Gość: Szymon
IP: *.popl.cable.ntl.com
14.08.09, 00:21
Witam wszystkich
W dniach 24.07-02.08 2009 bylem uczestnikiem wyjazdu zoorganizowanego przez biuro turystyczne OIS do czarnogorskiej Budvy.
Czas na pare releksji na temat tego wyjazdu.
Pierwsze wspomnienie to wszechobecny chaos oraz brak organizacji. Przy zajmowaniu miejsc w autokarze w Warszawie absolutnie nikt z organizatorow nie pomyslal o jakimkolwiek sprawdzeniu, ktore osoby maja jechac ktorym autokarem. W rezultacie tego w naszym autokarze nie bylo wolnych miejsc dla wielu osob, poniewaz wsiadly do niego osoby z drugiego autokaru. Reakcja pani Kamili naszego pilota byly slowa: "To niemozliwe wszyscy musza miec miejsca, wszystko jest dokladnie obliczone". Jakies 40 minut potem po ogromnym zamieszaniu wszystko szczesliwie sie wyjasnilo i ruszylismy. Zaraz na poczatku zostalismy poinformowani o tym, ze osoby podrozujace do Budvy beda sie musialy przesiasc w Chorwacji do innego autokaru, bo ten akurat jedzie do Biogradu w Chorwacji. Drugi autokar zawiezie nas do granicy miedzy Czarnogora a Chorwacja, granice ta bedziemy musieli przejsc na piechote a potem pojedziemy trzecim autokarem do Budvy. Oczywiscie przy wykupieniu wycieczki nikt z biura OIS nie raczyl nas o tym poinformowac. Coz...Na drugi dzien rano dojechalismy wreszcie...na parking 120km od Biogradu, gdzie powiedziano nam ze mamy wysiasc i czekac na kolejny autokar. Czekanie trwalo 6 godzin, spedzilismy je siedzac na krawezniku i sluchajac kolejnego pilota, ktory oczywiscie nic nie wiedzial. Drugi autokar to problemy z klimatyzacja i zamknieta toaleta. Na pytanie dlaczego nie mozemy z niej skorzystac odpowiedz "Nie wiem, nie dziala, nie wolno". Potem jeszcze tylko przekraczanie granicy piechota jak nielegalni emigrancji, trzeci autokar i wreszcie Budva,o godzinie 22 po 36 godzinach jazdy (powinna trwac okolo 10 godzin mniej). W tym prawie 24 bez przerwy na posilek, rozumiem, ze to przez opoznienie spodowane zupelnie niezaleznymi od organizatora przyczynami.
W autokarze po drodze, rozmowy miedzy pilotem a uczestnikami na temat zakwaterowania, ktore oczywiscie nie bylo takie jak przy rezerwacji. Przyklad ? Jedna grupa rezerwowala pokoj 3 osobowy,
uslyszeli ze beda miec prawdopodobnie 2 osobowy i w innej willi. Wszystko prawdopodobnie. To wazne slowo w slowniku pracownikow OIS-u. Na pytanie czemu, pilot tym razem pani Beata odpowiedziala, ze nie wie. Nie wiem, to druga bardzo wazna i czesto uzywana fraza w ich slowniku.
Po przyjezdzie do willi Marco, dostalismy "apartament" na dole z dwoma oknami bez balkonu. Jedno z okien znajdowalo sie w odleglosci okolo 50 cm od wejscia do sklepu spozywczo-monopolowego, mielismy wiec widok na ulice i klientow oraz zawsze rano moglismy obserwowac nowa dostawe towaru. Drugie okno znajdowalo sie na scianie w kabinie prysznicowej i laczylo nasza lazienke z wyzej wspomianym sklepem. Moglismy zupelnie za darmo posluchac wszystkie rozmowy prowadzone przez panie ekspedientki i klientow. I tak mielismy szczescie mimo, ze absolutnie nie byl to apartament z naszej rezerwacji. Jedna z par dowiedziala sie, ze niestety nie ma dla nich wolnego pokoju,zupelnie nie wiadomo dlaczego. To chyba norma dla OIS.
Podroz z powrotem, pelna przygod i niespodzianek. Trzy autokary, zgubiony pasazer przy przeprawie promowej przez zatoke kotorska(piloci po prostu nie policzyli pasazerow), potem bieg z bagazami przez granice do autokaru, walka o miejsce w autokarze... przez nas przegrana :), na pytanie gdzie mamy siedziec skoro nie ma miejsc pilot stwierdzil ze autokar ma 50 miejsc a on ma na liscie 50 osob wiec, kazdy bedzie siedzial. No i siedzielismy. Ja na samym koncu, miejsce bez klimatyzacji, moja dziewczyna na miejscu pilota,
pilot na podlodze miedzy swoim miejscem a kierowca, a pasazer, ktory dosiadl sie w nocy w Chorwacji na schodach obok toalety. Oczywiscie zamknietej.
I znowu nie bylo postoju na zjedzenie czegokolwiek przez caly dzien. W okolicach Czestochowy jeden pasazer poszedl sie dowiedziec u kierowcy czy jednak gdzies zatrzymamy sie na posilek. Bo burzliwej debacie, stanelo na tym ze autokar zatrzyma sie w McDonaldzie, pasazerowie maja 20 minut a jak ktos sie spozni to zostaje i konczy wycieczke juz w McDonaldzie. No i tak sobie jechalismy....piloci spali, nic nie wiedzieli, marzyli tylko o tym zebysmy juz dojechali i sobie poszli...
Jednym slowem kicha i syf. Trzymajcie sie z daleka od tej pseudo-firmy.Naprawde szkoda pieniedzy i czasu na nerwy, przesiadki, na proszenie sie o mozliwosc skorzystania z toalety i zjedzenia czegos.
OIS: Oszustwo i Sciema. Naprawde z glowie sie nie miesci, ze ci goscie dalej organizuja wyjazdy i zarabiaja ciezkie pieniadze, nie poczuwajac sie jednoczsnie do zadnej odpowiedzialnosci za swoich klientow i za produkt, ktory sprzedaja.
Nikt nas za nic nie przeprosil, nikt nic nie powiedzial, przypuszczam ze wedlug OIS-u wszystko jest cacy,tylko my jestesmy tacy marudni i nic nam sie nie podoba.
A Czarnogora ?
Jest piekna. Goraco polecam, to znakomite miejsce na wakacyjny wyjazd. Wyjazd w kazdej konfiguracji i w kazdy sposob byle bez OIS.