albicilla
13.07.07, 20:21
Wklejam ciekawy atrykuł z Poradnika Domowego
A gdybym chciał cię zjeść?
Katarzyna Bosacka2007-07-11, ostatnia aktualizacja 2007-07-04 11:30
Płyny do kąpieli pachnące truskawkami, arbuzowe żele pod prysznic, czereśnie
w kremach przeciwzmarszczkowych. W drogeriach, podobnie jak na straganach,
prawdziwy wysyp owoców.
Wybierając krem czy balsam, dotykam, oglądam i wącham.
Ile razy zdarzyło mi się kupić kosmetyk tylko dlatego, że znęcił mnie jego
zapach? Na przykład wiśniowy czy jagodowy. Ba, niektóre kosmetyki mają nawet
owocowe smaki. Błyszczyki można zlizywać z warg, pudry do ciała mają słodką
nutę, pomadki pachną i smakują jak deser owocowy. Dlaczego?
Producenci kosmetyków doskonale wiedzą, że truskawki kojarzą nam się z latem,
dzieciństwem, popołudniem w ogrodzie, gdzie czekają przykryte czapeczką bitej
śmietany.
Wiedzą też, że sam smak jest zmysłem ubogim. Człowiek rozróżnia tylko słodki,
słony, pikantny i gorzki, ale jedząc, czujemy jednocześnie aromat, czyli
połączenie smaku i zapachu. Dopiero kombinacja tych dwóch wrażeń powoduje, że
truskawki wydają się smaczne, a ponieważ wszyscy jesteśmy w mniejszym lub
większym stopniu łakomczuchami, łatwo nas skusić aromatem. Dlatego zapachy
kosmetyków coraz częściej kojarzą się ze słodyczami, miodem czy owocami.
Najlepiej sezonowymi. Zdaniem Sophie Grojsman - kreatorki perfum,
wiceszefowej International Flavors & Fragrances w Nowym Jorku, największego
na świecie laboratorium zapachów i smaków używanych w przemyśle spożywczym i
kosmetycznym - sam zapach, nawet kiedy nie towarzyszy mu smak, powinien mieć
cechy "jadalne". Łaskotać, przyjemnie drażnić gardło. Jednak zapach to jedno,
a działanie na skórę - drugie.
Zanim kupisz owocowy kosmetyk, sprawdź, czy zawiera on prawdziwy wyciąg z
owoców, czy tylko syntetyczny aromat.
Może okazać się, że np. mydełko pachnące brzoskwiniami tylko skórę podrażni,
gdyż sztuczne zapachy to najczęściej uczulające składniki kosmetyków. Warto
wiedzieć, że uczulać lub lekko drażnic skórę mogą także naturalne wyciągi
owocowe, bo mają w sobie kwasy owocowe. Poza tym nie wszystkie owoce nadają
się do zamknięcia w kremie czy balsamie. Wiele jest po prostu nieprzydatnych,
np. wyciąg z poziomek czy malin - nie słyszałam o żadnych badaniach
potwierdzających ich bezcenne dla skóry właściwości.
Gdyby jednak ułożyć owocową listę kosmetycznych przebojów, zaczynałaby się od
brzoskwiń.
Bogate w żelazo, magnez, wapń, a także w witaminy młodości - A, B i C chronią
skórę przed słońcem i starzeniem. W kosmetykach wyciąg z brzoskwini działa
nawilżająco, a olej z jej pestek (pachnący delikatnie migdałami)
uelastyczniająco i regenerująco. Czereśnie mają mnóstwo potasu, wapnia,
magnezu, żelaza i miedzi, a także witaminy A, z grupy B i C. Wyciąg z tych
owoców działa pojędrniająco i odżywczo oraz dzięki zawartości kwasów
owocowych lekko złuszczająco. Niemal takie same wartości odżywcze mają
wiśnie, z tym że są bogatsze w wapń i mangan. Wyciąg z wiśni w kremach i
maseczkach przeciwzmarszczkowych wygładza i pojędrnia skórę. Morele natomiast
mają bardzo dużo żelaza i prowitaminy A, sporo wapnia, potasu i fosforu.
Dodają skórze blasku i koloru, a w kosmetykach działają łagodząco, tonizująco
i zmiękczająco. Olej z pestek moreli i regeneruje skórę i spłyca zmarszczki.
To, że truskawki są bardzo zdrowe, wiemy nie od dziś. Wystarczy 10 dag w
ciągu dnia, by zaspokoić dzienne zapotrzebowanie na sole mineralne i
witaminy. Zawierają więcej witaminy C niż cytryny czy pomarańcze, a do tego
mnóstwo witaminy B1 i B2, są bogate w makro- i mikroelementy. Wyciąg z
truskawek w kosmetykach działa odżywczo, bakteriobójczo i ściągająco.
Najzdrowsze są czarne porzeczki. Zawierają witaminy: E, H, B, A i
kilkakrotnie więcej witaminy C, magnezu, fosforu i potasu niż porzeczki białe
czy czerwone.
Jeśli dodamy do tego wapń, żelazo, miedź, bor, cynk i mangan, to mamy niemal
całą tablicę Mendelejewa. W kosmetykach dzięki witaminom P i K wzmacniają
naczynka krwionośne, dzięki antocyjanom chronią skórę przed słońcem i
przedwczesnym starzeniem. Cenne garbniki jagód niszczą bakterie
chorobotwórcze. W kosmetykach działają przeciwzmarszczkowo i uszczelniająco
na naczynia krwionośne.
Jak widać, żaden syntetyczny aromat ani kolor nie jest w stanie zastąpić
prawdziwych wyciągów z jagód czy porzeczek.
To tak jak z jogurtem o smaku truskawkowym (ma wyłącznie sztuczny aromat) i
jogurtem truskawkowym (ma prawdziwe owoce). Szukajcie zatem natury - i na
straganach, i w kremach.
Źródło: Poradnik Domowy