Spożnione zamówienie. Co robić?

29.06.08, 12:35
Dziewczyny pomóżcie, we wtorek w Warszawie caly system padł,
powiedziano mi, że można zostawić zamówienie, a oni wyślą je
kurierem na adres domowy (za darmo), do czwartku. We środę dzwoniłam
się upewnić, okazało się, że zamówienie będzie napewno w piątek. W
piątek ok 19 zadzwoniłam po raz kolejny. Pani z infolinii
poinformowała mnie, że kurier zamówienie odebrał, i powinno być
jeszcze tego samego dnia u mnie, a jak nie bedzie to jest to wina
firmy kurierskiej. Oczywiście nie dało rady sprawdzić nr-u listu
przewozowego, bo systen snowu byl popsuty. Ze strony internetowej,
tez nie chciało łączyć. Paczka oczuwiście nie przyszła. Zadzwoniłam
więc w sobotę rano do firmy kurierskiej i okazało się, ze kurier
owszem odebrał przesyłkę z ori, ale...po 19-tej. Jak więc niby ona
do mnie miała dotrzeć. Poinformowano mnie, że paczka będzie w pon.
Dla mnie pon. to za późno, bo pechowo 2 klientki, które złozyły
nawiększe zamówienia jadą od pon na urlop. Gdybym wiedziała, że mnie
tak "załatwią" to nie zostawiłabym zamówienia, tylko przyjechałabym
raz jeszcze. Chcę zadzwonić w pon do ori i złożyc zażalenie, tylko,
czy to coś da?
Acha, czy przez to ich opóźnienie będę miałą krótszy termin spłaty
zamówienia? Otrzymam je po tygodniu, czy zostaną mi tylko 2 tyg. na
spłatę? Jeśli tak, to jest to też nie fair...
Będę widzięczna za porady, pozdrawiam. smile
    • albicilla Re: Spożnione zamówienie. Co robić? 29.06.08, 18:49
      Zadzwonic mozesz , ale co to da - mozesz opieprzyć ,ulżysz swojemu
      żalowi,natomiast jesli znasz nazwisko osoby,która podawała fałszywe
      informacje ,możesz złożyć skargę na piśmie.
      Na papierze , wysłaną pocztą,poleconym ,z prośbą o informacje,jakie
      kroki zostały wobec tej osoby podjęte.
      Mozesz tez , jesli kosmetyki sa juz spóxnione , paczki nie odbierać
      i zamówienie złozyc jeszcze raz - wówczas bedziesz miała nowy 14
      dniowy termin spłaty ,bo niestety teraz za paczkę zapłacisz w
      terminie 14 dniowym od daty wystawienia faktury.
Pełna wersja