaczęłąm jeździc z grupami.
            ale podkreślam, mój staż jest niewielki, wiec autorytetem sie nie
            czuję :-)
      • arczi-pilot Re: pijani awanturnicy... 25.05.09, 21:41
        pptys jab wiem jaki był finał z tym pacjentem w Rumunii.
        Byłem pilotem tego autokaru.
        pracownia-tylmana@o2.pl
        • sufler2006 Re: pijani awanturnicy... 17.06.09, 11:46
          Jaki był finał?:)
    • bezrobotna1984 Re: pijani awanturnicy... 17.06.09, 22:37
      Wysadziliśmy takich 3 delikwentów na stacji, oddaliśmy bagaże i tyle. Spisałam
      "raport" z tego zajścia pod którym podpisało się kilku innych pasażerów jako
      świadkowie, kierowcy i ja - to w razie gdyby te cwaniaczki zgłaszały
      "reklamacje" do biura.
      Wszystkim ulżyło, a pijaczki chyba zrozumiały swoje głupie postępowanie bo nic
      nie zgłosili do biura.
      Gorsze od picia może być palenie w toalecie - autokar szybko zajmuje się ogniem.
      Już nie jeżdżę, ale proponowałabym na wstępie opowiedzieć mocną historię (taką
      jak z tym rachunkiem na 2000 EURO), a w ostateczności wezwać policję.
      A co najgorsze - znajoma miała przypadek, że chłopaczek coś wziął w czasie
      drogi. Do domu wrócił już w trumnie :(
Pełna wersja